PLAY PODCASTS
Radio Wnet

Radio Wnet

3,593 episodes — Page 53 of 72

Ep 12678Program Wschodni 17.01.2026 r: dotkliwy kryzys energetyczny w Kijowie i innych częściach Ukrainy, wypadek Adama Kadyrowa

Powstanie Styczniowe a idea Rzeczpospolitej. Mróz i brak ogrzewania w Kijowie. Negocjacje ws. zakończenia wojny.

Jan 19, 202652 min

Ep 12677"Pospieszalscy. Rodzina" - Nieregularnik literacki - 18.01.2026 r.

Co jest nieformalnym herbem rodu Pospieszalskich? Gdzie znajduje się kolebka tego klanu? Jak na losy jego reprezentantów wpłynęły obroty kola historii?

Jan 19, 202659 min

Ep 12676Tomasz Budnikowski: Adam Szłapka za swój wpis może trafić przed sąd

Adwokat Tomasz Budnikowski w rozmowie z Jaśminą Nowak tłumaczy niestosowność wpisu rzecznika Adama Szłapki, atakującego mecenasa Bartosza Lewandowskiego. Wskazuje też konsekwencje prawne publikacji.

Jan 19, 202610 min

Ep 12675Andrius Tučkus – Studio Wilno – 15.01.2026 r.

O styczniu 1991 roku na Litwie: źródłach społecznej siły, solidarności Polaków i Litwinów, cenie wolności oraz aktualności tamtej lekcji po 35 latach.

Jan 19, 202630 min

Ep 12674„To nie wystarczy do wygranej”. Matczuk o brutalnej strategii Tuska

Rozliczenia konsolidują elektorat, ale nie budują przyszłości – mówi Piotr Matczuk w Radiu Wnet. Jego zdaniem rząd utknął, a opozycja nie potrafi jeszcze tego wykorzystać.Donald Tusk „zostaje w tyle” i jedzie na jednym temacie – tak Piotr Matczuk, komentator polityczny z kanału „Taktyka Polityki”, ocenia ostatnie miesiące działań premiera. W jego opinii koalicja rządząca jest dziś sprawna sejmowo, ale przekaz oparty głównie na rozliczeniach przestaje dawać efekt, bo nie odpowiada na rosnące problemy społeczne i gospodarcze.Uważam, że Donald Tusk zostaje trochę w tyle, bo nie ma pomysłu na bieżącą sytuację. Żurek, rozliczenia, Ziobro nie są odpowiedzią na te pytania: co z NFZ-em? Co z cenami?– mówi Piotr Matczuk.Koalicja „poukładana” w Sejmie, ale to nie wystarczyMatczuk przekonuje, że arytmetyka sejmowa została w praktyce sprawdzona w grudniu i wyszła na korzyść Donalda Tuska.Traktowałem jako „probierz” głosowanie grudniowe nad Czarzastym – przeszło gładko dla Tuska. On to wygrał. Koniec. Nie było tu wątpliwości– ocenia.

Jan 19, 202624 min

Ep 12673Grenlandia, energia i wybory w USA. „Trump dociska, bo ma mało czasu”

Spór wokół Grenlandii oraz gwałtownie rosnące znaczenie cen energii coraz wyraźniej splatają się w jedną opowieść o nowym etapie globalnej rywalizacji. W rozmowie na antenie Radia Wnet Andrzej Krajewski, dziennikarz, publicysta i historyk, przekonywał, że działania Donalda Trumpa mają charakter brutalnej presji, a europejska odpowiedź jedynie zachęca do dalszego nacisku.Zdaniem Krajewskiego amerykański prezydent doszedł do momentu, w którym próbuje wymusić ustępstwa metodą szantażu, ale jego pole manewru jest ograniczone przez sytuację wewnętrzną w USA.Trump gra bardzo ostro. On chce po prostu szantażem wymusić Grenlandię. Ale zajęcie jej siłą cieszy się olbrzymią niepopularnością w Stanach Zjednoczonych – nawet wśród republikanów– podkreśla. I dodaje, że „nie ma przyzwolenia ani opinii publicznej, ani dużej części Kongresu. A jesienią są wybory i Republikanie mogą stracić większość”.Krajewski zwraca uwagę, że Grenlandia może stać się jednym z tematów, które obrócą się przeciwko Trumpowi w kampanii śródokresowej, jeśli presja na Danię i Unię Europejską będzie eskalowana.Trump straszy, naciska, sięga po cła, żeby wymusić dobrowolne oddanie wyspy. Ale czy to nastąpi? To nie jest takie oczywiste– ocenia.Jednocześnie rozmówca Radia Wnet bardzo krytycznie ocenia europejską demonstrację „siły” w odpowiedzi na amerykańskie naciski.Jeżeli wysyła się trzydziestu kilku żołnierzy i oficerów na poziomie bardzo słabej kompanii, to sygnał jest jeden: bronimy się, ale niezbyt dzielnie i jesteśmy otwarci na rozmowę– mówi. I wskazuje, że „to jest sygnał, który mówi: warto docisnąć, bo wtedy pękną”. Przekonuje, że taki komunikat odbierają nie tylko Stany Zjednoczone, ale też Pekin i Moskwa.Drugim kluczowym wątkiem rozmowy była polityka energetyczna, która – zdaniem Krajewskiego – może przesądzić o wyniku wyborów w USA. Choć ceny paliw nie są dziś głównym problemem, to gwałtownie drożejąca energia elektryczna zaczyna uderzać w amerykańskie gospodarstwa domowe.Od czterech lat prąd w Stanach Zjednoczonych drożeje. Zdrożał już o ponad trzydzieści kilka procent i to jest dla Amerykanów szok, bo przez dwadzieścia lat płacili mniej więcej te same rachunki– wyjaśnia. Podkreśla, że „to jest koszt, na który nie byli przygotowani, a Amerykanie głosują portfelem”. Źródłem problemu jest rosnące zapotrzebowanie na energię związane z reindustrializacją oraz rozwojem centrów danych i sztucznej inteligencji – zjawisko, którego Europa od lat już nie doświadcza.Wraz ze wzrostem PKB w Stanach rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną. W Europie tego nie ma od kilkunastu lat. W Niemczech zapotrzebowanie spadło o ponad 20 procent– wskazuje Krajewski.W tym kontekście publicysta ostro krytykuje unijną transformację energetyczną, opartą – jego zdaniem – na wskaźnikach emisji, a nie na efektywności systemu.W Europie głównym wyznacznikiem był wskaźnik emisji CO₂. On jest dobry dla biurokracji, ale nie oznacza ani efektywności, ani taniości systemu energetycznego– mówi.Trump, jak zauważa Krajewski, obrał kierunek dokładnie odwrotny niż Unia Europejska.On uciął subsydia do OZE, prowadzi otwartą wojnę z wiatrakami i chce przekierować fundusze na paliwa kopalne i energetykę jądrową. Efekty tej polityki będą widoczne za kilka lat, ale czasu do wyborów jest bardzo mało– dodaje.Zdaniem rozmówcy Radia Wnet, Europa znalazła się dziś w strategicznym rozkroku.Jeżeli przez kolejne pięć lat energia będzie dużo tańsza w USA i w Chinach, a Europa będzie tracić konkurencyjność, to tego się nie da przetrwać. Granica zostanie osiągnięta albo poprzez kontrolowaną modyfikację, albo poprzez niekontrolowany kryzys. A lepsza jest modyfikacja niż kryzys– podsumowuje.– podsumowuje./fa

Jan 19, 202619 min

Ep 12672„Grenlandia to nie towar”. Polak z Sisimiut o niepokoju, życiu i tym jak Trump paradoksalnie zbliżył Grenlandię do Danii

W ostatnich tygodniach Grenlandia znalazła się w centrum globalnego zainteresowania. Do Nuuk i mniejszych miejscowości ściągnęły dziesiątki ekip medialnych, a temat wyspy regularnie trafia na czołówki portali informacyjnych. W Radiu Wnet o tym, jak ta sytuacja wygląda „od środka”, opowiedział Adam Jarniewski, Polak mieszkający na Grenlandii od dwóch dekad, na co dzień związany z miastem Sisimiut.Już na początku rozmowy podkreślał, że nagłe zainteresowanie mediów nie jest dla mieszkańców niczym komfortowym.– „Nie jest to ciekawa sytuacja tak naprawdę. Ani dla mnie, ani chyba dla mieszkańców wyspy. Ta sytuacja już się trochę ciągnie – rok temu się wszystko zaczęło, eskalowało do marca, potem ucichło i teraz znowu wróciło” – mówił.Powrót tematu Grenlandii w światowej polityce wiąże się bezpośrednio z ostrą retoryką Donalda Trumpa. Jak relacjonował Jarniewski, jej skutkiem jest nie tylko medialny chaos, ale też realny niepokój społeczny.– „Pojawiły się zakusy Donalda Trumpa o Grenlandię i to się wiąże z tym, że jest tu multum dziennikarzy, reporterów i generalnie panuje duży niepokój” – podkreślał.Nastroje te nie są wyłącznie jego osobistym odczuciem. Jak zaznaczył, sprzeciw wobec amerykańskiej narracji jest powszechny.– „Myślę, że to jest nastrój wśród wielu mieszkańców, praktycznie wszystkich. Jutro będą organizowane demonstracje przeciwko tej twardej retoryce amerykańskiej wobec Grenlandii” – mówił.Zapytany, czy Grenlandczycy chcą zmiany statusu wyspy, odpowiedział wprost:– „Raczej chcą, żeby było tak jak jest. Ta retoryka Donalda Trumpa jest po prostu za ostra”.Rozmowa zeszła także na codzienne życie na Grenlandii – zupełnie inne od tego, które znamy z Europy kontynentalnej. Jarniewski mieszka w Sisimiut, drugim co do wielkości mieście wyspy.– „Drugie co do wielkości miasto liczy jedynie 5,5 tysiąca mieszkańców” – przypominał, pokazując skalę grenlandzkich realiów.Jak zaznaczał, życie na wyspie to z jednej strony ogromna przestrzeń i bliskość natury, z drugiej – poważne ograniczenia.– „Grenlandia to ogromny bezkres. Mamy bardzo małą gęstość zaludnienia i bardzo korzystamy z tych wielkich przestrzeni. Normalne jest na przykład, że chodzimy na polowania” – mówił.Jednocześnie dodawał:– „Transport jest bardzo utrudniony, bo miasta nie są połączone siecią dróg. Wszystko odbywa się drogą lotniczą, z częstymi opóźnieniami. No i generalnie wszystko jest bardzo drogie”.Istotnym wątkiem rozmowy były relacje Grenlandii z Danią. Zdaniem Polaka obecny kryzys geopolityczny paradoksalnie zmienia ich postrzeganie.– „Donald Trump dość paradoksalnie zbliża Danię i Grenlandię. Wielu Grenlandczyków zaczyna zdawać sobie sprawę, że ten sojusz przyniósł też wiele dobrego – między innymi pozwolił zachować kulturę i sposób życia” – oceniał.Jako kontrast przywołał sytuację Inuitów na Alasce:– „W przeciwieństwie do Inuitów na Alasce, gdzie ich kultura i język zostały praktycznie wytrzebione przez Amerykanów”.Podkreślał też znaczenie kontekstu historycznego, często pomijanego w debacie publicznej.– „Jeżeli mówimy o tym, co działo się w latach 50. i 60., nie można tego oceniać z perspektywy dzisiejszych czasów. O tym często zapominają media” – zaznaczył.Jarniewski mówił również o języku i tożsamości Grenlandczyków.– „Język grenlandzki jest oficjalnym językiem. Zdaje się z niego maturę. To imponujące, biorąc pod uwagę, że mówi nim około 50 tysięcy ludzi – mniej niż językiem kaszubskim” – podkreślał.W kontekście ewentualnej pełnej niepodległości wyspy był ostrożny.– „Większość Grenlandczyków zdaje sobie sprawę, że stuprocentowa niepodległość przy tak małej liczbie ludności byłaby ogromnym wyzwaniem, być może niemożliwym” – oceniał, wskazując, że tylko jedna partia polityczna otwarcie forsuje taki scenariusz.Rozmowa zeszła też na kwestie bardzo przyziemne – jedzenie.– „Żywimy się głównie mięsem. Bardzo trudno być tu wegetarianinem. Klasyczną potrawą jest zupa z foki – sułasad. Je się też renifera, morsa, wieloryba, a nawet mięso niedźwiedzia polarnego” – mówił bez ogródek.Na pytanie, dlaczego od 20 lat nie wrócił do Polski, odpowiedział spokojnie:– „Moja żona jest Grenlandką. Od razu spodobało mi się to życie – bez pośpiechu, bez codziennych zmagań. Wydaje mi się, że żyje nam się tutaj lepiej niż żyłoby się w Polsce”.Na koniec, zapytany o życzenie po tygodniach medialnego oblężenia, nie wahał się ani chwili:– „Świętego spokoju”.

Jan 19, 202621 min

Ep 12671Karnowski ostrzega: Tak prawica może oddać władzę Tuskowi

Debata o przyszłości Polski coraz wyraźniej przesuwa się z poziomu bieżących sporów na pytanie o zdolność państwa do długotrwałego funkcjonowania. W rozmowie na antenie Radia Wnet Jacek Karnowski, redaktor naczelny Telewizji wPolsce24, odniósł się zarówno do sytuacji demograficznej, jak i do układu sił po prawej stronie sceny politycznej.Punktem wyjścia była diagnoza stawiana już wcześniej na antenie: Polska wchodzi w fazę głębokiego kryzysu demograficznego, który w kolejnych dekadach przełoży się na dramatyczny spadek świadczeń emerytalnych. Jednak zdaniem Karnowskiego, jeszcze poważniejszym problemem jest sposób, w jaki część elektoratu reaguje na ten kryzys politycznie.Jest większość prawicowa i ta większość, która ukształtowała się po zwycięstwie Karola Nawrockiego, ona trwa i to jest dobra wiadomość na początek 2026 roku. Natomiast rozkład głosów pomiędzy tymi trzema formacjami – dwiema Konfederacjami i Prawem i Sprawiedliwością – jest kluczowy– podkreśla.Karnowski przypomina doświadczenie tzw. Trzeciej Drogi, które jego zdaniem powinno działać otrzeźwiająco na wyborców szukających „trzeciej opcji”.Wielu ludzi z dobrą wolą zagłosowało na Szymona Hołownię, sądząc, że on będzie łączył i obniżał temperaturę sporu. Okazało się, że głosowali na podpórkę Donalda Tuska, która już nie istnieje– mówi.W podobnych kategoriach ocenia dziś część głosów oddawanych na Konfederację oraz na środowisko Grzegorz Braun.Głosując na Konfederację – obie Konfederacje – tak naprawdę nie wiemy, na co głosujemy. To nie może być wyłącznie głos emocjonalny ani głos sprzeciwu. Głos polskiego patrioty musi być również głosem za takim rządem, który udźwignie realne ciężary państwa– podkreśla.Karnowski ostro krytykuje narracje, które – jego zdaniem – rozbijają prawicową większość i pośrednio wzmacniają pozycję Donald Tusk.Te opowieści, że Morawiecki udawał twardość, a Tusk mówił miękko, a działał ostro, to są po prostu banialuki niemające nic wspólnego z rzeczywistością– ocenia.Szczególnie mocno wybrzmiewa wątek wypowiedzi negujących Holokaust, które – zdaniem Karnowskiego – uderzają bezpośrednio w polski interes narodowy.Jaki jest dziś interes Polski w negowaniu Holokaustu? Po pierwsze, podważamy niemiecką arcyzbrodnię. Tym samym przyspieszamy podważanie zbrodni na Polakach. Za chwilę okaże się, że wszystko było kłamstwem: obozy, łapanki, komory gazowe– ostrzega.Po drugie, takie deklaracje spychają Polskę na margines relacji ze Stanami Zjednoczonymi. A bez relacji sojuszniczej z USA nasza niepodległość staje się fizycznie nie do utrzymania– dodaje.Jednocześnie Karnowski przyznaje, że poparcie dla Grzegorza Brauna nie bierze się znikąd.Ja rozumiem te głosy. One wynikają z zapotrzebowania na wyraźniejszą obronę spraw cywilizacyjnych– mówi.To – jego zdaniem – sygnał także dla Prawo i Sprawiedliwość, które nie może ograniczać się wyłącznie do polityki socjalnej i inwestycyjnej.PiS nie może stać się partią wyłącznie pieniędzy, socjalu i inwestycji. Obszar tożsamości, zagrożeń cywilizacyjnych i walki z ideologiczną ofensywą musi być prowadzony w sposób wiarygodny i konsekwentny– podkreśla./fa

Jan 19, 202615 min

Ep 12670Prof. Krasnodębski: słabość Europy obnażona, Polska stoi przed testem odwagi

Europa została pozostawiona sama sobie – ocenia socjolog i były europoseł PiS prof. Zdzisław Krasnodębski, wskazując na kryzys Unii, presję USA i brak polskiej strategii w zmieniającym się świecie.

Jan 19, 202626 min

Ep 12669Port Haller przy elektrowni jądrowej. Ekspert wyjaśnia sens inwestycji

Port Haller to nowa inicjatywa Prawa i Sprawiedliwości zakładająca budowę pełnomorskiego portu Ro-Ro (czyli naczep drogowych, pojazdów kołowych oraz jednostek wojskowych) na Bałtyku. Ma on powstać w Choczewie, w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Port wypełniłby lukę w systemie transportowym i obronnym kraju.Inwestycja ma zapewnić Polsce dostęp do dwóch nowych korytarzy handlowych: bałtycko-czarnomorskiego oraz adriatycko-bałtyckiego, które – według zapowiedzi – mają być gotowe w ciągu najbliższych pięciu lat. Jednocześnie port ma pełnić funkcję bezpiecznej bramy dla przerzutu wojsk sojuszniczych NATO, pozostając poza zasięgiem rosyjskiej artylerii dalekiego zasięgu z Obwodu Królewieckiego i w obszarze działania bazy antyrakietowej w Redzikowo.O szczegółach tej koncepcji w Poranku Radia Wnet mówił Arkadiusz Szyszka, wieloletni pracownik infrastruktury portowej i energetycznej oraz analityk. Zdaniem Szyszki, kluczowe jest to, że infrastruktura portowa w Choczewie i tak powstanie – niezależnie od politycznych deklaracji.Zanim przejdziemy dalej: w Choczewie buduje się elektrownię jądrową. Żeby ją wybudować, trzeba przywieźć olbrzymie elementy konstrukcji – generatory, piece, bardzo duże gabaryty. Do tego potrzebny jest terminal. I w ramach tej budowy taki terminal już powstaje, budowany przez Urząd Morski w Gdyni– wyjaśnia.Jak dodaje, terminal oznacza w praktyce nabrzeże, falochron, drogę i linię kolejową, czyli pełną podstawę do obsługi dużych ładunków.To jest tak naprawdę nabrzeże, przy którym statek może zacumować i się rozładować, do tego falochron, żeby się nie bujał, droga i kolej. I ktoś, kto zna realia portów Trójmiasta, wpadł na bardzo dobry pomysł, bo w Gdyni od lat mamy przeładunki Ro-Ro– mówi Szyszka.https://wnet.fm/2026/01/14/port-haller-na-baltyku-nowa-brama-handlowa-i-militarna-polski/Analityk tłumaczy, że technologia Ro-Ro – czyli roll on, roll off – obejmuje nie tylko samochody osobowe, ale też naczepy, wagony, wielkie elementy infrastrukturalne czy komponenty farm wiatrowych. Problemem Trójmiasta jest jednak brak miejsca.Gdynia potrzebuje ogromnych placów składowych. Tych ładunków nie można stawiać jeden na drugim. One muszą stać obok siebie i być bardzo szybko rozładowywane. Gdynia po prostu nie ma hektarów – port jest zamknięty przez miasto– podkreśla.Zdaniem Szyszki, Choczewo daje przestrzeń, której brakuje w istniejących portach, a jednocześnie wpisuje się w europejskie korytarze transportowe łączące Skandynawię z południem kontynentu.Tu się włączają transeuropejskie projekty transportowe. Turcja, Grecja, południe Europy – tam się bardzo dużo buduje. Te korytarze mają łączyć Skandynawię z Adriatykiem i Morzem Egejskim– wskazuje.Rozmówca Radia Wnet zwraca też uwagę na aspekt militarny inwestycji.To jest port na uboczu, łatwy do ochrony. Gdyby zostawić ruch pasażerski w Trójmieście, a ładunki stricte przemysłowe i wojskowe przenieść do Choczewa, to z punktu widzenia logistyki i bezpieczeństwa to jest rewelacja– ocenia.Choć PiS jest dziś w opozycji, Szyszka przekonuje, że sama infrastruktura i tak zostanie zbudowana.On powstanie tak czy siak. Może nie będzie się nazywał Haller, ale będzie nabrzeże, będzie droga i będzie falochron. Pytanie tylko, czy ktoś to wykorzysta, czy to będzie stało i rdzewiało– mówi.Nowy port mógłby też zmienić układ sił na Bałtyku.W przeładunkach Ro-Ro liczy się czas. To żegluga krótkodystansowa, głównie kierunki skandynawskie. Będziemy konkurować z Rostockiem i innymi portami, a to oznacza realną walkę o strumienie towarów– podsumowuje analityk./fa

Jan 19, 202611 min

Ep 12668Trump i Grenlandia. Dlaczego północ stała się kluczowa

W amerykańskich mediach narasta dyskusja wokół Grenlandii, która – jak wskazują komentatorzy – stała się jednym z kluczowych punktów globalnej strategii Stanów Zjednoczonych. Tomasz Grzywaczewski, korespondent Radia Wnet w USA, podkreśla, że odbiór działań Donalda Trumpa jest w Stanach Zjednoczonych skrajnie spolaryzowany.To oczywiście zależy od tego, jakie media będziemy czytać lub oglądać. Duża część mediów nieprzychylnych obecnemu prezydentowi wskazuje, że te działania Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii w katastrofalny sposób niszczą pozycję Stanów Zjednoczonych globalną, niszczą wizerunek USA w oczach sojuszników i prowadzą do osłabiania Paktu Północnoatlantyckiego– mówi Grzywaczewski.https://wnet.fm/2026/01/16/doomsday-nad-arktyka-ekspert-osw-grenlandia-wchodzi-do-gry-o-globalne-bezpieczenstwo/Z drugiej strony, media przychylne administracji Trumpa argumentują, że Grenlandia ma znaczenie fundamentalne dla bezpieczeństwa i interesów strategicznych USA. Chodzi zarówno o szlaki morskie, jak i nową architekturę obronną, którą Waszyngton chce budować w Arktyce.Grenlandia jest absolutnie kluczowa do zabezpieczenia interesów strategicznych Stanów Zjednoczonych. Mówimy o drogach morskich, o wybudowaniu elementów tak zwanej Złotej Kopuły – nowego systemu antydostępowego i przeciwrakietowego– wyjaśnia dziennikarz. Jak dodaje, „Donald Trump wskazywał, że duża część ewentualnych pocisków wystrzelonych z Rosji w stronę USA przelatywałaby właśnie nad Grenlandią”.Wśród argumentów pojawiają się także kwestie gospodarcze i technologiczne: złoża metali ziem rzadkich, centra danych dla rozwoju sztucznej inteligencji oraz rola Grenlandii w rywalizacji z Chinami. Krytycy Trumpa podnoszą jednak, że wszystkie te interesy można zabezpieczyć poprzez umowy z Danią, bez zmiany statusu terytorium.Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z typową dla Donalda Trumpa techniką maksymalnej presji negocjacyjnej – licytowania aż po absolutny próg bólu, a czasem nawet powyżej tego progu– ocenia Grzywaczewski.Jednym z kluczowych elementów tej gry jest reakcja Europy. Zdaniem korespondenta Radia Wnet, działania państw europejskich w oczach Amerykanów wypadają co najmniej niepoważnie.Mieliśmy szumne zapowiedzi wysyłania kontyngentów wojskowych na Grenlandię. Niemcy wysłały kilkunastu żołnierzy, którzy spędzili tam niecałe 48 godzin i wrócili do Niemiec rejsowym samolotem. To wygląda dosyć komicznie– mówi. I dodaje, że „to nie pokazuje siły Europy, tylko raczej zagranie kabaretowe”.W tle pojawia się także pytanie o realne scenariusze polityczne. Formalne przyjęcie Grenlandii jako stanu USA byłoby – jak podkreśla Grzywaczewski – niezwykle skomplikowane od strony prawnej i politycznej.Sama procedura przyjęcia nowego stanu do Unii jest niezwykle trudna. Wymagałaby zgody Kongresu i szeregu działań legislacyjnych. Być może wariantem pośrednim byłby model portorykański – terytorium stowarzyszone, ale nie formalnie będące częścią Stanów Zjednoczonych– wyjaśnia.Tymczasem zarówno Kopenhaga, jak i władze Grenlandii podkreślają, że nie zgadzają się na zmianę prawnomiędzynarodowego statusu wyspy. Jednocześnie powołano grupę negocjacyjną po wizycie ministrów spraw zagranicznych w Białym Domu. Komunikaty Waszyngtonu sugerują jednak, że rozmowy traktowane są jak negocjacje warunków „nabycia” Grenlandii.Tak jakby decyzja już zapadła, a teraz tylko dogrywamy szczegóły – czy to będzie 700 miliardów dolarów, czy bilion– zauważa Grzywaczewski. Cała strategia Trumpa – zdaniem dziennikarza – wpisuje się w historyczne wzorce amerykańskiej polityki siły./fa

Jan 19, 202625 min

Ep 12667Krucjaty radiowe. Idzi z Tuskulum

Bartłomiej Dźwigała omawia Polskę Piastowską w szerokim kontekście europejskim. Przedstawia misję Idziego z Tuskulum, rozwój organizacji kościelnej i znaczenie idei wojny świętej za panowania Bolesława Krzywoustego.

Jan 17, 202633 min

Ep 12666Między zimą, wiarą a przyrodą – Tolkieniada 17.01.2026 r.

Ryszard Derdziński omawia zimę w świecie Tolkiena, jej europejski charakter oraz związki z refleksją nad klimatem i przyrodą, nawiązując do biografii i wrażliwości ekologicznej pisarza.

Jan 17, 202615 min

Ep 12665Wiadomości z USA, lekcje historii i wielka sztuka – Tygodniowy Kalejdoskop Kuluralny 17.01.2026 r.

Mira Modelska Creech komentuje nastroje w USA wobec działań prezydenta Donalda Trumpa. Omawia też wydarzenia kulturalne organizowane przez chicagowską Polonię. Następnie łączymy się z Ryszardem Derdzińskim, który w kontekście zmieniającej się pogody przygląda się postawie J.R.R. Tolkiena wobec ekologii. Poleca też lektury na zimowe wieczory. W kolejnym odcinku Krucjat radiowych dr Bartłomiej Dźwigała omawia postać Idziego z Tuskulum, jego drogę od mnicha z Cluny do kardynała i legata papieskiego oraz rolę w przenoszeniu idei krucjatowych do Polski w XII wieku. Na koniec, prof. Jerzy Miziołek omawia życie i dzieło Stanisława Wyspiańskiego, zwracając uwagę na jego wyjątkową sztukę i liczne projekty, a także na niedawną wystawę w Krakowie i Rzymie, która pokazuje jego witraże, pastele, projekty scenograficzne i koncepcje łączące polską kulturę z tradycją antyczną.

Jan 17, 20261h 31m

Ep 12664„Polski już nie ma – my tylko mówimy po polsku”

Oddaliśmy Niemcom handel, fabryki, banki a teraz oddaliśmy wpływ na to, co jemy – mówił w Radiu Wnet Marek Jakubiak. Dodał także, że Niemcy wcale nie zakończyły współpracy z Rosją.Marek Jakubiak w piątkowym podsumowaniu tygodnia w Radiu Wnet mówił o mrozach i skutkach polityki klimatycznej, ale też o relacjach Niemiec z Rosją, sytuacji Polski w UE oraz – jak to ujął – „mąceniu” w polityce krajowej. W jego ocenie Berlin nigdy realnie nie zerwał gospodarczych kontaktów z Moskwą, a Polska oddała zbyt wiele strategicznych obszarów: handel detaliczny, część przemysłu i sektor bankowy.

Jan 16, 202629 min

Ep 12663Unia Europejska, energia i rolnictwo. Co oznaczają słowa prezydenta?

Dr Jarosław Sachajko komentuje w Radiu Wnet wystąpienie prezydenta Nawrockiego: Rosja, reparacje i UE jako „gwiazda gasnąca”. W tle spór o Mercosur i rolnictwo. Ostry sygnał do Europy. Po wystąpieniu prezydenta: Rosja, reparacje i „samobójczy kurs” UEWystąpienie prezydenta RP podczas spotkania z Korpusem Dyplomatycznym było – zdaniem dr. Jarosława Sachajki – jednym z najmocniejszych sygnałów wysłanych przez Polskę w stronę Unii Europejskiej i jej kluczowych państw. Padły słowa o Rosji, reparacjach wojennych oraz przyszłości UE.Jak podkreśla poseł i członek Rady ds. Rolnych przy prezydencie, prezydent mówił wprost, bez dyplomatycznych półtonów.Wprost powiem: ten kurs Unii Europejskiej jest samobójczy i o tym trzeba mówić głośno. Bardzo dobrze, że prezydent mówi to otwartym tekstem– mówi Jarosław Sachajko.

Jan 16, 202632 min

Ep 12662USA wprowadzają "doktrynę Donroe"? G. Masztafiak analizuje dylematy stojące przed Polską

Jakie mogą być konsekwencje wysłania wojsk na Grenlandię przez europejskie państwa NATO? To i jeszcze więcej w rozmowie z dziennikarką Radia Debata.

Jan 16, 202618 min

Ep 12661Kryzys mieszkaniowy, turystyka i zawirowania międzynarodowe - Studio Dublin - 16.01.2026 r.

W Irlandii nie ma komu pracować w budownictwie?Od dwóch czy trzech lat prowadzona jest akcja, żeby ściągnąć tych ludzi, czyli fachowców, budowlańców z powrotem do Irlandii, tak samo jak i pielęgniarki. Niestety zarówno te działania, jak i działania, które miały przyspieszyć budowę mieszkań, no spaliły po prostu na panewce i w tym momencie rząd musiał przyznać się do porażki. I oczywiście nie zrobią tego oficjalniewskazuje szef portalu Polska-Ie.com Bogdan Feręc. Piętnuje sytuację, w której roczny czynsz dla byłych urzędników państwowych mieszkających na osiedlu blisko dublińskiego Phoenix Parku wynosi ok. 4 tys. euro rocznie, podczas gdy normalny czynsz w stolicy wynosi 1,5 tys. euro, ale miesięcznie.Turystyka w Republice IrlandiiJak Taylor Swift miała koncert, to ceny na początku dochodziły do tysiąca euro w dublińskich hotelach, przynajmniej tych najbliżej miejscach, gdzie koncertowała i to jest po prostu porażające, ale w tym momencie cena za dobę to jest około 180 euro, więc muszą się Państwo przygotować na coś takiego, jeżeli chcieliby odwiedzić miasto, w którym mieszka redaktor Wybranowski. W Galway będzie oczywiście trochę taniej, bo taki sensowny hotel, nie ukrywajmy, ale sensowny hotel to jest około 120-150 euro.referuje Bogdan Feręc.Umowa UE-MercosurZdaniem współgospodarza Studia Dublin, umowa w ogóle nie powinna być podpisywana, ze względów czysto formalnych:Dla mnie to się tutaj troszeczkę nie zazębia i raczej powinniśmy najpierw pozwolić wypowiedzieć się zarówno posłom do Parlamentu Europejskiego, jak i wszystkim innym instytucjom, jakie mają na ten temat zdanie. Jeżeli to zostanie zatwierdzone, przegłosowane, wtedy podpisujemy.

Jan 16, 202628 min

Ep 12660Doomsday nad Arktyką. Ekspert OSW: Grenlandia wchodzi do gry o globalne bezpieczeństwo

Grenlandia stała się znowu gorącym tematem, gdy Donald Trump zaczął publicznie mówić o „przejęciu kontroli” nad wyspą. W Europie wywołało to nerwowe reakcje: deklaracje wsparcia dla Danii, symboliczne wizyty wojskowych planistów i dyskusję o Arktyce jako nowym polu rywalizacji. W tle jest też wojna Rosji przeciw Ukrainie i rosnąca aktywność Rosji oraz Chin w regionie. Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich studzi jednak część sensacyjnych narracji – i pokazuje, gdzie kończą się mity, a zaczyna realna geopolityka.Grenlandia: na mapie „wielka”, na globusie „mała” – i w obu wersjach strategicznaSzymański zaczyna od prostego sporu: mapa kontra globus. Zwraca uwagę, że na popularnej mapie Mercatora Grenlandia wydaje się ogromna, co „może być przez to wyolbrzymione”, ale dopiero globus pokazuje jej realne położenie: brama do Arktyki i północnego Atlantyku.Jednocześnie podkreśla, że znaczenie Grenlandii to nie tylko wojskowość i surowce.Grenlandia ma globalne znaczenie dla każdego z nas w sensie zmian klimatycznych– mówi, przypominając, że większość wyspy pokrywa lądolód i to właśnie jego topnienie jest jednym z głównych motorów wzrostu poziomu oceanów.W rozmowie wybrzmiewa kluczowa cezura: pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę. To – według Szymańskiego – zmienia podejście do Arktyki, bo obok tematów środowiskowych wracają wątki „militaryzacji regionu przez Rosję” i rosnącego zainteresowania Chin.Ekspert porządkuje jednak proporcje. Owszem, Chiny od lat mówią o sobie jako o „państwie okołoarktycznym”, są obserwatorem w Radzie Arktycznej i współpracują z Rosją przy żegludze i LNG. Ale w odniesieniu do samej Grenlandii Szymański jest kategoryczny: „Nie jest tak, że jest duża obecność Chin na wyspie. Wszystkie projekty górnicze chińskie upadły”, podobnie jak pomysły badawcze i infrastrukturalne. Przypomina też, że w 2018 r. chińską firmę usunięto z przetargu na rozbudowę lotnisk „pod wpływem presji amerykańskiej”.„Szlak arktyczny” jako mit: koszty, ryzyko i brak „rynków po drodze”Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest polemika z popularną tezą, że Arktyka stanie się wkrótce nowym Kanałem Sueskim. Szymański tłumaczy, że dziś to szlak trudny, drogi i ryzykowny: potrzebna jest asysta lodołamaczy, ubezpieczenia są kosztowne, wymagany jest wzmocniony kadłub i wyspecjalizowana załoga.I dodaje argument, który przebija się słabiej w publicznej debacie: w Arktyce nie ma „opłacalnego kabotażu”. W praktyce statek płynie „wzdłuż rosyjskich pustkowi albo grenlandzkich pustkowi”, bez dużych rynków po drodze – w przeciwieństwie do tras przez Malakkę czy Suez. W przypadku kanadyjskiego Przejścia Północno-Zachodniego, biegnącego na zachód od Grenlandii, mówi wprost: mówimy o „kilku jednostkach rocznie”.Gdy prowadzący Krzysztof Skowroński kieruje rozmowę na metale ziem rzadkich i „miliarderów”, Szymański schładza emocje: na Grenlandii działają dwie kopalnie, a duże projekty blokują warunki i opłacalność. Przypomina też, że wyspa ograniczyła nowe licencje na offshore ropę i gaz.Wspomina przy tym o „surowcowym optymizmie” po 2009 roku, gdy Grenlandia zyskała poszerzoną autonomię i prawo do samostanowienia. Wtedy liczono na skok gospodarczy i uniezależnienie od Danii, ale – jak podsumowuje – „nic z tego na razie się nie spełniło”.Dlaczego Trump „nie musi kupować” Grenlandii, żeby tam działaćEkspert OSW wskazuje paradoks: jeśli USA rzeczywiście chodzi o wzmocnienie pozycji wojskowej, to już dziś mają narzędzia prawne i polityczne, by to zrobić.Dlaczego nie skorzystają z możliwości, które stwarzają im umowy zawarte z Danią– pyta, przypominając porozumienia z 1951 r. i 2004 r. dotyczące dostępu militarnego.Szymański przypomina też skalę historyczną: w szczycie zimnej wojny na wyspie było ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy, dziś „250 żołnierzy w stacji radarowej w bazie sił kosmicznych w Pitufik”. I wyjaśnia, czym jest Pituffik: „część systemu wczesnego ostrzegania Stanów Zjednoczonych” przed atakiem rakietowym – element większej architektury obrony.Wątek najbardziej polityczny to sugestia prowadzącego, że Trump może chcieć Grenlandii, bo „NATO nie będzie”. Szymański nazywa to „doomsday scenario”, ale zaraz dodaje argumenty, dlaczego taki finał nie jest logiczny z perspektywy Waszyngtonu.To jest w doomsday scenario, natomiast ja bym jednak zwrócił uwagę na to, że Stany Zjednoczone i Donald Trump osobiście sporo swojego kapitału politycznego zainwestowały w NATO w ubiegłym roku, który nie był zły dla sojuszu, bo przyszliśmy od dyskusji na początku tej drugiej kadencji Trumpa, co dalej z NATO, czy NATO przetrwa Trumpa 2.0, do szczytu sojuszu w Hadze, który uchwalił bezprecedensowy wzrost wydatków obronnych.– podkreśla.Najbardziej wyraziste zdanie o nastrojach społecznych pada pod koniec: mieszkańcy Nuuk „mają zdecydowanie dosyć obecnej sytuacji” i są „zmęczeni psychologicznie” przez niepewność i powracający temat w amerykańskiej polityce. Pada też obserwacja o „desancie dziennikarzy z całego świata” – do tego stopnia, że w sto

Jan 16, 202640 min

Ep 12659Sekcja Lewacka z Jarosławem Sellinem - 15.01.2026 r.

"Najlepiej znający się na muzyce minister kultury w III RP" w audycji Mila Kurtisa mówi o obawach związanych z planowaną reformą UE, a także m.in. o roli mniejszości narodowych w polskiej kulturze.

Jan 16, 202647 min

Ep 12658Prof. Krystyna Pawłowicz: Działanie UE wobec Polski może naruszać art. 13 konstytucji

UE budując państwo europejskie pochłania suwerenne kompetencje państw członkowskich niedemokratycznymi metodami, wybiegami i pułapkami prawnymi - uważa prof. Krystyna Pawłowicz.

Jan 16, 20268 min

Ep 12655Dyrektywa budynkowa UE. Zbigniew Zieliński ostrzega przed kosztami zeroemisyjnego ciepłownictwa

Zbigniew Zieliński omawia zagrożenia związane z dyrektywą budynkową Komisji Europejskiej, której założeniem jest doprowadzenie do zeroemisyjnego systemu ciepłownictwa. Jak mówi, w osiągnięciu tego celu planowana jest termomodernizacja wszystkich budynków, likwidacja użycia paliw kopalnych do ogrzewania (z wyjątkiem biogazu i wodoru) oraz wykorzystanie odnawialnych źródeł energii do zasilania pomp ciepła oraz ciepłowni. Ta dyrektywa wymaga kolejnych gigantycznych inwestycji w otwarte, odnawialne źródła energii na poziomie 120 gigawatów. To z kolei powoduje ogromne wydatki i również potencjalne braki. Summa summarum termomodernizacja budynku według tej dyrektywy, którą fundacja SETA opublikowała i skomentowała, wyniesie 2 tysiące miliardów zł.~ ostrzega Zbigniew Zieliński i apeluje do Prezydenta Karola Nawrockiego:Pójdźmy w rozproszoną energetykę atomową, czyli elektrociepłownie atomowe i ciepłownie. Mamy już taki towar na półce, czyli amerykańskie reaktory Newscale, 250 megawattów oraz fińskie 50-megawattowe elektrociepłownie atomowej. Ta elektrociepłownia, taki atom ciepłowniczy jest prostszy od energetycznego, ponieważ tam jest niższe ciśnienie.Jak mówi gość, zastosowanie rozproszonej energetyki atomowej oszczędzi miliardy przeznaczone na termomodernizację, ponieważ dostarczane ciepło będzie zeroemisyjne z założenia. /ab

Jan 16, 202615 min

Ep 12657Przedszkole "Odkrywcy Nowego Świata" w Warszawie do likwidacji? Rodzice protestują

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Stołecznego Warszawy zapadła decyzja o zamiarze likwidacji siedmiu placówek przedszkolnych. W przypadku Przedszkola nr 36 decyzja – jak podkreślają rodzice – była faktycznie przesądzona dużo wcześniej.Nasze przedszkole zostało wybrane przez dyrekcję szpitala im. Kopernika jako budynek, który miałby się nadawać na przychodnię rehabilitacyjną - mówi Ernest Kolk z Rady Rodziców.Przychodnia w strefie zamkniętego wjazdu?Rodzice kwestionują sens lokalizacji planowanej przychodni rehabilitacyjnej. Rejon Nowego Światu, Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich ma zostać objęty strefą ograniczonego wjazdu.Rodzic z dzieckiem wymagającym rehabilitacji będzie musiał iść kilkaset metrów od parkingu podziemnego, często w trudnych warunkach pogodowychPrzedszkole z potencjałemPlacówka przy Nowym Świecie to obecnie przedszkole trzyoddziałowe, do którego uczęszcza 60 dzieci. W przeszłości funkcjonował tu także czwarty oddział.To przedszkole bez problemu mogłoby pomieścić nawet sto dzieci. Zamiast tego proponuje się nam przenosiny do placówki, gdzie dzieci jedzą posiłki w szatnidodaje przedstawiciel rodziców.Głosowanie i zarzuty o upolitycznieniePodczas sesji Rady Miasta za likwidacją przedszkoli głosowali radni Koalicji Obywatelskiej. Przeciwko byli radni PiS, Lewicy i partii Razem.Miało nie być polityki, a wyszło skrajnie politycznie. Cały klub KO zagłosował jednolicie

Jan 16, 202612 min

Ep 12656Przesłuchania dzieci w Kielnie bez rodziców. Prawnik mówi o naruszeniu standardów

Sprawa dotyczy zdarzenia w Szkole Podstawowej w Kielnie, gdzie – według relacji uczniów – nauczycielka miała wyrzucić krzyż wiszący w klasie do kosza. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. W ostatnich dniach doszło do przesłuchań małoletnich świadków, co wywołało sprzeciw części rodziców i ich pełnomocników.Radca prawny Wawrzyniec Knoblauch, pełnomocnik części rodzin, relacjonuje, że już sam tryb organizacji przesłuchań budził poważne wątpliwości. O planowanych czynnościach rodzice i pełnomocnicy zostali poinformowani w ostatniej chwili.Sama czynność powiadomienia o przesłuchaniu nastąpiła dzień wcześniej, w niektórych przypadkach w godzinach późnych. Ja jako pełnomocnik dowiedziałem się o tym dopiero późnym wieczorem – z dnia na dzień– mówi mecenas.Najwięcej kontrowersji wzbudziła decyzja prokuratury o niedopuszczeniu rodziców do udziału w przesłuchaniach ich własnych dzieci. Jak podkreśla Knoblauch, stoi to w sprzeczności z utrwaloną praktyką.Nie ma absolutnie zgody prokuratury na udział rodzica w czynności przesłuchania małoletniego, mimo że jest to powszechnie uznana zasada. Przepis ma zapewnić dziecku komfort psychiczny, a zastosowano go w sposób skrajnie ograniczający– podkreśla.Decyzję w tej sprawie podjęła Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Uzasadnienie – jak relacjonuje pełnomocnik – sprowadzało się do obawy, że obecność rodzica mogłaby wpływać na swobodę wypowiedzi dziecka.Prokuratura przyjęła, że obecność rodzica będzie wywierać negatywny wpływ, jakby istniało domniemanie nacisku czy mataczenia. To absurdalne, bo to dzieci same przyszły do rodziców wstrząśnięte tym, co wydarzyło się w szkole– ocenia Knoblauch.Podczas środowych czynności przesłuchano jedynie część dzieci. Pełnomocnik rodzin zwraca uwagę na kolejną decyzję procesową, z którą się nie zgadza.Wyrażono zgodę na obecność pełnomocnika tylko przy dzieciach z rodzin, które reprezentujemy. Przy pozostałych dzieciach nie dopuszczono żadnego pełnomocnika. To kolejna kwestia proceduralna, z którą stanowczo się nie zgadzamy– zaznacza.Zdaniem Knoblaucha w sprawie widoczny jest nieuzasadniony pośpiech, który odbywa się kosztem praw dzieci.To, że sprawa została nagle przyspieszona, nie może oznaczać pokrzywdzenia małoletnich. Zasadą jest dopuszczenie rodzica – właśnie po to, by zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa– mówi.Rodzice po przesłuchaniach – jak relacjonuje pełnomocnik – pozostają w stanie silnego napięcia i niepewności.Rodzice byli i są wstrząśnięci. Nie dostali żadnych pism, a informacja przyszła z dnia na dzień. Teraz panuje nerwowe zawieszenie – nie wiedzą, co będzie dalej– dodaje.W przestrzeni publicznej pojawiły się głosy, że nie doszło do obrazy uczuć religijnych, bo krzyż miał być jedynie plastikową dekoracją. Mecenas stanowczo temu zaprzecza.Dla dzieci to był po prostu krzyż wiszący na ścianie – nie miało znaczenia, z czego był wykonany. Próbowano nakłaniać uczniów, by same wrzuciły go do kosza. Gdy odmówiły, nauczycielka zrobiła to sama. To było dla dzieci wstrząsające– relacjonuje./fa

Jan 16, 202612 min

Ep 12655Była minister zdrowia: Mapa bezpieczeństwa porodowego w Polsce nie istnieje

Podpisane przez Ministerstwo Zdrowia rozporządzenie dopuszczające tworzenie miejsc porodowych przy SOR-ach wywołało falę niepokoju. Choć rząd zapewnia, że „Polki nie będą rodziły na SOR-ach”, w praktyce – jak podkreśla Katarzyna Sójka, posłanka Prawo i Sprawiedliwość i była wiceminister zdrowia – komunikaty wzajemnie się wykluczają.Jest to bardzo duży dysonans. Ta komunikacja jest co najmniej dziwna. Najpierw słyszymy, że kobiety nie będą rodziły na SOR-ach, a chwilę później w rozporządzeniu pojawia się zapis, że w określonych sytuacjach poród może się tam odbyć – bez lekarza, z samą położną. To jest totalny chaos– wskazuje była minister zdrowia.Zdaniem Katarzyny Sójki problem nie dotyczy jedynie jednego rozporządzenia, lecz systemowej likwidacji oddziałów ginekologiczno-położniczych w całym kraju. Posłanka wskazuje konkretne liczby i miejsca.„zacuje się, że w latach 2024–2025 zlikwidowano około 31 porodówek. W moim powiecie, w Ostrzeszowie, od stycznia zamknięto porodówkę, mimo że w ubiegłym roku było tam ponad 300 porodów. To nie jest marginalna skala– dodaje.Podobne sytuacje – jak wylicza – dotyczą m.in. Podkarpacia, Warmii i Mazur, Śląska czy Małopolski. W wielu regionach kobiety mają do pokonania ponad 100 kilometrów, by dotrzeć do najbliższego oddziału położniczego.Jeżeli weźmiemy mapę i zobaczymy, gdzie znikają porodówki, to widzimy wielkie plamy bez dostępu do normalnego oddziału położniczego. Tam pacjentki będą po prostu pozostawione same sobie– zaznacza.Sójka podkreśla, że rozumie zmiany demograficzne i problemy kadrowe, ale jej zdaniem nie mogą one odbywać się kosztem bezpieczeństwa okołoporodowego.Rozumiem, że są porodówki z małą liczbą porodów i że czasem konieczna jest współpraca z sąsiednimi szpitalami. Ale zupełnie nie rozumiem podejścia do regionów, gdzie zamyka się oddziały, nie oferując w zamian żadnego realnego zabezpieczenia– wskazuje.Najwięcej wątpliwości budzi sam pomysł porodów organizowanych przy SOR-ach.Rodzenie na SOR-ze? Ja tu bezpieczeństwa nie widzę. Trudno sobie wyobrazić poród w miejscu, które z definicji jest nastawione na medycynę ratunkową, a nie na spokojną opiekę nad rodzącą kobietą i noworodkiem– mówi była minister.Posłanka krytykuje także brak konsultacji z ekspertami i środowiskami medycznymi.W ogóle ze środowiskiem się nie rozmawia. Informacja gruchnęła, nikt nie wiedział dokładnie, o co chodzi. Ministerstwo nie pokazało mapy potrzeb, nie wskazało konkretnych miejsc, które chce zabezpieczyć– powiedziała./fa

Jan 16, 202631 min

Ep 12654100 lat Zgromadzenia Sióstr Samarytanek – niezwykła historia Matki założycielki i wystawa w Katedrze Praskiej

Siostra Margarita Bogumiła Brzozowska i Wojciech Sobolewski zapraszają na wystawę „U stóp Krzyża Chrystusowego” poświęconą 100-letniej historii zgromadzenia sióstr Samarytanek.

Jan 16, 202620 min

Ep 12653Iwona Tryfon-Wilkoszewska: Nadchodzi przełamanie w sporze o Prokuratora Krajowego

Rzeczniczka prasowa stowarzyszenia Ad Vocem Iwona Tryfon-Wilkoszewska ocenia, że wśród sędziów i prokuratorów rośnie opór przeciwko uznawaniu Dariusza Korneluka za Prokuratora Krajowego.

Jan 16, 202630 min

Ep 12652Niemcy boją się Rosji, Trumpa i własnych wyborców. Jan Bogatko: To polityka strachu

Niemiecka debata o Rosji, energetyce i relacjach z USA coraz wyraźniej przypomina – jak mówi Jan Bogatko – politykę strachu i doraźnych gestów, podporządkowaną kalendarzowi wyborczemu. Korespondent Radia Wnet zwraca uwagę, że w wypowiedziach niemieckich polityków wciąż powraca myślenie zakorzenione jeszcze w epoce pruskiej.Dla Prus Rosja była sąsiadem, więc nie dziwi to spojrzenie. Jest to nie tylko spojrzenie pruskie, ale także spojrzenie pełne strachu– podkreśla Bogatko.Zdaniem gospodarza Studia za Nysą rządzące dziś w Niemczech CDU i SPD doskonale wiedzą, że w nadchodzących wyborach mogą przegrać z AfD. Stąd próby przejęcia części jej elektoratu poprzez deklaracje o konieczności utrzymywania „dobrych relacji” z Rosją.Muszą odebrać AfD trochę głosów, więc mówią z bardzo poważną miną, jak to bardzo ważne jest, aby Niemcy utrzymywały doskonałe stosunki z Rosją. Bo przecież my chcemy handlować, handlować, handlować– ironizuje.Sprzeczności szczególnie mocno widać w niemieckiej polityce energetycznej. Kanclerz, mówiąc o konieczności budowy elektrowni gazowych, jednocześnie przyznaje, że transformacja energetyczna stała się najdroższą w Europie. Bogatko komentuje to bez ogródek:On jest za, a nawet przeciw. To jest doktryna doktora Wałęsy i on tą doktryną posługuje się na co dzień– komentował. Efekty tych decyzji odczuwalne są bezpośrednio przez obywateli. Przerwy w dostawach prądu, problemy z ogrzewaniem i realny strach przed zimą przestają być abstrakcją.Tydzień temu w Berlinie wysiadło centralne ogrzewanie, ludzie kłapali szczękami z zimna. U nas w Zgorzelcu też mieliśmy wyłączone ogrzewanie przy minus siedmiu stopniach– relacjonuje korespondent Radia Wnet.Na tym tle niemieckie reakcje na politykę Donald Trump mają – zdaniem Bogatki – charakter niemal obsesyjny. Pozytywne opinie o byłym prezydencie USA należą do rzadkości.Znalazłem pozytywny artykuł o Trumpie, w którym przedstawia się go jako osobę niespełna rozumu. To była jedyna pozytywna rzecz– mówi z przekąsem.Niepokój budzą także planowane regulacje dotyczące reklamy politycznej w internecie. Bogatko ostrzega, że pod hasłem ochrony demokracji i walki z dezinformacją może dojść do realnego ograniczania wolności słowa.Żyjemy w lewicowym państwie, w którym wolność słowa jest pisana z małej litery. Chodzi o to, żeby ograniczyć tych, którzy myślą inaczej– ocenia.Projekt nowych przepisów przeszedł już przez niemiecki rząd i trafi teraz do Bundestagu, a jego skutki – jak zaznacza Bogatko – mogą znacząco wpłynąć na kształt debaty publicznej w Niemczech./fa

Jan 16, 20269 min

Ep 12651Krzysztof Bosak: Nie trzeba zmieniać konstytucji, by reformować państwo

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak przeciwstawia się poglądowi, zgodnie z którym warunkiem koniecznym naprawy Rzeczypospolitej jest zmiana konstytucji. To jedna z wymówek polityków - oskarża Bosak.

Jan 16, 202622 min

Ep 12650Odwrócona piramida żywieniowa. Dr Raczyk: To największy zwrot od dekad

Nowa piramida żywieniowa w USAAdministracja Stanów Zjednoczonych ogłosiła nowe zalecenia żywieniowe na lata 2025–2030, których integralną częścią jest zmieniona piramida żywieniowa. Dokument wyraźnie odchodzi od modelu opartego na produktach wysoko przetworzonych i nadmiarze węglowodanów, stawiając w centrum „prawdziwe jedzenie”: warzywa, owoce, białko i zdrowe tłuszcze.W nowej piramidzie węglowodany tracą dominującą pozycję – mają pełnić rolę uzupełniającą i pochodzić głównie z produktów pełnoziarnistych bogatych w błonnik. Zmiany wywołały szeroką debatę w środowiskach medycznych i dietetycznych, bo wpływają nie tylko na indywidualne wybory żywieniowe, ale także na programy żywienia w szkołach, wojsku i instytucjach publicznych.O sens i konsekwencje tej zmiany Krzysztof Skowroński pytał w Poranku Radia Wnet Mariannę Raczyk, badaczkę z Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN. Zdaniem dr Raczyk sama próba zmiany dotychczasowego modelu jest potrzebna i długo oczekiwana.Bardzo się cieszę, że ktoś wreszcie zaczął coś robić z obecną piramidą żywienia, bo ona na pewno wymaga aktualizacji i uwzględnienia najnowszych badań. To jest krok odważny– oceniła. Jednocześnie podkreśla, że nowa piramida powinna być oceniana wielowątkowo i z dystansem.Będziemy musieli poczekać na oficjalne stanowiska takich instytucji jak WHO czy EFSA, które wyznaczają globalne trendy i rekomendacje żywieniowe– stwierdziła. https://wnet.fm/2026/01/09/nowa-piramida-zywienia-priorytetem-bialko-zdrowe-tluszcze-i-warzywa/„Prawdziwe jedzenie” zamiast przemysłu spożywczegoJednym z głównych haseł nowej piramidy jest powrót do żywności nisko przetworzonej.To, że powinniśmy jeść prawdziwe jedzenie – real food – to coś, z czym nikt rozsądny nie będzie dyskutował. Dużo warzyw, unikanie prostych cukrów, słodyczy i nadmiaru soli – to są bardzo dobre kierunki– powiedziała. Ekspertka zwraca uwagę, że piramida ma dziś inną funkcję niż dawniej.Nie mamy już precyzyjnych zaleceń typu: ile dokładnie czego jeść. To może być trudne dla odbiorców, bo wcześniej piramida bardzo jasno wskazywała proporcje. Teraz przekaz jest bardziej ogólny– dodała. Najwięcej emocji wzbudza powrót tłuszczów zwierzęcych i pełnotłustego nabiału.Jajecznica na maśle z bekonem? Tak, to może być przykład śniadania w tym modelu– mówi dr Raczyk.Jak podkreśla, strach przed tłuszczami nasyconymi przez lata był wzmacniany przez część środowisk medycznych, ale dziś obraz jest bardziej złożony.Nie ma jednoznacznych dowodów, że tłuszcze zwierzęce w umiarkowanych ilościach są tak szkodliwe, jak przez lata twierdzono. Co więcej, nadmiar niektórych tłuszczów roślinnych również może sprzyjać stanom zapalnym– powiedziała. Kluczowe znaczenie ma jakość i stopień przetworzenia produktów.Jeżeli skupimy się na żywności pochodzenia zwierzęcego, ale nisko przetworzonej i w rozsądnych ilościach, to znajdziemy tam wiele korzystnych związków dla zdrowia– wskazała. Powrót do jadłospisu przodków?Nowa piramida – zdaniem badaczki – przypomina w pewnym sensie dietę sprzed epoki przemysłowej.To trochę powrót do naszych praprzodków. Ludzie od początku żywili się głównie mięsem i warzywami. W tym sensie ta piramida idzie w bardzo pierwotnym kierunku– oceniła. Zastrzega jednak, że nie oznacza to bezrefleksyjnego zwiększania spożycia mięsa.Moim zdaniem w diecie nadal powinno być więcej ryb niż czerwonego mięsa. To nie jest zachęta do jedzenia steków bez ograniczeń– dodała. Dr Raczyk podkreśla, że nauka rzadko daje szybkie i jednoznaczne odpowiedzi.Część naukowców będzie tę piramidę popierać, a część będzie z nią polemizować. Tak działa nauka – postęp oznacza także korekty wcześniejszych założeń– mówiła. Na koniec zaznacza, że żadna piramida nie zastąpi indywidualnego podejścia.To są rekomendacje. Każdy powinien dopasować je do swojego stylu życia, aktywności fizycznej i stanu zdrowia. Zmiana nawyków żywieniowych jest bardzo trudna i musi być rozsądna– podsumowała. /fa

Jan 16, 20269 min

Ep 12649„Stworzyliśmy potwora”. AGI nadchodzi. Sztuczna inteligencja wymknie się spod kontroli?

Podczas gdy uwaga świata skupia się na wojnach, dyplomacji i kryzysach geopolitycznych, w tle toczy się proces, który może okazać się znacznie bardziej przełomowy – rewolucja technologiczna napędzana przez sztuczną inteligencję. O jej skali i konsekwencjach w rozmowie z Radiem Wnet mówi Marek Łada, menedżer z ponad 30-letnim doświadczeniem w międzynarodowych korporacjach technologicznych.Już na początku rozmowy Łada podkreśla, że obecne zmiany nie są jedynie kolejnym etapem rozwoju IT, ale momentem porównywalnym z największymi przełomami cywilizacyjnymi.Tak jak energia elektryczna kompletnie zmieniła świat – najpierw w przemyśle, potem w życiu codziennym – a rewolucja cyfrowa lat 90. zmieniła sposób pracy i komunikacji, tak dziś jesteśmy na początku kolejnej, jeszcze głębszej zmiany. Sztuczna inteligencja zmieni wszystko– ostrzega.AGI – inteligencja, której jeszcze nie znamyRozmowa szybko schodzi na temat tzw. AGI, czyli generalnej sztucznej inteligencji. To pojęcie coraz częściej pojawia się w wypowiedziach liderów technologicznych, ale – jak zaznacza Łada – wciąż mówimy o bycie, który realnie jeszcze nie istnieje.To, co mamy dzisiaj, to sztuczna inteligencja dedykowana do konkretnych zadań: generowania tekstów, obrazów, rozpoznawania obrazu, autonomicznej jazdy. AGI to coś zupełnie innego – to byt, który byłby interdyscyplinarny, zdolny do samodzielnego, bardzo szybkiego uczenia się i obejmowania całości ludzkiej aktywności– wskazuje.Według Elona Muska AGI może pojawić się nawet jeszcze w tym roku. Inni liderzy branży – jak Sam Altman czy Demis Hassabis z DeepMind – mówią raczej o kilku latach, ale wciąż w obrębie obecnej dekady. Łada podchodzi do tych prognoz z wyraźnym sceptycyzmem.Elon Musk już wielokrotnie mylił się w przewidywaniach co do tempa rozwoju technologii. W 2016 roku mówił, że za dziesięć lat samochody autonomiczne całkowicie wyprą tradycyjne. Jesteśmy w 2026 roku i tak się nie stało. Podobnie było z bazą na Marsie. Zmiany nadejdą, ale niekoniecznie w takim tempie, jakim się je dziś zapowiada– mówi gość Krzysztofa Skowrońskiego.Optymizm kontra lęk przed utratą kontroliW rozmowie wybrzmiewają dwie skrajne wizje przyszłości. Pierwsza – optymistyczna – zakłada świat niemal powszechnego dobrobytu, w którym AGI przejmie pracę ludzi, radykalnie obniży koszty produkcji i pozwoli człowiekowi skupić się na rozwoju osobistym.Druga wizja jest znacznie mroczniejsza i wiąże się z utratą kontroli nad tworem, który sam potrafi się uczyć i podejmować decyzje. Jej symbolem jest Geoffrey Hinton, jeden z twórców sieci neuronowych.Hinton mówi wprost: stworzyliśmy potwora. Ostrzega, że AGI może uznać człowieka za zagrożenie, przeniknąć do sieci teleinformatycznych i stopniowo przejmować kontrolę. To nie są fantazje science fiction, tylko realne scenariusze, które trzeba brać pod uwagę– alarmuje.Łada zaznacza, że większość ekspertów lokuje się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami, ale jedno jest pewne – świat po AGI nie będzie przypominał tego, który znamy dziś.Istotnym wątkiem rozmowy jest koncentracja kapitału i władzy w rękach kilku globalnych graczy technologicznych. Rozwój AI wymaga niewyobrażalnych nakładów finansowych, energii i infrastruktury.Sam Altman mówi o potrzebie zebrania około biliona dolarów na rozwój technologii OpenAI. To są kwoty, które przewyższają historyczne inwestycje przemysłu naftowego czy bankowego. Do tego dochodzi gigantyczne zapotrzebowanie na energię – centra danych, systemy chłodzenia, nowe sieci zasilania– komentuje.W praktyce oznacza to, że kluczowe technologie przyszłości rozwijane są przez bardzo wąską grupę podmiotów, a obok Stanów Zjednoczonych wielką niewiadomą pozostają Chiny.W końcowej części rozmowy pada pytanie, czy w długiej perspektywie to właśnie technologia, a nie polityka czy konflikty zbrojne, będzie decydować o losach świata.W dłuższej perspektywie – zdecydowanie tak. Polityka reaguje, technologia wyprzedza. To, co dziś dzieje się w obszarze sztucznej inteligencji, zmieni rynek pracy, gospodarkę, relacje społeczne i bezpieczeństwo szybciej, niż jesteśmy na to przygotowani– mówi.Rozmowa kończy się refleksją, że przyszłe konflikty mogą wyglądać zupełnie inaczej niż dziś – być może bez udziału ludzi na pierwszej linii, z przewagą technologiczną tak dużą, że klasyczna obrona okaże się niemożliwa./fa

Jan 16, 202612 min

Ep 12648Front, blackouty i korupcja. Korespondencja z Ukrainy

Choć światowe media skupiają się dziś na Grenlandii i Iranie, Ukraina pozostaje w cieniu globalnych kryzysów – bez realnej poprawy swojej sytuacji. W porannej korespondencji Paweł Bobołowicz oraz Dmytro Antoniuk relacjonowali aktualny stan kraju.Paweł Bobołowicz zwracał uwagę, że zmniejszenie międzynarodowego zainteresowania nie oznacza uspokojenia sytuacji. Wręcz przeciwnie – Ukraina mierzy się dziś z dramatycznym kryzysem energetycznym po kolejnych, precyzyjnych atakach Rosji na infrastrukturę.Wyłączenia prądu stały się codziennością w całym kraju, także w regionach dotąd względnie bezpiecznych. Władze wprowadziły nadzwyczajny stan w energetyce, szkoły i uczelnie przechodzą na tryb zdalny lub ferie, a rząd – z polecenia prezydenta – próbuje przyspieszyć import energii z zagranicy. Kryzys odsłonił też polityczne napięcia, m.in. otwarty spór między prezydentem a merem Kijowa Witalijem Kliczką o przygotowanie stolicy na zimę.Z Kijowa Dmytro Antoniuk opisywał natomiast sytuację na froncie jako „nadal bardzo ciężką”. Najbardziej zagrożone pozostają rejony obwodu donieckiego. Rosyjskie wojska nacierają także w kierunku Zaporoża, a miasto jest coraz częściej atakowane dronami.Jednocześnie Antoniuk zwracał uwagę, że tempo rosyjskich postępów w ostatnich tygodniach wyraźnie spadło.Rosjanie rzucają żołnierzy do ataku nawet bez broni i bez możliwości ogrzania się. Są przypadki zgonów z wychłodzenia– relacjonował.Korespondencja zakończyła się symbolicznym akcentem. Paweł Bobołowicz przypomniał, że 16 stycznia na Ukrainie obchodzony jest Dzień Pamięci Cyborgów – obrońców lotniska w Doniecku, którzy w latach 2014–2015 przez 242 dni stawiali opór rosyjskim siłom./fa

Jan 16, 202616 min

Ep 12647Grenlandia w centrum globalnej gry. Stawką rakiety, surowce i AI

Grenlandia znów znalazła się w centrum globalnej uwagi, ale – jak podkreśla korespondent Radia Wnet – najbardziej dramatyczne scenariusze są dziś mało realne. Gościem porannej audycji był Tomasz Grzywaczewski, który studził emocje wokół spekulacji o możliwej amerykańskiej inwazji na największą wyspę świata.Ten najbardziej dramatyczny scenariusz, czyli próby militarnej inwazji na Grenlandię, jest praktycznie niemożliwy– zaznaczył.Jak tłumaczył, taka operacja wymagałaby zgody Kongresu USA i wywołałaby potężne konsekwencje polityczne w samych Stanach Zjednoczonych. Co więcej, sondaże pokazują, że Amerykanie sprzeciwiają się nie tylko akcji militarnej, ale nawet samej idei aneksji Grenlandii. A to wszystko dzieje się w roku wyborczym.Zdaniem Grzywaczewskiego obecna strategia Białego Domu to klasyczna metoda Donalda Trumpa: maksymalna presja i chaos negocjacyjny.Wiele wskazuje na to, że Donald Trump stosuje swoją sprawdzoną metodę negocjacyjną: wywieranie maksymalnej presji i sianie chaosu– mówił na antenie.W administracji USA widać przy tym wyraźny podział ról. Jak tłumaczył, „mamy schemat dobrego i złego policjanta. Tym złym jest Donald Trump i Stephen Miller, a jastrzębią retorykę łagodzi sekretarz stanu Marco Rubio, którego pozycja w ostatnich tygodniach bardzo wzrosła”.Dziennikarz zwracał uwagę na wewnętrzną rywalizację w Białym Domu, zwłaszcza między Marco Rubio a wiceprezydentem J.D. Vance’em, która wpływa na ton rozmów z Duńczykami i Grenlandczykami.Negocjacje zamiast „ceny za wyspę”Choć w mediach pojawiają się kwoty rzędu 700 miliardów dolarów, Grzywaczewski podkreślał, że dziś nie toczy się realna rozmowa o sprzedaży Grenlandii.Rząd w Kopenhadze i rząd autonomiczny w Nuuk konsekwentnie odrzucają taką propozycję. To nie są negocjacje o cenie, tylko o tym, czy w ogóle taka transakcja mogłaby dojść do skutku– zaznaczył.Znacznie ważniejsze są jednak powody, dla których Grenlandia stała się tak kluczowa dla USA. Grzywaczewski wskazywał przede wszystkim na znaczenie militarne i strategiczne.Większość rakiet, które potencjalnie mogłyby zostać wystrzelone w kierunku Stanów Zjednoczonych, przelatywałaby nad Grenlandią– tłumaczył.To właśnie dlatego wyspa ma kluczowe znaczenie dla planowanego systemu obrony przeciwrakietowej zapowiadanego przez Trumpa. Równie istotna jest kontrola przyszłych arktycznych szlaków morskich.Wraz z topnieniem lodów północna droga morska i przejście północno-zachodnie mogą stać się najważniejszymi traktami handlowymi na świecie – szczególnie dla Chin i Rosji– podkreślał.Surowce, miliarderzy i sztuczna inteligencjaOprócz geopolityki pojawiają się także twarde interesy gospodarcze. Jak zaznaczał Grzywaczewski, „kapitał amerykański już tam jest”. Przypomniał doniesienia „Forbesa” o zainteresowaniu Grenlandią ze strony takich postaci jak Jeff Bezos, Bill Gates, Michael Bloomberg czy Sam Altman.Chodzi przede wszystkim o metale ziem rzadkich, ale też o zupełnie nowy wymiar technologiczny.Grenlandia jest idealnym miejscem pod infrastrukturę sztucznej inteligencji. Centra danych trzeba chłodzić, a tam jest zimno i są naturalne warunki do takiego chłodzenia– wyjaśniał.Jak podsumował, patrząc na globus „z góry”, z perspektywy Arktyki, widać, że Grenlandia staje się jednym z kluczowych punktów na mapie świata XXI wieku./fa

Jan 16, 202612 min

Ep 12646Hiena Roku i upadek „pancernego Mariana”. Dorota Kania o granicach dziennikarstwa i politycznych metamorfozach

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznało tytuł „Hieny Roku” Wojciechowi Czuchnowskiemu za publikacje dotyczące prof. Sławomira Cenckiewicza.

Jan 15, 202618 min

Ep 12645Śpiewak uderza w program Brauna. „Skrajny liberalizm”

Powrót do lat 90., likwidacja płacy minimalnej, ZUS-u i podatków dla korporacji – zdaniem Jana Śpiewaka to nie wizja rozwoju, lecz droga do społecznej degradacji. Gość Radia Wnet odniósł się do zaprezentowanych propozycji środowiska Grzegorza Brauna. Śpiewak nie ma wątpliwości, że społeczeństwo nie tęskni za „dzikim liberalizmem”.Nikt specjalnie nie tęskni do lat 90. Tymczasem słyszymy postulaty likwidacji pensji minimalnej, ZUS-u, PIT-u i CIT-u. To jest bardzo radykalny, skrajnie liberalny program– mówił. Zdaniem Śpiewaka siła tego typu ideologii polega na jej prostocie.To bardzo prostacka wizja świata: wszystko sprywatyzujmy, a problemy same znikną. To jest rodzaj religii politycznej– oceniał, porównując ten nurt do myśli Janusza Korwin-Mikkego i Leszka Balcerowicza. Jak podkreślał, taki program reprezentuje interesy bardzo wąskiej grupy przedsiębiorców.Gdzie w tym wszystkim jest 18 milionów pracowników? Ich interesów tam po prostu nie ma– zaznaczył.Palikot, Braun, Korwin – ten sam duchŚpiewak zwrócił uwagę na zaskakujące podobieństwa między różnymi politycznymi projektami liberalnymi.Palikot, Korwin-Mikke, dziś Braun – to są bliźniaczo podobne wizje gospodarcze. Tani pracownik, słabe państwo, brak odpowiedzialności za wspólnotę– mówił.W jego ocenie taka filozofia prowadzi do rozkładu instytucji publicznych i zagrożenia suwerenności państwa.Państwo, które rezygnuje z usług publicznych, emerytur i ochrony pracowników, zmierza w stronę kraju trzeciego świata– ostrzegał.Zdaniem Śpiewaka Polska stoi dziś przed innym wyzwaniem niż deregulacja.Musimy wyjść z modelu taniej siły roboczej, wzmocnić usługi publiczne i ograniczyć umowy śmieciowe– mówił. Wskazywał na rosnący problem fikcyjnego samozatrudnienia i słabnącej ochrony pracowników. Jak mówił, „spada liczba umów o pracę, rosną śmieciówki. To ma wpływ na dzietność, zdrowie publiczne i stabilność całego państwa”.Ostro ocenił także postawę Donalda Tuska wobec reformy Państwowej Inspekcji Pracy.To powrót do modelu taniej pracy i słabego państwa. Rząd wycofał się z realnej reformy pod presją lobby pracodawców– przekonywał.Jak mówił, brak zdecydowanych działań grozi utratą środków z KPO i dalszym osłabieniem ochrony pracowniczej.Jeśli stracimy te pieniądze, będzie to dowód, jak ogromny wpływ mają dziś organizacje przedsiębiorców– podsumował./fa

Jan 15, 202621 min

Ep 12644Grenlandia w grze mocarstw. Krzysztof Wojczal: USA grają va banque o hegemonię

Grenlandia znów znalazła się w centrum światowej polityki, choć – jak podkreśla Krzysztof Wojczal – nie z powodu realnej obecności wojskowej państw europejskich. Gościem Radia Wnet był Krzysztof Wojczal, który tłumaczył, że wysyłanie pojedynczych żołnierzy czy kilku oficerów w ramach ćwiczeń NATO to przede wszystkim demonstracja politycznej solidarności, a nie realnej siły.„To nie są demonstracje siły, tylko solidarności – z Danią i z Grenlandią. Ta sprawa i tak rozstrzygnie się pomiędzy Waszyngtonem, Kopenhagą i Nuuk” – ocenił.Trump podnosi stawkę celowoW ocenie Wojczala Donald Trump świadomie eskaluje retorykę wokół Grenlandii, choć niekoniecznie dąży do jej formalnej aneksji.„To, co deklarują Amerykanie, to jedno, a realny cel to drugie. Bardziej prawdopodobne są scenariusze pośrednie: rozszerzona obecność wojskowa, umowy surowcowe, większa swoboda działania” – wskazywał.Ekspert porównał strategię Trumpa do jego wcześniejszych działań w wojnie celnej.„Najpierw bardzo wysoko podnosi żądania, żeby później móc z nich zejść i sprawić, że druga strona będzie miała poczucie, że coś wynegocjowała” – mówił.To nie podział stref wpływówWojczal zdecydowanie odrzucił tezę, że USA chcą dzielić świat na strefy wpływów z Rosją i Chinami.„To koncepcja totalnie bzdurna. Amerykanie nie oddają wpływów – oni je odbierają. Rosjanie tracą je wszędzie tam, gdzie tylko mogą” – podkreślał.Jako przykłady wskazywał wejście Finlandii i Szwecji do NATO, utratę wpływów Rosji na Kaukazie, w Syrii oraz ograniczanie jej roli na globalnych rynkach surowcowych.„Rosjanie są dziś strategicznie wiązani na Ukrainie i w wielu regionach po prostu ogrywani” – oceniał.Grenlandia jako klucz do ArktykiZdaniem Wojczala prawdziwe znaczenie Grenlandii jest militarne i ofensywne.„Amerykanie nie mają dziś pełnej swobody militarnej na Grenlandii. Umowy z Danią i Grenlandią wprowadzają ograniczenia, a USA chcą je znieść” – tłumaczył.Ekspert rysował scenariusz, w którym rozbudowana infrastruktura wojskowa na Grenlandii daje Stanom Zjednoczonym dominację powietrzną nad Arktyką i Morzem Barentsa.„Z Grenlandii można zamknąć rosyjską flotę północną, zagrozić bazom, instalacjom energetycznym i kluczowym obszarom wydobycia ropy i gazu” – mówił.Wskazywał również na możliwość projekcji siły wobec północnych i syberyjskich regionów Rosji, dotąd relatywnie bezpiecznych.„To byłoby ogromne zagrożenie strategiczne dla Federacji Rosyjskiej – nawet bez użycia broni jądrowej” – podsumował.

Jan 15, 202634 min

Ep 12643Krakowska strefa czystego transportu sypie się w sądzie. „Uchwała jest bezprawna”

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie częściowo podważył uchwałę o Strefie Czystego Transportu. Sąd uznał za nieważne m.in. zapisy dotyczące definicji mieszkańca opartej na meldunku oraz różnicowanie zwolnień z opłat dla pacjentów publicznych i prywatnych placówek medycznych.Wyrok jest nieprawomocny i do czasu jego uprawomocnienia zasady SCT pozostają bez zmian. Jednocześnie sąd podkreślił, że sama idea strefy jest proporcjonalna i co do zasady uzasadniona.W Radiu Wnet sprawę komentowała mecenas Monika Brzozowska-Pasieka, reprezentująca Fundację Wolność i Własność, która brała udział w postępowaniu. Jak wyjaśniała prawniczka, sąd odrzucił skargi osób prywatnych i gminy Skawina, uznając, że nie wykazały interesu prawnego. Kluczowa okazała się natomiast skarga wojewody, w której część zarzutów została podzielona przez skład orzekający.Sąd częściowo uwzględnił zarzuty wojewody. My, jako Fundacja Wolność i Własność, od początku zwracaliśmy uwagę właśnie na te kwestie, które zostały uznane za niezgodne z prawem– mówiła Brzozowska-Pasieka.Unieważnione zapisy dotyczyły przede wszystkim definicji mieszkańca Krakowa opartej na meldunku oraz zasad zwalniania z opłat pacjentów korzystających wyłącznie z publicznych placówek medycznych.Już dawno w orzecznictwie ukształtowała się linia, że mieszkańcem jest ten, kto faktycznie mieszka na terenie gminy, a nie ten, kto jest tylko zameldowany. Druga kwestia to faworyzowanie placówek finansowanych z NFZ i całkowite pominięcie prywatnych podmiotów leczniczych– podkreślała.Dane wrażliwe pacjentów i chaos organizacyjnyNajwięcej emocji w rozmowie wywołał wątek pacjentów dojeżdżających do krakowskich szpitali. Zdaniem mecenas Brzozowskiej-Pasieki przyjęte rozwiązania są nie tylko uciążliwe, ale mogą naruszać prawo do ochrony danych osobowych.Pacjent spoza Krakowa, który ma stary samochód, musi się wcześniej zarejestrować w systemie, podając imię, nazwisko, PESEL, datę wizyty i nazwę placówki. Tworzy się rejestr danych sensytywnych i nikt nie potrafi jasno powiedzieć, kto będzie miał do nich dostęp i jak będą chronione– mówiła.Jak ujawniła, sąd zapytał pełnomocników miasta, ile placówek podpisało porozumienie z magistratem umożliwiające korzystanie ze zwolnień.Okazało się, że takich placówek jest… siedem. Strefa obowiązuje od 1 stycznia, mamy połowę miesiąca, a większość szpitali nie ma podpisanych umów, które są warunkiem skorzystania z wyłączeń– relacjonowała.Dodatkowo pacjenci mieliby potwierdzać swoją obecność w placówce za pomocą specjalnych tabletów.Mówimy o danych wrażliwych: czy ktoś leczy się onkologicznie, psychiatrycznie, ginekologicznie. To są informacje, które wymagają szczególnych audytów i ocen skutków dla ochrony danych osobowych, a w uchwale ten problem został kompletnie pominięty– zaznaczyła.„Uchwała dociskana kolanem”Fundacja od początku domaga się unieważnienia uchwały w całości. Zdaniem jej przedstawicielki lista problemów jest znacznie dłuższa.To różnicowanie mieszkańców Krakowa i innych gmin, brak zwolnień dla przedsiębiorców, absurdalne wyłączenia jednych form działalności przy całkowitym pominięciu innych, jak spółki z o.o.– wyliczała.Wskazywała też na realne skutki ekonomiczne nowych przepisów.Dziś wjazd do strefy to 100 zł miesięcznie, w 2027 roku 250 zł, a w 2028 – 500 zł, czyli 6 tysięcy złotych rocznie. Dla drobnych przedsiębiorców z okolic Krakowa to są dramaty, które już teraz do nas spływają– mówiła.Jej zdaniem uchwała została wprowadzona w pośpiechu, bez realnej analizy skutków społecznych.To jest uchwała kompletnie nieprzemyślana. Została, mówiąc kolokwialnie, dociśnięta kolanem. Jest niesprawiedliwa, a w naszej ocenie – bezprawna– podsumowała.Choć wyrok WSA jest nieprawomocny, Fundacja zapowiada dalsze działania.Czekamy na pisemne uzasadnienie. Sąd wskazał, że było zdanie odrębne jednego z sędziów i liczymy, że da nam ono paliwo do skargi kasacyjnej do NSA– zapowiedziała prawniczka.Równolegle fundacja rozpoczęła szeroką ofensywę prawną, informując m.in. prezesa UODO, Rzecznika Praw Pacjenta oraz izby lekarskie.To jest dopiero początek. Zachęcamy wszystkich, którzy mają problemy związane ze strefą czystego transportu, żeby się do nas zgłaszali. Dostajemy od pięciu do dziesięciu maili dziennie i za każdym z nich stoi realny, ludzki dramat– mówiła na antenie Radia Wnet./fa

Jan 15, 202619 min

Ep 12642Grenlandczycy nie chcą aneksji przez USA? Komentarz Polki mieszkającej na wyspie

Prezydent Trump mówi, że Dania nie jest w stanie zabezpieczyć odpowiednio Grenlandii i że on to może zrobić ze względu na samą Grenlandię i ze względu na strategiczne zabezpieczenie Ameryki przed właśnie Rosją i Chinami. Może ma lepsze danemówi Lucyna Pytlarz w rozmowie z Magdaleną Uchaniuk. Podkreśla, że duńsko-grenlandzkie, pomimo trudnej przeszłości, układają się dzisiaj dobrze. Od 1923 r. wyspa ma status terytorium autonomicznego; w 2009 r. poszerzono zakres tej autonomii.

Jan 15, 202613 min

Ep 12641Świat kormoranów i Święto Jordanu – Cała naprzód 14.01.2026 r.

W kolejnej odslonie cyklu Co w trawie piszczy weterynarz Maciej Perzyna wprowadza nas w fascynujący świat kormoranów. Następnie przenosimy się w czasie i przestrzeni, czyli wracamy do Ukrainy w prawosławne Święto Chrztu Pańskiego (Święto Jordanu) Redaktor Konrad Mędrzecki podczas swojej ostatniej wizyty za wschodnią granicą porozmawiał z władyką Warsonofiuszem, który przybliża znaczenie, obrządek i specyfikę tego święta. Na koniec łączymy się z Rycerzem Jana Pawła II Bogumiłem Tomasiewiczem, który na gorąco komentuje słowa prawosławnego duchownego i dzieli się własnymi doświadczeniami z Ukrainy.

Jan 15, 202645 min

Ep 12640Kościół pod lufą kartelu. Ksiądz albo płaci haracz, albo godzi się na sprzedaż narkotyków

Meksyk, kraj katolicki, trafia do czołówki państw prześladujących chrześcijan. Kartel narkotykowy decyduje tam o losie parafii i wiernych. Szczegóły w rozmowie z Łukaszem Wilczyńskim.Meksyk pod presją karteli. Chrześcijanie coraz częściej ofiarami prześladowańMeksyk, postrzegany w Europie jako kraj głęboko katolicki, coraz wyraźniej pojawia się na mapie prześladowań chrześcijan. Jak wynika z najnowszego Światowego Indeksu Prześladowań Chrześcijan przygotowanego przez organizację Open Doors, sytuacja wierzących w tym kraju systematycznie się pogarsza.Jak podkreśla Łukasz Wilczyński z Open Doors Polska, źródłem prześladowań nie jest tam państwo, lecz brutalna dominacja karteli narkotykowych, które w wielu regionach przejęły realną władzę.W Meksyku są dwa główne źródła prześladowań i nie dotyczy to całego kraju, lecz przede wszystkim południowych stanów, położonych wysoko w górach, gdzie władza federalna praktycznie nie dociera.– mówi Łukasz Wilczyński.Kościół między wiarą a mafiąW regionach kontrolowanych przez kartele duchowni oraz wspólnoty chrześcijańskie stają przed dramatycznymi wyborami. Kartel pozwala funkcjonować parafii tylko pod warunkiem podporządkowania się jego zasadom.Przychodzi człowiek mafii i mówi: możecie mieć parafię i nabożeństwa, ale z tyłu kościoła postawimy stolik do sprzedaży narkotyków. Jeśli ksiądz się zgodzi – staje się księdzem mafii. Jeśli nie – zostanie wyrzucony albo zabity.– relacjonuje Wilczyński.Presja dotyka również zwykłych wiernych, którzy żyją w ciągłym strachu przed represjami.Spotkaliśmy chrześcijan, którzy zamiast godzinnego lotu wybrali szesnaście godzin jazdy samochodem i po drodze zmieniali auto, bo bali się, że mafia ich namierzy.– dodaje.

Jan 15, 202621 min

Ep 12639DSA, wolność słowa i chaos regulacyjny. Ekspertka ostrzega przed złym wdrożeniem unijnego prawa

W założeniu, Digital Services Act ma uporządkować Internet i wzmocnić ochronę użytkowników, ale sposób jego wdrożenia w Polsce budzi poważne wątpliwości.Zdaniem prof. Katarzyny Chałubińskiej-Jentkiewicz, prawniczki z Akademii Leona Koźmińskiego, spór wokół DSA to element szerszego konfliktu między państwami a globalnymi platformami.Jesteśmy w pewnym sensie w wojnie z technokracją – wielkimi korporacjami, które dziś realnie decydują o naszym funkcjonowaniu w sieciProblemem jest zderzenie amerykańskiego podejścia do wolności słowa z europejskim, opartym na możliwości jej ustawowego ograniczania w imię bezpieczeństwa czy praw innych osób.Kto ma kontrolować moderację treści?Kluczowa kontrowersja dotyczy tego, kto w Polsce miałby nadzorować decyzje o usuwaniu lub blokowaniu treści. Projekt zakłada istotną rolę prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. To jest wątpliwość kluczowa - ocenia ekspertka. Organ odpowiedzialny za ingerencję w treści programowe powinien być niezależny od władzy wykonawczej.Jej zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby wzmocnienie roli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jako organu kolegialnego. Dualizm regulacyjny może prowadzić do chaosu i niepewności prawa – dodaje.

Jan 15, 202624 min

Ep 12638Polska – mimo wzrostu PKB – zmierza ku kryzysowi finansów publicznych

– To droga na ścianę – mówi w Radiu Wnet prof. Elżbieta Chojna-Duch o sprawie zadłużenia Europy i rosnącego deficytu budżetowego w Polsce. Dodaje, że wzrost PKB nie wystarczy.Europa znajduje się w stanie permanentnego zadłużenia, a Polska – mimo solidnego wzrostu gospodarczego – coraz szybciej zbliża się do niebezpiecznego progu kryzysu finansów publicznych – ocenia Elżbieta Chojna-Duch, profesor prawa finansowego.Jej zdaniem szczególnie trudna sytuacja dotyczy strefy euro oraz Wielkiej Brytanii, ale Polska zaczyna podążać tą samą ścieżką poprzez wysoki, utrwalony deficyt budżetowy.Europa jako taka – zwłaszcza strefa euro, ale także Wielka Brytania – znajduje się w stanie permanentnego długu. Polska powoli dołącza do tej grupy poprzez rosnący deficyt budżetowy.– mówi prof. Chojna-Duch.Wzrost PKB nie chroni przed kryzysemJak podkreśla ekonomistka, paradoks polskiej gospodarki polega na tym, że wysoki wzrost PKB nie przekłada się na stabilność finansów publicznych.W trzecim kwartale mieliśmy wzrost PKB na poziomie 3,8 procent, co jest wynikiem bardzo dobrym. A jednocześnie mamy ogromny deficyt budżetowy, który prowadzi do szybkiego narastania długu.– zaznacza.Zwraca uwagę, że wzrost inwestycji – sięgający ponad 7 proc. – jest w dużej mierze zasługą sektora prywatnego.To przedsiębiorstwa prywatne, mimo niesprzyjających regulacji i biurokracji, generują przychody i płacą podatki. Tymczasem deficyt budżetowy rośnie do poziomu około 7 procent PKB, choć nie powinien przekraczać 3 procent.– mówi profesor.„Debt emergency” w EuropieZdaniem Chojnej-Duch Europa znalazła się już w stanie tzw. „debt emergency”, czyli sytuacji kryzysowego zadłużenia.Kraje takie jak Francja czy Wielka Brytania przekroczyły poziom 100 procent długu w relacji do PKB. Naszym osiągnięciem było niskie zadłużenie, a dziś szybko zbliżamy się do tego samego poziomu.– ocenia.Jej zdaniem istnieje realne ryzyko naruszenia konstytucyjnych limitów zadłużenia w Polsce już w 2026 roku.Projekt budżetu stwarza zagrożenie nie tylko dla stabilności finansów publicznych, ale także dla inflacji i całej gospodarki.– podkreśla.Uwspólnotowienie długu i „doktryna odsetek”Profesor Chojna-Duch krytycznie odnosi się do kierunku polityki fiskalnej Unii Europejskiej, zwłaszcza do idei uwspólnotowienia długu.To dążenie do wejścia w europejski mechanizm zadłużenia realizowany przez Komisję Europejską. Obowiązuje doktryna, zgodnie z którą spłaca się wyłącznie odsetki, a nie kapitał.– mówi.Przypomina, że dług zaciągnięty w ramach programu Next Generation EU przekracza 800 mld euro i będzie spłacany do 2058 roku.To obciążenie kolejnych rządów i pokoleń, a jednocześnie dług, który nie doprowadził do realnego odbudowania europejskiej gospodarki.– zaznacza.Reforma samorządowa i rosnący deficytJednym z głównych źródeł problemów budżetowych w Polsce – zdaniem profesor – jest tzw. reforma samorządowa.Przesunięto około 100 miliardów złotych rocznie dochodów z budżetu państwa na szczebel samorządowy bez przekazania równoległych zadań. To nie jest zgodne z konstytucją.– ocenia.Jak dodaje, środki trafiły głównie do dużych miast, co dodatkowo pogłębia nierównowagę finansową.Ta reforma będzie pogłębiała deficyt i dług publiczny. Powinniśmy się z niej wycofać.– mówi Chojna-Duch.Energia, transformacja i „droga na ścianę”Profesor ostrzega również przed skutkami kosztownej transformacji energetycznej i systemów takich jak ETS.Transformacja energetyczna generuje koszty liczone w bilionach euro. Państwa są po prostu niewydolne finansowo.– podkreśla.Jej zdaniem rok 2026 może być momentem przełomowym.Jeżeli ta polityka będzie kontynuowana, to jest to droga na ścianę. Ostatni moment, by ją zatrzymać.– ocenia.Mercosur i zagrożenie dla rolnictwaChojna-Duch krytycznie odnosi się także do umowy Mercosur, którą postrzega jako zagrożenie dla europejskiego, a zwłaszcza polskiego rolnictwa.Mercosur oznacza ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. Polska jest krajem rolniczym, a nasze bezpieczeństwo zależy od rodzimych producentów.– mówi.Zwraca uwagę, że do Europy trafiają produkty niespełniające unijnych norm, a umowa została sztucznie podzielona na część polityczną i handlową.To wprowadza opinię publiczną w błąd.– dodaje.„Europa traci swoją moc”Na zakończenie profesor Chojna-Duch kreśli pesymistyczną diagnozę przyszłości Unii Europejskiej.Europa traci swoją siłę gospodarczą. Żyjemy w iluzji, a uwspólnotowiony dług europejski nie będzie nam sprzyjał.– podsumowuje.Jej zdaniem konieczna jest gruntowna rewizja unijnej polityki gospodarczej.Nie można iść na ścianę. Ta polityka musi zostać zmieniona.– zaznacza.

Jan 15, 202624 min

Ep 12637Strefa czystego transportu przed sądem. Radny Bartłomiej Krzych: „To wyrok antyobywatelski”

W Radiu Wnet Bartłomiej Krzych, radny miejski z Wieliczki i jeden ze skarżących uchwałę o Strefie Czystego Transportu w Krakowie, relacjonował przebieg głośnej rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Jak podkreślał, sprawa przyciągnęła ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej.„Temat przyciągnął wielu obserwatorów. W zasadzie sala była wypełniona mediami. My mieliśmy w ogóle jako strona skarżąca problem z uzyskaniem kontaktu wzrokowego ze składem sędziowskim, bo praktycznie sala była obgadana operatorami kamer.”Rozpatrywane były cztery skargi: wojewody małopolskiego oraz trzy obywatelskie – gminy Skawina, samego Krzycha i posła Andrzeja Adamczyka. Sąd jednak zdecydował się rozpoznać jedynie skargę wojewody, co wywołało u rozmówcy poczucie głębokiego rozczarowania.„W mojej ocenie ten wyrok jest antyobywatelski z dwóch powodów. Po pierwsze sąd odrzucił wszystkie skargi obywatelskie, czyli rozpatrywał tylko skargę wojewody, i to w bardzo wąskim zakresie.”Radny zwracał uwagę na fakt, że orzeczenie zapadło stosunkiem głosów 2 do 1 i że jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne, które nie zostało odczytane na sali.„Ten wyrok zapadł stosunkiem 2 do 1. Jeden pan sędzia miał zdanie odrębne, którego nie wygłoszono. To był ten sam sędzia, który dwa lata temu orzekał przy unieważnieniu pierwszej uchwały o strefie.”Pewne fragmenty uchwały jednak uchylono. Sąd zakwestionował m.in. definicję mieszkańca Krakowa oraz ograniczenie zwolnień z zakazu wjazdu tylko do publicznych placówek medycznych.„Sąd usunął z definicji mieszkańca obowiązek zameldowania. A jeśli chodzi o placówki zdrowia, uznał, że nie można ograniczać tego tylko do publicznych – zwolnienie musi dotyczyć również prywatnych.”Radny wskazywał jednak, że w jego ocenie problem z definicją mieszkańca jest znacznie głębszy.„Według uchwały mieszkańcem Krakowa może być ktoś, kto odprowadza podatek rolny do miasta. Ale taki podatek może płacić mieszkaniec Wieliczki czy Warszawy, jeśli ma działkę w Krakowie. To absurd.”W dalszej części rozmowy Bartłomiej Krzych zapowiedział, że sprawa na tym etapie się nie kończy. Skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego jest bardzo prawdopodobna, a kolejne obywatelskie skargi już wpływają.„Ja będę wspierał osoby, które będą jeszcze wnosić skargi. Już wpłynęła jedna, która nie była rozpatrywana, bo przyszła za późno. Prawdopodobnie będzie ich więcej.”Radny przywołał też argumenty posła Andrzeja Adamczyka i dane o jakości powietrza, wskazujące – jego zdaniem – że poprawa w Krakowie nastąpiła dzięki infrastrukturze, a nie strefie.„Od kiedy została otwarta Północna Obwodnica Krakowa, w 2025 roku stężenia tlenków azotu w centrum były już w normie na wszystkich stacjach.”Na koniec rozmowy Radny Wieliczki opisał nastroje panujące wśród mieszkańców po pierwszych 15 dniach funkcjonowania SCT.„Ludzie nadal nie rozumieją, jakie są wymogi. Infolinia jest tak oblężona, że w kolejce jest czasem kilkaset osób. Nawet urzędnicy nie są pewni swoich odpowiedzi.”Szczególnie krytycznie oceniał absurdalne procedury dotyczące wjazdu do placówek medycznych.„Osoba starsza, która nie obsługuje Internetu, żeby zgłosić wizytę, musi jechać do urzędu w centrum Krakowa, który też jest w strefie. Czyli żeby skorzystać ze zwolnienia, musi najpierw wjechać do strefy.”Rozmówca podkreślał, że wiele zależy teraz od pisemnego uzasadnienia wyroku i od zdania odrębnego sędziego.„Podkreślam to zdanie odrębne, bo to daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.”

Jan 15, 20269 min

Ep 12636Łatuszka po spotkaniu z prezydentem RP: Polska nigdy nie zostawi wolnej Białorusi

Paweł Łatuszka ocenia spotkanie z prezydentem RP jako wyraźny sygnał ponadpartyjnego wsparcia dla dążeń Białorusinów do wolności i suwerenności.Spotkanie przedstawicieli białoruskich sił demokratycznych z prezydentem RP było – zdaniem Pawła Łatuszki – wyraźnym sygnałem politycznego i ponadpartyjnego wsparcia dla dążeń Białorusinów do wolności i suwerenności.Jak relacjonuje zastępca szefa Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Rządu Białorusi, podczas rozmowy padły słowa, które miały dla strony białoruskiej szczególne znaczenie.Jesteście na swojej długiej drodze do niepodległości i suwerenności. Na tej drodze Polska was nigdy nie zostawi.– powiedział prezydent RP.Zdaniem Pawła Łatuszki był to gest o ogromnym znaczeniu symbolicznym i politycznym.

Jan 15, 202612 min

Ep 12635„Droga do III wojny światowej” – Felsztinski o planach Trumpa i Putina

Zdaniem Jurija Felsztinskiego Trump i Putin próbują zmusić Ukrainę do kapitulacji, co w jego ocenie otworzyłoby drogę do rosyjskiej agresji na Europę.Jurij Felsztinski – rosyjsko-amerykański historyk, politolog i publicysta, specjalizujący się w historii ZSRR, rosyjskich służbach specjalnych oraz współczesnej polityce Rosji. Autor wielu książek poświęconych Kremlowi i Władimirowi Putinowi, od lat krytyczny wobec rosyjskiego imperializmu. Wywiad z nim przeprowadził dziennikarz Radia Wnet, Mikołaj Murkociński.

Jan 15, 202621 min

Ep 12634„10 tys. dolarów za głos”. Nagrania pogrążą Julię Tymoszenko?

Nagrania NABU i SAP obciążają Julię Tymoszenko. Zdaniem Dmytra Antoniuka wizerunek byłej premier jest dziś politycznie nie do odbudowania.Ujawnione nagrania, wykonane przez ukraińskie instytucje antykorupcyjne NABU i SAP, obciążają byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko – relacjonuje korespondent Radia Wnet w Kijowie, Dmytro Antoniuk.Nagrania zostały wykonane jeszcze przed Nowym Rokiem, ale ujawniono je dopiero teraz. Jak mówi Antoniuk, wyraźnie słychać na nich głos byłej premier.Na tych nagraniach wyraźnie słychać głos Julii Tymoszenko, która mówi, że za głosowanie za konkretną uchwałą w parlamencie ukraińskim trzeba zapłacić 10 tysięcy dolarów.– relacjonuje Dmytro Antoniuk.

Jan 15, 20267 min

Ep 12633240 tys. stron akt i spór o ławników. Obrona podważa proces ks. Olszewskiego

– To proces do unieważnienia – mówi w Radiu Wnet mec. Krzysztof Wąsowski. Obrońca ks. Michała Olszewskiego podważa legalność składu sądu i sposób prowadzenia sprawy.Proces ks. Michała Olszewskiego, który ma rozpocząć się 21 stycznia, może w ogóle nie ruszyć albo zostać w całości unieważniony – twierdzi jego obrońca, Krzysztof Wąsowski. Powodem mają być poważne wątpliwości dotyczące składu sądu, w szczególności udziału ławników.Jak podkreśla mecenas, dwóch ławników wylosowanych do sprawy ponad rok temu poinformowało sąd, że nie może uczestniczyć w rozprawach z powodu innych obowiązków. W odpowiedzi sąd miał rozpocząć poszukiwania tzw. ławników rezerwowych.Problem polega na tym, że oni nie są wylosowani do tej sprawy i tak naprawdę nie ma kto ich wyznaczyć– mówi Wąsowski.Według obrony pojawiają się sygnały, że przewodnicząca składu orzekającego, sędzia Justyna Kostka-Janusz, zamierza samodzielnie wyznaczyć nowych ławników. Zdaniem mecenasa nie ma do tego podstaw prawnych.„240 tysięcy stron akt w dwa tygodnie”Dodatkowym problemem – jak wskazuje obrona – jest skrajna dysproporcja czasu na przygotowanie się do procesu. Nowi ławnicy mieliby zaledwie dwa tygodnie na zapoznanie się z aktami liczącymi około 240 tysięcy stron.Poprzedni ławnicy mieli na przygotowanie rok. Nowi mieliby dwa tygodnie. To całkowicie pozbawia ich realnej możliwości aktywnego udziału w procesie– podkreśla Wąsowski.Adwokat przypomina, że ławnicy są pełnoprawnymi członkami składu orzekającego i mogą przegłosować sędziego zawodowego. – „To nie mogą być statyści czy, jak mówiono, paprotki” – zaznacza.„Proces do unieważnienia”Zdaniem mecenasa, jeżeli rozprawa ruszy w takim składzie, sąd będzie „nienależycie obsadzony”, co stanowi bezwzględną przesłankę nieważności postępowania.To będzie tylko kwestia czasu, która instancja i kiedy ten proces unieważni– mówi.Wąsowski zwraca również uwagę na ogrom materiału dowodowego przekazanego przez prokuraturę.Z naszego pobieżnego oglądu wynika, że około 90 procent akt jest całkowicie nieprzydatnych i tylko zaciemnia obraz sprawy– ocenia.Jak dodaje, w aktach brakuje części nagrań, które wcześniej były prezentowane w mediach.Wątpliwości wokół świadkówObrońca odniósł się także do kwestii tzw. świadków koronnych.Nie ma żadnego świadka koronnego. Jest co najwyżej kandydat – pan Mraz – oraz drugi świadek, którzy w ogóle nie są oskarżonymi– wyjaśnia.Według Wąsowskiego obrona została pozbawiona udziału w kluczowych przesłuchaniach na etapie postępowania przygotowawczego.To jest pogwałcenie prawa do obrony w maksymalnym zakresie– ocenia.„Efekt medialno-polityczny”Mecenas nie kryje sceptycyzmu wobec intencji prowadzenia procesu w obecnym kształcie.To wygląda na efekt pijarowo-medialno-polityczny. To nie ma nic wspólnego z prawem– mówi. Jak dodaje, nie wierzy już w sprawność wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie, ale – jak podkreśla – „wierzy w prawo”.„Sąd sam ułatwia nam zadanie”Zapytany o swoje nastawienie przed rozprawą, Wąsowski odpowiada bez wahania:Ja się cieszę. Nie mogę się doczekać. To moi klienci się denerwują – co jest całkowicie zrozumiałeJak podsumowuje, „sąd robi wszystko, żeby ułatwić obronie zadanie”.W kluczowym procesie obecnej władzy wszystko wygląda tak, jakby ktoś chciał ten proces zniszczyć od samego początku– dodaje.

Jan 15, 202612 min

Ep 12632PiS uderza w Brauna: Emocje zamiast programu

Likwidacja płacy minimalnej, NATO, Mercosur i przyszłość prawicy – wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski ostro punktuje konkurencję i zapowiada walkę o samodzielną większość. Polska 2050 i „antyreklama” głosowania onlineW „Popołudniu Wnet” Mateusz Kurzejewski — wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości — komentował kryzys w Polsce 2050 po nieudanym głosowaniu internetowym. Jego zdaniem partia, która promowała e-głosowanie w wyborach powszechnych, sama dostarczyła argumentów przeciwnikom tego rozwiązania.Partia Polska 2050, która była największym orędownikiem przeprowadzania głosowania w wyborach powszechnych za pośrednictwem internetu, dokonała chyba najlepszej antyreklamy tego rozwiązania, nie będąc w stanie przeprowadzić tego głosowania na liczbie około 700 delegatów– zaznacza Mateusz Kurzejewski.Kurzejewski ironizował, że w przeszłości podobną skalę ankiet dało się zorganizować prostymi narzędziami, a mimo to projekt ugrupowania Hołowni się rozsypał. W jego ocenie to symptom szerszego problemu i zapowiedź schyłku formacji.zastanawia taka zacięta walka o stanowisko tak naprawdę nie przewodniczącego, tylko syndyka masy upadłościowej– ocenia Kurzejewski.„Zjednoczony front patriotów” i spór o bezpieczeństwoProwadzący pytał o hasło Jarosława Kaczyńskiego: „Zjednoczony Front Patriotów”. Kurzejewski tłumaczył, że chodzi o wezwanie do wyborców i mobilizację przeciw działaniom obecnej koalicji. Jako przykład podał sprawę Poniatowej i rezygnację MON z budowy jednostki, która miała wzmacniać wschodnią flankę.Tam się dzieją bardzo złe rzeczy, na przykład zwijanie Wojska Polskiego. […] Ministerstwo obrony narodowej rezygnuje z budowy tej jednostki właśnie w tej lokalizacji, która przecież chroniłaby wschodnią flankę nie tylko Polski, bo całego sojuszu północnoatlantyckiego– dodaje.W jego narracji ten temat ma być jednym z elementów szerszej krytyki rządu Donalda Tuska — obok rolnictwa, gospodarki i służby zdrowia.Braun, emocje i „skrajny liberalizm”W rozmowie wrócił też temat Grzegorza Brauna. Kurzejewski przekonywał, że wzrost popularności lidera Korony ma dziś źródło w emocjach i kontrowersjach, a kiedy pojawiają się rozmowy o konkretach, ujawniają się postulaty, które PiS określa jako ryzykowne społecznie i państwowo.W tej chwili to, co buduje Grzegorz Braun, to buduje na emocjach– mówi.Kurzejewski odniósł się do głośnego postulatu likwidacji płacy minimalnej, omawianego w poprzedniej audycji. W jego ocenie to przykład skrajnego liberalizmu gospodarczego, który uderzałby w najsłabszych pracowników.To jest postulat skrajnie liberalny– ocenia.Jeszcze ostrzej mówił o bezpieczeństwie, gdy rozmowa zeszła na wątek NATO. Tu polityk PiS postawił granicę: w jego ocenie takie pomysły nie mają nic wspólnego z „wolnościowością”.Wyjście Polski z sojuszu północnoatlantyckiego to podejście skrajnie nieodpowiedzialne– zaznacza Kurzejewski.Mercosur i rolnictwo: „Nie było Tuska, nie było umowy”Kurzejewski położył mocny akcent na sprawy rolnicze — zapowiadając konwencję PiS poświęconą wsi. W tym kontekście uderzał w rząd za dopuszczenie do finalizacji umowy z Mercosurem, przypominając, że PiS w przeszłości miał ją blokować.Ta umowa już była bardzo bliska podpisania w 2019 roku i wtedy rząd Prawa i Sprawiedliwości z sukcesem zbudował mniejszość blokującą. […] Nie było Tuska, nie było umowy z Mercosurem, nie było Tuska, nie było paktu migracyjnego– podkreślaWicerzecznik PiS przekonywał, że skutki umowy uderzą w eksport i w podstawowe sektory produkcji żywności, a rząd — jego zdaniem — prowadzi politykę „dwóch wersji”: jednej na użytek krajowy, drugiej w Brukseli.PiS: program ma powstać „w terenie”, koalicje dopiero po wyborachWątek wyborów 2027 wracał kilka razy. Kurzejewski mówił o objazdach kraju i pracy programowej aż do poziomu gmin. Pytany o ewentualne koalicje, odpowiadał, że partia celuje w samodzielną większość i na tym etapie nie chce rozpisywać scenariuszy.Walczymy o samodzielną większość. Wszelkie rozmowy o jakichkolwiek koalicjach będziemy prowadzić ewentualnie po tym, kiedy wynik tych wyborów będzie inny– zastrzega

Jan 14, 202624 min

Ep 12631Korona Brauna odkrywa swój neoliberalizm? Woś: to program przeciw większości

Rozmowa w Radiu Wnet o „liberalnym” programie Korony Brauna. Rafał Woś tłumaczy, kto straci na likwidacji płacy minimalnej i dlaczego ten pomysł uderza w większość.Gospodarka wchodzi do gry BraunaRozmowa Łukasza Jankowskiego z Rafałem Wosiem w „Popołudniu Wnet” dotyczyła zapowiadanego programu gospodarczego środowiska Grzegorza Brauna oraz konsekwencji jednego z ujawnionych postulatów — likwidacji płacy minimalnej.Punktem wyjścia była wcześniejsza wypowiedź Romana Fritza, wiceprezesa Konfederacji Korony Polskiej, który na antenie Radia Wnet zapowiedział, że likwidacja płacy minimalnej ma znaleźć się w programie ugrupowania. Jak relacjonował Jankowski, propozycja ta wpisuje się w szerszą, określaną jako „wolnościowa”, wizję polityki gospodarczej, nawiązującą do liberalnych nurtów z lat 90. oraz do postulatów środowisk skupionych wokół Janusza Korwin-Mikkego.Ten wątek stał się punktem zwrotnym rozmowy i skłonił Rafała Wosia do jednoznacznej reakcji.Dzięki temu, że pociągnąłeś za język posła Fritza, dowiedzieliśmy się o postulacie likwidacji płacy minimalnej i po usłyszeniu tego włos się jeży na plecach– mówi Rafał Woś.

Jan 14, 202626 min

Ep 12630Serwis międzynarodowy 14.01.2026 r.: irański reżim ściga protestujących, echa wizyty prezydenta Nawrockiego w W.Brytanii

Władze w Teheranie wprowadziły blokadę wszelkich połączeń internetowych oraz początkowo także telefonicznych. Odbywają się również pierwsze egzekucje uczestników antyreżimowych protestów.Prezydent RP Karol Nawrocki odwiedził Wielką Brytanię. W Londynie spotkał się z przedstawicielami Polonii, a także z premierem Keirem Starmerem. Relację z wizyty przygotował współgospodarz Studia Londyn Alex Sławiński.Zoom na AfrykęPogarsza się stan zdrowia króla Maroka Mohammeda VI. W związku z możliwą zmianą na szczycie władzy w tym kraju przyglądamy się jego sytuacji społecznej i ekonomicznej, oraz relacjom z Europą i państwami arabskimi. Gościem Radia Wnet jest ekspert Instytutu Nowej Europy Maciej Pawłowski.

Jan 14, 202622 min