
Radio Wnet
3,593 episodes — Page 58 of 72
Ep 12429Idą Święta! — Tygodniowy Kalejdoskop Kulturalny 20.12.2025 r.
Mira Modelska-Creech przygląda się obyczajom świątecznym Polonii w Ameryce. Juliusz Woźny przytacza dzieje Rudolfa, ale nie tego kopytnego! Przedstawia słuchaczom sylwetkę Rudolfa II Habsburga i jego związki z Wrocławiem. Następnie łączymy się z Ryszardem Derdzińskim, które poleca najnowsze tolkienowskie wydawnictwa w sam raz na święta oraz mówi o zwyczajach świątecznych w domu Tolkienów. W drugiej godzinie audycji, łączymy się z prof. Jerzym Miziołkiem, który wygłasza wykład o wyjątkowym błogosławionym Kościoła Katolickiego – Fra Angelico. Następnie bookinista i antykwariusz Bogusław Szostkiewicz poleca najlepsze lektury na Święta. Na koniec programu łączymy się z pianistą jazzowym Włodkiem Pawlikiem, który zaprasza na koncert kolęd na jazzowo. Już 26 grudnia o 16:00 wybrzmią interpretacje naszego gościa w Kościele św. Anny w Warszawie.
Ep 12428Nie do wiary, czego sąd oczekuje od Andrzeja Zybertowicza! Rozmowa Krzysztofa Skowrońskiego z doradcą prezydenta
W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim prof. Andrzej Zybertowicz zacytował przeprosiny warte 400 tys. zł, które sąd nakazał mu zamieścić na pierwszej stronie Gazety Wyborczej. Ich treść jest absurdalna.
Ep 12427Zełenski w Warszawie: bezpieczeństwo regionu, Białoruś i presja na sankcje
Wizyta prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie w oczach białoruskiej propagandzie znalazła się w cieniu ostatnich wypowiedzi Putina i Łukaszenki.
Ep 12426Prof. Żurawski vel Grajewski: nastąpiło b. wyraźne oddzielenie wspólnych celów z Ukrainą od kwestii, które nas dzielą
W słowach prezydenta Nawrockiego mocno wybrzmiało, że kwestie historyczne są głównym instrumentem skłócania Polski i Ukrainy przez Rosję - zauważa politolog.
Ep 12425Ukraiński parlamentarzysta: Wsparcie Polski ma kluczowe znaczenie
W Popołudniu Radia Wnet głos zabrał Mykoła Kniażycki, deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy i współprzewodniczący Ukraińsko-Polskiej Grupy Parlamentarnej. Ukraiński parlamentarzysta pozytywnie ocenił wizytę prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie oraz spotkania z najważniejszymi przedstawicielami polskich władz.„Kiedy walczy Ukraina, ona broni całej Europy i Polski też” – podkreślił Kniażycki, wskazując, że zagrożenie ze strony Rosji nie kończy się na granicach Ukrainy. Zwrócił uwagę na niedawne wypowiedzi rosyjskich władz, które – jego zdaniem – pokazują, że Polska również znajduje się w sferze zainteresowania Kremla.Ukraiński deputowany podziękował Polsce za wsparcie polityczne i finansowe, w tym za działania na rzecz uzyskania przez Ukrainę unijnej pomocy w wysokości 90 mld euro. Jak zaznaczył, środki te są niezbędne m.in. na zakup energii, uzbrojenia i utrzymanie funkcjonowania państwa w warunkach wojny.Kniażycki odniósł się także do napięć w polskiej debacie wewnętrznej wokół Ukrainy, podkreślając, że największe polskie ugrupowania polityczne pozostają proukraińskie. Jego zdaniem marginalne środowiska antyukraińskie nie mają realnego wpływu na strategiczne relacje Warszawy i Kijowa.„Mamy wspólnego wroga i to jest to, co nas łączy” – podsumował, wyrażając nadzieję na dalszą współpracę Polski i Ukrainy niezależnie od sporów politycznych po obu stronach granicy.
Ep 12424Relacje z Ukrainą na nowych zasadach. Adamski: Realizm zamiast sentymentów
Gościem Popołudnia Radia Wnet był dr Łukasz Adamski, wicedyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego. Jednoznacznie pozytywnie ocenił sam fakt wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie i spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim. Zdaniem Adamskiego była to wizyta leżąca w interesie obu przywódców.Dla prezydenta Zełenskiego Polska jest państwem absolutnie kluczowym, jeśli chodzi o pomoc Ukrainie – zarówno w Unii Europejskiej, jak i w NATO. I dobrze, że ukraińskie elity zaczynają to coraz lepiej rozumieć– mówił.Jednocześnie, zauważył, także dla prezydenta Nawrockiego spotkanie miało duże znaczenie polityczne i międzynarodowe. Jak oceniał, „pozycja polskiego prezydenta na arenie międzynarodowej w dużej mierze zależy dziś od relacji z prezydentem Ukrainy, bo to Ukraina znajduje się w centrum globalnych dyskusji”.Adamski zwrócił uwagę, że wcześniejsza powściągliwość Warszawy mogła być świadomym zabiegiem, ponieważ, „prezydent Nawrocki mógł chcieć zmienić paradygmat relacji – odejść od bezwarunkowego poparcia i pokazać bardziej wstrzemięźliwą postawę. To mogło doprowadzić do refleksji po stronie ukraińskiej i w efekcie do tej wizyty w Warszawie”.Jednym z ważnych tematów rozmów prezydentów była energia i współpraca przy terminalu LNG. Adamski studzi jednak oczekiwania, jeśli chodzi o rolę Polski jako pełnego gwaranta bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy.Polska nie jest jeszcze gwarantem bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy, bo to oznaczałoby zdolność natychmiastowego pokrycia jej potrzeb– zaznaczył.Pytany o udział polskich firm w przyszłej odbudowie Ukrainy, Adamski był ostrożny. Jak mówił, „nie sądzi, żeby Polska mogła liczyć na jakieś wyjątkowe preferencje”. Jego zdaniem kluczowe będzie stworzenie uczciwych warunków konkurencji.Sukcesem będzie sytuacja, w której polskie przedsiębiorstwa wygrają nie dlatego, że są z Polski, ale dlatego, że zaoferują najlepsze warunki– ocenił.Ekspert zaznaczył jednak, że geografia, bliskość kulturowa i zaplecze logistyczne dają Polsce naturalne atuty. Wskazał także na znaczenie planowanej w Polsce międzynarodowej konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy.W rozmowie pojawił się także wątek współpracy wojskowej i technologicznej, zwłaszcza w obszarze dronów. Według Adamskiego „Ukraina ma dziś najbardziej doświadczoną armię w Europie”.Żadna armia NATO nie ma takiego doświadczenia w prowadzeniu nowoczesnej wojny, w tym wojny dronowej, jak armia ukraińska– mówił.Jego zdaniem współpraca w tym obszarze może być korzystna dla obu stron.To klasyczna sytuacja win-win: Polska może zyskać bezcenne doświadczenie i technologie, a Ukraina wzmocnić bezpieczeństwo swojego kluczowego sojusznika– wskazał.Dr Adamski zwrócił jednak uwagę na jedno zagrożenie. Komentował, że „w Polsce panuje atmosfera pokoju, ale ja uważam, że to nie jest ani pełny pokój, ani wojna, tylko coś pomiędzy” – zaznaczył, sugerując, że ta różnica może wpływać na tempo i skalę współpracy./fa
Ep 12423Kości przemówią pierwsze. Dzięciołowski o ludobójstwie na Wołyniu i relacjach z Ukrainą
W Popołudniu Radia Wnet gościem był Rafał Dzięciołowski, były prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej i wieloletni znawca relacji polsko-ukraińskich. Komentując spotkanie prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie, przyznał, że towarzyszyły jej duże obawy, ale ostateczny bilans ocenia jednoznacznie na plus.Uważam, że ta wizyta i konferencja prasowa są krokiem w dobrym kierunku, a być może nawet bardzo dobrym. Nie chodziło tu o żaden przełom, ale o żmudną, wspólną pracę na rzecz niepodległości obu krajów– wskazał.Szczególne znaczenie Dzięciołowski przypisał kwestii ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Zwrócił uwagę, że potwierdzenie przez prezydenta Nawrockiego rozpoczęcia prac w 26 lokalizacjach to realny postęp, a nie symboliczna deklaracja.Po raz pierwszy IPN-y obu krajów rzeczywiście zaczynają współpracować. To ważne, bo wcześniej tej współpracy po prostu nie było– zaznaczył. Jednocześnie chwalił odejście od nierealistycznych postulatów prowadzenia setek ekshumacji jednocześnie. Jak mówił, „nie da się prowadzić prac w setkach miejsc naraz. Trzeba robić to krok po kroku, systematycznie – i taką procedurę obie strony przyjęły”.https://wnet.fm/2025/12/19/nawrocki-po-spotkaniu-z-zelenskim-dobra-informacja-dla-regionu-zla-dla-moskwy/Dzięciołowski podkreślał, że pamięć historyczna powinna opierać się na faktach i materialnych dowodach, a nie na politycznych deklaracjach.Przepraszanie, posypywanie głowy popiołem to sprawy wtórne. Najpierw kości ludzi muszą przemówić do wyobraźni obu narodów– mówił, krytykując wcześniejsze podejście, w którym prawne oceny wyprzedzały rzetelne badania.Drugim kluczowym wątkiem była geostrategia. Zdaniem Dzięciołowskiego przełomowe znaczenie miały słowa prezydenta Nawrockiego o tym, że walcząca Ukraina jest warunkiem bezpieczeństwa Polski.Trzecim filarem wizyty – według Dzięciołowskiego – była zapowiedź realnej współpracy militarnej.Jeśli w zamian za przekazywany sprzęt Ukraina współtworzy z nami nowoczesne technologie dronowe, sprawdzone na polu walki, to jest to konkret, a nie slogan– mówił.Podsumowując, gość Radia Wnet ocenił wizytę jako udaną i ostrzegł, że taka linia polityki może spotkać się z ostrą krytyką środowisk prorosyjskich./fa
Ep 12422Obrona, historia i odbudowa. Zełenski po rozmowach z Nawrockim w Pałacu Prezydenckim
Wołodymyr Zełenski w Warszawie, po spotkaniu z Karolem Nawrockim mówił o bezpieczeństwie Europy, współpracy z Polską, historii i konieczności wspólnej obrony przed Rosją.Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po spotkaniu z prezydentem RP Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim w Warszawie podkreślił strategiczne znaczenie relacji polsko-ukraińskich dla bezpieczeństwa całej Europy. Dziękował za zaproszenie, organizację wizyty oraz — jak mówił — długą i otwartą rozmowę, którą ocenił bardzo pozytywnie.Zełenski wyraził nadzieję, że wizyta otwiera „nową, jeszcze bardziej ważną stronę” w stosunkach Ukrainy i Polski. Zaznaczył, że oba państwa są nie tylko sąsiadami, ale „dwoma elementami Europy”, bez których w tej części kontynentu nie będzie wolności ani bezpieczeństwa. W jego ocenie niezależność Polski i Ukrainy jest fundamentem życia bez dominacji Moskwy.Prezydent Ukrainy mówił, że rozmowy z prezydentem Nawrockim dotyczyły zarówno wojny, jak i dyplomacji. Dziękował Polsce za „czujne wsparcie” udzielane Ukrainie od początku rosyjskiej inwazji. Wyraził wdzięczność byłemu prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie oraz całemu narodowi polskiemu, przypominając, że Polska konsekwentnie wspiera Ukrainę od momentu odzyskania przez nią niepodległości w 1991 roku.Obrona Europy i współpraca wojskowaZełenski zachęcał Polskę do udziału w tzw. koalicji chętnych, podkreślając, że wspólne działania zadecydują o kształcie regionu po wojnie. Zaznaczył, że Ukraina nie tylko korzysta z pomocy, ale również dzieli się doświadczeniem zdobytym w czasie wojny. Mówił o ukraińskich technologiach ochrony ludności, produkcji nowoczesnej broni oraz gotowości do współpracy z Polską w zakresie obrony przed dronami, bezpieczeństwa morskiego i zagrożeń płynących z Białorusi. Zaprosił także prezydenta RP do złożenia wizyty w Ukrainie.Prezydent Ukrainy odniósł się również do wsparcia finansowego ze strony Unii Europejskiej, podkreślając, że zapewnia ono stabilność państwa. Zaznaczył, że jeśli Rosja będzie kontynuować wojnę, środki te zostaną przeznaczone na obronność, a jeśli dojdzie do jej zakończenia — na odbudowę. Podkreślił, że rosyjskie aktywa pozostają zamrożone i że Rosja powinna zapłacić za wojnę, którą sama rozpoczęła.Historia, pamięć i odbudowa relacjiW wystąpieniu pojawił się także wątek trudnej historii relacji polsko-ukraińskich. Zełenski zapewnił o szacunku Ukrainy dla polskiej pamięci historycznej i oczekiwaniu wzajemnego szacunku. Podkreślił, że każda ofiara tragicznych wydarzeń zasługuje na godne, „chrześcijańskie” upamiętnienie. Wskazał, że rozmowy dotyczyły również trwających prac ekshumacyjnych, które przynoszą pierwsze rezultaty, oraz współpracy instytutów pamięci obu krajów.Prezydent Ukrainy dziękował Polsce za przyjęcie ukraińskich uchodźców po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji. Zaznaczył, że mimo bolesnych doświadczeń historycznych polityka obu państw powinna opierać się na wzajemnym wsparciu. Ostrzegał, że bez niezależnej Ukrainy Rosja będzie dążyć do dalszej ekspansji w Europie, także kosztem Polski.Apel o jedność i odpowiedzialnośćNa zakończenie Zełenski podkreślił znaczenie odpowiedzialnej retoryki i opinii publicznej w obu krajach. Zaznaczył, że relacje między Polską a Ukrainą muszą pozostać silne, ponieważ Rosja — jak mówił — dąży do zniszczenia dobrych stosunków między oboma narodami, budowanych przez pokolenia. Wystąpienie zakończył apelem o jedność i słowami: „Sława Ukrainie!”
Ep 12421Nawrocki po spotkaniu z Zełenskim: „Dobra informacja dla regionu, zła dla Moskwy”
Prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim mówił o bezpieczeństwie regionu, sankcjach wobec Rosji, pomocy dla Ukrainy i kwestiach historycznych.Wizyta prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie ma wyraźny wymiar strategiczny i polityczny. Spotkanie z prezydentem RP Karolem Nawrockim dotyczyło przede wszystkim bezpieczeństwa regionu, wojny w Ukrainie oraz zagrożeń ze strony Federacji Rosyjskiej. Prezydent podkreślił znaczenie polsko-ukraińskiej współpracy w obszarze obronności, sankcji wobec Rosji i wsparcia dla Ukrainy. Rozmowy objęły także kwestie pomocy wojskowej i logistycznej, rolę Polski jako kluczowego hubu wsparcia oraz wyzwania stojące przed relacjami dwustronnymi, w tym sprawy historyczne i współpracę gospodarczą. Oświadczenie prezydenta RPPrezydent RP Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w Warszawie ocenił, że sama wizyta ukraińskiego przywódcy jest sygnałem o znaczeniu strategicznym. Jak podkreślił, to „z całą pewnością dobra informacja dla Polski, dla Warszawy, (…) dla Kijowa”, a jednocześnie „zła informacja dla Moskwy i dla Federacji Rosyjskiej”. W jego ocenie wizyta ma być dowodem, że w sprawach strategicznych — zwłaszcza bezpieczeństwa — Polska, Ukraina i państwa regionu „są razem” i nie budzi to wątpliwości.Nawrocki zaznaczył też, że zagrożenie ze strony Rosji nie zaczęło się w 2022 roku wraz z pełnoskalową inwazją na Ukrainę. Wskazywał, że „to wszystko rozpoczęło się (…) już wcześniej”, przypominając m.in. Grozny, Gruzję oraz słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mówił o łamaniu przez Rosję zasad prawa międzynarodowego i destabilizowaniu systemów politycznych. Podkreślał, że poza działaniami wojennymi Polska i Europa mają do czynienia z codziennymi działaniami hybrydowymi: naruszeniami przestrzeni powietrznej, atakami dronów i uderzeniami w infrastrukturę — także, jak mówił, „za sprawą agentów Federacji Rosyjskiej”.W tym kontekście prezydent odniósł się do działań dyplomatycznych. Zaznaczył, że Polska — „także prezydent Polski” — regularnie popiera na forach międzynarodowych sankcje wobec Rosji oraz „uderzenie w flotę cieni”. Wspominał też o wspieraniu dążeń do przekazania rosyjskich aktywów zamrożonych oraz o presji dyplomatycznej, w którą — jak mówił — angażuje się osobiście, a którą prowadzi również polski rząd.Nawrocki przypomniał zakres polskiego wsparcia dla Ukrainy od 2022 roku, wskazując zarówno pomoc polityczną, jak i humanitarną oraz militarną. Dziękował przy tym poprzednikowi, prezydentowi Andrzejowi Dudzie, za działania dyplomatyczne na rzecz wspierania Ukrainy od pierwszych dni wojny. W oświadczeniu padła także liczba „4,91% polskiego PKB” jako skala wsparcia udzielonego Ukrainie od 2022 roku. Prezydent mówił, że strona polska ma wykazy sprzętu wojskowego przekazywanego Ukrainie.Dużo miejsca poświęcił także logistyce pomocy. Wskazał na rolę „Poland Hub w Jasionce” w Rzeszowie, przez który — jak powiedział — przechodzi „ponad 90 procent” europejskiego i światowego wsparcia dla Ukrainy. Podkreślał, że Polska i Ukraina mają zbieżne cele strategiczne i podobnie postrzegają Federację Rosyjską jako państwo neoimperialne i postsowieckie, stanowiące zagrożenie dla Ukrainy, Polski i całej Europy.W drugiej części wypowiedzi Nawrocki przeszedł do wątku nastrojów społecznych w Polsce. Mówił, że Polacy — co ma znajdować odzwierciedlenie w badaniach i „ogólnej atmosferze” — odnoszą wrażenie, iż polski wysiłek i „wielowymiarowa pomoc Ukrainie” nie spotkały się „z należytym docenieniem i zrozumieniem”. Podkreślił, że przekazał to prezydentowi Zełenskiemu „w twardej, uczciwej, ale bardzo miłej, dżentelmeńskiej rozmowie”. Dodał też, że władze w Kijowie mają instrumenty, aby tę emocję i „trend” powstrzymać.Prezydent akcentował, że rozmowy dotyczyły również oczekiwanego przez Ukrainę, Polskę i świat pokoju, który ma być „pokojem długim, obowiązującym”, a nie takim, który da Rosji możliwość „przegrupowania sił”. Zaznaczył, że równolegle do spraw bezpieczeństwa strona polska podnosi kwestie ważne dla Polaków, w tym kwestie historyczne. W spotkaniu — jak poinformował — uczestniczyli prezes Instytutu Pamięci Narodowej oraz dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Nawrocki mówił, że poświęcono temu „odpowiednią ilość czasu”, a „26 wniosków Instytutu Pamięci Narodowej” skierowanych do strony ukraińskiej powinno zostać rozpatrzonych. Podkreślał odpowiedzialność po obu stronach — polskiej i ukraińskiej — aby przy dobrej woli prezydentów tę kwestię rozstrzygnąć, bo „jest ważna dla Polaków”.W dalszej części wystąpienia Nawrocki dziękował Zełenskiemu za rozmowę o współpracy gospodarczej i „jasne deklaracje” dotyczące udziału polskich przedsiębiorców w procesie odbudowy Ukrainy po pokoju. Wskazał też na rolę Stanów Zjednoczonych, mówiąc o potrzebie zaangażowania prezydenta USA Donalda Trumpa. Padło stwierdzenie, że Trump jest „jedynym przywódcą na świecie”, który jest gotowy „zmusić Władimira Putina do podpisania pokoju”
Ep 12420Perspektywy Irlandii na 2026 rok - Studio Dublin - 19.12.2025 r.
To był dziwny rok. Dziwnie się zaczął, dziwnie się kończy. Mówię oczywiście pod względem politycznym, chociaż ta polityka w Irlandii jest całkiem inna niż w Polsce. Od wielu lat przecież powtarzam, że jest spokojniejsza, bardziej realna, mniej oderwana od ludzkich spraw, chociaż coraz częściej chyba wydaje się, że taka robi się bardzo (albo za bardzo nawet) europejska, bo była naprawdę tutaj inna. Jeżeli natomiast mam ocenić, jak ja odbieram Irlandię przez ten ostatni rok, to bardzo się zepsuła. Bardzo się zepsuła przede wszystkim pod względem tego, że politycy przestali jednak słuchać ludzi, ewentualnie słuchają ich, jeżeli zmuszeni są do tegotaką pesymistyczną ocenę 2025 roku przedstawia szef portalu Polska-IE.com Bogdan Feręc. Ubolewa nad tym, że irlandzcy obywatele mało organizują się w politykę, a media bardzo powściągliwie komentują politykę rządu. W drugiej połowie roku Republika Irlandii będzie sprawować prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Współgospodarz Studia Dublin przewiduje, że będzie to czas bardziej kosztowny, niż korzystny dla Szmaragdowej Wyspy. Mimo mało optymistycznych perspektyw, ekipa Studia Dublin życzy Słuchaczom rodzinnych, szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia.
Ep 12419Prawosławne święta Bożego Narodzenia między kalendarzami. Vitali Michalczuk o decyzji Ukraińskiej Cerkwii o zmianie daty
Dr Vitali Michalczuk wyjaśnia powody obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia w innej dacie w Kościele Prawosławnym oraz komentuje decyzję Ukraińskiej Cerkwii o świętowaniu 25 grudnia.
Ep 12418Kierowniczka Niebieskiej Linii o szokującym działaniu Ministerstwa Sprawiedliwości
Maja Kuźmicz, kierowniczka Niebieskiej Linii w rozmowie z Magdaleną Uchaniuk mówi o pozostawieniu jej organizacji samej sobie przez ministerialny Fundusz Sprawiedliwości.
Ep 12417Opóźnienia w weryfikacji wniosków o środki w ramach Funduszu Sprawiedliwości. Zawisza: minister Żurek powinien odejść
Minister sprawiedliwości ma czas na wstawianie filmików, a nie ma czasu, by dopilnować prawidłowego procedowania tych wniosków - ubolewa posłanka Razem.
Ep 12416Energetyka pod wiatr: 500 zł, kontrakty różnicowe i „zaplanowany kryzys”
W kolejnym odcinku programu Stowarzyszenie Antywiatrakowców im. Don Kichota zwrócono uwagę na różnice między systemem wynagradzania elektrowni atomowych a wiatrowych, odkrywając nierówności w zasadach funkcjonowania obu typów źródeł energii. Omówiono również ukryte koszty farm wiatrowych oraz zdiagnozowano nadzieje dot. małych reaktorów jądrowych.
Ep 12415Jan Bogatko: Niemcy w niepokoju przed świętami. Gospodarka się sypie, wolność słowa pod presją
W Poranku Wnet Jan Bogatko mówił o kryzysie gospodarczym Niemiec, drożyźnie, upadku przemysłu i strachu przed mówieniem prawdy.
Ep 12415Ukraina patrzy na Warszawę. Co Zełenski przywiózł do Pałacu Prezydenckiego?
Ekshumacje na Wołyniu, ukraińska wdzięczność i preferencje dla polskich firm – to, zdaniem Pawła Bobołowicza, główne polskie oczekiwania wobec Kijowa.Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyleciał do Warszawy w czwartek wieczorem, prosto z Brukseli. To wizyta, która – jak podkreśla korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz – ma dwa wyraźne wymiary: budowanie zachodniej wspólnoty wsparcia dla Kijowa oraz uporządkowanie relacji polsko-ukraińskich, także w kwestiach historycznych.Nie ulega wątpliwości, że przyjeżdża tutaj, budując cały czas tę wspólnotę państw zachodnich w poparciu dla Ukrainy– mówi Paweł Bobołowicz w poranku Radia Wnet.90 miliardów z UE i zamrożone rosyjskie aktywaBobołowicz przypomina, że w nocy przed wizytą zapadła kluczowa decyzja w Brukseli:Jest informacja o tym, że Unia Europejska przekaże 90 miliardów euro na rzecz wsparcia dla Ukrainy.Zełenski przyleciał do Warszawy bezpośrednio z Brukseli, gdzie zabiegał o wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy.Na razie wygląda na to, że te rosyjskie aktywa pozostaną zamrożone. To niebagatelna suma – około 200 miliardów euro w samej Europie i jeszcze około 5 miliardów euro w Stanach Zjednoczonych– zaznacza korespondent.Ten finansowy wymiar – obok kwestii militarnego wsparcia – jest jednym z głównych tematów całej trasy zagranicznej Zełenskiego.
Ep 1241490 mld euro dla Ukrainy, Mercosur w zawieszeniu. Kulisy szczytu UE
Unia pożyczy 90 mld euro dla Ukrainy, Mercosur trafia do zamrażarki, a TSUE – zdaniem Jacka Saryusza-Wolskiego – „przekracza Rubikon”. Doradca prezydenta odsłania kulisy nocnego szczytu UE.Doradca prezydenta Karola Nawrockiego ds. europejskich, Jacek Saryusz-Wolski, w rozmowie z Radiem Wnet komentuje nocny szczyt UE, nowy pakiet pomocy dla Ukrainy, batalię o Mercosur oraz wyrok TSUE dotyczący polskiego Trybunału Konstytucyjnego. W jego ocenie Bruksela sięga po „finansową ekwilibrystykę”, Niemcy próbują szantażu budżetowego, a Unia wkracza w fazę budowy superpaństwa kosztem suwerenności państw członkowskich.
Ep 12413Od Wujka po Wałbrzych. Janusz Życzkowski o pamięci, polityce i sporach władzy
Z Niepokalanowa Janusz Życzkowski komentuje najważniejsze wydarzenia tygodnia: rocznicę masakry w kopalni Wujek, sporne obchody ziem zachodnich i kryzys wokół władz Wrocławia.
Ep 12412Bartłomiej Sochański: Kompromis w sprawie Trybunału Konstytucyjnego jest bardzo prosty
Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Bartłomiej Sochański uważa, że kluczem do rozwiązania kryzysu wokół TK jest wybór sędziów na 6 wakatów. Wg niego orzeczenie TSUE jest de facto historyczne.
Ep 12411„W dronach są najlepsi na świecie”. Józef Orzeł o przemysłowym skoku Ukrainy
Wojna uczyniła z Ukrainy poligon innowacji. Józef Orzeł w Radiu Wnet wskazuje: drony, rakiety, fabryki w Polsce. To może być wspólny projekt bezpieczeństwa.W rozmowie z Łukaszem Jankowskim na antenie Radia Wnet dr Józef Orzeł zwrócił uwagę, że wojna na Ukrainie rodzi nie tylko tragedie, ale też ogromny skok technologiczny po stronie zaatakowanego państwa.– W dronach są najlepsi na świecie, a potem Rosja. Lepsi od Chin i od Ameryki – ocenia Orzeł.Jego zdaniem ukraiński przemysł zbrojeniowy – zwłaszcza ten tworzony „na szybko”, w warunkach wojennych – stał się jednym z najbardziej innowacyjnych sektorów na świecie. Dotyczy to nie tylko dronów, ale też rakiet dalekiego zasięgu, takich jak system Flamingo, które pozwalają razić cele głęboko na terytorium Rosji.Wojna wymusiła innowacje i zmianęOrzeł podkreśla, że ten wojenny „ekosystem” działa inaczej niż klasyczny przemysł zbrojeniowy Zachodu. Ograniczeń jest mniej, decyzje zapadają szybciej, a państwo daje branży duży margines swobody – bo na froncie liczy się skuteczność, nie biurokracja.– Jeżeli potrafią tak rozwijać przemysł zbrojeniowy, to będą umieli rozwinąć każdy przemysł, który państwo poprze– zaznacza.W praktyce oznacza to, że Ukraina po wojnie może stać się nie tylko „spichlerzem Europy”, ale też jednym z filarów europejskiego przemysłu zaawansowanych technologii – od zbrojeniówki po cywilne zastosowania dronów, elektroniki czy oprogramowania.Orzeł wskazuje, że potencjał Kijowa dostrzegają już inni. Niemcy w Bawarii budują wspólnie z Ukraińcami fabrykę i centrum rozwoju dronów, a Duńczycy tworzą zakład produkujący paliwo do rakiet manewrujących. To nie są „gesty solidarności”, lecz inwestycje na lata – wejście w łańcuch dostaw, który po wojnie może być bardzo dochodowy i strategicznie ważny.– To samo powinniśmy robić my: budować wspólne fabryki broni i amunicji– przekonuje.Polskie zaangażowanieW jego wizji Polska nie powinna ograniczać się do roli korytarza logistycznego czy magazynu zachodniego sprzętu. Powinna stać się miejscem, gdzie powstają nowoczesne systemy uzbrojenia – wspólnie projektowane, finansowane i produkowane przez Polskę i Ukrainę.Chodzi szczególnie o te obszary, w których Ukraińcy mają przewagę: drony uderzeniowe i rozpoznawcze, rakiety dalekiego zasięgu, nowatorskie rozwiązania w zakresie precyzyjnego rażenia. Polska mogłaby wnieść do takiego projektu swoje położenie, infrastrukturę, zaplecze przemysłowe i członkostwo w NATO, a Ukraina – doświadczenie z pola walki oraz know-how.– Nam przydałaby się broń, którą moglibyśmy naprawdę odstraszać Rosjan – mówi Orzeł.– Taką, która pozwoli powiedzieć: jeśli spróbujecie nam coś zrobić, to my wam zaatakujemy Nowosybirsk czy Władywostok.To myślenie w kategoriach realnego odstraszania: nie tylko liczby czołgów czy żołnierzy, ale możliwości uderzenia w głąb terytorium agresora. Właśnie dlatego – w opinii Orła – warto związać się z ukraińskim przemysłem zbrojeniowym na dłużej.Wizyta Zełenskiego w WarszawieW kontekście wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie Orzeł widzi tu konkretne zadanie dla prezydenta Karola Nawrockiego. Oprócz trudnych tematów – historii, Wołynia, kwestii rolnych i warunków przyszłego wejścia Ukrainy do UE i NATO – polskie władze powinny przedstawić także pozytywną ofertę: katalog możliwych wspólnych projektów przemysłowych.– Lista naszych interesów jest długa, ale równie ważne jest zaproponowanie pól współpracy: choćby fabryk broni i amunicji w Polsce, z udziałem Ukraińców– podsumowuje.W tej układance – zdaniem Orła – stawką jest coś więcej niż „kontrakty dla zbrojeniówki”. Chodzi o zbudowanie trwałej, materialnej więzi między Polską a Ukrainą, która w przyszłości wzmocni bezpieczeństwo całego regionu. A przy okazji pozwoli polskiemu przemysłowi wskoczyć na wyższy technologicznie poziom.
Ep 12410Czas na Motorsport #137 - jedenastoletni Janek Woźniak podbija świat kartingu, trenuje go jego dziadek Krzysztof
Niedługo po światowym finale Rotaxa w Bahrajne, 11-letni kartingowiec - Janek Woźniak wraz ze swoim dziadkiem opowiadają o błyskawicznej karierze w świecie kartingu. W programie również podsumowanie 63. Rajdu Barbórka, w którym po raz czwarty z rzędu triumfowali Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk.Goście programu:Janek Woźniak - kierowca kartingowy w kategorii Micro Max, mistrz wielu serii kartingowych,Krzysztof Woźniak - dziadek i trener Janka,Paweł Surynowicz - redaktor naczelny ,,Polskiego Kartingu".Prowadzą Kamil Kowalik i Piotr Nałęcz.
Ep 12409Bogdan Święczkowski: Decyzja TSUE błędna i o znaczeniu tylko historycznym. Słowa Żurka nie mają znaczenia
W "Prawodajni" Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski przeciwstawia się uzurpacyjnym zakusom TSUE wobec Polski i bagatelizuje pogróżki Waldemara Żurka, kierowane wobec sędziów TK.
Ep 12408"Wyższe sfery" Mariusza Staniszewskiego. Powieść czy dokument o elitach Wrocławia?
"Przez kilka ładnych lat pracowałem jako dziennikarz śledczy; część opowieści, które wtedy słyszałem jest zawarta - choć w formie przetworzonej - w tej książce"
Ep 12407Łukasz Pawłowski: Konfederacja przespała czas po sukcesie wyborczym Mentzena. M.in. stąd wzrost poparcia Brauna
Spychanie Korony na margines tylko ją wzmocni - wskazuje prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.
Ep 12406Olga Semeniuk-Patkowska: Kurski działa dzisiaj przeciwko prawicy
Olga Semeniuk-Patkowska ostro ocenia medialne wystąpienia Jacka Kurskiego. Jej zdaniem to atak na prawicę i osłabianie całego obozu, w tym Mateusza Morawieckiego.W rozmowie na antenie Radia Wnet posłanka PiS Olga Semeniuk-Patkowska na pierwszy plan wysuwa sprawę Jacka Kurskiego i jego publicznych wypowiedzi wymierzonych w byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Nie ukrywa, że odbiera je jako poważne uderzenie w cały obóz prawicy.Wszystkie ruchy, które wykonuje Jacek Kurski w ostatnich dniach i tygodniach, to jest po prostu atak na prawicę.– ocenia Semeniuk-Patkowska.Przypomina, że w najnowszym, długim wywiadzie były prezes TVP skupił się głównie na personaliach i konkretnych nazwiskach, zamiast na programie czy strategii.Dzisiejszy, prawie godzinny wywiad Jacka Kurskiego dotyczący personaliów, dotyczący konkretnych nazwisk… A nie o to dzisiaj na prawicy chodzi.– podkreśla.Jej zdaniem takie wystąpienia nie tylko nie budują, ale realnie osłabiają pozycję PiS i całego szeroko pojętego obozu prawicy – zarówno wewnętrznie, jak i w oczach wyborców.To ataki, które osłabiają obóz prawicy, osłabiają nasze środowiska, nasz elektorat. „Doły partyjne” mówią jasno: nie chcemy tego oglądać.– relacjonuje posłanka.Obrona Morawieckiego: premier od najtrudniejszych decyzjiOlga Semeniuk-Patkowska bardzo mocno staje w obronie Mateusza Morawieckiego. Przypomina, że jako premier prowadził Polskę w czasie bezprecedensowych kryzysów – pandemii, wybuchu wojny na Ukrainie, kryzysu energetycznego.Nie można atakować dzisiaj z pozycji Prawa i Sprawiedliwości człowieka, który dokonywał bardzo trudnych wyborów – zarówno w COVID-zie, jak i w momencie intensywnego poszukiwania rynków, z których można było skupować węgiel po wybuchu wojny.– zaznacza.Podkreśla, że widziała tę pracę od środka jako członkini rządu.To była ciężka harówka, to była ciężka praca. To był premier formatu podejmowania decyzji, które będą rzutowały na Polskę przez kolejne dekady.– mówi.Dlatego kolejne personalne ataki na Morawieckiego – szczególnie płynące z własnego obozu – ocenia jako niezrozumiałe i szkodliwe.Dziś ataki personalne wymierzone przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu osłabiają cały obóz prawicy. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto ma ambicje polityczne, budował je w ten sposób.– dodaje, odnosząc się wprost do Jacka Kurskiego.Jedność wokół Kaczyńskiego i „katharsis” w partiiMimo ostrych słów wobec Kurskiego, Semeniuk-Patkowska odrzuca scenariusze rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości. Zaznacza, że wciąż widzi w partii jeden wyraźny punkt odniesienia.Lider jest jeden – Jarosław Kaczyński. I tego absolutnie nikt nie powinien podważać.– podkreśla.Przyznaje, że w PiS trwają spory i tarcia, ale nazywa je elementem koniecznego „katharsis”, przez które partia musi przejść po utracie władzy i po trudnych latach rządów.Takie oczyszczenie w partii jest potrzebne. Błędy trzeba nazwać, wyciągnąć konsekwencje wobec nas samych i oczyścić drogę dojścia do kolejnego zwycięstwa.– wyjaśnia.Jednocześnie ostrzega przed próbami budowania narracji o frakcjach wymierzonych w prezesa PiS.Podsycanie atmosfery, że powstają frakcje przeciwko prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, to czysta głupota i działanie na niekorzyść szerokiego obozu prawicy.– stwierdza.Spory personalne a program na 2027 rokPosłanka przyznaje, że grudzień 2025 roku jest dla PiS szczególnie intensywny, jeśli chodzi o konflikty wewnętrzne, ale nie widzi w tym wyłącznie „thrillera”.Nie wiem, czy to thriller. Na pewno są różnice zdań i przecieranie szlaków co do kształtu programu. Spory personalne występują w każdej partii. U nas grudzień jest po prostu miesiącem ich większej intensywności.– zauważa.Zwraca uwagę, że z perspektywy wyborcy najważniejsze nie są wewnętrzne wojny, ale odpowiedź na realne problemy – gospodarkę, służbę zdrowia, bezpieczeństwo.Chodzi o to, aby sondaże były lepsze, poparcie społeczne szersze i żebyśmy odzyskali ten elektorat, który odpłynął od nas w ciągu ostatnich dwóch lat.– mówi.Jej zdaniem program na wybory 2027 roku musi powstawać „od dołu” – z rozmów z ludźmi, z analizy ich potrzeb, a nie tylko w oparciu o medialne kalkulacje.Dobry program wyborczy tworzy się w oparciu o głos społeczny, analizę tego głosu, realizm: co jesteśmy w stanie zrobić, w jakim czasie, za jakie pieniądze i z jakim ryzykiem.– tłumaczy.Sama chce dołożyć do niego swoją „gospodarczą cegiełkę”, zwłaszcza w obszarze MŚP i rzemiosła. Przypomina, że projekty, które współtworzyła, są dziś wygaszane przez obecny rząd.Zwijane są dobre projekty. Choćby program rzemieślniczy dla ponad 300 tysięcy firm z sektora MŚP. Minister Tomański szuka oszczędności i chce ten program zamknąć. To później przekłada się na wynik przy urnach.– ostrzega.Konfederacja, Braun, Tusk – czego PiS nie zrobiW rozmowie pojawia się też wątek możliwych koalicji i relacji z innymi ugrupowaniami. Semeniuk-Patkowska odcina się zarówno od Konfederacji, jak i od środowiska Grzegorza Brauna.Uważam, że obie te opcje są dla Polaków złe. Nie zgadzam się z tym, aby wy
Ep 12405Akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który użył gazu wobec Biejat. Komentatorzy: to atak opcji lewacko-lewicowej
Były komisarz policji Jacek Wrona i dziennikarz Jakub Pilarek komentują skierowanie aktu oskarżenia przeciwko funkcjonariuszowi, który podczas manifestacji użył gazu wobec posłanki Magdaleny Biejat.
Ep 12404Paczka na Kresy - Studio Wilno - 18.12.2025 r.
O świątecznej pomocy, spotkaniach i pamięci, które łączą Polaków ponad granicami. Rozmowa o Wileńszczyźnie, wierze, młodzieży i służbie – z perspektywy historii, emocji i kresowej wspólnoty.
Ep 12403Niemieckie wojska na Ukrainie? Merz nie wyklucza, a SPD bije na alarm
W Odysei Wyborczej Radia Wnet Agnieszka Wolska (dziennikarka i publicystka mieszkająca w Niemczech) zarysowała dwa kluczowe wątki: realne przesuwanie granic debaty o wysłaniu europejskich żołnierzy na Ukrainę oraz spór o zamrożone rosyjskie aktywa i rosnącą presję USA, by Europa nie „sięgała” po te pieniądze.Merz i „konsekwencja ustaleń”: Bundeswehra jako element sił rozjemczychWolska zaczęła od kontekstu berlińskich spotkań dotyczących negocjacji pokojowych. Jak relacjonowała, rozmowy dotyczyły m.in. gwarancji bezpieczeństwa, ustępstw terytorialnych, przyszłych wyborów i pieniędzy na odbudowę Ukrainy. W jej opisie pojawił się też obraz Berlina jako sceny dyplomatycznej, której realna rola bywa oceniana skrajnie różnie.Spotkali się w Berlinie, aby omówić postęp negocjacji pokojowych, które mają uspokoić sytuację na Ukrainie, doprowadzić przynajmniej do zawieszenia broni. (…) Kluczowe tematy tych rozmów na wysokim szczeblu objęły gwarancję bezpieczeństwa, ustępstwa terytorialne (…) przyszłe wybory, no i przede wszystkim kwestie finansowe– mówiła.Najmocniej wybrzmiał jednak fragment o wywiadzie kanclerza dla ZDF. Wolska podkreślała, że Merz nie odciął się jednoznacznie od scenariusza wysłania niemieckich żołnierzy – przeciwnie, zasugerował, że to „konsekwencja” ustaleń o zabezpieczaniu ewentualnego rozejmu.Kanclerz nie zaprzeczył jednoznacznie, wręcz przeciwnie stwierdził, że jest to swoista konsekwencja tych ustaleń, że swego rodzaju siły rozjemcze (…) musiałyby na Ukrainie się pojawić w strefie zdemilitaryzowanej (…) taką strefę buforową musieliby zabezpieczać żołnierze (…) nie wykluczając żołnierzy niemieckich– dodała.Jeszcze większe emocje, relacjonowała, wywołała wypowiedź o odpowiedzi militarnej w razie złamania porozumień przez Rosję.Padło pytanie, a co w wypadku, gdyby Rosja nie przestrzegała zasad tego układu pokojowego (…) wtedy kanclerz powiedział, że Rosja musi się liczyć także z odpowiedzią militarną– wskazała.Wolska zaznaczyła, że w Niemczech odebrano to jako przedwczesne „wybieganie przed szereg”, zwłaszcza po lewej stronie sceny politycznej i w SPD.Rosyjskie aktywa i presja USA: Europa szuka pieniędzy, Waszyngton hamujeDrugim wątkiem rozmowy była kwestia zamrożonych rosyjskich aktywów i tego, jak Berlin czyta sytuację finansowania Ukrainy oraz europejskiego zbrojenia. Wolska odpięła temat od samej osoby kanclerza i osadziła go w szerszej strategii UE.„Nie odrywajmy tutaj Fryderysia Merca od całego kontekstu europejskiego. (…) Ursula von der Leyen (…) program Rearm Europe (…) Europa ma się wielomiliardowo zbroić (…) W związku z tych pieniędzy trzeba szukać.”W jej relacji kluczowe było to, że Amerykanie – przy jednoczesnych deklaracjach o dostawach broni – mają stawiać warunek: Europa ma płacić, a próby użycia rosyjskich aktywów mogą, według cytowanych słów Tuska, grozić zerwaniem rozmów.„Amerykanie powiedzieli, że owszem będziemy dostarczać broń, ale musicie za nią zapłacić, nie ma tutaj żadnych prezentów.”„Donald Tusk (…) ujawnił, że Amerykanie zdecydowanie naciskają, by odstąpić od zamiaru (…) położenia ręki właśnie na tych pieniądzach (…) grozi zerwanie prowadzonych obecnie negocjacji.”Wolska opisała też, jak w Niemczech komentuje się sam układ sił: mimo haseł o decydowaniu „z Ukrainą”, realna rozgrywka ma iść między Waszyngtonem a Moskwą, a Europa bywa sprowadzana do roli tła.„Widzą Państwo, że tutaj jest jakaś szalona rozbieżność między tymi deklaracjami, że nic o Ukrainie bez Ukrainy, a tą praktyką (…) rozgrywka właśnie jest prowadzona na linii Waszyngton–Moskwa.”„Niemcy udostępniają lokalu i bufetu.”
Ep 12402„To akt antysuwerennościowy”. Prawnik ostro o wyroku TSUE ws. polskiego TK
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że polski Trybunał Konstytucyjny naruszył prawo UE, nie respektując wcześniejszych wyroków TSUE. Zdaniem trybunału w Luksemburgu, TK nie spełnia również standardów niezawisłego i bezstronnego sądu, ustanowionego zgodnie z prawem, ze względu na nieprawidłowości w powołaniu trzech sędziów oraz prezesa.Wyrok TSUE w pełni uwzględnia skargę Komisji Europejskiej, złożoną po orzeczeniach polskiego TK kwestionujących pierwszeństwo prawa unijnego nad prawem krajowym. Trybunał podkreślił, że państwo członkowskie nie może powoływać się na tożsamość konstytucyjną, aby uchylać się od zobowiązań wynikających z traktatów, w tym zasad państwa prawa, skutecznej ochrony sądowej i niezależności wymiaru sprawiedliwości.Do decyzji TSUE odniósł się na antenie Radia Wnet mecenas Bartosz Lewandowski, analizując jej skutki prawne i konstytucyjne dla Polski. Gość audycji od początku podkreślał, że rozstrzygnięcie TSUE nie było zaskoczeniem, a jego znaczenie należy rozpatrywać nie tyle w kategoriach prawnych, co politycznych.Tego orzeczenia należało się spodziewać po opinii rzecznika generalnego i zapowiedziach ministra Żurka. Trybunał Sprawiedliwości de facto kreuje sobie dodatkowe kompetencje, których nie otrzymał w traktatach– zaznacza doktor nauk prawnych.Lewandowski zwraca uwagę, że organy Unii Europejskiej – w tym TSUE – dysponują wyłącznie kompetencjami powierzonymi im przez państwa członkowskie w traktatach. Tymczasem, jak podkreśla, ocena sądu konstytucyjnego państwa członkowskiego nie została Unii nigdy przekazana.Kwestia sądownictwa konstytucyjnego nie była przedmiotem przekazania kompetencji. To klasyczne orzeczenie ultra vires, czyli wydane ponad kompetencje przyznane Trybunałowi w Luksemburgu– wskazuje prawnik.W ocenie mecenasa wyrok TSUE nie zmienia wprost polskiego porządku prawnego – ani konstytucji, ani ustaw – ale może wywołać skutki pośrednie, zwłaszcza w praktyce orzeczniczej.Ten wyrok nie zmienia nic w polskim ustawodawstwie ani w konstytucji. Natomiast może być wykorzystywany w ten sposób, że niektórzy sędziowie uznają, iż nie będą stosować orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, powołując się na orzecznictwo unijne– ocenia.Znacznie poważniejsze, zdaniem Lewandowskiego, są jednak konsekwencje polityczne. Jak zaznacza, decyzja TSUE może stać się pretekstem do podważania pozycji Trybunału Konstytucyjnego jako takiego.Czeka nas narracja polityczna, że należy rozwiązać Trybunał Konstytucyjny, wybrać wszystkich sędziów od nowa i w istocie ten Trybunał ubezwłasnowolnić. Już wcześniej mieliśmy precedens w postaci pozbawienia sędziów TK wynagrodzeń– przypomina.Lewandowski dodaje, że podobny spór o granice kompetencji Unii miał miejsce w Niemczech. W 2020 roku Federalny Trybunał Konstytucyjny zakwestionował jedno z orzeczeń TSUE jako wykraczające poza traktaty – i wówczas Komisja Europejska nie skierowała skargi przeciwko Berlinowi.Niemiecki Trybunał Konstytucyjny zrobił dokładnie to samo, co polski TK w 2021 roku. Uznał, że organy Unii nie mogą wykraczać poza kompetencje traktatowe. Wobec Niemiec nie było jednak takiej reakcji, jak wobec Polski– komentuje.W rozmowie pojawił się także wątek tzw. dublerów i powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Mecenas Lewandowski ocenia, że TSUE zastosował tu mechanizm „kaskadowy”, uznając, iż wyroki TK zostały wydane przez organ, który – w rozumieniu prawa unijnego – nie jest sądem.Zastosowano konstrukcję, według której orzeczenia nie zostały wydane przez sąd w rozumieniu prawa europejskiego. To bardzo daleko idąca teza, zwłaszcza jeśli zestawić ją z faktem, że TSUE uznaje notariuszy za sądy w rozumieniu prawa europejskiego– mówi.Zdaniem Lewandowskiego istota sporu nie dotyczy personaliów ani składu Trybunału, lecz fundamentalnej zasady pierwszeństwa konstytucji.Od 2005 roku orzecznictwo polskiego Trybunału Konstytucyjnego jest jednoznaczne: w przypadku kolizji prawa unijnego i konstytucji RP prymat ma konstytucja. TSUE mówi dziś coś dokładnie przeciwnego– zaznacza ekspert.Prawnik nie ukrywa, że w jego ocenie wyrok TSUE ma charakter antysuwerennościowy.To akt godzący w niepodległość państwa. Gra toczy się o coś znacznie więcej niż skład Trybunału Konstytucyjnego – chodzi o to, kto ma ostatnie słowo w sprawach ustrojowych– podkreśla.Na zakończenie rozmowy Lewandowski odniósł się do pytania o przyszłość i możliwe działania władz w Polsce. Jak podkreślił, państwo ma prawo – wzorem innych krajów UE – zakomunikować, że nie może zastosować się do orzeczenia wykraczającego poza traktaty.Tak robiły już Francja, Niemcy czy Dania. To nie jest nic nadzwyczajnego. Pytanie brzmi, czy Polska zdecyduje się z tej możliwości skorzystać– dodaje./fa
Ep 12401Polonia walczy o Dom Kombatanta w Paryżu. Grozi eksmisja
W audycji Radia Wnet powrócił dramatyczny temat Domu Kombatanta w Paryżu, miejsca od dziesięcioleci będącego centrum życia polonijnego, edukacyjnego i kombatanckiego. W rozmowie z Magdaleną Kleszcz głos zabrali Danuta Lemoyne, dyrektor polskiej szkoły społecznej École Nova Polska, oraz Krzysztof Tadeusz Walendzik, dziennikarz i działacz polonijny, członek Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia Polskich Kombatantów.Już na początku rozmowy wybrzmiały niepokojące informacje o możliwym przejęciu budynku, nakazie jego opuszczenia oraz grożących odszkodowaniach. Jak jednak podkreśla Danuta Lemoyne, sytuacja prawna jest skrajnie niejasna.Trudno się ustosunkować do wypowiedzi, bo po ostatniej rozprawie sądowej nie otrzymaliśmy żadnych konkluzji. To są na razie interpretacje i domysły– wskazuje.Dyrektorka szkoły zaznacza, że jedyne, co dziś wiadomo na pewno, to fakt istnienia realnego zagrożenia eksmisją.Z tego, co zrozumiałam, werdykt jest bardzo niekorzystny i niebezpieczny. Mówi o konieczności opuszczenia domu po otrzymaniu pisma od komornika. Będziemy mieli miesiąc na opuszczenie budynku– mówi.https://wnet.fm/2025/12/09/dom-kombatanta-paryz/Dom Kombatanta – jak podkreślają rozmówcy – nie jest zwykłą nieruchomością. To symbol polskiej historii, wspólnej walki Polaków i Francuzów, a także miejsce codziennej aktywności polonijnej.Ten dom jest potrzebny Polonii. Jest symbolem polskiej historii i wspólnej walki polsko-francuskiej. To miejsce spotkań, manifestacji patriotycznych i działalności kulturalnej– wylicza.Szczególne znaczenie ma również działalność polskiej szkoły, która – jak przypomina Lemoyne – działa w Domu Kombatanta nieprzerwanie od 1948 roku.Nasza szkoła ma 17 lat, ale wpisuje się w ciągłość działalności edukacyjnej. Pierwsza polska szkoła w Domu Kombatanta powstała już w 1948 roku i od tego momentu szkoły polonijne działały tam bez przerwy– dodaje.École Nova Polska im. króla Stanisława Leszczyńskiego prowadzi dziś nie tylko zajęcia językowe, ale także szeroką działalność kulturalną i edukacyjną.Prowadzimy język polski jako ojczysty, drugi i obcy. Organizujemy projekty kulturalne, wycieczki edukacyjne, warsztaty językowo-historyczne. Jesteśmy barometrem potrzeb Polonii we Francji– dodaje.W drugiej części rozmowy głos zabrał Krzysztof Tadeusz Walendzik, który przedstawił konkretne działania podejmowane przez Stowarzyszenie Polskich Kombatantów i Stowarzyszenie Obrony Domu Kombatanta.Na pewno będziemy składać apelację i poszukiwać środków. Zwrócimy się ponownie do ambasadora Jana Emeryka Rościszewskiego i będziemy nagłaśniać sprawę w Polsce– mówi.https://wnet.fm/2020/02/28/danuta-lemoyne-o-domie-kombatantow-w-paryzu-nasza-organizacja-dazy-do-tego-by-obronic-ten-ostatni-przyczolek-polskosci/Walendzik nie ukrywa rozgoryczenia brakiem reakcji ze strony polskich instytucji.Wysłaliśmy ponad 20 listów do wszystkich możliwych instytucji – do rządu, parlamentu, episkopatu. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Żadnej– zaznacza.Jak podkreśla, dziś kluczowe jest jedno: nagłośnienie sprawy, zanim Dom Kombatanta przestanie istnieć jako polska przestrzeń.Na tę chwilę najważniejsze jest to, żeby za pomocą polskich mediów mówić głośno o zagrożeniu Domu Kombatanta. To naprawdę bardzo pilna sprawa– mówi./fa
Ep 12400Romaszewska: Zwolnienia więźniów to tylko gest. W białoruskich celach wciąż tysiące ludzi
Wypuszczenie 123 więźniów politycznych nie zmienia istoty systemu Łukaszenki - mówi Agnieszka Romaszewska. W białoruskich więzieniach mogą wciąż przebywać nawet tysiące anonimowych ofiar represji.
Ep 12399Prof. Ryszard Legutko: W Polsce trwają zapasy polityczne nad przepaścią
Filozof i b. europoseł prof. Ryszard Legutko jest pesymistą, jeżeli chodzi o ocenę polskiej polityki i sytuacji, w której znalazł się nasz kraj. Szczególnie dotyczy to kondycji moralnej Donalda Tuska.
Ep 12398100 proc. OZE do 2035? Prof. Malecha: To techniczna fikcja
Rządowy plan transformacji energetycznej zapowiada spadek cen prądu o 8 proc. do 2030 roku i jeszcze więcej w kolejnej dekadzie. Równolegle Polskie Sieci Energetyczne publikują dokumenty strategiczne, zakładające głęboką przebudowę systemu elektroenergetycznego. Prof. Ziemowit Malecha, energetyk z Politechniki Wrocławskiej, w rozmowie na antenie Radia Wnet nie pozostawia jednak złudzeń: deklaracje polityczne i techniczna rzeczywistość rozmijają się w sposób zasadniczy.Cały czas brniemy w tym samym kierunku, czyli w zbawczą siłę odnawialnych źródeł energii i w dążenie do tak zwanej zeroemisyjności. Patrząc na przedstawiane liczby, to jest po prostu niemożliwe, żeby było taniej– mówi.Profesor zwraca uwagę, że sama skala inwestycji planowanych przez PSE – budowa systemu zdolnego przyjąć nawet 100 proc. energii z OZE do 2035 roku – oznacza gigantyczne koszty i ogromne ryzyko.To jest tak gigantyczne przedsięwzięcie, że nawet nie wiem, czy realistyczne jest wykonanie zakupów i montażu tych wszystkich urządzeń w tak krótkim czasie. A jeszcze mówi się, że ma być tanio– komentuje.W ocenie Malechy transformacja energetyczna w obecnym kształcie łamie podstawową zasadę inżynierii: prostota oznacza bezpieczeństwo i niezawodność. Tymczasem nowy system będzie coraz bardziej skomplikowany.Pozwoliłem sobie nazwać tę transformację energetyczną antykopernikańską. Rzeczy tanie, stabilne i bezpieczne są proste. My budujemy coś bardzo skomplikowanego – jak system geocentryczny. Może działać, ale będzie drogie, uciążliwe i zawodne– podkreśla.Jako przykład profesor wskazuje problem prądów zwarciowych i zabezpieczeń sieci.Nowe urządzenia nie są w stanie przyjąć takich obciążeń. W praktyce trzeba wymienić niemal każdy element sieci. Zadajmy sobie pytanie: czy to naprawdę będzie tanie i czy przyniesie korzyści?– pyta.Szczególnie krytycznie Malecha odnosi się do kosztów całego przedsięwzięcia. Według przedstawionych scenariuszy do 2040 roku Polska miałaby wydać od 2,7 do 3,5 biliona złotych.To jest już poza jakimkolwiek pojęciem. Te liczby są tak abstrakcyjne, że zaczynam je ignorować. Pieniądze same niczego tu nie załatwią– zaznacza.Kluczowym problemem – jak podkreśla – nie są tylko środki finansowe, lecz brak ludzi zdolnych taki system zaprojektować i utrzymać.Nie chodzi o pieniądze, tylko o ludzi. Skąd weźmiemy taką liczbę inżynierów, skoro specjaliści uciekają, bo ta praca jest dziś skrajnie stresująca?– zastanawia się.Malecha odwołuje się do Niemiec jako studium przypadku. Mimo znacznie większych nakładów i lepszego przygotowania technicznego niemiecki system energetyczny nie jest w stanie stabilnie funkcjonować przy wysokim udziale OZE.Niemcom nie udało się w tak krótkim czasie zbudować systemu w pełni wydolnego przy 100 proc. OZE. Największym kosztem są odcięcia energii – u nas rosną lawinowo. W tym roku mówimy już o półtorej terawatogodziny energii nieprzyjętej– podkreśla.Wątpliwości budzi również mit tanich magazynów energii. Profesor przywołuje przykład największego bateryjnego magazynu w Polsce, budowanego w Żarnowcu.Ma kosztować półtora miliarda złotych. Kiedy słyszę, że magazyny kosztują sto dolarów za kilowatogodzinę, a tu wychodzi trzysta dolarów, to ten mit taniości jest po prostu nie do obrony– wskazuje.W szerszym, globalnym kontekście Malecha podkreśla, że świat odchodzi od idealistycznych wizji transformacji opartej wyłącznie na OZE. Zarówno Chiny, jak i USA stawiają na energetykę stabilną – węgiel, gaz i atom – zwłaszcza w obliczu rosnącego zapotrzebowania ze strony centrów danych i sztucznej inteligencji.Centra obliczeniowe to energochłonne zakłady. Nie da się rozwijać tych gałęzi przemysłu w oparciu o źródła zależne. Dlatego wszyscy budują energetykę stabilną– mówi ekspert.Rozmowę profesor podsumowuje gorzką diagnozą europejskich ambicji energetycznych.Po raz kolejny budujemy w Europie jakąś formę utopii. Ona najprawdopodobniej nie przetrwa sprawdzianu czasu– podsumowuje./fa
Ep 12397Piotr Witt o wojnie, giełdzie i Francji bez Bożego Narodzenia
W swojej „Kronice paryskiej” na antenie Radia Wnet Piotr Witt, korespondent stacji we Francji, sięga po mocny, symboliczny punkt odniesienia. Przypomina słowa Jana Pawła II: „Nie bójcie się” – i zestawia je z rzeczywistością współczesnej Europy, w której strach stał się codziennym narzędziem polityki i mediów.„Od pół wieku apel wielkiego papieża nie stracił na aktualności. Niestety, straszą nas codziennie i pilnują, aby przerażenie nie słabło. Boimy się trzeciej wojny światowej z użyciem broni jądrowej.”Zdaniem Witta atmosfera permanentnego zagrożenia nie jest przypadkowa. Społeczne emocje są regularnie rozhuśtywane – raz obietnicą pokoju, raz kolejną wizją eskalacji.„Żeby rozhuśtać nasze emocje, co kilka dni obiecują nam pokój. Oddychamy z ulgą, a następnego dnia znowu: atak, atak, atak. Burzą się domy, płoną mieszkania, giną ludzie.”Choć wojna na Ukrainie trwa już czwarty rok i nie widać jej jednoznacznego rozstrzygnięcia, Witt wskazuje, że ma ona wyraźnego zwycięzcę – niemal niewidocznego w codziennych serwisach informacyjnych.„Zwycięzca jest. Triumfator nieznany szerokiej publiczności, o którym nie słyszy się w radio, nie czyta w gazetach i którego twarzy nigdy nie widzi się w telewizji.”Tym triumfatorem – jak sugeruje korespondent – jest przemysł zbrojeniowy. Od początku roku akcje największych francuskich producentów uzbrojenia rosły niemal proporcjonalnie do narastającego strachu.„Od 1 stycznia wartość najpotężniejszych francuskich producentów broni nie przestała rosnąć. Thales plus 83 procent, Safran plus 44, Dassault plus 46 procent.”Witt opisuje paryskie lotnisko Villacoublay, gdzie uzbrojenie prezentowane jest niczym towar na targu: myśliwce Rafale, drony, systemy obrony przeciwrakietowej, radary i amunicja. Jednocześnie zwraca uwagę na złudność giełdowej euforii. Po prognozach dalszych wzrostów przyszły spadki i rozczarowanie inwestorów.„Zamiast zarobku siedemdziesięciu euro na jednej akcji – strata dziesięciu. Razem minus osiemdziesiąt w stosunku do oczekiwań. Bójcie się wojny – nawołują. Za mało się boicie.”Na tle bieżących wydarzeń Witt snuje również historyczną opowieść o paryskiej giełdzie, która przez niemal dwa stulecia była jednym z centrów światowych finansów, zanim handel przeniósł się do świata cyfrowego.„Dziś w zabytkowym gmachu mówi się o pieniądzach tylko z okazji targów antykwarskich. Prawdziwa giełda jest wszędzie tam, gdzie jest komputer albo telefon.”Korespondent zwraca uwagę, że podobne mechanizmy euforii i załamania widać także w Niemczech, gdzie akcje firm zbrojeniowych rosły po kilkaset procent, by później gwałtownie spadać.„Na giełdzie po euforii przychodzi depresja. Kto to widział, żeby teraz zawierać pokój, kiedy armaty tak dobrze się sprzedawały?”Ostatnia część kroniki ma zupełnie inny ton. Witt przenosi słuchaczy do prowansalskiej wsi i mówi o Bożym Narodzeniu w Republice Laickiej, gdzie – jak zauważa – religijne symbole coraz częściej znikają z przestrzeni publicznej.„Bożego Narodzenia nie obchodzi się w Republice Laickiej. To nie Santa Claus ani Papa Noël – tylko my, obywatele, przypominamy, o czyje święto chodzi.”Opisuje drobną, ale znaczącą interwencję swojej żony, dzięki której na świątecznej dekoracji pojawił się krzyż na wieży kościoła – znak sprzeciwu wobec kulturowego wymazywania tradycji.„Na zajutrz ujrzeliśmy na szybie domalowany krzyż, a nawet dwa. Zegar na wieży kościoła wybija trzy razy dziennie.”Kronikę Piotr Witt zamyka osobistym akcentem i życzeniami, zapowiadając wspólne kolędowanie i przypominając, że wraz z Bożym Narodzeniem dni znów zaczynają się wydłużać.„Wszystkim kolegom i koleżankom z Radia Wnet, wszystkim słuchaczom, życzę spokojnych świąt Bożego Narodzenia.”
Ep 12396Amerykańska gospodarka bez dramatu? Prof. Szafrański o danych, giełdzie i strategii Warrena Buffetta
W Poranku Radia Wnet amerykanista prof. Bogdan Szafrański zwrócił uwagę na wyraźny rozdźwięk między medialną narracją a twardymi danymi z amerykańskiej gospodarki. Jego zdaniem obraz głębokiego kryzysu, często obecny w głównych mediach, nie znajduje dziś potwierdzenia w statystykach.Widać, że media głównego nurtu, czyli CNN i tak dalej, starają się przekonać, że sytuacja gospodarcza jest bardzo słaba. Rzeczywiście niektórzy wyborcy się niepokoją, natomiast jak się spojrzy na dane, to tego dramatu, o którym mówią komentatorzy, po prostu nie ma– wskazuje. Profesor wylicza wskaźniki, które – w jego ocenie – nie uzasadniają katastroficznych ocen. Wzrost gospodarczy utrzymuje się w okolicach 3 proc., główna stopa procentowa została obniżona przez bank centralny do poziomu poniżej 4 proc., bezrobocie wynosi 4,6 proc., a deficyt handlowy okazał się niższy od oczekiwań.To są dane, które nie przerażają. Jeżeli spojrzymy na fundamenty, to na razie nie widać tu niepokoju– ocenia. Drugim ważnym wątkiem rozmowy są decyzje inwestycyjne Warrena Buffetta i jego firmy Berkshire Hathaway. Odejście 95-letniego inwestora z aktywnego zarządzania oraz zmiany w portfelu wywołały falę spekulacji o możliwym załamaniu koniunktury.Utrzymywanie gotówki albo inwestowanie w krótkoterminowe instrumenty jest typowe dla inwestorów, którzy spodziewają się załamania – bardziej gospodarczego niż giełdowego. Inflacja spada, stopy procentowe są niższe, a gotówka daje możliwość kupowania wtedy, kiedy akcje będą tanie– mówił. Jak podano w rozmowie, Berkshire Hathaway dysponuje dziś potężną rezerwą gotówkową – rzędu 373 mld dolarów – gotową do uruchomienia w odpowiednim momencie. Szafrański wskazuje, że wzrosty głównych indeksów – Dow Jonesa, S&P 500 i Nasdaq – od 12 do 16 proc. od początku roku mogą oznaczać przewartościowanie rynku.Jednocześnie podkreśla, że ruchy Buffetta w sektorze technologicznym nie oznaczają całkowitego odwrotu od tej branży.To nie jest wyjście z technologii, tylko rebalansowanie. Tradycyjny hardware, oparty na cyklicznej wymianie telefonów, to strategia przebrzmiała. Przyszłość stanowi infrastruktura dla sztucznej inteligencji – centra danych i zaplecze obliczeniowe. Stąd większe zainteresowanie Alphabetem– mówił.Ryzykiem, na które zwraca uwagę rozmówca Radia Wnet, pozostaje rynek nieruchomości komercyjnych w USA. Praca zdalna, rosnące pustostany i ograniczony napływ kapitału mogą prowadzić do poważnych problemów.Jeżeli na rynku nieruchomości dojdzie do załamania, to kryzys może się pogłębić i przypominać lata 2005–2008, czyli kryzys subprime, który rozlał się wtedy na cały świat– mówił. Pytany o ocenę polityki gospodarczej Donalda Trumpa, prof. Szafrański zachowuje daleko idącą ostrożność. Jego zdaniem realne skutki ceł i zmian w handlu międzynarodowym będzie można ocenić dopiero po około roku od ich wprowadzenia.Na razie efektu ani bardzo pozytywnego, ani negatywnego nie widać. Fundamenty gospodarki się nie pogarszają, natomiast narracja medialna wpływa na nastroje – indeks zaufania konsumentów w listopadzie wyraźnie się pogorszył– stwierdził ekspert.Profesor zwraca także uwagę na zapowiedzi ze strony Departamentu Skarbu dotyczące możliwych wypłat dla podatników na początku przyszłego roku. Jeśli faktycznie do nich dojdzie, mogą one chwilowo poprawić nastroje społeczne i poziom konsumpcji. Podsumowując, Szafrański podkreśla, że choć czynników ryzyka nie brakuje, obecne dane nie potwierdzają tezy o gospodarczym dramacie w Stanach Zjednoczonych./fa
Ep 12395„Jest co naprawiać”. Dmytro Antoniuk o relacjach Warszawa-Kijów i wojnie
Gościem Poranka Radia Wnet był Dmytro Antoniuk, korespondent na Ukrainie, który relacjonował nastroje wokół zapowiadanej wizyty prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie. Jak podkreślał, w ukraińskich mediach temat ten nie dominuje przekazu.Nie powiedziałbym, że aż dużo uwagi jest temu poświęcono w mediach ukraińskich– zaznaczał, dodając, że relacje ograniczają się głównie do zapowiedzi samego spotkania.Antoniuk zwracał uwagę, że choć wizyta prezydenta Ukrainy w Warszawie ma wymiar symboliczny, to relacje między Warszawą a Kijowem wymagają odbudowy.Jest co naprawiać– mówił korespondent Radia Wnet, wyrażając jednocześnie nadzieję, że rozmowy na najwyższym szczeblu przyniosą poprawę wzajemnych stosunków.Istotnym wątkiem rozmowy były oczekiwania Ukrainy wobec Unii Europejskiej, zwłaszcza w sprawie zamrożonych rosyjskich rezerw walutowych. Jak podkreślał Antoniuk, ich ewentualne wykorzystanie ma dla Ukrainy fundamentalne znaczenie.U nas jest dziura w przyszłym roku co do naszego budżetu i też finansowania naszego wojska– tłumaczył, wskazując, że przekazanie tych środków byłoby realnym wsparciem dla państwa walczącego z rosyjską agresją.Na zakończenie Antoniuk przedstawił najnowsze informacje z frontu. Sytuacja pozostaje bardzo trudna – choć część rosyjskich ataków została odparta, miniona doba przyniosła rekordową liczbę uderzeń.Za ostatnią dobę odnotowaliśmy największą ilość ataków rosyjskich od początku tej pełnowymiarowej inwazji – 277– podkreślał, wskazując, że Moskwa może w ten sposób próbować wzmocnić swoją pozycję przed ewentualnymi rozmowami o przyszłym pokoju/fa
Ep 12394Tomasz Wybranowski: „Ja naprawdę ryję dla Państwa”. Godzinna rozmowa o radiu, życiu i wolności słowa
Co sprawia, że ktoś poświęca życie radiu – i wciąż mówi, że to „najpiękniejsza robota świata”? Katarzyna Adamiak rozmawia z Tomaszem Wybranowskim o radiu, wolności słowa i cenie, jaką się za to płaci. W tej odsłonie audycji „Ta jedna historia” Katarzyna Adamiak zaprasza do mikrofonu Tomasza Wybranowskiego – wieloletniego dziennikarza, szefa muzycznego Radia Wnet i człowieka, który twierdzi, że „zaprzedał duszę radiu”. W szczerej, momentami bardzo osobistej rozmowie opowiada o swojej drodze z Wożuczyna i Tomaszowa Lubelskiego na Szmaragdową Wyspę, o pierwszych fascynacjach Trójką, Tomkiem Beksińskim i magią dźwięku.Wybranowski mówi, jak naprawdę wygląda praca radiowca, dlaczego każdy słabszy program pamięta się bardziej niż tysiąc dobrych, jak powstają świąteczne audycje i dlaczego słuchacze są „solą tej ziemi” i prawdziwymi pracodawcami Radia Wnet. Nie brakuje też opowieści o Krzysztofie Skowrońskim, jego „czuju do ludzi”, radiowej niezależności oraz o tym, dlaczego Radio Wnet nazywa „ostatnią oazą wolnego słowa”.To podcast o radiu, przyjaźni, odpowiedzialności za słowo i o tym, jak nie znudzić się samym sobą – nawet po tysiącach godzin spędzonych na antenie.
Ep 12391Putin mówi o „historycznych ziemiach”. Ekspert: to najgroźniejsza deklaracja od lat
Putin grozi „wyzwoleniem historycznych ziem” Rosji siłą. Dr Rafał Brzeski ostrzega w Radiu Wnet: to zapowiedź wojny z Europą i początek czarnego scenariusza dla Polski.Dr Rafał Brzeski zwraca uwagę na słowa Władimira Putina, które w jego ocenie są jedną z najgroźniejszych deklaracji rosyjskiego przywódcy w ostatnich latach.Wolelibyśmy wyeliminować podstawowe przyczyny konfliktu za pomocą dyplomacji. Jeśli strona przeciwna – Ukraina i jej zagraniczni patroni – zasadniczo odmówią rozmów, Rosja osiągnie wyzwolenie swoich historycznych ziem za pomocą środków militarnych.– przywołuje słowa Putina dr Rafał Brzeski.Jak podkreśla, kluczowe jest pytanie: gdzie według Moskwy kończą się „historyczne ziemie Rosji”.Trzeba by po tych słowach się zastanowić i dojść, co Rosja uważa za wyzwolenie swoich historycznych ziem. To znaczy – gdzie się kończą historyczne ziemie Rosji? Bo tym ziemiom grozi wyzwolenie za pomocą środków militarnych.– zauważa.W jego ocenie przekaz Kremla sprowadza się do prostego komunikatu: jeśli Zachód i Ukraina nie zgodzą się na rosyjskie warunki „po dobroci”, Rosja będzie dochodzić swoich celów siłą. To zaś oznacza realne ryzyko rozszerzenia wojny.Grozi nam wszystkim wojna z Rosją. Tylko kwestia tego, jak daleko Rosja chce się posunąć.– ostrzega.Czarne scenariusze: deal ponad głową PolskiBrzeski rozwija czarny scenariusz rozstrzygnięcia konfliktu rosyjsko-ukraińskiego „za plecami Warszawy”. Zakłada on jednoczesne przesunięcia terytorialne na wschodzie i zachodzie.Nie wykluczam scenariusza, że dojdzie do transakcji wymiennej za plecami Warszawy. Ukraińskie terytoria zostaną zajęte przez Rosję, te, do których Rosja rości pretensje, natomiast Ukraina w ramach rekompensaty otrzyma nasze wschodnie ziemie, do których też rości pretensje – i to nie dwuznacznie.– mówi.W takim wariancie – dopowiada – Rosja mogłaby ogłosić zwycięstwo i „odzyskanie historycznych ziem”, Kijów pokazać bilans „coś straciliśmy, coś zyskaliśmy”, a Berlin wykorzystać okazję, by podważyć powojenny porządek graniczny.Berlin będzie mógł głosić, że takie porozumienie pokojowe przekreśla jałtańsko-poczdamski porządek graniczny. A skoro on przestaje obowiązywać, to Polska musi się pogodzić z utratą swoich ziem zachodnich, tak zwanych ziem odzyskanych, które Niemcy uważają za swoje terytoria pod tymczasową administracją polską.– zwraca uwagę.W efekcie – jak mówi – Polska mogłaby zostać okrojona z obu stron.Jak ze wschodu stracimy terytoria i z zachodu stracimy terytoria, to być może wykroi się jakieś Księstwo Warszawskie, Generalna Gubernia, z jakimiś szczątkowymi elementami suwerenności. A może i tego nie będzie.– podkreśla.Przypomina przy tym, że przez 123 lata państwa polskiego w ogóle nie było na mapie Europy – i „wielkim to nie przeszkadzało”.Rosyjsko-niemiecki duumwirat i Polska jako barykadaBrzeski postrzega obecną sytuację w Europie przez pryzmat koncepcji rosyjsko-niemieckiego duumwiratu: wspólnego zarządzania przestrzenią „od Władywostoku po Lizbonę”.Całość stosunków europejskich należy oceniać przez pryzmat tej koncepcji rosyjsko-niemieckiego duumwiratu i rządów nad przestrzenią od Władywostoku po Lizbonę. Polska jest barykadą dzielącą Niemcy od Rosji – i rządzący w Berlinie oraz w Moskwie mogą dochodzić do wniosku, że tę barykadę należy usunąć.– argumentuje.W tym kontekście ocenia m.in.:blokowanie lub opóźnianie inwestycji infrastrukturalnych na osi północ–południe (jak Via Carpatia),obecność wojsk niemieckich w rejonie przesmyku suwalskiego,oraz szereg innych ruchów politycznych i gospodarczych wpływających na położenie Polski.Od Via Carpatia, która jest szosą rokadową na wschodniej flance, po obecność wojsk niemieckich w rejonie przesmyku suwalskiego – to wszystko trzeba widzieć przez pryzmat bezpieczeństwa. Moim zdaniem to bardzo niebezpieczne, bo może dojść do „otwarcia frontu” dla wojsk rosyjskich.– ocenia.Co powstrzymuje najczarniejszy wariant?Według Brzeskiego kluczową blokadą dla scenariusza rozbioru lub drastycznego okrojenia Polski jest obecność USA w Europie.Wycofanie się Amerykanów z Europy oznaczałoby wyrzucenie do kosza ponad stu lat ich strategii. Od pierwszej wojny światowej Stany Zjednoczone kolejno ratowały Europę, a po drugiej wojnie już się z niej nie wycofały. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby teraz dobrowolnie zrezygnowały z takiego zasobu.– mówi.Przypomina, że logika strategiczna USA – także w najnowszych dokumentach – opiera się na założeniu, że bez Europy nie da się skutecznie rywalizować ani z Chinami, ani z Rosją. Polska zaś jest elementem wschodniej „barykady” od Bałtyku po Morze Czarne.Z punktu widzenia Moskwy i Berlina logiczne byłoby zburzenie tej barykady. Z punktu widzenia Ameryki – jej wzmocnienie. I w tym napięciu żyjemy.– podsumowuje.
Ep 12390Ministerstwo finansów blokuje grudniowe wydatki. „Efekt grudnia” pod lupą
Minister finansów wysłał szerokie pismo do administracji publicznej, by ograniczyć końcoworoczne wydatki. Tomasz Żółciak mówi o „efekcie grudnia” i presji deficytu.
Ep 12389Serwis międzynarodowy 17.12.2025 r.: UE szuka "strategicznej autonomii"
Na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli będą omawiane kwestie: negocjacji ws. pokoju na Ukrainie, umowy UE-Mercosur oraz unijnej odpowiedzi na nową strategię bezpieczeństwa USA.
Ep 12388Studio Białoruskie 17.12.2025 r.: echa uwolnienia więźniów politycznych przez reżim
W audycji Pawła Bobołowicza i Olgi Siemaszko gości tym razem Artur Żak. Jak relacjonuje, ukraińskie media odnotowały powściągliwość uwolnionych opozycjonistów w kwestii wojny.
Ep 12387Czas świąteczny i czas średniowieczny — Cała naprzód 17.12.2025 r.
Mariusz Wawrzyńczyk opowiada o swojej najnowszej płycie W świąteczny czas. Laureat Festiwalu Piosenki Polskiej mówi też o wyjątkowej akcji pomocy dla Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, w której brał udział. Następnie słuchamy krótkiej rozmowy, którą przeprowadziła Małgorzata Kleszcz z ks. prof. Krzysztofem Marzyńskim o książce Mały ekran. Wielki wpływ badającej oddziaływanie smartfonów na młodsze pokolenia oraz polecającej sposoby na zdrowe wprowadzanie nowych technologii dzieciom. Rozmawiamy też z Robertem Kostro, nowo mianowanym dyrektorem Archiwum Głównego Akt Dawnych, który zaprasza na ekspozycję Z powrotem w domu. Wystawa odzyskanych przez Polskę pergaminów zakonu krzyżackiego z XIII-XV w. Od 19 grudnia w Pałacu Raczyńskich w Warszawie pokazywane będą odzyskane dokumenty związane z dziejami Krzyżaków w Polsce. Nasz gość opowiada burzliwą historię pergaminów i zdradza, w jaki sposób stanowią świadectwo historii naszej Ojczyzny.
Ep 12386Czerwone i białe karty Liceum. im. Stefana Batorego - Prawo cytatu: audycja Jana Majchrowskiego - 16.12.2025 r.
Opowieść o słynnym warszawskim liceum im. Stefana Batorego w czasie stanu wojennego.
Ep 12385Oczekiwanie na Boże Narodzenie i pełny pokój w Libanie i Syrii - Studio Bejrut - 16.12.2025 r.
W audycji również informacje o akcji Fundacji Fenicja "Bożonarodzeniowa Karta Podarunkowa" oraz zapowiedź koncertu libańskich kolęd.
Ep 12384Prof. Krzysztof Szczucki: Mateusz Morawiecki nie dąży do konfrontacji wewnątrz PiS
Zdaniem posła PiS, alternatywne - wobec ogólnopartyjnego - spotkanie przedświąteczne zorganizowane przez b. premiera nie miało drugiego dna.
Ep 12383O kulturze w Sejmie. Organizatorzy konferencji o cenie życia „z wartościami”
W Sejmie pod patronatem wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka odbyła się konferencja pt. „Kultura z wartościami, wartości w kulturze”, organizowana przez Fundację Edukacja z Wartościami.W Odysei Wyborczej Radia Wnet Magdalena Uchaniuk rozmawiała z Emilią Wasilewicz, współorganizatorką konferencji oraz z Jackiem Weiglem, prezesem Fundacji Edukacja z Wartościami. Spotkanie – jak podkreślali goście audycji – miało przypomnieć, że kultura nie jest tylko „formą”, ale też przestrzenią sporu o postawy, sumienie i odpowiedzialność.Wasilewicz oceniała, że po konferencji dominuje raczej dobry nastrój – bo „padło dużo ważnych słów”, a o wartościach mówiły bardzo różne środowiska.Weigl zwracał uwagę, że najmocniejszym elementem wydarzenia były osobiste świadectwa artystów i ludzi kultury – opowieści o wyborach, które dziś często wiążą się z kosztami.Tak wiele osób podzieliło się swoim osobistym świadectwem, historią tego, w jaki sposób żyją wartościami… wiele razy muszą wybierać postawę wartości i to nie jest łatwe dzisiaj– mówił.W audycji wybrzmiał też wątek stygmatyzacji twórców, którzy mówią o wartościach chrześcijańskich. Wasilewicz wskazywała, że diagnoza wypowiedziana podczas konferencji była celna, ale prowadzi do prostego pytania: czy ludzie będą gotowi ponosić konsekwencje otwartego przyznawania się do swoich przekonań.Weigl mówił o jeszcze jednym mechanizmie, który – jego zdaniem – mocno uderza w artystów: zależności od władzy i decyzji o finansowaniu, które potrafią zmieniać się wraz z polityką.Zależnie od władzy mają albo przychylność, albo wręcz przeciwną sytuację… odbierane są dotacje już przyznane i już rozliczone– dodaje.W tym kontekście prowadząca dopytywała o zasadę „lex retro non agit”. Weigl odpowiadał wprost, że takie przypadki – w jego ocenie – wymagają reakcji całego środowiska.To jest coś, co musimy jako środowisko powiedzieć: stop… spory polityczne nie powinny doświadczać artystów czy ludzi kultury– powiedział.W rozmowie pojawił się też wątek zapraszania gości i patronatów. Wasilewicz mówiła, że odmowy bywały prozaiczne, ale Weigl wskazywał na rosnącą polityczną „dyscyplinę” i atmosferę, w której część instytucji dystansuje się od wydarzeń kojarzonych z inną stroną sporu.Konserwatywna część społeczeństwa nie może oddać kultury lewicy. Przeciwnie, powinniśmy kreować popyt na kulturę, która wspiera nasze wartości i buduje naród, który się na nich opiera. Szczególne zadanie ma tu prywatna inicjatywa ludzi kultury, artystów, twórców, którzy mogą… pic.twitter.com/9gCiwkYN0L— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) December 16, 2025 /fa
Ep 12382„Byłam tam dwie godziny wcześniej”. Polka o zamachu w Sydney
W Odysei Wyborczej Radia Wnet Katarzyna Kraszewska, Polka od lat mieszkająca w Sydney, opowiedziała o zamachu, do którego doszło w niedzielę w rejonie plaży Bondi w czasie obchodów Chanuki. Zginęło w nim 15 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. W rozmowie mówiła o skali tragedii, chaosie na miejscu oraz o tym, jak reaguje miasto.Rozmówczyni zaczęła od opisu samej Bondi, miejsca ikonicznego dla Sydney, położonego kilka kilometrów od centrum, żyjącego społecznościami: od surferów, przez pływaków, po siatkarzy plażowych. Jak mówi, Bondi to najsłynniejsza i ikoniczna plaża, którą odwiedza wiele osób.Kraszewska opisała, że tego dnia była na plaży i w okolicy parkingu, gdzie – jak relacjonowała – doszło później do ataku. Wróciła do domu wcześniej, bo źle się czuła. Potem zadzwonił do niej znajomy.Zadzwonił do mnie wystraszony znajomy i mówi: Kate, nie przyjeżdżaj na plażę, bo strzelanina była. Dwie godziny przed byłam na tym parkingu kilka metrów od tej całej strzelaniny– opisuje.https://wnet.fm/2025/12/15/ptsd-bron-i-cywile-ekspert-ostrzega-scenariusz-z-sydney-mozliwy-w-polsce/Kraszewska mówiła też o panice i dezorientacji tysięcy osób obecnych w rejonie plaży.Na plaży było tego dnia tysiące ludzi. Każdy w panice w różnych kierunkach uciekał, ale też nie wiedzieli, co się dzieje i gdzie uciekać– dodaje.W rozmowie przekazała również informacje o napastnikach – zaznaczając, że to ustalenia, o których w tym momencie mówi się w Australii.Do tej pory, co udało się policji ustalić, to był ojciec z synem. Syn 24 lata, ojciec 50. Ustalono powiązania z grupą terrorystyczną, komórką terrorystyczną państwa islamskiego… mieli flagę państwa islamskieg– wskazuje,Relacjonowała także dramatyczne próby powstrzymania sprawców przez przypadkowe osoby oraz historie ofiar.Katarzyna Kraszewska podkreślała, że po tragedii wśród mieszkańców Bondi nie dominuje otwarty strach, lecz poczucie przygnębienia i psychicznego wyczerpania. Wiele osób ma problemy ze snem i wciąż nie potrafi pogodzić się z tym, że do ataku doszło w miejscu kojarzonym dotąd wyłącznie z odpoczynkiem i radością. Ikoniczna plaża, która o tej porze roku zwykle tętni życiem, opustoszała i sprawia wrażenie miejsca wymarłego.W dalszej części rozmowy Kraszewska zwróciła uwagę na narastające w Sydney napięcia społeczne. Jej zdaniem konflikt na Bliskim Wschodzie coraz silniej odbija się na lokalnej rzeczywistości – w mieście odbywa się wiele demonstracji, a międzynarodowe spory i emocje przenoszone są na australijskie ulice, co dodatkowo potęguje atmosferę niepokoju i podziałów./fa
Ep 12381Europa w klinczu. Prezes WEI o pustych deklaracjach ws. obronności
W Poranku Radia Wnet prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski odniósł się do zapowiedzi europejskich przywódców dotyczących większej odpowiedzialności Europy za własne bezpieczeństwo. Jak podkreślał, problemem nie jest brak pieniędzy, lecz brak spójnej wizji i zdolności decyzyjnych.Europa jest bardzo zamożnym kontynentem. To nie jest tak, że nie jest w stanie wygospodarować tych pieniędzy– wskazuje. Zdaniem Wróblewskiego Unia Europejska znalazła się w głębokim klinczu gospodarczym, a wiele państw – z Niemcami na czele – od lat tkwi w kryzysie bez pomysłu na dalszy rozwój.Niemcy od pięciu lat są w stanie kryzysu i brakuje jakiegokolwiek konceptu na dalszy wzrost gospodarczy– ocenia. Jak zauważył, problemem jest również brak realnej koordynacji między państwami członkowskimi.To, co miało być siłą Unii Europejskiej – spójność i jedność myślenia – po prostu nie istnieje– wskazuje. Prezes WEI zwracał uwagę, że mimo kolejnych zapowiedzi ogromnych programów zbrojeniowych, środki pozostają na papierze.Słyszeliśmy o 100 miliardach, teraz o 50 miliardach, wcześniej o 150 miliardach. Dalej tych pieniędzy nie ma– podkreśla. W jego ocenie presja na realne działania rośnie nie tylko ze względu na zagrożenie ze strony Rosji, ale także z powodu zmieniającej się polityki Stanów Zjednoczonych, które coraz mniej chętnie finansują bezpieczeństwo Europy./fa
Ep 12380Raport komisji ds. wpływów rosyjskich powrócił. Ekspert o błędach służb specjalnych
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego poinformowało w sobotę o przywróceniu do obiegu publicznego Raportu Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007–2022. Dokument, opublikowany pierwotnie 29 listopada 2023 roku, został następnie usunięty ze strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w styczniu 2024 roku, po objęciu władzy przez Donalda Tuska.Raport dotyczy kontaktów Służby Kontrwywiadu Wojskowego z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej w latach 2010–2014 i opisuje je jako studium przypadku rosyjskiej operacji wpływu.W Poranku Radia Wnet do treści raportu odniósł się Arkadiusz Puławski, zastępca dyrektora gabinetu szefa BBN, który zasiadał w Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich, kierowanej przez prof. Sławomira Cenckiewicza.To jest raport, który został przywrócony do obiegu publicznego. To był raport, który zbadał wpływy rosyjskie w Polsce, objawiające się pewną operacją dezinformacyjną, operacją wpływu przeprowadzoną przez rosyjskie służby specjalne, a konkretnie przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa– wskazał.Puławski wskazywał, że komisja oceniła działania rosyjskich służb jako możliwe właśnie dlatego, że polski kontrwywiad nie zachował elementarnej czujności.Oceniliśmy, że w okresie 2010–2014 Rosjanie mogli przeprowadzić taką operację dezinformacyjną na polskim kontrwywiadzie, dlatego że ówczesne kierownictwo kontrwywiadu wojskowego na to pozwoliło i weszło otwarcie we współpracę– powiedział.Jak podkreślał, problemem nie był jeden błąd ani jedna osoba, lecz systemowy brak nadzoru.Jeżeli mnie pani pyta, czy był jeden winny, to jednego winnego tego bałaganu nie było. Panował po prostu bałagan– podsumował.W jego ocenie odpowiedzialność spoczywała również na ówczesnym kierownictwie politycznym państwa.Nadzór polityczny – premier, minister obrony narodowej i koordynator służb specjalnych – nie bardzo interesowali się tą sprawą i nie uznali, że ma ona jakąś wagę– wskazał.Puławski zwrócił uwagę na finał tej współpracy, który uznał za szczególnie niebezpieczny.Kilka lat współpracy zostało zwieńczone porozumieniem o współpracy i współdziałaniu w zakresie kontrwywiadu wojskowego, które było haniebne i nigdy nie powinno być przyjęte przez oficera polskich służb– zaznaczył.Jak dodał, dokument ten godził w podstawowe interesy państwa.Nakładało ono na polską służbę obowiązek informowania Rosjan o działaniach wywiadowczych prowadzonych na terytorium RP przez służby państw NATO. To było absolutnie sprzeczne z naszymi interesami strategicznymi– podsumował.Raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022 można znaleźć pod tym LINKIEM./fa
Ep 12379Szopka w Sejmie. Krzysztof Bosak: Jak to się stało, że przez osiem lat PiS na to nie wpadł?
W Poranku Radia Wnet wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak odniósł się do decyzji marszałka Włodzimierza Czarzastego o ustawieniu szopki bożonarodzeniowej w gmachu parlamentu. Jak podkreślał, sprawa została rozstrzygnięta szybko i bez sporów.Zajęło to parę sekund. Sprawa była dość prosta i cieszę się, bo tak właśnie powinno to wyglądać– mówił gość Jaśminy Nowak.Bosak przypomniał, że inicjatywa ustawienia szopki pojawiła się już wcześniej, co skłoniło go do refleksji nad tym, jak w poprzednich latach traktowano symbole i zwyczaje związane z chrześcijaństwem.Zacząłem się zastanawiać, jak to się stało, że przez osiem lat, kiedy mieliśmy marszałków z PiS, zapalane były świece chanukowe, a nie było świec wieńca adwentowego– mówił.Zdaniem wicemarszałka Sejmu problemem nie jest otwartość na inne kultury czy religie, lecz brak proporcji i zaniedbywanie własnego dziedzictwa.Powinniśmy bardziej dbać o swoje tradycje i swoje zwyczaje, a nie być tak bardzo skupieni na tradycjach innych religii i innych narodów– zaznaczył wicemarszałek.Bosak krytykował zjawisko, które określił mianem „sygnalizacji cnoty”, czyli demonstracyjnego podkreślania własnej otwartości i tolerancji kosztem własnej tożsamości kulturowej.To się nazywa virtue signaling – obnoszenie się z własnymi cnotami, udowadnianie na wyścigi, jacy jesteśmy otwarci i tolerancyjni– komentował.Jak zaznaczył, państwo i instytucje publiczne powinny aktywnie dbać o to, by polskie tradycje były żywe i atrakcyjne.To są spotkania opłatkowe, spotkania wigilijne, szopki bożonarodzeniowe, jasełka, prawdziwe kolędowanie. To są rzeczy, które powinniśmy organizować, żeby nasza tradycja była żywa– podkreślał.Wicemarszałek Sejmu wyraził również krytyczną opinię na temat współczesnego charakteru obchodów Bożego Narodzenia.Mam wrażenie, że Święta Bożego Narodzenia przeradzają się dziś w taki komercyjny Christmas festival, coraz bardziej krasnalowo-marketingowy. Mnie się to nie podoba– mówił.Na zakończenie rozmowy Krzysztof Bosak złożył słuchaczom Radia Wnet życzenia spokojnych i dobrych świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślnego Nowego Roku.Od dziś w Sejmie stoi już szopka bożonarodzeniowa, która przypomina czym są Święta Bożego Narodzenia i jest wyrazem kontynuacji tradycji polskich i uniwersalnych obrzędów chrześcijańskich! pic.twitter.com/o0qIea4SEi— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) December 17, 2025/fa