
Radio Wnet
4,155 episodes — Page 61 of 84
Ep 12836„Prawo bez cenzury”, czyli Jak Unia unieważnia polską konstytucję
Postkomuniści pisząc Konstytucję zabezpieczyli interesy Unii – twierdzi w swoim felietonie Krystyna Pawłowicz. O artykułach 90 i 91 oraz faktycznej utracie suwerenności państwa.Dziś o tym, jak postkomuniści piszący nam obecną Konstytucję zabezpieczali w niej interesy zewnętrznego hegemona, to znaczy Unii Europejskiej. Na początku lat 90. monopol na władzę w Polsce mieli wciąż komuniści i ich ideowi spadkobiercy. To właśnie te środowiska zdecydowały o treści obecnej ustawy zasadniczej. Mimo iż strony układu politycznego z 1989 roku przeszły już w zasadzie do historii, jak Unia Wolności, lub są dziś mało znaczącymi podmiotami politycznymi, jak Unia Pracy czy SLD bez reprezentacji parlamentarnej, to ich przejściowe dzieło, nieodpowiadające realiom względnie wolnej Polski, trwa i co jakiś czas jest przyczyną sporów. Tworzy też blokady dla rzeczywistego rozwoju aspiracji Polaków, którzy często nie utożsamiają się z obecną, „pod-PRL-owską” Konstytucją elit okrągłego stołu.Z kolei tę i tak mało reprezentatywną ideowo i politycznie dla współczesnego polskiego społeczeństwa Konstytucję w znacznym zakresie obaliło, czy też w pewnym stopniu unieważniło, od 1 maja 2004 roku członkostwo Polski w Unii Europejskiej.Zdumienie budził wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2005 roku, orzekający, iż traktat o akcesji Polski do Unii Europejskiej, na warunkach w nim podanych, jest zgodny z Konstytucją z 1997 roku. Mimo jaskrawej przecież niezgodności zobowiązania Polski do respektowania unijnej zasady pierwszeństwa prawa unijnego – i każdego jego przepisu – przed prawem państwa członkowskiego, z Konstytucją włącznie.Polska, traktatem o akcesji, faktycznie milcząco przyjęła też inną, pozaprawną, niezapisaną w traktatach założycielskich regułę, wymyśloną przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, żądającą od sądów państw członkowskich zawsze prounijnej, „proeuropejskiej” i – w cudzysłowie – życzliwej dla Unii i jej interesów interpretacji swego prawa krajowego, narodowego, w tym i konstytucji. Ten nieuczciwy prawniczo i nieuzasadniony naukowo-polityczny proceder Polski Trybunał także stosował.Członkostwo Polski w Unii Europejskiej spowodowało w praktyce zasadnicze zmarginalizowanie i zdegradowanie polskiej Konstytucji oraz prounijne w istocie jej lekceważenie przez kolejne polskie władze. Konstytucja ma dziś zastosowanie jedynie do niektórych czysto wewnętrznych polskich przypadków. W Sejmie od czasu włączenia Polski do Unii Europejskiej istnieje w zasadzie jeden konieczny wymóg wstępny dla procedowania projektów aktów prawnych – wymóg zgodności z prawem europejskim. Zgodność projektu z polską Konstytucją ma już charakter wtórny.Można powiedzieć, że członkostwo w Unii Europejskiej, z istoty swojej zakładające traktatowo centralizację i kolejne, systematyczne przejmowanie zadań oraz kompetencji decyzyjnych państw członkowskich przez organy unijne, w połączeniu z treścią artykułów 90 i 91 polskiej Konstytucji, zmieniło i zdezaktualizowało konstytucyjny ustrój RP oparty na suwerenności narodu polskiego.Zgodnie bowiem z treścią artykułu 90, polski suweren może być pozbawiony tych – niezbywalnych przecież – kompetencji wykonawczych przez organy polskich władz publicznych na rzecz podmiotów zagranicznych. Artykuł 90 stał się więc kładką prawną dla przenoszenia suwerenności polskiej na rzecz fikcyjnej przecież suwerenności unijnej, którą wymyślili europejscy prawnicy.Sytuacja taka odebrała sens innym przepisom i postanowieniom polskiej Konstytucji, gdyż z czasem ubywało Polakom suwerennych kompetencji własnych do samodzielnego decydowania o swych sprawach.Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku, napisana przez przyzwyczajonych do działania pod silną presją jakiegoś hegemona postkomunistów, na potrzeby poddańczego uczestniczenia Polski w organizacji europejskiej, zawiera w efekcie fundamentalną wewnętrzną sprzeczność.Na wstępie artykuł 4 Konstytucji ogłasza, że władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej Polskiej należy do narodu, do narodu polskiego. Zaś w dalszym artykule 90 ta sama Konstytucja zezwala na w zasadzie nieograniczone przekazywanie kompetencji organów władzy państwowej, czyli polskiego narodu, w niektórych sprawach organizacji międzynarodowej, czyli Unii Europejskiej. Zaś na podstawie artykułu 91 Konstytucja przyznaje prawu stanowionemu przez organizację międzynarodową,której oddano polskie kompetencje, pierwszeństwo przed polskimi ustawami, czyli przed wolą polskiego suwerena – a na mocy pozatraktatowych, a więc bezprawnych wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w praktyce także przed Konstytucją państwa członkowskiego.Przyzwyczajanie organów unijnych do potulnego wykonywania wszelkich ich decyzji, również pozaprawnych, brak asertywności w relacjach z Unią, nawet w przypadkach drastycznego wykraczania przez nią wobec Polski poza ramy traktatowe, w sytuacjach rażącego ingerowania przez Unię w sprawy z zakresu wyłącznej kompetencji państwa polskiego – to jest na przykład w sprawie organizacji i funkcjonowania wymiaru sp
Ep 12835Radosław Pyffel, ekspert Instytutu Sobieskiego i specjalista od Dalekiego Wschodu, zwraca uwagę, że w cieniu codziennych sporów politycznych Unia Europejska przeprowadza właśnie największą ofensywę handlową od lat. To są dwie wielkie umowy: z Mercosurem
Radosław Pyffel, ekspert Instytutu Sobieskiego i specjalista od Dalekiego Wschodu, zwraca uwagę, że w cieniu codziennych sporów politycznych Unia Europejska przeprowadza właśnie największą ofensywę handlową od lat.To są dwie wielkie umowy: z Mercosurem i z Indiami. Jedna z Ameryką Łacińską, druga z najludniejszym krajem świata i jednym z najszybciej rosnących rynków. To są rzeczy, które realnie zmieniają układ sił– mówi Pyffel.Jego zdaniem Polska nie dostrzega skali tych zmian.Mam wrażenie, że Polacy w tym nie uczestniczą, nie zauważają tych wielkich procesów, które już się zaczęły
Ep 12834Pęknięcie władzy. Dębski: Kancelaria Premiera torpeduje MSZ
Zdaniem byłego dyrektora Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, obecny kryzys wokół powoływania ambasadorów to nie tylko spór personalny, lecz objaw głębszego pęknięcia w centrum władzy.Z jednej strony Ministerstwo Spraw Zagranicznych próbuje znaleźć kompromis z prezydentem. Z drugiej – Kancelaria Premiera torpeduje te wysiłki, podważając sens samego systemu dyplomatycznego.Sławomir Dębski przywołuje wypowiedzi anonimowych urzędników KPRM, którzy sugerowali, że Polsce „ambasadorzy nie są potrzebni” i że wystarczy reprezentacja w Brukseli.To jest horyzont myślenia tak krótki, jak tylko może mieć urzędnik z Kancelarii Premiera– ocenia.
Ep 12833Spór o kadrę narciarską zakończony. Piesiewicz o porozumieniu z Małyszem
Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, poinformował na antenie Radia Wnet o efektach spotkania w Ministerstwie Sportu, w którym uczestniczyli także minister sportu oraz Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. Rozmowa dotyczyła sporu wokół składu reprezentacji na zimowe igrzyska we Włoszech.Piesiewicz ocenił, że spotkanie miało charakter porządkujący i zakończyło etap publicznej wymiany stanowisk. W jego relacji kluczowe było potwierdzenie, że decyzja podjęta przez zarząd PKOl pozostaje w mocy i została zaakceptowana.To było bardzo konstruktywne spotkanie, podczas którego wymieniliśmy argumenty. Kluczowym faktem jest to, że decyzja, którą jednogłośnie podjął zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego, jest wiążąca i oficjalna. Skład, który został zgłoszony do Komitetu Organizacyjnego, został zaakceptowany.– mówi.
Ep 12832„Odzyskajmy Kraków”. Gibała: miasto zostało zawłaszczone przez Platformę
Łukasz Gibała, lider stowarzyszenia Mieszkańcy dla Krakowa, zapowiedział w Poranku Wnet, że jego środowisko oficjalnie włącza się w zbiórkę podpisów pod referendum odwołującym prezydenta Krakowa. Decyzja zapadła po konsultacjach z sympatykami w mediach społecznościowych.Tak, zapadła już taka decyzja w naszym stowarzyszeniu. Zaraz po powstaniu komitetu referendalnego zapytałem w mediach społecznościowych, czy powinniśmy wesprzeć to referendum. Ponad 90 procent odpowiedziało, że tak. W związku z tym ogłosiliśmy wsparcie i zaczęliśmy pomagać w zbieraniu podpisów– mówi.Gibała podkreśla, że zaangażowanie ma charakter społeczny, a nie partyjny. Sam włącza się w akcję, jeżdżąc po mieście i pomagając wolontariuszom.Sam też jeździłem, rozdawałem kawę, herbatę i ciepłe posiłki osobom, które zbierają podpisy. Zastępowałem je na chwilę, żeby mogły coś zjeść. Akcja idzie bardzo dobrze, emocje są ogromne. W mojej ponad dwudziestoletniej działalności publicznej rzadko spotkałem się z aż tak silnymi emocjami społecznymi– podkreśla.
Ep 12830Dr Sachajko: Polska potrzebuje nowej konstytucji i prawdziwego dialogu, nie polityki „stołków”
Polityka polega na rozmowie, a dziś rząd tej rozmowy unika - przewodniczący Koła Poselskiego Demokracja Bezpośrednia, podsumowując spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim.
Ep 12831Atak na Iran coraz bliżej? USA wzmacniają obecność wojskową
Napięcie na linii Stany Zjednoczone–Iran poanownie rośnie. Jak relacjonował na antenie Radia Wnet Mikołaj Murkociński, temat Iranu wraca do światowych mediów po krótkiej przerwie, gdy na dalszy plan zeszły inne globalne spory.Punktem zapalnym były gwałtowne protesty, które wybuchły na przełomie grudnia i stycznia. Zaczęły się na wielkim bazarze w Teheranie, początkowo jako reakcja na dramatyczną sytuację gospodarczą kraju, ale bardzo szybko nabrały charakteru politycznego i objęły kolejne miasta.Manifestacje dość szybko nabrały charakteru politycznego i rozlały się na cały kraj. Widzieliśmy obrazki z różnych miast irańskich, gdzie manifestujący wzywali do obalenia reżimu ajatollahów– mówił Murkociński.W odpowiedzi na represje wobec protestujących głos zabrał Donald Trump, który kilkukrotnie groził Teheranowi możliwością interwencji wojskowej. Przez moment wydawało się, że napięcie opada, jednak – jak podkreślał dziennikarz Radia Wnet – ostatnie dni przyniosły wyraźną zmianę.Wydawało się, że temat troszkę ucichł, ale nie. W ostatnich dniach ponownie widzimy wzrost napięć– relacjonował.Kluczowym sygnałem była zapowiedź wzmocnienia amerykańskiej obecności militarnej w regionie Zatoki Perskiej. Stany Zjednoczone mają wysłać tam armadę z lotniskowcem USS Abraham Lincoln, co natychmiast uruchomiło pytania o możliwy scenariusz siłowy.No i pytanie, czy wobec tego Stany Zjednoczone zdecydują się na uderzenie w Iran– zaznaczał Murkociński.Jednocześnie Donald Trump twierdzi, że władze w Teheranie są gotowe do rozmów z Waszyngtonem. To rodzi wątpliwość, czy demonstracja siły ma prowadzić do wojny, czy raczej służy budowaniu presji na irański reżim.Pytanie, czy rzeczywiście Stany Zjednoczone chcą uderzać, czy raczej mamy do czynienia z budowaniem presji na ajatollahów– mówił dziennikarz.W tle całej eskalacji pozostaje program nuklearny Iranu. Murkociński przypomniał, że został on poważnie nadwyrężony w czerwcu ubiegłego roku, gdy podczas tzw. dwunastodniowej wojny między Izraelem a Iranem amerykańskie bombowce B-2 uderzyły w infrastrukturę jądrową na terenie kraju.Na razie brak jednoznacznych odpowiedzi co do dalszego rozwoju wydarzeń. Wiadomo natomiast, że Donald Trump planuje spotkania z przedstawicielami wojskowymi Izraela i Arabia Saudyjskaej. Jak zauważa Murkociński, zwłaszcza Rijad może naciskać na Waszyngton, by unikać destabilizacji regionu./fa
Ep 12830Unia na kursie kolizyjnym. Prof. Tomasz Grosse: Kryzysy wzmacniają centrum, osłabiają państwa
Kolejne kryzysy nie stały się dla Unii Europejskiej impulsem do wzmocnienia projektu integracyjnego. Przeciwnie, jak przekonuje Tomasz Grosse, są one zarządzane w sposób, który systematycznie osłabia Unię i zwiększa ryzyko dezintegracji.Problemy są raczej zamiatane pod dywan niż traktowane jako okazja, żeby pójść do przodu i wzmocnić Unię Europejską– mówił profesor.Metafora „sterowania Titanikiem”, która stała się tytułem jego najnowszej książki, nie jest literacką przesadą. Zdaniem profesora elity unijne widzą zagrożenia, ale nie zmieniają kursu. Zamiast tego reagują w sposób schematyczny: wzmacniają centralizację władzy w Brukseli.Kompetencje są cały czas przesuwane z poziomu narodowego, z narodowych demokracji, do Brukseli– podkreślał.W tym procesie kluczową rolę odgrywają najsilniejsze państwa członkowskie. Według profesora zmienił się wewnętrzny układ sił w Unii.Jeszcze niedawno mówiliśmy o osi niemiecko-francuskiej, a dziś coraz bardziej są to po prostu Niemcy– zaznaczył.Centralizacja odbywa się kosztem mniejszych państw, a także kosztem zasad prawnych, na których opiera się wspólnota.Obchodzenie traktatów stało się w zasadzie normą po stronie instytucji unijnych– mówił Grosse, wskazując na sankcje, naciski i metody pozaprawne jako stały element zarządzania kryzysowego.Profesor zwracał uwagę, że o ile w okresie stabilności integracja przynosiła korzyści, o tyle w czasie kryzysów ich podział stał się wyraźnie nierówny.Najwięcej korzystają te państwa, które mają największy wpływ na Unię, które są w jądrze decyzyjnym. Koszty kryzysów są przesuwane na najsłabszych– ocenił.Problemem nie jest sam fakt występowania kryzysów, lecz brak refleksji po stronie elit europejskich.Brakuje takiej refleksji, która rzeczywiście mogłaby zmienić kurs i przesunąć ten liniowiec w bardziej optymalną stronę– dodał.Zdaniem Grossego Unia Europejska znajduje się dziś w momencie, w którym sygnały ostrzegawcze są widoczne dla wszystkich. Mimo to dominująca narracja pozostaje optymistyczna, a polityczna praktyka sprowadza się do dalszego „inwestowania w projekt” bez jego głębokiej korekty.Mamy alarm, mamy czerwone lampki, a muzyka dalej gra– podsumował.Jeżeli sposób zarządzania kryzysami się nie zmieni, Unia – ostrzega profesor – będzie coraz bardziej niestabilna, podatna na wstrząsy geopolityczne i wewnętrzne konflikty interesów./fa
Ep 12829Kto rządzi światem? Davos, BlackRock i nowa doktryna Larry’ego Finka
Przez lata był obecny, ale niewidoczny. Stał w cieniu Klausa Schwaba, nie wychodził na pierwszy plan, choć — jak twierdzi Adam Gniewecki — realny wpływ Larry’ego Finka na Światowe Forum Ekonomiczne był znacznie większy, niż powszechnie sądzono. Tegoroczne Davos miało być momentem przełomowym.Po 54 latach nieprzerwanego prowadzenia wszystkich konferencji ekonomicznych w Davos Klaus Schwab w tym roku zniknął. Po prostu zniknął. Nikt nawet nie powiedział, gdzie on jest, a jego rolę przejął dotychczasowy szef kuratorów tej konferencji w Davos – Larry Fink — mówił na antenie Radia Wnet Adam Gniewecki.Gniewecki podkreślał, że dla wielu obserwatorów było to zaskoczenie — sam Fink przez lata pozostawał w cieniu, choć regularnie bywał w Davos i pełnił tam wysokie funkcje organizacyjne.Dla mnie Larry Fink wyskoczył trochę jak diabeł z pudełka. Stał gdzieś w tle, a nagle okazało się, że to on przejmuje stery — przyznał.BlackRock: potęga finansowa większa niż państwaW rozmowie wracał też kontekst samej firmy BlackRock, której Fink jest współzałożycielem i prezesem. Gniewecki przypominał skalę tej instytucji:BlackRock obraca kapitałem w wysokości trzynastu i pół biliona dolarów. To więcej niż PKB Niemiec, Japonii i Wielkiej Brytanii razem wziętych — mówił.Jak zaznaczał, nie są to pieniądze należące do BlackRocka, lecz środki oddane firmie w zarządzanie przez fundusze emerytalne, państwa i globalnych inwestorów. Kluczową rolę w tym mechanizmie ma odgrywać system informatyczny Aladdin.To superkomputer, system zarządzania ryzykiem inwestycyjnym, który w czasie rzeczywistym realizuje transakcje giełdowe na całym świecie i wyciąga wnioski, co kupić, a co sprzedać — tłumaczył Gniewecki.Davos i globalny zwrotNajmocniejszym fragmentem rozmowy była jednak relacja z wystąpienia Finka w Davos — już jako faktycznego lidera forum.W przemówieniu inauguracyjnym zapowiedział dążenie do likwidacji państw narodowych, stworzenie rządu globalnego i zniesienie granic — relacjonował Gniewecki.Jeszcze większe poruszenie wywołała jednak zapowiedź odejścia od dotychczasowej polityki energetycznej.Larry Fink powiedział, że musi nastąpić zwrot do tradycyjnych źródeł energii: węgla, gazu, ropy naftowej i energii atomowej— mówił gość Radia Wnet.Zdaniem Gnieweckiego nie była to deklaracja polityczna ani ukłon w stronę Donalda Trumpa, choć Fink w przeszłości pełnił funkcję doradcy finansowego Białego Domu.To nie jest oportunizm. To wynik analiz. Rozwój idzie w stronę sztucznej inteligencji, robotyzacji i automatyzacji, a to wszystko pochłania gigantyczne ilości energii — przekonywał.Koniec Zielonego Ładu?Gniewecki zwracał uwagę, że podobne sygnały płyną także od innych globalnych graczy, w tym Billa Gates'a.Bill Gates, który był absolutnym guru wyznawców Zielonego Ładu, sam powiedział, że bez zmiany polityki energetycznej świat się nie będzie dalej rozwijał — mówił.W tej perspektywie zapowiedzi Finka nie są zerwaniem z dotychczasową narracją, lecz próbą ratowania globalnego systemu gospodarczego przed energetyczną ścianą.Nie da się pokryć całej planety wiatrakami. OZE są niestabilne i niewydajne. Bez powrotu do rozsądnej polityki energetycznej rozwój się zatrzyma— stwierdził Gniewecki.Rozmowa nie unikała też bardziej fundamentalnych pytań o realną władzę wielkich funduszy.To są pieniądze, przy pomocy których można rozgrywać wojny, zmieniać rządy, wskazywać prezydentów. Tylko że to się odbywa w cieniu — mówił.Gniewecki zaznaczał, że Davos pozostaje miejscem zamkniętych rozmów i nieformalnych ustaleń, których skutki odczuwalne są później w polityce państw. „To nie są rozkazy. To są sugestie. Ale sugestie, których trudno nie brać pod uwagę” — podsumował./fa
Ep 12828Skandal w Auschwitz. Prezydent RP bez głosu podczas rocznicy wyzwolenia obozu
Podczas obchodów 81. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz-Birkenau prezydent RP nie został oficjalnie powitany ani dopuszczony do zabrania głosu.
Ep 12827Spór Sikorskiego z Muskiem. „Nie walczy o Polskę, tylko o uznanie liberalnych elit”
Spór Radosława Sikorskiego z Elonem Muskiem wywołał kolejną burzę w mediach społecznościowych i zagranicznych komentarzach. W rozmowie na antenie Radia Wnet Maciej Kożuszek przekonywał jednak, że ta wymiana ciosów nie jest przypadkowa i wcale nie dotyczy wyłącznie wojny na Ukrainie czy technologii.Według publicysty, inicjatorem konfliktu był polski minister spraw zagranicznych, który udostępnił w serwisie X raport wskazujący, że Rosjanie mogą wykorzystywać Starlinki w działaniach wojennych.Pierwszy atak był autorstwa Radka Sikorskiego. Wkleił link do analizy Institute for the Study of War i dodał komentarz pod adresem Elona Muska, sugerując, że ten zarabia na wojnie– mówi.
Ep 1282670 proc. Brytyjczyków uznanych za radykałów? Kryzys liberalnego konsensusu na Wyspach
Zdaniem dr. Przemysława Biskupa, politologa z SGH i PISM, na Wyspach narasta głęboki rozdźwięk między elitami a większością społeczeństwa.Symbolem tego kryzysu stała się… rządowa gra edukacyjna, która niechcący ujawniła skalę zmiany nastrojów społecznych.Cenzura czy reakcja na radykalizację?Dr Przemysław Biskup podkreśla, że w Wielkiej Brytanii formalnej cenzury jeszcze nie ma, ale istnieją wyraźne tendencje w tym kierunku. Rządowe działania są odpowiedzią m.in. na realny problem radykalizacji w mediach społecznościowych, szczególnie wśród młodych ludzi.Wpływ mediów społecznościowych na radykalizację debaty jest realnym problemem, szczególnie groźnym dla ludzi młodych, którzy nie mają jeszcze krytycznego zmysłumówi politolog.Jednocześnie ekspert ostrzega, że rozszerzanie definicji mowy nienawiści, w tym próby wprowadzenia legalnej definicji islamofobii, może prowadzić do niebezpiecznego zawężenia debaty publicznej.To wprost wpływa na zakres dyskursu i rodzi bardzo poważne zagrożeniaRządowa gra i niechciany bohaterSymbolem napięć między władzą a społeczeństwem stała się sponsorowana przez rząd gra edukacyjna „Ścieżki”, skierowana do młodych Brytyjczyków. W zamyśle miała promować „pożądane postawy obywatelskie”, jednak efekt okazał się odwrotny.Negatywną bohaterką gry jest młoda biała Brytyjka, broniąca tradycyjnej tożsamości narodowej i pozytywnej roli brytyjskiej historii.Postać, która miała symbolizować reakcyjne i niepożądane wartości, okazała się kimś, z kim utożsamia się większość graczytłumaczy gość "Odysei Wyborczej".Jak zauważa ekspert, poglądy uznane w grze za radykalne są w rzeczywistości mainstreamowe dla 70–80 proc. Brytyjczyków.
Ep 12825Nowy porządek świata? Witt ostrzega przed iluzją i cenzurą
W swoim najnowszym felietonie Piotr Witt pisze o złudzeniu, że przyszłość świata można zaplanować i kontrolować. Przypomina, że kolejne „nowe porządki świata” zawsze rodziły się w gabinetach wielkich mocarstw, a ich skutki spadały na zwykłych ludzi.Od traktatu z Tordesillas, przez Wersal i Jałtę, po dzisiejsze rozmowy wokół wojny na Ukrainie, autor pokazuje, że podziały świata nie są teorią spiskową, lecz stałym elementem historii. Z ironią odnosi się do prób uciszania tych, którzy dostrzegają mechanizmy władzy i interesów.W drugiej części felietonu Witt krytykuje pomysły ograniczania wolności słowa w imię „ochrony” – zwłaszcza we Francji, gdzie pod hasłem troski o dzieci pojawiają się projekty kontroli internetu i znoszenia anonimowości. Ostrzega, że to pierwszy krok do cenzury i do świata, w którym państwo zastępuje rodziców, a wolność wypowiedzi staje się przywilejem, nie prawem.Felieton jest gorzką refleksją o historii, władzy i cenie, jaką społeczeństwa płacą za iluzję bezpieczeństwa.
Ep 12824AI JEST WIELKĄ NADZIEJĄ SŁUŻBY ZDROWIA. CZY REALNĄ? 66 odcinek audycji Limes inferior
Dziś w Limes inferior rozmowa z Piotrem Strychalskim, prezesem i założycielem polskiej spółki eGabinet, która zajmuje się budową środowiska pracy lekarza.- czy AI, w szczególności AGI, superinteligencja zmienią radykalnie służbę zdrowia? W jakiej perspektywie czasowej?- w jaki sposób budować rozwiązania, które mają szansę wspomagać lekarzy a nie dodawać im pracy? W jakich ramach definiowanych przez państwo (resort zdrowia, CeZ) i lokalną administrację powstają te rozwiązania? Co jest problemem, ograniczeniem?- jakie są możliwe pozytywne i negatywne scenariusze rozwoju sytuacji wobec dzisiejszych wyzwań polskiej opieki zdrowotnej? Niedobory kadrowe, starzenie społeczeństwa, dług - ekonomika systemu opieki zdrowia... Ale i personalizacja medycyny, poprawa jakości obsługi i usługi, różne możliwości stosowania technologii w leczeniu i administracji.
Ep 12823Od Lwowa po Odessę. Ukraina w cieniu kolejnych uderzeń
We Lwowie minęły ostatnie 24 godziny bez syren, bez eksplozji, bez przymusowego schodzenia do schronów. To rzadkość. Artur Żak mówi o tym spokojnie, ale z wyraźnym dystansem, jakby od razu zaznaczał, że to nie jest normalność, a jedynie krótki wyjątek.Jeżeli chodzi o zachód Ukrainy, o Lwów i ziemię lwowską, to ostatnie 24 godziny można uznać za czas spokojny. Nie było alarmów, nie było uderzeń.– mówi.Ten spokój jest jednak tylko lokalny. W tym samym czasie w innych częściach kraju trwała kolejna noc wojny.
Ep 12822„Tusk najdalej do listopada przyszłego roku”. Czarnek o możliwych scenariuszach
Przemysław Czarnek nie ukrywa, że jego zdaniem obecna władza znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji. W rozmowie w Poranku Wnet wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości mówi wprost, że rządy Donalda Tuska mogą zakończyć się wcześniej, niż przewiduje kalendarz wyborczy.Najdalej do listopada przyszłego roku, mam taką nadzieję, a nawet przekonanie, ale liczę, że stanie się to szybciej. Także w tym roku jest to możliwe.– mówi.Czarnek przyznaje, że procedura odwołania rządu nie jest prosta, ale jego zdaniem scenariusz konstruktywnego wotum nieufności nie jest wykluczony.Jest to możliwe, choć prawdopodobieństwo jest mniejsze niż to, że ta koalicja dotrwa do jesieni przyszłego roku. Jeśli jednak pytamy, czy to jest realne – tak, jest, choć niełatwe.– podkreśla.
Ep 12821Kulisy nominacji olimpijskich. Piesiewicz uderza w Małysza
Powołania do kadry olimpijskiej budzą kontrowersje. PKOl unieważnił decyzje PZN i wskazał innych zawodników. Radosław Piesiewicz o szczegółach w Radiu Wnet.Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz mówi w Radiu Wnet wprost: problem nie dotyczy jedynie dwóch nazwisk, lecz całego systemu kwalifikacji. Jego zdaniem w Polskim Związku Narciarskim, na którego czele stoi Adam Małysz, doszło do decyzji, które były sprzeczne z regulaminem i podjęte bez zachowania transparentnej procedury.powołania, które nie powinny mieć miejsca, czyli pani Nikola Komorowska i Piotr Habdas zostali powołani przy zielonym stoliku, łamiąc regulaminy– mówi.Jak wyjaśnia, sprawą zajęła się najpierw Komisja Sportowa PKOl, a następnie Prezydium oraz Zarząd. Po analizie regulaminów i odwołań zapadła jednomyślna decyzja.Na igrzyska pojedzie pani Aniela Sawicka i pan Michał Jasiczek– podkreśla.
Ep 12820„Wielka Warszawska” wraca po 40 latach. Mary Pawłowska o filmie, marzeniach i klimacie lat 90.
Powrót scenariusza sprzed czterech dekadNa antenie Radia Wnet gościła Mary Pawłowska, odtwórczyni roli Ewy Kłos w filmie „Wielka Warszawska” w reżyserii Bartłomieja Ignaciuka. Produkcja, która od kilku dni jest dostępna w kinach, ma wyjątkową historię — jej scenariusz powstał bowiem już w latach 80.Jak podkreślała aktorka, projekt przez wiele lat czekał na realizację:„Ten scenariusz ma w ogóle czterdzieści lat i czekał na realizację od czterdziestu lat. Teraz w końcu się udało i przenieśliśmy go do kina”.Autorem pierwowzoru był Jan Purzycki, twórca takich filmów jak „Wielki Szu” czy „Piłkarski poker”. W czasach PRL projekt był blokowany przez władze, które obawiały się kompromitacji państwowych torów wyścigowych.Hazard, układy i wyścigi konne„Wielka Warszawska” opowiada o świecie wyścigów konnych, ale — jak zaznacza Pawłowska — nie od strony widowiskowej rozrywki, lecz od kulis.„To nie jest film o samej radości oglądania wyścigów. Bardziej o świecie hazardu, nieczystych układów i oszukiwaniu zakładów”.Głównym bohaterem jest Krzysiek, młody dżokej z Sopotu, który marzy o starcie w prestiżowym wyścigu w Warszawie.„Film opowiada historię młodego chłopaka, który marzy o udziale w Wielkiej Warszawskiej. Czy mu się to uda — tego nie zdradzę, trzeba iść do kina”.Rola Ewy Kłos – „światełko” w mrocznym świecieMary Pawłowska wciela się w postać Ewy Kłos — najlepszej przyjaciółki głównego bohatera. Jej bohaterka wyróżnia się na tle świata hazardu i układów.„To jest osoba spoza tego świata. Takie małe światełko i oddech od trudnych emocji. To był dla mnie zaszczyt móc zagrać taką rolę”.Aktorka podkreślała, że była to dla niej szczególna przygoda — pierwszy tak duży projekt filmowy.„Dla mnie to była naprawdę przygoda życia. Taki debiut”.Podróż w czasie do lat 90.W rozmowie dużo miejsca poświęcono odtworzeniu realiów początku lat 90. — scenografii, kostiumom i atmosferze tamtej epoki.„Pion scenografii i kostiumów stworzył świat jak z tamtych lat. Miałam wrażenie, że wszyscy przenieśliśmy się w czasie”.Jedynym elementem, który przypominał o współczesności, były smartfony na planie:„Między ujęciami wszyscy wyciągali telefony i nagle każdy był ze smartfonem. To trochę burzyło ten świat”.Zdaniem aktorki klimat tamtych lat został na ekranie wiernie oddany.„Wydaje mi się, że widać w tym filmie ducha lat 90.”Kulisy scen wyścigowychJednym z największych wyzwań produkcyjnych były sceny gonitw na torze Służewiec. Pawłowska opowiadała o skomplikowanej organizacji zdjęć.„Mieliśmy konie kaskaderskie i wyścigowe. Na tych pierwszych jeździli aktorzy, na drugich tylko zawodowi dżokeje”.Sceny powstawały poprzez montaż różnych ujęć:„To jest zlepka scen z aktorami i prawdziwymi dżokejami. Dla montażystów to było ogromne wyzwanie”.Efekt końcowy robi — jak podkreśla aktorka — duże wrażenie.„Na ekranie to jest bardzo imponujące i emocjonujące”.Scena-marzenie na plażyJednym z osobistych wspomnień Pawłowskiej z planu była scena otwierająca film.„To była scena galopu po plaży o wschodzie słońca. Scena marzeń. Nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszego debiutu”.Choć trwa zaledwie kilka sekund, pozostała dla aktorki wyjątkowym przeżyciem.Film o wierze w marzeniaW drugiej części rozmowy aktorka mówiła o przesłaniu „Wielkiej Warszawskiej”. Jej zdaniem to przede wszystkim opowieść o konsekwencji i determinacji.„To historia młodego człowieka, który bardzo wierzy w swoje marzenia i nie dopuszcza myśli, że mogą się nie spełnić”.Podkreślała, że film może inspirować widzów.„Jeśli człowiek bardzo wierzy, to wszystko się może udać. Wyszłam z kina z takim poczuciem inspiracji”.„Trzeba marzyć intensywnie i być wiernym swoim marzeniom”.Film z historią i przesłaniemNa zakończenie prowadzący przypomniał historię scenariusza Jana Purzyckiego oraz kontekst jego powstania. „Wielka Warszawska” miała domknąć filmową trylogię o świecie hazardu i wielkich pieniędzy.Dziś, po latach, historia wreszcie trafia do widzów — z nową energią, współczesną realizacją i uniwersalnym przesłaniem.„Czy bohater wyrwie się z układów i spełni swoje marzenia — tego dowiedzą się Państwo w kinie”.
Ep 12819„System się sam nie wyreguluje”. Konieczny o likwidacji porodówek i finansach NFZ
Porody na SOR-ach, zamykane oddziały i luka w NFZ. Senator Wojciech Konieczny tłumaczy w Radiu Wnet, dlaczego rząd wybrał drogę, która budzi sprzeciw.Wojciech Konieczny, senator Nowej Lewicy i były wiceminister zdrowia, przekonuje, że nie da się mówić o jednym stanie publicznej ochrony zdrowia. Jego zdaniem system jest wewnętrznie podzielony: inaczej funkcjonuje podstawowa opieka i ambulatoryjna, inaczej szpitale.Część ambulatoryjna i medycyna rodzinna – jak mówi – „ma się nieźle”, choć wymaga pilnego wzmocnienia kadrowego. Inaczej jest w szpitalach.Połowa publicznych szpitali ma się nieźle, a połowa źle, w skali od tragicznie do trochę nieźle– mówi.
Ep 12818Dyrektor Auschwitz obraził prezydenta. Do kogo należy miejsce pamięci?
Prezydent nie został powitany podczas uroczystości w Auschwitz. Wojciech Kolarski w Radiu Wnet mówi o skandalu i ostrzega przed pogłębianiem konfliktu wokół głowy państwa.Wojciech Kolarski, minister w Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego, mówi o „sytuacji bez precedensu” podczas obchodów rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Jak podkreśla, głowa państwa nie została wymieniona w trakcie oficjalnego powitania.Chyba powinienem powiedzieć, co się nie wydarzyło, bo sama uroczystość była godna. Natomiast to, co było niegodne, to fakt, iż prezydent Rzeczypospolitej, głowa państwa, nie został zauważony przez prowadzącego– mówi Wojciech Kolarski.Minister podkreśla, że w swojej wieloletniej pracy w Kancelarii Prezydenta nigdy wcześniej nie spotkał się z podobną sytuacją.W każdej uroczystości, w której brał udział prezydent, organizator zawsze to podkreślał, bo to wielki honor. Po raz pierwszy spotkałem się z sytuacją, w której prezydent nie jest wymieniony– zaznacza.Jak dodaje, Karol Nawrocki przyjechał do Auschwitz, by oddać hołd ofiarom Holokaustu, a sposób jego potraktowania był – jego zdaniem – niezrozumiały.Prezydent jechał na teren byłego obozu, żeby oddać hołd ofiarom Holokaustu. I zupełnie niezrozumiałe, zaskakujące i skandaliczne jest to, że nie został powitany– podkreśla Kolarski.Spór o wystąpienieKolarski wyjaśnia, że zgodnie z decyzją Rady Muzeum nie przewidziano przemówień podczas oficjalnej ceremonii. Jego zdaniem nie zmienia to jednak faktu, że głowa państwa powinna móc zabrać głos.Sam fakt, że prezydent Rzeczypospolitej na terenie państwowej instytucji nie może zabrać głosu, budzi moje wielkie zdziwienie– mówi.Przypomina też, że w przeszłości prezydenci RP przemawiali podczas podobnych uroczystości.To jest nowy obyczaj. Czy on jest dobry? Mam wątpliwości, bo to państwo polskie stoi na straży pamięci– dodaje.Bojkot Pałacu PrezydenckiegoMinister odniósł się także do nieobecności Koalicji Obywatelskiej i Lewicy na spotkaniu z prezydentem.Drzwi do Pałacu Prezydenckiego są zawsze otwarte. Uważam jednak, że to bardzo zły sygnał– mówi Kolarski.Jak ocenia, brak dialogu oznacza brak woli współpracy.Są środowiska, które nie chcą rozmawiać o tworzeniu dobrego prawa. Odbieram to jako kontestację wyboru Polaków– podkreśla.Ambasadorowie i MSZKolarski odniósł się również do rozmów z ministrem spraw zagranicznych.Spotkanie było konstruktywne i przebiegało w dobrej atmosferze. Mam nadzieję, że problem nieobsadzonych placówek przejdzie do historii– mówi.Jak dodał, celem jest szybkie obsadzenie polskich ambasad w kluczowych stolicach.Chcemy, aby prezydent mógł zaakceptować dobrych kandydatów i by wszystkie placówki były obsadzone– zaznacza.
Ep 12817„Monty Python polskiego sądownictwa” – obrońca ks. Olszewskiego o jego procesie
Krzysztof Wąsowski, obrońca ks. Michała Olszewskiego twierdzi, że sąd ignoruje wnioski obrony i wskazuje na chaos wokół składu orzekającego oraz przygotowania ławników do sprawy.Wczoraj w Sądzie Okręgowym odbyła się druga rozprawa w procesie ks. Michała Olszewskiego oraz byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy nieprawidłowości przy przyznawaniu dotacji z Funduszu Sprawiedliwości i zarzutów nadużycia uprawnień oraz przywłaszczenia środków publicznych.Druga rozprawa w sprawie ks. Michała Olszewskiego i byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości przyniosła – jak relacjonuje mecenas Krzysztof Wąsowski – więcej pytań niż odpowiedzi. Obrońca księdza i jednej z oskarżonych mówi wprost o chaosie, sprzecznościach i sytuacjach, które w jego ocenie nie mają nic wspólnego z rzetelnym procesem.Wreszcie sukces. Sąd, tak jak obiecał, tak zrobił, czyli zmusił wszystkich do odczytania przez prokuratora fragmentów aktu oskarżenia i dość pomieszanych zarzutów. I rzeczywiście wyszło to dość bałaganiarsko, tak jakby prokurator był zaskoczony, że jednak do tego dojdziemówi mec. Krzysztof WąsowskiJak dodaje, sąd zdecydował się na ten krok mimo złożonych w tym samym dniu wniosków o wyłączenie sędzi.Zostało złożonych w tym dniu chyba ponad sześć wniosków o jej wyłączenie. Pani sędzi to zupełnie nie przeszkadzało i nakazała prokuratorowi odczytać akt oskarżenia, w ogóle się nie przejmując tym, co się działo na salipodkreśla WąsowskiŁawnicy „na dzień przed”Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków jest sposób powołania ławników i ich przygotowania do sprawy.Okazało się, że zarządzenie o wyznaczeniu ławników rezerwowych jest datowane na dzień 20 stycznia, a pierwsza rozprawa miała się odbyć 21 stycznia. Jeżeli mamy kilkaset tysięcy stron do zanalizowania, to w jeden dzień jest to absolutnie niemożliwemówi mecenasJak dodaje, w aktach długo nie było nawet protokołu z pierwszej rozprawy.Poszedłem w poniedziałek do czytelni akt i nie było w nich protokołu z pierwszej rozprawy. Nie wiadomo, co się z nim stałozaznaczaZakaz kontaktu… tylko poza saląKolejną sytuacją, która – jak mówi – pokazuje absurd postępowania, jest decyzja sądu dotycząca zakazu kontaktu między oskarżonymi.Poza salą rozpraw się nie mogą kontaktować, ale na sali rozpraw nie jest to podyktowane potrzebą wyeliminowania możliwości przekazywania sobie tak zwanych grypsówcytuje Wąsowski z uzasadnienia sąduPubliczność zareagowała śmiechem, a sąd poprosił o zachowanie powagi.Jeżeli sąd sugeruje, że Olszewski jest grypsiarzem, to jest to poniżenie w oczach opinii publicznej i zniesławienie. Będziemy to analizowaćdodaje mecenas„Monty Python polskiego sądownictwa”W tym kontekście pada porównanie, które stało się jednym z najmocniejszych momentów rozmowy.To z tego będzie Monty Python polskiego sądownictwa i polskiego procesu sądowegomówi Krzysztof WąsowskiJak podkreśla, nawet sędzia z dorobkiem zawodowym może – jego zdaniem – w sprawach o tle politycznym tracić bezstronność.To jest niesamowite, że ludzie z dorobkiem i osiągnięciami, decydując się na sprawę polityczną, potrafią używać swoich instrumentów w sposób, który potem okazuje się farsąpodkreślaZarzuty wobec ks. OlszewskiegoObrońca streszcza, czego według prokuratury miał się dopuścić jego klient.Na tym, że podpisał umowę z Ministerstwem Sprawiedliwości, przyjął pieniądze i wybudował ośrodek Archipelag Wyspy Wolne od Przemocymówi WąsowskiJak dodaje, chodzi o kwotę ponad 66 milionów złotych, choć – jak twierdzi – sam prokurator mówił, że wartość obiektu przekracza dziś 100 milionów.Domy stoją. Trzy domy stoją. Już tam wykończeniówka się zaczęłazaznaczaCo dalej?Kolejna rozprawa ma odbyć się 10 lutego. Obrona liczy, że wreszcie rozpocznie się przewód dowodowy.Mamy nadzieję, że skoro już sąd tak się uparł, żeby ten proces ruszył, to wreszcie zaczną składać swoje wyjaśnieniapodsumowuje mec. Wąsowski
Ep 12816Czas na Motorsport #142 - Milan Pawelec, mistrz Europy Moto2: jesteśmy wysoko, a możemy być jeszcze wyżej / 27.01.2026 r.
Milan Pawelec w rozmowie m.in. o zdobytym tytule Mistrza Europy Moto2. Podwójne podium Inter Europolu Competition w Daytona 24h w ocenie Kamila Niewińskiego.W programie również podsumowanie pierwszej rundy WRC w tym sezonie - Rajdu Monte Carlo, a także o shakedownie Formuły 1 w Barcelonie.Goście programu:Milan Pawelec - Mistrz Europy Moto2,Michał ,,Mick" Fiałkowski - dziennikarz MotoGP,Kamil Niewiński - redaktor naczelny ,,Kontry".Prowadzą Kamil Kowalik i Piotr Nałęcz.Z wszystkimi wydaniami audycji „Czas na Motorsport” można się zapoznać tutaj.Audycja „Czas na Motorsport” w każdy wtorek o godzinie 20.00 na antenie Radia Wnet. Zapraszamy!
Ep 12815OZE miały obniżać ceny. Dlaczego rachunki za prąd rosną?
Rosnące ceny energii, niestabilność systemów opartych na OZE i coraz większe obciążenia dla gospodarstw domowych – to główne wątki rozmowy z Mateusz Dzieduszycki, dziennikarzem i współautorem filmu Odnawialne źródła pieniędzy, który na antenie Radia Wnet krytycznie ocenił kierunek europejskiej transformacji energetycznej.Dzieduszycki podkreślał, że praca nad dokumentem o odnawialnych źródłach energii trwała kilka lat i nie zakończyła się wraz z premierą filmu.Ten film produkowałem przez pięć lat i on zostawił trwałe piętno. Problem nie zniknął – film się skończył, ale my dalej płacimy wysokie rachunki za energię– podkreślił. Jak zaznaczył, rozmowy z ekspertami – także tymi zaangażowanymi w ochronę klimatu – prowadziły do podobnych wniosków.Odnawialne źródła energii, które są źródłami niestabilnymi, nie rozwiązują żadnego problemu, a generują nowe problemy– wskazał. W ocenie gościa Radia Wnet Polska nie jest skazana na drogi prąd. Jak mówił, „jesteśmy jednym z krajów z najwyższymi cenami energii w Europie. A to można zmienić. To nie jest sytuacja, na którą jesteśmy skazani”. Dzieduszycki wskazywał, że kluczowe jest porozumienie między ekspertami, przemysłem i opinią publiczną.Energia musi być tania, bezpieczna i czysta – nie tylko nominalnie czysta. Bez taniej i stabilnej energii nie ma przemysłu, nie ma dobrobytu i nie ma ciepłych mieszkań– powiedział. Jednym z centralnych wątków rozmowy była zmiana znaczenia pojęcia „czysta energia”.Słowo ‘czysta’ zostało zawłaszczone, żeby promować nieefektywne rozwiązania. My musimy je odzyskać – czysta energia to taka, która nie szkodzi zdrowiu, a nie tylko taka, która nie emituje CO₂– zwrócił uwagę. Dzieduszycki podkreślał, że inicjatywa ETIC nie zajmuje stanowiska w sporze o dwutlenek węgla, lecz sprzeciwia się cenzurowaniu debaty.Dyskusja o CO₂ nie może być ośmieszana ani cenzurowana. To nie sprzyja racjonalnej transformacji energetycznej– dodał. W ocenie rozmówcy, mimo ogromnych nakładów finansowych, OZE nie spełniły obietnic. Mówił, że „od dziesięcioleci wydajemy biliony euro, dolarów i złotych na odnawialne źródła energii, a dwutlenku węgla w atmosferze nie ubywa”.Jego zdaniem skutkiem jest spadek konkurencyjności europejskich gospodarek.Dzieduszycki odniósł się także do systemu ETS2 i jego wpływu na gospodarstwa domowe. Jak mówił, „przeciętna polska rodzina dokłada dziś około 14 tysięcy złotych rocznie do zielonej polityki Unii Europejskiej. Po wdrożeniu ETS2 ta kwota może zbliżyć się do 20 tysięcy”.Rozmówca krytycznie oceniał dalszą rozbudowę energetyki wiatrowej i fotowoltaicznej.Niestabilne odnawialne źródła energii nie powinny przekraczać 30–40 procent miksu energetycznego. Powyżej tego poziomu system się destabilizuje– mówił. Przestrzegał przed powielaniem doświadczeń innych krajów.Blackout w Hiszpanii czy recesja w Niemczech pokazują, dokąd to prowadzi. Dokładanie kolejnych wiatraków i paneli w naszym klimacie nie ma sensu– powiedział. Zdaniem Dzieduszyckiego alternatywa istnieje.Po co inwestować w niestabilne źródła, skoro te same pieniądze można przeznaczyć na energetykę jądrową, która daje tani, czysty i bezpieczny prąd?– pytał. Wskazywał na planowane elektrownie jądrowe oraz rozwój małych i średnich reaktorów jako realny kierunek dla Polski./fa
Ep 12814Krzysztof Ziemiec: WOŚP przestała łączyć; opiera się głównie na mentalnym szantażu
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy z oddolnego ruchu społecznego stała się - zdaniem Krzysztofa Ziemca - projektem osłoniętym polityczno-medialnym parasolem.
Ep 12813Serwis Międzynarodowy 28.01.2026 r. : możliwa interwencja USA w Iranie, Chiny poszerzają wpływy w Afryce
Mikołaj Murkociński i jego goście omawiają również sytuację w Wenezueli i w Ugandzie.
Ep 12812Prezydent zaprasza partie do Pałacu. Bagiński o znaczeniu rozmów parlamentarnych
W najbliższych dniach w Pałacu Prezydenckim ma dojść do spotkania prezydenta z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych. Nie wszystkie ugrupowania zapowiedziały jednak udział. W Radiu Wnet o znaczeniu tej inicjatywy i jej politycznych konsekwencjach mówił Robert Bagiński z portalu Inna Polityka.Zdaniem Roberta Bagińskiego zapowiedziane rozmowy pokazują, że prezydent Karol Nawrocki wchodzi w politykę nie tylko w wymiarze symbolicznym, ale również praktycznym.Prezydent wchodzi do polityki mocniej, bo jest o czym rozmawiać. Polacy właśnie tego oczekują od głowy państwa – żeby rozmawiała, bo mamy dziś ogrom spraw, którym trzeba nadać bieg– komentował. Jak podkreślał gość Radia Wnet, brak rozmowy między najważniejszymi instytucjami państwa staje się sam w sobie problemem politycznym.Brak rozmowy jest politycznym grzechem. I ten grzech dziś popełniają rządzący – w tym przypadku Koalicja Obywatelska oraz Lewica– mówi. Bagiński odnosił się wprost do zapowiedzi nieobecności części ugrupowań na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. Jego zdaniem nie jest to gest wobec osoby prezydenta, lecz wobec państwa jako takiego.Jeżeli ktoś myśli, że w ten sposób bojkotuje Karola Nawrockiego, bo wchodzi na ich poletko, to nie. Oni bojkotują instytucję państwa– dodaje. Dziennikarz zwracał uwagę, że taki gest wpisuje się w szerszy problem osłabiania autorytetu instytucji publicznych.Nie bylibyśmy tym zdziwieni, gdyby nie fakt, że wiele innych instytucji państwowych jest po prostu niszczonych– wskazał. Ustawy prezydenckie bez biegu w SejmieJednym z powodów zaproszenia partii do rozmów – jak wskazywał Bagiński – jest impas wokół prezydenckich inicjatyw legislacyjnych.W Sejmie jest kilka ustaw prezydenckich, którym nie nadano żadnego biegu. Nie są procedowane w żaden sposób– zwrócił uwagę. Wśród nich wymieniał m.in. projekty dotyczące cen energii – jego zdaniem kluczowe społecznie.Sprawa obniżenia cen energii, szczególnie po mroźnej zimie, może być dla wielu Polaków wręcz zabójcza– dodał. Gość Radia Wnet przekonywał, że niechęć do rozmów z prezydentem ma także wymiar czysto wizerunkowy.Rządzący nie chcą, aby prezydent był pokazywany jako ktoś, kto prowadzi dialog w ważnych dla obywateli sprawach– komentował. Jak dodał, koliduje to z narracją, w której prezydent ma być przedstawiany wyłącznie jako hamulcowy działań rządu./fa
Ep 12811Codzienne przedmioty, niezwykłe historie. Rusza akcja przechowane.org
Akcja przechowane.org zachęca do fotografowania przedmiotów związanych z życiem polskich Żydów i dzielenia się ich historiami. Gościmy Magdalenę Waligórską z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, inicjatorkę projektu.Akcja przechowane.org jest to platforma internetowa, tak zwana platforma crowdsourcingowa, w której zapraszamy właściwie wszystkich mieszkańców Polski do uczestniczenia w projekcie badawczym, który realizujemy właśnie tutaj na Uniwersytecie Humboldta.~ wyjaśnia badaczka. Projekt zaprasza mieszkańców Polski do fotografowania przedmiotów związanych z codziennym życiem polskich Żydów sprzed wojny. Jak zaznacza Magdalena Waligórska, chodzi o przedmioty codziennego użytku:Nie muszą to być przedmioty wartościowe i nie muszą to być takie przedmioty, które normalnie określalibyśmy jako judaika.~ podkreśla nasz gość i dodaje:Może być to stół, może być to garnek, może być to talerz.Kluczowe znaczenie mają historie związane z obiektami. Na stronie przechowane.org istnieje możliwość nie tylko wgrania zdjęcia, ale także dodania opisu. Na zakończenie rozmowy pojawia się zapowiedź finału projektu:Na końcu tego projektu ma powstać wędrująca przez Polskę wystawa fotograficzna~ zapowiada Magdalena Waligórska i podsumowuje:Chodzi o dar pokazania i o dar opowieści.
Ep 12810Fra Angelico we Florencji, Mikroświaty we Wrocławiu i przedmioty codziennego użytku w domu – Cała naprzód 28.01.2026 r.
Juliusz Gałkowski zdaje relacje z fascynującej wystawy Fra Angelica, która miała miejsce w słonecznej Florencji. W swojej opowieści nie tylko przenosi nas do tego malowniczego miasta, ale również do światła i duchowości, jakie niosą ze sobą dzieła tego wielkiego artysty. W rozmowie z redaktorem Konradem Mędrzeckim nasz gość nie tylko odkrywa malarski styl Fra Angelica, który łączył gotyk międzynarodowy z elementami renesansu, ale także odsłania jego osobowość i oddanie sztuce religijnej. Z Florencji kierujemy się do Muzeum Narodowego we Wrocławiu, gdzie aktualnie trwa wystawa czasowa Mikroświaty. Na ekspozycji prezentowane są dzieła takich malarzy jak Jan Matejko, Aleksander Gierymski, czy Bolesław Biegas. Kluczem przewodnim jest rozmiar obrazów – nie znajdziemy tam płótna większego niż o wymiarach 40 x 40 cm! O wystawie opowiada jej kuratorka Anna Jezierska. Na koniec łączymy się z Magdaleną Waligórską (Humboldt University Berlin) inicjatorką akcji przechowane.org. Projekt ma za zadanie udokumentowanie życia codziennego polskich Żydów. Akcja zachęca do fotografowania zachowanych przedmiotów należących niegdyś do polskich Żydów, aby na ich podstawie stworzyć cyfrowe archiwum oraz wystawę, która opowiada historię poprzez rzeczy codziennego użytku.
Ep 12809„To okradanie społeczeństwa”. Przedsiębiorca ostro o ustawie ROP
Rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP) ma – według założeń ustawodawcy – wzmocnić system recyklingu i przenieść większą część kosztów na wytwórców opakowań. Przedsiębiorcy alarmują jednak, że projekt nie naprawia systemu, który już działa, a jedynie dokłada kolejne opłaty i obowiązki biurokratyczne. W Radiu Wnet o skutkach tej ustawy mówił Zbigniew Przybysz, prezes firmy Kram.Rozszerzona odpowiedzialność producenta – po co i dla kogo?Zdaniem Przybysza trudno doszukiwać się w ustawie realnych celów środowiskowych. Jak podkreślał w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim, nie chodzi o dekarbonizację ani naprawę systemu odzysku surowców, który w Polsce już funkcjonuje.Moim zdaniem wchodzi po to, żeby utrudnić życie przedsiębiorcom i zbierać kolejny podatek. Taki jest naprawdę cel. Nie celem jest dekarbonizacja. Polska należy do najczystszych krajów, a nasz system odzyskiwania surowców wtórnych działa poprawnie– wskazuje. Przybysz zwracał uwagę, że nowe przepisy nie zastępują dotychczasowych regulacji, lecz nakładają się na już istniejące opłaty.Najbardziej obrazowym przykładem skutków ROP – jak mówił gość Radia Wnet – są zwykłe opakowania jednorazowe.Produkujemy m.in. kubki papierowe. Koszt produkcji takiego kubka to około 10 groszy. Ale płacicie państwo poprzez nas opłatę produktową, opłatę recyklingową, opłatę konsumencką. Teraz proponowana jest opłata opakowaniowa, a nawet obowiązek finansowania publicznych kampanii edukacyjnych. W efekcie opłat będzie około 60 groszy– wyjaśnia. Jak podkreślał przedsiębiorca, formalnie obciążenia ponosi producent, ale faktycznie koszty są przerzucane na klientów.My jesteśmy zobowiązani to odprowadzić, ale to państwo za to płacicie. A przecież każdy obywatel już dziś płaci za wywóz śmieci, w czym zawarte są koszty recyklingu– dodaje. System kaucyjny i korporacjePrzybysz krytycznie oceniał także powiązanie ROP z systemem kaucyjnym. Jego zdaniem nie wzmacnia on lokalnego rynku, lecz sprzyja dużym, międzynarodowym graczom.System kaucyjny służy zburzeniu dobrze funkcjonującego systemu i dalszemu drenowaniu kieszeni Kowalskiego na rzecz wielkich koncernów. Właścicielami firm obsługujących ten system są w większości duże korporacje międzynarodowe– mówi. Jednym z zarzutów wobec ustawy są – jak mówił gość Radia Wnet – nieprecyzyjne i absurdalne definicje prawne.Ustawa mówi, że opakowanie z tworzywa sztucznego to takie, które jest wykonane z tworzywa sztucznego lub zawiera tworzywo sztuczne. To tak, jakby uznać mięso wołowe za żelazo, bo zawiera żelazo– ironizuje. Do tego dochodzą obowiązki sprawozdawcze.Przybysz wskazywał, że skutki finansowe regulacji są realne i mierzalne.Przy przychodach około 300 milionów złotych koszty dostosowania do przepisów to około 3 miliony złotych rocznie. Nie licząc kosztów energii– wyjaśnia. W jego ocenie nadmiar regulacji osłabia konkurencyjność całej Europy.„Europa sama się ogranicza. Tworzy się nowe rozporządzenia, nowe urzędy, a nikt nie patrzy, w jakim kierunku powinniśmy iść. Jeśli chcemy gospodarki, to potrzebne są niskie koszty energii, ograniczenie biurokracji i edukacja. Inaczej będziemy się kisić we własnym sosie.”/fa
Ep 12808Studio Białoruskie 28.01.2026 r.: wzrost zainteresowania Ukrainy sprawami białoruskimi
Szef ukraińskiego MSZ zapowiedział wyznaczenie specjalnego przedstawiciela ds. Białorusi. Komentują: Olga Siemaszko i Artur Żak.
Ep 12807Dekalog książek Krzysztofa Masłonia - Prawo cytatu: audycja Jana Majchrowskiego - 27.01.2026 r.
Tym razem Jan Majchrowski sięga do tekstów znanego literaturoznawcy i publicysty Krzysztofa Masłonia, który swego czasu zaprezentował książki - dobre i złe - jakie w zamyśle ich autorów miały przeorać i zmienić polski charakter narodowy w XX wieku.
Ep 12806Burakowski o umowie UE–Indie: „Największe otwarcie Indii w historii po 1947 roku”
Po 20 latach negocjacji UE i Indie dopinają umowę handlową. Burakowski: impuls dały amerykańskie cła, a obniżki obejmą większość towarów, z wyjątkami m.in. dla mięsa i nabiału.Prof. Adam Burakowski, były ambasador RP w Indiach, przypomina, że rozmowy o umowie handlowej Unii Europejskiej z Indiami ciągnęły się niemal dwie dekady. Jak mówi, pierwsze wzmianki pojawiły się w 2006 roku, a proces negocjacji ruszył w 2007, po czym na długo utknął.Ta umowa była negocjowana przez prawie 20 lat. Pierwsze wzmianki pojawiły się w 2006, w 2007 zaczęto proces, później był przez długi czas zamrożony. Rosyjska agresja na Ukrainie w 2022 roku przeformatowała układ światowy i spowodowała, że zaczęto znowu rozmawiać, ale impuls do dokończenia przyszedł w 2025 roku, kiedy Stany Zjednoczone ogłosiły cła na różne kraje, między innymi na Indie. Wtedy Unia Europejska i Indie zaczęły traktować tę sprawę poważnie– mówi prof. Adam Burakowski.Zastrzega przy tym, że finalny tekst nie jest jeszcze upubliczniony — dokument jest „doszlifowywany” od strony prawnej i musi uwzględnić porządki prawne obu stron.Tekst końcowy nie jest jeszcze znany, bo jest na etapie doszlifowywania pod względem prawnym, żeby uwzględnić prawo Unii Europejskiej i Indii. Natomiast to, co podano do wiadomości publicznej, daje pewien obraz– zaznacza prof. Burakowski.
Ep 12805Bartosz Arłukowicz: Największym problemem ochrony zdrowia jest organizacja, nie pieniądze
Były minister zdrowia i europoseł Koalicji Obywatelskiej w rozmowie o kondycji polskiej ochrony zdrowia przekonuje, że obecne problemy finansowe NFZ są skutkiem decyzji rządów PiS.
Ep 12804Niemcy między triumfem a kryzysem. Fedorska: nie chodzi o sympatię do von der Leyen, lecz o geopolityczny rewanż
"W niemieckiej debacie publicznej nie chodzi dziś o realną popularność Ursuli von der Leyen, ale o symboliczny triumf nad Donaldem Trumpem i odzyskanie poczucia sprawczości na arenie międzynarodowej"
Ep 12802Już 5 tys. podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum. Miszalski mówi o "kampanii hejtu"
W audycji przenosimy się do Krakowa, gdzie – jak poinformowano – powstał Obywatelski Komitet Referendalny w celu odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta. Ruszyła zbiórka podpisów, a inicjatorzy uzasadniają ją m.in. „lawinowo-rosnącym zadłużeniem Krakowa”. Na czele komitetu stanął Jan Hoffman, przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy Stare Miasto, określany jako osoba bezpartyjna.Na antenie przywołano fragment wczorajszej konferencji prasowej prezydenta Krakowa, który ostro odniósł się do próby uruchomienia referendum. W jego ocenie referendum nie powinno być „dogrywką” po wyborach.„Instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców. Jeżeli jakieś środowiska przegrały, to powinno się poczekać do normalnych kolejnych wyborów.”Prezydent mówił też o pieniądzach, które – jego zdaniem – stoją za akcją przeciwko niemu. Pada wprost sugestia, że kampania ma charakter zorganizowany i kosztowny, a pytanie brzmi: kto ją finansuje.„Nie da się sobie kupić Krakowa. (…) Skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy złotych, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie. Kto to finansuje?”Miszalski wskazywał, że w mieście mają krążyć liczne materiały – „gazetki” – które „niezbyt obiektywnie przedstawiają rzeczywistość” i trafiają „do prawie każdej skrzynki”. W tej narracji referendum ma być podszyte nie tyle oddolnym ruchem, co kapitałem i politycznym zapleczem.„Jest przynajmniej pięć tytułów różnego rodzaju gazetek (…) w prawie każdej skrzynce w krakowskich domach. (…) Krakowa nie da się tak łatwo kupić na 100%.”Prezydent dodał również, że Kraków jest miastem „wyważonym”, a za inicjatywą mają – według niego – stać środowiska skrajne.„Kraków nigdy nie był skrajny. Kraków jest zawsze miastem o poglądach trochę centrowych, a trochę po prostu wyważonych. I już widzimy, że środowiskami, które za tym referendum będą stały (…) są środowiska skrajne.”Jednocześnie zadeklarował, że choć ma poważne zastrzeżenia do motywacji i zaplecza inicjatorów, to uznaje prawo do zbierania podpisów.„Oczywiście szanuję to, że jest taka możliwość, każdy ma prawo te podpisy zbierać, więc będziemy się tej inicjatywie przyglądać.”Pierwszy dzień zbiórki: „widać ruch, widać zainteresowanie”Naszym gościem był Michał Drewnicki, radnym miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie padła informacja, że media donosiły rano o „pięciu tysiącach podpisów”, a radny potwierdził, że zbiórkę widać na ulicach.„Tak, ewidentnie jest ruch, jest zainteresowanie. Już wczoraj, tuż po rejestracji Komitetu Referendalnego można było zauważyć na ulicach ludzi, którzy te podpisy zbierali. W kamizelkach oznaczeni, z identyfikatorami, z kartkami, z planszami do podpisu.”Drewnicki podkreślał, że w Krakowie kluczowe jest nie tylko poparcie, ale logistyka – bo formalnie potrzeba 58 tys. podpisów, a realnie (z „górką” na błędy) trzeba zebrać około 80 tys., i to w zimie, tuż przed feriami.„Zebranie 58 tysięcy podpisów, a de facto musimy zebrać 80 tysięcy podpisów, żeby mieć górkę (…) to jest olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza w zimie, zwłaszcza gdy ferie przed nami, no ale pierwszy dzień naprawdę bardzo na plus.”W rozmowie pojawia się też wątek sondażu: 64% krakowian ma deklarować udział w referendum, a większość z nich – poparcie dla odwołania prezydenta. Radny studzi entuzjazm, ale tłumaczy, że i tak „jesteśmy na granicy” wymaganej frekwencji.„Ten sondaż naprawdę brzmi fantastycznie. Ja sądzę, że aż tak dobrze nie jest. (…) w Zabrzu (…) finalnie poszło tylko 41% z tych, co deklarowali w sondażu, że pójdą. (…) Na Kraków przekłada się to mniej więcej tak, że (…) możemy liczyć (…) na frekwencję na poziomie około 27%.”Wypowiadając tę liczbę, Drewnicki od razu przypomniał warunek skuteczności referendum – minimalną frekwencję, którą przelicza na konkretną liczbę głosujących.„A właśnie 27% to jest ta minimalna, wymagana frekwencja 158 tysięcy osób. Tyle musi pójść na wybory.”O co jest spór: „całokształt”, a nie jedna decyzjaProwadząca dopytywała o powody powstania komitetu i zarzuty wobec prezydenta. Drewnicki przyznał, że nie chodzi o „jedno jaskrawe działanie”, które natychmiast porwałoby wszystkich do podpisu. W jego ujęciu to suma decyzji, stylu rządzenia i rozczarowania obietnicami.„Prezydent Miszalski tak naprawdę nie ma takiego jednego działania, które byłoby tak jaskrawie. Nie ma takiego jednego działania.”Radny buduje szerszą opowieść: o braku wizji, „nierealizowaniu obietnic”, wizerunkowym stylu działania i rosnących kosztach życia w mieście. Wśród przykładów wymienia m.in. komunikację miejską.„Brak jakiejkolwiek wizji, nierealizowanie obietnic. (…) W czasie, gdy ludziom podnieśli opłaty za bilety. W Krakowie mamy teraz najdroższy bilet w Polsce. 8 zł kosztuje bilet godzinny.”Wymienia także cięcia środków w obszarze opieki nad dziećmi, a w tle stale powraca temat finansów miasta – zadłużenia oraz – jak mówi – premii dla zastępców prezyde
Ep 12803Chińskie auta to zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa? „Samochód to zintegrowany system IT”
Albert Gryszczuk z Adaptive Motors Poland, związany z elektromobilnością, tłumaczy, że dyskusja o chińskich autach nie dotyczy wyłącznie konkurencji cenowej czy jakości wykonania, ale przede wszystkim bezpieczeństwa – rozumianego bardzo dosłownie.Chodzi o bezpieczeństwo i to rozumiane w taki sposób bezpośredni. Dzisiaj samochód, nieważne czy elektryczny, czy spalinowy, to zintegrowany system IT. Dotyczy to również autobusów, ciężarówek, tramwajów, wszystkiego, co jeździ. To nie jest już mechanika jak kiedyś – mamy kamery, lidary, skanowanie otoczenia, a także kwestię możliwości zdalnego sterowania takimi pojazdami– mówi Albert Gryszczuk.W rozmowie przywołuje przykład z Izraela, gdzie – jak relacjonuje – wycofano z użytkowania chińskie samochody służbowe ze względu na ryzyka cyberbezpieczeństwa.Była słynna sprawa w Izraelu, gdzie ponad 700 samochodów kupionych od chińskich producentów, używanych przez wysokiej rangi oficerów, zostało wycofanych całkowicie ze względu na ryzyko cyberbezpieczeństwa– zaznacza.
Ep 12802„To jest de facto podatek”. Sławomir Brzózek ostro o projekcie UC100 i rewolucji w gospodarce odpadami
W rozmowie na antenie Radia Wnet Sławomir Brzózek, dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach EKO-PAK, skrytykował projekt ustawy UC100 dotyczący opakowań i odpadów opakowaniowych. Kluczowym elementem zmian ma być nowy model rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), wynikający z unijnych regulacji.Gość programu zwrócił uwagę, że sama idea ROP nie jest dla branży nowością, ale sposób jej wdrażania w Polsce budzi poważne wątpliwości.„To jest koncepcja, która mówi, że producenci powinni brać odpowiedzialność za opakowania w całym cyklu ich życia – od projektowania, przez użytkowanie, aż po zagospodarowanie. Projektowanie powinno być z myślą o recyklingu albo ponownym użyciu” – podkreślał.Jak zaznaczył, Polska jest ostatnim krajem Unii Europejskiej, który nie wdrożył jeszcze pełnego systemu ROP.„Jesteśmy już ponad dwa lata spóźnieni. Będziemy za chwilę karani za opieszałość legislacyjną” – ostrzegał.„Opłata, która ma wszystkie cechy podatku”Zdaniem Sławomira Brzózka obecny projekt UC100 wprowadza rozwiązania, które w praktyce oznaczają nową daninę publiczną.„Minister ma na poziomie rozporządzenia ustalać wysokość opłaty opakowaniowej. Nie znamy żadnych szczegółów. To jest kolizja konstytucyjna, bo wprowadza daninę, która ma wszystkie znamiona podatku” – mówił.Jak wyjaśniał, opłata ma być pobierana w wysokości wyższej, niż wynikałoby to z realnych kosztów systemu.„Danina publiczna powinna być pobierana w takiej wysokości, jaka jest potrzebna na konkretny cel. Tutaj te przesłanki nie są zachowane. De facto wprowadza się podatek w postaci opłaty opakowaniowej”.Konsument zapłaci więcejW ocenie przedstawiciela branży skutki finansowe zmian odczują przede wszystkim konsumenci.„Każdy, kto sprzedaje cokolwiek w opakowaniu, ten koszt wliczy w cenę produktu. I to my, jako klienci, zapłacimy więcej” – podkreślał.Choć – jak zaznaczył – sama zasada płacenia za przyszłe zagospodarowanie odpadów nie budzi sprzeciwu, problemem jest sposób jej realizacji.„Nikt rozsądny nie ma problemu z tym, że płacimy za zagospodarowanie odpadu. Problem w tym, że to jest rozwiązanie stricte podatkowe”.Koniec Organizacji Odzysku?Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów projektu ma być marginalizacja dotychczasowych organizacji odzysku.„Ten model upaństwawia cały obszar gospodarki odpadami. Organizacje odzysku będą wymazane z systemu, a to są podmioty z ogromnym know-how” – zaznaczył Brzózek.Wyjaśniał, że obecnie pełnią one kluczową rolę w organizowaniu przepływów finansowych i kontroli realizacji obowiązków producentów.„Dają producentom pewność, że w ich imieniu dopilnują wszystkich procesów, że zapłacą tyle, ile trzeba i osiągną wymagane poziomy recyklingu”.Według rozmówcy ich eliminacja oznacza utratę rynkowych mechanizmów kontroli.Odpowiedzialność spadnie na państwo i obywateliZdaniem gościa audycji nowy system przenosi odpowiedzialność za realizację celów recyklingowych na administrację publiczną – a pośrednio na wszystkich obywateli.„W świetle tego projektu odpowiedzialność będzie na państwie, czyli na każdym z nas. Jeśli państwo się nie wywiąże, zapłacimy kary” – mówił.Jednocześnie środki z opłaty mają trafiać do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i być rozdzielane w trybie konkursowym.„Samorządy i firmy będą musiały składać wnioski. Jeśli będą wątpliwości, wypłata może być mniejsza albo opóźniona”.„To wywraca podwaliny myślenia gospodarczego”Sławomir Brzózek ocenił, że projekt UC100 może mieć długofalowe, negatywne skutki dla całego sektora.„To mechanizm, który wywraca podwaliny myślenia gospodarczego w Polsce. Zdejmuje odpowiedzialność, a zarządza nim strona, która nie ma presji na efektywność”.Jak dodał, w systemie nie przewidziano jasnych kryteriów oceny jego skuteczności.„Nawet nie wiemy, co będziemy musieli wykazać, żeby udowodnić, że system działa dobrze”.„Kto naprawdę jest zanieczyszczającym?”Rozmówca zakwestionował również prostą interpretację zasady „zanieczyszczający płaci”.„Kto jest realnym zanieczyszczającym? Producent, który musi pakować produkty, bo wymaga tego prawo? Czy konsument, który decyduje, co zrobi z opakowaniem?” – pytał.Jego zdaniem obecny projekt nie uwzględnia odpowiedzialności użytkowników końcowych.„Mówi się: producenci zapłacą. A nie mówi się ludziom, że to oni zapłacą, kupując droższe produkty”.Niejasny los ustawyProjekt UC100 przeszedł konsultacje społeczne, w trakcie których zgłoszono ponad 1600 uwag. Do dziś nie opublikowano pełnego raportu z konsultacji.„Ministerstwo ciągle pracuje nad poprawkami. Nie wiemy, kiedy projekt trafi dalej. Na pewno w tym półroczu nie będzie w komisji sejmowej” – relacjonował Brzózek.Wyraził też obawy co do transparentności procesu.„Nie spodziewam się poprawy jakości. Półtora roku pracy pokazuje, że kluczowi interesariusze są mniej ważni niż sam fakt uchwalenia ustawy”.„Ustawa dla sukcesu, nie dla systemu”Na zakończenie rozmowy gość Radia Wnet podsumował swoje obawy dotyczące kierunku zmian.„Najważniejsze jest to
Ep 12801Bosak o umowie UE–Indie i SAFE: „Nikt nic nie wie. To nie jest normalne”
Bosak krytykuje sposób negocjowania umów handlowych UE i brak informacji o funduszach SAFE: Nie wiemy, dla kogo i na co – mówi w Radiu Wnet. Wskazuje też na koszt sporu o ambasadorów.Wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak odniósł się w rozmowie w Radiu Wnet do wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który wskazał go jako polityka, z którym można rozmawiać o ewentualnej współpracy. Bosak studzi jednak emocje i podkreśla, że dziś nie ma do tego żadnych realnych podstaw.Jesteśmy w połowie kadencji i partie opozycji rywalizują ze sobą o wyborców. Niech nam żadne rozważania koalicyjne nie zakrywają tej perspektywy, ponieważ w tej chwili żadne rozmowy koalicyjne nie toczą się i toczyć się nie będą, bo nie ma do tego kontekstu konstytucyjnego czy demokratycznego. Większość rządząca jest dość stabilna i co będzie za dwa lata, tego nie wie nikt– mówi Krzysztof Bosak.W jego ocenie pochwała pod jego adresem jest elementem gry politycznej i próbą „zrównoważenia” krytyki wymierzonej w Konfederację.Ta wypowiedź jest elementem rywalizacji z nami. Dobre słowo pod moim adresem było po to, żeby zrównoważyć ogólną krytykę Konfederacji. Problem jest taki, że w publicznych wypowiedziach prezes PiS przypisuje Konfederacji program, którego Konfederacja nie ma. Buduje stereotyp partii groźnej, nieodpowiedzialnej i skrajnie liberalnej — to jest literalnie nieprawda– podkreśla.Bosak przekonuje, że Konfederacja ma zaplecze polityków o konserwatywnych poglądach, a różnice programowe z PiS są rzeczywiste, ale nie takie, jak je przedstawiają przeciwnicy.Konfederacja jest pełna dobrych ludzi, polskich patriotów o poglądach konserwatywnych z bardziej wolnościowym akcentem lub bardziej narodowych. W większości spraw dotyczących Polski mieliśmy rację wtedy, kiedy PiS popełniał bardzo poważne błędy rządząc. My byliśmy ignorowani jako konstruktywna opozycja, a do dziś z tego, co mamy do powiedzenia, nie zechcieli wyciągnąć wniosków– zaznacza.Jednocześnie ostrzega, że jego zdaniem samodzielna większość PiS jest mało prawdopodobna, a ewentualny wpływ Konfederacji na większość sejmową będzie oznaczał inne podejście do personaliów.Moim zdaniem samodzielna większość dla PiS już nie będzie. Jeżeli będziemy mieć wpływ na większość w Sejmie, na pewno nie pozwolimy, żeby ludzie odpowiedzialni za różne patologie wrócili na te stanowiska i drugi raz robili te same numery– mówi.Umowa UE–Indie i logika „ucieczki do przodu”Bosak komentuje też zapowiedzi dużej umowy handlowej UE–Indie. Jego zdaniem Unia próbuje odzyskać konkurencyjność przez kolejne porozumienia handlowe, ale nie jest jasne, czy takie podejście zadziała.Unia Europejska, ze względu na utracenie konkurencyjności, próbuje przywracać sobie witalność gospodarczą, zawierając kolejne umowy handlowe. To próba ucieczki do przodu, charakterystyczna dla elit państw zachodnich o wielopokoleniowej tradycji handlowej. Czy to wyjdzie, czy nie wyjdzie, to inna sprawa — to myślenie doktrynalne, a nie stricte ekonomiczne oparte na analizie przepływów handlowych– ocenia.Zwraca uwagę, że Polska ma w tych procesach ograniczony wpływ, a negocjacje w praktyce toczą się poza społeczną kontrolą.W wyniku zrzeczenia się suwerenności w sprawach handlowych państwa członkowskie często nie wiedzą, co dokładnie Komisja Europejska negocjuje. My nie wiemy dokładnie, co zostało wynegocjowane. Wiemy tylko o niektórych wyłączeniach. Państwa takie jak Brazylia czy Indie prowadzą nacjonalistyczną politykę gospodarczą, ochronę swojego rynku, a w Europie stało się to tematem tabu– podkreśla.SAFE: „Nikt nic nie wie. To nie jest normalne”W rozmowie pada też wątek programu SAFE i wielkich kwot, które mają trafić na zbrojenia. Bosak twierdzi, że kluczowy problem to brak jawnej informacji o projektach, beneficjentach i celach.Sytuacja jest trochę typu „nikt nic nie wie”. Nie jest jawne, ani nawet nie jest przedmiotem szerszej wiedzy kuluarowej, jaka jest treść wniosku złożonego przez ministra obrony do Komisji Europejskiej. Wiemy, że zatwierdzono transfery na wielkie kwoty, ale nie wiemy dla kogo. Nie wiemy, jaka jest lista firm, priorytetów, ani alokacja środków– mówi.Jako przykład wskazuje doświadczenia z KPO i ryzyko, że projekty mogą rozbić się o zdolności wdrożeniowe i terminy.Zwracam uwagę, że rząd ogłaszał KPO jako ogromny sukces, a potem wycofywał się z pewnych elementów, bo realizacja nie mieściła się w terminach Komisji Europejskiej. Gotowość techniczna do absorpcji środków ma znaczenie. W tej chwili mówiąc uczciwie: nikt nic nie wie — i to nie jest normalne– zaznacza.Dodaje, że w innych państwach da się to komunikować bardziej przejrzyście.W Rumunii ogłoszono publicznie tabelę z projektami, kwotami i celami. Można to zrobić bez ujawniania tajemnic. Nie wiem, dlaczego rząd robi wokół tego aurę tajemnicy. Być może mają coś do ukrycia — na przykład niewielki udział firm polskich– podkreśla.Spór o ankietę bezpieczeństwa CzarzastegoBosak odniósł się także do wezwań, by marszałek Włodzimierz Czar
Ep 12800Trzęsienie ziemi w chińskiej armii. Antykorupcyjna czystka sięga samego szczytu
W Chinach doszło do bezprecedensowego wstrząsu w strukturach wojskowych. W weekend ogłoszono, że śledztwem antykorupcyjnym objęci zostali członkowie najwyższego dowództwa armii, w tym wiceprzewodniczący Centralnej Komisji Wojskowej. To wydarzenie odbiło się szerokim echem w chińskich elitach politycznych i wojskowych. O szczegółach mówił w Poranku Radia Wnet Andrzej Zawadzki-Liang, gospodarz Studia Szanghaj.Członek Biura Politycznego Komisji Partii Chin i wiceprzewodniczący Centralnej Komisji Wojskowej, generał Zhang Youxia, oraz generał Liu Zhenli zostali objęci śledztwem antykorupcyjnym. To oznacza, że sprawa sięga absolutnych szczytów dowodzenia armią– mówi Andrzej Zawadzki-Liang.
Ep 12799Dlaczego PiS nie dogada się Braunem? „Braun jest na rękę części sceny politycznej”
Braun wprowadza chaos na prawicy i utrudnia jej konsolidację – mówi w Radiu Wnet Marek Wróbel. Jego zdaniem Korona to partia protestu, której wzrost już się zatrzymał.Słowa prezesa Jarosław Kaczyński o wykluczeniu szerszej współpracy z Grzegorzem Braunem nie są zaskoczeniem – ocenia w Poranku Radia Wnet Marek Wróbel, prezes Fundacji Republikańskiej. Jego zdaniem dystans między Prawem i Sprawiedliwością a środowiskiem Korony jest dziś nie tylko ideowy, ale i strukturalny.PiS to partia jednoznacznie atlantycka, nastawiona na współpracę z USA i więzi transatlantyckie. Korona w tym sensie bardzo mocno się z PiS-em rozmija– mówi Wróbel.Jak podkreśla, Prawo i Sprawiedliwość jest w tej kwestii konsekwentne od lat, podczas gdy środowisko Grzegorza Brauna porusza się w zupełnie innym kierunku.Ideologiczny rozjazdZdaniem Wróbla kluczowe są nie tylko kwestie geopolityczne, ale także charakter samego ugrupowania.Do tego dochodzą liberalne, a raczej libertariańskie, i zdecydowanie antyukraińskie motywy w działalności Grzegorza Brauna oraz jego środowiska. To wszystko pokazuje, że dystans między PiS-em a Koroną jest bardzo duży– ocenia.W jego opinii często podnoszony argument o rywalizacji o ten sam elektorat nie jest decydujący.Owszem, jakiś obszar wspólny istnieje, ale główna konkurencja toczy się raczej między dużą Konfederacją a Braunem oraz partiami operującymi na elektoracie labilnym, jak Polska 2050– dodaje.To właśnie na wyborcach zmieniających sympatie z wyborów na wybory opierał się – jak przypomina – sukces Szymona Hołowni sprzed kilku lat.Korona jako partia protestuPopularność ugrupowania Grzegorza Brauna Wróbel interpretuje jako klasyczny przykład buntu wobec głównego nurtu polityki.To partia protestu, zrodzona ze strachu i frustracji wobec polityki głównego nurtu – polskiej, europejskiej i światowej– tłumaczy.Jego zdaniem ten mechanizm nie jest nowy. Wcześniej podobną rolę pełniły inne formacje antysystemowe.Ruch Palikota, Kukiz’15, częściowo Polska 2050, a wcześniej Nowoczesna – one nie tworzyły spójnej wizji. Były reakcją na stan systemu– mówi Wróbel.Dlatego, jak ocenia, potencjał wzrostowy Korony jest ograniczony.Trend wzrostowy tej formacji już się zatrzymał wraz z jej rozpoznawalnością. Sufit Brauna jest tam, gdzie on sam go postawi – i tyle, ile będzie w stanie udźwignąć– dodaje.Braun „na rękę” części sceny politycznejWróbel zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt – istnienie Grzegorza Brauna jako osobnego bytu politycznego może być korzystne dla niektórych aktorów sceny politycznej.Pewnym siłom istnienie Brauna jest na rękę, bo wprowadza on ogromne zamieszanie na prawicy. Utrudnia konsolidację i ewentualne porozumienie PiS-u z Konfederacją– ocenia.Jak zaznacza, oddziałuje to zarówno na dawnych współpracowników Brauna, jak i na wyborców oraz polityków innych ugrupowań prawicowych, którzy muszą się do jego działań stale odnosić.PiS bez wewnętrznego kryzysuWbrew spekulacjom Wróbel nie widzi dziś poważnego kryzysu wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości.Jesteśmy w okresie międzywyborczym. Po kampanii prezydenckiej i chwilowych spekulacjach o możliwym załamaniu koalicji w PiS-ie nastąpiła konsolidacja– zauważa.Późniejsze tarcia interpretuje raczej jako naturalny proces rywalizacji.To wyścig, nie wojna. Nagromadzona energia działaczy musiała znaleźć ujście– mówi.Jego zdaniem scenariusz rozłamu byłby dla PiS-u skrajnie niekorzystny.Podzielony PiS straciłby zdolność zwycięstwa i zdolność koalicyjną. Myślę, że wszyscy w tej partii doskonale sobie z tego zdają sprawę– podsumowuje.
Ep 12798„To jest wojna kognitywna”. Były rosyjski urzędnik o prawdziwym celu Putina
Putin nie chce zdobywać terytoriów, tylko złamać europejskie elity. Taką diagnozę stawia w Radiu Wnet Władimir Ponomariow, były członek rosyjskich władz.Wojna w Ukrainie to tylko pierwszy akt znacznie większego konfliktu – twierdzi Władimir Ponomariow, były członek rosyjskich elit politycznych, dziś działający w Radzie Deputowanych Ludowych na emigracji. W rozmowie w Radiu Wnet przekonywał, że prawdziwym celem Władimira Putina nie jest Ukraina, lecz Europa.To nie jest wojna gorąca. To jest wojna kognitywna. Celem Putina od samego początku jest zniszczenie elit europejskich– mówił Ponomariow.Jak podkreślał, rosyjski prezydent wcale nie ukrywa swoich zamiarów. Jego zdaniem problem polega na tym, że Zachód nie traktuje rosyjskich deklaracji poważnie.Putin mówi wszystko wprost, publicznie. Tylko nikt mu nie wierzy. A potem wszyscy są zaskoczeni, kiedy okazuje się, że dokładnie to zrobił– zauważył.
Ep 12796Nielegalne kasyna on-line. Miliardy wyciekają z Polski, a rządzący nic z tym nie robią
Nielegalne kasyna online wyprowadzają z Polski miliardy złotych rocznie. Grzegorz Maksel mówi w Radiu Wnet o bezkarności influencerów i bezsilności państwa.Nielegalne kasyna internetowe działające poza Polską są dziś jednym z największych źródeł strat dla budżetu państwa. Jak przypominała na antenie Radia Wnet prowadząca Jaśmina Nowak, nawet 40 proc. rynku znajduje się w szarej strefie, a większość graczy korzysta z nielegalnych platform. Straty państwa szacowane są już na około 6 miliardów złotych rocznie.Gościem audycji był Grzegorz Maksel – działacz społeczny i influencer, który od miesięcy nagłaśnia temat nielegalnego hazardu w internecie i jego promocji w mediach społecznościowych.Przez cały poprzedni rok nagłaśnialiśmy ten temat. Tak naprawdę tylko posłowie Prawa i Sprawiedliwości zajęli się tym systemowo, składając wnioski do Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży. W grudniu taka komisja się zebrała, a minister finansów potwierdził, że z Polski wyprowadzane są dziesiątki miliardów złotych rocznie – na zagraniczne konta tych kasyn, rejestrowanych głównie na Ukrainie, w Rosji i w rajach podatkowych, m.in. na Malcie.– mówił Maksel.Jak relacjonował, stanowisko resortu finansów było jednoznaczne – państwo ma w tej sprawie związane ręce.Minister powiedział wprost, że systemowo nic nie mogą zrobić. Jedyne, co mogą, to uświadamiać społeczeństwo. A społeczeństwo samo powinno wiedzieć, że to jest nielegalne.
Ep 12795Spotkanie Meloni-Merz w Rzymie - Włochy i Niemcy zacieśniają współpracę
Spotkanie premier Włoch Giorgii Meloni i kanclerza Niemiec Friedricha Merza w Rzymie zakończyło się podpisaniem ambitnego planu współpracy, obejmującego bezpieczeństwo, obronność, migrację i reformę U
Ep 12794Plan Trumpa to dla Palestyny „systemowe odbieranie nadziei”
Ambasador Palestyny w Polsce Mahmud Kalifa ostrzega, że celem Izraela jest wypchnięcie Palestyńczyków z Gazy. Krytykuje plan Trumpa i mówi o „systemowym odbieraniu nadziei”.Ambasador Palestyny w Polsce dr Mahmud Kalifa był gościem Radia Wnet. W rozmowie odniósł się do planu pokojowego Donalda Trumpa, sytuacji w Strefie Gazy oraz realiów życia Palestyńczyków pod izraelską okupacją. Jak podkreślił, bez udziału strony palestyńskiej nie ma mowy o trwałym pokoju.Kalifa przypomniał, że Palestyńczycy początkowo przyjęli inicjatywę amerykańską z nadzieją na zatrzymanie wojny.Powitaliśmy plan Trumpa jako próbę zatrzymania tej wojny i tej zbrodni przeciwko cywilom w Strefie Gazy– mówił ambasador.Jednocześnie zaznaczył, że powołana w jego ramach Rada Pokoju jest całkowicie nieprzejrzysta.Schemat tej rady nie jest jasny ani dla nas, Palestyńczyków, ani dla całego świata. Nawet nie zaproszono do niej rządu palestyńskiego– podkreślił Kalifa.Według ambasadora Europa coraz wyraźniej dystansuje się wobec tego formatu, uznając go za pozbawiony realnych podstaw do mediacji.
Ep 12793Eko-renesans zamiast betonowania. Agata Kwarc-Niedek o ratowaniu wsi, demografii i jakości życia
Ratunek dla kryzysu demograficznego, środowiskowego i gospodarczego leży poza wielkimi aglomeracjami – przekonuje Agata Kwarcy-Niedek, urbanistka i geolog.
Ep 12792Serwis międzynarodowy 27.01.2026 r.: echa tragedii w Mineapolis, umowa handlowa UE-Indie
W audycji również analiza sytuacji w Syrii, gdzie trwają walki sił kurdyjskich z armią rządową.
Ep 12791Warunkiem jest energetyka jądrowa – prof. Pieńkowski o przyszłości ciepłownictwa w Polsce
W audycji padają trzy tezy: bez energetyki jądrowej nie ma „zeroemisyjnego” ciepłownictwa, kadry uciekną bez inwestycji, a ekogroszek wypierany jest z systemu. Rozmowa jest częścią programu Stowarzyszenie Antywiatrakowców im. Don Kichota, w którym biorą udział redaktor Konrad Mędrzecki, prof. Ludwik Pieńkowski i Zbigniew Zieliński.
Ep 12790Ustawa o zawodzie artysty; Monachijczycy w Lublinie; Opowieści o koniach ciąg dalszy – Cała naprzód 27.01.2026 r.
Dziennikarz Rafał Chabasiński (portal bezprawnik.pl) komentuje projekt ustawy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o zabezpieczeniu socjalnym artystów zawodowych. Następnie łączymy się z dr Andrzejem Frejlichem, kuratorem wystawy Monachijczycy. Gierymscy, Stryjeńska, Wierusz-Kowalski, Chełmoński i inni w Muzeum Narodowym w Lublinie. Nasz gość wyjaśnia dlaczego warto odwiedzić ekspozycję. Jak mówi, na wystawie można zobaczyć prawie 300 prac artystów polskich działających w drugiej połowie XIX w. związanych z Monachium. Opowiada także, co sprowadziło ich do stolicy Bawarii oraz co łączy ich twórczość. Ekspozycja dostępna dla zwiedzających do 8 marca. Na koniec słuchamy drugiej części rozmowy z Marcinem Szczypiorskim o koniach i jeździectwie.
Ep 12789„Tango” Mrożka wraca do Londynu. Klasyka w nowym wydaniu na scenie POSK-u
Na scenie Sceny Polskiej UK w Londynie pojawia się „Tango” Sławomira Mrożka – dramat ponadczasowy, boleśnie aktualny i mocno zakorzeniony w doświadczeniu emigracyjnym.
Ep 12788Zima w Libanie i zmiany w Hezbollahu - Studio Bejrut - 27.01.2026 r.
W audycji omówienie przemówienia przywódcy Hezbollahu Naima Kassema oraz przegląd zimowych atrakcji Libanu. Gościem audycji jest Tony Chury.