PLAY PODCASTS
Radio Wnet

Radio Wnet

3,593 episodes — Page 59 of 72

Ep 12378Romanowski: Wrócę do Polski, gdy wróci normalność w wymiarze sprawiedliwości

Marcin Romanowski to poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były wiceminister sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa zarzuca mu nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Polityk jest poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania i uzyskał azyl polityczny na Węgrzech.W Poranku Radia Wnet Marcin Romanowski komentował słowa ministra Waldemara Żurka dotyczące możliwego zaskarżenia decyzji o przyznaniu azylu politycznego Zbigniewowi Ziobrze, gdyby taki azyl został mu udzielony przez Węgry.Romanowski podkreślał, że podobne działania wobec niego były już podejmowane i zakończyły się jednoznaczną porażką obecnych władz.Wnioskowali o ściganie mnie czerwoną notą i Interpol pokazał im czerwoną kartkę, wskazując jednoznacznie, że te działania nie są uprawnione– mówił.Jak zaznaczył, tego typu odmowy dotyczą zwykle państw autorytarnych, a nie krajów należących do Unii Europejskiej.Takie decyzje zapadają wobec Rosji, Białorusi czy republik bananowych. Polska została w ten sposób sprowadzona do tego poziomu– ocenia.Poseł PiS odniósł się także do swojej obecnej sytuacji i pobytu w Budapeszcie. Podkreślał, że decyzja o pozostaniu poza Polską nie jest wyborem politycznym, lecz wynika z braku podstawowych standardów praworządności.Otrzymałem ochronę prawną jako pierwszy od lat czterdziestych XX wieku polski poseł. To pokazuje, że w Polsce nie miałbym dziś realnej możliwości obrony– ocenia.Romanowski zapewniał jednocześnie, że powrót do kraju pozostaje dla niego celem.Oczywiście wrócę tak szybko, jak to możliwe, a możliwe będzie to wówczas, kiedy w Polsce przynajmniej w tym podstawowym zakresie zostaną przywrócone podstawowe standardy funkcjonowania organów wymiaru sprawiedliwości. Mamy nielegalnego prokuratura, nielegalnie obsadzone sądy, prezesi, którzy dokonują czystek w wydziałach karnych, nie przez przypadek, kiedy rozporządzeniem uchyla się ustawowy system losowego przydziału spraw. Można oczywiście to wszystko wyliczać bardzo długo, ale to jest po prostu zwykły skandal i dopóty, dopóki nie będzie normalności, nie mam szans na wyjaśnienie tych absurdalnych zarzutów– zaznacza.Komentując zarzuty formułowane pod jego adresem, poseł PiS stanowczo zaprzeczył, jakoby dotyczyły one defraudacji środków publicznych.Zarzut defraudacji pieniędzy się nie pojawił (...) Wystarczy spojrzeć na konstrukcję prawną tych zarzutów, żeby zobaczyć, że żaden z nich nie opiera się na naruszeniu jakiegokolwiek przepisu prawa– mówi.Jego zdaniem sprawa ma charakter polityczny i jest prowadzona przede wszystkim w przestrzeni medialnej.„To jest klasyczny przykład prześladowania politycznego. Postępowanie toczy się w prorządowych mediach, a nie w sposób rzetelny i zgodny z prawem”./fa

Dec 17, 202516 min

Ep 12377„UE nie ma kart do grania”. Winkler ostro o bezpieczeństwie Europy

W Poranku Radia Wnet dr Krzysztof Winkler z Warsaw Enterprise Institute oceniał skutki rozmów prowadzonych w Berlinie przez premiera Donalda Tuska oraz realne możliwości Europy w zakresie bezpieczeństwa. Jak podkreślał, same deklaracje nie wystarczą, jeśli nie pójdą za nimi konkretne decyzje finansowe i wojskowe.Zdaniem analityka prawdziwym sprawdzianem zrozumienia zagrożeń będzie skala wydatków na obronność oraz faktyczne wzmocnienie wschodniej flanki NATO.W praktyce powinno to oznaczać, że państwa europejskie zaczną wydawać nawet 5 procent PKB na obronność, bez sztucznego rozdzielania tych wydatków na infrastrukturę i obronę sensu stricto– wskazał.Winkler zaznaczył, że logicznym krokiem byłoby również przesuwanie jednostek wojskowych właśnie na wschodni front – do Finlandii, państw bałtyckich, Polski czy Rumunii – bo to tam koncentruje się realne zagrożenie ze strony Rosji. Jednocześnie analityk nie pozostawiał złudzeń co do roli Unii Europejskiej jako podmiotu bezpieczeństwa.Unia Europejska zdecydowanie nie jest dziś organizacją, która ma jakiekolwiek karty do grania w zakresie bezpieczeństwa. To jest organizacja gospodarcza– zaznaczył. Jak dodał, także na polu gospodarczym Europa przegrywa konkurencję ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami, czego symbolem jest brak europejskich firm dominujących w sektorze nowych technologii i internetu.W kontekście wsparcia Ukrainy Winkler zwrócił uwagę na rozbieżność między politycznymi zapowiedziami a realnymi możliwościami państw europejskich. Początkowo zapowiadane „siły stabilizacyjne” okazały się w praktyce formacjami o bardzo ograniczonym potencjale.Gdy zaczęto realnie liczyć, ile jednostek można wystawić, okazało się, że to raczej siły o charakterze policyjnym, a dziś mówi się wręcz o oddziałach szkoleniowych– mówił. Istotną rolę – jak zaznaczył – mogą odegrać Stany Zjednoczone, oferując wsparcie lotnicze, koordynację celów oraz potencjalne rozmieszczenie pocisków dalekiego zasięgu.Rozmowa zeszła także na różnice w postrzeganiu zagrożeń między wschodnią a zachodnią częścią Europy. Winkler podkreślał, że kraje wschodniej flanki NATO intensywnie zwiększają wydatki na obronność i wracają do powszechnej służby wojskowej. Z kolei Europa Zachodnia – jego zdaniem – koncentruje się dziś przede wszystkim na kryzysie migracyjnym./fa

Dec 17, 202510 min

Ep 12376Warzecha: Morawiecki może wyjść z PiS i zbudować nową partię

W Poranku Radia Wnet Łukasz Warzecha, dziennikarz i publicysta „Do Rzeczy”, zwrócił uwagę nie tylko na brutalizację języka w debacie publicznej, ale przede wszystkim na coraz bardziej otwarty konflikt wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem obecna sytuacja w partii Jarosława Kaczyńskiego jest bezprecedensowa i może prowadzić do trwałego pęknięcia.Dziennikarz odnosił się do usuniętego już wpisu byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego uderzającego w byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Warzecha nie miał wątpliwości, że sam fakt usunięcia wpisu niewiele zmienia.Nawet jeżeli ten wpis został usunięty, to nie ma to większego znaczenia. Wisiał wystarczająco długo, żeby wszyscy zainteresowani go przeczytali. Kto miał zobaczyć, ten zobaczył– wskazał.Komentując zapewnienia byłego premiera o jedności w partii, publicysta sięgnął po literackie porównanie.Im bardziej Mateusz Morawiecki zapewnia, że wszyscy jesteśmy jednością w PiS-ie i że nie grozi nam żaden rozłam, tym bardziej ta jedność wydaje się fikcją. Przypomina mi się cytat z Kubusia Puchatka: im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było– mówił.Warzecha podkreślał, że konflikty frakcyjne w PiS istniały od lat, szczególnie na linii Morawiecki-Ziobro, jednak wcześniej były one „tłumione” i rzadko wychodziły na światło dzienne w tak otwartej formie. Dziś, jak zauważył, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.Teraz mamy do czynienia z czymś bezprecedensowym: publiczną kłótnią polityków Prawa i Sprawiedliwości. To już nie są pojedyncze przecieki czy zakulisowe zagrania, ale otwarte złośliwości w mediach społecznościowych– zaznaczał gość Jaśminy Nowak.Jako przykład podał ironiczny wpis europosła Waldemara Budy, uderzający w Jacka Kurskiego. Zdaniem Warzechy to sygnał, że konflikt wymknął się spod kontroli, a Jarosław Kaczyński nie panuje już w pełni nad partią.Jeżeli takie rzeczy dzieją się publicznie, to znaczy, że przekroczone zostały wszystkie dotychczasowe granice. W połączeniu ze słabnącymi sondażami ma to fatalny wpływ na wizerunek PiS i jego atrakcyjność dla wyborców– ocenił.Dziennikarz rozważał kilka możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji. Jednym z nich jest chwilowe wyciszenie konfliktu, które jednak nie rozwiąże problemu.Drugi scenariusz, jego zdaniem coraz bardziej realny, to poważne przesilenie, połączone z dalszą utratą kontroli przez Jarosława Kaczyńskiego. W tym kontekście Warzecha nie wyklucza ruchu ze strony Mateusza Morawieckiego.Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której Mateusz Morawiecki, widząc okazję, wykona manewr podobny do tego, jaki kiedyś wykonał Zbigniew Ziobro – wychodzi z PiS, zabiera część ludzi i buduje nowe ugrupowanie– dodaje.Nowa formacja – jak zaznaczył – mogłaby być bardziej centrowa i „europejska”, potencjalnie sprzymierzona z PiS, ale funkcjonująca jako odrębny byt polityczny. Co istotne, Warzecha podkreślił, że im bardziej Morawiecki zaprzecza takiemu scenariuszowi, tym większe ma on wątpliwości co do szczerości tych deklaracji.W dalszej części rozmowy publicysta odniósł się również do spekulacji o możliwych przyspieszonych wyborach, o których mówił we wtorek na antenie Radia Wnet poseł Jarosław Sachajko. Warzecha ocenił ten scenariusz jako mało prawdopodobny.Przyspieszone wybory latem przyszłego roku oznaczałyby ich przeprowadzenie niewiele ponad rok przed normalnym terminem. Takich rzeczy się raczej nie robi, zwłaszcza gdy sondaże nie dają obecnej koalicji stabilnej większości– ocenił.Jego zdaniem obecny obóz rządzący nie ma ani politycznej, ani sondażowej motywacji do skracania kadencji Sejmu, a napięcia po prawej stronie sceny politycznej wynikają przede wszystkim z kryzysu przywództwa w PiS./fa

Dec 17, 202517 min

Ep 12375„Sprawczość musi być w Warszawie”. Bartosiak o tym, jak Polska mogłaby wyjść ze strefy zgniotu

W drugiej części rozmowy w Klubie Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich Radia Wnet dyskusja zeszła z diagnoz na hipotetyczne działania. Prowadzący Krzysztof Skowroński pytał, co należałoby zrobić, by wyjść z pozycji państwa peryferyjnego. Jacek Bartosiak zastrzegł, że nie wchodzi w politykę wewnętrzną ani w kwestie finansowe, ale szczegółowo opisał, jakie ruchy należałoby wykonać w obszarze bezpieczeństwa.„Decyzje muszą zapadać w Warszawie, a nie w Berlinie czy Waszyngtonie”Bartosiak podkreślał, że kluczowym sygnałem nowego otwarcia musiałoby być pokazanie realnej sprawczości państwa polskiego wobec wszystkich graczy regionalnych i globalnych.Nowa ekipa musiałaby pokazać Ukraińcom, Turkom, Skandynawom, ale też Amerykanom i Rosjanom, że decyzje zapadają w Warszawie. Nie w Waszyngtonie i nie w Berlinie – tak jak było do tej pory. Sprawczość musi być tu– mówił.Jak zaznaczał, dotychczasowy model polegał na wygodnym cedowaniu odpowiedzialności na sojuszników, co w praktyce prowadziło do paraliżu decyzyjnego i utraty podmiotowości.W jego wizji pierwsze kroki powinny polegać na równoczesnych, demonstracyjnych ruchach wojskowych i politycznych w regionie północno-wschodniej Europy. Bartosiak wymieniał m.in.: negocjacje dotyczące stałej obecności wojskowej na Przesmyku Suwalskim; obecność Wojska Polskiego na Gotlandii; stacjonowanie polskich jednostek w Estonii i na Litwie; intensywne ćwiczenia z Finlandią w bezpośredniej bliskości Rosji.Te działania miałyby – jak podkreślał – nie charakter symboliczny, lecz operacyjny i odstraszający.Turcja, Ukraina i Skandynawia zamiast „zarządzanej eskalacji”Szczególne miejsce w tej koncepcji zajmowała współpraca z Turcją i Ukrainą, zwłaszcza w obszarze technologii wojskowych.Powinniśmy natychmiast wejść we współpracę z Turcją: drony dalekiego zasięgu, poligony, wywiad wojskowy, wspólne jednostki specjalne. Równolegle – głęboka współpraca z Ukrainą w zakresie technologii– mówił.Bartosiak przekonywał, że Polska powinna wykorzystać doświadczenia wojenne Ukrainy i stworzyć warunki do rozwoju robotyki, elektroniki, oprogramowania i systemów dronowych, deregulując ten sektor na wzór ustawy Wilczka.Zachód jest w tych obszarach słabszy niż Ukraińcy. My moglibyśmy zyskać przewagę, jeśli pokażemy, że jesteśmy samodzielni i gotowi do ryzyka– dodał geopolityk.W tym kontekście mówił wprost o konieczności budowania zdolności wojskowych bez pośrednictwa USA i Niemiec, które – jego zdaniem – dążą do kontrolowania eskalacji, nie ponosząc tych samych kosztów co Polska.Pobór selektywny i nowoczesne wojskoBartosiak opowiadał się również za powrotem do powszechnego, ale selektywnego poboru, opartego na nowoczesnym modelu armii.Nie chodzi o przymusowe kamasze. Jeśli wojsko będzie nowoczesne, oparte na prawdzie, a nie na biurokracji, większość ludzi sama będzie chciała do niego iść– zaznaczył.Jednocześnie zastrzegał, że realizacja takiej wizji wymagałaby przywództwa, którego – jego zdaniem – obecnie brakuje.Ja już w to nie wierzę. Opowiadam to raczej jako teorię, na przyszłość, gdy będziemy opisywać, jak było przed. Nie wierzę w zdolność do samoreformy państwa polskiego– skwitował.Królewiec jako punkt naciskuJednym z najmocniejszych wątków była kwestia zdolności do asymetrycznej eskalacji wobec Rosji, zwłaszcza w odniesieniu do Obwodu Królewieckiego.Królewiec jest strategicznym zakładnikiem państwa polskiego. Rosjanie nie są w stanie funkcjonować tam bez naszej zgody – tylko trzeba chcieć to wykorzystać– wskazał.Bartosiak mówił o konieczności przygotowania planów blokady lądowej, powietrznej i morskiej oraz o powszechnej „dronizacji” działań wojennych jako elemencie odstraszania.W końcowej części swojej wypowiedzi Bartosiak wrócił do historycznych porównań, wskazując na zasadniczą różnicę między elitami II i III RP.Elity II RP musiały wywalczyć i fizycznie bronić niepodległości. Elity III RP dorastały w świecie, w którym bezpieczeństwo miało być gwarantowane przez NATO, a gospodarka regulowana przez Unię. Ten świat się właśnie skończył– ocenił.Jak podkreślał, podstawowe funkcje państwa – bezpieczeństwo i samodzielność gospodarcza – zostały wyprowadzone poza Warszawę, a obecne elity nie musiały walczyć o przetrwanie państwa.Pytanie brzmi: czy nasi politycy będą zdolni odnaleźć się w świecie, w którym nikt już za nas tego nie zrobi?– pytał./fa

Dec 16, 20256 min

Ep 12374Bartosiak: Nie będzie żadnego trwałego pokoju na Ukrainie. To dopiero początek wojny systemowej

W Klubie Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich Radia Wnet, prowadzonym przez Krzysztofa Skowrońskiego, spotkali się szef Strategy&Future Jacek Bartosiak, były minister rozwoju Piotr Nowak oraz były prezes ŚGP Industria Szczepan Ruman. Rozmowa dotyczyła nie tylko wojny na Ukrainie, ale przede wszystkim zmiany globalnego porządku, słabnięcia Zachodu i konsekwencji tych procesów dla bezpieczeństwa Polski.Już na początku rozmowy Jacek Bartosiak wyraźnie zaznaczył, że konflikt na Ukrainie nie zmierza ku trwałemu zakończeniu. W jego ocenie mamy do czynienia z etapem znacznie szerszego procesu, który nazwał wojną systemową.Nie będzie żadnego trwałego pokoju na Ukrainie. Jesteśmy dopiero w początkowej fazie wojny systemowej, w której sojusze będą się jeszcze wielokrotnie zmieniać– ocenił.Bartosiak podkreślał, że narracja o „przegranej Ukrainy” jest w dużej mierze narzucana politycznie. Jak mówił, na polu walki Ukraińcy nie zostali złamani w takim stopniu, jak sugerują to propozycje narzucanych im warunków.Ukraińcy nie przegrali tej wojny tak, jak próbuje się im to dziś narzucić. Warunki, które są im proponowane, wynikają nie z pola walki, ale z interesów strategicznych innych graczy– dodał.USA w defensywie i „płacenie Ukrainą”Centralnym wątkiem wypowiedzi Bartosiaka była rola Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem Waszyngton prowadzi dziś politykę z pozycji słabości, próbując ratować własną architekturę bezpieczeństwa kosztem Ukrainy.Amerykanie potrzebują Rosji do stabilności strategicznej, dlatego próbują narzucać rozwiązania, za które płaci Ukraina. A w przyszłości mogą płacić inni sojusznicy, jeśli zgodzimy się na taką rolę– dodał.W tym kontekście Bartosiak krytykował wiarę w bezwarunkowe amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa dla Europy.To jest blef, że Stany Zjednoczone realnie gwarantują dziś bezpieczeństwo Europy. One ani nie chcą tego robić, ani nie mają na to takich możliwości jak kiedyś – a jednocześnie oczekują korzyści– podkreślił. Jego zdaniem taki układ zwiększa ryzyko rozszerzenia konfliktu na Europę, zamiast je ograniczać.„Bankructwo dwóch orientacji” w polskiej polityceBartosiak bardzo ostro ocenił także polską scenę polityczną. W jego opinii zarówno orientacja proamerykańska, jak i proeuropejska zawiodły, nie dając Polsce realnych narzędzi bezpieczeństwa.Obie dominujące orientacje polskiej polityki – amerykańska i europejska – poniosły bankructwo. Nie zabezpieczyły bezpieczeństwa państwa, a w zamian pochłonęły miliardy złotych– zaznaczył.Jak podkreślał, Polska funkcjonuje dziś w logice „ubezpieczenia”, zamiast budować własną sprawczość i funkcjonalne sojusze w świecie, w którym nie ma już jednego hegemona.Nie ma już prymatu. Jest równoważenie. A to wymaga własnych ruchów i własnych interesów, a nie polerowania relacji z jednym patronem– stwierdził.Ruman: miliardy na kontrakty, a wojsko „na dole”Szczepan Ruman odniósł te diagnozy do praktyki funkcjonowania państwa. Zwracał uwagę na rozdźwięk między politycznymi deklaracjami a codziennością wojska.Politycy ogłaszają kolejne kontrakty za miliardy – F-35, okręty podwodne – a jednocześnie zdarzają się sytuacje, w których jednostki wojskowe piszą listy z prośbą o wysłużone samochody– powiedział.Ruman zgadzał się z tezą o wyczerpaniu dotychczasowych elit, wskazując, że państwo nie jest przygotowane intelektualnie do zarządzania kryzysem technologicznym i geopolitycznym.Poziom debaty publicznej pokazuje, że elity nie rozumieją świata, w którym przyszło nam funkcjonować. A to świat, który zdecyduje o pozycji Polski na dekady– ocenił.Nowak: „Siła jest, tylko nie ma woli”Piotr Nowak wprowadził do rozmowy ton polemiczny. Zgodził się, że pozycja USA relatywnie osłabła, ale jego zdaniem wynika to również z upowszechnienia technologii i utraty monopolu państw na zaawansowane narzędzia.Stany Zjednoczone nie są krajem słabym. Mają narzędzia i lewary, także wobec Rosji. Problem polega na tym, że nie ma woli, by ich użyć– komentował.Nowak podkreślał, że hasło „America First” oznacza przede wszystkim realizację interesów USA – nie sojuszników.Odnosząc się do Ukrainy, zaznaczył, że kluczowe nie są same linie rozejmu, lecz trwałość pokoju.Dla Ukrainy najważniejsze nie jest to, gdzie dokładnie przebiegnie linia, ale czy pokój da się wygrać i utrzymać– mówił.Wojna systemowa i nowy porządek świataW dalszej części rozmowy Bartosiak rozwinął pojęcie wojny systemowej jako konfliktu o nowy układ globalnego kapitalizmu i sprawczości politycznej. Przypominał, że podobne procesy towarzyszyły wcześniejszym wielkim wojnom w historii.To, co dziś obserwujemy, to rozpad ładu stworzonego po II wojnie światowej. Nowy porządek dopiero się wyłania, a jego kształt zadecyduje o przyszłości takich państw jak Polska– mówił. Jak ostrzegał, rozstrzygnięcia dotyczące Ukrainy wpłyną na architekturę bezpieczeństwa regionu nawet bez bezpośredniego udziału Polski w konflikcie./fa

Dec 16, 202521 min

Ep 12372Polska Misja Medyczna pomaga w Syrii

Organizacja jest obecna w tym kraju od 2017 roku. Jak wyglądają jej działania? Mówi członkini zarządu Małgorzata Olesińska-Hart.

Dec 16, 20257 min

Ep 12371Radny Gdańska krytykuje wystawę „Nasi chłopcy”. „To banalizacja i fałszowanie historii”

W Popołudniu Radia Wnet radny miasta Gdańska Aleksander Jankowski odniósł się do kontrowersji wokół wystawy „Nasi chłopcy”, prezentowanej w Muzeum Gdańska we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej. Jak podkreślał, problemem nie jest sam temat wcielania Polaków do Wehrmachtu, lecz sposób jego przedstawienia.Jankowski zwracał uwagę, że ekspozycja – jego zdaniem – pomija kluczowy kontekst pierwszych miesięcy wojny na Pomorzu: masowe represje, łapanki, mordy polskiej inteligencji oraz zbrodnię pomorską i obóz Stutthof. To właśnie te doświadczenia miały, według radnego, bezpośredni wpływ na dramatyczne decyzje wielu Polaków wcielanych przymusowo do armii niemieckiej.Radny krytykował również narrację wystawy, która – jak mówił – sugeruje, że służba w Wehrmachcie była dla części Polaków „okazją do zobaczenia świata”, a nawet źródłem ekscytacji czy przygód w Europie Zachodniej. W jego ocenie brakuje tam jasnego pokazania przemocy, poniżania, traktowania Polaków jako żołnierzy drugiej kategorii oraz prób dezercji i ucieczek do polskiego wojska lub partyzantki.Z wystawy wyłania się obraz, który banalizuje dramat przymusowego wcielenia i pomija realne doświadczenia terroru– przekonywał Jankowski.Istotnym wątkiem rozmowy była także odpowiedzialność miasta Gdańska. Radny podkreślał, że od początku nie było realnego dialogu ze strony władz miasta, które – jego zdaniem – uznały wystawę za „prawdę historyczną” niepodlegającą dyskusji. W odpowiedzi radni i mieszkańcy zainicjowali petycję – podpisaną przez ponad 4 tysiące gdańszczan, głównie osób, które wystawę obejrzały.Jankowski wskazywał, że skala sprzeciwu jest znacząca, zwłaszcza w porównaniu z innymi lokalnymi petycjami, które zwykle gromadzą kilkaset podpisów. Jego zdaniem sprawa powinna trafić do debaty w Radzie Miasta lub właściwej komisji.Radny ostrzegał także przed międzynarodowymi konsekwencjami takiej narracji historycznej. Jak mówił, w niemieckich mediach zaczęły pojawiać się określenia o „polskich żołnierzach Hitlera”, a w części mediów zagranicznych próby relatywizowania kolaboracji innych narodów poprzez wskazywanie na rzekomo większą skalę udziału Polaków w Wehrmachcie.Jeżeli nie będziemy dbać o sposób opowiadania naszej historii, inni będą wykorzystywać jej zakrzywioną wersję przeciwko Polsce– podkreślał.Na koniec rozmowy Jankowski zaznaczył, że historia – zwłaszcza tak wrażliwa jak dzieje Pomorza w czasie II wojny światowej – nie jest obszarem dowolnej interpretacji artystycznej. W jego ocenie powinna być opowiadana z maksymalną odpowiedzialnością, także z myślą o tym, jak Polska jest postrzegana za granicą./fa

Dec 16, 20259 min

Ep 12370Trwają rozmowy ws. pokoju na Ukrainie. "Kreml gra na czas - nie chce ani pokoju, ani zawieszenia broni"

Wszyscy wiedzą, że pokój będzie nietrwały - pytanie kto będzie chciał się pod nim podpisać - mówi Michał Bruszewski.

Dec 16, 20257 min

Ep 12370Polska przegapi konopną rewolucję? Królowa Konopi: Na bzdury są pieniądze, na pożyteczne rzeczy nie ma

W Studiu Ostoja gościem była Zofia Vahlberg – ekspert w dziedzinie konopi włóknistych, związana z branżą od początku lat 90. Rozpoczynała działalność w Szwecji, a po wejściu Polski do Unii Europejskiej przeniosła ją do kraju, koncentrując się na praktycznym wykorzystaniu konopi w rolnictwie i przemyśle. Jak sama podkreślała, jej doświadczenie obejmuje niemal 30 lat pracy z tą rośliną, zarówno od strony upraw, jak i przetwarzania oraz badań nad jej właściwościami.Vahlberg wróciła do początku lat 90. w Szwecji, gdzie prowadziła firmę produkującą nawozy mikroelementowe. Wtedy pojawiło się pytanie, które uruchomiło całą jej konopną drogę: czy konopie rosną w Polsce? Odpowiadając, przywołała własne dzieciństwo i obraz konopi rosnących „praktycznie wszędzie”, szczególnie na miedzach w regionie świętokrzyskim.Jak byłam mała, to one rosły praktycznie wszędzie, ja pamiętam. A potem jakoś tak odzwyczaili nas od widoku konopi– wspomina.Konopie jako naturalny repelentNajbardziej praktyczny wątek rozmowy dotyczył konopi jako rośliny odstraszającej szkodniki – nie przez trucie, ale przez działanie lotnych związków, które są dla części owadów i insektów po prostu „nie do zniesienia”.Vahlberg opowiedziała historię sąsiadki, która brała „duży wiechęć” kwiatostanów konopi, podpalała i chodziła, „okadzając dom” – i nie tylko dom, ale też obory. Dla dzieci wyglądało to jak „gusła”, dopiero później okazało się, że była to świadoma metoda ograniczania niepożądanych „lokatorów”.Okadzała i odstraszała, nie truła, tylko odstraszała. No pająka, muchę, no wszystko, co było niepożyteczne w domu– mówi.Rozmówczyni podkreślała przy tym paradoks konopi: to, co „pożyteczne”, roślina przyciąga, a to, co problemowe – omija. Wymieniała pszczoły i trzmiele po jednej stronie, a komary, muchy czy pająki po drugiej.Ten sam mechanizm – jak twierdzi – zobaczyła w praktyce w Szwecji, kiedy jej konopie rosły obok pola ziemniaków. Rolnik przyszedł i powiedział, że „chyba w ogóle nie ma stonki”. Kilka dni później wrócił z informacją, że stonka „wyniosła się” do jego brata mieszkającego siedem kilometrów dalej. Wtedy Vahlberg zaproponowała test: posadzenie kępy konopi w środku ziemniaków. Według jej relacji, efekt był jednoznaczny.Posadziliśmy tam taką kępę konopi… Po prostu zaczęły się wynosić, zaczęła się ta stonka wynosić stamtąd, ale to bardzo intensywnie. Wtedy odkryłam to silne działanie repelentne, czyli odstraszające, a nie trujące. No bo konopie nie trują– zaznacza.Gęstość siewu, chwasty i „eko, które robi się samo”W rozmowie pojawiały się też twarde, rolnicze konkrety: Vahlberg tłumaczyła, że o zachowaniu rośliny decyduje sposób siewu i cel uprawy. Przy gęstych zasiewach konopi „nie ma powietrza”, jest „duszno” i dlatego dziki czy jelenie – wbrew powtarzanym opowieściom – niekoniecznie chcą w takie pole wchodzić.Jeżeli jest duże zagęszczenie, to w tych konopiach nie ma powietrza. I tam, gdzie jest duszno, gdzie brakuje tlenu, to tam się nie pchają ani jelenie, ani dziki– zauważa.Jednocześnie gęsty siew daje inny efekt, który Vahlberg uznaje za fundamentalny: konopie „likwidują chwasty” bez chemii, bo zabierają im światło i przestrzeń.Jak siejemy na włókno… to ona jest zasiana gęsto. Tam nie ma mowy, że tam pół chwasta, bo tam nie ma ani światła, ani niczego. Po takiej uprawie mamy odchwaszczone pole idealnie– mówi.W tym kontekście rozmówczyni ironizowała na temat hasła „ekokonopie”, mówiąc wprost, że konopie „same w sobie są eko”, a dokładanie do tego marketingowych etykiet bywa pustym ozdobnikiem.Syntetyczne CBD i rynek „przebicia”: „układu nie wolno zaburzać”Wątek produktów konopnych rozmówczyni poprowadziła w stronę ostrzeżenia: na rynku jest dużo syntetycznych kannabinoidów, w tym CBD, produkowanych przemysłowo w laboratoriach. Użyła przykładu cenowego, pokazując, jak łatwo – w jej ocenie – tworzy się produkt o wielkiej marży i wątpliwej jakości. Jak mówiła, „jeden kilogram czystego CBD… kosztuje około 200 dolarów”.Dalej nakreśliła logikę „tańszego nośnika” i produkcji masowej. W jej opowieści kluczowe było to, że konsumenci patrzą „przez pryzmat pieniądza”, a tymczasem produkt – w założeniu – ma wspierać zdrowie.W rozmowie padła też teza, że dzieci mogą spożywać olejki, bo człowiek „sam je produkuje”, a największe ilości mają pojawiać się w ciąży i podczas karmienia piersią.Czy dzieci mogą spożywać olejki? Jak najbardziej. Bo my sami je produkujemy. Najwięcej produkuje kobieta w ciąży… a jeszcze więcej kobieta karmiąca. W mleku matki– mówi.„Kombinat chemiczny” przy korzeniu: konopie i regeneracja glebyZofia Vahlberg przekonywała, że największym mitem jest brak wiedzy o konopiach jako roślinie „porządkującej” środowisko. W jej opisie przejście między korzeniem a łodygą tworzy mechanizm, który pomaga oczyszczać glebę z ciężkich zanieczyszczeń, a sam korzeń – rozkładając się – zostawia w ziemi próchnicę i związki węgla.Możemy regenerować, bo konopia ma taki kombinat chemiczny, że sobie bardziej go nie możemy wyobrazić. Oczyszcza z metali cię

Dec 16, 202554 min

Ep 12369Przyspieszone wybory? Poseł Sachajko: Tusk planuje ogłosić samorozwiązanie parlamentu

W Popołudniu Radia Wnet Jarosław Sachajko, poseł koła Wolni Republikanie, nakreślił scenariusz, który – jego zdaniem – coraz wyraźniej rysuje się w działaniach premiera Donalda Tuska. Chodzi o przyspieszone wybory parlamentarne, możliwe już na wiosnę. W rozmowie z Jaśminą Nowak polityk przekonywał, że obecna sytuacja polityczna i gospodarcza sprzyja właśnie takiemu ruchowi.Sachajko ocenił, że premier konsekwentnie „dopina swego”, marginalizując dotychczasowych koalicjantów, zwłaszcza PSL i Polskę 2050. Zwracał uwagę na tempo prac parlamentarnych i forsowanie ustaw, które przez lata nie miały szans przejść przez Sejm, a także na narastający konflikt wokół prezydenckich wet. W jego ocenie rząd „podgrzewa atmosferę”, ignorując alternatywne, prezydenckie propozycje legislacyjne.Wszystko na to wskazuje, że pan premier planuje na wiosnę ogłosić samorozwiązanie parlamentu. Po takim ogłoszeniu większość parlamentarna nie będzie miała wyjścia, będzie musiała się z tym zgodzić– mówił poseł Wolnych Republikanów.Kluczowym argumentem, który – zdaniem Sachajki – tłumaczy pośpiech rządu, jest stan finansów publicznych. Poseł wskazywał na gwałtowny wzrost zadłużenia oraz rosnące koszty jego obsługi, które już w przyszłym roku mają sięgnąć około 100 miliardów złotych.W ciągu dwóch lat o 10 punktów procentowych zwiększono zadłużenie Polski. W przyszłym roku wydamy około 100 miliardów złotych na samo obsłużenie długu. A jednocześnie sytuacja w służbie zdrowia jest tragiczna– podkreślał.Sachajko zwracał też uwagę na budżetowe realia 2026 roku: symboliczne podwyżki dla nauczycieli i wzrost płacy minimalnej na poziomie inflacji, co – jak mówił – realnie oznacza stagnację dochodów i uderzenie „ludzi po kieszeniach”. Jego zdaniem rząd może chcieć zdyskontować politycznie moment, zanim te skutki staną się powszechnie odczuwalne.W rozmowie pojawił się także wątek zachowań wyborczych Polaków i roli mediów. Poseł krytycznie oceniał poziom debaty publicznej oraz dominację przekazu sprzyjającego obecnej władzy.W Polsce duża część społeczeństwa chodzi do wyborów parlamentarnych jak do wyborów Miss Polonia. Ktoś mi się podobał, ktoś ładnie wyglądał, ktoś dobrze mówi– stwierdził, dodając, że decyzje wyborcze rzadko są wiązane z bezpieczeństwem, zdrowiem czy przyszłością dzieci.Sachajko mówił również o ogromnej przewadze finansowej i medialnej środowisk wspierających rząd, wskazując m.in. na środki z funduszy zagranicznych i instytucji europejskich. Choć zauważał rosnącą rolę internetu i mediów alternatywnych, podkreślał, że „zalew informacji” działa także na niekorzyść racjonalnej debaty.Istotnym elementem jego diagnozy była kondycja opozycji, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości oraz szeroko rozumianej prawicy. Sachajko nie krył pesymizmu.Po drugiej stronie, przepraszam za brzydkie słowo, rzeźnia. Cała prawica kopie się po kostkach, a nawet znacznie wyżej– oceniał.W jego przekonaniu obecne podziały i wewnętrzne konflikty sprawiają, że prawica nie ma realnych szans na zwycięstwo w ewentualnych przyspieszonych wyborach, a Donald Tusk – odpowiednio rozgrywając scenę polityczną – może je wygrać bez konieczności budowania nowych, trudnych koalicji.

Dec 16, 202527 min

Ep 12368Serwis międzynarodowy 16.12.2025 r.: echa zamachu w Sydney, berlińskie rozmowy o pokoju na Ukrainie

Jesteśmy bliżej pokoju niż kiedykolwiek - powiedział po spotkaniu w Niemczech prezydent USA Donald Trump.

Dec 16, 202529 min

Ep 12367Historia we fraszkach oraz Kossowskiego ciąg dalszy — Cała naprzód 16.12.2025 r.

Poeta, bard i redaktor radiowy Lech Makowiecki opowiada o swojej najnowszej książce dla dzieci Historia we fraszkach. Od Mieszka do Staszka. W publikacji przedstawione są biografie królów książąt polskich napisane wierszem. Jak mówi nasz gość, ideą wydawnictwa było edukowanie młodszych pokoleń o historii Polski, w przystępny i żartobliwy sposób. W trakcie audycji zdzwaniamy się też z Jakubem Pilarkiem, który komentuje najnowsze ustalenia dot. umorzenia śledztwa ws. aborcji na 9-miesięcznym Felku wykonanej przez lekarkę Gizelę Jagielską. Piotr Kopszak i Marta Ławacz mówią o wystawie Adam Kossowski. Sztuka i obietnica w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej oraz zapraszają na dzisiejsze spotkanie z Mateuszem Matyszkowiczem z serii “Krajobrazy pamięci”. Start o 17:30

Dec 16, 202533 min

Ep 12366Jakub Pilarek: Nie mam żadnych wątpliowości, że zażalenie nie zostanie uznane, ale nadaje ono wyższą rangę całej sprawie

Jakub Pilarek, gospodarz audycji Prawodajnia w Radiu Wnet, komentuje najnowsze ustalenia dot. umorzenia śledztwa ws. aborcji na 9-miesięcznym Felku, wykonanej przez lekarkę Gizelę Jagielską.

Dec 16, 20256 min

Ep 12365Porozmawiajmy o Sporcie: Legia Warszawa coraz głębszym kryzysie, Marek Kamiński i jego wyprawy

W audycji również omówienie występów polskich piłkarzy w ligach zagranicznych oraz omówienie świetnej postawy Rakowa Częstochowa w Lidze Konferencji Europy i sagi z odejściem Marka Papszuna.

Dec 16, 202558 min

Ep 12364Prywatny folwark polityków w szkole w Garbatce-Letnisku

Posłanka PiS Agnieszka Górska przybyła do Garbatki w ramach interwencji poselskiej. Konflikt w zarządzie województwa zatacza coraz szersze kręgi i padło teraz na tę wspaniałą szkołę Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk chwali rodziców z Garbatki za to, że zdecydowali się na odważną obronę szkoły przed "politykierstwem, butą i arogancją władz". Jak relacjonuje, obecna dyrektor placówki bardzo negatywnie zareagowała na kontrolę.

Dec 16, 202521 min

Ep 12363„Granica została przekroczona. To obrzydliwa nagonka na prezydenta i prof. Cenckiewicza”

Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, Błażej Poboży, mówi w Radiu Wnet o „obrzydliwej nagonce” na prof. Sławomira Cenckiewicza i ostrzega przed wykorzystaniem służb do walki politycznej.Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, dr Błażej Poboży, w rozmowie na antenie Radia Wnet ostro skomentował publikację „Gazety Wyborczej” Wojciecha Czuchnowskiego o leczeniu szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Mówił o możliwym wycieku danych wrażliwych, roli służb i rzeczniku ministra koordynatora, a także o decyzji prezydenta w sprawie Chanuki.

Dec 16, 202516 min

Ep 12362Niemcy budują zbrojeniowy hub z Ukrainą. A polski rząd? „Wiesza plakaty”

– Jesteśmy zbyt powolni, zbyt zbiurokratyzowani. Inni budują zbrojeniowe huby, my wieszamy plakaty – mówi w Radiu Wnet Marek Budzisz o polskim bezpieczeństwie i wojnie na Ukrainie.W rozmowie na antenie Radia Wnet Marek Budzisz, historyk i analityk Strategy & Future, komentuje zatrzymanie przez ABW studenta KUL podejrzanego o przygotowywanie zamachu na jarmark świąteczny oraz szerszy kontekst bezpieczeństwa w Europie i wojny na Ukrainie.„Era większych i bardziej zróżnicowanych zagrożeń”Budzisz podkreśla różnicę między sytuacją w Polsce a niedawnym atakiem w Sydney.Różnica między tym, co stało się w Sydney, a tym, co – jak rozumiem – miało miejsce w Polsce, polega choćby na tym, że jeden ze sprawców masakry w Australii już kilka lat temu był zidentyfikowany przez tamtejsze służby jako osoba zradykalizowana islamistycznie. W tym sensie w Australii mieliśmy do czynienia z pasywnością państwa. W Polsce taka sytuacja nie ma miejsca i to trzeba przywitać z uznaniem.ocenia Budzisz. Zwraca uwagę, że islamski terroryzm to tylko część większego problemu.To nie jest jedyne zagrożenie. Raczej syndrom czasu, w którym żyjemy, kiedy rośnie skala zagrożeń, aktywizują się różne ośrodki gotowe używać przemocy, a do tego obserwuje się fuzję świata kryminalnego i terrorystycznego. Tak działają i służby rosyjskie, i środowiska islamistyczne.dodaje analityk.Jego zdaniem wchodzimy w epokę „niestabilnych i niepokojowych” realiów, a dotychczasowy model wygodnego, „pokojowego” życia już do nich nie pasuje.„Plakaty mówią: robimy. Rzeczywistość: głównie gadamy”Budzisz odnosi się także do kampanii wizerunkowej Wojska Polskiego z hasłem „Robimy, nie gadamy”, podkreślając rozdźwięk między przekazem a praktyką.Te plakaty są świadectwem, że raczej gadamy, a nie robimy. To komunikat propagandowy. Jeśli przyjrzymy się realnemu szkoleniu obywateli, obronie cywilnej czy praktycznemu wykorzystaniu sił zbrojnych, widać wiele pól, które pozostawiają wiele do życzenia.mówi.Jako przykład podaje niedawne szkolenia obrony cywilnej w Warszawie:Na listę wpisało się ponad 110 osób, ostatecznie przyszło niespełna 60. Na poziomie deklaracji zainteresowanie jest, ale na poziomie konkretu – poświęcenia czasu, a często i pieniędzy – już dużo mniejsze.zaznacza, dodając, że zarówno organizacja takich szkoleń, jak i postawa społeczeństwa wymagają poważnej zmiany, jeśli Polska ma być naprawdę odporna na współczesne zagrożenia.Plan dla Ukrainy bez Rosji przy stolePrzechodząc do rozmów w Berlinie z udziałem przywódców europejskich i przedstawicieli administracji Donalda Trumpa na temat przyszłości wojny na Ukrainie, Budzisz wskazuje, że mamy do czynienia z próbą zbudowania wspólnego stanowiska Zachodu – ale nie jest to proces zakończony.Po rozmowach w Berlinie mamy próbę ujednolicenia stanowiska negocjacyjnego całego Zachodu. Jest postęp, ale nie wszystkie kwestie zostały rozstrzygnięte. Na przykład sprawa linii rozgraniczenia. Europejczycy skłaniają się ku zamrożeniu konfliktu mniej więcej wzdłuż obecnej linii frontu, Amerykanie mówią o land swap, czyli wymianie terytoriów.wyjaśnia.Jednocześnie podkreśla brak rosyjskiej zgody na takie podejście:Nie mamy żadnych podstaw, by zakładać, że Rosja zgodzi się na wypracowaną na Zachodzie formułę pokoju. W wypowiedzi Ławrowa widać bardzo ostry ton – Europa jest oskarżana o „faszystowskie korzenie”. Trudno oczekiwać, że taka platforma automatycznie przełoży się na zakończenie działań wojennych.ocenia Budzisz.Spór o zamrożone rosyjskie aktywa: stawka jest ogromnaKluczową kwestią – jego zdaniem – staje się decyzja o konfiskacie rosyjskich aktywów ulokowanych w Europie.Dopóki nie zapadnie decyzja w sprawie aktywów rosyjskich, plan finansowania oporu Ukrainy i późniejszej odbudowy jest mało realny. Przeciwko twardej konfiskacie są Belgia, Włochy, Bułgaria i Malta. Węgry i Słowacja milczą, w Czechach zmienia się władza, która zapowiada ograniczenie pomocy dla Ukrainy.mówi.Budzisz dodaje, że Berlin bardzo mocno angażuje się w próbę przeforsowania konfiskaty:Kanclerz Merz stawia na to swój autorytet. Jeśli się uda, paradoksalnie z polskiego punktu widzenia byłoby to korzystne. Po pierwsze, ryzyka dla rynku euro dotyczą nas mniej. Po drugie, trwała konfiskata oznacza długotrwały antagonizm między Europą – przede wszystkim Niemcami – a Rosją, co zmniejsza szansę na powrót do „cywilizowania” Moskwy interesami handlowymi.podkreśla.Jeśli jednak decyzja nie zapadnie, konsekwencje będą bardzo poważne dla Kijowa:Ukraina ma pusty budżet. Od wiosny będzie musiała mocno ciąć wydatki. Bez tych pieniędzy ani odbudowa, ani utrzymanie 800-tysięcznej armii, o której mówią Europejczycy, nie będzie możliwe. To czyni cały plan w dużej mierze iluzorycznym.stwierdza.Berlin buduje zbrojeniowy hub, Warszawa się spóźniaBudzisz zwraca uwagę na dziesięciopunktowy plan współpracy gospodarczo-wojskowej Niemiec z Ukrainą, opisany m.in. przez „Handelsblatt” – wspólną produkcję dronów, wsparcie start-upów, rozwój nowych technologii militarnych.Niemcy – a ko

Dec 16, 202526 min

Ep 12361Wspomnienie Wierzbickiego. Chciał opublikować „listę Macierewicza”. Zablokowali to już w drukarni „jacyś panowie”

W rozmowie na antenie Radia Wnet Teresa Bochwic wspomina Piotra Wierzbickiego: od „Traktatu o gnidach” i KOR-u po „Nowy Świat” i spór o listę agentów.Znałam Piotra od czasów korowskich. To był człowiek uparty, żarliwy i bardzo „po polsku” niepodległościowy– wspomina.

Dec 16, 202513 min

Ep 12360Rodzina wycięta z podstawy programowej? Jonak: to nie jest przypadek

– To są Himalaje hipokryzji – mówi w Radiu Wnet mecenas Jacek Jonak o obowiązkowej edukacji zdrowotnej zamiast wychowania do życia w rodzinie.O nowej podstawie programowej i stanie polskiej szkoły w Radiu Wnet mówił mec. Jacek Jonak – od lat zaangażowany w edukację. Ostrzega, że kierunek zmian jest niebezpieczny dla wychowania młodego pokolenia i dla państwa.Jonak zwraca uwagę, że dokument jest mieszaniną dobrej woli, niekompetencji i złej intencji:To jest pomieszanie dobrej woli i głębokiej niekompetencji z jednoczesną złą wolą– ocenia.Chwali część zapisów (kompetencje matematyczne, językowe, „sprawczość”, katalog wartości), ale podkreśla fundamentalne braki.W ogóle nie pojawia się słowo godność człowieka – a to fundament naszej cywilizacji– mówi.Drugim, jego zdaniem, dramatycznym zaniedbaniem jest wyrzucenie z centrum wychowania rodziny i odpowiedzialności za drugiego człowieka:Nie ma mówienia o odpowiedzialności za współmałżonka, dziecko, rodzica. Jest planeta, wspólnota, demokracja – ale nie codzienna troska o bliskich– podkreśla.Szczególnie ostro krytykuje zastąpienie „wychowania do życia w rodzinie” obowiązkową edukacją zdrowotną:Ponad połowa rodziców się sprzeciwiła, a mimo to ten przedmiot wchodzi. Gdyby to były wybory, każdy prezydent miasta już dawno poszedłby z torbami. To są Himalaje hipokryzji– mówi Jonak.Prawnik apeluje, by projekt odesłać do dalszych prac:– Wciąż jest czas, żeby cofnąć się o rok, poprawić błędy i spróbować wyrzucić z dokumentu tę złą wolę.

Dec 16, 202513 min

Ep 12359Niemiecki przemysł motoryzacyjny na kolanach. „Nową nadzieją zbrojeniówka”

Niemiecki przemysł motoryzacyjny „leży na deskach”, a setki tysięcy osób szuka pracy w zbrojeniówce. Aleksandra Fedorska tłumaczy, jak ten kryzys zmienia gospodarkę i politykę Niemiec.Niemiecki sektor motoryzacyjny przeżywa jeden z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. Zamykane są kolejne zakłady, ograniczana jest produkcja, a tysiące pracowników szuka ratunku… w przemyśle zbrojeniowym – relacjonuje w Radiu Wnet Aleksandra Fedorska z Niemiec.Cały przemysł automotive w Niemczech właściwie leży na łopatkach, leży na deskach– mówi dziennikarka.To jest bardzo trudna sytuacja. We wszystkich ministerstwach odpowiedzialnych za przemysł i gospodarkę trwa już dyskusja, jak ratować sektor motoryzacyjny.Według Fedorskiej zamknięcie fabryki Volkswagena w Dreźnie jest symbolem szerszego załamania, choć podawane w mediach liczby mogą być zawyżone.Z tą liczbą 35 tysięcy osób byłabym bardzo ostrożna. Wydaje mi się, że chodzi także o zakłady włączone w łańcuchy dostaw. Tego nie mogę potwierdzić– zastrzega.Faktem jest natomiast, że zamykanie zakładów nie dotyczy tylko Volkswagena. To los bardzo wielu koncernów. Problemem jest cała energetyka i to uderza w cały przemysł.Ucieczka w zbrojeniówkęFedorska przypomina, że redukcje mocy produkcyjnych dotykają również ciężkiego przemysłu – m.in. hut Thyssenkrupp.To jest cała fala zwolnień. Ludzie szukają teraz swojego bezpieczeństwa w zatrudnieniu w przemyśle zbrojeniowym. To jest nowa nadzieja niemieckiego społeczeństwa. […] Szef Rheinmetalla mówił niedawno, że dostaje blisko 180 tysięcy aplikacji, bo ludzie właśnie tam szukają stabilności– podkreśla.Jednym ze sposobów „ratowania” gospodarki ma być więc gigantyczne inwestowanie w zbrojenia – także w kontekście wojny w Ukrainie i nowej roli Niemiec w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Drugim – przyhamowanie najbardziej kosztownych elementów Zielonego Ładu.Niemcom udało się wstrzymać zakaz silników spalinowych. To się Niemcom udało. Widać wyraźnie, że ideologia klimatyczna korygowana jest tam, gdzie zaczyna gwałtownie uderzać w niemieckie koncerny– mówi.

Dec 16, 20256 min

Ep 12358Kapelan prezydenta: Karol Nawrocki ma w sobie instynkt zwycięzcy

Ks. Jarosław Wąsowicz w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim opowiada o historii swojej znajomości z Karolem Nawrockim. Podkreśla, że nigdy nie zwątpił w jego wygraną w wyborach prezydenckich.

Dec 16, 202531 min

Ep 12357Ten, który sprzeciwił się salonowi. Piotr Wierzbicki we wspomnieniu Piotra Semki

– On pierwszy opisał mechanizm, w którym pozorna opozycja legitymizuje system – przypomina Piotr Semka, wracając do „Traktatu o gnidach” autorstwa Piotra Wierzbickiego.Piotr Semka wspomina Piotra Wierzbickiego, m.in. twórcę „Gazety Polskiej”, jako człowieka kilku wielkich aktów odwagi – intelektualnej, moralnej i bardzo konkretnie życiowej. Z całego, bogatego życiorysu publicysty wyróżnia kilka kluczowych momentów.

Dec 16, 20258 min

Ep 12356Piotr Woyciechowski: Tekst Czuchnowskiego to kolejny krok zbydlęcenia polskiej prasy

Ekspert ds. służb specjalnych Piotr Woyciechowski ocenia publikację "GW" ws. Sławomira Cenckiewicza jako kolejne przekroczenie granic. Uważa, że polskie służby może uratować tylko "terapia szokowa".

Dec 16, 202519 min

Ep 12355Dmytro Antoniuk: Negocjacje w Berlinie to "biały szum". Mają wyłącznie pielęgnować ego Donalda Trumpa

Korespondent Radia Wnet na Ukrainie Dmytro Antoniuk ocenia przebieg negocjacji amerykańsko-ukraińskich w Berlinie. Używa określenia "biały szum" i stwierdza, że to inicjatywa bez realnego znaczenia.

Dec 16, 202514 min

Ep 12373Serwis międzynarodow 15.12.2025 r.: negocjacje pokojowe w Berlinie, amerykańscy żołnierze zabici w Syrii

W audycji także o zamachu w Sydney i wyborach w Chile.

Dec 15, 202528 min

Ep 12354Dawid Wildstein: nagonka na prof. Cenckiewicza skończy się wieloletnią traumą

Tworzymy sytuację, w której wysoki urzędnik państwa polskiego ma powody, by traktować służby jako byt wrogi - tłumaczy dziennikarz "Gazety Polskiej".

Dec 15, 202512 min

Ep 12353Trumpistom rośnie opozycja z prawej strony. Komentarz Tomasza Grzywaczewskiego

Czy kolejna republikańska administracja zerwie tradycyjny sojusz amerykańsko-izraelski a Holocaust przestanie być ważnym punktem odniesienia?

Dec 15, 202525 min

Ep 12352Dr Konrad Zasztowt: rok po upadku Asada Turcja jest absolutnym liderem w regionie

Jak wygląda sytuacja w Syrii, wciąż zmagającej się m.in. z ingerencją Izraela i dużymi podziałami społeczno-religijnymi? Jakie plany ma Katar, jeżeli chodzi o wsparcie odbudowy Syrii? W rozmowie z Wojciechem Jankowskim wyjaśnia dr Konrad Zasztowt.

Dec 15, 202515 min

Ep 12351Reżim białoruski uwalnia 123 więźniów. Wśród nich: laureat Nagrody Nobla a także b. kandydat na prezydenta

Obok Alesia Bialackiego i Wiktora Babaryki uwolniona została również dziennikarka Maria Kalesnikawa.

Dec 15, 202513 min

Ep 12350Mówimy w Esperanto, czekamy na „Niedziele” i idziemy do Muzeum Archidiecezji — Cała naprzód 15.12.2025 r.

W 166. rocznicę urodzin Ludwika Zamenhofa łączymy się z Agnieszką Mozer, członkinią Polskiego Związku Esperantystów. Nasz gość przybliża nam życie i działalność "Doktora Esperanto" i mówi o współczesnym funkcjonowaniu tego języka. Następnie kierujemy się do kina! Ks. Marek Kotyński opowiada o najnowszym filmie zatytułowanym Niedziele. Przedstawiona jest w nim historia Ainary — nastolatki podążajacej za powołaniem do życia zakonnego. Film trafi do kin 26 grudnia. Na koniec audycji, Iwona Gąsiorek zaprasza na spotkanie w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej poświęcone Marii Okońskiej, które odbędzie się dziś (15 grudnia) o godz. 17:30.

Dec 15, 202543 min

Ep 12349Program Wschodni 13.12.25 r.: rozmowy białorusko-amerykańskie, zatrzymanie rosyjskiego archeologa w Polsce

Łukaszenka deklaruje gotowość do porozumienia z USA. Amerykanie chcą wykorzystać białoruskie zasoby potasu.

Dec 15, 202545 min

Ep 12348Opowieść o Helenie Grossównie - Nieregularnik literacki - 14.12.2025 r.

Dlaczego Helenie Grossównie nie oferowano w PRL ról na miarę jej talentu? Jak na życiorys artystki wpłynęli Pola Negri i Ignacy Jan Paderewski? Czym aktorka zasłynęła podczas II wojny światowej? Te kwestie omawia Marek Teler, twórca biografii pt. "Helena Grossówna. Optymistą być." Natomiast Monika Odrobińska, autorka książki "My, dzieci Wołynia", opowiada o ciągle niezagojonych ranach polskich ofiar ludobójstwa ze strony ukraińskich sąsiadów. Piątka bohaterów publikacji z żalem podkreśla, iż władze Ukrainy wciąż bardzo opornie podchodzą do prawdy historycznej o tej hekatombie, dystansując się wobec prób jej upamiętnienia.

Dec 15, 202554 min

Ep 12347PTSD, broń i cywile. Ekspert ostrzega: Scenariusz z Sydney możliwy w Polsce

Niedzielny atak na plaży w Sydney, w którym zginęło kilkanaście osób, stał się punktem wyjścia do rozmowy o bezpieczeństwie także w polskim kontekście. W Odysei Wyborczej Radia Wnet ekspert ds. bezpieczeństwa profesor Mariusz Miąsko zwracał uwagę, że podobne zdarzenia nie są już wyłącznie „zagraniczną sensacją”, lecz scenariuszem, który może okazać się coraz bardziej prawdopodobny również w Polsce.Miązko podkreślał, że mechanizm takich ataków jest powtarzalny: nagłe użycie broni wobec nieuzbrojonych cywilów w przestrzeni publicznej.W zasadzie wiemy tylko tyle, że mamy powtórkę, można powiedzieć, z rozrywki – bardzo podobne zachowanie, jakie wielokrotnie obserwowaliśmy wcześniej. Do grupy nieuzbrojonych cywilów inni, prawdopodobnie cywile, otworzyli ogień i mamy określoną liczbę osób, które zginęły tragicznie– mówi.Zdaniem eksperta kluczowe jest jednak nie samo zdarzenie, lecz jego możliwe implikacje dla Polski. Miąsko wyraźnie zaznaczył, że nie chodzi o strach przed legalnymi posiadaczami broni.Nie dlatego, że mamy w Polsce niebezpiecznych strzelców sportowych, kolekcjonerów czy myśliwych. Wręcz przeciwnie – to jedno z najbardziej bezpiecznych gremiów w kraju, bo każdy musi przejść badania psychologiczne i psychiatryczne– wyjaśnia.Źródła zagrożenia upatruje gdzie indziej – w narastającym problemie zespołu stresu pourazowego (PTSD) wśród osób wracających z wojny na Ukrainie.Na terytorium państwa polskiego jest coraz większa grupa osób z PTSD, czyli wracających z frontu ukraińskiego. Jeżeli PTSD nie jest leczone specjalistycznie albo leczenie jest zbyt późne, to ono się nie wygasza – ono narasta. I potrafi narastać drastycznie– dodaje.Miąsko tłumaczył, że szczególnie niebezpieczna jest faza, w której osoba z PTSD traci zdolność samokontroli.To nie jest tak, że każdy, kto wrócił z wojny i ma PTSD, sięga po broń. Ale jest taka faza depresyjna, często poprzedzająca samobójstwo, w której człowiek nie kontroluje sam siebie. A jednocześnie są to osoby z bardzo dużymi kompetencjami w posługiwaniu się bronią palną– zauważył.Ekspert przypomniał, że podobne zagrożenia doprowadziły już do zmian w zabezpieczeniach przestrzeni publicznej w innych krajach.Popatrzmy na Niemcy. W okresach świątecznych ustawia się tam specjalne bariery, które uniemożliwiają wjazd ciężarówek. To reakcja na wcześniejsze zamachy, gdzie samochód stał się narzędziem masowego ataku– mówi.Z perspektywy praktyka ochrony osobistej Miązko nie miał złudzeń co do możliwości obrony w przypadku ataku z użyciem broni długiej.Jest niesłychanie ciężko obronić się przed napastnikiem, który posiada broń długą. Nawet bardzo niskiej klasy strzelec, mając karabinek, potrafi bardzo celnie prowadzić ogień– wskazał. Dlatego jego podstawowa rada dla cywilów sprowadza się do jednej zasady.Jedyne, co można poradzić w takiej sytuacji, to jak najszybciej szukać przesłony i być maksymalnie mobilnym. Nie liczyć na litość – Breivik pokazał, że dobijano tych, którzy już leżeli– powiedział./fa

Dec 15, 202518 min

Ep 12346Mercosur, Ukraina. Ardanowski ostrzega: Polskie rolnictwo może upaść na naszych oczach

W przeddzień powołania rady do spraw rolnictwa przy prezydencie Karolu Nawrockim były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski mówi wprost: bez poważnej debaty i realnych decyzji politycznych polskie rolnictwo może nie przetrwać. W rozmowie na antenie Radia Wnet podkreślał, że nowa rada ma być czymś więcej niż tylko ciałem krytykującym rząd – jej celem ma być przygotowywanie konkretnych, merytorycznych rozwiązań.Ardanowski przypomniał, że powołanie Rady jest realizacją zapowiedzi prezydenta, który – mimo ograniczonych kompetencji gospodarczych – chce realnie wspierać polską wieś i gospodarkę żywnościową.Prezydent chce rzeczywiście sprawami rolnymi się nie tylko interesować, ale próbować na miarę swoich możliwości i kompetencji wspierać, ratować, pomagać polskiemu rolnictwu i polskiej wsi– zaznaczył.Jak dodał, zakres prac rady ma być szeroki: od rolnictwa sensu stricto, po zmiany społeczne i gospodarcze na obszarach wiejskich oraz funkcjonowanie całego sektora żywnościowego. Jak zapewnia, skład rady ma odzwierciedlać różnorodność środowisk rolniczych i eksperckich.Będzie się składała z bardzo reprezentatywnych dla różnych środowisk osób: przedstawicieli najważniejszych organizacji rolniczych, ale też ludzi mających wiedzę w poszczególnych działach rolnictwa– wyjaśnił.Ardanowski podkreślił, że nie zależy mu na czysto politycznej konfrontacji z rządem.Nie chciałbym, żeby ta rada była tylko recenzentem prac rządu. Najprościej jest krytykować, zwłaszcza że ten rząd nie ma się zbyt wiele czym pochwalić w sprawach rolnych. Ja bym chciał, żebyśmy ponad podziałami politycznymi przygotowywali konkretne, obiektywnie zweryfikowane propozycje– mówił.Pewna poważna dyskusja, debata i podjęcie działań, decyzji politycznych wobec polskiego rolnictwa jest absolutnie niezbędna. W przeciwnym wypadku na naszych oczach to rolnictwo upadnie. Ono zniknie, rolnictwo rodzinne jakie znamy po prostu nie przetrwa tych zagrożeń globalnych związanych z rynkiem globalnym, z Ukrainą, z Mercosurem– dodał.Były minister ostro skrytykował rozrost administracji rolnej, zestawiając go z brakiem realnych działań ochronnych.W administracji rolnej jest około 31 tysięcy etatów. Zamiast ją zmniejszać, jeszcze się ją rozszerza. PSL dziś bardziej interesuje się stołkami niż realnym ratowaniem wsi– zaznaczył.W jego ocenie kluczowym testem dla rządu będzie postawa wobec umowy Mercosur, którą określa jako „absolutne zagrożenie” dla europejskiego rolnictwa. Ardanowski przekonywał, że Polska mogłaby odegrać rolę w budowie mniejszości blokującej, ale – jak mówi – nie wykonano żadnej realnej pracy dyplomatycznej.Silny głos w Europie, noty dyplomatyczne, aktywność ambasadorów i ministrów – nic takiego się nie wydarzyło. To, co słyszymy w kraju, to propaganda na potrzeby polityki wewnętrznej– komentował.Tymczasem napięcie narasta w całej Europie. Protesty rolników we Francji, Niemczech czy Grecji mogą wkrótce osiągnąć bezprecedensową skalę.To jest prawie powstanie chłopskie w niektórych regionach. Rolnicy widzą, że to jest koniec ich gospodarstw, utrzymania rodzin i bezpieczeństwa żywnościowego– dodał.Kulminacją ma być głosowanie nad umową Mercosur zaplanowane na 18 grudnia w Brukseli – w dniu, w którym rolnicy z wielu krajów, także z Polski, zapowiadają masowe protesty./fa

Dec 15, 202522 min

Ep 12345Bez Chanuki w Pałacu Prezydenckim. „Religia nie powinna być gestem politycznym”

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego, by nie uczestniczyć w obchodach Chanuki w Pałacu Prezydenckim, wywołała dyskusję w mediach i w internecie. Pojawiły się pytania o intencje głowy państwa, o sygnał wysyłany do wspólnot religijnych oraz o możliwe polityczne konsekwencje tego kroku. W Odysei Wyborczej Radia Wnet sprawę komentował prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog i filozof społeczny związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim.Zdaniem profesora kluczowe jest zrozumienie, że decyzja prezydenta nie była gestem wykluczenia, lecz wynikała z określonej wizji relacji między religią a polityką.Pan prezydent podchodzi do kwestii religijnych bardzo poważnie. Uważa, że obchody danych świąt przynależą do danego wyznania– mówi.Jabłoński podkreśla, że uczestniczenie w świętach innej religii wyłącznie w roli obserwatora mogłoby prowadzić do spłycenia ich znaczenia i sprowadzenia do formy politycznego rytuału.Jeżeli on chce poważnie traktować jeden z odłamów wyznania judaistycznego, to uznaje, że uczestniczenie w tym w formie jakiegoś widza, człowieka, który nie może się identyfikować z tym, co się dzieje, byłoby gestem czysto formalnym– wskazuje.W ocenie profesora taka logika musiałaby być stosowana konsekwentnie wobec wszystkich wspólnot religijnych obecnych w Polsce, co w praktyce prowadziłoby do instrumentalizacji religii w przestrzeni publicznej. Jak mówi, „taki gest musiałby być potem powtarzany wobec wszystkich innych mniejszych i większych wyznań”.Z tego powodu – jak tłumaczy Jabłoński – prezydent zdecydował się skoncentrować na obchodach świąt, z którymi sam się identyfikuje jako katolik.Jako wyznawca Kościoła katolickiego będzie głównie skupiał się na obchodach świąt, które są mu bliskie. I wydaje mi się, że to jest rozsądne podejście– komentuje.Profesor zwraca uwagę, że w tej perspektywie decyzja prezydenta może być odczytywana nie jako dystans wobec judaizmu, lecz jako wyraz szacunku wobec autonomii religii i sprzeciw wobec „teatralnych gestów” w polityce. Jednocześnie Jabłoński przewiduje, że decyzja prezydenta może stać się wygodnym pretekstem do politycznych ataków. Nie wyklucza pojawienia się nawet ostrzejszych oskarżeń, choć – jak zaznacza – uważa je za nieuzasadnione.Profesor apeluje przy tym o ostrożność także po stronie opozycji, wskazując, że nadmierna krytyka może obrócić się przeciwko jej autorom.Nie wiadomo, za co mieliby go atakować – za to, że chce być wiernym wyznawcą własnej religii? Nie wiadomo, dlaczego miałby to być powód do wstydu– pyta./fa

Dec 15, 202514 min

Ep 12344Co słychać w świecie konserwacji zabytków? — Żebyś wiedział 15.12.2025 r.

Konserwator zabytków Łukasz Kurpisz chwali się swoim ostatnim sukcesem: stworzeniem ramy do obrazu Jana Matejki Śluby Jana Kazimierza, znajdującego się w kaplicy na Jasnej Górze. Opowiada też o swoim kolejnym przedsięwzięciu, czyli staraniach o utworzenie pomnika Kresów. Zwraca też uwagę na pomnik Grobu Nieznanego Żołnierza i ubolewa nad brakiem pamięci i rozmowy o postaciach matek, których jak mówi, były dwie. Następnie łączymy się z Łodzią, gdzie w czwartek 18 grudnia w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana odbywa się wydarzenie „Dialog na Święta”, podczas którego zainteresowani zapoznają się ze świeckimi tradycjami bożonarodzeniowymi. Zaprasza Piotr Rembowski.

Dec 15, 202534 min

Ep 12343Prof. Andrzej Zybertowicz: Badacze nie mogą bać się prześwietlać kulis Okrągłego Stołu

Socjolog, były doradca prezydenta Andrzeja Dudy i pracownik Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Andrzej Zybertowicz od kilku lat walczy w warszawskich sądach o odrzucenie pozwu byłych opozycjonistów PRL.Chodzi o 38 osób: Jacka Ambroziaka, Ryszarda Bugaja, Zbigniewa Bujaka, Iwo Byczewskiego, Andrzeja Celińskiego, Jan Dworak, Władysława Frasyniuka, Marcina Geremka (syna b. szefa MSZ0, Janusza Grzelaka, Aleksandera Halla, Elżbiety Jogałły i Magdaleny Smoczyńskiej (córki Jerzego Turowicza), Jana Kofmana, Anny Kozłowskiej-Kalbarczyk (córki Krzysztofa Kozłowskiego), Jacka Kurczewskiego, Danutę Kuroń (żona Jacka Kuronia), Helenę Łuczywo, Jacka Moskwę, Janusza Onyszkiewicza, Grażynę Staniszewską, Joannę Staręgę-Piasek, Antoniego Stawikowskiego, Jerzego Stępnia, Adama Strzembosza, Jarosława J. Szczepańskiego, Jacka Szymanderskiego, Jacak Taylora, Anny Trzeciakowskiej, Andrzeja Wielowieyskiego, Irenę Wóycicką, Ludwikę Wujec, Jana Jakuba Wygnańskiego.Już w trakcie postępowania zmarło czterech powodów: Marian Kallas, Marcin Król, Jan Lityński i Henryk Wujec.Osobom tym nie spodobały się słowa, które Andrzej Zybertowicz wypowiedział 5 lutego 2019 roku, w trakcie debaty licealistów o Okrągłym Stole.Do dzisiaj wielu obserwatorów i komentatorów Okrągłego Stołu nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy, gdy powiedział – podczas Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami– powiedział wówczas doradca prezydenta.Próba zniszczenia finansowego badaczaO sprawie, która ma znaleźć finał w tym tygodniu w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, profesor rozmawia z Katarzyną Adamiak. Przypomina, że opozycjoniści domagali się od niego szczególnych przeprosin.Co znaczące i na pewno przemyślane, przeprosiny miały być ogłoszone na pierwszych stronach czterech gazet, na całych pierwszych stronach, jeszcze z wyodrębnioną ramką, na portalach internetowych i w telewizjach i według stawek z roku 2020, koszt tych przeprosin wynosiłby około 1.5 miliona złotych, gdyby sąd w całej rozciągłości te roszczenie pozwu przyjął. Widać jasno, że chodziło o próbę zniszczenia finansowego. A zarazem, o wywołanie jakiegoś efektu mrożącego– mówi badacz.Prof. Zybertowicz przypomina, że w rozmowach Okrągłego Stołu stronę solidarnościową reprezentował Lech Wałęsa.Dzisiaj nie ma już żadnych wątpliwości, że to był TW Bolek. A po drugiej stronie był szef tajnych służb PRL-u generał Kiszczak, o którym wiemy, że w swoim mieszkaniu, już w wolnej Polsce, niezgodnie z prawem przechowywał dokumenty będące hakami na Lecha Wałęsę. Więc może warto było wyciągnąć wniosek, co z tych dwóch symbolicznych postaci może wynikać dla sposobu, w jakim budowaliśmy instytucje w wolnej Polsce?– stawia retoryczne pytanie gość Poranka Wnet.W rozmowie Zybertowicz podkreśla, że na potrzeby postępowania sądowego zbadał przypadki 21 uczestników rozmów Okrągłego Stołu, którzy spełniali kryteria jego wypowiedzi, która nie spodobała się opozycjonistom. Zaznacza też, że ani on, ani Andrzej Gwiazda nie wskazali żadnych nazwisk, z czego wnosi, że pozew urażonych opozycjonistów jest bezzasadny.Na bakier z logikąSocjolog punktuje też brak logiki w wywodach strony powodowej, reprezentowanej m.in. przez mec. Michała Wawrykiewicza, obecnego europosła KO i sądu I instancji, który uznał, że profesor naruszył dobra osobiste.W doktrynie sądowej jest zasada, że sąd kieruje się swobodną oceną dowodów. Ale nie dowolną, czyli musi się trzymać logiki. A co mówi logika? Sytuacji, w której przez wiele lat współpracowałem z Lechem Kaczyńskim, m.in. jako jego doradca, gdy był prezydentem pokazuje, że nie mogłem wszystkich uczestników rozmów traktować jako agentów. Bo nigdy bym z Lechem Kaczyńskim, który też tam był, nie mógł współpracować– mówi gość Poranka.Okrągły Stół – czy było warto?Prof. Andrzej Zybertowicz pomimo krytycznej oceny okoliczności, w których odbywały się rokowania z komunistami, nie odrzuca Okrągłego Stołu.Per saldo, patrząc historycznie, Okrągły Stół jako pokojowa ścieżka wychodzenia ze starego systemu, to była cena, którą warto było zapłacić. Ale przejawem dojrzałości już budowanej demokracji powinno być to, że zarówno badacze, jak i dziennikarze nie boją się prześwietlać kulis. Nie boją się zajrzeć za podszewkę tego całego przedsięwzięcia– dodaje profesor.

Dec 15, 202527 min

Ep 12342Prof. Andrzej Zybertowicz: Badacze nie mogą bać się prześwietlać kulis Okrągłego Stołu

Socjolog i b. doradca prezydenta prof. Andrzej Zybertowicz opowiada o skierowanym przeciwko niemu pozwie 38 opozycjonistów, którzy chcą mu zamknąć usta jako badaczowi Okrągłego Stołu.

Dec 15, 202524 min

Ep 12341TVP Info uznana za „walkę z dezinformacją”. Były prezes PAP: Nagroda powinna być przyznana 1 kwietnia

W Poranku Radia Wnet były prezes Polskiej Agencji Prasowej Wojciech Surmacz komentował niedzielną galę Grand Press, podczas której wręczono nagrody dziennikarskie.W kategorii news zwyciężył Mariusz Gierszewski z Radia ZET. Zaś nagrodę Grand Press Veritas za „wysoką jakością materiałów fact-checkingowych i/lub materiałów dotyczących problemów dezinformacji w przestrzeni publicznej” otrzymały dwa zespoły redakcyjne z TVP Info w likwidacji.Surmacz nie krył zdumienia.Dla mnie najbardziej spektakularną nagrodą była oczywiście nagroda w kategorii news dla redaktora Gierszewskiego. To jest ten redaktor, który o mały włos – mówię to naprawdę, szczerze i zupełnie poważnie, niewiele brakowało – żeby wywołał wojnę polsko-rosyjską– mówił. Nawiązywał do tragedii z 2022 roku z Przewodowa, gdzie spadła ukraińska rakieta.To on jako pierwszy podał informację o tym, że Rosja zaatakowała Polskę, że dwie rosyjskie rakiety uderzyły w Polskę. Tam naprawdę niewiele niewiele brakowało. Oczywiście to była nieprawda– wskazał.Komentując nagrodę dla TVP Info w likwidacji za “walkę z dezinformacją” były prezes PAP z ironią ocenił, że powinna ona być przyznana nie w połowie grudnia, lecz 1 kwietnia./fa

Dec 15, 202513 min

Ep 12340NFZ na krawędzi, porodówki znikają. „To proces wywołany celowo”

Kryzys w polskiej ochronie zdrowia nie jest – zdaniem Krzysztofa Wołodźki – wypadkiem przy pracy ani nagłym załamaniem systemu, lecz procesem rozciągniętym w czasie i politycznie sterowanym. Gość Poranka Radia Wnet, komentując sytuację Narodowego Funduszu Zdrowia i zamykanie porodówek, mówi wprost o przerzucaniu odpowiedzialności z rządu na instytucję, która jedynie realizuje decyzje państwa.To bankructwo NFZ to jest proces wywołany celowo przez rządzących. Narodowy Fundusz Zdrowia jest de facto wykonawcą bardzo mizernej polityki państwa– mówi.Wołodźko zwraca uwagę na skalę niedofinansowania ochrony zdrowia w Polsce na tle Europy. Jak podkreśla, to nie są kwestie ideologiczne, lecz twarde dane.Polska jest na piątym miejscu od końca w Europie, jeśli chodzi o finansowanie ochrony zdrowia. To jest niecałe 1500 euro rocznie na mieszkańca. W Czechach – 2500, w Niemczech prawie 6000– mówi.W tym kontekście likwidacja porodówek – choć częściowo związana ze spadkiem liczby urodzeń – przybiera, jego zdaniem, formę gwałtownych cięć, prowadzonych bez oglądania się na realne potrzeby lokalnych społeczności.To są błyskawiczne, ostre cięcia. Nikt nie patrzy na dobro lokalnych wspólnot, a to tylko pogłębi problemy demograficzne– ocenia.Publicysta wskazuje szczególnie na zagrożenia dla mieszkańców regionów peryferyjnych, gdzie dostęp do opieki medycznej już dziś jest ograniczony. Jak mówi, "dla kogoś z Bieszczad kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów to nie jest kwestia piętnastu minut. To realne zagrożenie dla zdrowia i życia".Pytany o możliwą reformę systemu, Wołodźko studzi oczekiwania. Jego zdaniem Polska od lat tkwi w pułapce nieustannych „reform”, które w praktyce oznaczają destabilizację.Każda ekipa chce wszystko reformować. W efekcie przez trzy dekady mamy coraz mniej pielęgniarek, lekarzy i szpitali– komentuje.Wskazuje przy tym na wyraźny rozdźwięk między Pałacem Prezydenckim a rządem.Po stronie prezydenckiej widać myślenie o integralności systemu i lepszym finansowaniu. Po stronie rządowej – pragnienie likwidacji nawet 30 procent szpitali powiatowych i komercjalizacji usług– dodaje./fa

Dec 15, 202514 min

Ep 12339Ostrów Tumski pod presją inwestycji. Prof. Jacek Kowalski ostrzega przed skutkami zabudowy

Planowana zabudowa północnej części Ostrowa Tumskiego w Poznaniu – wyspy katedralnej uznawanej za kolebkę polskiej państwowości – od miesięcy wywołuje niepokój historyków, konserwatorów zabytków i mieszkańców. W Poranku Radia Wnet prof. Jacek Kowalski opisuje, na jakim etapie znajdują się dziś procedury administracyjne oraz dlaczego – jego zdaniem – skala planowanej inwestycji stanowi realne zagrożenie dla tego wyjątkowego miejsca.Profesor podkreśla, że wokół Ostrowa Tumskiego narosło kilka równoległych wątków, które razem tworzą obraz narastającego konfliktu między ochroną dziedzictwa a planami inwestycyjnymi miasta. Jak wskazał, „trzeba powiedzieć o trzech rzeczach, bo cała ta awantura wokół planów zabudowy ma kilka odsłon”.Pierwszym z nich jest obywatelska inicjatywa zmierzająca do objęcia wyspy szczególną ochroną prawną. Jak poinformował, został zawiązany Komitet Obywatelski i Komitet Uchwałodawczy, który zgłosił projekt uchwały o utworzeniu parku kulturowego.Jak relacjonuje Kowalski, projekt trafił do Rady Miasta Poznania, uzyskał wymagane poparcie mieszkańców i został skierowany do dalszych prac w komisjach.Zyskaliśmy dużo podpisów mieszkańców Poznania. Zostaliśmy wysłuchani na posiedzeniu Rady Miasta, a projekt został skierowany do komisji– opisuje.Drugim istotnym wątkiem jest procedowanie planu ogólnego miasta – dokumentu, który w przyszłości będzie determinował możliwość zagospodarowania Ostrowa Tumskiego.To, co będzie w planie zagospodarowania samego Ostrowa Tumskiego, mieści się w planie ogólnym miasta, który również musi zostać uchwalony– wskazał. Zdaniem profesora kluczowe było takie sformułowanie zapisów, aby nie uniemożliwiły one powołania parku kulturowego i nie otwierały drogi do intensywnej zabudowy.Chodziło nam o powstrzymanie planów zabudowy, bo to nie jest jeden zabytek, tylko cała wyspa katedralna– powiedział.Kowalski zwraca uwagę, że planowane osiedle miało być nie tylko ingerencją w krajobraz, ale również przedsięwzięciem o skali całkowicie nieadekwatnej do charakteru miejsca. Jak mówi, „to osiedle miało być wyjątkowo duże, z parkingami podziemnymi. Tam miało zamieszkać kilka tysięcy osób. To jest katastrofa – nie tylko naszym zdaniem”.Jak podkreśla, problem nie dotyczy wyłącznie estetyki, ale także bezpieczeństwa zabytków oraz infrastruktury komunikacyjnej.Chodzi o przepustowość dróg, o ciężki sprzęt budowlany i ruch samochodowy, który może powodować uszkodzenia bardzo wątłych zabytków– wylicza.W toku prac komisji planistycznych pojawiła się propozycja obniżenia wysokości zabudowy. Profesor Kowalski zaznacza jednak, że nie rozwiązuje to zasadniczego problemu, ponieważ "nie chodzi o to, żeby obniżać zabudowę, tylko żeby jej tam w ogóle nie było w takim kształcie”.Co więcej, jego zdaniem w dużej mierze pominięto argumenty ekspertów dotyczące warunków geologicznych terenu.Nie udzielono odpowiedzi na nasze dane o niewłaściwej glebie, o torfach i o tym, że ten teren nie nadaje się pod parkingi podziemne– komentuje.Kolejnym sygnałem alarmowym stał się stan XVI-wiecznej kanonii położonej przy krawędzi Ostrowa Tumskiego, w bezpośrednim sąsiedztwie mostu i przystanku tramwajowego. Jak mówi, „pęknięcia istniały wcześniej, ale w ostatnich tygodniach zaczęły się wyraźnie powiększać”.W reakcji na te sygnały podjęto interwencje u konserwatora zabytków oraz w Narodowym Instytucie Dziedzictwa. Profesor informuje, że będzie kontrola, ponieważ ściany zaczęły pękać bardziej niż poprzednio. Profesor wiąże ten stan z intensyfikacją prac przy moście i ruchem ciężkiego sprzętu.Niepokój budzą także sygnały dotyczące Kościoła Najświętszej Marii Panny, gotyckiej świątyni stojącej na miejscu najstarszej kaplicy pałacowej Mieszka I. Gość Radia Wnet zaznacza, że to wątły obiekt i „przez pewien czas był tam nawet zakaz prowadzenia badań archeologicznych ze względu na ryzyko”Kowalski podkreśla, że nie doszło do katastrofy, ale pojawiające się anomalie są sygnałem ostrzegawczym.To nie znaczy, że kościół ma się zawalić, ale takie zjawiska często pojawiają się, gdy grunt zaczyna pracować– mówi.Na koniec rozmowy profesor zwraca uwagę na systemowy problem zależności instytucji ochrony zabytków od władz samorządowych.Konserwatorzy naprawdę dbają o zabytki, ale podlegają urzędowi miasta. Wkładanie kija w szprychy miejskich inwestycji jest dla nich bardzo trudne– zaznacza. W jego ocenie konieczne jest stałe informowanie opinii publicznej i uważne monitorowanie wszystkich działań prowadzonych na Ostrowie Tumskim. Zaznacza, że „trzeba trzymać rękę na pulsie, bo to jest miejsce absolutnie wyjątkowe”./fa

Dec 15, 202512 min

Ep 12338CPK ofiarą politycznej wojny. Wildstein: Rząd Tuska zrywa ciągłość państwa

Wokół Centralnego Portu Komunikacyjnego – dziś przez rząd określanego już jako „Port Polska” – ponownie narasta spór. Premier Donald Tusk poinformował o złożeniu sześciu zawiadomień do prokuratury dotyczących domniemanych nieprawidłowości sprzed zmiany władzy, jednocześnie zapowiadając rebranding projektu i jego nowe otwarcie pod auspicjami obecnego rządu.Decyzja rządu Tuska jest dla Bronisława Wildsteina nie tylko sporem o jedną inwestycję. W rozmowie na antenie Radia Wnet publicysta opisuje ją jako element szerszego procesu, który jego zdaniem uderza w fundamenty państwowości i demokracji.Już na początku rozmowy Wildstein wskazuje, że mamy do czynienia z czymś znacznie poważniejszym niż zmiana priorytetów inwestycyjnych. W jego ocenie rząd świadomie zrywa ciągłość państwa, kwestionując legalność działań poprzedników, mimo że zostali oni wybrani w demokratycznych wyborach.To jest w ogóle takie podejście do państwa polskiego, gdzie zrywa się ciągłość. Ogłasza się, że poprzednia ekipa była nieprawomocna, chociaż została absolutnie prawomocnie wybrana przez obywateli– zauważa.Wildstein podkreśla, że wybory nie były kwestionowane ani podważane, a mimo to nowa władza zachowuje się tak, jakby wszystko, co zrobił poprzedni rząd, należało unieważnić.Wybory były absolutnie zgodne z prawem. Nikt ich nie kwestionował, nikt ich nie podważał. Mimo to zrywa się ciągłość i ogłasza się, że właściwie wszystko ma być zerwane, wszystko ma być anulowane– dodaje.https://wnet.fm/2025/12/12/wild-port-polska-to-pr-zmiana-nazwy-cpk-niewykonalna-i-kosztowna/Publicysta zestawia obecną sytuację z okresem transformacji ustrojowej po 1989 roku. Zwraca uwagę, że nawet wobec systemu komunistycznego, który oficjalnie został potępiony jako totalitarny i sprzeczny z interesem Polski, nie zastosowano tak radykalnego zerwania ciągłości państwowej.Takiego zerwania nie było w stosunku do komunizmu, który był ewidentnie systemem, który odrzucamy. A jednak ciągłości państwa wtedy nie zerwano– komentuje.W ocenie Wildsteina obecne działania są szczególnie niepokojące w kontekście sytuacji międzynarodowej. Polska, jak podkreśla, znajduje się w stanie realnego zagrożenia wynikającego z rosyjskiej agresji na Ukrainę i otwartych deklaracji Moskwy dotyczących odbudowy stref wpływów.Polska jest realnie zagrożona i doskonale o tym wiemy. Istnieje obawa, że Polska może zostać zaatakowana. W takiej sytuacji należy robić wszystko, aby wytwarzać poczucie jedności, a ekipa Tuska robi dokładnie coś odwrotnego– dodaje.Zdaniem rozmówcy Radia Wnet rząd Donalda Tuska nie tylko pogłębia podziały, ale także uderza w same reguły demokracji.Ta ekipa uderza w fundament demokracji, ponieważ zmienia reguły gry. Demokracja polega na tym, że nie stosuje się przemocy w polityce– mówi.Wildstein zarzuca obecnej władzy stosowanie represji wobec politycznych przeciwników oraz próby ich kryminalizacji. Na tym tle decyzja dotycząca CPK jawi się w jego ocenie jako kolejny element wojny propagandowej wymierzonej w Prawo i Sprawiedliwość. Publicysta przypomina, że projekt był szeroko akceptowany społecznie i miał znaczenie znacznie szersze niż sam port lotniczy.CPK okazało się powszechnie akceptowane. Było zwornikiem budowy całej sieci komunikacyjnej dla Polski– zaznacza.Szczególną irytację Wildsteina budzi narracja rządu, według której PiS miał „schańbić ideę CPK”.To jest sformułowanie niebywałe. Jak można schańbić ideę, którą się stworzyło? Rząd PiS ten projekt stworzył– przypomina.https://wnet.fm/2025/11/24/ciecia-w-kolejowym-cpk-te-linie-mialy-sluzyc-takze-wojsku/W jego ocenie obecne działania sprowadzają się do blokowania inwestycji, zmiany nazw i symbolicznych gestów, które nie mają realnego przełożenia na rozwój kraju.Minęły dwa lata, nic nie zostało zrobione. Zablokowano wszystkie działania, a teraz słyszymy, że zmienia się nazwę na Port Polska i na tym ma polegać repolonizacja– ironiuzuje.Wildstein nie kryje sceptycyzmu wobec zapowiedzi repolonizacji i rozwoju infrastruktury pod rządami obecnej koalicji.Ta opowieść o tym, że rząd Tuska repolonizuje Polskę i polski przemysł, brzmi, mówiąc bardzo delikatnie, niecałkiem poważnie– dodaje.Na zakończenie rozmowy publicysta wraca do kwestii fundamentalnej – znaczenia ciągłości państwa.Państwo powinno w fundamentalnych sprawach zachować ciągłość. Inaczej przestaje być państwem i staje się czymś, co od ściany do ściany się wrzuca, zależnie od tego, kto przejmuje władzę– zaznacza./fa

Dec 15, 202515 min

Ep 12337Wracamy do Filharmonii! — Tygodniowy Kalejdoskop Kulturalny 13.12.2025 r.

Konrad Binienda, pianista, kompozytor i chopinolog, w noworocznym duchu, podsumowuje tegoroczną edycję Konkursu Chopinowskiego i dzieli się ze słuchaczami swoimi refleksjami na temat jego przebiegu. Dotyka też problematyki konkursów muzycznych i dzieli się własnymi doświadczeniami. W kolejnym odcinku Krucjat Radiowych, dr Bartlomiej Dźwigała odpowiada na pytanie: jaki jest związek pomiędzy św. Mikołaj a Wyprawami Krzyżowymi? Na koniec audycji Stanisław Bukowski relacjonuje najciekawsze koncerty muzyki klasycznej. Mówi m.in. o minionym już koncercie Belcea Quartet oraz z pasją opowiada o pianistyce Grigorija Sokolova, którego recital odbędzie się juz w niedzielę 14 grudnia w Filharmonii Narodowej.

Dec 14, 20251h 29m

Ep 12551Krucjaty radiowe. Relikwie św. Mikołaja i Gall Anonim

W kolejnym odcinku dr Bartlomiej Dźwigała odpowiada na pytanie: jaki jest związek pomiędzy św. Mikołajem a Wyprawami Krzyżowymi i co z tym wszystkim ma wspólnego Gall Anonim?

Dec 14, 202547 min

Ep 12336Syryjski aktywista: Syryjczycy powinni trwać razem, aby odbudować swój kraj

Alaaddine Khange jest pracownikiem organizacji humanitarnej Violet. Jak zaznacza, do momentu upadku rządu Baszara al-Asada w grudniu 2024 roku, Violet działało na terenie prowincji Idlib znajdującej się pod kontrolą islamistycznego ugrupowania Hajat Tahrir al-Sham, a także w Jordanii.Gość Radia Wnet chwali dokonania nowych władz syryjskich. Zwraca uwagę, że choć istnieje ogromna liczba nierozwiązanych problemów, rząd prezydenta tymczasowego Ahmada al-Szary dokonuje istotnych postępów przy bardzo ograniczonych środkach:Próbują odbudować kraj od zera, w zasadzie od minus zera, ponieważ poprzedni reżim ukradł wszystkie środki.Widzę, że nowy rząd robi co może, w szczególności jeżeli chodzi o sprawy polityczne.Według Alaaddina Khangego wizyta prezydenta Ahmada al-Szary w Białym domu na początku listopada 2025 roku była niezwykle ważna w celu zniesienia ciążących na Syrii sankcji amerykańskich:Myślę, że w ciągu jednego roku dokonali tyle, co w dziesięć lat.Odnosząc się do sprawy masakr dokonanych na mniejszościach alawickich i druzyjskich w marcu i lipcu 2025 roku, gość Radia Wnet przyznaje, że doszło do nich przede wszystkim ze względu na działania zwolenników poprzedniego reżimu. Uważa jednocześnie, że biorąc pod uwagę skalę wyzwań stojących przed nowymi władzami syryjskimi, powrót do normalności i pokoju może zająć trochę czasu.

Dec 12, 202515 min

Ep 12335Ormiańsko-katolicki biskup Damaszku: władzę w Syrii przejęli islamiści

W wywiadzie dla Radia Wnet, ks. abp Georges Assadurian komentuje bieżącą sytuację polityczną w Syrii. Według niego zmiany, do jakich doszło po obaleniu rządu Baszara al-Asada w grudniu 2024 roku, nie napawają optymizmem. Dotyczą one m.in. programów szkolnych, w których znacznie więcej miejsca przewidziano dla nauki religii muzułmańskiej kosztem tematów dotyczących historii Syrii.Historia syryjska jest niezwykle bogata (...). To bardzo niebezpieczne dla uczniów i dla przyszłości.Gość Radia Wnet zwraca uwagę, że osobom sprawującym władzę w Syrii od grudnia 2024 roku bardzo często brakuje odpowiednich kompetencji. Problemem jest również brak otwarcia ze strony nowego aparatu rządowego na różne grupy społeczno-religijne tworzące naród syryjski:Widzimy włodarzy, którzy nic nie rozumieją. Wysławiają jedynie swojego prezydenta. Większość z nich pochodzi z Idlib, z miejsca, gdzie kiedyś było "państwo islamskie".Abp Georges Assadurian podkreśla, że chrześcijanie nigdy nie powinni tracić nadziei. Jednak ich przyszłość w Syrii zależy w dużej mierze od tego, czy nowi przywódcy zaakceptują udział wspólnot innych niż muzułmańskie w tworzeniu nowego państwa.

Dec 12, 202516 min

Ep 12334Syryjski przedsiębiorca: w dzisiejszej Syrii panuje kultura korupcji - trzeba to zmienić

Kinane Mesmar jest syryjskim chrześcijaninem i młodym przedsiębiorcą, który po niemal dziesięciu latach życia na emigracji postanowił wrócić do Syrii. Według gościa Radia Wnet, zmiany polityczne w kraju otwierają nowe możliwości:Wraz z upadkiem poprzedniego rządu pojawiają się nowe możliwości. Chciałbym mieć swój wkład w rozwój Syrii.Mesmar zwraca uwagę, że pomimo różnych deklaracji ws. zniesienia ciążących na Syrii sankcji ekonomicznych, przedsiębiorcy wciąż muszą się mierzyć z wielkimi trudnościami. Syryjskie banki nadal nie są włączone do systemu SWIFT, co de facto uniemożliwia dokonywanie międzynarodowych przelewów bankowych.Gość Radia Wnet zaznacza jednocześnie, że sytuacja polityczna pozostaje niejasna. Podkreśla, że skala zadań stojących przed nowymi władzami syryjskimi jest kolosalna. Zmiany, których oczekują Syryjczycy dotyczy nie tylko odbudowy zniszczonego kraju, lecz również kultury politycznej i społecznej:Zasoby ludzkie podupadły, gospodarka jest w złym stanie, ludzie nie mają pieniędzy, panuje kultura korupcji, religia odgrywa ogromną rolę w sposobie myślenia.

Dec 12, 202515 min

Ep 12333Arcybiskup ormiański Damaszku: porzucenie Syrii przez Zachód był poważnym błędem

Ks. Armasz Nalbandian jest arcybiskupem Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego w Damaszku. W wywiadzie dla Radia Wnet tłumaczy przywiązanie Ormian żyjących w Syrii do ziemi, która ich przyjęła w czasach rzezi Ormian w Cesarstwie Osmańskim podczas Pierwszej Wojny światowej. Jak zaznacza, przed rozpoczęciem wojny w 2011 roku Ormianie byli świetnie zintegrowani z narodem syryjskim oraz w ramach struktur kościelnych.Podobnie jak w przypadku innych grup syryjskich chrześcijan, po rozpoczęciu wojny domowej Ormianie zaczęli masowo opuszczać kraj. Wielu z nich postanowiło zamieszkać w Armenii, jednocześnie zachowując mocne związki z Syrią.Gość Radia Wnet nie kryje swojego krytycznego spojrzenia na politykę państw zachodnich wobec Syrii. Według niego, decyzja o ścisłym izolowaniu części Syrii znajdującej się pod kontrolą reżimu Baszara al-Asada była błędna i doprowadziła do zniknięcia wewnętrznych sił opozycyjnych, pozbawionych wszelkich form wsparcia międzynarodowego. Jednocześnie państwa zachodnie postanowiły popierać grupy opozycyjne nie mające żadnych realnych związków z Syrią. Arcybiskup Naldandian ocenia, że do szybkiego obalenia reżimu doszło dzięki porozumieniu między wieloma graczami zagranicznymi i lokalnymi.

Dec 12, 202514 min

Ep 12332Z wizytą w Dolinie Chrześcijan: 90% młodzieży chce wyjechać z Syrii

Marmarita to miejscowość niezwykle urokliwa, położona na łagodnych zboczach gór Al-Ansarija, w cieniu Krak des Chevaliers, słynnego zamku Krzyżowców. Tutaj rozpoczyna się Dolina chrześcijan, w której znajdują się liczne wsie chrześcijańskie, choć zdarzają się również miejscowości alawickie i muzułmańskie. Od czasu upadku rządu Baszara Al-Asada w regionie tym niemal codziennie dochodzi do aktów przemocy, której głównymi ofiarami są chrześcijanie i alawici. Niedaleko stąd w marcu 2025 roku zginęło nawet kilka tysięcy alawitów w masakrach zorganizowanych przez dżihadystyczne bojówki, luźno powiązane z rządem w Damaszku.Joseph Matta jest emerytowanym profesorem Uniwersytetów w Damaszku i Homsie, doskonale władającym językiem francuskim. W wywiadzie udzielonym Radio Wnet przedstawia bardzo mroczny obraz obecnej sytuacji, wyrażając przy tym wątpliwości co do dalszej obecności chrześcijan w tym kraju:Syryjczyk chrześcijański to człowiek bardzo ambitny, nie akceptuje narzucania mu ograniczeń ani nacisków gospodarczo-politycznych i tych związanych z bezpieczeństwem. Z powodu tych nacisków 90% młodzieży chrześcijańskiej chce opuścić kraj.Według Matty, odpowiedzialne za aktualną sytuację w Syrii są państwa zachodnie, od ponad stu lat realizujące politykę podziałów w regionie:Zachód rozpala konflikty między społecznościami oraz poszczególnymi odłamami religijnymi [w Syrii - przyp. red.] i niestety ludzie się tej polityce poddają.

Dec 12, 202510 min

Ep 12331Arcybiskup Homsu: pomimo upadku reżimu Assada, w Syrii wciąż trwają masakry

Ks. Jacques Mourad od 2023 roku jest arcybiskupem Kościoła katolickiego obrządku syryjskiego w Homsie. Przez piętnaście lat opiekował się klasztorem Mar Elian w miejscowości Karjatejn, położonej na skraju Pustyni Syryjskiej. W 2015 roku został porwany przez bojowników "państwa islamskiego", którzy więzili go w ciężkich warunkach w mieście Raqqa. Po sześciu miesiącach, przy pomocy muzułmańskich przyjaciół, udało mu się zbiec.Jak zauważa Mourad, upadek reżimu Asada stworzył szansę na odnowę Syrii. Niestety o ile w czasach Asada udało się utrzymać koegzystencję w bardzo zróżnicowanej pod względem wyznaniowym prowincji Homs, pomimo prób podejmowanych przez rząd w Damaszku, aby te relacje zniszczyć, o tyle po jego upadku pojawił się poważny problem zemsty. Arcybiskup zwraca ponadto uwagę na ogromną biedę dotykającą społeczeństwo syryjskie. Krytycznie odnosi się do działań nowych władz, które według niego nie wykonały dostatecznych gestów wobec różnych składowych społeczeństwa syryjskiego, pozwalających na odbudowanie jedności narodowej.

Dec 12, 202518 min