PLAY PODCASTS
Radio Wnet

Radio Wnet

4,155 episodes — Page 62 of 84

Ep 12787Porozmawiajmy o Sporcie: Australian Open, MŚ w lotach narciarskich

W audycji również omówienie kondycji polskiego łyżwiarstwa szybkiego w kontekście zbliżających się igrzysk olimpijskich w Mediolanie-Cortinie d"Ampezzo.

Jan 27, 202657 min

Ep 12786UE przymyka oko na Rosję. Dr Iwanek: To polityczny sukces Indii

Zakończenie negocjacji umowy handlowej między Unią Europejską a Indiami ma wymiar znacznie szerszy niż cła i eksport. W rozmowie z Radiem Wnet Krzysztof Iwanek wskazuje, że to przede wszystkim sygnał polityczny.Unia Europejska, po latach presji na New Delhi, zdecydowała się pójść dalej z umową, mimo że Indie nie potępiły rosyjskiej agresji na Ukrainę i nadal kupują rosyjską ropę.„Unia Europejska przeknęła gorzką pigułkę w postaci współpracy indyjsko-rosyjskiej i uznała, że niezależnie od tego potrzebuje współpracy gospodarczej z Indiami.”Jeszcze w 2022 roku Indie były ostro krytykowane przez Zachód. Dziś ten ton wyraźnie się zmienił. Zdaniem Iwanka Bruksela doszła do wniosku, że interesy strategiczne są ważniejsze niż presja polityczna.„Unia uznała, że presja presją, Rosja Rosją, ale są też inne biznesy niezwiązane z Rosją.”To właśnie dlatego umowa została doprowadzona do końca — mimo wcześniejszych zastrzeżeń wobec relacji New Delhi z Moskwą. W tym sensie to duży sukces Indii, które zdołały zbalansować relacje z Rosją i jednocześnie zacieśnić współpracę z Unią.„Indiom udało się nie oddać wszystkiego ze współpracy z Rosją, a zyskać na zupełnie innym froncie – w relacjach z Unią Europejską.”Zdaniem Iwanka ten manewr pokazuje rosnącą samodzielność Indii jako globalnego gracza, który nie wpisuje się już jednoznacznie w zachodnie podziały świata. /fa

Jan 27, 202617 min

Ep 12785Hołownia gra va banque? Karnowski: To realne zagrożenie dla Tuska

W rozmowie w Radiu Wnet Michał Karnowski zwraca uwagę na jeden moment przełomowy: autonomizację Szymona Hołowni wobec Donalda Tuska. Jego zdaniem to nie jest już tylko retoryka ani medialna zagrywka.„Jeśli Hołownia ma kilkanaście szabel, to zaczyna się nowa jakość. To już nie targowanie się z Tuskiem, tylko realna próba szantażu politycznego.”Karnowski podkreśla, że w wywiadzie dla Polsatu Hołownia jasno dał do zrozumienia, że nie czuje się związany jednym obozem. Rozmawia z Tuskiem, ale nie wyklucza rozmów z PiS-em ani z prezydentem.„On mówi wprost: możemy być z Tuskiem, ale na własnych warunkach. Albo wcale.”Zdaniem publicysty to szczególnie groźne dla premiera, bo większość sejmowa opiera się dziś na bardzo kruchych fundamentach. Kilkunastu posłów może w kluczowych momentach decydować o losach ustaw, a nawet rządu.„Szesnastu posłów przy sprawnej grze może przełożyć się na potężne wpływy. Większość decyduje, czy rządzisz.”Karnowski zwraca też uwagę na motywację samego zaplecza Hołowni. Dla wielu posłów Polski 2050 obecna koalicja nie daje realnych korzyści ani perspektyw na przyszłość.„Oni wiedzą, że dziś są tylko masą upadłościową. Hołownia mówi im: nie bądźcie popiołem, zagrajmy twardo.”W tej logice oferta Hołowni może być dla nich atrakcyjna — nawet jeśli oznacza polityczne ryzyko.„Jeżeli wejdziemy w ich buty, ta propozycja naprawdę ma sens. Daje im podmiotowość.”Karnowski nie przesądza, czy dojdzie do rozpadu koalicji, ale podkreśla jedno: to pierwszy od dawna realny czynnik destabilizujący władzę Donalda Tuska, a nie tylko medialny szum./fa Najnowsze:Dobromir Sośnierz: Konfederacja przygotowuje szczegółowy program i twardą strategię migracyjną27 stycznia 2026, 11:17Policja dementuje oskarżenia prokuratury w sprawie przetrzymywania akt27 stycznia 2026, 10:34Bartosz Gondek: „To ostatni moment”. Instytut Jana Karskiego walczy o pamięć o sowieckiej okupacji27 stycznia 2026, 10:30Prosto z anteny:Olgierd Zbychorski o Trójmieście czyli Sztuka jest magią – 24.01.2026 r.27 stycznia 2026, 10:36Poranek Wnet: Paweł Kukiz, Artur Bartoszewicz – 27.01.202627 stycznia 2026, 06:41Paweł Opitek o noweli KPK: przekreślono znane od Oświecenia normy gwarancyjne26 stycznia 2026, 19:53

Jan 27, 202623 min

Ep 12784Dobromir Sośnierz: Konfederacja przygotowuje szczegółowy program i twardą strategię migracyjną

Jak zapowiada polityk, Konfederacja będzie dalej optować za odrzuceniem paktu migracyjnego UE.

Jan 27, 202626 min

Ep 12783Bartosz Gondek: „To ostatni moment”. Instytut Jana Karskiego walczy o pamięć o sowieckiej okupacji

Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego uruchomił nowe wydawnictwo – półrocznik naukowy poświęcony badaniom nad polskimi stratami wojennymi, ze szczególnym uwzględnieniem agresji sowieckiej. Jak podkreśla dyrektor instytutu Bartosz Gondek, to efekt wielomiesięcznej pracy zespołu badawczego.Pierwszy numer półrocznika koncentruje się przede wszystkim na wydarzeniach po 17 września 1939 roku oraz na losach ziem wschodnich II RP. Znajdują się w nim także teksty dotyczące przesiedleń i problemów tożsamościowych po 1945 roku.– „Zajmujemy się nie tylko liczeniem strat, ale także długofalowymi skutkami II wojny światowej dla naszego kraju. Ta tożsamość jest dla nas bardzo ważna” – podkreślał Gondek.Dyrektor zaznaczył, że badania obejmują kilka kluczowych okresów: od agresji ZSRR w 1939 roku, przez lata powojenne, aż po dekady obecności Armii Radzieckiej w Polsce.– „Ostatnie oddziały Armii Radzieckiej opuściły nasz kraj dopiero w latach 90. Dopiero wtedy ten ciężki sowiecki but ostatecznie zniknął” – przypomniał.Instytut działa w niewielkim, ale wyspecjalizowanym zespole.– „Nas jest łącznie około 30 osób, a naukowo badawczo pracuje od 8 do 10 osób. To mała, ale zgrana drużyna” – mówił.Jednym z największych problemów są ograniczone źródła i zamknięte archiwa rosyjskie.– „Cały system bardzo mocno pracował, żeby te straty fałszować i zakopywać pod dywan. Skala jest naprawdę ogromna, wręcz przerażająca” – zaznaczył dyrektor.Gondek wskazywał także na konieczność przeciwstawiania się rosyjskiej propagandzie historycznej.– „Pojawiają się teksty, ile to zawdzięczamy Związkowi Radzieckiemu. To jest straszna propaganda. Bardzo dobrze napisana i dla ludzi nieświadomych niezwykle groźna” – ostrzegał.W pierwszym numerze półrocznika znalazły się m.in. teksty o losach profesorów Uniwersytetu Wileńskiego, zrabowanych dobrach kultury ze Lwowa oraz problemach przesiedleńców.– „Już niedługo numer będzie dostępny na naszej stronie. Każdy będzie mógł go pobrać i przeczytać” – zapowiedział.Instytut planuje w tym roku wydanie dwóch numerów oraz kolejnych zeszytów źródłowych. W planach są także monografie i nowe projekty badawcze.Najważniejszym celem pozostaje jednak dokumentowanie prawdy historycznej, zanim odejdą ostatni świadkowie.– „To jest ostatni moment. Świadkowie mają dziś 70–80 lat. My musimy to wszystko zbierać i dawać odpór fałszowi” – mówił nasz rozmówca.Jak podkreślił, działalność Instytutu ma znaczenie nie tylko naukowe, ale także państwowe.– „To jest polska racja stanu. Z jednego okupanta wpadliśmy w ręce drugiego. O tym trzeba mówić systematycznie i konkretnie” – podsumował.https://instytutstratwojennych.pl/

Jan 27, 202612 min

Ep 12782Skąd wziął się Zachód? Iwo Bender o Grecji, alfabecie i kryzysie Europy

Rozmowa z Iwo Benderem, dziennikarzem związanym z EWTN, zaczyna się od genealogii i rodzinnych historii, ale szybko prowadzi znacznie głębiej. Do pytania, skąd właściwie wzięła się cywilizacja, w której dziś żyjemy.Bender cofa się do czasów sprzed trzech tysięcy lat, gdy załamał się świat wielkich, despotycznych imperiów basenu Morza Śródziemnego. W ich miejsce zaczęło powoli rodzić się coś nowego.Po upadku tego systemu Grecja na kilkaset lat straciła nawet umiejętność pisania, ale właśnie tam pojawiły się warunki, w których nie dało się rządzić jak na Wschodzie– mówił. Geografia – wyspy, góry i rozdrobnienie – sprawiła, że nie powstała jedna wszechwładna władza. Rolnicy posiadali własną ziemię, mieli kilka niezależnych źródeł utrzymania i – co kluczowe – czas na myślenie. Jak mówi, „zaczęli się zastanawiać, jak zorganizować społeczeństwo bez jednego despoty”.Drugim momentem przełomowym było pojawienie się alfabetu. Nie w Fenicji – jak często się uważa – lecz wcześniej, w Egipcie.Jakiś geniusz wpadł na pomysł, by hieroglifom nadać wartość dźwiękową. Dzięki temu nie trzeba było znać tysięcy znaków – wystarczyło kilkadziesiąt liter– dodał. To pozwoliło zapisywać myśli, prawa i idee. Grecy przejęli alfabet, a wraz z nim możliwość budowania filozofii, polityki i nauki, które można było przekazywać kolejnym pokoleniom.W tej perspektywie Bender przechodzi do współczesności – i stawia ostrą diagnozę.Zachód postanowił popełnić samobójstwo. Amerykanie dziś mówią Europie: ogarnijcie się, bo jak nie, to was nie będzie– komentuje, Jego zdaniem obecne spory polityczne nie są oderwane od historii. To spór o to, czy Zachód jeszcze rozumie własne fundamenty – wolność, odpowiedzialność i zdolność do samoorganizacji – czy już o nich zapomniał./fa

Jan 27, 202615 min

Ep 12781Paweł Kukiz: To, co robi Żurek, to naprawa bagna, które zostawił po sobie Ziobro

Paweł Kukiz krytycznie ocenia siłowe wejście do KRS i hurtowe tymczasowe aresztowania. W działaniach Waldemara Żurka widzi jednak też próbę naprawy wymiaru sprawiedliwości po rządach Zbigniewa Ziobro.

Jan 27, 202631 min

Ep 12780Ukraina bez prądu i pod ostrzałem. Relacja z Kijowa

Ostatnie 24 godziny przyniosły na Ukrainie kolejną falę zmasowanych ataków. Rosja uderzyła jednocześnie rakietami i dronami w kilka dużych miast. Jak mówi korespondent Radia Wnet na Ukrainie Dmytro Antoniuk, „około 80 procent miasta Charkowa i obwodu charkowskiego jest pozbawione elektryczności. To skutek kombinowanego ataku Rosji”.W nocy silny atak bezzałogowcami dotknął również Odessę.22 osoby są ranne, trzy mogą być pod gruzami. Ratownicy odgruzowują zniszczone bloki. Drony prawie zawsze uderzają w wielopiętrowe budynki cywilne– dodał. Problemy dotknęły także stolicę. Jak wskazał, „w Kijowie ponad tysiąc domów wciąż jest bez elektryczności i ogrzewania. Woda na szczęście jest prawie wszędzie”.Sytuację pogarszają warunki pogodowe: marznący deszcz, opóźnienia pociągów i zapowiadane mrozy do minus 20 stopni. W tym kontekście szczególnie ważna jest pomoc z zagranicy. Antoniuk wskazał, że „agregaty z polskiej pomocy dla Kijowa i innych miast są absolutnie ratujące. Za to bardzo dziękujemy”.Na froncie walki nie ustają. Rosja koncentruje się przede wszystkim na południowym i wschodnim odcinku. Najwięcej starć odnotowano jednak w Donbasie. Coraz trudniejsza jest sytuacja w miastach zaplecza frontu. Mimo zimna i braków sprzętowych ukraińska armia nadal się broni./fa

Jan 27, 202610 min

Ep 12779KSeF jako narzędzie inwigilacji. Dr Bartoszewicz: Państwo wchodzi w miejsce przedsiębiorcy

Pierwszą i fundamentalną tezą dr Artura Bartoszewicza jest uznanie Krajowego Systemu e-Faktur nie za neutralne narzędzie fiskalne, lecz za mechanizm systemowej kontroli zachowań gospodarczych. Ekonomista odrzuca narrację, według której KSeF to jedynie uproszczenie rozliczeń.KSeF to jest symbol państwa opresyjnego. To jest mechanizm totalnej inwigilacji obywateli, podważenie zasad wolności w działaniu gospodarczym i wejście państwa w miejsce rynku– ocenia. Jak podkreśla, pojedyncza faktura rzeczywiście niewiele mówi o przedsiębiorcy. Problem zaczyna się w momencie agregacji danych – gdy państwo ma dostęp do pełnej sieci relacji finansowych, cen, terminów, kontrahentów i wolumenów.Jeżeli zbierze się wszystkie faktury od wszystkich kontrahentów, z datami i opisami, jestem w stanie określić strategię biznesową, relacje cenowe, preferencje i zachowanie na rynku– wskazuje. W ocenie Bartoszewicza oznacza to realną możliwość modelowania całych branż – zarówno przez państwo, jak i przez podmioty zewnętrzne, jeśli dane przestaną być bezpieczne.Jeżeli zagreguję te dane dla całego sektora, jestem w stanie przygotować strategię eliminacji tej branży– mówi. Ryzyko wycieku danych i iluzja bezpieczeństwa państwowej „chmury”Drugim kluczowym wątkiem rozmowy jest bezpieczeństwo danych. Bartoszewicz jednoznacznie odrzuca zapewnienia o pełnej ochronie informacji gromadzonych w KSeF.Ja twierdzę, że dane są niezabezpieczone – tak jak wszystkie dane publiczne, do których co jakiś czas dochodzą ataki cybernetyczne– ocenia. Ekonomista zwraca uwagę, że nawet systemy bankowe i wielkie sieci handlowe padają ofiarą ataków, szantażu i blokad danych. W jego ocenie państwo polskie nie dysponuje zasobami, by skutecznie zabezpieczyć tak ogromną bazę informacji.Polska nie jest w stanie wytworzyć i ochronić własnej chmury danych. Projekt europejskiej chmury Gaia-X powstał jako idea, ale nigdy nie został realnie wypełniony danymi– dodaje. Bartoszewicz rozszerza ten argument, wskazując na zjawisko tzw. nadwyżki behawioralnej – wtórnego przetwarzania danych, które pozwala przewidywać i kształtować zachowania społeczne.Na podstawie zagregowanych danych nie trzeba mieć informacji o wszystkich obywatelach. Wystarczy próba, by opisać zachowania całej populacji– mówi. W tym kontekście KSeF jawi się nie jako pojedyncze rozwiązanie, lecz element szerszego trendu, który – zdaniem rozmówcy – prowadzi do pełnej kontroli finansowej obywateli./fa

Jan 27, 202616 min

Ep 12778Strzały w Minneapolis. Ameryka Trumpa na krawędzi nowego kryzysu?

Amerykańska Minnesota stała się w ostatnich dniach jednym z najbardziej zapalnych punktów na mapie Stanów Zjednoczonych. Przez Minneapolis i St. Paul – tworzące razem tzw. Twin Cities – przetoczyły się wielotysięczne demonstracje po śmierci Aleksa Pretiego, amerykańskiego obywatela zastrzelonego przez funkcjonariusza Agencji ds. imigracji i egzekwowania ceł (ICE) podczas protestu przeciwko działaniom służb imigracyjnych. Jest to już drugie takie wydarzenie w Minneapolis w tym miesiącu. 7 stycznia agenci ICE oddali strzały w stronę innej protestującej, Renne Good, która zginęła na miejscu.O kulisach wydarzeń i ich możliwych konsekwencjach w rozmowie z Radiem Wnet opowiadał korespondent stacji Tomasz Grzywaczewski.Przez główne miasto Minnesoty, a tak naprawdę przez dwa miasta nazywane Twin Cities – Minneapolis i St. Paul – w miniony weekend przetoczyły się ogromne demonstracje, liczące kilkadziesiąt tysięcy osób, związane z zastrzeleniem demonstranta przez funkcjonariusza amerykańskiej Straży Granicznej– opisywał.Jak relacjonuje Grzywaczewski, okoliczności śmierci są wyjątkowo niejasne. Zabity mężczyzna był pielęgniarzem pracującym na oddziale intensywnej terapii i – jak wynika z relacji – próbował wstawić się za inną demonstrantką, popchniętą wcześniej przez funkcjonariusza służb imigracyjnych.Doszło do szamotaniny i w pewnym momencie jeden ze strażników Straży Granicznej miał oddać do tego mężczyzny, do Aleksa Pretiego, dziesięć strzałów– dodaje.Kluczowym elementem sporu stała się kwestia broni. Ofiara miała przy sobie naładowany pistolet, jednak – jak podkreśla korespondent Radia Wnet – w Stanach Zjednoczonych samo posiadanie broni jest prawem konstytucyjnym.Początkowo pojawiały się takie doniesienia, że ten mężczyzna miał tę broń wyciągnąć, potem z opublikowanego wideo wynika, że tak nie było, że on tej broni nie trzymał w ręce– dodaje.To już drugi przypadek śmiertelnego użycia broni przez służby w krótkim czasie. Wcześniej zginęła kobieta, która – według relacji funkcjonariuszy – miała próbować potrącić ich samochodem. Obie sprawy badają obecnie organy śledcze.Co istotne, oburzenie wywołane wydarzeniami w Minnesocie wykracza poza tradycyjne polityczne podziały.Oburzenie na działanie tych funkcjonariuszy w pewien sposób przekroczyło tradycyjne podziały światopoglądowo-polityczne. Nawet konserwatywne amerykańskie media zaczynają zadawać pytania, czy nie doszło do drastycznego przekroczenia uprawnień– wskazuje.Początkowo administracja federalna – z sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego na czele – jednoznacznie stanęła po stronie funkcjonariuszy, sugerując nawet możliwość aktu „krajowego terroryzmu”. Jednak już kilka dni później ton Białego Domu zaczął się wyraźnie zmieniać.Z Minneapolis odwołano dowódcę Straży Granicznej, a do Minnesoty ma udać się specjalny wysłannik administracji ds. imigracji. Jednocześnie doszło do rozmowy telefonicznej między prezydentem Donaldem Trumpem a gubernatorem stanu Timem Walzem, którą obie strony określiły jako „dobrą”.Grzywaczewski zwraca jednak uwagę, że Minnesota nie jest typowym barometrem nastrojów ogólnokrajowych.To jest stan mocno lewicowy. Minneapolis i St. Paul były przecież epicentrum zamieszek Black Lives Matter w 2020 roku. Demonstracje, które się tam odbywają, są w dużej mierze zorganizowane – przyjeżdżają demonstranci z innych rejonów Ameryki– dodaje.Jednocześnie nie można wykluczyć, że sprawa stanie się paliwem dla szerszego, antytrumpowskiego ruchu.To wszystko będzie zależało od tego, na ile Biały Dom będzie w stanie pokazać, że śledztwa będą prowadzone rzetelnie, a jednocześnie nie ugnie się pod presją, by zakończyć działania przeciwko nielegalnej imigracji– mówi.Jak podkreśla korespondent Radia Wnet, dotychczas polityka imigracyjna Trumpa przynosiła wymierne efekty – liczba nielegalnych imigrantów zaczęła spadać, a granica z Meksykiem została skutecznie uszczelniona. Dzisiejsze napięcia są więc dla administracji poważnym testem./fa

Jan 27, 202619 min

Ep 12777Paweł Opitek o noweli KPK: przekreślono znane od Oświecenia normy gwarancyjne

Prokurator Paweł Opitek skrytykował rządowy projekt zmian w Kodeksie postępowania karnego. Absurdalna definicja podejrzanego i lekceważenie czynów na szkodę dzieci - to niektóre z jego zarzutów.

Jan 26, 202629 min

Ep 12776Czystki w chińskiej armii. Upadek generała bliskiego Xi Jinpingowi rodzi pytania o stabilność władzy

Nagłe odsunięcie wiceprzewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej Chin, generała Zhanga, wywołało falę spekulacji o zdradzie, korupcji i walkach frakcyjnych.

Jan 26, 202621 min

Ep 12775Wojciech Górecki: Armenia i Azerbejdżan gotowe są na pokój

"Jest obawa, że Rosja jakoś spróbuje w wybory w Armenii ingerować" - mówi ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich ds. Kaukazu.

Jan 26, 202615 min

Ep 12774Szef MSZ spotka się z prezydentem ws. ambasadorów. "Do tej pory Sikorski podchodził do sprawy jak rozkapryszone dziecko"

Brak ambasadorów w kluczowych stolicach oraz kontrowersje wokół niemieckiej polityki historycznej realizowanej przez polskie samorządy – to główne wątki rozmowy z Cezarym Gmyzem.

Jan 26, 202625 min

Ep 12773Serwis Międzynarodowy 26.01.26: zamieszki w Minneapolis, Ursula Von der Leyen w Indiach

W programie również o zakazie korzystania z mediów społecznościowych przez nastolatków we Francji oraz normalizacja stosunków azersko-ormiańskich.

Jan 26, 202630 min

Ep 12772Koalicja w kryzysie? Chaos wokół wyborów w Polsce 2050 - Hołownia nie wyklucza opuszczenia partii

B. marszałek Sejmu próbuje dość rozpaczliwej gry na dwóch fortepianach - komentuje Tomasz Grodecki, dziennikarz portalu niezależna.pl.

Jan 26, 202619 min

Ep 12771Luty z muzyką dawną, Albert Camus w Bydgoszczy oraz co słychać u wilków? – Cała naprzód 26.01.2026 r.

Prof. Agata Sapiecha opowiada o muzyce dawnej i mówi dlaczego, nie zawsze nosi ona miano muzyki poważnej. Zaprasza też na szereg interesujących wydarzeń, w których centrum jest ta dziedzina. Przede wszystkim zachęca na zapoznanie się z wydarzeniami organizowanymi przez Fundację Concert Spirituel, odbywające się pod hasłem Concert Spirituel w Warszawie. Są to III Zimowe Klasy Mistrzowskie, które odbędą się na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie w dniach 5-11 lutego oraz II Ogólnopolski Konkurs Zespołów Muzyki Dawnej szkół II st. (3-4 lutego w Państwowa Szkoła Muzyczna I st. nr 3 im. Juliusza Zarębskiego). Więcej informacji oraz formularze zgłoszeniowe na wydarzenia dostępne są TUTAJ. Nasza rozmówczyni zapowiada też nadchodzący 46. przegląd zespołów muzyki dawnej w Kaliszu Schola Cantorum (17-22 lutego) i opowiada o założeniach wydarzenia oraz jego bogatej historii.Następnie łączymy się z uznanym reżyserem teatralnym Wojciechem Kościelniakiem. Gość opowiada o najnowszej muzycznej adaptacji Dżumy Alberta Camus, która będzie wystawiana w Teatrze Kameralnym im. Wandy Rucińskiej w Bydgoszczy. Rozmowa o spektaklu staje się przyczynkiem do głębszej dyskusji o poszukiwaniu nadziei w sztuce. Dżuma trafi na deski teatralne już 27 marca. Na koniec słuchamy kolejnej rozmowy z cyklu Co w trawie piszczy. Tym razem Marcin Piróg opowiada o tajemniczym świecie wilków.

Jan 26, 202648 min

Ep 12770Program Wschodni 24.01.2026 r.: dalszy ciąg negocjacji ws. zakończenia wojny na Ukrainie, prezydent Nawrocki w Wilnie

Obchody rocznicy Powstania Styczniowego jako etap zacieśniania relacji polsko-ukraińsko-litewskich. Propozycja Zełenskiego ws. utworzenia wolnej strefy ekonomicznej w nieokupowanej części Donbasu.

Jan 26, 202643 min

Ep 12769Profesor Andrzej Nowak w Nieregularniku literackim - 25.01.2026 r.

Dlaczego Jan III Sobieski nie rozważał absolutystycznego zamachu stanu? Czy Stanisław Leszczyński mógł zapobiec rozkładowi Polski w czasach saskich? Jakie zasługi miał dla Rzeczpospolitej ksiądz Stanisław Konarski?To tylko niektóre watki rozmowy z profesorem Andrzejem Nowakiem, odnoszącej się do jego cyklu historycznego pt. "Dzieje Polski", tom VII "1673-1763. Upadanie i powstawanie".

Jan 26, 202657 min

Ep 12768„Ktoś na tej wojnie zawsze zarabia”. Mocne słowa polskiego wolontariusza

Adam Zawadzki z Fundacji „Dziękujemy za Wolność” wrócił z Ukrainy. Mówi o zmęczeniu wojną i tym, dlaczego bez wolontariatu armia nie byłaby w stanie walczyć.Sytuacja na wschodzie Ukrainy wciąż jest bardzo trudna – mówi Adam Zawadzki, prezes Fundacji „Dziękujemy za wolność”, który regularnie uczestniczy w konwojach humanitarnych na Ukrainę.Nie chcę słodzić. Ta sytuacja wygląda źle. Zwłaszcza po nagłym ataku zimy, który dotknął nie tylko Polskę, ale przede wszystkim Ukrainę– mówi Zawadzki.Jak relacjonuje, fundacja współpracuje z ukraińskimi partnerami i co kilka tygodni wysyła transporty z pomocą, głównie samochody wykorzystywane na froncie.Wozi się auta na front, zabiera się z frontu te zniszczone. W ten sposób realnie pomaga się Siłom Zbrojnym Ukrainy– podkreśla.

Jan 26, 20269 min

Ep 12767Davos pod amerykańską kontrolą. Tokenizacja pieniądza, ofensywa USA i zagubiona Europa

Tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne w Davos pokazało wyraźną zmianę globalnych akcentów. Zdaniem Miłosza Lodowskiego, Amerykanie całkowicie przejęli inicjatywę, narzucając światu własną agendę.

Jan 26, 202621 min

Ep 12766Piotr Semka: Hołownia straszy odejściem, ale nie ma dokąd pójść

Piotr Semka nie ma wątpliwości, że zapowiedź odejścia Szymona Hołowni z własnej partii należy czytać jako próbę dyscyplinowania zaplecza, a nie realny plan polityczny. Jego zdaniem lider Polski 2050 znalazł się w sytuacji, w której wszystkie wcześniejsze scenariusze awansu osobistego po prostu się nie zrealizowały.Publicysta przypomina, że Hołownia liczył najpierw na międzynarodową funkcję – pojawiał się wątek wysokiego stanowiska w strukturach ONZ – a później na wariant dyplomatyczny, zakładający objęcie placówki w Waszyngtonie. Ten plan również upadł, m.in. z powodu napiętych relacji z Donaldem Tuskiem.W tej sytuacji, jak ocenia Semka, Hołownia nie ma dokąd odejść, a groźby pod adresem własnej partii są klasycznym „prężeniem muskułów”.Walka o przywództwo w Polsce 2050Semka wskazuje, że konflikt w Polsce 2050 to w istocie walka o kontrolę nad partią, a nie spór ideowy. Zapowiedź kongresu za kilka miesięcy traktuje jako moment, w którym Hołownia spróbuje ponownie umocnić swoją pozycję.Wewnętrzne napięcia – m.in. wokół Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – nie oznaczają, zdaniem publicysty, żadnego realnego zwrotu programowego. To raczej rywalizacja personalna niż różnice polityczne.Semka studzi także nadzieje części prawicy, która liczy, że osłabienie Hołowni może doprowadzić do rozbicia koalicji rządowej. Jego zdaniem takie kalkulacje są naiwne – konflikty wewnątrz Polski 2050 nie przekładają się automatycznie na zdolność do stworzenia alternatywnej większości.Tusk zjada mniejszych partnerówW ocenie Semki Donald Tusk pozostaje politykiem, który systematycznie marginalizuje mniejszych koalicjantów, nie dopuszczając ich do realnej samodzielności. Relacja z Hołownią nie jest tu wyjątkiem, lecz częścią szerszego mechanizmu.Publicysta nie wierzy również w scenariusz „rządu technicznego” budowanego na części posłów Polski 2050. Taki projekt – nawet gdyby powstał – byłby natychmiast atakowany z obu stron sceny politycznej i szybko straciłby wiarygodność.Semka podsumowuje, że obecne napięcia w Polsce 2050 więcej mówią o słabości pozycji Hołowni, niż o realnym zagrożeniu dla Donalda Tuska. Groźby odejścia z partii traktuje jako element wewnętrznej gry, a nie zapowiedź politycznego trzęsienia ziemi./fa

Jan 26, 202616 min

Ep 12765Piotr Nisztor: Marszałek bez weryfikacji i rosyjski wątek w tle

Piotr Nisztor zwraca uwagę, że Włodzimierz Czarzasty nigdy nie został realnie zweryfikowany przez służby specjalne, mimo że jest dziś drugą osobą w państwie i z mocy ustawy ma dostęp do najtajniejszych dokumentów.Można powiedzieć jasno, że nigdy marszałek Czarzasty faktycznie nie został sprawdzony przez służby– mówi Nisztor.Dziennikarz podkreśla, że jedynym momentem potencjalnej kontroli był koniec lat 90., gdy wchodziła w życie ustawa o ochronie informacji niejawnych. Z relacji funkcjonariuszy UOP wynika jednak, że była to procedura fasadowa.Nisztor zwraca uwagę na decyzję Czarzastego po wyborach 2023 roku, gdy – mimo braku poświadczenia „ściśle tajne” – wszedł do sejmowej komisji ds. służb specjalnych. To gremium zajmuje się m.in. budżetami służb i pracuje w trybie niejawnym.W ocenie dziennikarza rodzi to pytania o motywację i systemową lukę w mechanizmach bezpieczeństwa państwa.Drugim kluczowym wątkiem są powiązania biznesowe związane z Rosjanką z Sankt Petersburga, współwłaścicielką spółki i nieruchomości powiązanych z hotelem Mościcki – przedsięwzięciem przez lata zarządzanym przez Czarzastego, dziś związanym z jego rodziną.Ona do dzisiaj współpracuje. Ona jest w KRS-ie, ona figuruje jako współwłaściciel nie tylko samej spółki, ale co ważne również samej nieruchomości– mówi Nisztor.Jak relacjonuje, kobieta była zatrudniona w rosyjskim domu aukcyjnym w Petersburgu, którego założycielami były m.in. Sbierbank i Koleje Rosyjskie – podmioty kontrolowane przez Kreml. Z ustaleń dziennikarskich wynika, że jej aktywność trwała również po 24 lutego 2022 roku.Nisztor podkreśla, że marszałek Czarzasty nie odpowiedział na pytania dziennikarzy, ani publicznie, ani w korespondencji kierowanej do Kancelarii Sejmu.To jest sytuacja w mojej ocenie niebywała, która może bardzo mocno zagrażać bezpieczeństwu państwa– ocenia./fa

Jan 26, 202625 min

Ep 12764Tomasz Szatkowski: Cofamy się w rozwoju myśli strategicznej

Były ambasador Polski przy NATO Tomasz Szatkowski zwraca uwagę na palący problem braku strategii obronnej. Podkreśla, że obecny stan można określić jako regres polskiej myśli strategicznej.

Jan 26, 202625 min

Ep 12763Mniej pieniędzy na jedzenie w szpitalach. „Rząd bierze pacjentów głodem”

Od 1 stycznia 2026 r. szpitale funkcjonują już bez dodatkowych środków, które przez dwa lata zasilały pilotaż „Dobry posiłek w szpitalach”. Program miał być cywilizacyjnym przełomem w żywieniu pacjentów, ale jego zakończenie zbiegło się z wprowadzeniem nowych formalnych standardów – przy jednoczesnym obniżeniu stawki.W czasie pilotażu dzienna kwota na żywienie pacjenta wynosiła 25,62 zł. Po jego zakończeniu ustalono ją na 21 zł, a w przypadku kobiet w ciąży – 23,50 zł. Dyrektorzy placówek podkreślają, że oznacza to realny spadek finansowania, a dodatkowo pieniądze na posiłki przestały być wydzielone osobnym strumieniem i mogą konkurować z innymi pilnymi wydatkami szpitali.„To był przełom. Teraz cofamy się o krok”Krzysztof Żochowski przypomina, że żywienie pacjentów przez lata było jednym z najbardziej krytykowanych elementów polskiego szpitalnictwa – często symbolizowanym przez zdjęcia i memy z „głodowymi” posiłkami.Przez wiele lat karmienie pacjentów było przedmiotem drwin i pożałowania. Program „Dobry Posiłek” był w tym sensie elementem przełomowym– mówi dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie.Jak podkreśla, kluczowe były nie tylko wyższe stawki, ale także to, że pieniądze były sztywno przypisane wyłącznie do żywienia i nie mogły być przeznaczone na inne cele.25 zł 62 grosze to był znaczący wzrost. Co równie istotne – były to środki dedykowane tylko żywieniu pacjentów, a nie pieniądze, które można było przesunąć na inne potrzeby– wskazał.Obniżenie stawki do 21 zł Żochowski nazywa decyzją, której skutki łatwo zrozumieć, jeśli przełożyć ją na realia domowego budżetu.To jest około 20 procent mniej. Każdy, kto prowadzi gospodarstwo domowe i kupuje produkty spożywcze, wie, jak ogromna jest to różnica– podkreśla.W jego ocenie dyrektorzy szpitali nie mają dziś żadnej realnej możliwości, by tę lukę uzupełnić z innych źródeł.Nie mamy pod biurkiem maszynki do drukowania pieniędzy. Przy obcinaniu finansów, braku zapłaty za nadwykonania i obniżaniu wycen procedur nie ma skąd wziąć środków, by wyrównać tę różnicę– zaznacza.Żochowski ostrzega, że w praktyce najbardziej ucierpią pacjenci najsłabsi – osoby starsze, samotne, pozbawione wsparcia rodziny.Część pacjentów ktoś dokarmi – przyniesie coś w siatce. Ale w realiach szpitali powiatowych są osoby zapomniane, do których nikt nie przychodzi. One będą skazane na to, co uda się przygotować z bardzo skromnych budżetów– mówi.Szerszy kryzys systemuDyrektor szpitala wpisuje problem żywienia w szerszy obraz kryzysu finansowania ochrony zdrowia. Jako przykład wskazuje zamykanie oddziałów położniczych i sytuacje, które jeszcze niedawno wydawały się nie do pomyślenia.W jego ocenie niedoszacowanie świadczeń – zarówno w żywieniu, jak i w innych obszarach – prowadzi do realnego obniżenia bezpieczeństwa pacjentów i pogłębia systemowe problemy.Jeżeli wszystkie porodówki są niedochodowe, to nie znaczy, że wszyscy dyrektorzy są niekompetentni. To znaczy, że system wyceny nie działa– podkreśla.Żochowski nie ma wątpliwości, że żywienie pacjentów nie jest dodatkiem, lecz elementem procesu leczenia.Nie rozumiem, co złego zrobili polscy pacjenci, że oszczędności zaczyna się właśnie na nich. To jest decyzja haniebna i bardzo niebezpieczna– mówi.W jego ocenie bez korekty finansowania istnieje realne ryzyko, że szpitale wrócą do praktyk sprzed pilotażu – a poprawa jakości posiłków okaże się tylko krótkim epizodem, a nie trwałą zmianą./fa

Jan 26, 202614 min

Ep 12762„Za Odrą jesteśmy głusi i ślepi”. Szymborski o fatalnym resecie służb specjalnych

Tomasz Szymborski przypomina w Radiu Wnet decyzje podjęte po 1989 roku, które – jego zdaniem – do dziś rzutują na bezpieczeństwo państwa. Wraz z likwidacją struktur wywiadu PRL i budową nowych służb III RP nastąpił faktyczny reset działalności polskiego wywiadu na kierunku niemieckim.Jak podkreśla, nie chodzi o personalne rozliczenia czy weryfikację kadr, lecz o strategiczną decyzję: zwiniecie wszystkich aktywów wywiadowczych w Niemczech. Decyzja ta miała wynikać z założenia, że państw sojuszniczych się nie szpieguje.Krótko mówiąc, uznano, że Niemcy są naszym promotorem na Zachodzie – do NATO i Unii Europejskiej – więc prowadzenie wobec nich działań wywiadowczych byłoby nieeleganckie i nierycerskie– wyjaśnia Szymborski.Efekt? Polska, która jeszcze w czasach PRL dysponowała rozbudowaną siatką wywiadowczą w RFN, po transformacji została na tym kierunku całkowicie rozbrojona informacyjnie.Z rozmów z młodymi funkcjonariuszami Agencji Wywiadu wynika wprost: od lat nie mamy żadnych realnych aktywów w Niemczech. Jesteśmy tam po prostu głusi i ślepi– wskazuje. Drugi kluczowy wątek rozmowy dotyczy ciągłości działań niemieckich służb w Polsce. W przeciwieństwie do strony polskiej, Niemcy – jak mówi Szymborski – nigdy nie porzucili kierunku wschodniego.Dla Niemiec Polska od wieków była głównym przeciwnikiem strategicznym. Bez względu na nazwę i ustrój, niemieckie służby zawsze pracowały na kierunku polskim– zauważa. Publicysta zwraca uwagę na symboliczne i bardzo czytelne sygnały: ambasadorami Niemiec w Polsce byli byli szef i wiceszef BND, czyli cywilnego wywiadu RFN. To – jego zdaniem – nie są nominacje przypadkowe ani grzecznościowe.To jest elita niemieckiego wywiadu. Oni nie przyjeżdżają do Warszawy odpoczywać, tylko dlatego, że Polska jest dla Niemiec państwem absolutnie kluczowym– mówi. Podobnie interpretuje rozbudowaną sieć niemieckich placówek konsularnych na Śląsku i Opolszczyźnie, wskazując, że ich lokalizacja ma znaczenie strategiczne, a nie wyłącznie administracyjne czy związane z mniejszościami narodowymi.W konkluzji rozmowy Tomasz Szymborski podkreśla, że nie chodzi o antyniemiecką histerię ani o kwestionowanie sojuszy, lecz o elementarną zasadę suwerenności informacyjnej.Wywiad – jego zdaniem – powinien być apolityczny i działać niezależnie od aktualnej władzy, patrząc zarówno na Wschód, jak i na Zachód.Państwo, które rezygnuje z rozpoznania jednego z kluczowych kierunków strategicznych, samo pozbawia się narzędzi do podejmowania racjonalnych decyzji– podsumowuje. /fa

Jan 26, 202622 min

Ep 12761Histeria, hipokryzja i wojna. Wildstein o świecie na krawędzi

Bronisław Wildstein odrzuca narrację, według której świat znajduje się jedynie w stanie napięcia. Jego zdaniem mamy już do czynienia z wojną – wielowymiarową i globalną, choć nie zawsze prowadzoną klasycznymi środkami militarnymi.Jesteśmy w sytuacji wojny. Ona ma różne wymiary – mamy gorącą wojnę za naszą wschodnią granicą, czyli na Ukrainie, gdzie Rosja prowadzi klasyczną, ponurą wojnę, próbując podporządkować sobie to państwo– mówił na antenie Radia Wnet.Wildstein podkreśla, że konflikt nie ogranicza się do Ukrainy. Jego przejawy widoczne są także w Afryce, gdzie – jak zaznacza – działają bojówki i państwa inspirowane przez Rosję i Chiny, wypychające Zachód z kolejnych regionów. Równolegle toczy się wojna hybrydowa: cyberataki, sabotaż infrastruktury i presja energetyczna.Rosja atakuje również infrastrukturę państw wspierających Ukrainę. Mieliśmy z tym do czynienia w Polsce, na Zachodzie Europy, a ostatnio bardzo wyraźnie w Berlinie – poprzez uderzenie w infrastrukturę energetyczną– zauważa.W tej logice Wildstein interpretuje także spór wokół Grenlandii. Jego zdaniem nie jest to żadna „imperialna fantazja” Donalda Trumpa, lecz element racjonalnej strategii obronnej wobec rosnącej aktywności Rosji i Chin w Arktyce.To działanie jest ze wszech miar racjonalne i podejmowane na rzecz Zachodu – o ile Zachód jeszcze istnieje. I to jest dziś pytanie fundamentalne– mówi. Drugim, jeszcze głębszym problemem – według Wildsteina – jest rozpad samej wspólnoty Zachodu. Publicysta wskazuje, że przez dekady istniało poczucie cywilizacyjnej jedności, opartej na chrześcijaństwie, tradycji klasycznej oraz wspólnym systemie norm i wartości.Państwa Zachodu różniły się między sobą, ale tworzyły jedną cywilizację, opartą na wspólnym porządku aksjologicznym – systemie zasad i norm, który promieniował na cały świat– podkreśla.Dziś – jego zdaniem – ten fundament został podważony. Prawa człowieka, które wyrosły z cywilizacji zachodniej, zostały „zawieszone w próżni” po odrzuceniu kulturowych podstaw, na których się opierały.Po odrzuceniu fundamentów cywilizacji zachodniej ten porządek praw człowieka nie wiadomo właściwie, co znaczy. Staje się decyzją silniejszych, a nie uniwersalnym systemem norm– mówi Wildstein.W tym kontekście krytycznie ocenia postawę części europejskich elit, zwłaszcza Francji, oskarżając je o arogancję, hipokryzję i prowadzenie partykularnych interesów pod szyldem „wartości europejskich”.Okazuje się, że wspólnota Zachodu nie istnieje – i demonstrują to same państwa zachodnie swoim zachowaniem– ocenia.Wildstein wskazuje, że paradoksalnie to Donald Trump – mimo kontrowersyjnego stylu i retoryki – staje dziś w obronie realnego Zachodu rozumianego jako porządek cywilizacyjny, a nie ideologiczny projekt elit.Zachodu broni dziś Trump – nie cała Ameryka, ale on i te państwa, które wciąż odwołują się do tego porządku. Można krytykować jego styl, ale skala arogancji europejskich elit wobec takich państw jak Polska bywała znacznie większa– konkluduje. Gdzie w tym wszystkim jest Polska?Choć rozmowa dotyczy globalnych procesów, Wildstein wyraźnie sugeruje, że dla Polski stawka jest egzystencjalna. Świat wchodzi w fazę otwartego konfliktu cywilizacyjnego, a iluzja neutralności czy „europejskiego komfortu” przestaje istnieć.Jak podkreśla, dopiero po uświadomieniu sobie skali wojny i rozpadu Zachodu można sensownie odpowiedzieć na pytanie: gdzie Polska jest – i gdzie być powinna./fa

Jan 26, 202618 min

Ep 12759Prof. Krystyna Pawłowicz: PRL-bis ukradł nam konstytucję

W kolejnym odcinku "Prawa bez cenzury" prof. Krystyna Pawłowicz przypomina o genezie i okolicznościach uchwalenia Konstytucji RP z 1997 r. To historia wyjątkowo nasycona komunizmem.

Jan 24, 20267 min

Ep 12760Św. Idzi, Pieśń srebrnozłota i filozofia na co dzień – Tygodniowy Kalejdoskop Kulturalny 24.01.2026 r.

Juliusz Woźny, zainspirowany zeszłotygodniowym odcinkiem Krucjat radiowych, przybliża historię średniowiecznego Kościoła św. Idziego we Wrocławiu. Następnie Jacek Kowalski opowiada o swojej najnowszej płycie powstałej we współpracy z Klubem św. Ludwika – O Bolesławie Chrobrym Pieśń srebrnozłota. Na albumie znajdują się autorskie pieśni aranżowane na średniowieczne instrumenty, które opowiadają historię początków Królestwa Polskiego. Następnie studio odwiedził Daniel Wardziński mówi o pracy w redakcji tygodnika filozoficznego „Teologia Polityczna” oraz zachęca do wspierania wydawnictwa i wzięcia udziału w akcji Wydawaj z nami „Teologię Polityczną Co Tydzień” w 2026 r.

Jan 24, 20261h 19m

Ep 12758Grenlandia jako blef. Dr Jasina: Europa i tak ustąpi

Szczyt w Davos przyniósł jednoznaczny sygnał: spór o Grenlandię nie był incydentem, lecz elementem długofalowej strategii Donalda Trumpa wobec Europy. W ocenie Łukasza Jasiny, byłego rzecznika MSZ, amerykański prezydent osiągnął swój cel już samym pokazem siły, a dalszy ciąg będzie rozgrywany mniej spektakularnie, ale równie konsekwentnie.Posłuchaj całej rozmowy:Trump już doskonale wie, że jego szarża odniosła sukces. Europa, mimo głośnych połajanek i oświadczeń, jest ustępliwa. Gdyby naprawdę chciał przejąć Grenlandię, mógłby to zrobić. Ale nie musi – wystarczyło, że pokazał, że może– mówi gość Radia Wnet.

Jan 23, 202622 min

Ep 12757Doktor zawiesił karierę i ruszył rowerem dookoła świata. Chce pomóc bratu

Patryk Jędrasiak — doktor inżynierii i wieloletni pracownik naukowy jednej z brytyjskich uczelni — zawiesił karierę akademicką i ruszył w podróż rowerową dookoła świata. Wyprawa trwa już ponad dwa lata, a jej cel jest konkretny: 100 tysięcy kilometrów. Wszystko opisuje na swojej stronie internetowej.W październiku 2026 roku podjąłem decyzję, żeby na jakiś czas zawiesić moją karierę akademicką i rozpocząć coś innego.Podróż ma też wymiar osobisty: Jędrasiak mówi wprost, że ważnym impulsem był jego brat — niepełnosprawny intelektualnie od urodzenia.

Jan 23, 202621 min

Ep 12756„Bezzębne służby, brak schronów, chaos”. Szczucki: wraca kartonowe państwo Tuska

Zdaniem prof. Krzysztofa Szczuckiego kolejne działania rządu wobec instytucji państwowych – w tym interwencja policji w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa – wpisują się w szerszy mechanizm, który prowadzi do „oswajania bezprawia” i stopniowego osłabiania państwa. Poseł PiS przekonuje, że nie chodzi już wyłącznie o wizerunek na zewnątrz, ale o rzeczywiste obniżenie odporności Polski na presję i działania hybrydowe ze strony wrogich państw.W rozmowie Szczucki wraca do tezy, że w Polsce wprowadzany jest system „dwóch porządków”: formalnego prawa oraz „prawa” tworzonego doraźnie przez rządzących.To kolejna odsłona bezprawia w wydaniu tego rządu. Ludzie przyzwyczajają się do zła, stają się mniej wrażliwi. Najpierw przejęto nielegalnie media, później prokuraturę, wiele rzeczy złych się działo i dziś to, co stało się w KRS, już w pewnym sensie nie zaskakuje— mówi prof. Krzysztof Szczucki.

Jan 23, 202618 min

Ep 12755„Patoschroniska” i pieniądze. Gumińska: to układ, który trwa latami

Sprawa schroniska Happy Dog w Sobolewie ponownie wróciła na ogólnopolską agendę. W rozmowie na antenie Radia Wnet Joanna Gumińska — komentatorka życia społecznego i osoba zaangażowana w temat od miesięcy — przekonywała, że Sobolew jest tylko jednym z przykładów szerszego, wieloletniego problemu: połączenia dramatycznego losu zwierząt z mechanizmem, w którym kluczową rolę odgrywają pieniądze z gminnych budżetów.Gumińska podkreślała, że zainteresowała się Sobolewem nie z daleka, lecz jako osoba, która weszła w tę historię bezpośrednio.Śledzę tę sprawę od początku, dlatego że wiosną ubiegłego roku adoptowałam dwa bardzo stare pieski z Sobolewa. Wzięłam je, żeby dokonały żywota w godniejszych warunkach– informuje Gumińska.Jak mówiła, dla niej to nie jest wyłącznie kwestia „dobrostanu zwierząt”, ale także test społecznej wrażliwości i ostrzeżenie przed przemocą wobec słabszych.Jeżeli ktoś potrafi i jest w stanie źle traktować zwierzęta, to znaczy, że jest w stanie źle traktować każdą istotę słabszą i zależną„Układ” i pieniądzeW ocenie Gumińskiej sedno sprawy ma charakter systemowy i — jak to ujęła — „nieprzejrzysty”.Od ośmiu lat w gminie Sobolew trwa niepojęty i nieprzejrzysty układ. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądzeWskazywała na relacje między władzami gminy a prywatnym schroniskiem, opisując warunki finansowe i mechanikę odłowów.Gmina dzierżawi schronisku teren za 500 zł, a płaci za odłowienie każdego psa 3 tysiące złotychW jej opinii problem nie kończy się na jednym miejscu.Problem Sobolewa i innych patoschronisk w Polsce polega na dwóch poziomach: dobrostan zwierząt i układ korupcyjny z milionami złotychCo dzieje się po odłowieW relacji Gumińskiej kluczową rolę odgrywa konstrukcja finansowania: gmina płaci za odłów, a potem — jak sugerowała — znika realna motywacja, by zwierzę miało zapewnioną opiekę i szansę na adopcję.Raz odłowiony pies za kilka tysięcy złotych dobrze by było, żeby szybko zniknął i zrobił miejsce następnemuWskazywała też na odpowiedzialność instytucji kontrolnych.To są miliony, dziesiątki milionów złotych, które trafiają do kieszeni samorządowców i lekarzy weterynarii, którzy nie sprawdzają i nie stwierdzają nieprawidłowościPostępowanie i przewlekłośćGumińska przypominała, że wątek Sobolewa ma również wymiar procesowy. Mówiła o wieloletnim postępowaniu wobec właściciela schroniska i o tym, że sprawa — w jej ocenie — była przeciągana.Przeciwko właścicielowi schroniska od ośmiu lat toczy się postępowanie. Zgromadzono 40 tomów akt: zdjęć i zeznań„Nie tylko zwierzęta. To też gminne pieniądze”W rozmowie mocno wybrzmiał także argument, że skala finansowa tego typu mechanizmów uderza w mieszkańców, bo środki publiczne można byłoby przeznaczać na realne, profilaktyczne rozwiązania.To nie tylko dobro zwierząt, ale prywatny biznes robiony na gminnych pieniądzach. Te pieniądze mogłyby być przeznaczone na coś innego, chociażby na kastracjęGumińska przekonywała, że bez działań „u źródła” proceder będzie się odtwarzał.Nie można namnażać bezdomności, bo patologie na styku samorządu i biznesu prywatnego robią na tym gigantyczne pieniądzePostulaty zmian: czipowanie i kastracjaJako najpilniejsze rozwiązania wskazywała obowiązkowe czipowanie i kastrację — także zwierząt właścicielskich — by przerwać „dopływ” bezdomnych psów, które napędzają rynek odłowów.Konieczne są zmiany prawne: czipowanie wszystkich zwierząt i kastracja. Po prostu nie można namnażać bezdomnościProtest w Sobolewie i apel „ponad podziałami”Na koniec Gumińska zachęcała do udziału w obywatelskim proteście w Sobolewie i podkreślała, że sprawa może stać się rzadkim polem porozumienia ponad politycznymi podziałami.Niewiele rzeczy nas w Polsce łączy. A taka kwestia jak protest przeciwko znęcaniu się nad istotami zależnymi łączy nas jednakPadł też bezpośredni apel do polityków opozycji, by wzięli tę sprawę na siebie.Wzywam posłów i działaczy opozycji: weźcie się za tę sprawę. To jest ponad jakimikolwiek podziałami

Jan 23, 202616 min

Ep 12754Bardzo nieudana wizyta ministra Sikorskiego w Indiach. "W ogóle nie uważał na to, co mówi"

Jak wskazuje Aleksandra Fedorska w rozmowie z Jaśminą Nowak, minister Sikorski zaskakująco wypowiadał się na temat relacji między Polską a Ukrainą; snując nietrafioną analogię do relacji indyjsko-brytyjskich.Oczywiście, w rozmowach dyplomatycznych trzeba mówić prawdę, ale należy unikać pouczaniamówi gość "Popołudnia Wnet", komentując różnicę występującą między Warszawą a Delhi w podejściu do wojny rosyjsko-ukraińskiej; Indie nigdy nie poparły sankcji nakładanych na Rosję po dokonaniu pełnoskalowej inwazji 24 lutego 2022 r.My w Polsce od dawna wiemy, że minister Sikorski nie kontroluje swoich słów; w Indiach pokazał się od najgorszej stronyMiarą niepowodzenia pobytu szefa polskiej dyplomacji w Indiach jest fakt, iż nie doszło do jego spotkania z premierem ani prezydentem państwa, które odwiedzał.

Jan 23, 202616 min

Ep 12753Sytuacja na irlandzkim rynku pracy, echa Davos - Studio Dublin - 23.01.2026 r.

Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc odnotowują, że irlandzkie media w swoich relacjach "zręcznie" ominęły kontrowersje, jakie w wielu krajach Europy wzbudziło wystąpienie prezydenta Trumpa w Davos.

Jan 23, 202628 min

Ep 12752Marek Dettlaff OFM Conv – Studio Wilno – 22.01.2026 r.

W 163 rocznicę Powstania Styczniowego z klasztoru franciszkanów patrzymy na zryw nie tylko historycznie, lecz duchowo – jako żywą pamięć, która łączy narody i uczy wolności.

Jan 23, 202624 min

Ep 12751Rafał Wojasiński: literatura ma się dobrze - choć często pozostaje niewidoczna

Rafał Wojasiński, prozaik i dramaturg, w rozmowie o współczesnej kondycji pisania, dramatycznych losach bohaterów, tajemnicy zła i roli języka jako narzędzia docierania do rzeczywistości.

Jan 23, 202613 min

Ep 12750Janusz Janowski o wystawach na Rakowieckiej: pamięć, sztuka i historia

Pośród licznych wydarzeń kulturalnych w Warszawie szczególne miejsce zajmują wystawy prezentowane na Rakowieckiej. Jak podkreśla dr Janusz Janowski, to właśnie tam historia nie jest opowiadana abstrakcyjnie, lecz poprzez konkretne dokumenty, przedmioty i ludzkie losy.Wystawa „Metodą katyńską” w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL to niewielka, ale bardzo gęsta narracja o powojennych egzekucjach w więzieniu mokotowskim. Jedna sala poświęcona jest katom – z ich życiorysami, dokumentami i archiwaliami – druga ofiarom: zwykłym ludziom, działaczom podziemia, zamordowanym bez wyroków. Ekspozycja została pomyślana tak, by nie epatować przemocą, ale jednocześnie nie pozwolić widzowi pozostać obojętnym. Obowiązuje tu granica wieku – 13 lat – a wstęp jest wolny.Równolegle na Rakowieckiej prezentowana jest wystawa „Ślady, których miało nie być”, wyjątkowa w kontekście tego miejsca. To efekt współpracy muzeum z Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie i prac młodych artystów, którzy po raz pierwszy w tak bezpośredni sposób sięgają po temat powojennego terroru i losów ofiar komunizmu. Jak zaznacza Janowski, przez lata ten obszar historii był w sztuce niemal nieobecny.Na wystawie zobaczyć można obrazy, rzeźby i instalacje – prace bardzo osobiste, emocjonalne, często stworzone przez młode artystki. Projekt wyrósł z bezpośredniego kontaktu twórców z przestrzenią dawnego więzienia i jego historią, co nadaje ekspozycji szczególną autentyczność. Wystawa planowana jest do końca miesiąca, z możliwym przedłużeniem.Rakowiecka – jak pokazują te ekspozycje – nie jest dziś tylko miejscem pamięci, ale także przestrzenią dialogu między historią a współczesną wrażliwością artystyczną./fa

Jan 23, 202616 min

Ep 12749Oscary 2026: kto faworytem, kto przegranym? Analiza Łukasza Adamskiego

W czwartek ogłoszono nominacje do Oscarów, które natychmiast rozpaliły filmowe dyskusje. Najwięcej wskazań – rekord w historii – zdobyli Grzesznicy, a wśród faworytów znalazł się też nowy film Paula Thomasa Andersona Jedna bitwa po drugiej. Tegoroczna lista pokazuje, że Akademia postawiła na kino ambitne, mocno autorskie i wyraźnie zanurzone w sporach politycznych i społecznych.Rozmowa Łukasza Adamskiego z Konradem Mędrzeckim w „Odysei wyborczej” Radia Wnet szybko zeszła z prostego liczenia nominacji na szerszą refleksję o relacji kina i polityki. Adamski przypomniał, że – parafrazując Lenina – kino od zawsze było „najważniejszą ze sztuk”, bo najsilniej oddziałuje na masową wyobraźnię.W kontekście Oscarów warto jednak żenić te dwie namiętności ze sobą – kino i politykę– komentował gość Radia Wnet. Najwięcej emocji wzbudzają „Grzesznicy” Ryana Cooglera – quasihorror, który zebrał aż 16 nominacji, więcej niż kiedykolwiek wcześniej miały „Titanic” czy „La La Land”.To liczba zdumiewająca. Żaden horror w historii Hollywood nie dostał tylu nominacji– ocenił. Choć Adamski docenia wizualną stronę filmu i jego energię, podchodzi do tego rekordu z rezerwą.To dobre, rozrywkowe kino – mieszanka horroru, musicalu i filmu o problemach rasowych – ale nie do końca rozumiem, dlaczego aż 16 nominacji– mówi. Zdaniem krytyka prawdziwym artystycznym ciężarem tegorocznych Oscarów jest „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona z obsadą, w której znaleźli się Leonardo DiCaprio, Sean Penn i Benicio Del Toro.Uważam, że ten film bardziej zasługuje na Oscara dla najlepszego filmu niż Grzesznicy– ocenił. Adamski przewiduje też, że Anderson – twórca „Magnolii”, „Mistrza” czy „Boogie Nights” – wreszcie doczeka się statuetki za reżyserię.Najbliższy sercu Adamskiego jest jednak Wielki Marty Josha Safdiego – kino sportowe w stylu lat 50., w filmie tym główną rolę zagrał Timothée Chalamet.W kategorii aktorskiej krytyk widzi też „czarnego konia”.Może nim być Ethan Hawke za Blue Moon – kameralny film Richarda Linklatera, który u nas prawie nie zaistniał– wskazał. Wśród aktorek Adamski wskazuje na niemal pewną zwyciężczynię. Jak mówi, to „Jesse Buckley za roe w filmie Hamnet. Duże wrażenie robi na nim także norweski dramat Wartość sentymentalna Joachima Triera, który zdobył dziewięć nominacji. W ocenie komentatora „Stellan Skarsgård ma ogromne szanse na statuetkę za rolę drugoplanową”.Choć w tym roku zabrakło nominacji dla polskiego filmu nieanglojęzycznego, Adamski odnotowuje obecność Polaków w innych kategoriach.Jest nominacja za kostiumy dla Małgorzaty Turzańskiej przy Hamnecie i polski współreżyser animacji krótkometrażowej– mówi. /fa

Jan 23, 202626 min

Ep 12748TSUE wstrzymuje Mercosur. Niemcy mówią o „ciosie”

Decyzja Parlamentu Europejskiego o skierowaniu umowy handlowej z Ameryką Południową do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wywołała w Niemczech polityczne trzęsienie ziemi. Jak relacjonuje Jan Bogatko, kanclerz Friedrich Merz mówi wprost o „ciosie w politykę europejską”.To zapowiada bardzo długi proces. TSUE badało już podobne umowy – trwało to od 16 do 26 miesięcy. W tym czasie świat może wyglądać zupełnie inaczej– wskazuje. Najbardziej zaniepokojony jest niemiecki przemysł samochodowy, który liczył na eksport do krajów Mercosur.Przemysł jest zrozpaczony. Niemcy przeżywają ciężki okres, a to porozumienie było korzystne głównie dla ich gospodarki– mówi. Podczas głosowania w Strasburgu protestowali rolnicy z całej Unii, także z Niemiec. Bogatko podkreśla, że sprzeciw wobec umowy łączył lewicę i partie określane w Niemczech jako „skrajnie prawicowe”.Mówi się o jedności Europy wobec zagrożeń, ale to brzmi nieszczere. Do tej pory nikt się tym realnie nie przejmował– ocenia. Na koniec korespondent Radia Wnet zwraca uwagę na rosnącą niepewność co do przyszłości Unii.„Wszystko wskazuje na to, że Unia Europejska osłabnie. Być może dopiero wtedy ktoś pójdzie po rozum do głowy.”/fa

Jan 23, 202610 min

Ep 12747Prof. Władimir Ponomariow: Europa musi określić, czym chce być

Przedstawiciel Kongresu Deputowanych Ludowych Rosji w Polsce prof. Władimir Ponomariow uważa, że Europa, o ile chce być silnym graczem, musi ujednolicić swoją politykę.

Jan 23, 202622 min

Ep 12746„To było jak oblężenie”. Kulisy wejścia do KRS

Wejście policji i prokuratury do siedziby Krajowa Rada Sądownictwa wywołało polityczną i prawną burzę. W rozmowie w Radiu Wnet przewodnicząca Rady Dagmara Pawełczyk-Woicka relacjonuje kulisy zdarzeń, które – jej zdaniem – pokazują narastający chaos w polskim systemie prawnym.Na początku rozmowy opisuje samą skalę działań służb. Jak mówi, tego dnia poruszała się po budynku bez przerwy, próbując reagować na rozwój sytuacji.„Przebiegłam chyba 20 kilometrów po budynku, ale już doszłam do siebie.”Wejście do KRS i nagrywanie czynnościPytana o sens i podstawy prawne działań, Pawełczyk-Woicka wskazuje na wątpliwości związane z nagrywaniem czynności przez posłów obecnych na miejscu oraz z bardzo szerokim zakresem zabezpieczonych materiałów.„Zabrano bardzo dużo akt postępowań oraz zabrano przy okazji inne materiały, o których nie chcę teraz mówić, ale które zabrane być nie powinny. Postanowienie było bardzo ogólne i w ogóle nie miało związku z tym śledztwem.”Jej zdaniem doszło do sytuacji, w której działania procesowe mogły utrudniać postępowanie zamiast je zabezpieczać, a jednocześnie naruszać interes publiczny.Spór o rzeczników dyscyplinarnychW rozmowie wraca wątek konfliktu prawnego wokół rzeczników dyscyplinarnych sędziów. Pawełczyk-Woicka podkreśla, że minister sprawiedliwości – w jej ocenie – nie ma ustawowych kompetencji do ich odwołania przed końcem kadencji.„Minister sprawiedliwości nie ma w ustawie takiej kompetencji do odwołania rzecznika przed upływem kadencji i stąd powstał konflikt prawny. Sąd Najwyższy konsekwentnie uznaje starych rzeczników, a nie uznaje nowych.”Dodaje, że KRS nie jest organem właściwym do rozstrzygania takich sporów, ale tym bardziej nie powinna być nim prokuratura ani sam minister, który – jak mówi – „chce być sędzią we własnej sprawie”.Ograniczona wolność i „niekomfortowa” sytuacjaJednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest opis realnych ograniczeń, z jakimi – według przewodniczącej – mierzyli się członkowie Rady w trakcie działań służb.„Nie mogłam wychodzić z budynku po drugiej stronie, nie mogłam odbyć konferencji prasowej, nie mogłam wpuszczać osób, które chciałam wpuszczać do budynku, w tym posłów.”Pawełczyk-Woicka mówi wprost o poczuciu upokorzenia.„Czułam się trochę poniżona tą całą sytuacją, jakbym była jakimś bandytą, którego trzeba otoczyć policją i zrobić mu przeszukanie.”Zwraca też uwagę na skalę zaangażowanych sił.„Cały budynek był otoczony policją, około stu policjantów. Proszę sobie wyobrazić, gdyby oni byli na ulicach Warszawy – sytuacja dla mieszkańców byłaby lepsza.”„Chaos prawny się poszerza”W szerszym kontekście przewodnicząca KRS ocenia, że zdarzenia te są elementem większego problemu.„W naszym państwie panuje chaos prawny. Ludzie jeszcze tego na co dzień nie dostrzegają, ale to się naprawdę poszerza.”Jako przykład podaje głośne orzeczenia, które – jej zdaniem – podważają stabilność prawa i rodzą niepewność co do skutków prawomocnych wyroków.Co dalej?Na zakończenie rozmowy Pawełczyk-Woicka zapowiada dalsze kroki prawne: zażalenia na czynności, możliwe zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw oraz działania podejmowane przez prezydium KRS i rzeczników dyscyplinarnych.„Będziemy składać zażalenia. Podejmiemy inne czynności. Tylko co to da, skoro nasze wcześniejsze zażalenie z 2024 roku do dziś nie zostało rozpoznane.”

Jan 23, 202610 min

Ep 12745Kontrowersje wokół poradnika bezpieczeństwa. „Tak wyglądał przetarg”

Rozmowa z Michałem Czarnikiem, wiceprezesem stowarzyszenia Tak dla CPK, zaczęła się od rządowej broszury o zachowaniu w sytuacjach kryzysowych, która trafiła do milionów Polaków. Szybko jednak stała się opowieścią o standardach wydawania publicznych pieniędzy, mechanice przetargów i o tym, dlaczego najbliższe miesiące będą testem wiarygodności deklaracji rządu – także w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego.Czarnik przyznaje, że broszurę dostał w dniu, gdy publikował krytyczne wpisy w serwisie X. Impulsem do sprawdzenia szczegółów była informacja o łącznym koszcie przedsięwzięcia.Jak usłyszałem, że na druk tej broszury i jej rozesłanie wydano ponad 45 milionów złotych, to postanowiłem przyjrzeć się, jak wyglądało zamówienie i przetarg. I rzeczywiście wychodzi tam kilka ciekawych rzeczy– zwraca uwagę. Z relacji Czarnika wynika, że ministerstwo zaplanowało wydatek na poziomie „dwudziestu paru milionów”, ale przetarg ogłoszono w tak krótkim terminie, że realnie zgłosiła się jedna drukarnia.Było dziewięć dni na przygotowanie oferty. Zgłosiła się jedna firma – duża drukarnia z okolic Poznania – i zaproponowała cenę przewyższającą budżet zamawiającego o 50 procent– mówi. Zamiast unieważnić postępowanie lub szukać oszczędności, resort – jak mówi Czarnik – podniósł budżet i zapłacił 45 mln zł za około 20 dni pracy.Ministerstwo lekką ręką dodało odpowiednią liczbę pieniędzy i de facto zapłaciło za 20 dni pracy tej drukarni 45 milionów złotych– komentuje. Aby zobrazować skalę, Czarnik porównuje wartość zlecenia z rocznymi przychodami wykonawcy.Jeszcze dwa lata temu ta firma miała przychody rzędu 130 milionów złotych rocznie. Teraz za 20 dni pracy dostaje 45 milionów – czyli około jednej trzeciej rocznych przychodów– mówi. „Skrzydełka”, które wykluczyły konkurencjęProwadzący zwraca uwagę na koszt jednostkowy – przy nakładzie 16 mln egzemplarzy to kilka złotych za sztukę. Czarnik odpowiada, że takie uproszczenie pomija kluczowy problem: konstrukcję zamówienia.Zagłębiając się w historię przetargu, widać, że sam poradnik zmienił się względem pierwotnych założeń. Doszły elementy, które podniosły cenę – na przykład estetyczne skrzydełka na okładce– wskazuje. https://wnet.fm/2026/01/23/zwolnienia-grupowe-w-agorze-aleksandra-szyllo-o-negocjacjach-i-planie-na-tych-ktorzy-zostana/Jak relacjonuje, pytania wykonawców o sens tych zmian spotykały się z jednoznaczną odpowiedzią.Dlaczego nagle doszły skrzydełka? Odpowiedź była prosta: takie są wymogi i nie będziemy tego zmieniać. Efekt? Brak konkurencji i jeden oferent, który składa ofertę wyższą o ponad 50 procent– konstatuje. W jego ocenie to rodzi pytania o decyzje personalne i proceduralne: kto zmienił zakres zamówienia, kto ustalił krótki termin i kto zaakceptował znaczący wzrost ceny.„Wielkie sprawdzam” dla CPKDruga część rozmowy dotyczy finansowania CPK. Czarnik podkreśla, że środki mają charakter pozabudżetowy i opierają się na emisjach Skarbu Państwa.Mamy deklarację, że w tym roku powinno się znaleźć ponad 10 miliardów złotych i że w pierwszym kwartale trafią na konta spółki. To będzie jedno wielkie sprawdzam– mówi. Zapowiada, że właśnie realny transfer pieniędzy – a nie deklaracje – pokaże, czy projekt jest faktycznie realizowany.Papier wszystko wytrzyma. Dziennikarze też. Zobaczymy, czy te pieniądze w takiej ilości trafią na konta spółki w pierwszym kwartale– dodaje. /fa

Jan 23, 202611 min

Ep 12744„Prezent na Sylwestra”. W Agorze rośnie strach przed kolejną falą zwolnień

Zwolnienia grupowe w spółkach zależnych Agory wracają i tym razem mają objąć do 166 osób. W studiu Radia Wnet Aleksandra Szyłło, reporterka „Gazety Wyborczej” i przewodnicząca „Solidarności” w firmie, opowiada o tym, co usłyszeli od zarządu, jak wygląda realna pozycja związku w rozmowach z pracodawcą i dlaczego – obok warunków odejść – równie ważne jest dziś zabezpieczenie tych, którzy w Agorze zostaną.Już na początku rozmowy Szyłło zaznacza, że jej obecność w studio ma dla niej wymiar osobisty – wraca do wspomnień z dzieciństwa i słuchania radia z ojcem.Jak byłam w szkole podstawowej, mam takie wspomnienie, że jeździłam gdzieś tam z ojcem samochodem i wtedy zawsze było radio i Ppan. (…) To było takie moje pierwsze wejście w ogóle w świat taki, że istnieje jakieś dziennikarstwo, jakaś duża polityka. To, że dzisiaj tutaj jestem, to szczególnie dla mnie jest przyjemne– wspomina. Szyłło mówi wprost: zwolnienia mają być szerokie i dotkną nie tylko dziennikarzy. Wśród osób zagrożonych są także pracownicy wsparcia redakcji i sprzedaży.Zwolnienia grupowe mają objąć do 166 osób. To oczywiście nie tylko dziennikarze. Są to również pracownicy wsparcia, redakcji, handlowcy i pewnie jeszcze jakieś inne profesje– mówi. Pytanie „dlaczego?” – według Szyłło – ma w odpowiedzi prosty komunikat zarządu: słabsza kondycja finansowa. Zarazem podkreśla, że związek dowiedział się o planach w sposób, który pracownicy odebrali jak policzek.Dlaczego? No dlatego, że w naszej firmie nie dzieje się dobrze, czyli nie mamy dobrych wyników finansowych. Takie jest przynajmniej tłumaczenie zarządu. (…) Od 30 grudnia dostaliśmy taki prezent na Sylwestra, czyli informacje o zwolnieniach grupowych– komentuje. Jej rola – jako przewodniczącej „Solidarności” w firmie – to przede wszystkim wynegocjowanie możliwie najlepszych warunków dla odchodzących, przy świadomości, że w starciu z pracodawcą związek jest z definicji słabszy.Moją rolą jest maksymalna ochrona pracowników. Jak wiadomo w starciu Związku Zawodowego z pracodawcą, Związek Zawodowy nie jest na silniejszej pozycji– zaznacza. Negocjacje i „układ zbiorowy” dla tych, którzy zostanąSzyłło relacjonuje, że związek negocjował, korzystając ze wsparcia doświadczonych działaczy i prawnika. Zwraca uwagę na specyfikę organizacyjną – „Solidarność” w Agorze działa w regionie poznańskim.Ważne jest dla niej jednak nie tylko domknięcie procesu zwolnień, ale zabezpieczenie przyszłości pracowników, którzy pozostaną w firmie. Z tego powodu związek wchodzi w formalny tryb prac nad układem zbiorowym.Zamierzamy zadbać również o tych, którzy zostaną w firmie i z tego powodu weszliśmy na ścieżkę formalną, która nazywa się zbiorowym układem pracy. Będziemy próbowali go wynegocjować (…) z zarządami pięciu spółek agorowych, po to, żeby wypracować lepsze warunki dla tych, którzy w firmie zostaną– wyjaśnia. W rozmowie wybrzmiewa też emocjonalny wymiar restrukturyzacji: strach o stabilność pracy i o to, czy to nie jest tylko kolejny etap większego procesu. Szyłło mówi, że to nie pierwsze zwolnienia grupowe – i właśnie dlatego napięcie w firmie jest tak duże.To zdecydowanie nie są pierwsze, są to kolejne i dlatego też jest ta wielka obawa wśród osób, które zostaną, że zostają do kolejnych zwolnień grupowych– komentuje. Uzasadnia, że pracownicy potrzebują dziś nie tylko „sensu pracy”, ale przede wszystkim poczucia finansowego bezpieczeństwa. Używa przy tym charakterystycznego, osobistego języka.Ja jestem przede wszystkim może matką Polką i uważam, że przede wszystkim chodzi się do pracy po to, żeby zarobić na godne życie. Przede wszystkim jednak chodzimy do pracy po to, żeby zarabiać, utrzymywać siebie, nasze rodziny i mieć jakąś perspektywę finansową– wskazuje./fa

Jan 23, 202611 min

Ep 12743Trump gra va banque. Gospodarka, Grenlandia i wybory „o wszystko”

Choć Biały Dom przekonuje, że amerykańska gospodarka „ruszyła z kopyta”, nastroje społeczne pozostają znacznie bardziej sceptyczne. Jak relacjonuje Tomasz Grzywaczewski, korespondent Radia Wnet w USA, liczby i statystyki nie przekładają się wprost na codzienne doświadczenia obywateli, a to może mieć poważne konsekwencje polityczne.Wielu Amerykanów uważa jednak, że mimo wszystko amerykańska gospodarka cały czas ma pewną zadyszkę. Mimo tego, że rzeczywiście wydaje się, że liczby pokazują, że Amerykanom powinno się żyć coraz lepiej i coraz dostatniej, to jednak ten miniony rok nie był rokiem, który przyniósł taką znaczącą, zdecydowaną poprawę sytuacji gospodarczej– komentuje. Grzywaczewski podkreśla, że jednym z największych problemów pozostaje brak odczuwalnej obniżki cen. Choć inflacja wyhamowała, nie przełożyło się to na realny wzrost jakości życia, co – jego zdaniem – staje się „piętą achillesową” obozu rządzącego.Donald Trump doszedł do władzy, obiecując błyskawiczną poprawę sytuacji, a ta nie nastąpiła. Wzrost cen uległ zahamowaniu, ale to nie oznacza, że sytuacja w Stanach Zjednoczonych jest drastycznie lepsza od tej, która była przed epoką rządów Joe Bidena– wskazuje. Wybory „o wszystko”Ten rozdźwięk między narracją administracji a nastrojami społecznymi znajduje odbicie w sondażach przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu. Według Grzywaczewskiego scenariusz utraty większości przez Republikanów jest bardzo realny.Najnowsze sondaże pokazują, że Republikanie mogą stracić nawet 16 miejsc w Izbie Reprezentantów. To oznaczałoby utratę większości i stworzyło realne ryzyko, że Partia Demokratyczna spróbuje doprowadzić do impeachment urzędującego prezydenta– komentuje. W tym sensie nadchodzące wybory mogą okazać się momentem granicznym dla Donalda Trumpa – nie tylko politycznie, ale i symbolicznie.Grenlandia: wysoka stawka i nagły zwrotJednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków międzynarodowych ostatnich tygodni jest sprawa Grenlandia. Jak zauważa Grzywaczewski, początkowo eskalacja napięcia budziła niepokój nawet wśród Republikanów.Pojawiły się obawy, że Donald Trump się zagalopował, że eskalowanie tego konfliktu może narazić na szwank nie tylko reputację Stanów Zjednoczonych, ale również pozycję Republikanów w amerykańskiej polityce wewnętrznej– ocenia. Amerykańska opinia publiczna była wobec idei aneksji sceptyczna, jednak – jak relacjonuje korespondent – prezydent wykonał charakterystyczny dla siebie manewr.Donald Trump licytował bardzo wysoko, zaczął od niezwykle mocnej retoryki, którą teraz łagodzi. Ogłosił, że porozumienie zostało zawarte i nie oznacza ono aneksji, lecz zabezpieczenie amerykańskich interesów, być może w formule wieczystej dzierżawy terenów pod bazy wojskowe– mówi. Spór o Grenlandię, zdaniem Grzywaczewskiego, ujawnił przy tym słabość Europy.W rozmowie pojawia się również wątek Rady Pokoju ogłoszonej w Davos. Amerykańskie media – jak relacjonuje Grzywaczewski – są w tej sprawie głęboko podzielone.Media liberalne mówią o kolejnym szaleństwie Trumpa i próbie marginalizacji ONZ. Zwolennicy prezydenta widzą w tym przełom i realną próbę przeniesienia ciężaru z nieskutecznych instytucji międzynarodowych na nowe ciało, które będzie kontrolowane przez Stany Zjednoczone– dodaje. W jego ocenie działania Trumpa – podobnie jak polityka Chin – świadczą o wyczerpaniu dotychczasowego porządku międzynarodowego./fa

Jan 23, 202611 min

Ep 12742Skazany na dożywocie, choć zabójca wyszedł na wolność. Kulisy sprawy Piotra P.

O co chodzi w sprawie Piotra P.Sprawa Piotra P. dotyczy zabójstwa kobiety w Monachium sprzed ponad dwóch dekad. Polak został wówczas skazany przez niemiecki sąd na dożywotnie pozbawienie wolności i dziś odbywa karę w zakładzie karnym w Rzeszowie. Problem w tym, że kilka lat po wyroku zatrzymano mężczyznę, który do zbrodni się przyznał, odsiedział karę i jest dziś wolnym człowiekiem.Jak tłumaczy na antenie Radia Wnet prokurator Piotr Kosmaty, aby zrozumieć tę sprawę, trzeba jasno oddzielić plan przestępstwa od tego, co faktycznie się wydarzyło.Pan Piotr P. rzeczywiście został skazany wiele lat temu przez sąd w Monachium i został skazany dokładnie za zabójstwo. Został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności– mówi.Według ustaleń polskiej prokuratury dwaj mężczyźni planowali kradzież cennych przedmiotów z mieszkania kobiety. Do lokalu miał wejść tylko jeden z nich.Plan był taki, że miał wejść ten właśnie rzeczywisty sprawca, a nie pan Piotr P.Piotr P. – jak podkreśla prokurator – nie wszedł do mieszkania, nie brał udziału w zabójstwie i nie wiedział, że do niego doszło.Piotr P. nigdy w tym mieszkaniu nie był. Nigdy do niego nie wszedł. Tylko stał na tak zwanych czatach– dodaje.O tym, że kobieta została zamordowana, dowiedział się – jak relacjonuje Kosmaty – dopiero z mediów, już po fakcie.Kluczowy moment nastąpił po latach, gdy w Polsce zatrzymano rzeczywistego zabójcę. Od samego początku brał on odpowiedzialność wyłącznie na siebie.On konsekwentnie, jednoznacznie twierdził: to ja ją zamordowałem, Piotr P. nie wiedział o tym, co zrobiłem– opisuje.Co więcej, według prokuratora to właśnie współpraca Piotra P. z policją doprowadziła do zatrzymania sprawcy.Paradoks polega na tym, że sprawca – jako młodociany – odsiedział znacznie krótszą karę, a Piotr P. nadal pozostaje w więzieniu.Niemcy zostali poinformowani. „Zostało to zignorowane”Już w 2013 roku polska prokuratura poinformowała stronę niemiecką, że istnieją poważne wątpliwości co do winy Piotra P. i zasugerowała wznowienie postępowania. Odpowiedź – jak mówi Kosmaty – była co najmniej niepokojąca.Nawet jeżeli Piotr P. nie zamordował, to był złym człowiekiem i kara dożywotniego więzienia mu się należy– opisuje reakcję.Prokurator nie ukrywa swojej oceny postawy niemieckiego wymiaru sprawiedliwości. Jak ocenia, „albo jest to ignorancja, albo zła wola, albo chęć ukrycia własnych błędów”.Zdaniem prokuratora sytuacja Piotra P. jest dramatem nie tylko prawnym, ale też ludzkim. Ocenia, że najlepsze lata życia zostały mu nieodwracalnie skradzione.Choć formalnie istnieją drogi prawne – od działań w Niemczech, przez instytucje międzynarodowe, po akt łaski – sprawa pozostaje uwięziona między dwoma systemami prawnymi.De facto mamy w obrocie prawnym dwa wyroki sprzeczne– komentuje prokurator./fa

Jan 22, 202615 min

Ep 12741OGB: KO stabilnie na czele, remis między PiS a dwiema Konfederacjami, Polska 2050 poza grą

Koalicja Obywatelska utrzymuje wysokie poparcie, prawa strona pozostaje w statystycznym remisie, a Polska 2050 traci znaczenie wyborcze – wynika z najnowszych analiz Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.

Jan 22, 202623 min

Ep 12740Analityk: Niemiecka gospodarka się rozpada, a elity mają się świetnie

Podczas rozmowy na antenie Radia Wnet dr Krzysztof Rak, główny analityk Instytut Zachodni, ostro ocenił stan niemieckiej gospodarki. Jego zdaniem diagnozy formułowane przez niemieckich polityków – w tym kanclerza – od lat brzmią podobnie, ale nie dotykają istoty problemu.Rak zwraca uwagę, że narracja o nadmiernej biurokracji i potrzebie „uwolnienia przedsiębiorczości” powraca przy każdym kryzysie, jednak realne źródło problemów leży gdzie indziej.„Gadamy, a nic nie robimy. (…) To nie jest problem główny.”Według analityka kluczowym czynnikiem jest droga energia, która uderza w fundamenty niemieckiego przemysłu.„Głównym problemem gospodarki niemieckiej jest po prostu droga energia. To jest jeden z kluczowych czynników produkcji.”Rak przywołuje analizy zachodnich mediów ekonomicznych, które coraz częściej nie mówią już o kryzysie, lecz o strukturalnym rozpadzie gospodarki. Wskazuje m.in. na rekordową liczbę upadłości firm – wyższą niż w czasie kryzysu finansowego w 2009 roku – oraz na wyraźne załamanie w sektorze przemysłowym.Jednocześnie uwagę zwraca paradoks: w czasie, gdy gospodarka realna słabnie, giełdowy indeks DAX bije rekordy.„Gospodarka niemiecka ma się bardzo źle, ale wielki biznes niemiecki ma się bardzo dobrze.”Zdaniem Raka to efekt przenoszenia produkcji poza Niemcy – przede wszystkim do Chin – i rosnącego oderwania interesów wielkich koncernów od interesu państwa i społeczeństwa.„To jest nie tylko rozpad gospodarczy, ale przykład rozpadu cywilizacyjno-społecznego.”W dalszej części rozmowy analityk odnosi się do polityki energetycznej i klimatycznej Unii Europejskiej, którą ostro krytykował w Davos Donald Trump. Rak podkreśla, że choć forma tej krytyki bywa brutalna, to jej treść trafia w sedno.„On mówi tak jak jest. (…) Problemem jest polityka energetyczna Europy.”Rak wskazuje, że elity europejskie – mimo narastających kosztów i deindustrializacji – nie są zainteresowane zmianą kursu, ponieważ same nie ponoszą kosztów obecnego systemu.„Elity za to nie płacą. Płaci społeczeństwo.”W jego ocenie konsekwencją jest systemowe biednienie klasy średniej i niższej, przy jednoczesnym wzroście zamożności wąskiej grupy najbogatszych.„Elity są beneficjentami tego systemu. Dlaczego miałyby go zmieniać?”

Jan 22, 202623 min

Ep 12739Nowe represje na Kubie

Dyktatura na Kubie wdrożyła system cyfrowego nadzoru charakteryzujący się stosowaniem represyjnych przepisów, programów szpiegowskich i mechanizmów technologicznej inwazji.

Jan 22, 20265 min

Ep 12738„Od kompleksu małego p***sa po wołowinę z Brazylii”. Czym żyje dzisiaj Europa

Zmęczenie dobrobytem to choroba cywilizacyjna Zachodu. Piotr Wit mówi o radości z bycia w opozycji, tłumie niezadowolonych i Europie, która właśnie oddaje swoje rolnictwo.

Jan 22, 202610 min