
NEW
321 episodes — Page 6 of 7

S1 Ep 21Rewolucja przyszła za wcześnie
Ihar Melnikau, doktor historii z Białorusi, jest przekonany, że najlepszą drogą dla jego rodaków jest budowanie świadomości narodowej. Uważa, że kluczem jest praca organiczna, czyli edukacja, wycieczki, wydawanie książek czy wystawy. Podkreśla, że mimo tego, że w ostatnich latach ludzie myślący podobnie do niego zrobili bardzo dużo, w wyniku rewolucji praca ta legła w gruzach. Dlatego krytycznie podchodzi o białoruskiej rewolucji, która jego zdaniem, zahamowała proces tworzenia tożsamości narodowej. Historyk jeszcze przed wyborami w 2020 r. pytał głównych kandydatów o miejsce kwestii narodowych i symbolicznych w programach głównych kandydatów opozycyjnych. Ku swojemu rozczarowaniu otrzymywał odpowiedzi, że są to sprawy na kolejną kadencję, a teraz najważniejsze jest po prostu doprowadzenie do zmiany władzy. Melnikau z takim podejściem się nie zgadza i podkreśla znaczenie wysiłku pro-białoruskich aktywistów, którzy budowali fundament tożsamości narodu bardzo słabo znającego swoją historię. Podkreśla, że w latach 2014-2020 wiele udawało się zrobić i nawet funkcjonariusze władzy po prostu robili sobie z nim zdjęcia, gdy pojawiał się w centrum Mińska w polskim mundurze przedwojennym. Teraz takie działania edukacyjne są zakazane, bo wszystko, co dotyczy tożsamości stało się przejawem opozycyjności, a tymczasem większość Białorusinów nadal nic na ten temat nie wie i nawet nie rozumie znaczenia używanych symboli.Opowiada, że w rozmowach z uczestnikami protestów często spotykał się ze stwierdzeniami, że demonstrantom nie chodzi o symbolikę, a wyłącznie o to, żeby „tego nie było”. Uważa to za głupotę, gdyż według historyka konieczne jest budowanie świadomości narodowej, świadomości własnej historii, a nie jedynie „bicie się na ulicach”.- Protesty zostały stłumione, a historia została. Historia, której Białorusini niestety nie znają.Ihar Melnikau jest przekonany, że budowanie tożsamości narodowej Białorusinów przede wszystkim przeszkadzało Rosji, gdzie oskarżano nawet Alaksandra Łukaszenkę o „wspieranie nazistów”. Teraz każdy przejaw tożsamości narodowej jest interpretowany politycznie, budzi emocje i jest tępiony. Podobnie dzieje się z kwestiami wspólnej historii Białorusinów i Polaków. Władze posunęły się przy tym tak daleko, że ogłosiły 17 września świętem narodowym. Większość Białorusinów nadal nie wie, co to znaczy, a dla historyka, który poświęcił lata na pokazywanie tego, co łączy oba narody.Historyk podkreślał rolę i męstwo żołnierzy białoruskich mężnie walczących w szeregach Wojska Polskiego w 1939 r. czy w Drugim Korpusie Wojska Polskiego. Zorganizował nawet poświęconą temu wystawę w Mińsku. Teraz byłoby to niemożliwe. - Są emocje, agresja, a nie ma analizy – mówi Melnikau i podkreśla konieczność przebicia muru niezrozumienia wspólnej historii, co można zrobić wyłącznie na drodze edukacji pracy organicznej. Jego zdaniem agresja niszczy wyniki pracy nad tym, co łączyło Polaków i Białorusinów, a to jest na rękę Rosjanom.Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 15Ormianie i Azerowie ciągle walczą
Na mocy deklaracji o zawieszeniu broni z 9 listopada strony mają prowadzić rozmowy na temat uregulowania konfliktu, w tym pełnej wymiany jeńców, odblokowania kanałów transportowych, demarkacji i delimitacji granicy. Wojciech Górecki zwraca uwagę na ogólność podpisanego porozumienia i sprzeczne interesy: Baku chce, jak najszybciej je zrealizować, przede wszystkim, odblokować drogi. Erywań z kolei chciałby doprowadzić do powrotu jeńców wojennych i nie ustępować w kwestii dróg. - Azerbejdżan żeby zwiększyć presję na Armenię i Rosję, która jest gwarantem porozumienia, prowadzi dość agresywną politykę - podkreślił ekspert OSW.Do Karabachu wprowadzono też rosyjskie siły pokojowe, które mają tam pozostać przez co najmniej pięć lat. Premier Armenii Nikol Paszynian chciałby rozszerzyć obecność tego kontyngentu. Baku się temu sprzeciwia ponieważ dla Azerbejdżanu korzystniejsza byłaby większa obecność Turcji, a nie Rosji. Wojciech Górecki podkreśla przy tym, że obydwu stronom nie zależy na przejściu konfliktu w ostrą fazę. - Jest to bardziej przeciąganie liny - mówi. Więcej o sytuacji na Kaukazie, w tym, jak to wpływa na wewnętrzną sytuację polityczną w Armenii, w podcaście Piotra Pogorzelskiego. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia [new.org.pl]. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki
bonusPomysłodawczynią książki i koordynatorką całego projektu jest Arleta Bojke. Za redakcję odpowiadał Michał Potocki, który był także autorem wstępu i jednego z rozdziałów. W rozmowie z Piotrem Pogorzelskim w podcaście “Po prostu Wschód”, dziennikarz “Dziennika Gazety Prawnej” podkreślił, że chodziło o opisanie nie tylko represji, do których dochodzi teraz, ale także pokazanie tego, na jakim tle mają one miejsce. Stąd, między innymi, opis mediów na Białorusi w poprzednich latach, w tym w latach ‘90. - Nie chcieliśmy żeby czytelnik miał wrażenie, że to jest książka bardzo bieżąca, która za pół roku się zdezaktualizuje. Chcieliśmy pokazać Białoruś przez pryzmat dziennikarzy różnych pokoleń, różnych mediów i różnych dekad niezależnej Białorusi - dodał. A jak ta książka pomoże białoruskim dziennikarzom? Michał Potocki podkreśla, że dochód ze sprzedaży książki trafi do Informacyjnego Biura Białoruś w Fokusie, które przeznaczy pieniądze na pomoc represjonowanym dziennikarzom. Chodzi zarówno o pomoc prawną, jak i sprzęt czy znalezienie mieszkania, gdy muszą uciekać z Białorusi. Rozmówca Piotra Pogorzelskiego zaznaczył też, że dla białoruskich dziennikarzy jest bardzo istotne, aby jak najwięcej mówić o ich kraju. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S7 Ep 5Polacy pomagają i uczą się walczyć z Covid-19
Polscy lekarze, pielęgniarki i ratownicy pomagają Ugandyjczykom walczyć z pandemią, a raczej zorganizować niemal od podstaw system intensywnej terapii, którego praktycznie tam nie ma. Pracują w szpitalu niedaleko Kampali, stolicy kraju. Stają przed wyzwaniami, z którymi w Polsce praktycznie się nie spotykają. Przykładem jest doprowadzenie tlenu do respiratorów, ale nie z użyciem sieci rur, ale z butli, które co jakiś czas trzeba wymieniać w sposób, który nie zagraża ani lekarzom, ani pacjentom.Wojciech Wilk, prezes PCPM, podkreśla, że jest to zarówno wsparcie dla krajów biedniejszych w odpowiedzi na apel Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), ale także lekcja. Każdy uczestnik misji, a było ich już kilka, od Włoch na początku pandemii, przez Azję Środkową aż po kraje afrykańskie, przywozi doświadczenia, które mogą przydać się w kraju. Przykładem była praca w dużym szpitalu tymczasowym w Addis Abebie, stolicy Etiopii. Polacy trafili tam, gdy w kraju jeszcze takich szpitali nie było i jednym z podpatrzonych rozwiązań, były duże lustra w pomieszczeniu, w którym personel zakłada stroje ochronne. Lustra pozwalają samodzielnie skontrolować, czy wszystko jest w porządku, a lekarz jest bezpieczny. Wcześniej o tym nie myślano, a doświadczenie z Etiopii zostało przekazane do kraju i ostatecznie zastosowano je w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym w Warszawie. Niezwykle istotna była pierwsza misja zespołu ratunkowego PCPM we Włoszech wiosną 2020 r., gdy Polacy dopiero uczyli się, czym jest Covid-19. Czas zweryfikował wiedzę i niektóre rozwiązania, ale był to początek walki z pandemią. W następnych miesiącach Polacy odwiedzali kolejne kraje dzieląc się doświadczeniem i przywożąc doświadczenia, które poszczególni uczestnicy misji starali się przekazywać i wdrażać w swoich macierzystych szpitalach.Obecnie aż 12 krajów afrykańskich prosi WHO o pomoc w walce z Covid-19 i Wilk spodziewa się kolejnych misji, zwłaszcza że Polacy stanowią zaledwie jeden z trzech tego rodzaju zespołów na świecie. Podkreśla przy tym, że oczywistym priorytetem jest niesienie pomocy w kraju. Dlatego, jeżeli w Polsce gwałtownie wybuchnie czwarta fala pandemii, to członkowie zespołu ratowniczego PCPM będą musieli zostać na miejscu.- Oby nie! – zaznacza Wojciech Wilk i zaprasza lekarzy, pielęgniarzy, ratowników i specjalistów rozmaitych profesji medycznych o do kontaktowania się i dołączania do zespołu ratowniczego PCPM.Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S1 Ep 20Białoruś używa imigrantów jako broni przeciwko Litwie
Codziennie kilkudziesięciu nielegalnym imigrantów usiłuje forsować liczącą ponad 600 km granicę litewsko – białoruską. To gwałtowny wzrost w porównaniu z latami ubiegłymi, gdy takich przypadków było około 100 rocznie. Litwini nie byli przygotowani na ten kryzys, o który obwiniają służby białoruskie. Wyzwaniem jest nie tylko zatrzymanie imigrantów, ale także późniejsze zakwaterowanie i wyżywienie do czasu rozpatrzenia każdego przypadku i ewentualnej deportacji.Litwini nie mają wątpliwości, że reżim Łukaszenki wykorzystuje imigrantów jako metodę nacisku, czyli jako broń. W większości są to Irakijczycy, ale także obywatele krajów afrykańskich. Dr Mariusz Antonowicz, politolog z Uniwersytetu Wileńskiego mówi, że ludzie ci samolotami przywożeni są na Białoruś z Iraku i Turcji, a następnie samochodami przewożeni są nad granicę. W procederze tym uczestniczą przedstawiciele służb białoruskich. Ekspert podkreśla, że jest to relatywnie bezpieczna trasa migracji z Bliskiego Wschodu wprost do granicy Unii Europejskiej. Ludzie, którzy się na nią decydują nie ponoszą tak wielkiego ryzyka utraty życia, jak ci, którzy usiłują forsować Morze Śródziemne.Politolog litewski przypomina, że w latach 2010-11, w kontekście pomysłów szerokiego resetu w relacjach Zachodu ze Wschodem, pojawiały się nawet pomysły otwarcia granicy białorusko- litewskiej dla małego ruchu granicznego. Nic z tego nie wyszło, a największym problemem pogranicza był przemyt, jednak służby obu krajów ze sobą współpracowały. O ile dotychczas litewscy pogranicznicy radzili sobie z kontrolowaniem granicy, to obecnie, przy kompletnej odmowie współpracy strony białoruskiej, niemożliwe stało się nawet rozwiązywanie stosunkowo prostych, codziennych problemów.Mówiąc o dowodach na udział Mińska w tym nielegalnym procederze Anonowicz podkreśla, że Łukaszenka dość otwarcie o mówił o zalaniu Litwy imigrantami. Podobne groźby, choć dotychczas niezrealizowane, wygłaszał także wobec Polski. Pojawiło się też nagranie pokazujące Białorusinów dowożących imigrantów nad granicę, a nawet wskazujących im miejsca, w których powinni próbować ją przekroczyć. Dowóz organizować mają firmy związane z reżimem. Z kolei sami, zatrzymani imigranci opowiadają o lotach i zorganizowanym transporcie z lotnisk nad granicę.Litewski politolog uważa, że poprzez presję migracyjną Mińsk chce zmusi Wilno do dialogu oraz do zaprzestania wsparcia udzielanego białoruskiej opozycji. Rząd i prezydent Litwy nie zamierzają się ugiąć, choć w sejmie pojawiły się już głosy wśród polityków opozycyjnych, aby rozmawiać z Łukaszenką i wynegocjować uszczelnienie granicy w zamian za ustępstwa wobec reżimu.Na razie jednak metoda wywierania presji na Litwę nie działa, a Wilno uzyskuje wsparcie krajów Unii Europejskiej i usiłuje negocjować z Irakiem i z Turcją. Litwa, między innymi, oferowana Bagdadowi szczepionki przeciw Covid-19 w zamian za ograniczenie lotów na Białoruś. Dotychczas zabiegi dyplomatów litewskich były jednak nieskuteczne. Pojawił się też pomysł, aby we współpracy z USA deportować zatrzymanych do kurdyjskiej strefy w Iraku.Litwa była nieprzygotowana na nagły napływ imigrantów i dlatego, mimo krytyki, ustawowo ograniczyła prawa osób nielegalnie przekraczających granicę. Granica z Białorusią będzie także wzmacniana fizycznie, gdyż panuje przekonanie, że skoro Łukaszenka może przerzucać migrantów, to może też przemycać dywersantów. Wyzwaniem jest również lokowanie uchodźców, przeciwko czemu protestują mieszkańcy niektórych przygranicznych miejscowości. Zwiększa to napięcia polityczne w kraju i grozi wzrostem poparcia dla ugrupowań ekstremistycznych. Białoruska opozycja, z liderką Swietłaną Cichanouską, uzyskała na Litwie oficjalny status przedstawicielstwa dyplomatycznego. Antonowicz uważa, że jest to przykład głęboko zakorzenionej na Litwie metody walki symbolicznej. Litwini dostrzegli rozwój narodowych i wolnościowych tendencji wśród Białorusinów, a uznanie tego faktu traktują jako inwestycję w przyszłość. Wspierając opozycję Wilno ma nadzieję na dobre relacje z demokratyczną Białorusią, która powstanie po odejściu Łukaszenki. Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 14Nord Stream 2. Amerykanie powołali szeryfa
W ramach umowy Niemcy mają zainwestować w ukraiński sektor energetyczny, zobowiążą się do sankcji w razie wrogich działań Rosji i wesprą Inicjatywę Trójmorza. Zdaniem Jakuba Wiecha, który był gościem Piotra Pogorzelskiego, w podcaście Po prostu Wschód już samo uruchomienie gazociągu jest bronią polityczną - zmienia bowiem już teraz architekturę dostaw gazu ze Wschodu na Zachód. Porozumienie Berlina i Waszyngtonu jest zwycięstwem Moskwy i zmniejsza wiarygodność Stanów Zjednoczonych w Europie Środkowej i Wschodniej. Według zeszłotygodniowej deklaracji, Niemcy mają również stworzyć Zielony Fundusz dla Ukrainy w celu "wsparcia transformacji energetycznej Ukrainy, wydajności energetycznej i bezpieczeństwa energetycznego". Berlin ma wpłacić co najmniej 175 mln dolarów i wspólnie z Waszyngtonem wspierać i promować inwestycje warte co najmniej 1 miliard dolarów. Jednak, jak podkreśla zastępca redaktora naczelnego Energetyki 24, ta suma jest wyjątkowo mała w porównaniu z wpływami ukraińskiego budżetu z tranzytu rosyjskiego paliwa. Więcej o tym, jak uruchomienie Nord Stream 2 zmieni rynek gazu w Europie, w podcaście Piotra Pogorzelskiego. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S7 Ep 4Covid-19 niszczy dekady pracy nad przyszłością świata
Covid-19 stawia ludzkość w obliczu decyzji, które zaważą na losach przyszłych pokoleń. Mariola Ratschka z Ośrodka Informacyjnego ONZ w Warszawie mówi o najnowszym raporcie, który pokazuje globalną skalę szkód dokonanych przez pandemię.Pandemia niszczy dekady rozwoju w bardzo wielu obszarach, od wyrównywania szans, poprzez prawa człowieka, po ochronę środowiska. Według ONZ około 120 mln osób zostało zepchniętych w ubóstwo przez pandemię, a liczba skrajnie biednych, cierpiących głód wzrosła o ponad 130 mln. Aż 9 na 10 krajów na świecie nie poradziło sobie z pandemią, która zakłóciła funkcjonowanie służby zdrowia.Z kolei wpływ Covid-19 na edukację określany jest mianem katastrofy pokoleniowej. Nie chodzi przy tym już tylko o pogorszenie się jakości edukacji w krajach, w których dzieci musiały przejść na nauczanie zdalne. Miliony dzieci zostały pozbawione dostępu nawet do podstawowego poziomu edukacji i wiele z nich nigdy już do szkoły nie wróci tracąc szansę nawet na pozyskanie umiejętności tak podstawowych, jak czytanie czy liczenie. Rośnie także liczba dzieci zmuszanych do pracy, a także dziewczynek wychodzących za mąż. Prawa kobiet są kolejnym obszarem, w których koronawirus dokonuje spustoszenia. W wielu miejscach opieka nad dziećmi pozostającymi w domu, ale także nad ludźmi starszymi czy chorującymi na Covid-19 spadła wyłącznie na kobiety, które porzuciły pracę. Także globalne spowolnienie gospodarcze powoduje wzrost bezrobocia w szczególności wśród kobiet. Nasila się także przemoc wobec kobiec i dziewcząt.Bez globalnego podejścia i solidarności międzynarodowej świat nie podźwignie się ze zniszczeń dokonanych przez pandemię, które obejmują nawet osłabienie działań mających na celu walkę ze zmianami klimatycznymi. Według Marioli Ratschki kluczem do stawienia czoła tym historycznym wyzwaniom jest zachowanie młodzieży, która pierwszy raz w historii stanowi ponad połowę całej ludzkości. Jej zdaniem w wielu krajach istnieje świadomość konieczności prowadzenia zrównoważonego rozwoju i odbudowy społeczeństw, krajów i społeczności międzynarodowej po koronawirusie. Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S6 Ep 13Parady równości w Gruzji znowu nie było
Stasia Budzisz, reporterka, autorka książki “Pokazucha. Na gruzińskich zasadach”, zwraca uwagę w rozmowie z Piotrem Pogorzelskim w podcaście Po prostu Wschód, że w Gruzji są bardzo silne środowiska konserwatywne, mające poparcie społeczeństwa i przede wszystkim cerkwi prawosławnej. Ta ostatnia mimo, że jest niezależna od Moskwy, to wyraźnie jej sympatyzuje. Stasia Budzisz podkreśla przy tym, że nie należy upraszczać, iż za ostatnie wydarzenia odpowiada Rosja. Konserwatywne i ultraprawicowe środowiska są na tyle silne, że dotąd w Gruzji nigdy nie udało się zorganizować parady wolności. W tym roku obiektem agresji stali się dziennikarze. Rannych zostało aż 53 z nich. Jeden z nich Lekso Laszkarawa zmarł. Wywołało to protesty mediów. Cztery opozycyjne kanały telewizyjne: Pirveli, Mtavari, Formula i Kavkazia, wstrzymały na 24 godziny nadawanie programu. Dziennikarze domagali się dymisji premiera. Na czarnym tle pokazano nazwiska rannych dziennikarzy. Stasia Budzisz zwraca też uwagę, że konieczne są naciski ze strony Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych na władze Gruzji, aby zapewniły bezpieczeństwo uczestnikom imprez organizowanych przez mniejszości seksualne. Więcej w podcaście Piotra Pogorzelskiego. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S1 Ep 19Białoruskie przebudzenie, pieniądze i komputery
Wydawać mogłoby się, że fala masowych protestów, a następnie represje i sankcje będą ciosem dla gospodarki kraju. Tymczasem Alaksandr Papko, politolog, dziennikarz Biełsatu, pokazuje, że tak się nie stało. Pomimo wzrostu cen i stagnacji na rynku wewnętrznym, rosnącego deficytu budżetowego, problemów ze spłatą zadłużenia czy negatywnego bilans w handlu zagranicznym przychody z eksportu ratują gospodarkę kraju. Ekspert podkreśla, że nawet, jeżeli reżim Alaksandra Łukaszenki wydaje się mieć sytuację pod kontrolą, w najbliższym czasie może nadejść poważny kryzys, a wtedy jedyną siłą zdolną, choć nie wiadomo czy chętną, dla wsparcia Mińska będzie Rosja.Obok tradycyjnych źródeł dochodu Białorusi takich jak produkty ropopochodne i nawozy, jednym z fundamentów gospodarki stał się sektor IT. Łukaszenka nie rozumie i nie lubi branży gromadzącej ludzi twórczych i z natury niezależnych, ale branża produkująca przede wszystkim na rynek amerykański nie jest czymś, co może łatwo spacyfikować. O ile represje dotknęły firmy, które w sposób otwarty poparły rewolucję, to reszta nadal funkcjonuje w swego rodzaju bańce.Sektor IT stał się czymś w rodzaju azylu dla ludzi, którzy oczekują od życia więcej niż marnej pensji w przedsiębiorstwie prywatnym. Chcą żyć i funkcjonować tak jak ich koledzy na Zachodzie i przez wiele lat im się to udawało. Teraz często stoją przed poważnym pytanie o przyszłość. Niektórzy decydują się na swoistą „emigrację wewnętrzną”, inni włączają się w ruchu protestu w nieustannej walce ze służbami reżimu. Tak prowadzone są lokalne serwisy internetowe czy organizowane zbiórki na pomoc dla represjonowanych.Coraz powszechniejszym zjawiskiem jest jednak emigracja i drenaż mózgów. Szacuje się, kraj opuściło już ok. 20 tys. pracowników IT różnego szczebla, co stanowi kilkanaście procent łącznej liczby ludzi zatrudnionych w tej branży. To nie tylko uszczuplenie przychodów kraju o kilkaset milionów dolarów rocznie, ale także drenaż mózgów. To specjaliści cenieni i chętnie zatrudnianie w krajach ościennych – w tym w Polsce.Co prawda przychody z branży IT pomagają reżimowi trwać stanowiąc ważne źródło twardej waluty, to Zachód, nawet wprowadzając bolesne sankcje sektorowe, nie obejmie tych przedsiębiorstw restrykcjami. Po pierwsze często są zarejestrowane poza Białorusią, ale poza tym, stwarzają pewną przestrzeń wolności, którą należy wspierać, a nie ograniczać. Jak na razie wyjątkiem jest tu objęta sankcjami firma, która produkuje oprogramowanie pomagające służbom identyfikować uczestników protestów. Papko zaznacza, że branża IT funkcjonuje niejako obok upaństwowionego systemu białoruskiej gospodarki.Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 12Ukraina poza utartym szlakiem
Lwów, Kijów i Odessa - te miasta na Ukrainie zna od strony turystycznej wielu Polaków. Na Ukrainie jest jednak wiele innych ciekawych miejsc, które są godne polecenia. Piotr Pogorzelski zapytał o nie w swoim podcaście Po prostu Wschód Natalię Panczenko z projektu Ukrainer. Natalia Panczenko zachęca do zwiedzania ukraińskiego Zakarpacia i ogólnie Karpat, gdzie można spotkać przedstawicieli wielu różnych grup etnicznych o różnych tradycjach. Można zajrzeć do Janka Derewlianego, rzeźbiarza, który zbudował wysoko w górach budynek dla gości, którzy chcą zobaczyć go przy pracy. Poczęstuje nas też kapustą zapiekaną w ogniu.Oprócz tego są lutnicy, garncarze, osoby zajmujące się tkactwem. Warto na pewno pojechać do Sławskiego - zimowego kurortu narciarskiego, który można też odwiedzić latem. Wakacje kojarzą się przede wszystkim z morzem. Na Ukrainie mamy do wyboru Czarne i Azowskie. Szczególnie to ostatnie jest ciepłe i płytkie, w sam raz na urlop z dziećmi. Według Natalii Panczenko, na Ukrainie można jeszcze znaleźć prawdziwą, dziką, przyrodę i to właśnie na takie miejsca, gdzie jest mniej turystów, należy postawić. Jej zdaniem, nie ma sensu odwiedzanie kurortów, jak Odessa, gdzie mamy podobne restauracje i hotele, jak wszędzie nad morzem. Więcej w podcaście Piotra Pogorzelskiego. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S7 Ep 3Chińskie spojrzenie na Covid-19
Chińskie władze ściśle kontrolują informacje na temat koronawirusa, które przekazują własnemu społeczeństwu i na zewnątrz. Niezależnie of faktycznego przebiegu epidemia w Państwie Środka, Pekinowi przede wszystkim chodzi o zapewnienia obywatelom poczucia bezpieczeństwa i uspokojenie nastrojów. W ten sposób budowane jest przeświadczenie, że rząd sytuację nie tylko kontroluje, ale sobie z nią radzi. Następnym krokiem jest narracja skierowana na zewnątrz Państwa Środka mająca na celu wzmacnianie wizerunku i potęgi państwa. Oznacza to, że przekazywane informacje są filtrowane i przetwarzane aby kreować obraz pandemii, a nie przestawiać jej rzeczywisty przebieg.Na początku pandemii, gdy sytuacja wymknęła się spod kontroli, Chiny musiały poinformować świat o tym, co się dzieje. Zdaniem Marka Gładysza, eksperta Fundacji Stratpoints i absolwenta uczelni chińskich, przez cały czas celem narracji Pekinu było wzmacnianie państwa, a miarą skuteczności tego podejścia jest odsunięcie od Państwa Środka odpowiedzialności za rozprzestrzenienie wirusa SARS-CoV-2. Pomogły w tym nawet szerzące się i odwracające uwagę od faktów teorie spisowe. W rezultacie świat przede wszystkim zajmuje się walką z chorobą i powoli zapomina o genezie choroby. Praktycznie nie słychać obecnie głosów, aby w jakikolwiek sposób rozliczyć Chiny za to, co się stało.Drugim, dalszym celem działania Chin jest osłabianie czy destabilizacja jedynego realnego rywala na świecie, czyli Stanów Zjednoczonych. Zdaniem eksperta, Pekin może mówić tu o sukcesie po odsunięciu od władzy w Waszyngtonie wyraźnie antychińskiego prezydenta, jakim był Donald Trump. W Chinach nadal obowiązują restrykcje związane z walką z Covid-19, a władze niektórych prowincji wprowadziły obowiązkowe szczepienia. Pomimo tego, że Ministerstwo Zdrowia w Pekinie odradza zmuszanie obywateli do szczepienia się, wielu Chińczyków po prostu rozumie „jak należy postępować”. Dzięki temu mieszkańcy Państwa Środka nie tylko się szczepią, ale też nie wyobrażają sobie, aby użyć innego specyfiku niż wyrób własnej produkcji. Wierzą, że ich szczepionki są po prostu najlepsze na świecie. Marek Gładysz podkreśla, że zaufanie nie ogranicza się do szczepionki. Ekspert zaznacza, że Chińczycy są pewni, że żyją w najlepszym państwie na świecie rządzonym przez godną zaufania władzę, która w ciągu kilku zaledwie dekad wyciągnęła kraj z ubóstwa. Przeświadczenie to jest pielęgnowane i cementowane przez brak dostępu do niezależnej informacji pochodzącej spoza Państwa Środka. Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S6 Ep 11Chiny i niezrealizowane marzenia Kremla
Dokument był podpisany 20 lat temu, gdy różnice w rozwoju Chin i Rosji nie były aż tak porażające, jak obecnie. Wówczas chiński PKB był 4-krotnie większy od rosyjskiego. W zeszłym roku już 10-krotnie. Dr Michał Lubina z Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego jest zdania, że tak duże dysproporcje, to między innymi wynik sprawniejszego zarządzania państwem przez Pekin. W podcaście Piotra Pogorzelskiego, Po prostu Wschód zwrócił uwagę, że władze w Moskwie z chęcią widziałyby Rosję, jako drugie Chiny, ale jak widać po wskaźnikach gospodarczych nie są w stanie tego osiągnąć. Te niezrealizowane marzenia Kremla nie przeszkadzają w bardzo dobrej współpracy obydwu państw. Na przykład na arenie międzynarodowej: przede wszystkim wspólnie sprzeciwiają się dominacji Stanów Zjednoczonych. Podobnie, jak inne reżimy autorytarne, nie krytykują też polityki wewnętrznej prowadzonej przez siebie. Wspierają się także w Radzie Bezpieczeństwa ONZ blokując niewygodne dla siebie rezolucje. Nawet na obszarach, gdzie wydawałoby się, że mogłoby dojść do sporów, jak Azja Centralna, Pekinowi i Moskwie udało się osiągnąć konsensus. Chiny mają wolną rękę jeśli chodzi o współpracę gospodarczą z Kazachstanem, Uzbekistanem, Kirgizją, czy Tadżykistanem, ale politycznie wiodącą rolę ma odgrywać tam Moskwa. W podcaście też o tym, dlaczego traktat ma być przedłużony jedynie o 5 lat, jaką rolę odgrywa Rosja w budowie nowego Jedwabnego Szlaku i czym handlują ze sobą Pekin i Moskwa. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S1 Ep 18Polki mówią o aresztowaniu i deportacji z Białorusi
Pod koniec marca 2021 r. funkcjonariusze białoruscy aresztowali pięcioro działaczy Związku Polaków na Białorusi. Wśród nich znalazły się Irena Biernacka i Maria Tiszkowska. Wspominają o dużej liczbie zamaskowanych mężczyzn ubranych na czarno, którzy weszli do domów. Kobiety zostały aresztowane, a ich domy zrewidowane. Zabierano elektronikę, ale także wszystko, co miało jakikolwiek związek z polskością, w tym modlitewniki, a nawet biało-czerwoną flagę. Funkcjonariusze nie nie mogli zrozumieć, że są Polkami, choć obywatelkami Białorusi. Biernacka i Tiszkowska w aresztach i więzieniach w Mińsku spędziły dwa miesiąca. W celach, czasem przepełnionych, były kryminalistki i więźniarki polityczne, jak one. Polkom zarzucano podżeganie do nienawiści narodowościowych, w co nadal trudno im uwierzyć, bo jedyne, co robiły, to podtrzymywanie polskich tradycji, a protestach wyborom sfałszowanym przez Alaksandra Łukaszenę protestowały tak jak inni obywatele ich kraju. Bite nie były, choć po zatrzymaniu brały takie niebezpieczeństwo pod uwagę. Wspominają bezsilność. "Co można zrobić? Przecież człowiek nie ucieknie, a jeszcze bić zaczną" - mówi Tiszkowska. Po dwóch miesiącach kazano im wyjść z celi. Upływał termin aresztu i miały nadzieję, że trafią do aresztu domowego. Nikt niczego nie powiedział, gdy w towarzystwie funkcjonariuszy, razem z trzecią Polką, Anną Paniszewą, umieszczono je w nieoznakowanych pojazdach. Biernacka pomyślała pogodziła się nawet z myślą, że zostaną wywiezione do lasu i rozstrzelane."Wiem, że strzelacie w tył głowy. Dajcie się tylko pomodlić i zróbcie to szybko" - Biernacka powiedziała do funkcjonariuszy. Dowodzący zapewnił, że nic złego jej nie spotka, a na dowód - jako jedyny - odsłonił twarz. Tiszkowska pamięta ogromny stres, ale też o nadzieję na odzyskanie wolności przemieszaną z myślą, że dostaje właśnie bilet w jedną stronę i nie wie, kiedy znowu spotka się z rodziną.Kobiety zostały odstawione na granicę i przekazane funkcjonariuszom polskim. Białorusinom nie przeszkadzało, że działali nawet wbrew własnemu prawo, bo Biernacka nie miała przy sobie paszportu. Reżim Łukaszenki pozbył się trzech działaczek, ale w więzieniach nadal pozostają Andżelika Borys, przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi i Andrzej Poczobut.Polsk tęsknią za domem. Nie wiedzą kiedy im się uda wrócić, ale wierzą też w siłę Polaków, którzy zostali na Białorusi. Podkreślają znaczenie modlitwy i doświadczeń, przekazywanych żyjących jeszcze Sybiraków i żołnierzy AK. Irena Biernacka i Maria Tiszkowska nie myślały, że zasłyszane z opowieści więzienne historie z przeszłości mogą im się kiedyś przydać, a same doświadczą trudnej historii kresowej.Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 10Ukraina przypomniała sobie o zabytkach
To duża kwota, jak na Ukrainę, która dotąd wyjątkowo oszczędzała na renowacjach. W efekcie 80 proc. ukraińskich zabytków wymaga konserwacji, a 1/3 jest w stanie ruiny. Niektóre z nich znalazły się na liście opublikowanej pod koniec maja. Są tam, między innymi, zamek i kościół w Podhorcach, zamki w Zbarażu, Żółkwi i Olesku. To tylko obiekty z zachodniej części kraju, a na liście są także inne z centralnej, czy wschodniej Ukrainy. Razem 22 zabytki. Docelowo ma być odnowionych 7 razy więcej. Wojciech Konończuk z Ośrodka Studiów Wschodnich powiedział w podcaście Piotra Pogorzelskiego Po prostu Wschód, że Wołodymyr Zełenski rozpoczynając "Wielką restaurację" liczy na ożywienie regionów, gdzie położone są zabytki. Ich lepszy stan oznacza większą liczbę turystów, czyli większe dochody mieszkańców. Prezydent rozważa kandydowanie za 2 lata na drugą kadencję - takie poparcie na pewno się przyda. Program budzi jednak pewne obawy, związane z zapowiedzianą szybkością wykonania prac (niektóre zabytki mają być odnowione do Dnia Niepodległości, czyli 24 sierpnia), a także z brakiem odpowiednio wykształconych kadr. Tutaj może przydać się pomoc Polski, która dotąd angażowała się w renowacje w zachodniej części kraju. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia []. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S7 Ep 2Covid-19 w Wiedniu. Bezpłatny test dla każdego
"To tylko takie przeziębienie, które zaraz minie" - mówili Wiedeńczycy, gdy w mieście panowała grypa hiszpańska, a władze państwowe usiłowały ukryć grozę pandemii. Stephan Benedik z Domu Historii Austriackiej przytacza też inne mity i rozwiązania, które powróciły po 100 latach. Jego zdaniem społeczeństwa łatwo zapominają o traumach, co spowodowało, że doświadczenia z walki z hiszpanką odeszły w niepamięć.W 2020 i 2021 r. władze wiednia postawiły na testy na, które pomagają kontrolować rozprzestrzenianie się Covid-19. - Jesteśmy mistrzami testowania - uważa Stephanie Weismann z Uniwersytetu Wiedeńskiego. Rzeczywiście bezpłatne badania dostępne są na każdym roku. Także dla cudzoziemców. Wprowadzono nawet rozwiązania pozwalające zbadać się w domu, przekazać próbkę za pośrednictwem lokalnego sklepu spożywczego i zdalnie otrzymać odpowiedni certyfikat. Te świadectwa są warunkiem w miarę normalnego funkcjonowania Wiednia, czego przykładem są pełne kawiarnie, otwarte szkoły oraz ludzie w galeriach i na imprezach. Obowiązuje reguła trzech G, czyli getestet, genesen oder geimpft (przetestowany, ozdrowiały lub zaszczepiony), a kelnerzy czy bileterzy skrupulatnie sprawdzają, czy gość posiada aktualny certyfikat testy, przechorowania Covid-19 lub szczepienia. Bez takiego dokumentu bardzo trudno jest funkcjonować, a jeśli komuś brakuje, to przecież zawsze gdzieś niedaleko można wyskoczyć i się zbadać. Marta Guzowska, pisarka mieszkająca w Wiedniu podkreśla, że przestrzeganie reguły trzech G może nie jest miłe, ale jest łatwe i zgodne z podejściem wiedeńczyków do miasta i poczucia obywatelskiej współodpowiedzialności za swoje otoczenie. Stąd też rodzice nie mają problemu z tym, że dzieci w szkołach testowane są trzy razy w tygodniu. Dzięki temu placówki są otwarte, choć istnieje ryzyko wylądowania na kwarantannie, gdy dziecko bezobiawowo przechodzące Covid-19 otrzyma wynik negatywny. To właśnie spotkało Guzowską, ale jest to cena, którą - jej zdaniem - warto zapłacić za możliwość w miarę normalnego funkcjonowania. Dzięki takiemu podejściu władz i mieszkańców miasta Wiedeńczycy znowu spędzają czas w sposób tak charakterystyczny dla tego miasta - w kawiarniach czy nad Dunajem.Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.Podcast powstał we współpracy z Europejską Siecią Pamięć i Solidarność.

S3 Ep 1130 lat po... Przywódcy silni i "ciekawi"
Władimir Putin stał się „marką Rosji”, uważa Agnieszka Legucka z PISM i dodaje, że jego fenomen jest przedmiotem wielu dyskusji i analiz. Pochodzi z biednej rodziny i marzył o pracy w służbach w KGB. Jego skuteczność jako wywiadowcy nie jest jasna, ale bez wątpienia praca w służbach go ukształtowała. Nazwisko wyrobił sobie organizując kontrakty dla zagraniczne kontrakty i „pozyskując procenty” dla siebie i swoich znajomych w rodzinnym Petersburgu tuż po rozpadzie ZSRR. Z tego okresu pochodzi część ludzi, którzy nadal znajdują się w jego otoczeniu.„Sprawny człowiek na zapleczu” wpadł w oko prezydentowi Jelcynowi, który wprowadził na salony Putina uważanego za człowieka do końca oddanego i lojalnego wobec swoich mocodawców. Dzięki gwarancji bezpieczeństwa osobiście udzielonej Jelcynowi i jego bliskim, Putin wykonał ogromny krok w kierunku szczytu władzy na Kremlu obejmując stanowisko premiera Rosji.Na terenie byłego ZSRR jest wiele krajów rządzonych przez silnych, autorytarnych i długowiecznych przywódców, którzy nawet nie próbują udawać demokracji, jak jeszcze jakiś czas temu robił to Władimir Putin. Prezydent Rosji stwarzał pozory pod koniec ubiegłej dekady, gdy zamienił się na stanowiska z premierem Dimitrijem Miedwiediewem. Adam Balcer z Kolegium Europy Wschodniej zaznacza, że „maski opadły”, a prezydent Rosji nie musi już pozorować demokratycznej kadencyjności.Ciekawostką są kariery polityczne kobiet w krajach byłego związku radzieckiego. Córka byłego prezydenta Kazachstanu pełniła najwyższe funkcje w państwie. W Tadżykistanie córka prezydenta Rahmona ma 9 dzieci, a szefową gabinetu prezydenta jest jedna z jego córek. Z kolei w Uzbekistanie córka prezydenta Karimowa także robiła karierę polityczną i muzyczną, lecz pokłóciła się z ojcem i odeszła w cień. Spekulowano nawet o jej otruciu. Z kolei Mehriban Alijewa, żona prezydenta Azerbejdżanu pełni funkcję pierwszego wiceprezydenta. Z dokumentów ujawnionych przez WikiLeaks wynika, że amerykańscy dyplomacji zaczęli mieć problem z odróżnianiem jej od córki party prezydenckiej, co jest skutkiem licznych operacji plastycznych.Silni, autorytarni przywódcy rządzą także na Białorusi, w Azerbejdżanie, a w Azji Środkowej w Turkmenistanie, Tadżykistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie. Balcer przestrzega przed humorystycznym traktowaniem tych państw pomimo niekiedy bardzo ekscentrycznych zachowań przywódców lubujących się w przepychu, górnolotnych tytułach, pomnikach i innych formach pielęgnowania własnego wizerunku, gdyż rządzą tam jedne z najbardziej opresyjnych reżimów na świecie. Wspólną cechę wielu silnych liderów na terenie byłego Związku Radzieckiego jest przeszłość w strukturach partii komunistycznej ZSRR. W odróżnieniu od innych przywódców, prezydent Rosji nie opiera się na rodzinie. Córki Władimira Putina nie uczestniczą w polityce. Katerina Tichonowa prowadzi badania mózgu działając na styku biznesu i państwa. Z kolei Maria Putin jest bardziej anonimowa, miesza we Francji, a jej mąż pochodzący z Holandii świetnie sobie radzi współpracując z państwowymi spółkami w Rosji. Zdaniem Leguckiej w Rosji rządzi „zbiorowy Putin”, który czasem przymusza prezydenta do podejmowania decyzji w interesie wąskiej elity. Jednak z upływem czasu coraz mniej pozostaje z demokratycznej pozy niegdyś prezentowanej przez Władimira Putina.

S6 Ep 9Łukaszenka odsunął mrocznego współpracownika
Obydwaj znają się jeszcze od początku lat ‘90. Ważną rolę Wiktar Szejman odegrał w czasie kampanii wyborczej w 1994 roku, gdy zajmował się ochroną kandydata Alaksandra Łukaszenki i sfingował zamach na niego. Później zajmował różne stanowiska, między innymi, prokuratora generalnego i szefa Rady Bezpieczeństwa. Liczne poszlaki wskazują na to, że to on odpowiada za zabójstwa białoruskich opozycjonistów pod koniec lat ‘90. Sam Alaksandr Łukaszenka przyznał kilkukrotnie, że kazał mu rozprawić się z działającą na Białorusi mafią, oczywiście w sposób daleki od legalnego. Wiktor Szejman był zawsze postacią drugoplanową i niepubliczną. Nie oznacza to, że nie odgrywał żadnej roli w białoruskiej polityce, wręcz przeciwnie. Teraz odchodzi na trzeci plan, nie mając, przynajmniej na razie oficjalnego stanowiska. Jak zwrócił uwagę były ambasador RP w Mińsku i autor książki Białoruski snajper, Leszek Szerepka, Wiktar Szejman i Alaksandr Łukaszenka wiedzą o sobie wszystko i pozostają na siebie skazani. W podcaście Piotra Pogorzelskiego Po prostu Wschód mówił także o tym, jaką rolę mógł odegrać w zamachu na pochodzącego z Białorusi dziennikarza Pawła Szeremeta, w 2016 roku w Kijowie. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia . Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S1 Ep 17Łukaszenka władzy nie odda
Alaksandr Łukaszenka rządzi na Białorusi już od 27 lat . Realizuje własny pomysł na władzę i państwo. Michał Potocki, dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej uważa, że jest to „samorodek”, człowiek, który jeszcze w ZSRR doszedł do stanowiska dyrektora sowchozu, państwowego gospodarstwa rolnego i był jednym z pierwszych reformatorów na Białorusi w czasie pieriestrojki. To oportunista, w pewnym stopniu pierwowzór obecnych populistów, rozumiejący prostych ludzi, wśród których wyrastał, a jednocześnie umiejący wyczuć, skąd wieje wiatr polityczny. Wypłynął na tym, że obiecywał integrację z Rosją, do której gotów był iść nawet „na kolanach”. Początkowo wiele osób liczyło na zmiany i demokratyzację państwa przez Łukaszenkę, ale jego autorytarne ambicje szybko te nadzieje rozwiały. Ambicją Łukaszenki było odbudowanie jakiejś formy Związku Radzieckiego, przeniesienie się do Moskwy i zastąpienie prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Projektu nie udało się zrealizować.Michał Potocki uważa, że obecnie priorytetem Łukazenki jest utrzymanie władzy za wszelką cenę. Białoruski dyktator mógłby wyprowadzić regularne wojsko na ulice czy posunąć się do zlecenia morderstw opozycjonistów za granicą, tak jak w przeszłości porywani i mordowani byli jego przeciwnicy na Białorusi.Rok temu instynkt zawiódł Łukaszenkę, który stracił kontakt z rzeczywistością. Skala protestów w 2020 r. zaskoczyła Łukaszenkę i elitę, jednak szybko okazało się, że członkowie nomenklatury, widząc wierność służb siłowych wobec lidera, ponownie postawili na Łukaszenkę. Bez rozłamu w aparacie bezpieczeństwa trudno mówić o zmianie władzy na Białorusi, a na to się nie zanosi, zwłaszcza, że ludzie służb sami mają ręce splamione krwią demonstrantów. Nieuznawany przez Zachód prezydent będzie więc trwał na stanowisku tak długo, jak się uda, przekonany że nikt, poza nim, nie udźwignie ciężaru władzy na Białorusi. Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S7 Ep 1COVID-19 stał się narzędziem manipulacji
Informacja i dezinformacja pojawiająca się w związku z trwającą pandemią wykorzystywana jest do walki politycznej. Przywódcy wykorzystują tragedię dla wpływania na własne społeczeństwa i oddziaływanie na sąsiadów. Gen. rez. Mirosław Różański, prezes fundacji Stratpoints, powołuje się na starożytnego, chińskiego myśliciela Sun Tzu, który stwierdził, że sekret zwycięstwa polega na myleniu wroga, aby nie mógł pojąć naszych zamiarów.Pandemia powinna być także lekcją dla organizacji międzynarodowych, takich jak WHO, UE czy NATO. Nie wszystkie ich działania okazały się chybione, ale wiele wymaga naprawy czy chociażby poprawy. Usprawnić należy przede wszystkim globalny przepływ informacji i współpracy zmierzającej do zapobiegania powtarzaniu się tragedii na taką skalę. Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S6 Ep 8Nord Stream 2 jeszcze nie teraz
Rosjanie mówią o tym, że w najbliższym czasie odbędą się testy pierwszej nitki gazociągu Nord Stream 2. Druga ma być zakończona pod koniec roku. Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu Biznes Alert, zauważa, że choć amerykańskimi sankcjami nie jest objęta spółka Nord Stream 2 AG, to obowiązują one wobec wielu innych mniejszych firm, które obsługują projekt. Stąd do negocjacji włącza się kanclerz Niemiec Angela Merkel, która ma zamiar poruszyć ten temat w czasie planowanej na lipiec wizyty w Waszyngtonie. W rozmowie z Wojciechem Jakóbikiem w podcaście Piotra Pogorzelskiego Po prostu Wschód była mowa także o systemie energetycznym łączącym państwa poradzieckie: Litwę, Łotwę, Estonię, Białoruś i Rosję, tzw. BRELLu. Wilno poinformowało ostatnio, że pozostając w tym systemie Litwa kupuje energię elektryczną z Białorusi, w tym też z elektrowni jądrowej w Ostrowcu, której budowie Wilno zdecydowanie się przeciwstawiało. Litwini chcą jednak opuścić BRELL, podobnie jak inne państwa nadbałtyckie. Z systemu odziedziczonego po ZSRR chce wyjść także Ukraina, która chciałaby sprzedawać energię elektryczną do Unii Europejskiej. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S3 Ep 1030 lat po... Amerykanie przypomnieli sobie o Rosji
Przeciętny Amerykanin wie, że jego kraj kupił Alaskę od Rosji, a lokalny turysta mógł nawet odwiedzić Fort Ross w Kalifornii, będący pozostałością rosyjskiego osadnictwa w Ameryce sprzed dwóch wieków. Wątki rosyjskie, czy kulinaria, przedostają się też niekiedy do kultury popularnej, jednak to tylko pobieżne i bardzo wyrywkowe spojrzenie na kraj, który z perspektywy USA wydaje się bardzo odległy, choć niekiedy groźny.Iwona Reichardt z czasopisma "New Eastern Europe" opowiada o tym, jak Amerykanie byli niekiedy zmuszani do zajęcia się Rosjanami. W szczycie zimnej wojny makkartyzm straszył zalewem komunistycznego zła. W czasie kryzysu kubańskiego losy świata zawisły na cienkiej nitce, gdy Waszyngton i Moskwa rozważały użycie broni nuklearnej. Nic więc dziwnego, że z powodu globalnego napięcia przekładającego się na liczne mniejsze, lokalne konflikty, Rosjanin stał się potężnym, błękitnookim blondynem w mundurze specnazu.Równocześnie prężnie rozwijały się ośrodki naukowe i think tanki kształcące specjalistów zajmujących się ZSRR i całym blokiem wschodnim. Załamanie nastąpiło wraz z rozpadem Związku Radzieckiego i bloku wschodniego. Wszystkie nowe kraje powstałe na gruzach ZSRR, ale także odzyskujące wolność państwa Europy Wschodniej wrzucono do jednego worka "nauk o postkomunizmie" (ang. Post-Communist Studies). Rosja jednak znowu w sposób gwałtowny przebiła się do świadomości Amerykanów. Nie jest już takim zagrożeniem, jak w wieku XX i trudno jest jej nawet konkurować o uwagę Waszyngtonu z Chinami, jednak w ostatnich latach okazało się, że brakuje wiedzy na temat państwa, które rozpycha się wokół swoich granic, zaatakowało Ukrainę czy skutecznie interweniowało w Syrii. Iwona Reichardt podkreśla, że przede wszystkim brakuje średniej kadry naukowej, bo starzy profesorowie pamiętający jeszcze ZSRR chętnie przekazaliby pałeczkę następcom gotowym uczyć zainteresowanych tematem studentów i doradzać administracji rządowej, która znowu potrzebuje popartej zrozumieniem wiedzy na temat tego, co dzieje się w Rosji o co może chodzić gospodarzowi Kremla.

S1 Ep 16Łukaszenka terroryzuje Białorusinów
Reżim przetrwał kryzy i przeszedł do ofensywy zastraszając Białorusinów. Zdaniem białoruskiego politologa Pawła Usowa, nie można pogodzić się z istnieniem reżimu Łukaszenki, tylko trzeba z nim walczyć i go osłabiać. Według niego, jest to zło polityczne wspierane przez Moskwę, czyli jeszcze większe zło polityczne, odpowiedzią na które może być tylko aktywna, a nie reaktywna polityka Zachodu. Żeby trwać, reżim musi prowadzić regularny terror utrzymujący społeczeństwo w ryzach. Przy tym tortury, aresztowania, odbieranie dzieci i obywatele uciekający z kraju nie przykuwają już uwagi na Zachodzie. O Białorusini przypomniano sobie dopiero, gdy zmuszono do lądowania w Mińsku samolot Ryanair. Reżim stał się tak pewny siebie, że odważył się na taki krok i porwanie Ramana Pratasiewicza. To miara poczucia bezkarności Łukaszenki. Paweł Usow zwraca przy tym uwagę na współprace między białoruskimi i rosyjskimi służbami specjalnymi. Najpierw uprowadzano opozycjonistów z Moskwy, później porwano pasażera europejskiego samolotu, a teraz można spodziewać się podobnych działań, a nawet zabójstw, na terenie Unii Europejskiej. Łukaszenko może sądzić, że razem z Rosją będzie w stanie akcje przeprowadzić. Z kolei dla Moskwy jest to sposób zademonstrowania, kto rzeczywiście rządzi we Wschodniej Europie i udowodnienia, że Bruksela nie jest poważnym przeciwnikiem. Zdaniem Usowa Krem, rękami białoruskich służb specjalnych, może też wziąć na cel opozycjonistów Rosyjskich. To może być początek wspólnej walki Putina i Łukaszenki z przeciwnikami reżimów autorytarnych w Moskwie i Mińsku. Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 7Białoruski samolot tu nie przyleci
23 maja białoruskie władze zmusiły do lądowania samolot linii Ryanair lecący z Aten do Wilna. Na lotnisku w Mińsku zatrzymano współtwórcę kanału Nexta w komunikatorze Telegram Ramana Pratasiewicza i jego partnerkę, obywatelkę Rosji, Sofię Sapiegę, które została oskarżona o administrowanie innego kanału.Działania Alaksandra Łukaszenki wywołały oburzenie Zachodu. Unia Europejska zapowiedziała wprowadzenie kolejnego pakietu sankcji, w tym gospodarczych, wobec Białorusi, zapowiedziała też zamknięcie nieba Wspólnoty dla białoruskich linii lotniczych i zaapelowała o rezygnację z wykorzystania białoruskiej przestrzeni powietrznej. Przewoźnicy już omijają Białoruś, a Belavia i inne linie zarejestrowane na Białorusi już spotykają się z zakazami korzystania z przestrzeni powietrznej wydawanymi przez poszczególne kraje Unii Europejskiej i Ukrainę. O tym, co to oznacza dla rynku lotniczego w Europie, ile stracą białoruskie linie, a ile zachodnie i czy skorzysta na tym Rosja Piotr Pogorzelski rozmawiał w swoim podcaście Po prostu Wschód z Dominikiem Sipińskim, analitykiem do spraw transportu Polityka Insight. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S3 Ep 930 lat po... Rosjanie lubią Amerykanów, ale nie USA
W czasach zimnej wojny oficjalna propaganda ostro atakowała USA za imperializm czy moralną zgniliznę. Maria Domańska z Ośrodka Studiów Wschodnich podkreśla, że nie wiemy dokładnie co w cym czasie myśleli mieszkańcy ZSRR, jednak na podstawie istniejących przekazów można dość do wniosku, że stosunki osobiste, międzyludzkie znacznie różniły się od tych oficjalnych, propagandowych.Po rozpadzie ZSRR Rosjanie przeżyli okres zachwytu stylem życia i nowoczesnością idealizowanej Amerykami. W latach 90. ubiegłego wieku większość Rosjan deklarowała przyjazny stosunek, a nawet zaufanie wobec USA pomimo tego, że ambicje mocarstwowe nigdy nie zostały porzucone. Pojawiła się nadzieja na demokrację.Adam Balcer z Kolegium Europy Wschodniej zwraca uwagę na załamanie relacji w 1999 r. w następstwie natowskich nalotów na Jugosławię. Kolejne punkty zapalne, rozszerzenie NATO, ale także rosnąca świadomość słabości Moskwy w porównaniu z Waszyngtonem, powodowały kaskadowo pogarszające się relacje. Katastrofa nastąpiła w 2014 r. po nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję i wojnie na Ukrainie. Podziw Rosjan przerodził się w zawód i bezsilność wobec USA. Od tej pory wielu Rosjan, wiedzionych kompleksem imperialnym wzmacnianym przez propagandę putinowską, ponownie postrzega Amerykanów jako wrogów. Anna Domańska zaznacza jednak, że to nie rządzący narzucają antyamerykanizm. Oni rozpoznali istniejące emocje i nauczyli się umiejętnie je wykorzystywać i wzmacniać. Do rozpędzenia propagandowej kampanii nienawiści posłużyły, m. in., media przejęte przez Kreml. Niemniej nawet teraz stosunek Rosjan do USA nie jest jednoznacznie negatywny. Większość młodych ludzi krytykuje politykę Waszyngtonu, ale nadal pozytywne patrzy na samych Amerykanów. W rezultacie młodzi Rosjanie chętnie wyjechaliby do Ameryki na wycieczkę czy na studia, ale gdyby mieli mieszkać poza ojczyzną, to wybrali by Europę. Zmiana postaw młodych Rosjan stwarza szansę na nowe relacje, choć będzie to proces długi, a Zachód także musi zdać sobie sprawę z błędów z przeszłości. Istotny stał się też „czynnik Nawalnego”, dysydenta cieszącego się sympatią młodzieży, która krytycznie potraktowała jego prześladowania. Nic jednak nie jest przesądzone, a pomimo słabnących tendencji antyzachodnich, Maria Domańska potrafi sobie wyobrazić „putinizm po Putinie”, który wcześniej czy później będzie musiał odejść.

S6 Ep 6Radziecka ziemia obiecana
Pomysł na utworzenie żydowskiego terytorium narodowego pojawił się jeszcze pod koniec lat ‘20. Według teorii Stalina, każdy naród powinien mieć swoje terytorium. Próbowano osiedlać ludność żydowską na Krymie, później jednak zdecydowano się na zasiedlenie dalekiego wschodu Związku Radzieckiego. Stolicą żydowskiego obwodu stał się Birobidżan. Władze starały się zachęcać wszelkimi możliwymi środkami do przeprowadzki na wschód. Byli też tacy, którzy byli tam zsyłani. Wielu wierzyło w lepszą przyszłość, jednak bardzo trudne warunki, w tym wyjątkowo mroźne bezśnieżne zimy, sprawiały, że dużo osób decydowało się na powrót do europejskiej części Rosji. Liczba ludności żydowskiej nigdy nie przekroczyła tam jednej trzeciej wszystkich mieszkańców. Zmniejszyła się drastycznie na przełomie lat ‘80 i ‘90, gdy Żydzi z całego Związku Radzieckiego, a potem z państw powstałych po jego rozpadzie, zaczęli wyjeżdżać do Izraela. Obecnie, formalnie tylko 1 procent mieszkańców Żydowskiego Obwodu Autonomicznego stanowią osoby tej narodowości. Tak naprawdę jednak ludzi, którzy mają korzenie żydowskiego jest tam o wiele więcej. Jak wygląda kultywowanie kultury jidysz, czy czasem nie przypomina to cepelii i czy ci, którzy szukają żydowskich korzeni nie robią tego tylko po to żeby jak najszybciej opuścić Birobidżan i wyjechać do Izraela - o tym Piotr Pogorzelski w podcaście Po prostu Wschód rozmawiał z rosyjską historyczką i dziennikarką Maszą Makarową. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S1 Ep 15Łukaszenka i Putin. Związek z rozsądku
Politycy nie muszą się lubić, ale jak trzeba, muszą ze sobą współpracować. Tak wygląda relacja między Aleksandrem Łukaszenką i Władimirem Putinem. Trudno zarzucić im przyjaźń, co jednak nie przeszkadza im często się spotykać i podejmować decyzje o znaczeniu strategicznym dla obu krajów.Równocześnie trudno nie zauważyć, że jeden drugiego próbuje "ograć". Kiedyś Łukaszenka marzył o schedzie po Borysie Jelcynie. Gdy to stało się niemożliwe regularnie wykorzystuje chwile słabości Rosji żeby poprawić sytuację swoją i Mińska. Z drugiej strony Putin potrafi obraźliwie wyrażać się o Białorusi, praktycznie kontroluje obronność tego kraju, nie lubi Łukaszenki, a mimo to w 2020 r. wsparł go i możliwe, że uratował przed upadkiem. Wojciech Konończuk z Ośrodka Studiów Wschodnich opowiada o charakterze relacji między Łukaszenką a Putinem i o tym, jak przekładają się one na stosunki między Białorusią a Rosją. Na pewno nie ma w tym sympatii między przywódcami, choć Białorusini i Rosjanie są sobie bardzo bliscy. Jednak nawet to zaczęło się zmieniać pod wpływem wydarzeń ostatniego roku, a liczba Białorusini coraz częściej i chętniej spoglądają na zachód niż na wschód. To stwarza też okazję dla Unii Europejskiej i dla Polski, aby wesprzeć proces demokratyzacji i rozwoju Białorusi.Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 5Strzelanina w szkole i Internet w Rosji
Chodzi przede wszystkim o wolność wypowiadania się w Internecie, która i tak już jest w Rosji znacznie ograniczona. Wszystko dlatego, że sprawca udostępnił tuż przed strzelaniną w jednym z komunikatorów nagranie wideo, na którym zapowiada atak na gimnazjum. Pojawiły się też propozycje dotyczące ograniczenia dostępu do broni. W Rosji prawo jest dość liberalne, nie potrzeba nawet zaświadczenia o niekaralności. Potrzebne są zaświadczenia od lekarzy, między innymi, o stanie zdrowia psychicznego, ale ze względu na dużą korupcję, nie ma problemu z ich kupnem. Sprawca strzelaniny jeszcze w zeszłym roku miał zdiagnozowaną chorobę mózgu, a mimo to wiosną tego roku otrzymał pozwolenie. Rosyjscy politycy zapowiadają zmianę prawa. Poprzednie zapowiedzi nie przyniosły jednak jego zaostrzenia. Piotr Pogorzelski w podcaście Po prostu Wschód rozmawiał z dr Marią Domańską z Ośrodka Studiów Wschodnich na temat tego, co doprowadziło do tragedii. Jakie znaczenie ma militaryzacja rosyjskiego społeczeństwa, a także problemy szkolnictwa. W placówkach oświatowych młodzież najczęściej nie może liczyć na pomoc psychologiczną. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S3 Ep 830 lat po... Czy rozpad się opłacił?
Przed upadkiem Związku Radzieckiego Moskwa stała na czele drugiej potęgi gospodarczej świata. Organizm ekonomiczny budowany pod sztandarem socjalizmu obejmował nie tylko republiki ZSRR, ale także wiele państw bloku wschodniego i krajów rozwijających się. Obecnie Rosja nadal jest największą gospodarką byłego Związku Radzieckiego, ale w skali globalnej jest dopiero na miejscu 11. Nie wykorzystuje przy tym ogromnego potencjału, jakim są mieszkańcy tego kraju. Rosja posiada uczelnie i naukowców, którzy potrafili stworzyć własną szczepionkę na COVID-19, dysponuje nowoczesnymi technologiami, ale nadal uzależniona jest od sprzedaży surowców naturalnych. Dorota Niedziółka ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie podkreśla, że polityka jest jednym z głównych hamulców uniemożliwiających rozwój. W rezultacie nie tylko kapitał zewnętrzny nie napływa, ale także własny kapitał ucieka z kraju. Kryzysy często są wydarzeniami, które w gospodarkę uderzają, ale równocześnie stanowią okazję dla modyfikacji systemu i rozwoju. Rosja jednak nie wykorzystała żadnego z dramatycznych wydarzeń ostatnich trzech dekad, aby dokonać udanej transformacji. Teraz stoi przed kolejnym wyzwanie, a zarazem szansą, którą jest kryzys klimatyczny. Nic nie wskazuje jednak na to, aby Kreml dokonał zmian politycznych koniecznych dla uwolnienia przedsiębiorczości Rosjan i przestawienia kraju z gospodarki surowcowej na zieloną gospodarkę przyjazną dla środowiska.

S1 Ep 14Uwaga trolle! Prosimy nie karmić
Trollami są sieciowi napastnicy, a nie są internauci, którzy nie zgadzają się wyrażanymi opiniami. Każdy ma prawo do własnego zdania, a media społecznościowe dają możliwość przedstawienia i przedyskutowania poglądu czy stanowiska. Anton Saifullayeu z Instytutu Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego za trolli uważa ludzi, którzy samodzielnie lub zawodowo usiłują wpływać na dyskusję, wywoływać reakcje emocjonalne innych użytkowników i wypaczać debatę. Czasem absurdalnymi stwierdzeniami usiłują poddawać w wątpliwość rzeczy wydające się nie budzić kontrowersji. Ich celem jest sprawienie wrażenia, że nawet oczywistości podlegają dyskusji. Rzeczą charakterystyczną jest gromadzenie się trolli wokół konkretnych tematów, takich jak zagadnienia Białoruskie, i forsowanie przez nich opinii często zasadniczo odbiegających od sentymentów społecznych czy powszechnego przekazu medialnego. W tej sytuacji internetowi napastnicy usiłują tworzyć sztuczny dyskurs i forsować bardzo jasno określone, na przykład antyzachodnie narracje, bo czyż Białorusin nie powinien tęsknić za porządkiem pod rządami Baćki, zamiast ryzykować zniewolenie przez Zachód z Polską na czele? Saifullayeu zwraca przy tym uwagę, że trolle zazwyczaj nie głoszą oczywistych poglądów prorosyjskich, które zbyt łatwo zdemaskowałyby źródło dezinformacji. Zdaniem eksperta, niekiedy można dostrzec pewną sztuczność języka, ale także sztampowość wypowiedzi. Trolle równie szybko znikają z dyskusji, jak je inicjują. Jeżeli wzbudzą kontrowersje, wypromują zadaną narrację i skutecznie rozpoczną dyskusję, której w przeciwnym wypadku by nie było, uznają zadanie za wykonane i porzucają wątek.Rozwiązaniem nie jest cenzurowanie wypowiedzi. Paradoksalnie takie działania jedynie uwiarygadniają informacyjnych napastników stwarzając wrażenie, że publikujący treść ma coś do ukrycia, jakiś tajny cel ujawniany przez trolli. Najskuteczniejszą metodą neutralizacji ludzi siejących dezinformację jest uzbrajanie się w rzetelną wiedzę, obserwowanie własnych emocji i unikanie wątków, które wyraźnie je wzbudzają, ale także, a może przede wszystkim, ignorowanie - nie karmienie - trolli.Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 4Albańczycy wchodzą trzeci raz do tej samej rzeki
Nie można powiedzieć aby to ugrupowanie odnosiło duże sukcesy w kierowaniu krajem. Raczej wręcz przeciwnie, korupcja się umacnia, system klientystyczny funkcjonuje bardzo dobrze, a pandemia pokazała, że państwo nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej opieki medycznej. Stąd Albańczycy musieli znieść bardzo ostry lockdown, trudny do porównania z ograniczeniami, które były w Polsce. Pogorszyło to i tak nie najlepszą sytuację gospodarczą, między innymi, z powodu tego, że w wyniku pandemii bardzo ucierpiała turystyka. Na czym polega zatem fenomen Partii Socjalistycznej? Marta Szpala z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z Piotrem Pogorzelskim w podcaście Po prostu Wschód wyjaśnia, że ugrupowanie to właściwie nie ma odpowiedniej konkurencji na scenie politycznej, ale -co więcej- Edi Rama zapewnił sobie poparcie lokalnych władz i państwowych instytucji. Pojawiły się też oskarżenia o kupowanie głosów. Mimo to UE, czy Stany Zjednoczone raczej ostro nie krytykowały tych wyborów nie chcąc destabilizować Albanii. Kraj ten w tym roku ma zacząć rozmowy akcesyjne z Brukselą. Od 2009 roku jest członkiem NATO. Marta Szpala odpowiada też na pytania, dlaczego Edi Rama jest tak lubiany przez Zachód, a także dlaczego młodzi Albańczycy patrzą z nadzieją na kosowską politykę. Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S1 Ep 13Białorusini uciekają do Polski
Represje na Białorusi są coraz bardziej dotkliwe. Ich ofiarami padają poszczególne osoby, które chociażby wyraziły niezadowolenie z sytuacji kraju, a nawet ich bliscy. Szykany obejmują też całe grupy, takie jak obrońcy praw człowieka, niezależni dziennikarze, aktywiści, uczestnicy protestów czy przedsiębiorcy wspierający protesty. Reżim czasem dosłownie, fizycznie niszczy ludziom życie, a niekiedy pozbawia środków do życia. - Białoruś stosuje chyba wszystkie metody [represji], o których możemy przypomnieć sobie patrząc na historię Polski albo innych państw komunistycznych czy radzieckich – mówi Olga Salomatowa z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.W oparciu o własne doświadczenia Salomatowa opowiada, jak głęboki wpływ na psychikę człowieka ma życie w warunkach ciągłego zagrożenia i niepewności, ze świadomością otaczającej przemocy. Dla wielu Białorusinów Polska jest pierwszym miejscem, w którym mogą szukać pomocy czy nadziei na nowe życie. Przyjeżdżają ludzie straumatyzowani, po bardzo trudnych przeżyciach a nawet torturach. W Polsce muszą ułożyć sobie życie od nowa. - Każda osoba, która wyjeżdża z ze swojego kraju musi podjąć bardzo ważną decyzję, zrezygnować z czego bardzo ważnego w swoim życia i w Polsce odnaleźć się na nowo –mówi Salomatova.Helsińska Fundacja Praw Człowieka zauważyła, że nasilenie represji na Białorusi wpłynęło na wyraźny wzrost liczby uciekinierów. Dla części z nich Polska jest krajem docelowym, a dla innych – tranzytowym. Na przykład, członkowie społeczności LGBT czy ludzie z problemami zdrowotnymi wolą w Polsce nie zostawać, jednak osoby zmuszone do pilnej ucieczki nie zawsze mają możliwość wyboru kraju, do którego trafią.Zdarza się, że ludzie są ostrzegani o zbliżającym się aresztowaniu, a czasem wzywani do stawienia się przed śledczymi. Procedury często są niejasne. Niekiedy przychodzi jedynie SMS od władz, a osoba, do której zwrócił się przedstawiciel reżimu, ponosi pełną odpowiedzialność za to czy i jak zareaguje. To jej problem, jeżeli wiadomość przeoczy. Białorusini, którzy w ciągu ostatniego roku byli już szykanowani wiedzą, że są na celowniku.Rezultatem potrafi być zredukowanie, w ciągu doby czy dwóch, życia człowieka do rozmiarów bagażu lotniczego. Zdarza się, że rozbijane są rodziny, a bliscy nie wiedzą ile czasu będzie trwać rozłąka. To łamie ludziom życie, jednak wielu z nich wyjeżdża z głębokim przekonaniem, że to sytuacja tymczasowa. Uciekinierzy wierzą, że nie wyjeżdżają na zawsze, choć nie wiedzą na jak długo.Lądowa droga ucieczki jest bardzo ograniczona i dostępna jest tylko dla tych, którzy spełniają określone i niełatwe kryteriach. W rezultacie pozostaje ucieczka samolotem, co z kolei jest drogie, zwłaszcza dla ludzi, którym władze zarekwirowały wszystkie pieniądze. - Po wylądowaniu w Warszawie Białorusin musi dać sobie radę – podkreśla Salomatowa. - Część osób przyjeżdża ze świadomością bycia uchodźcą i zwraca się z prośbą o ochronę międzynarodową. Są też tacy, którzy nie chcą być uchodźcami, tylko starają się zbudować w Polsce normalne życie. Dużym ułatwieniem było wprowadzenie przez Polskę wiz humanitarnych dających prawo do pracy. Działają też organizacje, które wspierają Białorusinów uciekających z kraju. Wielu z nich wcześniej już wie, gdzie szukać pomocy. Jednym z problemów, z którymi borykają się Białorusini w Polsce jest pandemia koronawirusa. Obcokrajowiec, a zwłaszcza taki, który nie mówi po polsku, ma problemy z przeprowadzeniem testów i otrzymaniem pomocy. Były sytuacje, w których ktoś zachorował i decydował się na test, jednak nie mógł otrzymać wyniku, bo nie znał języka. Z kolei zasady RODO uniemożliwiały komuś innemu uzyskanie takiej informacji w jego imieniu, a infolinia rosyjskojęzyczna nie działała. Zwłaszcza na początku pandemii brakowało bezpłatnej pomocy dla ludzi, którzy często uciekali bez środków do życia. Problemem były też często zmieniające się zasady wjazdów do kraju, wydawania wiz i reguły często niezrozumiałe dla obcokrajowców.- Człowiek [w takiej sytuacji] jest zdany sam na siebie i musi walczyć. – mówi Salomatova, choć podkreśla, że Polska deklaruje chęć, wspiera Białorusinów i bardzo dużo zrobiła, żeby pomóc uciekinierom.Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 3Czesko - rosyjska wojna dyplomatyczna
EW wybuchu w 2014 roku zginęło 2 obywateli Czech. Prawdopodobnie na składach była zgromadzona amunicja, która miała trafić, za pośrednictwem bułgarskiego handlarza bronią, na Ukrainę i do Syrii - do rąk oponentów wspieranego przez Moskwę prezydent Assada. Czesi nie tylko wydalili rosyjskich dyplomatów, ale też zrezygnowali z kupna od Rosji szczepionki Sputnik V oraz postanowili, że RosAtom nie zostanie dopuszczony do rozbudowy elektrowni jądrowej w Dukovanach. To ostatnie może być szczególnie bolesne dla Moskwy. Sytuacja stała się na tyle poważna, że moskiewskie media zaczęły pisać, że w stosunkach między Czechami a Rosją nastała “praska zima” i są one najgorsze od rozpadu Czechosłowacji. Media zaczęły nawet rozważać, iż Moskwa może zakazać importu czeskiego piwa. Na szczęście dla rosyjskich fanów tego napoju, większość marek i tak jest produkowana na miejscu na licencji. Postawa Pragi pokazała przy tym, że coraz więcej krajów Unii Europejskiej, i szerzej Europy, dołącza do antyrosyjskiej koalicji, a Moskwie zostaje już na naszym kontynencie coraz mniej sojuszników. Więcej na ten temat w rozmowie Piotra Pogorzelskiego z Davidem Stulikiem z praskiego Centrum Bezpieczeństwa Wartości Europejskie w podcaście Po prostu Wschód.Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite .

S3 Ep 730 lat po... Religia i polityka
Dla przeciętnego Rosjanina religia jest częścią życia prywatnego, ale równocześnie oczywista jest zależność między państwem i cerkwią. Tak było od dawna i nawet w czasach komunizmu te zależności istniały. Po upadku ZSRR powiązanie tronu z ołtarzem, czyli zależności władzy świeckiej i duchowej bardzo się nasiliły. Politolożka Daria Zvyagina mówi wręcz o formie korupcji, gdy władze świeckie przeznaczają środki na działalność cerkwi, która z kolei odwzajemnia się odpowiednio powiązanym ludziom. Nawet przestępcy odnaleźli się w tym układzie fundując cerkwie, co zapewne, jest mniej bolesną formą odpokutowania za winy niż czas w kolonii karnej. Prawosławie nie jest jedyną religią na terenie byłego Związku Radzieckiego, który był państwem wielonarodowym, wielokulturowym i wielowyznaniowym. Adam Balcer podkreśla wzrost wolności religijnej w ciągu ostatnich 30 lat. Jednak mieszkańcy państw powstałych na gruzach ZSRR w różny sposób i w różnym stopniu praktykują. Niemniej widać, że wyznania stały się ważnym elementem wielu tożsamości narodowych. To z kolei przekłada się na politykę międzynarodową, czego przykładem jest odłączenie się cerkwi ukraińskiej od patriarchatu w Moskwie.Badania pokazują, że jedną ze spuścizn ZSRR jest konserwatyzm postaw w stosunku do mniejszości seksualnych przy stosunkowo dużej akceptacji różnorodności. Oznacza to, na przykład, że znacznie większy procent Rosjan czy Ukraińców deklaruje sympatię wobec członków lokalnych mniejszości muzułmańskich niż w państwach homogenicznych takich jak Polska, Węgry czy Czechy. Równocześnie Moskwa gra homofobią i elementami konserwatyzmu zaczerpniętego z przeszłości kreując wrażenie wspólnoty wartości w odróżnieniu od Zachodu.

S6 Ep 2Wodór jest paliwem przyszłości. Niemcy mogą kupić go na Ukrainie
Paliwo wodorowe ma być jednym z elementów zielonej energetyki. Mimo że prace nad jego wykorzystaniem trwają od lat, to na razie trudno powiedzieć, żeby były one bardzo zaawansowane. Problemów jest kilka, przede wszystkim to, skąd brać wodór, jak go magazynować i jak transportować. Wodór może być bowiem otrzymywany z różnych źródeł. Może pochodzić z ropy naftowej, węgla, czy gazu. Obecnie większość wodoru pozyskuje się z tego ostatniego surowca - proces jest tani, ale szkodliwy dla środowiska naturalnego. Trwają prace nad wodorem pochodzącym ze źródeł odnawialnych w wyniku elektrolizy, między innymi, w elektrowniach fotowoltaicznych.Niemcy są zainteresowani kupnem gotowego wodoru. Dlatego też, między innymi, ciekawi ich rozwój takiej produkcji na Ukrainie, szczególnie na południu kraju w elektrowniach fotowoltaicznych. Oprócz tego, Berlin może wesprzeć finansowo rozwój takiej energetyki na Ukrainie i wpisać to w kontekst pomocy dla Kijowa w związku z uruchomieniem Nord Stream 2. Ten argument używany jest, według nieoficjalnych informacji, w negocjacjach Berlina z Waszyngtonem, który sprzeciwia się temu gazociągowi. Moskwa z kolei chciałaby przesyłać do Niemiec nadal gaz ziemny, który u odbiorcy byłby przerabiany na wodór. To z kolei nie do końca odpowiada Berlinowi.Więcej na ten temat w rozmowie Piotra Pogorzelskiego z Jakubem Wiechem z portalu Energetyka 24 w podcaście Po prostu Wschód.Rozmowa została udostępniona bezpłatnie w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i Nową Europą Wschodnią. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S1 Ep 12Reżim gra kartą polską
- Ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy, była nieukrywana próba heroizacji bandytów i zbrodniarzy wojennych z Armii Krajowej – powiedział niedawno Aleksandr Łukaszenka, przywódca białoruski nieuznawany przez Zachód po sfałszowaniu wyborów prezydenckich latem 2020 r. W przemówieniu padają też oskarżenia o próby demoralizacji młodzieży czy wspieranie ekstremistów. Działania Mińska nie ograniczają się jednak do słów. Liderzy nieuznawanego przez reżim Związku Polaków na Białorusi, Andżelika Borys, Maria Tiszkowska, Andrzej Poczobut i Irena Biernacka zostali oskarżeni o wzniecanie nienawiści na tle etnicznym. Zdaniem Maxima Rusta jest to wyraźna eskalacja prześladowań znanych z przeszłości, której celem jest wskazanie wroga zewnętrznego i wpisanie się w antyzachodnią retorykę Rosji. Równocześnie jest to element gry politycznej z myślą o uzyskaniu ustępstw czy złagodzenia sankcji w zamian za odstąpienie do ataków na Polaków. Zdaniem eksperta Białorusi nie grozi podział i konflikt na tle narodowościowym, a Polacy popierający opozycję i uczestniczący w protestach robią to w ramach obywatelskiego buntu, który rok temu objął cały kraj. Rusta uważa, że niewielu Białorusinów wierzy w antypolską propagandę, zwłaszcza że często Polska traktowana jest jako naturalny pomost w drodze na Zachód, miejsce studiów, pracy, wypoczynku czy chociażby zakupów. Maxim Rust podkreśla, że Polska ma do odegrania istotną rolę w walce Białorusinów o prawa obywatelskie. Musi bronić praw mniejszości, jednak nie powinna doprowadzić do wyróżnienia Polaków jako szczególnych ofiar reżimu. Jego zdaniem najważniejsze i najskuteczniejsze są programy i projekty pomagające w rozwoju społeczeństwa obywatelskiego oraz wspierające ludzi uciekających przed prześladowaniami. Oznacza to nie tylko działaczy narażonych na represje za działalność polityczną, ale także ludzi tracących pracę i zmuszanych do wyjazdu z kraju z powodu utraty pracy na skutek działań reżimu i ludzi z nim związanych. Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S6 Ep 1Porwana narzeczona
Zwyczaj porywania kobiet w celu małżeństwa, znany jako Ala Kaczuu, jest cały czas kultywowany w państwach Azji Centralnej, a także rzadziej na Kaukazie. W Kirgizji praktyka ta została zdelegalizowana w 2013 roku, ale mimo to, w ciągu pierwszych lat od wprowadzenia nowego prawa, zanotowano 895 takich przypadków. Mniej niż co piąty taki przypadek prowadzi do wszczęcia sprawą karną. Piotr Pogorzelski rozmawiał na ten temat z dr. Mariuszem Marszewskim z Ośrodka Studiów Wschodnich w swoim podcaście Po prostu Wschód. Rozmowa została udostępniona w ramach współpracy pomiędzy autorem podcastu i Nową Europą Wschodnią.

S3 Ep 630 lat po... Internet zamiast Kałasznikowa
- Ambicje Rosjanie mają ogromne, ale brakuje funduszy – mówi Agnieszka Bryc, politolożka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Dlatego tną koszty, ale nie rezygnują z agresji i przenoszą ją do cyberprzestrzeni. Prowadząc politykę globalną Rosjanie uznali swoje słabości i dostosowali się do zmian zachodzących na świecie. O ile militarnie dominują na obszarze byłego Związku Radzieckiego, to w innych strefach konfliktów często angażują najemników. Ograniczeniu kosztów gospodarczych i politycznych służą też działania w cyberprzestrzeni, która pozwala wpływać na państwa bez potrzeby podbijania ich. W ten sposób Moskwa wypełnia próżnię wchodząc tam, gdzie może, a przy tym przy minimalnych kosztach.30 lat po rozpadzie ZSRR wielkie mocarstwa już ze sobą nie walczą w sposób prowadzący do zagłady, choć era globalnego pokoju nie nadeszła. Nastąpił „wysyp” małych wojen lokalnych i ponowne zagonienie wielu konfliktów, często zamrożonych na długie dekady.Świat nie stał się ani bardziej, ani mniej bezpieczny. Zmieniły się jedynie jakość i charakter zagrożeń. Adam Balcer, dyrektor programowy Kolegium Europy Wschodniej, podkreśla, że rozpad Związku Radzieckiego spowodował wzrost przemocy, terroryzmu czy zamieszek na terenach byłego ZSRR. Wśród kilkunastu wojen, które w ciągu ostatnich trzech dekad wybuchły na „obszarze poradzieckim”, zginęło co najmniej 300 tys. ludzi, a miliony zostało uchodźcami. Wokół samego tylko Morza Czarnego powstało siedem nieuznawanych „para-państw” stanowiących zarzewia konfliktów. Rosja ponosi przy tym jedynie część odpowiedzialności za tę sytuację, czego przykładem jest wojna na Ukrainie. Niektóre spory sięgają czasów sprzed ZSRR, jak spór między Azerami i Ormianami w Górskim Karabachu.

S1 Ep 11Protesty są w sercach Białorusinów, rzadziej na ulicach
Białorusini nie są ludźmi, którym mroźna zima przeszkodziłaby w wyjściu na ulice. Protesty nie wymarzły, choć rzeczywiście wielotysięczne tłumy znikły z ulic Mińska, Grodna i innych miast. To skutek fali przemocy i represji, które dotykają przedstawicieli praktycznie wszystkich grup społecznych. Każdego, kto w jakikolwiek sposób pokaże niezadowolenie z działań władz.Aleksandr Łukaszenka, prezydent nieuznawany przez Zachód po sfałszowaniu wyborów w sierpniu 2020 r., zniweczył też plan Władimira Putina. Wielu obserwatorów uważało, że prezydent Rosji chciał zastąpić Łukaszenkę kimś „mniej toksycznym”, co pozwoliłoby mu bezpiecznie umocnić wpływy Rosji na Białorusi. Musiał jednak zaczekać, aż sytuacja się nieco uspokoi, aby uniknąć wrażenia, że dyktator został usunięty na skutek presji społecznej. Na taki precedens gospodarz Kremla nie może sobie pozwolić. Tymczasem Łukaszenka nie czeka na rozwój wypadków. Przeszedł do ofensywy, która oznacza, że represjonowanym można być nawet za takie, wydawać by się mogło, błahostki, jak wywieszenie biało-czerwono-białego proporczyka czy zdjęcia jednego z liderów opozycji. Justyna Prus przekonuje jednak, że Białorusini są jak produkowane przez nich traktory. Taka maszyna ma ogromna moc i nie jest łatwo ją zatrzymać, gdy już się ją uruchomi. Zachód zajęty jest walką z koronawirusem, a złe, powtarzające się wiadomości płynące z Białorusi powszednieją. Zainteresowanie tracą też politycy. Dziennikarka podkreśla, że Zachód nie ma prawa przestać mówić o tym, co spotyka Białorusinów i ich kraj. Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

S5 Ep 1Budowniczy niewidzialnych mostów z Polski
Kryzys wspólnotowości widać dziś wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej w ostatnich dekadach. Podzielone stały się nie tylko społeczeństwa, ale i rodziny. Krzysztof Czyżewski od ponad 30 lat poszukuje tego, co wspólne. Kreuje, podążając za Czesławem Miłoszem, „tkankę łączną”, czyli doświadczenia i idee, które potrafią zbliżyć do siebie dawnych wrogów, skróconych sąsiadów i napędzane rywalizacją społeczności. W zbiorze esejów pod tytułem W stronę Xenopolis przedstawia wnioski z pracy w miejscach konfliktu – w Bośni, Kosowie, ale także w Polsce. W Sejnach, gdzie osiadł na początku lat 90. XX wieku, zetknął się z silnym konfliktem pamięci polskiej, litewskiej i żydowskiej. Snuje rozważania nad nacjonalizmem, wskazując jego źródła na peryferiach, wśród ludzi żyjących z kompleksem centrum. Dlatego proponuje tworzyć małe centra świata – tak jak to zrobił w Sejnach w Krasnogrudzie, gdzie mieszka nieopodal rodzinnego dworu polskiego noblisty Czesława Miłosza. Krzysztof Czyżewski, choć mówi przede wszystkim o współczesności, jest głęboko zanurzony w przeszłości. Dziadek do orzechów kupiony w lwowskim antykwariacie staje się wehikułem czasu. Przenosi nas do wcześniejszych epok, gdy granice przebiegały zupełnie inaczej niż dziś. Z morenowych wzgórz wokół domu Krzysztofa Czyżewskiego nie widać granic. Widać Litwę, Białoruś, Puszczę Augustowską i jeziora. Przy dobrej pogodzie można nawet dostrzec Kaliningrad.W podcaście wykorzystane zostały fragmenty nagrań Sejneńskiej Spółdzielni Jazzowej, Michaela Alperta i Orkiestry Tratwy Muzykantów oraz Orkiestry Klezmerskiej Teatru Sejneńskiego, wydane przez Ośrodek „Pogranicze – Sztuk, Kultur, Narodów” w Sejnach.

S3 Ep 530 lat po... Europa Wschodnia
Trzydzieści lat temu nie tylko rozpadł się Związek Radziecki, ale także oficjalnie rozwiązany został Układ Warszawski. Wielu mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej odetchnęło wolnością. Nastąpił okres przemian politycznych i gospodarczych, który doprowadził do ogromnego zróżnicowania w regionie. Część krajów weszło do Uniii Europejskiej i NATO. Wybuchły konflikty zbrojne od Kaukazu po Ukrainę. Białoruś pogrążyła się w swoistym letargu.Adam Balcer zwraca uwagę na to, Rosji łatwiej było zaakceptować integrację z Zachodem państw, które utrzymały niepodległość w okresie między pierwszą a drugą wojną światową. Należą do nich, między innymi, Polska czy Węgry, ale także trzy byłe republiki radzieckie, Litwa, Łotwa i Estonia. Powstałą też nowa linia podziału, któram zdaniem dziennikarki Oleny Babakovej, bardziej przypomina membranę, niż nową żelazną kurtynę. Co prawda epidemia Covid-19 podkreśliła ponowny podział kontynentu przebiegający wzdłuż granicy strefy Schengen, jednak w odróżnieniu od czasów ZSRR, nie jest to bariera, której przekroczenie może grozić śmiercią.Wbrew niezwykłemu optymizmowi ostatniej dekady ubiegłego wieku, Europa Środkowo-Wschodnia nie stała się obszarem niekwestionowanej wolności i bogactwa. Transformacja stworzyła nowe wyzwania ekonomiczne dla mieszkańców regionu, pojawiły się też konflikty zbrojne, a ostatnie lata pokazały spadek atrakcyjności Zachodu i wzrost tendencji autorytarnych. Babakowa podkreśla, że wielu mieszkańców wschodniej części Starego Kontynentu, bardziej niż sukcesu gospodarczego, brakuje obecnie poczucia godności, co skutecznie wykorzystują polityczni populiści.

S3 Ep 430 lat po... Rosja i Chiny
W czasach Związku Radzieckiego relacje między Moskwą a Pekinem przeżywały wzloty i upadki, od bliskiej współpracy po graniczne konflikty. Niezmiennie jednak to ZSRR było tu stroną dominującą. W ostatnich dekadach ta sytuacja się wyraźnie odwróciła. Chiny, po długiej przerwie, odzyskały prym. Co więcej, te dysproporcje z czasem będą jedynie narastać. Adam Balcer, dyrektor programowy Kolegium Europy Wschodniej, podkreśla, że nierównowaga nie wynika już tylko z różnicy skali, ale z rozwoju Chin, których obywatele stali się statystycznie bogatsi od Rosjan. Oba kraje potrzebują się wzajemnie. W skrócie, Rosjanie szukają rynków zbytu, a Chińczycy zasobów. Katarzyna Sarek, adiunktka Uniwersytetu Jagiellońskiego, Zakład Japonistyki i Sinologii, zaznacza, że obawy wielu Rosjan, iż Chińczycy ich podbiją i ograbią są nieuzasadnione. Pekin działa w sposób przemyślany, merkantylistyczny i zrównoważony. Może w Moskwie kupić to, czego potrzebuje bez wchodzenia w spory, zwłaszcza że to nie Rosja, tylko USA są rywalem strategicznym.Wzajemnym relacjom towarzyszy niemal teatralnie podkreślana przyjaźń. Częste wizyty i wzniosłe słowa, na których przede wszystkim zależy prezydentowi Władimirowi Putinowi. Prezydent Xi Jinping nie skąpi pięknych gestów, które niewiele kosztują, a pomagają budować potęgę jego państwa. Współpraca nie oznacza jednak pełnej harmonii i wspólnoty interesów. W bardzo racjonalnym podejściu do rzeczywistości jest też miejsce na rywalizację, w szczególności w Azji Środkowej. Jednak żadna ze stron nie zrobi nic, by poważnie zagrozić drugiej, zwłaszcza że uwaga Moskwy skupia się na Europie, a Pekinu na Pacyfiku i rywalizacji z Waszyngtonem.

S4 Ep 6Covid-19 niszczy to, czego nie zburzyła wojna
Koronawirus na dużą skalę dotarł do Donbasu jesienią 2020 r. wraz z powrotami ludzi pracujących na zachodzie Ukrainy i za granicą, w tym w Polsce. Pandemia bardzo mocno uderzyła w społeczności doświadczone przez lata wojny. Do traum wywołanych konfliktem zbrojnym doszedł strach przed chorobą. Marta Titaniec z Fundacji Most Solidarności podkreśla dramatyczną sytuację ludzi, którzy nie zachowują kwarantanny, bo muszą pracować, żeby przeżyć. Często czują się porzuceni przez własny kraj. Tim Bohse z niemieckiej organizacji DRA od lat pracuje na wschodzie Ukrainy. Podkreśla nie tylko wagę kampanii informacyjnych, ale także ciągłego lobbowania wśród społeczeństw i polityków na Zachodzie na rzecz Ukrainy i Białorusi. Uważa przy tym, że Kijów działa racjonalnie odmawiając skorzystania ze szczepionki Sputnik V w sytuacji rosyjskiej agresji i okupacji Krymu. Jego zdaniem Zachód powinien pomóc w szczepieniach, a od wsparcia udzielonego Ukraińcom i Białorusinom zależy, jak będą wyglądały wzajemne relacje w przyszłości. Równocześnie dostrzega działanie propagandy rosyjskiej, która podsyca nieufność wobec Kijowa i Zachodu.O ile Ukraina jest zainteresowana współpracą z Unią Europejską, to pomaganie na Białorusi jest niemal niemożliwe. Przynajmniej na poziomie oficjalnym. Tim Bohse uważa, że Niemcy powinni wzorować się tutaj na Polakach, którzy mają ogromne doświadczenie we współpracy na poziomie społecznym i to w warunkach trudności stwarzanych przez reżim.

S4 Ep 5Niemcy i Państwa Bałtyckie. Pragmatyzm ponad różnicami
Relacja między Niemcami i Państwami Bałtyckimi charakteryzuje rozbudowana sieć interesów gospodarczych i politycznych. Nie zawsze tak było. Po upadku komunizmu Berlin nie był zachwycony ambicjami niepodległościowymi Bałtów. Postrzegał je jako potencjalną przeszkodę na drodze do zjednoczenia Niemiec. Z czasem to się zmieniło.Obecnie, pomimo wielkiej dysproporcji Niemcy i Bałtowie są sobie potrzebni. Agresywna polityka Rosji wobec Ukrainy, wydarzenia na Białorusi, a także brexit, podkreśliły znaczenie tej współpracy. Co więcej Litwa, Łotwa i Estonia należą do Unii Europejskiej, są w strefie euro i wstąpiły do NATO, co, mimo niewielkich rozmiarów, czyni je pożądanymi partnerami międzynarodowymi. Te relacje są jednak dalekie od ideału. Ciążą nad nimi gospodarcze powiązania pomiędzy Berlinem i Moskwą, a zwłaszcza gazociąg Nord Stream 2. O ile Bałtowie cieszą się dobrą opinią Niemców, to wielu krytykuje ich za stanowczą politykę antyrosyjską. Jednak tu także wiele zmienił rok 2014 i agresja Rosji na Ukrainie. Od tamtej pory Berlin wyraźnie zwiększa swoje zaangażowanie militarne w basenie Morza Bałtyckiego, choć nadal ma wiele do zrobienia.

S3 Ep 330 lat po... Kaukaz
Niedawna wojna w Górskim Karabachu wstrząsnęła mieszkańcami Kaukazu pobudzając rozmaite, często sprzeczne nadzieje i ambicje. W regionie zajmującym powierzchnię, mniej więcej, połowy Polski żyje prawie 70 grup narodowych. Funkcjonują tam 3 kraje, 3 ustroje, kilk nieuznawanych enklaw para-państwowych, a liczba problemów, sporów, kłótni i historycznych zaszłości przyprawia o zawrót głowy. Anna Żamejć, analityczka i dziennikarka, podkreśla, że wbrew mitom powtarzanym na Zachodzie, religia nie należy do najważniejszych elementów dzielących mieszkańców regionu.Adam Balcer zaznacza, że po rozpadzie Związku Radzieckiego Rosja utraciła niepodzielną kontrolę nad Kaukazem, co nie oznacza, że się z tym pogodziła. Gruzini patrzą na Zachód nieustannie wyrażając chęć integracji z UE i NATO. Ormianom Zachodem rozczarowanym najbliżej jest do Moskwy. Azerowie przychylnie patrzą w kierunku Turcji, która z kolei gotowa jest traktować region jako pole rywalizacji, jeśli nie konfrontacji z Kremlem. Nie można też zapominać o Iranie, który obecnie "boksuje poniżej swoje kategorii wagowej", ale nie oznacza to, że tak będzie już zawsze.

S4 Ep 4Zielony Ład nad Bałtykiem
Wspólnotowy „Zielony Ład” w najbliższych latach mocno wpłynie na gospodarki i społeczeństwa regionów kiedyś należących do Związku Radzieckiego. Niemcy są przy tym największym orędownikiem zwiększenia ambicji polityki klimatycznej. Liderzy tych przemian, w tym państwa nordyckie, śrubują normy i cele redukcji dwutlenku węgla w środowisku naszego globu. To także poważne wyzwanie dla Litwy, Łotwy i Estonii.Katarzyna Dośpiał – Borysiak z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego opowiada, jak państwa, które kiedyś należały do Związku Radzieckiego, radzą sobie z tym trudnym dziedzictwem. Czy dążąca do Unii Europejskiej Ukraina, kraj pełen problemów politycznych, gospodarczych i społecznych myśli w ogóle o wejściu w orbitę zadań na rzecz klimatu? A przecież właśnie to może w przyszłości decydować o jej być albo nie być we Wspólnocie.

S4 Ep 3Berlin może dużo, ale nie wszystko. Białoruska i ukraińska polityka Niemiec
Wydarzenia na Białorusi spotkały się ze stosunkowo dużym odzewem w Niemczech. Niemniej kolejne fale pandemii Covid-19 zepchnęły protesty na daleki plan polityki europejskiej. Dowodzą tego niejednoznacznie oceniane sankcje wymierzone w reżim Łukaszenki. Sytuację komplikują rozbudowane powiązania gospodarcze. W tej sytuacji opozycja białoruska często przecenia wpływ Niemiec na rozwój wydarzeń, a zwłaszcza na Rosję. Unia Europejska, w tym Niemcy, obawiają się destabilizacji Białoursi i powtórki z Ukrainy. Berlin śledzi wydarzenia w Kijowie i wspiera reformatorskie działania prezydenta Zełenskiego. Niemcy zainteresowani są pokojowym zakończeniem konfliktu na wschodzie Ukrainy, ale nie mają złudzeń co do tego, że Kijów i Moskwa fundamentalnie różnią się co do przyszłości Donbasu.

S3 Ep 230 lat po... smutna historia Azji Środkowej
Po rozpadzie Związku Radzieckiego w Azji Środkowej powstało pięć nowych krajów: Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan. Ludwika Włodek podkreśla, że państwa te nie były przygotowane na zmiany, które dla wielu ich mieszkańców oznaczały katastrofę. Pomimo niezależności i różnych dróg rozwoju, region jako taki nadal jest bardzo mocno uzależniony od Rosji. Do rozgrywki o wpływy w tej części świata po trwającej 100 lat przerwie wróciły Chiny. Zyskać na dostępie do regionu starają się też Turcy i Irańczycy, jednak nie mogą konkurować z potęgą i siłą przyciągania Moskwy i Pekinu. Skutkiem traktowania regionu jako "zaplecza" Rosji i Chin jest drenaż mózgów. Największy gospodarczy sukces w regionie Kazachstan, który niedługo, statystycznie, będzie bogatszy od Rosji. Zdaniem Ludwiki Włodek nie zmienia to faktu, że bilans ostatnich 30 lat w Azji Środkowej jest negatywny.

S4 Ep 2Nord Stream to więcej niż biznes. Dlatego walka jest tak zacięta
Gazociąg Nord Stream to znacznie więcej, niż transakcja energetyczna, choć wiele osób w Niemczech długo miało problem z przyznaniem, że jest to także kwestia polityczna. Pierwszą nitką rosyjski surowiec od lat płynie już do niemieckich odbiorców. Budowa drugiego gazociągu jest bliska ukończenia, ale batalia nadal trwa i dzieli nie tylko Niemców, ale także szerzej - Europejczyków.Niemieckim wyborcom trudno jest zrozumieć, dlaczego mieliby porzucić tak wielką inwestycję, nie mówiąc już o wycofaniu się z zawartej umowy. Innych przekonują argumenty ekologiczne i związane z modernizacją całej branży energetycznej. Niemniej krytyków także nie brakuje, a podziały przebiegają wewnątrz partii politycznych. Nic nie wskazuje na to, aby prawna walka o oddanie do użytku inwestycji wartej co najmniej 10 mld euro miała szybko się skończyć.

S4 Ep 1Niemieckie spojrzenie na Rosję. Zauroczenie, interesy i rozczarowanie
Niemcy i Rosję łączą stosunki szczególnie. Nie zawsze dobre, ale wyjątkowe. „Nie brakuje w Niemczech adwokatów Rosji” – tłumaczy Olga Doleśniak – Harczuk. Jednak jest też druga strona, ludzie krytycznie patrzący na postępowanie i nieprzewidywalność Moskwy. Zdaniem Susan Stewart ta druga tendencja się nasila. Rozczarowanie wobec Rosji przyniosły wojna na Ukrainie, fiasko prób zbliżenia, a ostatnio, próba zamachu na życie Aleksieja Nawalnego.Wilfried Jilge umieszcza relacje niemiecko – rosyjskie w kontekście stosunków pomiędzy Rosją a Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. Niemiecki ekspert podkreśla, że Rosja systematycznie ruguje Zachód z regionów, które Kreml uważa za strategiczne. W szczególności dotyczy to Kaukazu oraz basenów Morza Czarnego i Kaspijskiego. Jego zdaniem, w tej części świata wpływy Moskwy rosną wbrew częstych na Zachodnie głosów wskazujących na słabnięcie państwa rosyjskiego.

S3 Ep 130 lat po... Imperium
Rozpad Imperium nie zatrzymał się. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dyrektorka Strategie2050 i była ambasador RP w Rosji, przekonuje, że dezintegracja trwa, mimo usilnych zabiegów prezydenta Władimira Putina starającego się odbudować potęgę Rosji. Dawne republiki poszły rozmaitymi drogami. Litwa, Łotwa i Estonia są częścią Zachodu i o nich w zasadzie już nie mówi się w tym kontekście. Z drugiej strony jest Białoruś, która do niedawna sprawiała wrażenie dobrze zakonserwowanego skansenu. Na Ukrainie zmiany prowadziły przez okresy chaosu i wojnę. W Azji Centralnej powstało pięć krajów w różnym stopniu nadal związanych z Moskwą konkurującą z Pekinem. Kaukaz znowu stał się tyglem stale grożącym wybuchem. W kalejdoskopie przemian nie tylko politycznych i gospodarczych, ale także społecznych czy kulturowych, pojawiają się nawet wątki starsze niż sam Związek Radziecki. Zapraszamy na pierwszy odcinek serii podcastów opowiadających o świecie kształtującym się 30 lat po upadku Imperium. To proces, który posunął się bardzo daleko, ale z pewnością się nie zakończył.