
Radio Wnet
2,515 episodes — Page 25 of 51
Ep 12990Stankiewicz o Smoleńsku: 15 lat walki i wciąż brak odpowiedzi
15-lecie działalności stowarzyszenia Solidarni 2010 stało się punktem wyjścia do rozmowy o wydarzeniach z ostatnich lat i powodach dalszego działania środowiska skupionego wokół wyjaśnienia tragedii smoleńskiej. O doświadczeniach, działaniach i swojej ocenie sytuacji mówiła w Radiu Wnet Ewa Stankiewicz.Reżyserka i działaczka podkreślała, że przez lata zrealizowano wiele inicjatyw społecznych i edukacyjnych, ale podstawowy powód działalności pozostał niezmienny.„Z jednej strony bardzo dużo się wydarzyło – wiele wykładów historycznych i kulturalnych, marszów, pikiet, walka o uczciwe wybory, powołanie ruchu kontroli wyborów, wiele przyjaźni. Ale przede wszystkim był to protest przeciwko bezkarności i bezradności państwa wobec zabicia polskiego prezydenta na terenie Rosji i niemal całego dowództwa polskiej armii. To się niestety nie zmieniło i stąd potrzeba dalszego działania.”
Ep 12989Porwanie Europy oraz co dalej z wilkami w Bieszczadach? – Cała naprzód 11.02.2026 r.
Dyrektor Teatru Klasyki Polskiej Jarosław Gajewski zaprasza na premierę spektaklu Porwanie Europy – ponadczasowej sztuki Jarosława Marka Rymkiewicza. Jak mówi, przedstawieniu towarzyszyć będzie muzyka autorstwa Antoniego Wojnara. Premiera już 22 lutego, w Scenie Stygmat na pl. Grzybowskim w Warszawie. Następnie, w kolejnej odsłonie cyklu Co w trawie piszczy? rozmawiamy z Markiem Podkalickim z Bieszczadzkiej Inicjatywy Narodowej. Gość przybliża najpierw działalność stowarzyszenia, którego głównym celem jest prowadzenie działalności edukacyjnej w zakresie inicjatyw patriotycznych na terenie Bieszczad, pomoc rodzinom w trudnej sytuacji materialnej, a także Polakom mieszkającym za granicą. W dalszej części rozmowy nasz gość podejmuje temat populacji wilków i niedźwiedzi w Bieszczadach oraz analizuje konflikty, jakie te zwierzęta wywołują w regionie. Na koniec łączymy się z Łukaszem Strusińskim, kierownikiem ds. programowych Orkiestry Sinfonia Varsovia, który zaprasza na jutrzejszy koncert Uczta Mistrzów. W programie: Wolfgang Amadeusz Mozart, Ludwig van Beethoven i Józef Haydn, dyryguje maestro Jong-Jie Yin, a w roli solisty wystąpi Jan Wachowski.
Ep 12988Dramatyczna sytuacja w szpitalach. „Mniej pieniędzy na żywienie to zagrożenie dla leczenia”
Podczas sejmowej komisji omawiano planowane przez rząd zmiany dotyczące finansowania żywienia pacjentów w szpitalach. Jak podkreślał dyrektor powiatowego szpitala w Garwolinie Krzysztof Żochowski, oznaczają one realne ograniczenie środków przeznaczonych na posiłki dla chorych.„Tematem komisji była dyskusja na temat proponowanych przez stronę rządową zmian w żywieniu pacjentów w polskich szpitalach. […] Dotychczasowa stawka żywieniowa wynosiła 25,62 zł. W tej chwili ona została zjechana do 21 zł. To jest 20 procent – to jest bardzo dużo.”Jak wyjaśniał, wcześniej środki na żywienie funkcjonowały jako odrębny element finansowania, związany m.in. z programem „Dobry posiłek”.„Każdy szpital na każde osobodzień hospitalizacji dostawał dodatkowe środki, które pozwalały dużo lepiej odżywiać naszych chorych. W tej chwili te środki zostały zabrane, żywienie pacjentów zostało włączone do ogólnego kontraktu, co powoduje, że szpitale będą otrzymywały znacząco mniej środków.”Zdaniem dyrektora uderzy to szczególnie w placówki powiatowe, które już teraz mierzą się z trudną sytuacją finansową.„Już w tej chwili szpitale w Polsce odczuwają istotne pogorszenie warunków finansowych, zwłaszcza dotyczy to szpitali powiatowych. Zabranie kolejnych pieniędzy, tym razem na żywienie, to kolejny strzał między oczy, który będzie miał wpływ na pogorszenie tego, co możemy dla naszych chorych zrobić.”
Ep 12987„Plany Moskwy się nie zmieniły” – Ekspert o znaczeniu misji Kuklińskiego
Dziedzictwo Ryszarda Kuklińskiego to – zdaniem Filipa Frąckowiaka – jeden z kluczowych punktów odniesienia w rozmowie o bezpieczeństwie Polski i Europy. Dyrektor Muzeum Zimnej Wojny im. Ryszarda Kuklińskiego podkreślał w rocznicę śmierci pułkownika, że przekazane przez niego dokumenty wciąż mają znaczenie w kontekście współczesnej polityki Rosji.„Rola i dziedzictwo Ryszarda Kuklińskiego są bardzo istotnym elementem dyskusji, czy właściwie pewną podwaliną dyskusji o bezpieczeństwie Polski i Europy. Wszystko dlatego, że Rosjanie odtwarzają Imperium Rosyjskie […] i te plany, które przekazał Ryszard Kukliński agresji nuklearnej Układu Warszawskiego […] wpisywały się w cały imperializm rosyjski.”Frąckowiak zwracał uwagę, że koncepcje ekspansji Moskwy nie były jedynie wytworem czasów zimnej wojny, lecz kontynuacją znacznie starszej strategii.„To nie ma większego znaczenia, czy to była Rosja carska, czy to była Rosja bolszewicka, czy dzisiaj możemy to spokojnie powiedzieć Rosja Władimira Putina. Plany były takie same i oczywiście były modyfikowane w zależności od bieżącej sytuacji, ale to oparcie na zachód Rosjan było widoczne od XVIII wieku.”
Ep 12986Studio Białoruskie 11.02.2026 r.: rosyjski wywiad twierdzi, że poznał zachodnie plany dokonania przewrotu na Białorusi
Ep 12985O przemalowanych literackich ptasiorach - Prawo cytatu: audycja Jana Majchrowskiego - 11.02.2026 r.
Jana Majchrowski tym razem mówi o książkach Joanny Siedleckiej demaskujących kłamstwa i łotrostwa pisarzy, którzy robili karierę za wszelką cenę. M. in. o Jerzym Kosińskim i Andrzeju Szczypiorskim.
Ep 12984Libańskie tradycje karnawałowe - Studio Bejrut - 10.02.2026 r.
Prowadzący omawiają zwyczaje związane z końcem karnawału i przygotowaniami do czterdziestodniowego postu; wyjaśniają lokalne nazwy i obrzędy, m.in. Niedzielę Uboju.
Ep 12983Ks. Edward Pleń o sukcesie Kacpra Tomasiaka: ten medal zdobyła cała rodzina
Srebrny medal Kacpra Tomasiaka to nie tylko efekt treningu, ale także siły wiary i rodzinnego wsparcia – podkreśla ks. Edward Pleń, kapelan polskich sportowców w rozmowie z Grzegorzem Milko.
Ep 12982Walka o Przedszkole nr 36 w Warszawie trwa. Rodzice alarmują: To zamach na publiczną edukację
Rodzice dzieci z Przedszkola nr 36 „Odkrywcy Nowego Świata” w Warszawie nie składają broni. Placówka ma zostać zlikwidowana z końcem sierpnia, a w jej miejscu ma powstać przychodnia rehabilitacyjna.
Ep 12981Ekshumacje w Ugłach coraz bliżej. Spór o patronat i medialne kontrowersje
Po latach starań rodziny ofiar zbrodni wołyńskiej uzyskały zgodę na rozpoczęcie prac ekshumacyjnych w miejscowości Ugły. Przygotowania mają ruszyć na przełomie marca i kwietnia.
Ep 12980Dr Rafał Brzeski: Program SAFE to pułapka. Stracimy kompatybilność z armią USA
SAFE to unijny mechanizm finansowania inwestycji obronnych, oparty na wspólnym zadłużeniu i udzielaniu państwom członkowskim preferencyjnych pożyczek na zakup uzbrojenia oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego. Środki mają być wydawane głównie w obrębie europejskiej produkcji, a dostęp do nich może być powiązany z dodatkowymi warunkami politycznymi i regulacyjnymi. Polska wnioskowała o dofinansowanie na kwotę 43,7 mld euro.Program SAFE to jeden z kluczowych tematów Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W Radiu Wnet swoje stanowisko przedstawił analityk i ekspert ds. służb specjalnych Rafał Brzeski.„Sprytnie pomyślana pułapka”Brzeski nie ma wątpliwości co do swojej oceny unijnego mechanizmu.„W największym skrócie jest to sprytnie pomyślana pułapka, w którą nie można wejść. Moja opinia – zrezygnować z tej łaskawości unijno-europejskiej.”Jego główny argument dotyczy kompatybilności polskiej armii z armią Stanów Zjednoczonych.„W praktyce polska dywizja pancerna czy zmechanizowana jest niemal identyczna jak amerykańska jednostka. Mamy pełną wymianę danych, kompatybilność amunicyjną, sprzętową, wymianę danych w czasie rzeczywistym.”Zdaniem analityka zakup większej liczby europejskich systemów uzbrojenia mógłby tę kompatybilność rozmyć.„Im więcej będzie europejskiego sprzętu w polskiej armii, tym mniej kompatybilna będzie z amerykańską. Będziemy mieli mieszaninę i sprzętowo marną armię.”Brzeski podkreśla, że w wielu obszarach – od artylerii 155 mm, przez obronę powietrzną, po systemy C2 – obecna współpraca ze Stanami Zjednoczonymi zapewnia wysoki poziom spójności operacyjnej.Analityk uważa, że wokół programu SAFE może dojść do odwrócenia uwagi od kluczowej debaty.„Najważniejszym tematem jest SAFE, bo to temat strategiczny. Wobec czego należy zrobić dym i nie dopuścić do merytorycznej dyskusji.”W jego ocenie kwestie personalne i spory polityczne mogą zdominować posiedzenie RBN kosztem strategicznej analizy skutków programu.Brzeski patrzy na sprawę w szerszym kontekście geopolitycznym.„W interesie Berlina jest wypchnięcie Amerykanów z Europy. (…) Najbardziej przeszkadza Polska jako barykada.”Jego zdaniem obecność wojsk USA w Polsce i Europie Środkowej ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa regionu.Afera Epsteina: „Przedsiębiorstwo kompromatu”W końcowej części rozmowy Brzeski odniósł się do sprawy Jeffreya Epsteina. W jego ocenie była to struktura służąca zbieraniu materiałów kompromitujących.„Myślę, że ta wysepka była w dużej mierze przedsiębiorstwem kompromatów do wynajęcia.”Wskazał na powiązania rodzinne Ghislaine Maxwell z Robertem Maxwellem, który – jak przypomniał – miał kontakty z różnymi służbami wywiadowczymi.„Obie służby mogły zbierać kompromat na tych, na których im zależało. To mogło być prywatne przedsięwzięcie obsługujące różne wywiady.”Zdaniem Brzeskiego sprawa może mieć długofalowe konsekwencje dla globalnych elit i postrzegania „śmietanki świata”.[caption id="attachment_69746" align="alignnone" width="405"] Rafał Brzeski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet[/caption]/fa
Ep 12979Dariusz Matecki o ustawie ws. „Burego”: To atak na żołnierzy wyklętych
W Sejmie wybuchła ostra dyskusja wokół złożonego przez Lewicę projektu ustawy, który ma umożliwić wypłatę świadczeń rodzinom osób, które – według autorów projektu – miały zostać zamordowane przez oddział Romualda Rajsa „Burego”. Do sprawy odniósł się w Poranku Wnet Dariusz Matecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości.„Atak na żołnierzy wyklętych”Zdaniem Mateckiego projekt ustawy wpisuje się w szerszą narrację wymierzoną w środowisko żołnierzy wyklętych.„Tworzą przekaz, że żołnierze wyklęci, którzy walczyli po II wojnie światowej o to, żeby Polska była wolna, są przedstawiani jak zbrodniarze – tak jak w latach 40. i 50.”Poseł wskazuje, że Romuald Rajs „Bury” został skazany w 1949 roku przez władze komunistyczne, a w 1995 roku zrehabilitowany. W jego ocenie próby ponownego podważania tej oceny są elementem politycznego sporu.„To jest kolejny kamyczek do wojny, która ma trwać w Polsce – wojny jednego obozu z drugim obozem.”Matecki krytykuje również wypowiedzi polityków Lewicy, twierdząc, że działania wokół tej ustawy mają charakter ideologiczny.„To są działania wymierzone przeciwko Polsce i polskiej polityce historycznej.”W rozmowie poseł PiS nawiązał także do innych kwestii historycznych, w tym reparacji wojennych oraz sporów wokół akcji „Wisła”.„Nie dostaliśmy reparacji od Niemiec, od Rosji, od Ukrainy za ludobójstwo wołyńskie, a dziś słyszymy o wypłacaniu pieniędzy tak zwanym ofiarom żołnierzy wyklętych.”W jego ocenie obecne działania rządu wpisują się w „systemowe uderzenie w polskość na terenie Polski”.Sejm bez wicemarszałka opozycjiMatecki odniósł się także do bieżącej pracy parlamentu. Wskazał, że opozycja – mimo iż jest największym klubem w Sejmie – nie ma swojego wicemarszałka.„Pierwszy raz w historii Polski jako opozycja nie mamy wicemarszałka Sejmu, a powinniśmy mieć dwóch, bo jesteśmy największym klubem.”Dodał również, że harmonogram głosowań często przekazywany jest posłom z krótkim wyprzedzeniem.„Harmonogram dostajemy na kilka godzin przed głosowaniem.”/fa
Ep 12978„Plan B bez podstawy prawnej”. Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska o sporze wokół KRS
Spór o Krajową Radę Sądownictwa wchodzi w nową fazę. Marszałek Sejmu zapowiada „plan B” na wypadek, gdyby prezydent nie podpisał ustawy dotyczącej KRS. W Poranku Wnet do sprawy odniosła się Kamila Borszowska-Moszowska, wskazując na poważne wątpliwości prawne.„Prawo swoje, czynności swoje”Sędzia przyznaje, że zapowiedzi marszałka są trudne do jednoznacznego zinterpretowania.„Zgodnie z kalendarzem wyborczym marszałek Sejmu ma określony czas na rozpisanie wyborów według tej ustawy, która w tej chwili obowiązuje. (…) Trudno mi powiedzieć, co miał na myśli.”Jej zdaniem sytuacja pokazuje głębszy problem funkcjonowania państwa.„My ostatnio żyjemy w takim czasie, gdzie prawo swoje, a czynności swoje.”Borszowska-Moszowska podkreśla, że źródła prawa są jasno określone w Konstytucji, a nie są nimi ani obwieszczenia, ani uchwały stowarzyszeń.„Artykuł 87 Konstytucji mówi, jakie są źródła prawa, a nimi nie jest obwieszczenie marszałka Sejmu czy uchwała jakiegoś stowarzyszenia.”Spór o konstytucyjność i „powrót do stosowania prawa”Sędzia ocenia, że nowelizacja KRS przegłosowana przez parlament jest niezgodna z Konstytucją, ponieważ ogranicza bierne prawo wyborcze sędziów do kandydowania.„Ta ustawa jest niekonstytucyjna, dlatego że ogranicza możliwość kandydowania biernego przez sędziów do KRS-u, co już było kiedyś w prawie polskim i zostało uznane za niekonstytucyjne.”Jednocześnie wskazuje, że obowiązująca obecnie ustawa – w jej ocenie – pozostaje zgodna z Konstytucją.„Tak naprawdę dla nas teraz potrzeba po prostu powrotu do stosowania prawa. Ta ustawa, która w chwili obecnej obowiązuje, jest zgodna z konstytucją.”Wakaty i skutki dla obywateliW tle sporu pozostaje problem braków kadrowych w sądach. Według danych przywołanych podczas wysłuchania publicznego, liczba wakatów sięga około tysiąca.„Jeżeli my mamy tysiąc wakatów przy dziewięciu tysiącach sędziów, to jest co najmniej 10% brakującej kadry.”Zdaniem sędzi skutkiem są wydłużające się postępowania i narastająca niepewność prawna.„Jeżeli ktoś uchyla wyrok, bo mu się sędzia nie podoba, to on tam nie widzi obywatela. On tylko widzi swoją nienawiść do tej osoby. Gdyby patrzył na obywatela, to zbadałby sprawę merytorycznie.”Manipulacja czy interpretacja?Borszowska-Moszowska podnosi również kwestię narracji wokół KRS i jej wpływu na orzeczenia trybunałów międzynarodowych.„Opierając się na manipulacji, została zbudowana cała narracja o niekonstytucyjnej KRS, a potem zostało to inkorporowane do orzeczeń trybunałów międzynarodowych.”Na koniec apeluje do obywateli o samodzielną analizę przepisów.„Wystarczy przeczytać artykuł 187 Konstytucji, a jak ktoś ma więcej czasu, to zagłębić się w stenogramy Komisji Kodyfikacyjnej Zgromadzenia Narodowego.”W jej ocenie kluczem do wyjścia z kryzysu jest konsekwentne stosowanie obowiązującego prawa i rezygnacja z działań, które – jak twierdzi – pogłębiają chaos w wymiarze sprawiedliwości./fa
Ep 12977„To deindustrializacja, nie konkurencyjność”. Anna Bryłka ostro o klimacie, SAFE i Mercosur
Europosłanka Konfederacji Anna Bryłka komentowała w Poranku Wnet najnowsze decyzje instytucji unijnych – od celu klimatycznego na 2040 r., przez program SAFE, po umowę z krajami Mercosur. Jej zdaniem wspólnym mianownikiem jest brak refleksji nad realnymi skutkami dla gospodarki.90% redukcji emisji do 2040 r. „To droga do deindustrializacji”Parlament Europejski przyjął wiążący cel ograniczenia emisji netto o 90% do 2040 r. Bryłka nie ma wątpliwości co do konsekwencji.„Polityka klimatyczna w żaden sposób nie jest zastopowana i zamiast wycofywać się z celów klimatycznych na 2030–2050, dokładany jest kolejny cel – ograniczenie emisji o 90% do 2040 roku.”Jej zdaniem dekarbonizacja w obecnym kształcie prowadzi do osłabienia przemysłu i rolnictwa w UE.„Dekarbonizacja unijnej gospodarki prowadzi do deindustrializacji unijnej gospodarki – likwidacji przemysłu, likwidacji rolnictwa, ale też do gigantycznych kosztów dla gospodarstw domowych.”Europosłanka wskazuje na rosnące obciążenia wynikające z ETS-2 czy dyrektywy budynkowej oraz wysokie ceny energii.„W Unii Europejskiej mamy najbardziej opodatkowaną energię w stosunku do Chin i Stanów Zjednoczonych. To jest decyzja polityczna.”Proponuje m.in. obniżkę VAT na energię elektryczną do 5%, co – jej zdaniem – mogłoby pomóc utrzymać konkurencyjność polskich firm.Program SAFE. „Warunki kwalifikowalności są bardzo trudne”Drugim kluczowym tematem jest program SAFE – wspólna pożyczka UE na wzmocnienie zdolności obronnych. Bryłka krytycznie ocenia sposób jego konstruowania.„Polski rząd bardzo naiwnie podchodzi do tego programu, ogłasza wiele sukcesów, których na ten moment nie widać.”Zwraca uwagę na wymóg 65% europejskich komponentów w łańcuchu dostaw oraz zasadę wspólnych zakupów.„Jaka jest gwarancja, że te wspólne zakupy będą inwestowane w polski przemysł zbrojeniowy? Trzeba się dogadać z innym państwem, które będzie chciało jednocześnie robić zakupy w Polsce.”Bryłka podkreśla także, że rozporządzenie zostało zaskarżone do Trybunału Sprawiedliwości UE, a Parlament Europejski – jej zdaniem – został pominięty w procesie legislacyjnym.„Mało kto o tym mówi, że obowiązuje mechanizm pieniądze za praworządność. Proszę sobie wyobrazić scenariusz, w którym Komisja Europejska mówi: wstrzymujemy wam wypłatę pieniędzy. I co możemy wtedy zrobić? Nic.”W jej ocenie Polska niewystarczająco zabezpieczyła interes krajowego przemysłu obronnego.Mercosur. „Rozporządzenie nie chroni rolników”Europosłanka odniosła się także do umowy handlowej UE–Mercosur. Parlament Europejski przyjął rozporządzenie o tzw. klauzulach ochronnych.„Kłamstwem jest mówienie, że to jest część umowy z krajami Mercosur. To rozporządzenie nie wiąże krajów Ameryki Południowej i ma charakter reaktywny.”Bryłka ostrzega, że Komisja Europejska może zdecydować o tymczasowym stosowaniu części handlowej umowy nawet bez zgody Parlamentu Europejskiego.„To jest sprawa polityczna, czy Komisja Europejska bez zgody Parlamentu Europejskiego tymczasowo zacznie stosować tę umowę.”Jej zdaniem warunki uruchomienia mechanizmów ochronnych są tak trudne do spełnienia, że w praktyce nie zapewnią realnej ochrony europejskim rolnikom.W ocenie Anny Bryłki Unia Europejska stoi dziś przed wyborem: albo realna korekta kursu w sprawach klimatu, przemysłu i handlu, albo dalsze decyzje, które – jak twierdzi – mogą osłabić konkurencyjność i bezpieczeństwo państw członkowskich./fa
Ep 12976„Brniemy w katastrofę”. Prof. Witold Modzelewski: KSeF do natychmiastowego odroczenia
Problemy z Krajowym Systemem e-Faktur narastają, choć – jak zauważa w Poranku Wnet Witold Modzelewski – obowiązek realnie dotyczy dziś zaledwie kilku tysięcy podmiotów. Zdaniem profesora prawa, doradcy podatkowego i prezesa Instytutu Studiów Podatkowych, kłopoty nie są kwestią „chorób wieku dziecięcego”, lecz błędu konstrukcyjnego całego rozwiązania.„Faktura VAT i faktura handlowa to nie to samo”Modzelewski podkreśla, że publiczna debata miesza dwa porządki: podatkowy i gospodarczy.„Faktura i faktura VAT to są dwie różne rzeczy. (…) Ministerstwo może rządzić fakturą wystawianą dla potrzeb pewnego podatku. To prawda bardzo ważnego podatku, ale tylko jednego z podatków.”Problem w tym, że w Polsce – przez trzy dekady praktyki – faktura VAT stała się jednocześnie podstawowym dokumentem handlowym w relacjach B2B.„Faktura podatkowa obsługuje obrót gospodarczy. A obrót gospodarczy polega na kontaktach B2B, kontrahent do kontrahenta. Czyli dokument, którym chcemy kogoś wezwać do zapłaty, musimy skierować do kontrahenta, a nie do rządu w postaci KSeF-u.”W modelu KSeF momentem „wystawienia” faktury jest jej wysłanie do rządowego systemu. To – w ocenie profesora – fundamentalny błąd.„Grzech pierworodny polega na tym, że moment wystawienia faktury nie jest wysłaniem faktury do kontrahenta, tylko wysłaniem go do rządowego portalu.”Chaos przy 4 tysiącach firm. Co będzie przy milionach?Obecnie – jak wskazuje Modzelewski – w systemie fakturuje ok. 4 tys. podmiotów. Tymczasem czynnych podatników VAT jest 1,8 mln, a zwolnionych – co najmniej kolejny milion.„Jeżeli się potykamy na samym początku, kiedy cztery tysiące firm ma kłopoty, (…) a wiemy, że ma to dotyczyć milionów podmiotów, to jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest odroczenie tego 1 kwietnia.”Profesor ostrzega, że bez materialnego doręczenia faktury kontrahentowi dokument przestaje pełnić funkcję handlową.„Jeżeli fakturę podatkową używamy jako dokument handlowy, którego nie otrzymujemy w sensie materialnym, to znaczy, że ta faktura przestaje funkcjonować jako dokument handlowy.”W praktyce oznacza to zagrożenie dla ciągłości obrotu gospodarczego.„Zarządzanie katastrofą ekonomiczną”Modzelewski nie neguje potrzeby cyfryzacji, ale apeluje o pragmatyzm. W jego ocenie obecny model prowadzi do podwójnej pracy: faktura trafia do KSeF-u, a równolegle – wobec większości kontrahentów – trzeba uzgodnić inny sposób jej udostępnienia.„Po co dwa razy robić to samo, jeżeli robiliśmy to jednym dokumentem?”Profesor wskazuje, że ustawa nakazuje uzgodnić sposób udostępnienia faktury z większością kontrahentów, którzy nie mają dostępu do KSeF-u.„Jeżeli tego nie uzgodniono, a mówimy o czterech tysiącach podmiotów, które są obowiązane do wystawiania, to znaczy, że jesteśmy w kompletnym niedoczasie.”Dlatego jego postulat jest jednoznaczny:„Jeżeli coś wiemy, że jest bardzo trudne i możemy sobie z tym nie dać rady, to należy to odroczyć i dać sobie czas, żeby pomyśleć, co dalej z tym, jak to ładnie powiedziano, kukułczym jajem zrobić.”Zdaniem Modzelewskiego bez merytorycznej, a nie propagandowej dyskusji o samej koncepcji KSeF, państwo może znaleźć się w sytuacji „zarządzania katastrofą ekonomiczną”./fa
Ep 12975Koziński o Radzie Bezpieczeństwa: Jeszcze dwie takie rady i wszyscy będą machać na to ręką
W środę 11 lutego o godzinie 14 rozpocznie się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, którą zwołał prezydent Karol Nawrocki. W porządku obrad znalazły się trzy kluczowe tematy dotyczące bezpieczeństwa państwa.Po pierwsze, członkowie RBN omówią pożyczkę zaciągniętą przez rząd na realizację programu SAFE, czyli instrumentu finansowego mającego wzmocnić zdolności obronne państwa.Po drugie, przedmiotem dyskusji będzie zaproszenie Polski do Rady Pokoju, co ma wymiar zarówno polityczny, jak i międzynarodowy.Trzecim punktem agendy są działania organów państwa zmierzające do wyjaśnienia wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego ma być miejscem rozmowy o strategicznych wyzwaniach dla państwa. Tymczasem – jak zauważa na antenie Radia Wnet dziennikarz Agaton Koziński – dyskusję publiczną zdominowały personalne spory i wątpliwości wokół zaproszonych osób.Personalne starcia zamiast debaty o bezpieczeństwieNajwięcej emocji budzą kwestie związane z dostępem do informacji niejawnych oraz obecnością niektórych polityków na posiedzeniu RBN. Koziński wskazuje, że to nie przypadek.„Ja rozumiem, że największą kością niezgody może być osoba szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. (…) Natomiast abstrahując już od tych personaliów, bo to moim zdaniem jest to celowa gra koalicji rządzącej, że pojawia się coraz więcej personaliów w tych kwestiach.”Zdaniem publicysty mechanizm jest prosty: nazwiska zawsze przyciągają większą uwagę niż kwestie merytoryczne.„Jeżeli rozmawiamy o personaliach, media siłą rzeczy dużo bardziej interesują się nazwiskami niż problemami. To jest naturalna tendencja i mediów, a przede wszystkim odbiorców mediów.”Efekt? Rada Bezpieczeństwa Narodowego zaczyna być postrzegana jako arena politycznych sporów, a nie forum strategicznej refleksji.„Rada Bezpieczeństwa Narodowego w oczach Polaków zaczyna być postrzegana nie jako miejsce merytorycznej debaty o przyszłości kraju, o naszym rozwoju, o naszym bezpieczeństwie, tylko jako kwestia politycznych sporów personalnych.”Koziński ostrzega, że jeśli ten trend się utrzyma, instytucja może utracić swoją powagę.Program SAFE – 150 miliardów euro i wielkie pytaniaKluczowym tematem RBN – obok relacji polsko-amerykańskich – ma być europejski program SAFE, czyli wspólna pożyczka w wysokości 150 mld euro na wzmocnienie zdolności obronnych UE.W założeniu projekt ma zwiększyć autonomię strategiczną Europy wobec zagrożeń ze strony Rosji. Jednak – jak podkreśla Koziński – „diabeł tkwi w szczegółach”.„Żadna sztuka jest wziąć kredyt i wydać pieniądze. Sztuką jest sprawić, żeby te wydatki finansowe rzeczywiście przełożyły się na realny wzrost bezpieczeństwa.”Szczególne wątpliwości budzi kwestia, gdzie i jak te środki będą wydawane. Program zakłada wzmocnienie europejskiego przemysłu obronnego, co oznacza ograniczenie zakupów w USA czy Wielkiej Brytanii.Publicysta przywołuje przykład z czasu pandemii:„Unia Europejska nie miała zdolności produkowania szczepionek i nie ma zdolności produkowania sprzętu wojskowego, obronnego. Dopiero wszystko jest w fazie planowania. Jeżeli ma to tak wyglądać, jak wyglądało to w przypadku pandemii, to naprawdę należy się trzy razy zastanowić, czy tego typu program będzie miał sens.”Jego zdaniem Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest właściwym miejscem do ponadpartyjnej debaty nad takimi projektami.„To są tematy ponadpartyjne, to jest bezpieczeństwo dotyczące nas wszystkich. Jeżeli ten spór partyjny ma się dalej utrzymać, to Polska musi pozostać krajem tak bezpiecznym, jak jest teraz.”/fa
Ep 12974Japonia po wyborach. Prof. Polit o możliwym przełomie w polityce Tokio
Zwycięstwo konserwatystów w wyborach w Japonii oraz wyraźny mandat dla nowej premier, Sanae Takaichi, zaskoczyły wielu obserwatorów. O przyczynach tego sukcesu, kondycji japońskiej polityki i możliwych konsekwencjach międzynarodowych mówił na antenie Radia Wnet historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Jakub Polit.Silna osobowość w kraju rotacyjnych premierówProfesor zwrócił uwagę, że w japońskiej polityce stabilność przywództwa należy do rzadkości.„Premierzy Japonii zmieniają się jak w karuzeli. Swego czasu rządzący przez lat 14 kanclerz Kohl powiedział, że jest zmęczony poznawaniem kolejnych premierów Japonii, których bodajże siedmiu się zmieniło podczas jego kadencji.”Nowa premier – jak podkreślał Polit – postawiła wszystko na jedną kartę. Zdecydowała się na przyspieszone wybory, mimo że jej partia nie miała wcześniej stabilnej większości.„Postawiła wszystko na jedną kartę i wygrała. W Japonii, gdzie wszystko przebiega wedle zasady konsensusu, nie drażnienia innych, to wymaga pewnego rodzaju siły woli, ażeby się postawić.”W jego ocenie mamy do czynienia z „bardzo silną osobowością”, co w japońskich realiach politycznych jest zjawiskiem wyjątkowym.„Japońska Thatcher”? Raczej lider gotowy na niepopularne decyzjeW mediach pojawiły się porównania nowej premier do Donalda Trumpa czy Margaret Thatcher. Polit studzi jednak takie analogie, wskazując, że chodzi raczej o styl przywództwa niż kopiowanie konkretnych programów.„To po prostu jest porównanie do silnych liderów, którzy mają odwagę podjąć niepopularną decyzję i tutaj rzeczywiście tak jest.”Kluczowe znaczenie może mieć kwestia bezpieczeństwa oraz ewentualna zmiana dotychczasowej, skrajnie pacyfistycznej konstytucji Japonii. Zdaniem historyka obecna sytuacja międzynarodowa podważa sens dotychczasowej doktryny.„Pacyfistyczna konstytucja miała być zachętą dla całego świata do rzucenia broni. Kiedy się okazało, że jest to niemożliwe, że kontynent nie tylko nie podąża za wyspami, ale się zbroi, no to okazuje się, że nie pasuje ona do obecnych realiów.”Tajwan i napięcia z ChinamiNajbardziej wyrazistym elementem nowego kursu jest stanowisko wobec Tajwanu. Premier Takaichi stwierdziła, że wyspa jest kluczowa dla bezpieczeństwa Japonii. To wywołało ostrą reakcję Pekinu.„Znana była ostatnia awantura odnośnie wypowiedzi pani Takaichi odnośnie Tajwanu, o której powiedziała to, co wiedzą wszyscy, ale nikt nie odważył się mówić. Mianowicie wyspa jest niezbędna dla japońskiego bezpieczeństwa i w interesie Japonii jest jej obrona.”Reakcja chińskiego konsula – jak relacjonował Polit – była wyjątkowo brutalna.„Powiedział, że osobie, która w ten sposób mówi, należy rozbić jej głupi łeb. Trzeba powiedzieć, że nawet odnośnie retoryki komunistów chińskich były to słowa wręcz niesłychane.”W szerszej perspektywie chodzi o kontrolę nad dostępem do Pacyfiku. Zdaniem historyka przejęcie Tajwanu przez Chiny oznaczałoby zasadniczą zmianę równowagi sił w regionie.„Usadowienie się tutaj Chińczyków oznacza pozostawienie Japonii na łasce chińskiej, a Tajwan jest tutaj wyspą kluczową.”Czy mamy do czynienia z początkiem nowej, konserwatywnej epoki w Japonii? Prof. Polit pozostaje ostrożny.„Dotychczasowa praktyka nie nastraja optymistycznie. Gabinety w Japonii trwały, jak wiadomo, krótko. Zależały od układu sił wewnątrz samej partii rządzącej.”Jednocześnie przyznaje, że nowa premier „jest postacią dobrze rokującą i sympatyczną” oraz że sam „byłby pozytywnie zaskoczony, gdyby był to jakiś długofalowy przełom”./fa
Ep 12973„Europa w urojeniu potęgi” – W KPMZR o regulacjach, długu i przemysłowej pułapce UE
W audycji „Klub Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich” Krzysztof Skowroński, Piotr Nowak i Szczepan Ruman, z udziałem prof. Elżbiety Chojny-Duch, komentowali decyzję Parlamentu Europejskiego o przyjęciu celu redukcji emisji CO₂ o 90 proc. do 2040 roku.„Dzisiaj było głosowanie, 413 bodajże głosów za, 226 przeciw, 12 wstrzymujących się, czyli miażdżącą większością głosów. Europarlament zatwierdził ten cel […] jako cel obowiązkowy dla wszystkich krajów Unii.”Piotr Nowak wskazywał, że kierunek regulacyjny UE – w jego ocenie – idzie w poprzek globalnej konkurencji o przemysł i tanią energię.„Wszystkie kraje rozsądne […] Stany Zjednoczone, Chiny, starają się przyciągnąć przemysł tanią energią i deregulacją. Natomiast w Unii Europejskiej jest odwrotny kierunek.”
Ep 12972Gliński: polityka emocji i marketingu zastąpiła poważną debatę o państwie
Sytuacja wokół wystąpień marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz napięć politycznych w kraju była jednym z głównych tematów rozmowy z prof. Piotrem Glińskim. Były wicepremier ocenił, że obecny układ rządzący opiera się na współpracy środowisk postkomunistycznych i politycznych interesów zagranicznych.Mamy sytuację, która nie jest nowa. Tusk stawia na współpracę z postkomuną, tylko dzięki temu oni rządzą. To jest przerażający sojusz środowiska proniemieckiego z głębokim państwem postkomunistycznym, którego symbolem w jakimś sensie jest Czarzasty […] To jest jeszcze jeden element zdrady wobec narodu polskiego– mówił Piotr Gliński.
Ep 12971Serwis Międzynarodowy 10.02.2026 r.: J.D. Vance w Armenii, czy duet "Merzoni" zatrzęsie Europą?
W tym wydaniu audycji również tematy bałkańskie i bliskowschodnie.
Ep 12970„Przestań się oszczędzać, zacznij się stwarzać”. Ks. Jacek Stryczek o wolności, buncie i Ekstremalnej Drodze Krzyżowej
Ks. Jacek Stryczek na antenie Radia Wnet mówiło doświadczeniu wieloletnich szykan ze strony wymiaru sprawiedliwości, sensie buntu wobec niesprawiedliwości oraz o Ekstremalnej Drodze Krzyżowej.
Ep 12969„Narracja jest dla Rosjan”. Materka o zamachu w Moskwie i wciąganiu Polski w sprawę
W piątek na przedmieściach Moskwy dokonano zamachu na gen. Władimira Aleksiejewa, zastępcę szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa przekonuje, że w rekrutacji zamachowca, który miał postrzelić wysokiego rangą oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego, miały uczestniczyć polskie służby. Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Maciej Materka ocenia te tezy jako klasyczny element rosyjskiej propagandy i walki informacyjnej.„To jest oczywiście stały element rosyjskiej dezynformacji, propagandy, walki informacyjnej. Słuchacze wiedzą i oczywiście nie wierzą w to, co mówi FSB.”
Ep 12968Prezes PKOL Radosław Piesiewicz, z Mediolanu: Kacper Tomasiak ma wszystkie możliwości ku temu, by pójść śladami Stocha
W programie olimipijskim Radia Wnet także Adam Bucholz, dziennikarz Skijumping.pl. Audycję prowadzi Kamil Kowalik.
Ep 12967Mieszkańcy Bielan alarmują: planowana spalarnia i centra logistyczne zagrożeniem dla dzielnicy
Mieszkańcy północnych Bielan oraz Stowarzyszenie Czyste Bielany protestują przeciwko planom dalszego rozwoju instalacji odpadowych i centrów logistycznych w rejonie Radiowa i Wólki Węglowej.
Ep 12966Porozmawiajmy o Sporcie: zimowe igrzyska - nadzieje, porażki i dramaty pierwszych dni
W audycji przenosimy się również na słoneczną Teneryfę.
Ep 12965Chaos wokół KSeF trwa. Pracownicy KAS i przedsiębiorcy w potrzasku braku informacji
Problemy z logowaniem, nerwowe infolinie, obawy o bezpieczeństwo danych i milczenie Ministerstwa Finansów – wokół Krajowego Systemu e-Faktur narasta chaos informacyjny.
Ep 12964Epstein, Maxwell i elity Zachodu. „To nie był samotny pedofil”
Afera Jeffreya Epsteina to jeden z największych skandali obyczajowych i kryminalnych XXI wieku. Epstein – amerykański finansista i skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich – zmarł w 2019 roku w więzieniu, gdzie czekał na proces za handel ludźmi i przestępstwa na tle seksualnym.W ostatnich dniach Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad trzy miliony nowych stron akt na mocy Epstein Files Transparency Act, podpisanej przez Donalda Trumpa. Ujawnione materiały – obejmujące dokumenty, nagrania i zdjęcia z postępowań FBI oraz spraw Epsteina i Ghislaine Maxwell – nie anonimizują osób publicznych, ale mogą zawierać treści fałszywe lub niezweryfikowane, przekazane do śledczych przez osoby trzecie.W rozmowie na antenie Radia Wnet sprawę komentował Adam Gniewecki, który konsekwentnie odcina się od uproszczonej narracji, według której Epstein był wyłącznie „potworem z Nowego Jorku”, działającym w pojedynkę.„Jeżeli spojrzymy na jego życiorys, majątek i relacje, to nie da się utrzymać tezy, że był samotnym przestępcą. To była dobrze zorganizowana operacja, wymagająca zaplecza finansowego, logistycznego i ochrony na najwyższym poziomie”.Gniewecki przypomina, że Epstein – syn nauczycielki i miejskiego urzędnika – zrobił oszałamiającą karierę mimo braku ukończonych studiów. Kluczowa okazała się sieć kontaktów oraz relacja z miliarderem Lesem Wexnerem, jedynym klientem jego funduszu hedgingowego i faktycznym źródłem ogromnego majątku.„Mówimy o rezydencji na Manhattanie wartej dziesiątki milionów dolarów, prywatnym Boeingu 727 nazwanym Lolita Express oraz dwóch wyspach na Karaibach. Tego nie buduje się bez parasola ochronnego”.„Honey trap” dla możnych tego świataZdaniem publicysty Epstein i jego najbliższa współpracowniczka Ghislaine Maxwell stworzyli klasyczny mechanizm znany służbom specjalnym jako honey trap – pułapkę opartą na seksie, kompromitujących nagraniach i zależnościach.„To była fabryka kompromatów. Dziewczęta, loty prywatnym samolotem, luksusowe rezydencje i wyspy – wszystko po to, by wpływowe osoby same wchodziły w sytuacje bez wyjścia”.Gniewecki podkreśla, że w opublikowanych aktach i materiałach śledczych przewijają się nazwiska polityków, dyplomatów, członków rodzin królewskich i ludzi świata finansów. Choć formalnie wielu z nich nie usłyszało zarzutów, skala kontaktów – jego zdaniem – nie może być przypadkowa.„Jeżeli ktoś pojawia się dziesiątki razy w rezydencji Epsteina, lata jego samolotem i korzysta z gościnności na wyspach, to nie jest to zwykła znajomość towarzyska”.Śmierć, która rodzi więcej pytań niż odpowiedziKulminacyjnym momentem afery była śmierć Epsteina w nowojorskim areszcie w sierpniu 2019 roku. Oficjalnie – samobójstwo. Jednak okoliczności zdarzenia do dziś budzą wątpliwości.„Nie działał monitoring, strażnicy nie wykonali obchodu, a Epstein – jako więzień wysokiego ryzyka – przebywał sam w celi. Do tego złamana kość gnykowa, typowa raczej dla uduszenia niż powieszenia”.Gniewecki przypomina, że zaledwie dwa dni przed śmiercią Epstein sporządził testament, przekazując majątek funduszowi powierniczemu z utajnionymi beneficjentami.„To wygląda jak zamknięcie sprawy zanim ruszyłby proces, który mógłby pociągnąć za sobą zbyt wielu wpływowych ludzi”.Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Ghislaine Maxwell, córka brytyjskiego magnata prasowego Roberta Maxwella. Według Gnieweckiego to ona była architektką zaplecza operacyjnego Epsteina.„Ona stała w cieniu, rzadko pojawia się w dokumentach, ale bez niej ten mechanizm by nie działał. Rekrutacja dziewcząt, logistyka, kontakty – to była praca wymagająca ogromnej dyskrecji”.Publicysta przypomina, że Robert Maxwell był przez lata powiązany z izraelskimi służbami, a jego państwowy pogrzeb w Jerozolimie tylko wzmocnił spekulacje o głębszym tle całej historii.Sprawa zamknięta? Tylko formalnieChoć Ghislaine Maxwell odsiaduje wieloletni wyrok, a Epstein nie żyje, Gniewecki nie ma wątpliwości, że sprawa została zamknięta jedynie na poziomie formalnym.„My znamy ułamek prawdy. Mechanizm kompromitacji elit był zbyt rozbudowany, by wszystko miało skończyć się na jednej osobie i jednym procesie”.Rozmowa w Radiu Wnet pokazuje, że afera Epsteina to nie tylko kryminalna historia, ale opowieść o władzy, pieniądzach i bezkarności. I – jak sugeruje Gniewecki – o systemie, który nadal funkcjonuje, choć zmienił nazwiska i miejsca./fahttps://wnet.fm/2026/02/02/miliony-dokumentow-i-chaos-informacyjny-co-wynika-z-akt-epsteina/
Ep 12963Epstein, Maxwell i elity Zachodu. „To nie był samotny pedofil”
Afera Jeffreya Epsteina to jeden z największych skandali obyczajowych i kryminalnych XXI wieku. Epstein – amerykański finansista i skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich – zmarł w 2019 roku w więzieniu, gdzie czekał na proces za handel ludźmi i przestępstwa na tle seksualnym.W ostatnich dniach Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad trzy miliony nowych stron akt na mocy Epstein Files Transparency Act, podpisanej przez Donalda Trumpa. Ujawnione materiały – obejmujące dokumenty, nagrania i zdjęcia z postępowań FBI oraz spraw Epsteina i Ghislaine Maxwell – nie anonimizują osób publicznych, ale mogą zawierać treści fałszywe lub niezweryfikowane, przekazane do śledczych przez osoby trzecie.W rozmowie na antenie Radia Wnet sprawę komentował Adam Gniewecki, który konsekwentnie odcina się od uproszczonej narracji, według której Epstein był wyłącznie „potworem z Nowego Jorku”, działającym w pojedynkę.„Jeżeli spojrzymy na jego życiorys, majątek i relacje, to nie da się utrzymać tezy, że był samotnym przestępcą. To była dobrze zorganizowana operacja, wymagająca zaplecza finansowego, logistycznego i ochrony na najwyższym poziomie”.Gniewecki przypomina, że Epstein – syn nauczycielki i miejskiego urzędnika – zrobił oszałamiającą karierę mimo braku ukończonych studiów. Kluczowa okazała się sieć kontaktów oraz relacja z miliarderem Lesem Wexnerem, jedynym klientem jego funduszu hedgingowego i faktycznym źródłem ogromnego majątku.„Mówimy o rezydencji na Manhattanie wartej dziesiątki milionów dolarów, prywatnym Boeingu 727 nazwanym Lolita Express oraz dwóch wyspach na Karaibach. Tego nie buduje się bez parasola ochronnego”.„Honey trap” dla możnych tego świataZdaniem publicysty Epstein i jego najbliższa współpracowniczka Ghislaine Maxwell stworzyli klasyczny mechanizm znany służbom specjalnym jako honey trap – pułapkę opartą na seksie, kompromitujących nagraniach i zależnościach.„To była fabryka kompromatów. Dziewczęta, loty prywatnym samolotem, luksusowe rezydencje i wyspy – wszystko po to, by wpływowe osoby same wchodziły w sytuacje bez wyjścia”.Gniewecki podkreśla, że w opublikowanych aktach i materiałach śledczych przewijają się nazwiska polityków, dyplomatów, członków rodzin królewskich i ludzi świata finansów. Choć formalnie wielu z nich nie usłyszało zarzutów, skala kontaktów – jego zdaniem – nie może być przypadkowa.„Jeżeli ktoś pojawia się dziesiątki razy w rezydencji Epsteina, lata jego samolotem i korzysta z gościnności na wyspach, to nie jest to zwykła znajomość towarzyska”.Śmierć, która rodzi więcej pytań niż odpowiedziKulminacyjnym momentem afery była śmierć Epsteina w nowojorskim areszcie w sierpniu 2019 roku. Oficjalnie – samobójstwo. Jednak okoliczności zdarzenia do dziś budzą wątpliwości.„Nie działał monitoring, strażnicy nie wykonali obchodu, a Epstein – jako więzień wysokiego ryzyka – przebywał sam w celi. Do tego złamana kość gnykowa, typowa raczej dla uduszenia niż powieszenia”.Gniewecki przypomina, że zaledwie dwa dni przed śmiercią Epstein sporządził testament, przekazując majątek funduszowi powierniczemu z utajnionymi beneficjentami.„To wygląda jak zamknięcie sprawy zanim ruszyłby proces, który mógłby pociągnąć za sobą zbyt wielu wpływowych ludzi”.Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Ghislaine Maxwell, córka brytyjskiego magnata prasowego Roberta Maxwella. Według Gnieweckiego to ona była architektką zaplecza operacyjnego Epsteina.„Ona stała w cieniu, rzadko pojawia się w dokumentach, ale bez niej ten mechanizm by nie działał. Rekrutacja dziewcząt, logistyka, kontakty – to była praca wymagająca ogromnej dyskrecji”.Publicysta przypomina, że Robert Maxwell był przez lata powiązany z izraelskimi służbami, a jego państwowy pogrzeb w Jerozolimie tylko wzmocnił spekulacje o głębszym tle całej historii.Sprawa zamknięta? Tylko formalnieChoć Ghislaine Maxwell odsiaduje wieloletni wyrok, a Epstein nie żyje, Gniewecki nie ma wątpliwości, że sprawa została zamknięta jedynie na poziomie formalnym.„My znamy ułamek prawdy. Mechanizm kompromitacji elit był zbyt rozbudowany, by wszystko miało skończyć się na jednej osobie i jednym procesie”.Rozmowa w Radiu Wnet pokazuje, że afera Epsteina to nie tylko kryminalna historia, ale opowieść o władzy, pieniądzach i bezkarności. I – jak sugeruje Gniewecki – o systemie, który nadal funkcjonuje, choć zmienił nazwiska i miejsca./fahttps://wnet.fm/2026/02/02/miliony-dokumentow-i-chaos-informacyjny-co-wynika-z-akt-epsteina/
Ep 12962Bezpieczeństwo na kredyt? Śliwka: SAFE federalizuje dług UE
Gościem poranka Radio Wnet był Andrzej Śliwka, radca prawny i poseł Prawa i Sprawiedliwości. Głównym tematem rozmowy była procedowana w ekspresowym tempie ustawa dotycząca wdrożenia środków z instrumentu SAFE, który – jak podkreślał poseł – wbrew narracji rządu nie jest żadnym „prezentem” dla Polski, lecz wieloletnią pożyczką obciążającą finanse publiczne.Śliwka zwracał uwagę, że rząd planuje powołanie kolejnego funduszu pozabudżetowego, obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego, do którego miałyby trafić środki z SAFE, a decyzje inwestycyjne podejmowałby resort obrony.„Rząd przez wiele miesięcy mówił, że to są środki dodatkowe, że to będą jakieś dotacje czy donacje. Nic bardziej mylnego. To jest pożyczka.”Utajniona lista i brak kontroli parlamentarnejJednym z najostrzejszych zarzutów posła PiS był brak transparentności w przygotowaniu wniosku o środki z SAFE. Jak podkreślał, dokument został złożony bez zgody Sejmowej Komisji Obrony Narodowej i bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych.„Ten wniosek został złożony bez aprobaty Komisji Obrony Narodowej i bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Nie widziałem tam informacji, że zatwierdził go szef Sztabu Generalnego czy prezes Agencji Uzbrojenia.”Śliwka relacjonował, że lista projektów finansowanych z SAFE – obejmująca 139 pozycji i licząca ponad 300 stron – została parlamentarzystom udostępniona dopiero dzień przed posiedzeniem komisji.„Radiosłuchacze i obywatele będą spłacali tę pożyczkę przez dekady, a nie wiedzą, na co dokładnie pójdą setki miliardów złotych.”Poseł wskazywał na paradoks sytuacji, w której – jego zdaniem – szczegóły planów znają urzędnicy Komisji Europejskiej, ale nie polscy obywatele.„Niemiecki czy francuski urzędnik Komisji Europejskiej wie, na co Polska chce wydać te środki. Polacy – nie.”„Polski przemysł obronny” – definicja bez odpowiedziW rozmowie powrócił wątek deklaracji rządu, że 80 proc. środków z SAFE trafi do polskich firm. Śliwka podawał te zapowiedzi w wątpliwość, wskazując na brak jasnej definicji „polskiego przemysłu obronnego”.„Zadałem pytanie, czy firma zarejestrowana w Polsce, ale z kapitałem zagranicznym, to jest polski przemysł obronny. Nie dostałem odpowiedzi.”W jego ocenie utajnienie listy beneficjentów może maskować błędy w doborze wykonawców.„Nie wiemy, czy na tej liście nie ma wydmuszek – podmiotów bez licencji, bez doświadczenia, z zagranicznymi podwykonawcami.”SAFE jako narzędzie polityczne UEPoseł PiS ostrzegał również przed warunkowością środków i możliwością wykorzystywania SAFE jako instrumentu nacisku politycznego przez Komisję Europejską, podobnie jak miało to miejsce przy Krajowym Planie Odbudowy.„To przykład wielkiej patologii. Komisja Europejska będzie chciała używać SAFE jako instrumentu politycznego.”Jako przykład wskazywał sytuację Węgier oraz potencjalne spory o praworządność.„Według widzimisię biurokraty europejskiego może zostać wstrzymana płatność, bo ktoś uzna, że Polska nie realizuje jakiegoś orzeczenia TSUE.”Ryzyko dla finansów MONŚliwka alarmował, że przerzucenie spłaty zobowiązań z SAFE i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych na budżet Ministerstwa Obrony Narodowej może mieć katastrofalne skutki.„To w perspektywie dwóch lat może doprowadzić do bankructwa MON.”Podważał też rządowe deklaracje o rekordowych wydatkach na obronność.„Mówienie, że wydajemy 200 miliardów złotych na obronność, to jest nieprawda. W Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych w ubiegłym roku niewydatkowane zostało 20 miliardów złotych – i tyle samo dwa lata temu.”Oczekiwania wobec Rady Bezpieczeństwa NarodowegoNa koniec rozmowy poseł PiS odniósł się do zaplanowanej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, wyrażając nadzieję, że prezydent uzyska pełną informację o warunkach finansowych SAFE.„Jakie będzie oprocentowanie, jaka marża Komisji Europejskiej, jak zdefiniowany jest polski przemysł obronny – to są kluczowe pytania.”Zwrócił też uwagę na wątek Ukrainy w instrumencie SAFE.„Musimy wiedzieć, ile środków rząd chce przeznaczyć na projekty związane z Ukrainą – bo SAFE przewiduje różne scenariusze współpracy.”
Ep 12961„Jedna awaria może sparaliżować Bałtyk”. Alarmujący głos eksperta
Marek Grzybowski, prezes Bałtyckiego Klastra Morskiego i Kosmicznego, był gościem Radia Wnet.Punktem wyjścia rozmowy była setna rocznica Gdyni, ale głównym tematem stały się sankcje wobec Rosji i ich skutki dla transportu morskiego.Zdaniem profesora sankcje nie zatrzymały handlu surowcami, lecz doprowadziły do powstania globalnego mechanizmu ich obchodzenia.„Sankcje stworzyły globalny system omijania sankcji. Ropa jest przeładowywana na legalne statki i trafia do rafinerii jako w pełni legalny surowiec.”Grzybowski wyjaśniał, że w procederze uczestniczą zarówno tzw. floty cieni, jak i jednostki pływające pod oficjalnymi banderami państw Unii Europejskiej. Ropa i gaz są mieszane i sprzedawane dalej jako produkty „czyste” pod względem formalnym.Ekspert zwrócił uwagę na poważne zagrożenia dla Bałtyku.„To są stare zbiornikowce w złym stanie technicznym. Jedna poważna awaria może zablokować porty w całym regionie i doprowadzić do katastrofy ekologicznej.”Jak podkreślał, skala zjawiska jest znana decydentom.„Wszyscy wiedzą, co się dzieje. Satelity i sztuczna inteligencja widzą każdy ruch statków. Problemem nie jest wiedza, tylko reakcja.”Paradoksalnie – jak dodał – to właśnie omijanie sankcji stabilizuje dziś ceny energii.„Gdyby ten system się załamał, gaz i paliwa byłyby dziś znacznie droższe.”/fa
Ep 12960Beata Kempa: Dam się pokroić, że Michał Woś nie popełnił błędu
Gościem Poranka Radia Wnet była Beata Kempa – wieloletnia minister i obecna doradczyni prezydenta RP Karola Nawrockiego. Rozmowa dotyczyła zarówno bieżących obowiązków w Kancelarii Prezydenta, jak i zbliżającej się Rady Gabinetowej, która – jak podkreślała Kempa – ma szczególne znaczenie w kontekście bezpieczeństwa międzynarodowego i wewnętrznego Polski.Rada Gabinetowa i bezpieczeństwo państwaJednym z głównych tematów rozmowy była zaplanowana Rada Gabinetowa. Beata Kempa zaznaczyła, że jej agenda obejmuje zarówno kwestie międzynarodowe, jak i sprawy kluczowe dla bezpieczeństwa wewnętrznego.„To bardzo ważne posiedzenie z punktu widzenia polityki międzynarodowej, naszego bezpieczeństwa, ale także bezpieczeństwa wewnętrznego.”Wśród tematów znalazły się m.in. udział Polski w Radzie Pokoju, program Safe dotyczący uzbrojenia oraz współpracy obronnej, a także kwestia wschodnich kontaktów marszałka Czarzastego i jego dostępu do informacji niejawnych oraz weryfikacji przez specsłużby. Kempa zwracała uwagę, że w obecnej sytuacji geopolitycznej standardy bezpieczeństwa muszą być szczególnie restrykcyjne.„Bezpieczeństwo państwa polskiego jest priorytetem. Ankieta bezpieczeństwa i jej bardzo dokładne sprawdzenie są warunkiem sine qua non dostępu do najważniejszych dokumentów.”Spór wokół ankiety bezpieczeństwa marszałka SejmuCentralnym wątkiem rozmowy stała się sprawa marszałka Sejmu i brak odpowiedniej transparentności w kwestii ankiety bezpieczeństwa.„Druga osoba w państwie, jak każdy polityk, powinna być transparentna. Złożenie ankiety bezpieczeństwa naprawdę nie jest trudne – sama składałam ją wielokrotnie.”Była szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów podkreślała, że procedury związane z dostępem do informacji niejawnych są standardem, zwłaszcza dla osób pełniących najwyższe funkcje państwowe.„Osoby, które mają dostęp do dokumentów ściśle tajnych, muszą przejść drobiazgową procedurę. Nie przyjmuję do wiadomości, że można to bagatelizować.”Kempa argumentowała, że po rosyjskiej agresji na Ukrainę sytuacja bezpieczeństwa uległa zasadniczej zmianie.„Mamy do czynienia z potężnym agresorem. Wszelkie przejawy kontaktów osób pełniących najwyższe funkcje z kręgami powiązanymi z Kremlem muszą być absolutnie sprawdzane.”USA, polityka zagraniczna i krytyka publicznych sporówW rozmowie pojawił się również wątek relacji ze Stanami Zjednoczonymi oraz kontrowersyjnych wypowiedzi marszałka Czarzastego dotyczących Donalda Trumpa. Kempa oceniła je jako nieprzemyślane i szkodliwe.„Takich spraw nie załatwia się na konferencjach prasowych, w potoku słów. Polityki zagranicznej w ten sposób się nie uprawia.”Doradczyni prezydenta podkreślała, że Stany Zjednoczone pozostają kluczowym gwarantem bezpieczeństwa regionu.„Europa jest w powijakach, jeśli chodzi o uzbrojenie i realne zdolności obronne. Gdyby doszło do zagrożenia, bez USA zostalibyśmy sami. Historia już nas tego uczyła.”Jej zdaniem próby osłabiania relacji transatlantyckich są niebezpieczne i mogą mieć długofalowe konsekwencje.Sprawa Michała Wosia i zarzuty politycznej presjiW końcowej części rozmowy Kempa odniosła się do wniosku o uchylenie immunitetu posła Michała Wosia, związanego ze śledztwem dotyczącym działań w Służbie Więziennej.„Znam ministra Wosia jako osobę niezwykle skrupulatną i doskonale znającą prawo. Dam się pokroić, że nie popełnił błędu.”Według Kempy zarzuty wobec Wosia mają charakter polityczny i pojawiają się w momentach niewygodnych dla obecnej władzy.„Takie działania uruchamia się wtedy, gdy trzeba coś przykryć. To są realizacje uzgadniane politycznie.”Podkreślała też, że ataki na polityków dawnej Solidarnej Polski są – jej zdaniem – elementem szerszej strategii.„Jesteśmy najbardziej zwalczaną grupą przez Donalda Tuska. Ale będziemy stawiać temu solidarny opór.”/fa
Ep 12959Wybory na Węgrzech. Prof. Szymanowski: Raczej wygra Viktor Orbán
Gościem Poranka Radia Wnet był prof. Maciej Szymanowski, były dyrektor Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka. Rozmowa dotyczyła zbliżających się wyborów parlamentarnych na Węgrzech i realnych szans premiera Viktora Orbána na kolejne zwycięstwo.Zdaniem profesora, medialne doniesienia o przewadze opozycji należy traktować z dystansem.„To już przerabialiśmy cztery lata temu. Wtedy też pisano, że opozycja wygrywa, a skończyło się kolejnym zwycięstwem Orbána.”Szymanowski zwracał uwagę na opublikowany niedawno, liczący ponad 300 stron program głównej partii opozycyjnej Tisza.„To jest program o wszystkim i o niczym. Nie ma w nim kluczowych kwestii, jak podatki. To rodzi dużą niepewność.”Ekspert podkreślał, że choć sytuacja gospodarcza Węgier jest trudniejsza, niż oczekują obywatele, nie jest aż tak zła, jak bywa przedstawiana w polskich mediach. W jego ocenie wyborcy mogą nie chcieć ryzykować zmiany władzy na rzecz słabo zorganizowanej opozycji.W rozmowie pojawił się także wątek wsparcia, jakiego Orbánowi udzielił Donald Trump.„Trump jest wdzięczny Orbánowi, bo był jedynym premierem UE, który otwarcie poparł go w kampanii, gdy nie było wiadomo, czy wróci do Białego Domu.”Na pytanie o prognozę wyborczą profesor odpowiedział ostrożnie, ale jednoznacznie.„Jako historyk nie powinienem prorokować, ale z tego, co widzę i słyszę, powiedziałbym, że raczej wygra Viktor Orbán.”/fa
Ep 12958„Gdzie są te pieniądze?” Związkowiec z KWK Budryk o kryzysie w JSW i referendum płacowym
Gościem Radia Wnet był Mirosław Dynak, szef Niezależnego Związku Zawodowego „Kadra” w KWK Budryk, działającej w strukturach Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Rozmowa szybko przybrała ton alarmowy. Związkowiec mówił o głębokim kryzysie w spółce wydobywającej – jak podkreślał – „surowiec strategiczny”, a jednocześnie o planach sięgania do kieszeni pracowników.Dynak nie krył oburzenia skalą problemów finansowych i decyzjami zarządczymi z ostatnich lat. W jego ocenie sytuacja JSW jest efektem złego gospodarowania i braku odpowiedzialności osób zarządzających.„Jastrzębska Spółka Węglowa, która wydobywa surowiec strategiczny, jest teraz w tarapatach. Jak to możliwe, żeby w ciągu trzech lat tyle pieniędzy zaoszczędzonych przez poprzedni zarząd zostało – moim zdaniem – wyprowadzone ze spółki spółki doradcze”.Związkowiec odwoływał się także do wcześniejszych okresów w historii górnictwa, wskazując na powtarzalny – jego zdaniem – schemat zmian kadrowych po zmianach politycznych.„Jeżeli ktoś bardzo dobrze zarządza i jest wydobycie, jest zbyt, jest zysk, to nagle musimy zmienić zarząd i dać kogoś, kto nie zna się na górnictwie. Tak było w 2007–2008 roku, później w 2015 i tak jest teraz, w 2026 roku. Naprawdę jestem zbulwersowany tym, co się dzieje.”W centrum rozmowy znalazł się projekt porozumienia przewidujący ograniczenia świadczeń dla górników. Dynak podkreślał, że po raz kolejny koszty kryzysu mają ponieść pracownicy, podczas gdy kwestie wynagrodzeń i odpowiedzialności zarządów pozostają – jak mówił – poza dyskusją.„Znowu chce się sięgnąć do kieszeni pracowników. Jest projekt porozumienia, są ograniczenia. A ja się pytam: jak mieliśmy prawie osiem miliardów zysku, to gdzie te pieniądze są? W czyje ręce one poszły?”Związkowiec zwracał uwagę, że mimo ogromnych przepływów finansowych w górnictwie, nikt – według niego – nie poniósł realnych konsekwencji za złe decyzje.„Od lat nikt, kto zarządzał w górnictwie, nie poniósł żadnych konsekwencji swojego złego zarządzania. Dlaczego mamy takich gospodarzy, którzy nie umieją gospodarować?”W rozmowie pojawił się także wątek planowanego referendum pracowniczego dotyczącego obniżek płac. Dynak precyzyjnie wskazał termin i zasady głosowania.„Referendum będzie 12 lutego. Zacznie się o godzinie drugiej w nocy i skończy się o trzeciej w nocy 13 lutego.”Jak dodał, dokument przedstawiony pracownikom budzi duże poczucie niepewności.„Jest tylko projekt porozumienia. Ograniczenie wypłaty węgla na dwa lata i dalej nie pisze się, co będzie później. Każdy górnik będzie głosował zgodnie z sumieniem. Jedno jest pewne – na tę chwilę wyjścia nie ma.”/fa
Ep 12957Mec. Artur Wdowczyk: Wymiar sprawiedliwości? Tu nie ma czego ratować!
Adwokat Artur Wdowczyk w rozmowie z Jakubem Pilarkiem stawia tezę, że polski wymiar sprawiedliwości jako dziecko zgniłego kompromisu przy Okrągłym Stole jest nie do zreformowania.
Ep 12956Fake newsy wygrywają z faktami. Agnieszka Romaszewska o wojnie informacyjnej i relacjach z Ukrainą
Fake newsy, gra na emocjach i celowe podsycanie zawiści skutecznie wypierają fakty z debaty publicznej – także w kwestii relacji polsko-ukraińskich.
Ep 13389Studio Lwów 09.02.2026 r.: brak prądu i energii we Lwowie, rola szkół w codzienności mieszkańców
Artur Żak w rozmowie z Wojciechem Jankowskim informuje o przerwach w dostawach prądu na terenie Lwowa.
Ep 12955Serwis Międzynarodowy 09.02.2026: lewica w Wielkiej Brytanii i Francji w ogniu afery Epsteina
W programie również o ostrożnym optymizmie po pierwszej turze rozmów amerykańsko-irańskich w Maskacie, a także analiza wyników przyspieszonych wyborów parlamentarnych w Japonii.
Ep 12954Robert Bąkiewicz ostro o postawionych mu zarzutach: chodzi tylko o zemstę i zamknięcie mi ust
W polskiej przestrzeni publicznej nie ma bardziej dehumanizowanego człowieka niż ja - ocenia lider Ruchu Obrony Granic.
Ep 12953Małżeńska bliskość w codzienności i życie Polonii w Cambridge – Cała naprzód 09.02.2026 r.
Korina Nowak (Związek Dużych Rodzin TrzyPlus) opowiada o trwającym aktualnie XII Tygodniu Małżeństwa, które w tym roku odbywa się pod hasłem „Bliskość w codzienności”. W ramach akcji, w kilkudziesięciu miastach w Polsce oraz online odbywają się liczne wydarzenia, mające na celu promocję małżeństwa i relacji. Są to m.in. randki małżeńskie, warsztaty, spotkania ze specjalistami, wydarzenia kulturalne, rekreacyjne i sportowe oraz konkurs fotograficzny. Tydzień Małżeństwa trwa do 14 lutego. Więcej szczegołów na stronie insternetowej 3plus.plW drugiej połowie audycji przenosimy się do Cambridge, gdzie redaktor Konrad Mędrzecki rozmawia z Sebastianem Leśniewskim i Piotrem Czosnyką, gospodarzami audycji Polish Waves w Radiu Cambridge. Goście opowiadają o realiach życia Polonii w Anglii, a także mówią o tym, jak zachowują polską tożsamość kulturową za granicą.
Ep 12952Alicja Dzisiewicz – Studio Wilno – 05.02.2026 r.
Mickiewicz jak chleb, łączy kultury, a literatura zamienia mit w żywy dialog. O Środach Literackich jako przestrzeni prawdziwej rozmowy.
Ep 12951"Polakożerca" - Nieregularnik literacki - 08.02.2026 r.
Kim był Ludolf von Alvensleben? Za co ten niemiecki zbrodniarz wojenny jest odpowiedzialny? Dlaczego umknął wymiarowi sprawiedliwości? Opowiada o tym Filip Gańczak, autor książki pt. "Polakożerca". Natomiast Elżbieta Sieradzińska, autorka biografii "Serce w ogniu. Burzliwe życie Josephine Baker", wyjaśni na czym polegał fenomen tej niepospolitej artystki, jaką działalność prowadziła ona podczas II wojny światowej i co sprawiło, iż popadła w finansowe tarapaty.
Ep 12950Igrzyska Mediolan–Cortina 2026: dramat Lindsey Vonn i gorące dyskusje po otwarciu imprezy
Po dwóch dniach rywalizacji Polacy nie mają jeszcze medalu,
Ep 12949Aleksandra Fedorska: Wykluczenie AfD z udziału w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa jest już niemożliwe
Dziennikarka Aleksandra Fedorska w rozmowie z Jaśminą Nowak wskazuje na rosnące znaczenie niemieckiej partii AfD. Jej wojskowi eksperci wezmą udział w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Ep 12949Prof. Grosse: Europa nie ma autonomii strategicznej. Bez USA nie zbuduje realnego bezpieczeństwa
W rozmowie na antenie Radia Wnet Tomasz Grosse, politolog i wykładowca Uniwersytet Warszawski, odniósł się do narastającej w Unii Europejskiej debaty o tzw. autonomii strategicznej. Wątek ten ma być jednym z głównych tematów zbliżającej się Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa.Zdaniem prof. Grossa hasło uniezależnienia się Europy od Stanów Zjednoczonych funkcjonuje głównie na poziomie politycznej narracji, a nie realnych zdolności wojskowych.„Decyzje dotyczące takich funduszy i projektów zapadają w Radzie Unii Europejskiej większością kwalifikowaną. A to oznacza, że Niemcy i Francja mają tu najwięcej do powiedzenia i zawsze coś chcą w zamian.”Pieniądze za warunki: interesy Berlina i ParyżaPolitolog zwrócił uwagę, że wszelkie europejskie inicjatywy obronne – w tym finansowanie – nigdy nie są bezinteresowne.„Tego typu fundusze europejskie nie są dawane na piękne oczy. Zawsze ktoś chce coś ugrać, najczęściej chodzi o zakupy w korporacjach zbrojeniowych Francji i Niemiec.”W jego ocenie ten mechanizm od lat towarzyszy zarówno wsparciu dla Ukrainy, jak i projektom skierowanym do państw członkowskich UE, w tym Polski.Niemcy bez broni jądrowejKluczowym elementem analizy prof. Grossa jest kwestia odstraszania nuklearnego. Jak podkreślał, Niemcy nie posiadają własnej broni jądrowej.„Niemcy nie mają broni jądrowej żadnej. Poza uczestnictwem w programie Nuclear Sharing są w dużym stopniu uzależnieni od Amerykanów.”To właśnie dlatego – zdaniem politologa – Berlin, mimo ostrych deklaracji o autonomii strategicznej, unika realnej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi i Donald Trump.„Zależy im na tym, żeby nie rozdrażniać Trumpa i łagodzić spory transatlantyckie.”Francja i Wielka Brytania nie zastąpią USAW europejskiej debacie coraz częściej pojawia się pomysł objęcia państw UE parasolem nuklearnym przez Francja i Zjednoczone Królestwo. Prof. Grosse studzi jednak te oczekiwania.„Francja i Zjednoczone Królestwo nie mają triady nuklearnej.”Wskazał także na kolejny, fundamentalny brak:„Nie mają broni nuklearnej średniego zasięgu. To są bardzo poważne mankamenty.”Zbrojenia wymagają czasu i pieniędzyZapytany o możliwość szybkiego nadrobienia tych braków przez europejski przemysł zbrojeniowy, prof. Grosse nie pozostawił wątpliwości.„To wymaga ogromnych inwestycji. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień.”Jego zdaniem zarówno Francja, jak i Wielka Brytania nie dysponują dziś wystarczającym potencjałem fiskalnym, by samodzielnie zbudować pełnowymiarowe zdolności odstraszania nuklearnego.Niemcy nie chcą „francuskiego przycisku”Nawet gdyby Paryż oczekiwał finansowania takich programów przez Berlin, pojawia się bariera polityczna.„Niemcy nie chcą skokowego wzrostu pozycji Francji w Europie. De facto staliby się zakładnikiem francuskim, jeśli chodzi o przycisk nuklearny.”Zdaniem politologa to kolejny dowód, że wewnątrz UE brak jest zgody co do kierunku i realnych fundamentów autonomii strategicznej.Francja kontra Niemcy: narastające podziałyRozbieżności między Paryżem a Berlinem nie ograniczają się do kwestii nuklearnych. Prof. Grosse wskazał także na spór o protekcjonizm gospodarczy.„Prezydent Macron chce, żebyśmy kupowali tylko produkty wyprodukowane w Unii Europejskiej. Kanclerz Merz mówi bardzo wyraźnie: nie.”W jego ocenie te różnice będą się pogłębiać.„To tylko pokazuje, że spory między Niemcami a Francuzami raczej się nasilają, a nie zmniejszają.”Wniosek: Europa bez USA jest słabszaAnaliza prof. Tomasza Grossa prowadzi do jednoznacznego wniosku: europejska autonomia strategiczna pozostaje projektem politycznym, a nie realną alternatywą dla sojuszu transatlantyckiego.„Bez Stanów Zjednoczonych Europa nie ma dziś zdolności, które dawałyby jej pełne bezpieczeństwo.”
Ep 12948Wołowina z Ameryki Południowej już w UE. Ardanowski: Rząd ma czas tylko do marca
W rozmowie w Poranku Wnet Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, odniósł się do informacji o pierwszym transporcie wołowiny z Ameryki Południowej do Europy drogą lotniczą. Choć chodziło o cztery tony mięsa, poseł podkreślał, że znaczenie tego wydarzenia jest symboliczne.„Nie chodzi o te cztery tony wołowiny, tylko o to, że umowa już zaczyna działać.”Zdaniem Ardanowskiego to potwierdza wcześniejsze ostrzeżenia, że nawet bez pełnej ratyfikacji porozumienie handlowe między Unią Europejską a krajami Mercosur jest stopniowo wdrażane.Komisja Europejska i „rozwiązania tymczasowe”Były minister zwracał uwagę na rolę Komisji Europejskiej i naciski największych państw UE.„Pomimo tego, że Parlament Europejski skierował sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, pani von der Leyen i Niemcy chcą wprowadzić rozwiązania tymczasowe. Umowa ma działać, a handel ma dalej trwać.”Ardanowski podkreślał, że takie rozwiązania mogą obowiązywać miesiącami, a nawet latami, zanim TSUE wyda rozstrzygnięcie, co w praktyce oznacza otwarcie rynku na import z Ameryki Południowej.Jednym z kluczowych problemów – według rozmówcy Radia Wnet – jest brak tzw. klauzul lustrzanych, czyli wymogu stosowania przez producentów z Mercosur tych samych standardów, które obowiązują rolników w UE.„Kraje Ameryki Południowej jednoznacznie stwierdziły, że żadnych klauzul lustrzanych nie będzie. One mają swoją politykę rolną i nie zamierzają realizować tego, czego Europa by oczekiwała.”Ardanowski przytoczył dane, które – jego zdaniem – pokazują skalę nierównej konkurencji.„Grunty w krajach Mercosur stanowią 7% użytków rolnych świata, a zużycie pestycydów 28%. Sześćdziesiąt procent pestycydów stosowanych w Ameryce Południowej to są te, które są zabronione w Unii Europejskiej.”Najostrzejsza krytyka dotyczy struktury importu wołowiny. Były minister podkreślał, że do Europy nie trafią odpady produkcyjne, lecz najbardziej wartościowe elementy tuszy.„Nie będą wpływały gorsze wyręby czy żołądki krowie. Będą wpływały te najlepsze wyręby – polędwica, rostbef, antrykot.”To właśnie sprzedaż tych części – jak zaznaczał – decyduje o opłacalności hodowli bydła mięsnego w Polsce i innych krajach UE.„Jeżeli te najlepsze wyręby będą wpływały do Europy, zniszczą hodowlę bydła mięsnego w Europie.”Ardanowski odniósł się także do kwestii logistyki, która jeszcze kilka lat temu wydawała się barierą ekonomiczną.„Transport lotniczy się opłaca, choć kiedyś wydawało się, że jest bardzo kosztowny.”Po odprawie celnej w portach i hubach logistycznych mięso – jak podkreślał – staje się produktem europejskim i może swobodnie krążyć po całym rynku UE, również trafiając do Polski.Były minister wskazał, że istnieje jeszcze możliwość formalnej reakcji ze strony państw członkowskich.„Można te warunki tymczasowe powstrzymać, ale muszą wystąpić rządy poszczególnych krajów. Termin jest coraz krótszy – do początku marca.”Jego zdaniem odpowiedzialność spoczywa na całym rządzie, a nie na pojedynczych ministrach.„To jest kwestia determinacji, a nie opowiadania bajek. Rząd to jest premier i ministrowie. Rząd in gremio występuje.”Na zakończenie Ardanowski nie krył emocji, wzywając do szybkiej decyzji.„Rząd Polski ma pewną szansę, ale na Boga – zacznijcie działać, a nie tylko opowiadać banialuki.”/fa
Ep 12947Rowerem przez zamarzniętą Zatokę Pucką. „Czułem się, jakbym był w innym świecie”
Zima nad Bałtykiem potrafi zaskakiwać, ale to, co wydarzyło się na Zatoce Puckiej, było doświadczeniem niemal surrealistycznym. Gościem audycji był Mariusz Krzywiel, właściciel sklepu Rowerowe Przymorze, który przejechał rowerem z Rewy do Kuźnicy i z powrotem… po lodzie.Jak podkreślał, pomysł narodził się trochę przypadkiem, ale nie był pozbawiony przygotowań. Kluczowe okazały się doświadczenia z mroźnych zawodów kolarskich oraz odpowiedni sprzęt.„Wystartowałem w mistrzostwach Polski amatorów w kolarstwie przełajowym przy minus dziewięciu stopniach i wtedy stwierdziłem: kurczę, w takich temperaturach też da się jeździć” – mówił.Decydujący był dzień o najsilniejszych mrozach, wybrany na podstawie prognoz i obserwacji lodu. Największe obawy budził fragment w rejonie Rybitwiej Mielizny.„To było jedyne miejsce, gdzie rowerem było naprawdę ciężko przejechać. Lód wyglądał jak zaorane pole, pełne wertepów” – relacjonował nasz gość, dodając, że przejrzysty lód miał miejscami ponad 15 centymetrów grubości.Samotna jazda po środku zatoki była jednak przede wszystkim przeżyciem estetycznym i emocjonalnym.„Czułem się, jakbym był w innym świecie. Lód był przeźroczysty, świecący, a w pewnym momencie gładki jak lodowisko czy lotnisko” – opisywał, zaznaczając, że takich warunków nie da się już dziś doświadczyć, bo wszystko przykrył śnieg.W rozmowie pojawił się także wątek bezpieczeństwa i ostrzeżenie dla naśladowców. Kolarz podkreślał, że miał kolce do wychodzenia z lodu, kontakt z kolegami na krótkofalówce i stale sprawdzał warunki.„To, że ja miałem bezpiecznie, nie znaczy, że ktoś teraz spróbuje i też będzie bezpiecznie. To jest bardzo zmienne” – zaznaczył.Na koniec opowiadał o zimowych aktywnościach na Zatoce Puckiej: kajtach, wingach, łyżwach i nartach. Zima się kończy, ale to tylko zapowiedź kolejnego sezonu sportów – tym razem już na wodzie.
Ep 12946„Mamy się z czego cieszyć”. Surmacz o globalnym awansie InPostu
Rozmowę w Poranku Radia Wnet zdominowała informacja, która – jak podkreśla Wojciech Surmacz – od samego rana była w sieci interpretowana błędnie. W przestrzeni medialnej pojawiły się tezy, że FedEx przejmuje InPost, a jego założyciel sprzedaje firmę zagranicznemu gigantowi.„Padła informacja, że FedEx przejmuje InPost, że Rafał Brzoska to zdrajca, zmienia właściciela. Proszę państwa – nic bardziej mylnego.”Surmacz zaznaczył, że mamy do czynienia nie z przejęciem, lecz z wejściem inwestorów do spółki, która już wcześniej funkcjonowała w międzynarodowym układzie kapitałowym.Zdaniem dziennikarza skala transakcji jest bezprecedensowa w historii polskiego prywatnego biznesu po transformacji ustrojowej.„To jest chyba największa transakcja po ’89 roku w sektorze prywatnym w Polsce – nie mówię o bankach czy prywatyzacjach, tylko o czysto prywatnym biznesie.”W strukturze właścicielskiej InPostu – jak wyjaśniał – działają obecnie trzej kluczowi inwestorzy: czeska PPF Group, amerykański fundusz Advent oraz FedEx. Żaden z nich nie przejmuje jednak kontroli operacyjnej.„Rafał Brzoska dalej pozostaje szefem. Spółka pozostaje w Krakowie, ma tutaj siedzibę. Uspokajamy wszystkich, którzy się boją, że podatki wyjadą – wszystko zostaje tutaj.”Surmacz podkreślał, że ta transakcja nie jest sygnałem słabości, lecz momentem historycznym dla polskiego kapitału prywatnego.„To jest dokładnie to, o czym zawsze marzyliśmy po ’89 roku – że polska firma pojawi się na poziomie globalnym i stanie się globalnym graczem.”W jego ocenie to pierwszy tak wyraźny przykład, w którym polska spółka zbudowana od podstaw staje się partnerem dla największych światowych firm logistycznych, nie tracąc przy tym centrum decyzyjnego w kraju.„Rafał Brzoska zostaje w Polsce, nigdzie się nie wybiera. Obserwujemy proces, którego wcześniej po prostu nie było.”Gość Poranka Wnet zwrócił uwagę, że nerwowe reakcje części komentatorów wynikają z niezrozumienia mechanizmów rynku kapitałowego i inwestycji typu growth.„Mamy się z czego cieszyć, a nie panikować. To jest inwestycja, a nie sprzedaż. To jest wejście na wyższy poziom.”Jego zdaniem warto poczekać na kolejne komunikaty spółki i inwestorów, bo transakcja jest świeża i będzie jeszcze szczegółowo opisywana./fa
Ep 12945Przemysław Czarnek: Mamy do czynienia ze skoordynowaną akcją Tuska, Sikorskiego i Czarzastego
Poseł PiS prof. Przemysław Czarnek zarzuca, że wypowiedź Włodzimierza Czarzastego o Donaldzie Trumpie jest elementem świadomej akcji rządowej, której celem jest kreowanie nastrojów antyamerykańskich.
Ep 12944„Skok na Lasy Państwowe”. Sałek: Pod hasłem ochrony przyrody ktoś chce przejąć kontrolę
Poranek Wnet rozpoczyna cykl rozmów o sektorze leśno-drzewnym. Punktem wyjścia są decyzje środowiskowe i moratoria, które – jak wskazuje redakcja – ograniczają pozyskanie drewna w strategicznych rejonach, a w efekcie dotykają nie tylko tartaków, ale całych łańcuchów dostaw. Gościem audycji był Paweł Sałek, poseł PiS, specjalista ochrony środowiska i były doradca prezydenta Andrzeja Dudy.Sałek podkreślił, że branża to nie wąski wycinek gospodarki, ale cały system – od lasu po meble.„To jest cały sektor leśno-drzewny. Ten sektor odpowiada za 4% polskiego PKB. W całym sektorze pracuje około 450 tysięcy ludzi.”„Jedna złotówka z lasu przynosi pięć złotych gospodarce”Poseł PiS przywoływał wskaźniki ekonomiczne, by pokazać skalę ryzyka. Według niego ograniczanie gospodarki leśnej uderza nie tylko w przemysł, ale i w budżety lokalne, rynek pracy oraz bezpieczeństwo surowcowe.„Są takie wyliczenia, że jedna złotówka pozyskana w lesie z tytułu drewna przynosi 5 złotych gospodarce.”W tym miejscu Sałek formułuje tezę, że obecny kurs polityki środowiskowej nie jest „ochroną przyrody”, tylko narzędziem nacisku na polską gospodarkę leśną.„Główne ostrze wymierzone w naszą gospodarkę leśną… jest skierowane poprzez rzekomą ochronę przyrody. Co jest po prostu fałszem i szkodliwym działaniem dla całej gospodarki.”Kolejnym wątkiem rozmowy był pellet – paliwo, do którego w ostatnich latach zachęcano tysiące gospodarstw domowych. Sałek stawia sprawę ostro: problemem ma być brak wsadu, czyli surowca do produkcji.„Pelletu nie ma, pelletu nie będzie na tę chwilę ze względu na to, że po prostu nie ma surowca do wytworzenia tego pelletu… moce przerobowe w naszych firmach są, ale niestety nie ma wsadu.”W jego ocenie ograniczenia w gospodarce leśnej przekładają się bezpośrednio na rynek opału i rosnącą zależność od importu.„Jak nie ma wsadu, to nie ma z czego tego zrobić. Trzeba szukać tego pelletu zupełnie gdzie indziej.”Sałek sporo miejsca poświęcił Lasom Państwowym – zarówno jako strukturze gospodarczej, jak i strategicznemu zasobowi państwa. Krytykował pomysł zmian ustawowych i mechanizmy finansowe, które – jak twierdzi – mają osłabić przedsiębiorstwo.„Dzisiaj po prostu jest skok na Lasy Państwowe, jest propozycja, żeby około 200 milionów rocznie zabierać z tej firmy na ochronę przyrody.”Wskazywał też na powstawanie nowych rezerwatów, koncepcję „lasów społecznych” i moratoria dotykające m.in. Podlasia czy Bieszczadów – a więc regionów, gdzie drewno i jego przerób tworzą lokalne gospodarki.„Robi się ogromne ilości rezerwatów, ogromne ilości wyłączeń z gospodarki leśnej… a jednocześnie mówi się: zabierzmy pieniądze z Lasów Państwowych.”UE, TSUE i „sądowe blokowanie planów urządzania lasu”W rozmowie pojawił się też wątek presji unijnej i potencjalnych zmian prawnych wynikających z orzeczeń i sporów dotyczących planów urządzania lasu. Sałek ostrzegał, że dopuszczenie szerokiej kontroli sądowej może prowadzić do paraliżu gospodarki leśnej na dużą skalę.„Chce się, aby na etapie przygotowania planu urządzenia lasu osoby fizyczne albo organizacje miały prawo zaskarżać tego typu dokument do sądu.”Przywołał przykład Puszczy Białowieskiej i sytuacji, w której – jak mówi – wyrok sądu wstrzymuje działania gospodarcze, a konsekwencją są rosnące dopłaty.„Mamy wyrok sądu, który wstrzymuje działania. A w 2012 dokładamy co roku 30 milionów złotych rocznie i to od kilkunastu lat trwa.”„Kto zarządza jedną trzecią kraju, ten steruje państwem”W finale Sałek formułuje polityczno-strategiczną tezę: Lasy Państwowe są tak dużym zasobem, że walka o kontrolę nad nimi jest w istocie walką o wpływ na państwo i gospodarkę.„Jeśli ktoś będzie miał możliwość zarządzania jedną trzecią kraju… no to steruje państwem. Steruje gospodarką, steruje całym sektorem.”Poseł apelował o udział w konsultacjach projektowanych zmian i o zbiórkę podpisów „w obronie Lasów Państwowych”.Prowadząca zapowiedziała, że to dopiero początek cyklu i że Radio Wnet wróci do wątków eksportu/importu drewna oraz konsekwencji zmian dla gospodarstw domowych ogrzewających domy pelletem./fa
Ep 12943Sprawa zabójstwa ks. Blachnickiego. „Bez wyczyszczenia służb nie można mówić o suwerenności”
W marcu 2023 roku, ponad 30 lat po śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, Instytut Pamięci Narodowej ustalił, że założyciel Ruchu Światło-Życie został zamordowany. – W wyniku gry operacyjnej i działań operacyjnych wydziału 11 Departamentu I MSW – a więc komunistycznego wywiadu – w jego najbliższe otoczenie wysłano dwójkę zdeterminowanych, perfidnych i doświadczonych agentów komunistycznych służb – małżeństwo państwa Gontarczyków, którzy mieli ostatecznie zniszczyć księdza. Później nastąpiła śmierć i zabójstwo księdza Franciszka Blachnickiego. Wiemy już dzisiaj, że było to zabójstwo– mówił w 2023 roku ówczesny prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki O sprawie mówił w Poranku Radia Wnet dziennikarz Tomasz Szymborski. Tłumaczył, dlaczego przełom nastąpił dopiero po latach i co sprawiło, że pierwsze postępowanie zakończyło się fiaskiem.„Kilka lat temu zostało wszczęte drugie śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej, gdyż pierwsze zostało brutalnie przerwane. Prokurator Skwara wszczął to śledztwo, zbulwersowany niedoróbkami, które doprowadziły do umorzenia pierwszego postępowania.”Zdaniem Szymborskiego kluczowym problemem pierwszego śledztwa były elementarne zaniedbania, których – jak podkreśla – nie powinien popełnić doświadczony prokurator.„Podczas pierwszego śledztwa doszło do kardynalnych, szkolnych błędów, które prokuratorowi z kilkudziesięcioletnim stażem nie powinny się zdarzyć.”Najpoważniejszym z nich był brak ekshumacji.„Prokurator Ewa Koj nie zrobiła podstawowej rzeczy. To znaczy nie ekshumowała ciała księdza Blachnickiego, który został zamordowany w Niemczech, a pochowany jest w Polsce, w sanktuarium Ruchu Światło-Życie.”Dopiero późniejsze ustalenia potwierdziły, że duchowny został otruty, choć – jak zaznacza rozmówca Radia Wnet – przedwczesne ujawnianie szczegółów toksykologicznych mogło utrudnić dalsze czynności.Szymborski przypomniał, że śmierć ks. Blachnickiego nastąpiła krótko po wizycie w jego ośrodku w Carlsbergu pary agentów PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa.„W jego pokoju pojawiła się para, która później okazała się agentami SB – Andrzej Gontarczyk pseudonim ‘Jon’ oraz Jolanta Gontarczyk-Lange, TW ‘Panna’. Wkrótce po tej wizycie ksiądz zmarł.”Początkowo niemiecki lekarz stwierdził zator płucny, jednak – jak wynika z późniejszych ustaleń – ta diagnoza była błędna. Wkrótce po śmierci duchownego agenci zostali ewakuowani do Polski, mimo że niemiecki kontrwywiad był już na ich tropie.Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków pozostaje – według Szymborskiego – postawa współczesnych służb wobec śledztwa IPN.„Z moich informacji wynika, że Agencja Wywiadu nie chce współpracować z prokuratorami IPN. Myślę, że z bardzo prostego powodu – chroni swoją agenturę.”Dziennikarz wskazuje, że część agentów mogła zostać przejęta przez służby III RP.„Wszystko na to wskazuje, że Jolanta Lange została przejęta z całym dobrodziejstwem inwentarza przez służby III Rzeczpospolitej. I że nie działali sami – była cała logistyka i obsługa agentury, także w otoczeniu duchownych.”Rozmowa zeszła także na szerszy problem ciągłości aparatu bezpieczeństwa po 1989 roku i koncepcję tzw. „opcji zero”.„Ta sprawa pokazuje, że bez wyczyszczenia służb trudno mówić o suwerennym państwie.”Jednocześnie Szymborski studził postulaty radykalnych rozwiązań w obecnej sytuacji geopolitycznej.„Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby dziś wprowadzono opcję zero, kiedy za wschodnią granicą trwa wojna. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie instytucji równoległej, która stopniowo przejmowałaby zadania służb.”Zdaniem dziennikarza próby paraliżowania śledztwa nadal trwają – m.in. poprzez podsuwanie fałszywych tropów, które mają odciągać prokuratorów od kluczowych ustaleń. Mimo upływu niemal czterech dekad odpowiedzialność karna za zabójstwo ks. Blachnickiego wciąż nie została rozliczona. /fa