
Radio Wnet
3,593 episodes — Page 55 of 72
Ep 12579UE chyli się ku upadkowi? "Jej ratowanie proponowałbym zacząć od uwolnienia innowacji"
Czy umowa UE-Mercosur jest korzystna dla kogokolwiek oprócz Niemiec? Czy warto rozważyć referendum ws. dalszego członkostwa Polski w Unii? Mówi europoseł PiS Piotr Müller.
Ep 12578Prof. Andrzej Nowak: Do wyborów w 2027 r. Jarosław Kaczyński musi pozostać zwornikiem Prawa i Sprawiedliwości
Historyk prof. Andrzej Nowak nie ma wątpliwości, że partie prawicowe muszą podjąć się współpracy dla Polski i dobra wspólnego. Widzi konieczną rolę Jarosława Kaczyńskiego jako zwornika wewnątrz PiS.
Ep 12577Relacje z USA na krawędzi. Adam Bielan: Rząd igra z bezpieczeństwem
W rozmowie na antenie Radia Wnet Adam Bielan odniósł się zarówno do polityki międzynarodowej, jak i do wewnętrznych sporów w Polsce. Jednym z głównych tematów była możliwość wizyty prezydenta Donald Trump w Polsce oraz stan relacji polsko-amerykańskich.„Sprowadzenie prezydenta Stanów Zjednoczonych jest bardzo trudne. Donald Trump w tej drugiej kadencji rzadko opuszcza USA, a dodatkowo w Stanach rozpędza się kampania przed wyborami do Kongresu. Prawdopodobieństwo takiej wizyty nie jest bardzo duże, ale to nie znaczy, że nie należy się starać.”Bielan podkreślał, że Trump dobrze wspomina swoją wizytę w Polsce z 2017 roku, a nasz kraj wciąż jest wskazywany przez Amerykanów jako wzór w kwestii wydatków obronnych.„Polska wydaje blisko 5 procent PKB na obronę i jest wielokrotnie wskazywana przez amerykańskich przywódców jako pozytywny przykład. Jest na czym budować.”Brak ambasadora jako sygnał politycznyEurodeputowany PiS nie miał wątpliwości, że nieobsadzone stanowisko ambasadora RP w Waszyngtonie to poważny problem.„Kraje nie wysyłają ambasadorów wtedy, kiedy chcą zasygnalizować partnerom, że stan relacji jest nienajlepszy. W naszym przypadku to jest olbrzymi problem.”Przypominał, że obecny rząd odwołał ambasadora Marka Magierowskiego i przez ponad rok nie potrafi uzgodnić nowej kandydatury z Pałacem Prezydenckim.„Forsowany jest polityk bez przygotowania dyplomatycznego, który w przeszłości słynął z bardzo ostrych ataków na Donalda Trumpa. To w naturalny sposób utrudnia relacje.”Bielan zwracał uwagę, że w tej sytuacji cierpią przede wszystkim interesy Polski.„Mimo bardzo dobrych relacji Pałacu Prezydenckiego z Białym Domem brak ambasadora utrudnia współpracę bilateralną, a dziś potrzebujemy jej jak nigdy wcześniej.”„Bez Ameryki będzie nam bardzo trudno”Wątek bezpieczeństwa powracał wielokrotnie. Bielan nie ukrywał, że bez wsparcia USA Polska nie poradzi sobie w razie eskalacji zagrożeń ze wschodu.„Musimy być jak najsilniejsi sami z siebie, ale doskonale wiemy, że w dającej się przewidzieć perspektywie, bez sojuszu północnoatlantyckiego, a szczególnie bez zaangażowania Stanów Zjednoczonych, w przypadku agresji rosyjskiej będzie nam bardzo trudno.”W tym kontekście krytykował politykę Donald Tusk, zarzucając mu niszczenie relacji z Waszyngtonem.„Ktoś, kto konsekwentnie niszczy te relacje, działa wbrew polskiemu interesowi. Fałszywe oskarżenia wobec Trumpa wracają dziś ze zdwojoną siłą.”PiS przed wyborami: kampania już trwaRozmowa zeszła również na sytuację wewnętrzną Prawa i Sprawiedliwości oraz przygotowania do kolejnych wyborów parlamentarnych.„Zgodnie ze starym powiedzeniem kampania zaczyna się dzień po poprzednich wyborach. Ona już trwa.”Bielan przyznał, że w partii toczy się dyskusja, czy i kiedy wskazać kandydata na premiera, ale podkreślał, że sondaże nie oddają w pełni realnego poparcia.„Sondaże w ostatnich latach bardzo często myliły się na naszą niekorzyść. Tak było również w kampanii prezydenckiej, w której nie dawano szans Karolowi Nawrockiemu.”Jego zdaniem przy niższej frekwencji PiS może utrzymać, a nawet poprawić swój wynik.„Blisko 8 milionów głosów przy frekwencji około 60 procent dawałoby wynik powyżej 40 procent. To trudne, ale wykonalne.”„Największy problem Polski? Złe rządy”Zapytany o główny problem kraju i oś przyszłej kampanii opozycji, Bielan odpowiedział jednoznacznie.„Odpowiedź jest bardzo prosta: złe rządy.”Rozwinął tę tezę, wskazując na kryzys finansów publicznych, ochrony zdrowia i modernizacji armii.„Mamy niewypłacalny NFZ, bankrutujące szpitale, wstrzymywane projekty zbrojeniowe. Przyczyną wszystkiego jest fatalne gospodarowanie finansami publicznymi.”Według europosła PiS naprawa budżetu i przywrócenie stabilności finansów państwa powinny być pierwszym celem po ewentualnym powrocie do władzy.Współpraca z Tuskiem? „Nie do wyobrażenia”Na koniec rozmowy pojawiło się pytanie o możliwość ponadpartyjnej współpracy w sytuacji kryzysowej.„W dramatycznych okolicznościach być może potrzebna byłaby współpraca wszystkich sił politycznych.”Jednocześnie Bielan jasno zaznaczył, że w normalnych warunkach nie widzi takiej możliwości.„Jakiejkolwiek współpracy z człowiekiem, który w tak wielu sprawach okazał się być największym szkodnikiem w naszej historii, nie jestem w stanie sobie wyobrazić.”
Ep 12576Polskie media w przyspieszeniu. Surmacz: Równowaga właśnie się skończyła
Rozmowa z Wojciechem Surmaczem na antenie Radia Wnet szybko zeszła na temat głębokich przetasowań w polskich mediach, zwłaszcza w Grupie Polsat. Jak zauważał dziennikarz, przez lata telewizja ta budowała pozycję medium „środka”, starannie balansującego między różnymi nurtami politycznymi.„Zawsze mówiono, że to jest taka partia Solorza. Ekumenicznie – zawsze była frakcja lewa i prawa. To w dużej mierze zbudowało sukces Telewizji Polsat.”Ten model – jego zdaniem – właśnie się kończy.„Przyszedł Miszczak i się zaczęło”Surmacz wskazywał, że zmiany personalne w strukturach właścicielskich i zarządczych Polsatu nie są przypadkowe i mają realne przełożenie na linię redakcyjną.„Przyszedł pan Miszczak i się zaczęło. Gdy lider zespołu wchodzi do zarządzania, zespół zaczyna grać tak, jak lider śpiewa.”W rozmowie pojawił się wątek wejścia do gry osób kojarzonych z obozem władzy, w tym Aleksandra Grada – byłego ministra skarbu.„Jeżeli taki człowiek zostaje liderem zespołu, to wiadomo, o co chodzi.”W opinii Surmacza trudno mówić tu o przypadku – raczej o świadomym przesuwaniu środka ciężkości w mediach komercyjnych.Koniec „zrównoważonej” telewizjiZdaniem rozmówcy Radia Wnet dotychczasowa pozycja Polsatu jako stacji „zrównoważonej” przestaje być aktualna.„Z tym obiektywizmem to wiadomo, jak jest, ale była to telewizja zrównoważona. To już się skończyło. Teraz są nowe porządki.”W tle tych zmian Surmacz widzi szerszy proces politycznego porządkowania rynku medialnego po zmianie władzy.„Donald Tusk jest politykiem pamiętliwym i konsekwentnym. Te procesy nie dzieją się przypadkiem ani chaotycznie.”Media publiczne: „tam nie ma już co zbierać”Szczególnie gorzko dziennikarz wypowiadał się o sytuacji Telewizja Polska w likwidacji. Jego zdaniem dzisiejsze spory mają w dużej mierze charakter symboliczny.„Tam nie ma już co zbierać. Zostały archiwa, prawa autorskie i infrastruktura. To jest dziś największa wartość.”Surmacz odniósł się także do programów rocznicowych i narracji wokół przejęcia TVP sprzed lat.„To jest materiał dla ludzi o mocnych nerwach. Próba pisania historii od nowa i odwracania uwagi od tego, co dzieje się teraz.”W tym kontekście pojawił się również wątek Jacek Kurski i medialnych rozliczeń z jego okresem kierowania telewizją publiczną.„Zlikwidujmy media publiczne”Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy było przypomnienie tezy, którą Surmacz postawił publicznie kilka lat temu.„Ktoś wpadł na wspaniały pomysł, żeby zlikwidować media publiczne w Polsce – i zróbmy to.”Jak relacjonował, reakcja była gwałtowna.„Prawie mnie wyniesiono związanego i wyrzucono z panelu. Ale dziś, po latach, widzimy, że ten temat wraca, tylko już w zupełnie innym kontekście.”Jego zdaniem obecny stan rzeczy to efekt wieloletnich zaniedbań i upolitycznienia, a nie jednorazowej decyzji.Rynek medialny w przyspieszeniuRozmowa dotknęła także szerszego krajobrazu medialnego: dynamicznego rozwoju nowych projektów telewizyjnych, rozbudowy redakcji i przyspieszenia zmian technologicznych.„Zmiany w mediach następują błyskawicznie. Jedni się rozbudowują, inni znikają, a jeszcze inni próbują na nowo opowiedzieć swoją historię.”W tym sensie – jak sugerował Surmacz – polski rynek medialny wchodzi w fazę ostrego przesilenia, w której dawne podziały i kompromisy przestają obowiązywać.
Ep 12575Polska wieś na straconej pozycji. Marcin Wroński o skutkach umowy Mercosur
Protesty rolników przeciwko umowie handlowej Unii Europejskiej z państwami Mercosur rozlewają się po całej Europie – od Polski, przez Francję, po Irlandię. W rozmowie na antenie Radia Wnet Marcin Wroński nie miał wątpliwości: nazywanie tej umowy „wolnym handlem” jest jego zdaniem nadużyciem.Ten tak zwany wolny handel tak naprawdę z wolnym, uczciwym handlem nie ma nic wspólnego. W konsekwencji zabije rolnictwo polskie i europejskie– mówił. Wroński tłumaczył, że problemem nie jest sama wymiana handlowa, lecz brak symetrii warunków produkcji między rolnikami w Unii a producentami z krajów Mercosur.Gdyby to była uczciwa konkurencja, musielibyśmy mieć takie same warunki prowadzenia działalności rolniczej. A my mamy ETS-y, wysokie koszty pracy, paliwa, restrykcyjne normy, a oni mogą stosować środki zwiększające efektywność produkcji– zaznaczył. Jako przykład podał hormony wzrostu w hodowli bydła czy środki ochrony roślin wycofane w UE.Bydło szybciej przyrasta do wagi, przez co mięso jest tańsze. Ja się dziwię, że premier dziwi się, dlaczego wołowina z Argentyny jest tańsza od polskiej– powiedział.Zdaniem Wrońskiego liberalizacja handlu oznacza również ryzyko dla konsumentów, ponieważ system kontroli importowanej żywności jest niewystarczający.Produkty nie będą badane w 100 procentach. Kontrole są wyrywkowe, a badania pozostałości środków ochrony roślin trwają kilka dni. Gdyby badać każdą partię, mielibyśmy wielotygodniowe korki na granicach– wskazał gość Katarzyny Adamiak. W efekcie – jak podkreślał – surowiec niespełniający unijnych norm może trafić na rynek w formie przetworzonej.W postaci wędlin, makaronu czy innych produktów będzie on dla konsumenta niewykrywalny. Dlatego te protesty nie są tylko w interesie rolników, ale przede wszystkim w interesie konsumentów– zaznaczył. Decyzje ponad głowami państwRozmówca Radia Wnet zwracał uwagę, że mimo sprzeciwu kilku państw członkowskich – w tym Polski, Francji, Austrii czy Irlandii – decyzje zapadają ponad ich głowami w strukturach Unia Europejska.Wroński podkreślał, że jego zaangażowanie w sprawy rolnictwa nie jest przypadkowe.Mam tradycje rodzinne i wykształcenie rolnicze. Jestem tak zwanym dwuzawodowcem – prowadzę działalność rolniczą i pracuję na drugim etacie– wskazywał. Jako przykład szerszego problemu wskazał również relacje handlowe z USA.Od 1 stycznia, jeśli chcemy wysłać towar rolno-spożywczy do Stanów, jesteśmy obłożeni 15-procentowym cłem, a w drugą stronę cła nie ma. To ewidentnie podraża nasze produkty– zwracał uwagę. Efekty – jak mówił – widać już na rynku mleka. Jak wskazał, „w ciągu dwóch miesięcy ceny mleka spadły nawet o 60 groszy na litrze, bo na giełdach europejskich pojawiły się produkty z USA bez cła”.Polityk Konfederacji ostro krytykował działania polskiego rządu, zarzucając mu bierność w budowaniu mniejszości blokującej umowę Mercosur.Przez ostatni rok nie zrobiono nic. Minister rolnictwa obudził się dopiero kilka dni temu i pojechał do Brukseli. To jest rzecz niepoważna– powiedział. W jego ocenie przerzucanie się odpowiedzialnością między PSL a Platformą Obywatelską nie ma dla rolników żadnego znaczenia.Nas nie obchodzi, kto zawinił na którym etapie. Liczy się finał. A umowa była negocjowana ponad 20 lat i każdy rząd powinien zabezpieczyć polskich rolników– dodał. Zapytany o to, czego oczekiwałby od premiera i ministra rolnictwa, Wroński odpowiadał wprost, że „powinni użyć wszystkich możliwych środków, także prawnych, żeby tę umowę zablokować. Nie ma umowy, której nie można wypowiedzieć”. Nie wykluczał nawet twardych metod negocjacyjnych w UE.Kraje z powodzeniem stosują różnego rodzaju szantaż w Unii Europejskiej. Tego też bym oczekiwał– mówił. Na koniec zaznaczył, że umowa z Mercosur to tylko jeden z wielu kryzysów polskiego rolnictwa.„Mamy zasypane magazyny zboża, handel stoi. Od trzech lat nie otwarto żadnego nowego rynku zbytu. Agroporty są tylko w obietnicach”.Wskazywał też na zalew warzyw z Holandii i Niemiec oraz proceder zmiany kraju pochodzenia towaru przez sieci handlowe./fa
Ep 12574„To już nie jest przyszłość, to dzieje się teraz”. Karnowski o demograficznym alarmie w Polsce
W rozmowie na antenie Radia Wnet Jacek Karnowski mówił, że kryzys demograficzny w Polsce nie jest zagrożeniem przyszłości, lecz faktem dokonującym się tu i teraz. Punktem wyjścia do rozmowy był tzw. Dekalog Narodowego Przetrwania – inicjatywa przygotowana m.in przez Karnowskiego wspólnie z Markiem Grabowskim. Jak podkreślał, dotychczasowa debata publiczna jest zbyt łagodna wobec skali problemu.To jest już odór śmierci, który unosi się nad Polską. To jest katastrofa, która się dokonuje teraz, a nie wydarzy się w przyszłości. To są mniejsze miasta, w których kolejne roczniki są o połowę mniej liczne. Nawet pod Warszawą zaczyna brakować dzieci w przedszkolach, bo one po prostu się nie rodzą– mówił. Zdaniem Karnowskiego eksperckie dyskusje sprowadzające się do ogólników i deklaracji nie przynoszą żadnych efektów.Ta cała nasza dyskusja z udziałem ekspertów to jest takie troszkę pitu-pitu. Stwórzmy system, wesprzyjmy, szanujmy wszystkich – no donikąd nas to nie doprowadzi. Trzeba myśleć bardzo radykalnie– dodał. Podkreślał, że w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia narodu priorytety muszą zostać jasno postawione – nawet kosztem sporów konstytucyjnych czy ideologicznych.W obliczu zderzenia takich racji jak przetrwanie narodu i inne racje – także konstytucyjne, wolnościowe, demokratyczne – uważam, że przetrwanie narodu ma pierwszeństwo– wskazał. Wśród najbardziej kontrowersyjnych postulatów pojawiła się propozycja przyznania dzieciom praw politycznych, realizowanych przez rodziców.Chodzi o to, żeby rodzice głosowali za dzieci. Dziecko ma głos. Jeżeli masz dwójkę dzieci i jesteś ich prawnym opiekunem, masz trzy głosy. To przesuwa scenę polityczną w stronę troski o demografię i o rodziny– zaznaczył. Kolejnym elementem miałyby być progresywne świadczenia socjalne.800 plus na pierwsze dziecko, 1600 na drugie, 2400 na trzecie i tak dalej. Trzeba jasno powiedzieć: im większa rodzina, tym większe wsparcie– dodał. Karnowski mówił również o potrzebie walki z kulturą antynatalistyczną, nie wykluczając narzędzi prawnych.„Tańczymy na Titanicu”W dalszej części rozmowy dziennikarz przywołał dane Główny Urząd Statystyczny, wskazując, że rzeczywistość okazała się gorsza niż najczarniejsze scenariusze.GUS kilka lat temu przygotował prognozy demograficzne, również bardzo pesymistyczne. My jesteśmy poniżej tego scenariusza, poniżej najczarniejszego z możliwych. Ten nasz świat się rozpada na kawałki– zaznaczał. W jego ocenie Polska znajduje się dziś w sytuacji symbolicznego „tańca na Titanicu”.Karnowski ostro krytykował obecną władzę za brak realnego zainteresowania demografią, wskazując wprost na premiera Donald Tusk.Donald Tusk problemem demografii w ogóle się nie zajmuje. Przypominam, że rozpędzono Instytut Pokolenia – pierwszą próbę zbudowania profesjonalnego narzędzia analitycznego w tej sferze – zaraz po zmianie władzy– mówił. Jak zauważył, obecnie jedyną strukturą zajmującą się tym obszarem jest rada działająca przy prezydencie./fa
Ep 12573Czy będzie masowy exodus z Kijowa? "Rosji zależy, by znów rozpętać histerię"
Nie wiadomo co robić, chyba rzeczywiście gdzieś wyjeżdżać poza granice miasta, gdzie są jakieś alternatywne źródła energii, gdzie są generatory, na przykład jak u nas, gdzie mamy budynek za miastem, 50 km od Kijowa i tam moi rodzice mieszkają. I mówię, że dziś było tak dużo samochodów ze strony Kijowa, że chyba ludzie posłuchali tego apelu mera Kliczkirelacjonuje mieszkanka jednej z podkijowskich miejscowości Wiktoria Czyrwa. Setki tysięcy mieszkańców ukraińskiej stolicy nie ma dostępu do ogrzewania, a mroźna, zimowa pogoda nie ustępuje.Masowej histerii nie będzie; nie spodziewam się, by fala wyjazdów za granicę była bardzo dużaprognozuje rozmówczyni Pawła Bobołowicza.
Ep 12572Grenlandia wraca do gry. Dlaczego Arktyka stała się kluczowym polem globalnej rywalizacji?
W ostatnich tygodniach temat Grenlandii powrócił do debaty publicznej za sprawą wypowiedzi Donalda Trumpa i reakcji europejskich polityków. W rozmowie na antenie Radia Wnet Piotr Grzybowski, publicysta „Tygodnika Solidarność” i analityk polityki międzynarodowej, przekonywał, że emocjonalne komentarze przysłaniają realną stawkę gry. Jego zdaniem Arktyka nie jest dziś peryferium świata, lecz jednym z kluczowych obszarów przyszłej rywalizacji mocarstw.Grzybowski przypomniał, że Grenlandia wbrew obiegowym opiniom nie była od zawsze „rodowym klejnotem” Danii. Przez stulecia pozostawała w orbicie Norwegii, później była przedmiotem sporów, a jej status prawny długo nie był jednoznacznie uregulowany. Dopiero w połowie XX wieku wpisano ją wprost do duńskiego porządku konstytucyjnego. Ta złożona historia – jak podkreślał – zupełnie nie wybrzmiewa w dzisiejszej debacie politycznej.Kluczowe znaczenie Grenlandii wynika jednak nie z historii, lecz z geografii. Publicysta zwracał uwagę, że spojrzenie na mapę Arktyki radykalnie zmienia perspektywę. Odległości między Rosją a Stanami Zjednoczonymi w regionie Morza Beringa są minimalne, a kontrola nad północnymi szlakami morskimi staje się sprawą strategiczną. To właśnie tam Rosja i Chiny planują rozwój tzw. północnej drogi morskiej, która w przyszłości może przejąć część globalnego transportu surowców energetycznych.„Jeżeli spojrzymy na Arktykę z góry, a nie z perspektywy mapy Mercatora, zobaczymy trzy kluczowe obszary: Rosję, Kanadę i Grenlandię – oraz Alaskę jako element amerykański. Kto kontroluje ten obszar, ten ma wpływ na przyszłe szlaki handlowe i bezpieczeństwo” – tłumaczył Grzybowski.W tym kontekście powracające deklaracje Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii nie są – zdaniem publicysty – ekscentrycznym wybrykiem, lecz sygnałem strategicznym. USA od dawna rozumieją znaczenie regionu, czego dowodem jest stała obecność wojskowa na wyspie od czasów II wojny światowej. Już w XX wieku Waszyngton kilkukrotnie składał Kopenhadze oferty zakupu Grenlandii.Grzybowski podkreślał także kontrast między długofalowym myśleniem Rosji i Chin a krótkoterminową polityką Zachodu. Moskwa planowała wykorzystanie Arktyki i Syberii jako motorów rozwoju gospodarczego już dekady temu, podczas gdy Europa – w tym Polska – często reaguje dopiero na bieżące kryzysy.„Rosjanie i Chińczycy myślą na kilkadziesiąt lat do przodu. U nas dominuje myślenie od wyborów do wyborów. A Arktyka to projekt cywilizacyjny, nie kadencyjny” – oceniał.W jego ocenie dla Polski dyskusja o Grenlandii nie powinna być powodem do panicznych reakcji, lecz impulsem do poważnej refleksji strategicznej. Arktyka to nie tylko lód i odległe mapy, lecz przyszłe szlaki handlowe, bezpieczeństwo energetyczne i nowy układ sił, który już się kształtuje – niezależnie od tego, czy Europa jest na to gotowa.
Ep 12571"Terroryzm Rosji narasta". Relacja prof. Romana Dyczkowskiego
W Dnieprze dostęp do prądu mamy najwyżej 5 godzin dziennie - mówi wykładowca Dnieprzańskiego Uniwersytetu Narodowego.
Ep 12570Dramatyczna sytuacja Kijowa po rosyjskim ataku. Mer Witalij Kliczko apeluje do mieszkańców o czasowe opuszczenie miasta
Połowa bloków w Kijowie – prawie 6 tysięcy – jest obecnie pozbawiona dostaw ciepła z powodu uszkodzeń infrastruktury krytycznej stolicy po zmasowanym ataku wroga.
Ep 12569Jarosław Kaczyński alarmuje ws. Mercosur: Zagrożenie dla zdrowia Polaków i rolnictwa
Podczas wystąpienia poświęconego umowie Unii Europejskiej z państwami Mercosur Jarosław Kaczyński, prezes Prawo i Sprawiedliwość, mówił wprost o zagrożeniach, jakie – jego zdaniem – niesie ona dla Polski. Jak podkreślał, nie chodzi wyłącznie o interes jednej grupy zawodowej, ale o zdrowie publiczne i przyszłość całej gospodarki.– „Sprawa Mercosur jest niezmiernie ważna. Zagraża polskiemu rolnictwu, ale także sytuacji zdrowotnej całego społeczeństwa” – mówił Kaczyński, wskazując na różnice w standardach produkcji żywności między Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej.„Żywność nie odpowiada standardom, do których jesteśmy przyzwyczajeni”Prezes PiS zwracał uwagę, że import żywności z krajów Mercosur może oznaczać obniżenie jakości produktów trafiających na polski rynek. Jak zaznaczył, europejskie normy stały się przez lata punktem odniesienia nie tylko dla producentów, ale także dla konsumentów.– „Nasze organizmy przyzwyczaiły się do określonych standardów. Ekspansja tej żywności może mieć bardzo poważne konsekwencje zdrowotne” – przekonywał.W jego ocenie problem dotyczy także polskiego eksportu żywności do Unii Europejskiej, który w ostatnich dekadach stał się jednym z sukcesów polskiej gospodarki. – „Ten sukces może w tej chwili przestać być sukcesem” – ostrzegał.Krytyka rządu i zarzut wprowadzania w błądJarosław Kaczyński ostro skrytykował obecny rząd, wskazując, że kluczowe decyzje w sprawie Mercosur zapadły już po przejęciu władzy przez gabinet Donald Tusk.– „Były zapewnienia, że są zabezpieczenia, że to już nie jest groźne. Potem to zdanie było zmieniane. Dziś mówi się, że jesteśmy przeciw, tylko nie mamy mniejszości zdolnej do zablokowania umowy. To próba wprowadzenia społeczeństwa w błąd” – mówił.Prezes PiS przypominał, że jego ugrupowanie w przeszłości potrafiło blokować niekorzystne rozwiązania na forum unijnym, wskazując m.in. na wieloletnie wstrzymanie mechanizmów przymusowej relokacji migrantów.Rolnicy protestują „w słusznej sprawie”Kaczyński jednoznacznie poparł protesty rolników, podkreślając, że mają one pełną legitymację w państwie demokratycznym.– „To jest ich święte prawo. Ale to jest także sprawa obywateli, którzy nie są rolnikami – bo chodzi o zdrowie, gospodarkę i nasze możliwości na rynkach europejskich i światowych” – zaznaczył.Jak dodał, można wręcz mówić o obowiązku protestujących:– „Rolnicy bronią czegoś fundamentalnego dla siebie, ale także narodowego interesu wszystkich Polaków”.Włochy, Meloni i europejskie podziałyW odpowiedzi na pytania dziennikarzy prezes PiS odniósł się również do stanowiska Włoch, kluczowego w procesie decyzyjnym dotyczącym Mercosur. Jak wyjaśnił, rozmowy z włoską premier Giorgia Meloni prowadził przede wszystkim były premier Mateusz Morawiecki.– „Pani Meloni prowadzi politykę w interesie swojego kraju. My także powinniśmy tak postępować” – stwierdził Kaczyński, wskazując na odmienną strukturę rolnictwa włoskiego, opartego na przetwórstwie i chronionych wyrobach regionalnych.„To sprawa wszystkich Polaków”Na zakończenie prezes PiS podkreślał, że Mercosur nie jest tematem sektorowym ani chwilowym sporem politycznym.– „To sprawa wszystkich Polaków. Albo będziemy budować dobrą przyszłość, albo przyszłość gorszą niż ta, którą mieliśmy w ostatnich latach – mimo wielu kryzysów niezależnych od Polski” – podsumował, apelując o dalsze nagłaśnianie problemu i wsparcie protestujących.
Ep 12568Mercosur, protesty rolników i bezpieczeństwo żywnościowe. Marcin Możdżonek: Zdecydowano za nas
Podczas protestu rolników, górników i przedstawicieli środowisk myśliwskich w Warszawie jednym z głównych tematów była umowa Unii Europejskiej z państwami Mercosur. W rozmowie na antenie Radia Wnet Marcin Możdżonek, prezes Polskiego Związku Łowieckiego, nie krył emocji i rozczarowania decyzjami politycznymi.Dużo frustracji, dużo emocji i przede wszystkim bezsilności. Zdecydowano za nas, za Polskę. Umowa z Mercosurem jest zła i daje ogromną przewagę krajom Ameryki Południowej– mówił Możdżonek, podkreślając, że europejscy rolnicy funkcjonują w zupełnie innych realiach regulacyjnych.Prezes PZŁ zwracał uwagę na nierówność standardów produkcji żywności. Jak zaznaczył, unijne normy dotyczące dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska i stosowania środków chemicznych są restrykcyjne i kosztowne, podczas gdy w krajach Mercosuru takich ograniczeń często nie ma.U nas standardy są bardzo wyśrubowane i drogie. Tam jest hulaj dusza – można produkować jak się chce, bez tych przepisów. To oznacza realny problem z jakością żywności, która może trafić na polski rynek– ostrzegał. Jednocześnie deklarował, że sam zamierza pozostać przy lokalnych produktach.Rolnictwo jako element bezpieczeństwa państwaW rozmowie pojawił się wątek bezpieczeństwa żywnościowego, który – zdaniem Możdżonka – w obecnej sytuacji geopolitycznej powinien być traktowany jak strategiczny interes państwa.Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby łańcuchy dostaw żywności opierały się na Ameryce Południowej. Najbezpieczniejsze połączenie to to najkrótsze: z polskiego pola na polski stół– podkreślał.Krytycznie odniósł się również do działań obecnego rządu i sposobu traktowania protestujących. Wskazywał na blokowanie kolumn rolniczych zmierzających do Warszawy jako dowód braku realnego dialogu.Możdżonek zaznaczył, że kluczowe decyzje dopiero nadchodzą wraz z negocjacjami dotyczącymi Wspólnej Polityki Rolnej UE. –Gra toczy się o miliardy. Szacunkowo 35–37 miliardów złotych, które mogłyby wesprzeć polskie rolnictwo i przemysł spożywczy. Rząd ma dwa miesiące, by pokazać, czy potrafi coś ugrać– mówił.Rozmowa zeszła także na szerszy kontekst polityczny i geopolityczny. Prezes PZŁ krytykował wieloletnie zaniedbania elit politycznych, które – jego zdaniem – doprowadziły do osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej.Nie mamy przyjaciół, mamy tylko swoje interesy. Musimy grać twardo, jak robią to najwięksi gracze– przekonywał, wskazując na potrzebę współpracy między rządem a Pałacem Prezydenckim.W drugiej części rozmowy Możdżonek odniósł się do problemów Polskiego Związku Łowieckiego i roli myśliwych w systemie bezpieczeństwa oraz ochrony przyrody. Krytykował Ministerstwo Klimatu i Środowiska za brak współpracy i – jak to ujął – „uleganie wąskiej grupie aktywistów”.Szeroko mówił też o braku edukacji przyrodniczej w społeczeństwie, ilustrując to głośnym przypadkiem jenota – inwazyjnego gatunku obcego – który został zabrany przez osobę prywatną, a następnie wypuszczony do lasu przez służby.Nie mamy podstawowej wiedzy o przyrodzie, o zależnościach między rolnictwem, leśnictwem i łowiectwem. To prowadzi do skrajnie nieodpowiedzialnych zachowań i realnych zagrożeń, także zdrowotnych– podkreślał, wskazując m.in. na ryzyko wścieklizny i chorób pasożytniczych./fa
Ep 12567Prof. Ryba: Unia Europejska zmierza na ścianę. To będzie główny temat wyborów
Podziały na prawicy, krytyka Unii Europejskiej i rola USA w NATO – prof. Mieczysław Ryba w Radiu Wnet analizuje kierunki polskiej polityki przed wyborami.Spory na prawicy: nie tylko personalnePodziały wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości oraz całej prawicy nie sprowadzają się wyłącznie do ambicji personalnych – ocenia politolog i historyk, prof. Mieczysław Ryba.„Nie jest tylko tak, że mamy do czynienia ze sporami czysto personalnymi czy ambicjonalnymi, ale również merytorycznymi i ideowymi.”– podkreśla profesor.Jak zauważa, PiS jako duża partia posiada różne skrzydła – od konserwatywno-narodowego po bardziej centrowe – co jest naturalne dla dużych ugrupowań i nie musi prowadzić do rozłamu.Kluczowe pytanie: jaki kierunek Unii Europejskiej?Jednym z fundamentalnych tematów, z którymi PiS i cała prawica będą musiały się zmierzyć, jest stosunek do Unii Europejskiej.„Partia musi się dookreślić co do kierunku Unii. Ten kierunek jest gigantycznie krytykowany przez siły konserwatywne w całej Europie.”– zaznacza Ryba.Profesor przypomina również o kontrowersjach wokół KPO i tzw. kamieni milowych.„Tam jest mnóstwo rzeczy, delikatnie mówiąc, dziwnych.”– dodaje.Mercosur i rosnący sceptycyzm PolakówZdaniem prof. Ryby, krytyczne nastawienie do polityki unijnej narasta także wśród wyborców.„Wystarczy spojrzeć na badania dotyczące umowy z Mercosur. Przytłaczająca większość Polaków się jej obawia.”– mówi.Jak podkreśla, decyzje Brukseli są „dopychane kolanem”, a obecny kurs Unii może prowadzić do poważnego kryzysu.„To jest kierunek na ścianę, na przepaść.”– ocenia.NATO i Stany ZjednoczoneW kontekście bezpieczeństwa profesor Ryba jednoznacznie wskazuje na kluczową rolę USA.„Jeżeli myślimy NATO, to myślimy przede wszystkim o Stanach Zjednoczonych. Bez USA NATO jest wydmuszką.”– podkreśla.Zwraca uwagę, że o ile w kwestii NATO różnice między PiS a Konfederacją Bosaka i Mentzena są niewielkie, to znaki zapytania pojawiają się przy środowisku Grzegorza Brauna.Europa Środkowa i rywalizacja mocarstwZdaniem prof. Ryby, kolejne wybory parlamentarne mogą stać się areną rywalizacji wpływów amerykańskich i unijnych.„Tak jak wybory w 2023 roku odbywały się pod dyktando nacisków Brukseli, tak wybory w 2027 roku mogą być starciem wpływów amerykańskich i unijnych.”– mówi.Profesor krytycznie ocenia przy tym politykę rządu wobec regionu.„Donald Tusk kompletnie zaniedbuje politykę środkowoeuropejską. Jest praktycznie nieobecny w formatach Trójmorza czy Trójkąta Wyszehradzkiego.”– dodaje.Strategia Tuska: „zjadanie ogona”Komentując działania obecnego rządu, Ryba używa obrazowego porównania.„To jest strategia zjadania ogona.”– stwierdza.Jak zauważa, choć Platforma Obywatelska nieznacznie rośnie w sondażach, cała koalicja rządząca słabnie.„Pytanie jest, czy tego paliwa wystarczy do 2027 roku. Jestem wobec tego bardzo sceptyczny.”– ocenia.Braun jako straszakProfesor Ryba uważa, że Donald Tusk próbuje wykorzystywać postać Grzegorza Brauna jako narzędzie polityczne.„Dla Donalda Tuska Grzegorz Braun pełni rolę ‘Putina’ na polskiej scenie politycznej – w sensie propagandowym.”– mówi.Celem tej strategii ma być mobilizacja elektoratu proeuropejskiego poprzez straszenie „radykałami”.Co zdecyduje o przyszłych wyborach?Zdaniem prof. Ryby, programy socjalne nie będą już kluczowym tematem kampanii.„Te elementy zostały już zużyte jako motor debaty politycznej.”– ocenia.Na pierwszy plan wysuną się natomiast kwestie relacji międzynarodowych i gospodarczych.„Unia, Zielony Ład, ceny energii, Mercosur, bezpieczeństwo – to będą tematy, które realnie wpłyną na portfele i przyszłość Polaków.”– podsumowuje.
Ep 12566Sprawa Wenezueli, Grenlandii i inne globalne napięcia - Studio Dublin - 09.01.2026 r.
To, co zrobiły Stany Zjednoczone, czyli porwanie pana Maduro, prezydenta Maduro, otworzyło drzwi zarówno Federacji Rosyjskiej i Chinom do tego, żeby właśnie zrobiły to, co chciały od dawna, czyli po pierwsze, jeżeli mówimy o Rosji, zrobiła sobie porządek taki, jaki ona chce na Ukrainie, a po drugie Chiny, które prawdopodobnie zaatakują, może nie w tym tygodniu, może w przyszłym, a może za miesiąc, Tajwan i tenże będą sobie podporządkowywać. To jest po prostu otwarcie tej kolejnej furtki przez Stany Zjednoczonekomentuje szef portalu Polska-IE.com Bogdan Feręc. Tłumaczy znaczenie Grenlandii dla USA i przypomina niechlubne praktyki władz duńskich wobec mieszkańców wyspy. W audycji wybrzmiewa również nadzieja na skuteczne zablokowwanie umowy UE-Mercosur.
Ep 12565Orieszniki nad Ukrainą. Dziennikarz Radia Wnet o przerażającej nocy
Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany atak rakietowy na Ukrainę. W nocy uruchomiono alarmy przeciwlotnicze w wielu regionach kraju, w tym we Lwowie i Kijowie. Według dostępnych informacji Rosja użyła m.in. bardzo szybkiego pocisku balistycznego Oriesznik, zdolnego do przenoszenia ładunków jądrowych, tym razem bez takiej głowicy. Rakieta uderzyła w obiekt infrastruktury krytycznej w pobliżu Lwowa. W Kijowie zginęły co najmniej cztery osoby.Na Ukrainie przebywa dziennikarz Radia Wnet Konrad Mędrzecki, który relacjonował wydarzenia z samego Lwowa.„Nie było żadnych sygnałów, że coś się wydarzy”„Nie byłem nawet świadomy, że to jest aż taka sytuacja. Do wieczora nic się nie zapowiadało, w ciągu dnia nie było alarmów.”– mówił Konrad Mędrzecki na antenie Radia Wnet.Dzień przed atakiem miasto zmagało się głównie z intensywnymi opadami śniegu.„Cały czas pada śnieg, gigantyczna ilość. Przedzierałem się od opery do katedry łacińskiej cztery razy dłużej niż zwykle. To była walka z zimą.”– dodaje dziennikarz.Nocne alarmy i informacja o nadlatującym pociskuSytuacja zmieniła się w nocy. Wtedy pojawiły się alarmy przeciwlotnicze, a Mędrzecki dowiedział się, że w kierunku Lwowa leci rosyjski pocisk.„Dowiedziałem się, że w moim kierunku leci Oriesznik z prędkością trzynastu tysięcy kilometrów na godzinę. Uderzył nie w sam Lwów, tylko obok, w infrastrukturę krytyczną, ale było groźnie.”– relacjonuje.Jak podkreśla, największym problemem była niepewność co do miejsca uderzenia.„To była absolutnie niekomfortowa sytuacja, bo nie wiadomo było, gdzie on uderzy. Jest alarm i po prostu tego nie wiesz.”– zaznacza.Przerwy w prądzie i poranek po atakuPodczas nocnych alarmów doszło również do przerw w dostawie energii elektrycznej.„W hotelu wysiada światło na parę godzin, potem jest włączane. To tutaj niestety norma.”– mówi Mędrzecki.Rano Lwów zaczął jednak wracać do codziennego rytmu.„Trwa odśnieżanie, tramwaje jeżdżą, pełne ludzi, kawiarnie pełne.”– opisuje dziennikarz.„Można było nie wiedzieć, co się wydarzyło”Mędrzecki zwraca uwagę na odporność mieszkańców miasta.„Ludzie w pewnym sensie przyzwyczaili się do takich sytuacji, mobilizują się. Nie będąc świadomym, można by nawet nie wiedzieć, co się wydarzyło.”– podkreśla.Zaznacza jednak, że w innych częściach Ukrainy skutki ataku były znacznie tragiczniejsze.„W Kijowie jest o wiele gorzej. Zginęły co najmniej cztery osoby.”– dodaje.„To po prostu bardzo nerwowa sytuacja”Na zakończenie dziennikarz Radia Wnet podsumowuje swoje doświadczenia z ostatniej nocy.„Sytuacja, w której wiesz, że leci w twoim kierunku pocisk z taką prędkością, jest po prostu bardzo nerwowa.”– podsumowuje Konrad Mędrzecki.
Ep 12564"Odbierzmy UE eurokratom". Poseł Andrzej Śliwka komentuje wzrost nastrojów antyunijnych w Polsce
Wedle ostatnich sondaży, za opuszczeniem Unii Europejskiej opowiada się 25% Polaków.
Ep 12563Roman Fritz: Prawo pięści zamiast prawa międzynarodowego
– Każda wojna jest zła – mówi Roman Fritz w Radiu Wnet. Poseł Konfederacji Korony Polskiej komentuje działania USA, rolę Chin w Iranie i konsekwencje dla Polski.USA, wojny i „warunek: ropa”Poseł Roman Fritz z Koła Poselskiego Konfederacja Korony Polskiej w rozmowie na antenie Radia Wnet odnosił się do aktualnych wydarzeń międzynarodowych, w tym sytuacji w Wenezueli, Iranie oraz wcześniejszych interwencji militarnych Stanów Zjednoczonych. Jak zaznaczał, jego zdaniem w polityce międzynarodowej coraz wyraźniej widoczna jest logika siły, a nie norm prawa.Stany Zjednoczone pokazują, że już nie ściemniają (…) że tu nie chodzi o żadne prawo międzynarodowe, tylko o prawo pięści– mówi Roman Fritz.
Ep 12562Niemcy kolonizują Polskę? Prof. Grzegorz Kucharczyk przestrzega
Zdaniem prof. Grzegorza Kucharczyka mamy do czynienia z konsekwentnie prowadzoną od dekad polityką budowania wpływów.
Ep 12561Dr Bartłomiej Wróblewski: minister Nowacka szerzy wrogość do religii w najgorszym, rewolucyjnym stylu
Poseł PiS komentuje skandaliczne wydarzenie z Kielna, gdzie nauczycielka wyrzuciła do kosza krzyż wiszący nad drzwiami.
Ep 12556Czy delegalizacja małej partyjki komunistycznej była sukcesem? Wątpię - mówi prof. Krystyna Pawłowicz
W premierowym odcinku "Prawa bez cenzury" prof. Krystyna Pawłowicz pochyla się nad problemem tolerowania w Polsce propagowania komunizmu. Zbrodniarze komunistyczni nigdy nie mieli Norymbergi - mówi.
Ep 12560Michał Ostrowski: „Boją się prawdy”. Odsunięty prokurator o chaosie w prokuraturze
Zastępca prokuratora generalnego Michał Ostrowski mówi o „wielkim bałaganie” w prokuraturze i twierdzi, że odebrano mu śledztwo dotyczące zamachu stanu.Zastępca prokuratora generalnego Michał Ostrowski, odsunięty od śledztwa dotyczącego podejrzenia zamachu stanu, twierdzi, że w prokuraturze panuje „wielki bałagan”, a zasada legalizmu została złamana.Jak mówił na antenie Radia Wnet, po zaledwie 10 dniach odebrano mu prowadzone postępowanie, mimo że – jak podkreśla – informował o nim ówczesnego ministra sprawiedliwości. Według Ostrowskiego początkiem obecnego kryzysu miało być przejęcie mediów publicznych, a następnie – jak to określa – nielegalne podporządkowanie całej prokuratury władzy wykonawczej z pominięciem konstytucyjnych kompetencji prezydenta RP.Śledztwo mi zabrano, a co więcej: nie wpuszcza się mnie do budynku już od blisko roku. Jestem zawieszony w czynnościach służbowych. Nie wykonuję żadnych czynności– zaznaczył.
Ep 12559Dwa lata bez ks. Isakowicza-Zaleskiego. Przyjaciel mówi o jego prawdziwym powołaniu
Nie szukał tematów – to tematy przychodziły do niego. Jan Abgarowicz wspomina w Poranku Radia Wnet ks. Isakowicza-Zaleskiego jako człowieka Ewangelii i prawdy.W drugą rocznicę śmierci Tadeusz Isakowicz-Zaleski na antenie Radia Wnet padły słowa szczególne. Jan Abgarowicz – Ormianin, bliski przyjaciel i daleki kuzyn duchownego – mówił nie o legendzie medialnej, lecz o człowieku, który „zawsze zachowywał się tak, jak należy”.„Wszyscy starzy Ormianie są spokrewnieni”Jak podkreśla Jan Abgarowicz, więź z ks. Isakowiczem-Zaleskim była czymś więcej niż przyjaźnią.Byliśmy nawet dalekimi kuzynami. Wszyscy starzy Ormianie są ze sobą spokrewnieni– mówił na antenie.Ale był też moim duszpasterzem. I to jest chyba najważniejsze– dodał.
Ep 12558Zbigniew Bogucki: Każdy człowiek, któremu leży na sercu dobro Polski, chciałby innego premiera
W rozmowie z Łukaszem Jankowskim Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki ocenia rządy Donalda Tuska i mówi o współpracy pałacu prezydenckiego z KPRM i parlamentarzystami.
Ep 12557„O rolnikach (i nie tylko) decyduje się bez rolników”. Dzisiaj kluczowe decyzje ws. Mercosur
Dzisiaj (9 stycznia 2026) w Brukseli odbędzie się kluczowe głosowanie w sprawie umowy handlowej między Unię Europejską a blokiem państw Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paraguay, Uruguay). Jeśli większość państw opowie się „za”, przewodnicząca Ursula von der Leyen uzyska zielone światło, by doprowadzić do podpisania umowy, którą negocjowano blisko 25 lat. Porozumienie obejmuje szerokie zniesienie ceł i większy dostęp towarów rolnych obu stron, ale budzi kontrowersje zarówno w UE, jak i w krajach Mercosur.Wiele krajów, w tym Polska, Francja, Węgry i Irlandia, zapowiedziało sprzeciw wobec umowy, jednak ich blokada może nie wystarczyć, by powstrzymać porozumienie. Włochy oraz Niemcy mają kluczowe znaczenie w uzyskaniu większości kwalifikowanej przy zatwierdzaniu umowy.Przeciwko porozumieniu działają także rolnicy w całej Europie — z protestami w Warszawie, Paryżu czy Grecji.Rolnicy i ich przedstawiciele od lat ostrzegają, że umowa UE-Mercosur zagraża lokalnym producentom żywności, którzy nie są w stanie konkurować cenowo z tanią żywnością z Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju. Sprawę w Poranku Radia Wnet komentował Tomasz Obszański, Doradca Społeczny Prezydenta RP.To jest nierówna walka z tanią żywnością z Brazylii i Argentyny. Rolnicy protestują, bo jeśli ta umowa wejdzie, ich produkty zostaną zepchnięte z rynku– mówi Tomasz Obszański, doradca prezydenta i przedstawiciel Solidarności Rolników Indywidualnych.
Ep 12555Kinga Śliwińska-Buśkiewicz: Autorytety prawne nie widzą dziś rozwiązań, które same stosowały w przeszłości
W programie Jakuba Pilarka "Prawodajnia" sędzia Kinga Śliwińska-Buśkiewicz dziwi się amnezji autorytetów prawnych, które kiedyś potrafiły znajdować ścieżki wychodzenia z rozwiązań niekonstytucyjnych.
Ep 12554„Droga Zwycięzców”. 12 kroków, by przestać przegrywać własne życie
Miesięczny kurs, który zaczyna się od uznania bezsilności. „Droga Zwycięzców” Rafała Porzezińskiego to propozycja dla tych, którzy chcą realnej zmiany, nie sloganów.Chodzi o to, żebyśmy nie byli przegrywami w naszym życiu– mówi Rafał Porzeziński, publicysta i inicjator kursu „Droga Zwycięzców”. To propozycja dla osób, które – jak sam podkreśla – czują, że mogłyby w życiu znacznie więcej, ale utknęły w miejscu, zmagają się z niemocą, zniechęceniem lub poczuciem wewnętrznej porażki.Kurs startuje od uznania bezsilności wobec pewnych obszarów życia.Czasem kołdra waży za dużo i naprawdę trudno jest zacząć dzień
Ep 12553Afera w Policji odsłania problem systemowy. „Braki kadrowe i polityczne używanie służb niszczą zaufanie”
Afera w komisariacie w Piasecznie odsłania głębszy, systemowy problem polskiej policji – od braków kadrowych po utratę zaufania społecznego - mówi prof. Mariusz Miąsko.
Ep 12552Strefa Czystego Transportu w Krakowie. „Do kosza albo do naprawy”
Strefa Czystego Transportu (SCT) w Krakowie wywołała sprzeciw gmin ościennych. Radny z Wieliczki wskazuje na dyskryminację, chaos prawny i brak realnych efektów ekologicznych.Wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w Krakowie wywołało silny sprzeciw nie tylko wśród mieszkańców miasta, ale także w gminach ościennych. Jednym z najbardziej zdecydowanych krytyków obecnych rozwiązań jest Bartłomiej Krzych, radny Rady Miejskiej w Wieliczce, który zaskarżył uchwałę i zapowiada dalsze działania prawne oraz społeczne.W rozmowie na antenie Radia Wnet Krzych wskazuje, że obecna wersja SCT jest nie tylko niesprawiedliwa, ale także prawnie wadliwa i wprowadzona w atmosferze chaosu.„To jest jawna dyskryminacja mieszkańców spoza Krakowa”Radny podkreśla, że już na etapie prac nad uchwałą gminy ościenne alarmowały władze Krakowa, iż przyjęte rozwiązania będą uderzać w mieszkańców regionu.Mieszkańcy spoza Krakowa, jeśli nie mają samochodów spełniających normy Euro 6 dla diesla i Euro 4 dla benzyny, muszą płacić za wjazd albo ryzykować mandat. Tymczasem mieszkańcy Krakowa z tych opłat są zwolnieni. To jest jawna dyskryminacja– mówi Bartłomiej Krzych.Jak dodaje, sprzeciw wobec takiego podziału zgłaszały praktycznie wszystkie gminy otaczające Kraków, jednak ich głos został zignorowany.Chaos zamiast przejrzystych zasadKolejnym problemem, na który zwraca uwagę radny, jest sposób wprowadzenia SCT. Procedury wjazdu do strefy zostały opublikowane tuż przed świętami, co – jego zdaniem – uniemożliwiło mieszkańcom realne przygotowanie się do nowych zasad.Wielu ludzi nie miało żadnej szansy zapoznać się z tym, jak legalnie wjechać do Krakowa. Wszystko zostało wprowadzone w atmosferze pośpiechu i dezorientacji– wyjaśnia.Dlaczego – zdaniem radnego – projekt SCT należy odrzucić?Bartłomiej Krzych wskazuje kilka kluczowych powodów, dla których obecna wersja Strefy Czystego Transportu nie powinna funkcjonować:Dyskryminuje mieszkańców gmin ościennych, zmuszając ich do opłat, z których zwolnieni są krakowianieZostała wprowadzona w chaosie proceduralnym, bez realnego czasu na zapoznanie się z zasadamiObejmuje parkingi Park&Ride, co – zdaniem radnego – wypacza sens komunikacji zbiorowejNie realizuje celów ekologicznych, a staje się narzędziem fiskalnymJest obarczona poważnymi wadami prawnymi, co może skutkować jej unieważnieniem przez sądPrzerzuca koszty na gminy ościenne, m.in. poprzez zwiększone dopłaty do komunikacji miejskiejGeneruje chaos finansowy, bo w razie unieważnienia uchwały miasto może być zmuszone do zwrotu pobranych opłat„Strefa czystego absurdu”Szczególne emocje budzi fakt objęcia SCT parkingów Park&Ride.Parkingi Park&Ride powstały po to, żeby zostawić samochód i przesiąść się do komunikacji miejskiej. Tymczasem dziś, żeby do nich dojechać, trzeba zapłacić, a za kilka lat w ogóle nie będzie to możliwe. To jest absurd– mówi radny.Jak dodaje, to właśnie dlatego wśród mieszkańców coraz częściej pojawia się określenie „strefa czystego absurdu”.Protest i spór prawnyKrzych zapowiada udział w proteście przeciwko SCT oraz oczekuje na rozstrzygnięcie sądu.14 stycznia może się okazać, że uchwała zostanie unieważniona. Wtedy pojawi się pytanie o zwrot pobranych opłat i odpowiedzialność miasta za wprowadzony chaos– podkreśla.Radny liczy, że niezależnie od decyzji sądu, władze Krakowa wycofają się z obecnej wersji projektu i wrócą do rozmów z mieszkańcami regionu.
Ep 12550Nauczycielka wyrzuciła krzyż do kosza. Maciej Pawlicki: To sygnał ostrzegawczy
W ostatnich dniach media informowały o incydencie w jednej z pomorskich szkół, gdzie nauczycielka miała zdjąć krzyż ze ściany sali lekcyjnej, a następnie wyrzucić go do kosza. Gościem Radia Wnet był Maciej Pawlicki, reżyser i producent, który komentując sprawę, zwracał uwagę, że nie mamy do czynienia z odosobnionym przypadkiem, lecz z powrotem znanych z historii mechanizmów.Miałem poczucie, że wraca stare. To już było w polskiej historii i było tylko kwestią czasu, kiedy coś takiego znowu się wydarzy– mówił. Pawlicki stanowczo odrzucał argument, że nauczycielka „miała prawo” w ten sposób postąpić. Jak podkreślał, nawet część przedstawicieli rządu dystansowała się od tego zdarzenia.Oczywiście nie miała prawa tak robić. To nie był jednorazowy akt – to był proces, którego finałem było wyrzucenie krzyża do kosza na śmieci– dodał.Reżyser wskazywał, że uczniowie otrzymali w ten sposób bardzo wyraźny przekaz światopoglądowy, który trudno uznać za przejaw tolerancji.To była wstrząsająca lekcja pokazująca, jak rozumie się dziś tolerancję – przez upokorzenie symbolu ważnego dla innych– zaznaczył. W rozmowie pojawiły się także historyczne analogie, szczególnie protest uczniów w Miętnem w 1984 roku, gdy w czasach komunistycznych próbowano usuwać krzyże ze szkół.Sądziliśmy, że takie czasy nie wrócą. A jednak wracają – tylko innym językiem i innymi metodami– komentował. Pawlicki zwracał uwagę na podwójne standardy obecne w debacie publicznej – jego zdaniem symbole chrześcijańskie mogą być bezkarnie obrażane, podczas gdy wobec innych religii obowiązuje daleko idąca wrażliwość.Dlaczego na temat chrześcijaństwa można mówić wszystko, a wobec innych wyznań nagle wszyscy rozumieją, że coś może kogoś obrażać?– pytał. Źródłem tej sytuacji, jak podkreślał, jest bierność samych wierzących. Jak mówił, „mamy za mało ludzi, którzy nie boją się stanąć w obronie krzyża i swojego systemu wartości. Nasze zdziwienie wynika z naszej bierności”./fa
Ep 12549USA zwiększą wydatki na zbrojenia o 50%? "Trump bezwzględnie realizuje nową strategię"
Rozbudowa amerykańskich sił zbrojnych jest niezbędna do podporządkowania sobie przez USA półkuli zachodniej i przyszłego starcia Chinami - mówi gen. Bogusław Samol.
Ep 12548„Kamraci” i fałszowanie historii. Leszek Żebrowski ostrzega
Gościem Radia Wnet był Leszek Żebrowski, historyk i publicysta, który odniósł się do głośnego wywiadu z Wojciechem Olszańskim i Marcinem Osadowskim oraz do pytania, czy tego typu rozmowy w ogóle powinny pojawiać się w przestrzeni medialnej.Żebrowski jasno zaznaczył, że sam unika takich treści i nie zgodziłby się na udział w podobnym programie, z jednym wyjątkiem – gdy konfrontacja służy obnażeniu fałszu.„Zgodziłem się na konfrontację tylko raz, po to, żeby pokazać błędną ideologię i obnażyć to wszystko punkt po punkcie. Innego sensu w tym nie widzę.”Jego zdaniem działalność tego typu postaci opiera się na mitomanii, prowokacji i tworzeniu fałszywych narracji historycznych, które trafiają na podatny grunt.„To jest kategoria mitomanów, ludzi szukających niszy. Oni ją znaleźli, bo ludzie historii nie znają albo jej nie rozumieją.”Publicysta szczególnie ostro krytykował gloryfikację PRL i Związku Sowieckiego, uznając ją za zjawisko realnie groźne społecznie.„Chwalenie Gomułki czy generała Sierowa z NKWD jest bardzo niebezpieczne. To byli zbrodniarze. Jeśli ktoś mówi, że PRL był najlepszym okresem w historii Polski, to prowadzi ludzi całkowicie na manowce.”W rozmowie pojawił się też wątek internetowej popularności radykalnych treści. Żebrowski studził interpretacje, że wysokie zasięgi zawsze oznaczają realne poparcie.„Wielu ludzi wchodzi po to, żeby się pośmiać, poszydzić. Ale część zostaje rzeczywiście zmataczona – i to jest problem.”Zapytany o cenzurę i rolę mediów, podkreślał, że kluczowa jest merytoryczna konfrontacja, a nie wyciszanie tematu czy nieprzygotowane debaty.„Z takimi ludźmi trzeba rozmawiać, ale trzeba umieć rozmawiać. Nieprzygotowana konfrontacja tylko napędza im koniunkturę.”Na koniec Żebrowski wskazywał, że popularność skrajnych przekazów wynika z próżni – braku autorytetów i jasnego, uczciwego przekazu historycznego.„Jeśli nie ma wzoru i nie ma przekazu, to ten wzór pojawia się sam. A system antywartości bywa nośny właśnie dlatego, że jest inny.”
Ep 12547Dlaczego Trump mówi o Grenlandii? Olech: to nie Wenezuela, to gra strategiczna
Gościem Radia Wnet był Aleksander Olech, redaktor naczelny Defence24 i analityk polityki międzynarodowej. W krótkiej rozmowie odniósł się do ostatnich działań Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli, zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczących Grenlandii oraz konsekwencji tych ruchów dla Europy i Polski. Olech podkreślał, że porównywanie Wenezueli z Grenlandią jest nieuprawnione, a scenariusz militarny w Arktyce nie wchodzi w grę.Na pewno nie spodziewamy się tego, że prezydent Trump zrobi podobne działania względem Grenlandii jak wobec Wenezueli. Wojska amerykańskie są już na Grenlandii, a mówimy raczej o budowaniu obecności – militarnej, biznesowej, politycznej i naukowej– ocenił. Zdaniem eksperta, działania USA wobec Wenezueli były zapowiadane i wpisują się w szerszą strategię administracji Trumpa, w której Europa traci na znaczeniu.To jest polityka Trumpa, którą widzimy od roku. Na pierwszej półce jest Ameryka Południowa i Indo-Pacyfik, a Europa Środkowo-Wschodnia spada niżej– wskazał. W tym kontekście Olech zwracał uwagę, że prezydent USA celowo „rzuca informacje w eter”, by testować reakcje sojuszników i przeciwników.Trump sprawdza reakcje, testuje granice. Tak właśnie jest w kontekście Grenlandii – reakcja stolic europejskich była zupełnie inna niż w przypadku Wenezueli– dodał. Pytany o polską politykę zagraniczną, analityk wskazywał na konieczność trzymania się Europy i jednoczesnego realistycznego dialogu z Waszyngtonem.Grenlandia to nie jest Wenezuela. Tu trzeba jasno postawić warunek: trzymamy się z Europą. Trump lubi twardych przywódców, więc stawianie granic jest czymś wartościowym– stwierdził. Jednocześnie zaznaczał, że realna obecność Polski w Arktyce jest dziś symboliczna, dlatego kluczowe są relacje z państwami nordyckimi.Musimy zdecydować, jak chcemy pracować z Danią, Norwegią czy krajami nordyckimi i czy w ogóle możemy tam swoją obecność zwiększyć– mówił. /fa
Ep 12546Każdy z nas ma trochę inną wrażliwość – zespół słowodaję o muzyce, życiu i wspólnym tworzeniu
Członkowie grupy słowodaje goszczą w studiu Radia Wnet i opowiadają o swojej drodze artystycznej od grania coverów do autorskiego projektu. Jak mówi perkusista zespołu Janek Walewski, dziś sam fakt funkcjonowania w zespole i nie podążanie za solową karierą już ich wyróżnia:Scena muzyczna teraz wygląda tak, że to przeważnie są projekty jednoosobowe.Grupa słowodaje tworzy w nietypowym składzie, w którym instrumenty smyczkowe są podstawowym instrumentarium, a nie dodatkiem. Co ważne, każdy w zespole pisze własne utwory.Każdy z nas ma trochę inną wrażliwość, trochę inną estetykę.~ podkreśla altowiolistka Tosia Bartyś. Proces twórczy polega na tym, że gotowy szkic piosenki trafia na próbę, gdzie całość jest wspólnie aranżowana. Dzięki temu myślę, że czuć rękę każdego z nas w każdym utworze. Oczywiście te utwory się różnią w zależności od tego, kto je napisał, ale dzięki temu, że wspólnie aranżujemy finalną wersję, to czuć, że to jest właśnie nas wszystkich.~ dodaje perkusista. Teksty zespołu zmieniają się wraz z życiem jego członków. Na początku dotyczyły wchodzenia w dorosłość, relacji rodzinnych i pierwszych zawodów miłosnych, dziś coraz częściej opowiadają o nowych etapach.Te teksty są chyba odbiciem naszego codziennego życia. Myślę, że też trochę się zmieniają, im jesteśmy starsi. (...) Teraz, gdy przygotowujemy nowe utwory, to jak patrzę na tę tematykę, której nie chcę do końca zdradzać, to ona bardzo literalnie ilustruje, że jesteśmy już te pięć lat później, czy tam trzy lata później, w kompletnie innych momentach życiowych, już część z nas ma założone rodziny.~ mówi Tosia Bartyś. Jak podkreśla, zespół nie stawia sobie stylistycznych ograniczeń.Trochę robimy, co chcemy. Nie mamy w głowie takiej myśli, że nie zrobimy czegoś, bo tak się nie robi, bo utwory nie wydają się spójne w stosunku do siebie.~ przyznaje altowiolistka, zaznaczając, że najważniejsze jest przekonanie do własnej muzyki. Jeśli twórcy wierzą, że coś jest dobre, zwykle znajduje się też publiczność, która myśli podobnie.Członkowie zespołu słowodaję zapraszają na koncert 15 stycznia o godz. 19:00 do Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach, gdzie będzie można usłyszeć ich muzykę na żywo. Bilety dostępne są TUTAJ. Zachęcają też do śledzenia ich profilu w mediach społecznościowych.
Ep 12545Radosław Fogiel: Nie jesteśmy artystami jednego numeru
Poseł Radosław Fogiel odpiera zarzuty o kryzys w jego ugrupowaniu i groźbę jego rozpadu. Podkreśla, że pozostające od 25 lat na scenie politycznej Prawo i Sprawiedliwość prowadzi debatę programową.
Ep 12544Gwałt w jednostce policji. Cezary Gmyz: Państwo zawiodło
W środę media obiegła wstrząsająca informacja o gwałcie na młodej policjantce w jednostce policji w Piasecznie. Jak ujawnili dziennikarze TV Republika, Sąd Rejonowy w Piasecznie aresztował na trzy miesiące jednego z dowódców Oddziałów Prewencji Komendy Stołecznej Policji. Funkcjonariuszowi postawiono zarzut zgwałcenia młodej policjantki oraz zmuszenia jej do poddania się innej czynności seksualnej, a informacje te potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.Według ustaleń dziennikarzy, do zdarzenia miało dojść podczas libacji alkoholowej w koszarach przy ul. Puławskiej w Piasecznie, gdy podejrzany zaprosił policjantkę do pomieszczenia i tam miało dojść do napaści. Inni funkcjonariusze usiłowali dostać się do środka, gdy kobieta wołała o pomoc.W Poranku Radia Wnet sprawę komentował dziennikarz Cezary Gmyz. Już na początku podkreślał, że najbardziej wstrząsająca była dla niego agresja skierowana nie wobec sprawcy, lecz wobec dziennikarzy, którzy sprawę ujawnili.Ta agresja wobec osób, które ujawniły tę sprawę, czyli wobec mnie i Marcina Dobskiego, była rzeczą absolutnie niebywałą. Gdyby nie Telewizja Republika, ta sprawa zostałaby zakopana i nikt by się o niej nie dowiedział– stwierdził. Zdaniem dziennikarza, odpowiedź władz na pytanie o stan policji jest jednoznacznie negatywna. Wskazywał bezpośrednio na odpowiedzialność polityczną ministra spraw wewnętrznych.Ta sprawa mówi nam niedobrze o policji, dlatego że Marcin Kierwiński nie radzi sobie z zarządzaniem największą formacją mundurową w Polsce. To wpływa na poziom bezpieczeństwa obywateli– ocenił. Gmyz zwracał uwagę, że sytuacja, w której ofiarą przestępstwa pada policjantka, a sprawcą jest inny policjant, podważa fundament zaufania do państwa.Skoro ofiarą może paść policjantka, a sprawcą jest inny policjant, to jak ma się czuć obywatel, który nie nosi munduru?– pytał. Szczególnie ostro oceniał brak natychmiastowej reakcji służb po zdarzeniu, które – jak podkreślał – miało miejsce w zamkniętej jednostce policyjnej, w obecności innych funkcjonariuszy.Ten człowiek został pochwycony na gorącym uczynku w koszarach policji, a mimo to przez dwanaście godzin chodził na wolności. Jeżeli to ma być "natychmiastowa reakcja", to my zupełnie inaczej rozumiemy to pojęcie– dodał. Dziennikarz wskazywał również na brak konsekwencji wobec przełożonych i dowódców odpowiedzialnych za funkcjonowanie jednostki.W poprzednich latach komendanci tracili stanowiska po podobnych aferach. Tutaj, jak się wydaje, konsekwencje spotkają tylko bezpośredniego sprawcę, a tych, którzy dopuścili do libacji w koszarach, nie spotka nic– wskazał. /fa
Ep 12543Głos z trybun i spór o Polskę. Dlaczego „Bunt Stadionów” znów jest aktualny
Rozmowa w Poranku Radia Wnet miała nietypową formułę – w studiu spotkali się dwaj goście: Mariusz Pilis, reżyser i korespondent wojenny, oraz ks. Jarosław Wąsowicz, kapelan prezydenta RP. Goście rozmawiali o środowisku kibiców, pielgrzymce na Jasną Górę i znaczeniu filmu "Bunt Stadionów" po trzynastu latach od premiery.Punktem wyjścia była informacja, że Karol Nawrocki weźmie udział w najbliższej pielgrzymce kibiców na Jasną Górę. Ks. Wąsowicz podkreślał, że obecność prezydenta nie jest gestem jednorazowym ani politycznym, lecz konsekwencją wieloletniej relacji.Był na pielgrzymce jako zwykły kibic Lechii Gdańsk, był jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, był jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Bardzo się cieszymy, że ten nowy etap pielgrzymowania rozpoczynamy już z prezydentem Rzeczypospolitej– mówił kapelan.W rozmowie pojawił się także wątek wypowiedzi premiera Donald Tusk o „dociskaniu śruby” i określeniu „król kiboli”. Obaj rozmówcy zgodnie dystansowali się od tej retoryki, wskazując, że nie ona jest dziś najważniejsza.Nieważne są słowa pana premiera, ale to, że od tylu lat kibice z całej Polski, często ze sobą zwaśnieni, potrafią się jednoczyć wokół spraw naprawdę ważnych– podkreślał ks. Wąsowicz.Kolejnym tematem rozmowy stał się film Bunt Stadionów, którego projekcja zaplanowana jest podczas pielgrzymki. Mariusz Pilis zwracał uwagę, że po trzynastu latach film trafia do zupełnie nowego pokolenia.To jest zupełnie nowa generacja. Ludzie, którzy wtedy mieli po osiem czy dziesięć lat, dziś są dorosłymi Polakami. Oni rozumieją, co się dzieje w Polsce i bardzo często angażują się w różne inicjatywy– mówił reżyser. W tej perspektywie pojawiła się idea kontynuacji filmu – nie jako nostalgicznego powrotu, lecz zapisu współczesnych sporów i napięć.Co jakiś czas to samo wyzwanie wraca. Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, ale spór o wartości pozostaje– zauważył ks. Wąsowicz, dodając, że decyzja o ewentualnej drugiej części mogłaby zapaść właśnie na Jasnej Górze.Rozmówcy szeroko mówili o roli stadionów jako miejsca artykulacji społecznego sprzeciwu. Pilis przypominał, że to właśnie z trybun płynęły hasła, które w ostatnich latach obiegły całą Polskę.To był bardzo autentyczny, oddolny głos. Trybuny mówiły wyraźnie, że coś jest nie tak i że ten fałsz, który znowu przebija się do przestrzeni publicznej, trzeba nazwać po imieniu– podkreślał.Ks. Wąsowicz sięgał głębiej w historię ruchu kibicowskiego, pokazując jego zakorzenienie w doświadczeniu oporu wobec komunizmu i w obronie narodowej tożsamości.Od lat 70., przez Solidarność, po lata 80. – kibice zawsze stawali w obronie pryncypiów: kultury, historii, języka i wartości chrześcijańskich. Te fundamenty są dziś podkopywane, dlatego pojawia się głos oddolny, społeczny– mówił.W końcowej części rozmowy obaj goście zgodzili się, że kibice nie są jednolitą grupą ani zapleczem żadnej partii politycznej.Nie da się stworzyć portretu kibica. To może być lekarz, student, kierowca autobusu, ksiądz czy filmowiec. Kibice to Polacy – to jesteśmy my– podsumował Mariusz Pilis./fa
Ep 12538LOS MOŻNA ODMIENIĆ. 64 odcinek audycji Limes inferior
Fate can be altered to motto polskiej firmy biotechnologicznej Molecure, której prezes, Marcin Szumowski, jest gościem Limes inferior.Rozmawiamy o perspektywach całego polskiego sektora biotechnologicznego oraz pracach i szansach samego Molecure.Molecure to jedna z niewielu firm na świecie, które zajmują się budową związków małocząsteczkowych mogących oddziaływać bezpośrednio z RNA i ma szansę być jedną z pierwszych polskich firm, które wprowadzą innowacyjny lek do III fazy badań klinicznych.Firma skupia się na tzw. małych cząsteczkach, to m.in. ważny kierunek rozwoju nowoczesnej terapii chorób nowotworowych i zapalnych. Dwa zaawansowane związki małocząsteczkowe opracowane przez Molecure - kandydaci na leki, to OATD-01 (sarkoidoza i MASH; pierwszy w swojej klasie inhibitor CHIT1) i OATD-02 (jedyny na świecie podwójny inhibitor arginaz 1 i 2). Najbardziej zaawansowany kandydat na lek, OATD-01, jest obecnie w II fazie badań klinicznych u pacjentów z sarkoidozą. OATD-02 będzie mógł natomiast „odblokować” układ odpornościowy pacjenta do walki z nowotworem. Wyjątkowym przedsięwzięciem jest także platforma RNA, dzięki której poszerzy się możliwość modulowania ludzkich białek, otwierając drogę do nowych terapii i nowych leków (tylko 15% białek w ludzkim organizmie można modulować tradycyjnymi metodami).
Ep 12542Krystian Kamiński: Europa będzie rozgrywana, Polska nie może liczyć tylko na USA
W rozmowie w Radiu Wnet Krystian Kamiński – były poseł Konfederacji – postawił jedną, przewodnią tezę: świat wchodzi w etap „nowego koncertu mocarstw”, w którym liczy się nie język wartości, lecz twarde wyznaczanie stref wpływów. Pretekstem była eskalacja wokół Wenezueli i informacje o zatrzymaniu rosyjskich tankowców przez Stany Zjednoczone, ale Kamiński szybko przesunął akcent z wydarzenia na logikę, która – jego zdaniem – stoi za decyzjami Waszyngtonu.„Mamy do czynienia z nową linią koncertu mocarstw, gdzie mocarstwa wyznaczają swoje strefy wpływu i reszta ma je respektować.”W tej interpretacji kluczowe jest, że USA coraz wyraźniej traktują zachodnią półkulę jako obszar „wyłączny”, a działania wobec Wenezueli mają być nie tyle operacją „w imię demokracji”, ile sygnałem: „tu rządzimy my”.„Chodziło po prostu o zamanifestowanie potęgi i takie militarne postawienie kropki nad i… że na zachodniej półkuli tylko my rządzimy. Nikt nie ma prawa nam się trącać.”Kamiński odrzucał popularne wytłumaczenia, że chodziło wyłącznie o ropę albo narkotyki. Przypominał, że Caracas deklarowało gotowość dopuszczenia amerykańskich firm, a kanały przerzutowe narkotyków mają inną geograficzną logikę niż polityczna opowieść. Dla niego sednem była demonstracja siły – i powrót do doktryny Monroe w nowej, trumpowskiej wersji:„…wracając doktrynę Monroe, albo jak to prezydent Trump określił, Donroe, tak, czyli od jego imienia Donalda i od nazwista Monroe.”Z tej diagnozy Kamiński wyprowadzał wniosek najważniejszy z perspektywy Warszawy: USA mogą bronić ‘swojej półkuli’, ale Europy – niekoniecznie, a to oznacza, że Stary Kontynent będzie słabym graczem w układance.„Stany Zjednoczone twierdziły, że swoją półkulę będą broniły… ale już Europę niekoniecznie. To oznacza, że jeśli Europa będzie chciała być samodzielną siłę, to musi mieć siłę militarną, siłę gospodarczą, siłę dyplomatyczną…”Pytany, czy Europa ma dziś taki potencjał, odpowiadał wprost:„…według mnie i według większości analityków jednak nie ma. No i będzie rozgrywana w tej całej konfrontacji.”W jego ujęciu Polska musi potraktować to jako ostrzeżenie. Nawet jeśli dziś „jesteśmy jednostronnie w tej amerykańskiej strefie”, to nie daje to gwarancji na przyszłość – bo zainteresowania Waszyngtonu przesuwają się, a priorytety kolejnych administracji mogą się zmieniać.„…raczej powinniśmy dbać o własne siły… żebyśmy my potrafili się obronić, a nie liczyć na to, że Stany Zjednoczone będą to za nas, bo ich zainteresowanie jest po prostu gdzie indziej.”Kamiński podkreślał też, że nie wierzy w łatwe hasła typu „USA działa tak samo jak Rosja” – wskazywał na różnicę celu: Waszyngton ma dążyć do „posłusznych władz”, Moskwa częściej do zajmowania terytorium. Ale nawet przy tych różnicach logika stref wpływów ma skutek wspólny: o losie państw regionu rozmawia się przy wielkim stole, a brak przygotowania oznacza ryzyko decyzji podejmowanych ponad głowami.„…jeśli będziemy uważali, że Stany Zjednoczone nas zawsze obronią przed wszystkim, to możemy się bardzo mocno zdziwić.”
Ep 12541USA, Rosja, Chiny? Otoka-Frąckiewicz: To fałszywy wybór
W Popołudnia Radia Wnet prowadzący pytał Rafała Otokę-Frąckiewicza, „lewicowego dziennikarza”, o to, czy Polska ma wybierać między wielkimi graczami. Tematem startowym była Wenezuela i niejasna sytuacja wokół Nicolása Maduro, ale rozmowa szybko rozlała się na większe pytania: o starcie mocarstw, miejsce Europy oraz o to, czy Polska w ogóle potrafi prowadzić politykę „na własny rachunek”.Otoka-Frąckiewicz na początku studził emocje: w sprawie Wenezueli – jak podkreślał – „na razie nic nie wiadomo”, a sprzecznych sygnałów jest od początku za dużo, by wyciągać pewne wnioski. Potem jednak przechodzi do interpretacji: na pierwszym planie są interesy i rywalizacja mocarstw, a język wartości bywa tylko opakowaniem.W pewnym momencie gość stawia tezę, że świat wchodzi w fazę, w której nawet te dekoracje mogą opaść – i to właśnie uznaje za nowość. Wskazuje, że Donald Trump mówił wprost o logice siły i zysku, bez zasłaniania się misją demokratyzacyjną:Nie chodzi o żadną demokrację. Chodzi o pieniądze, o ropę, o nasze zyski i Ameryka musi być silna kosztem każdego innego państwa na świecie– komentował. Grenlandia i test na myślenie o PolsceProwadzący raz po raz podrzucał scenariusz „Grenlandii”: co, jeśli Trump „zajmie” wyspę – politycznie, gospodarczo albo nawet wojskowo? I co wtedy zrobi Europa, Dania, a przede wszystkim Polska? W pytaniach wracała kwestia: z kim trzymać – z USA czy z Europą?.Otoka-Frąckiewicz unikał prostych podziałów i nie przyjmował narracji sprowadzającej polską politykę do opowiedzenia się po jednej ze stron. Najpierw ucinał praktycznie: Polska nie ma tam baz, nie jest kluczowym graczem w tym sporze. Ale zaraz potem przesuwał rozmowę na poziom zasad: istotne nie jest, „czyjego patrona wybrać”, tylko jak zbudować własną pozycję, tak by nie być wyłącznie przedmiotem cudzych decyzji. Wprost wybrzmiało to, gdy prowadzący zapytał o stronę w starciu mocarstw:„Polska? Po swojej”.Dopytywany „co to znaczy”, gość dopowiadał, że państwo powinno prowadzić politykę opartą na własnym interesie, a nie na odruchowym dopisywaniu się do jednego bieguna.Później prowadzący sformułował pytanie, czy lepiej, żeby „nas miały Stany”, czy „żeby nas miała Rosja”? Otoka-Frąckiewicz odrzucił samą konstrukcję takiej alternatywy. Nie wchodził w licytację „mniejszego zła”, tylko wracał do tego samego postulatu: Polska ma „mieć samą siebie”.Ja chcę, żebyśmy mieli my sami siebie, żeby Polska była silna, a ludziom żyło się lepiej– mówił. Kolejny fragment rozmowy dotyczył oceny polskiej pozycji. Otoka-Frąckiewicz postawił tezę pesymistyczną – że Polska w geopolityce i gospodarce jest w praktyce mało samodzielna, a jej potencjał jest w dużej mierze zależny od zewnętrznych centrów. Prowadzący tę tezę punktował jako „hasło, które się klika” i próbował ją relatywizować, dopytując o skalę realnej zależności oraz o to, czy da się to zmienić.Gość argumentował, że problemem nie jest pojedynczy wskaźnik czy jedno hasło o „dwudziestej gospodarce świata”, tylko kruchość modelu opartego o kapitał zewnętrzny: firmy mogą przenosić procesy i miejsca pracy tam, gdzie jest taniej. W tym kontekście przywołał przykład Krakowa i sytuację ludzi, którzy tracą pracę, gdy zagraniczne podmioty przenoszą działalność do Azji:
Ep 12540Beata Maciejewska: Tusk ma Czarzastego za nic
Chyba tylko sam marszałek Sejmu uważa dziś, że Lewica jest silna - mówi była posłanka tego ugrupowania, autorka książki "Kulisy Lewicy".
Ep 12539Serwis Międzynarodowy: operacja USA w Wenezueli godzina po godzinie, protesty w Iranie
Operacja pojmania prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro zaskoczyła świat oraz polityków amerykańskich. Jak wydarzenia w Wenezueli mogą wpłynąć na sposób prowadzenia polityki międzynarodowej na świecie?
Ep 12537Studio Białoruskie 07.01.2026 r.: dalszy ciąg napięć między Wilnem a Mińskiem
W audycji nie zabrakło prognoz dotyczących tego, jak na sytuację na Białoruski wpłynie interwencja USA w Wenezueli.
Ep 12536Libańskie zwyczaje bożonarodzeniowe - Studio Bejrut - 06.01.2026 r.
Słuchamy o religijnej i kulturowej różnorodności kraju, lokalnych nazwach i znaczeniu święta (Epifania/Dynach), zwyczajach domowych i kościelnych, poświęceniu wody oraz symbolice słowa „dajem”.
Ep 12535Muzyka i codzienność w cieniu wojny: rozmowa z Władysławem Hołobem – Cała naprzód 07.01.2026 r.
Konrad Mędrzecki, prosto z użhorodzkiego studia domowego, prowadzi ciekawą rozmowę z Władysławem Hołobem – saksofonistą i informatykiem, który wraz z wybuchem wojny musiał opuścić rodzinne Mikołajewo.Rozmówca dzieli się swoimi doświadczeniami związanymi z rosyjską agresją na Ukrainę oraz jej realnymi konsekwencjami dla jego życia i losów najbliższych. Opowiada także o niezwykłej pomocy, jaką on i jego rodzina otrzymali od ks. Henryka Jaworskiego, a także o sile i znaczeniu muzyki w swoim życiu. Specjalnie dla słuchaczy Radia Wnet wykonuje kilka standardów na saksofonie!
Ep 12535"Wyprawa do wnętrza PRL"- Nieregularnik literacki - 04.01.2026 r.
Czemu Peerel ciągle wzbudza sentyment? Czy przypominanie jego absurdów może to zmienić? Na ile czytelne są jeszcze pojęcia: ZURT, PGR oraz PEWEX?
Ep 12534"Proces Maduro będzie przestrogą dla resztek reżimu w Caracas"
Wenezuela była źródłem największej fali migracji do USA, dlatego Trump zdecydował się wyeliminować to zagrożenie - mówi dziennikarz Telewizji Republika Maciej Rusiński.
Ep 12533„Pokazujesz telefon albo idziesz do więzienia”. Nowa codzienność Wenezueli
– To kraj bandycki – mówi w Radiu Wnet wenezuelski reżyser Franco de Peña. Opisuje w Radiu Wnet, jak bojówki i aparat represji nadal rządzą Wenezuelą.Sytuacja w Wenezueli po aresztowaniu Nicolás Maduro nie oznacza realnej zmiany władzy – mówi na antenie Radio Wnet wenezuelski reżyser i dokumentalista Franco de Peña. Jak relacjonuje, państwo wciąż znajduje się pod kontrolą tej samej grupy ludzi, a codzienność obywateli wyznaczają represje, bojówki i strach.
Ep 12532Chiny wściekłe po amerykańskiej akcji w Wenezueli
Tak ostrego języka chińskiej dyplomacji jeszcze nie słyszałem – relacjonuje Andrzej Zawadzki-Liang, gospodarz Studia Szanghaj w Radiu Wnet po amerykańskiej akcji w Wenezueli.Jak relacjonuje Andrzej Zawadzki-Liang, w Chinach wydarzenia w Wenezueli stały się tematem numer jeden. Wynika to z faktu, że Chiny są największym partnerem inwestycyjnym i handlowym Wenezueli, szczególnie od czasów Hugo Cháveza, a później Nicolása Maduro.Nic dziwnego, że Pekin zareagował jako pierwszy i w wyjątkowo ostrym tonie– podkreśla gospodarz Studia Szanghaj.Zawadzki-Liang zwraca uwagę, że reakcja chińskiego MSZ była rzadko spotykana, jeśli chodzi o język dyplomatyczny.Jak mówi, sam rzecznik chińskiego MSZ wprost stwierdził, że działania USA są bezprawne i stanowią naruszenie prawa międzynarodowego.Według relacji Zawadzkiego-Lianga, w Pekinie podkreślano również, że Stany Zjednoczone nie mają prawa pełnić roli „międzynarodowego policjanta”.
Ep 12531Maciej Kożuszek: Trump między MAGA a establishmentem, Grenlandia kluczem geostrategii
Maciej Kożuszek analizuje napięcia w USA: pęknięcia w obozie Trumpa, kryzys Demokratów, Wenezuelę i znaczenie Grenlandii w globalnej rywalizacji.
Ep 12530Polska traci suwerenność kawałek po kawałku. 10 punktów Jacka Saryusz-Wolskiego
Unia Europejska krok po kroku staje się państwem, odbierając kompetencje państwom narodowym – mówi Jacek Saryusz-Wolski. W rozmowie z Jaśminą Nowak wylicza obszary utraty suwerenności Polski.