
NEW
321 episodes — Page 4 of 7

S12 Ep 1Obcy w swoim domu. Palestyńczycy a Izrael
Amnesty International pokazuje, że traktowanie Palestyńczyków przez Izrael to apartheid. Nie jest to już tylko pojęcie znane z historii RPA. Apartheid został zdefiniowany w prawie międzynarodowym, a Amnesty International dowodzi, że izraelska okupacja terytoriów palestyńskich stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości. Nawet w sytuacji, gdy konflikt jest złożony, a każda ze stron ma swoje argumenty i prawa, dla tego rodzaju praktyk nie może być miejsca. Izraelska okupacja terenów palestyńskich trwa już ponad pół wieku. W tym czasie miały miejsce powstawania palestyńskie, proces pokojowy, powstały osiedla żydowskie. Izraelczycy i Palestyńczycy doświadczali nadziei oraz fal przemocy i terroru. Obecnie trwa złudny spokój, który jedynie maskuje dramatyczną sytuację. W rozmowie prowadzonej przez Agnieszkę Bryc, Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektora polskiego biura Amnesty International, podkreśla, że prawo międzynarodowe definiuje czyny, które w ramach systemu ucisku i dominacji stanowią zbrodnię apartheidu. Drobiazgowy raport, będący wynikiem kilkuletniej pracy Amnesty International, dowodzi, że postępowanie Izraela wobec Palestyńczyków na okupowanych terytoriach jest zbrodnią przeciwko ludzkości.Michał Wojnarowicz z PISM opisuje niezwykle złożoną sytuację, w której znaleźli się Izraelczycy i Palestyńczycy, która obecnie jedynie budzi frustrację, zwłaszcza po fiasku procesu pokojowego. Przesunięcie się izraelskiej polityki w kierunku prawicy, niewydolne władze Autonomii Palestyńskiej i brak zainteresowania świata zewnętrznego nie dają wielkiej nadziei na rozwiązanie.Obie strony prowadzą rachunki krzywd i przedstawiają argumenty swojej słuszności. Jarosław Kociszewski, redaktor naczelny NEW, podkreśla, że nawet, jeżeli te stanowiska się nie wykluczają, to nie ma obecnie pomysłu na przełamanie impasu i zakończenie nieustannie tlącego się konfliktu. Uczestnicy rozmowy są zgodni, że nie jest prosty konflikt dobra ze złem. Jednak fakt, że każdy ma swoje racje, a jedna ze stron ma przewagę, nie usprawiedliwia zbrodni apartheidu.Pełna wersja raportu "Izraelski apartheid wobec Palestyńczyków: okrutny system dominacji i zbrodnia przeciwko ludzkości". Podcast został nagrany podczas festiwalu Millennium Docs Against Gravity i zrealizowany we współpracy Amnesty International i portalu Nowa Europa Wschodnia.

S6 Ep 36Rosja nie odsunie NATO od granic. Finowie i Szwedzi dołączają
Profesor Jakub Godzimirski z Norweskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreśla, że Finlandia po II wojnie światowej zdecydowała się na pewne ograniczenia w swojej polityce zagranicznej, co było spowodowane dość skomplikowanymi stosunkami ze Związkiem Radzieckim. - Ta polityka samoograniczania polegała na tym, że Finlandia w przeciwieństwie do innych państw, które były zwasalizowane przez Moskwę po II wojnie światowej, miała prawo do swobodnego rozwoju wewnętrznego i wyboru drogi rozwoju ekonomicznego i współpracy z Zachodem - zaznaczył. Gość Piotra Pogorzelskiego w jego podcaście Po prostu Wschód mówi, że w zamian za to Helsinki rezygnowały z udziału w zachodnich blokach wojskowych. Sytuację nieznacznie zmienił upadek ZSRR, ale po użyciu siły wobec Ukrainy w 2014 roku, fińskie władze zaczęły się zastanawiać nad zmianą polityki. Ostatecznym argumentem była otwarta zbrojna agresja 24 lutego. Trochę inna jest sytuacja Szwecji. Była ona krajem neutralnym, ale bardzo dobrze rozwinęła swój własny sektor zbrojeniowy. Po upadku Związku Radzieckiego Szwedzi zaniedbali jednak swoją obronność wierząc, że zagrożenie ze Wschodu się zmniejszyło. - Parę lat temu szef szwedzkich sił zbrojnych powiedział, że w ówczesnym kształcie wojsko jest w stanie być może obronić jedną dzielnicę w Sztokholmie - mówi prof. Godzimirski.Podobnie, jak w przypadku Finlandii, po 2014 roku Szwecja postanowiła wzmocnić swoje siły zbrojne i zbliżyć się do Sojuszu, a teraz też do niego dołączyć. Jaka będzie potencjalna reakcja Moskwy na wejście tych krajów do NATO, jak zmieni to balans sił w rejonie Morza Bałtyckiego i co to oznacza dla Polski - o tym w rozmowie Piotra Pogorzelskiego. Podcast opublikowano w ramach współpracy pomiędzy autorem i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S8 Ep 24NEWs: Obrońcy Mariupola są w rękach Rosjan
Mariupol nad Morzem Azowskim bronił się ponad 80 dni. Ostatnia padła fabryka Azovstal. Poddali się ostatni obrońcy zakładu, który kiedyś wysyłał stal na cały świat. Część żołnierzy jest przetrzymywana na terytoriach Ukrainy zajętych przez Rosjan. Nie wiadomo co dalej się z nimi stanie. Czy czeka ich okrutny los znany z takich miast jak Bucza czy Irpień? Czy zostaną skazani w Rosji na śmierć, jak chce wielu na Kremlu? Co oznacza wzięcie do niewoli obrońców Mariupola? Michał Kacewicz, dziennikarz telewizji Biełasat odpowiada na pytania Michała Żakowskiego (Radio 357)

S11 Ep 8Ukraińcy od poczucia wolności przeszli drogę do odrębności
Dorota Obidniak: Chciałabym, żebyśmy przeszli już do okresu rozbiorowego. To utożsamia się często z narodzinami ukraińskiego narodu politycznego, ten XIX wiek. Właściwie, co to jest za twór, naród polityczny? Jaką rolę [odgrywa] język ojczysty czy też twórczość różnych poetów – dla nas jest to Mickiewicz, Słowacki, a dla Ukraińców będzie to Szewczenko? Jaką rolę odgrywają intelektualiści, literaci w tworzeniu tego politycznego bytu?Jacek Kluczkowski: Tak jak Pani wspomniała, nazwisko Słowackiego, on jest na Ukrainie popularnym poetą. Mickiewicza także przetłumaczono na ukraiński, a Słowackiego tłumaczył znany poeta ukraiński Dmytro Pawłyczko – człowiek kompletnie zakochany w twórczości Słowackiego. Słowacki gdzieś tam miał korzenie w Krzemieńcach i ukraińskiej szkole poetyckiej, która była u podstaw polskiego romantyzmu. To była szkoła, która się nie fascynowała kulturą ludową, ale która żyła duchem wielkiej Ukrainy, duchem wolności. Chciałem zwrócić także uwagę na to, że ówcześni Rusini z jednej strony musieli się jakoś odróżnić od polskiej kultury, bo w pierwszej połowie XIX wieku w gruncie rzeczy nie miało znaczenia to, jakim językiem się mówiło w domu. Identyfikacja następowała nie tylko na podstawie etnicznych przesłanek, ale także z poglądów politycznych, tradycji historycznej. Arystokracja ruska często się po prostu polonizowała. Mamy Wiśniowieckich, Czartoryskich i jeszcze wiele można takich nazwisk wymienić, ludzi, którzy wywodzili się z Rusi z XIV, XV, XVI wieku, ale bez wątpienia należą do polskiej tradycji politycznej. Dla Ukraińców to oznaczało oddzielenie się od tej tradycji kolaboracji, współpracy z Polską jako państwowością. W XIX wieku też bardziej ideą odrodzenia Polski. Ale także oddzielenia się od Rosji. Na początku XIX wieku Moskwa nie zwalczała publikacji z tego, jak to się nazywało w carskiej Rosji, narzecza małorosyjskiego. Czyli można było tym językiem, który oni traktowali z pewnym lekceważeniem, jako gwarę ludową, się posługiwać, publikować książki i literaturę. Zagrożenie zrodziło się później. Mamy na przykład takiego twórcę jak Mikołaja Gogola [Mikołaj Gogol], który był w istocie dwujęzyczny, który przeniósł, głównie przez język rosyjski, tradycję kozacką do literatury, pomimo że jest to tradycja ukraińska. Gogol do dziś jest, pomimo swojej dwujęzyczności i dwuznaczności politycznej, obiektem kultu w dzisiejszej Ukrainie. Tutaj należy zwrócić uwagę na dwa elementy. Pierwszy to jest ten element etniczny, kiedy dopóki Rosjanom to nie przeszkadzało, to nie było to problemem. Nie przeszkadzał im język ani kultura ukraińska. W momencie kiedy Rosjanie stwierdzili, że przerastanie tego języka w takie oficjalne postaci – czyli język prawa, język nauki, że to już jest niedopuszczalne, bo to wkracza w domenę rzeczy zarejestrowanych dla samodzielnego państwa. Drugim elementem, oprócz elementu etnicznego, był element polityczny – kwestia wolności, a zwłaszcza wolności osobistej. Między innymi to też jeden elementów, Rosjanie próbowali wprowadzić swoje zasady pańszczyzny, mówiąc w uproszczeniu, czyli niemalże takiego wpółniewolniczego systemu gospodarowania i zarządzania wsią czy prowincją. Na terenie Ukrainy to spotykało się z naturalnym oporem – mieszkańcy tamtych ziem po prostu tego nie akceptowali i ten duch wolności, i niepokory jest widoczny właśnie u Szewczenki. Szewczenko, moim zdaniem, jest swego rodzaju ojcem tej niezależności i odrębności. On potem, w czasach radzieckich, jako symbol walki ze złymi obszarnikami, podziałem klasowym na wsi – pomiędzy dobrymi chłopami a złą szlachtą. Powstawały jego pomniki, wydawano jego literaturę, natomiast niektóre rzeczy były pomijane, bo on był niewygodny, pomimo tego swojego rewolucyjnego i antyszlacheckiego ducha. Więc bez wątpienia Szewczenko, a potem gdy próbowano ten język i jego kulturę kultywować, wyzbywać z zastrzeżeń i represji – tu mamy do czynienia z takim procesem, że wielu ludzi, którym groziły jakieś represje albo inne sankcje, oni przyjeżdżali do zaboru austriackiego, czyli na teren Galicji. Wtedy tam utworzył się bardzo silny ośrodek ukraiński. Podczas gdy w Kijowie można było z kucharką rozmawiać po ukraińsku, a pisać czy publikować można było tylko we Lwowie, a nie na Ukrainie wielkiej. Dorota Obidniak: Nam się Galicja również jawi jako taka trochę mityczna kraina. Ja mam czasem wrażenie, że ona się nam myli z Kresami. Generalnie jest to taka kraina na wschodzie, którą znamy też z literatury albo z filmu. Wyobrażamy ją sobie trochę tak, jak nam to pokazał Hoffman w „Znachorze”.Jacek Kluczkowski: „Znachor” to jest raczej Polesie, czyli obszar pogranicza ukraińsko-białoruskiego, a nie Galicja. Dorota Obidniak: Pana gubi znajomość historii, faktów i geografii. Natomiast dla nas to jest ta wieś, taka cicha i spokojna. Ta dumka śpiewana na progu przez ukraińskich chłopów. Ale generalnie taka idylliczna kraina. Do końca nie rozumiemy, albo nie mamy do końca świadomości tego, co tam się dzieje, jaki to jest naładowane polityką i emoc

S11 Ep 7Rewolucje i wojna budują świadomą Ukrainę
Bartosz Rydliński: 24 lutego 2022 roku to data symboliczna, to data bandyckiej, zbrojnej napaści Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, ale jest to też data, której analizę będziemy prowadzić w tej części naszej rozmowy. Jakim społeczeństwem byli Ukraińcy do tego czasu? Na ile wydarzenia ważne, takie jak pomarańczowa rewolucja czy Euromajdan, wpłynęły na Ukraińców?Olena Babakowa: Prosta odpowiedź będzie brzmiała „Tak, wpłynęły”, bo społeczna percepcja jest kształtowana, nie w ostatniej kolejności, przez publikacje, które tworzy klasa twórcza, czyli intelektualiści. A dla ukraińskich intelektualistów, dla ukraińskich dziennikarzy i ekspertów [to] trzy ukraińskie rewolucje – pierwsza na granicie, czyli studenckie strajki w 1991 roku, na majdanie niepodległości w Kijowie. Rewolucja pomarańczowa, czyli 2004 rok – protesty ukraińskiego społeczeństwa przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim, które doprowadziły do ponownego głosowania w drugiej turze wyborów prezydenckich i do wybrania Wiktora Juszczenko na prezydenta. I ukraińska rewolucja godności, w Polsce bardziej znana jako Euromajdan, czyli zima 2013–2014 rok – protesty najpierw przeciwko niepodpisaniu przez Wiktora Janukowycza umowy stowarzyszenia z Unią Europejską, później na rzecz jego odejścia od władzy i na przejście na kurs w kierunku przyłączenia Ukrainy do Unii Europejskiej i do struktur euroatlantyckich. Wszystkie te wydarzenia były pewnymi kamieniami milowymi, natomiast jeżeli spojrzymy na różne badania opinii społecznej, dawno nie widziałam badania sprawdzającego, które wydarzenie jest dla ludzi najważniejsze, ale często pojawiają się badania tego, kto jest dla was najważniejszym Ukraińcem czy kto jest dla was najbardziej znanym Ukraińcem. Tu widzimy, że często naprzód wybijają się takie figury, jak Szewczenko albo Bohdan Chmielnicki. Są to figury owszem, ważne. Szewczenko jest jak Mickiewicz – narodowy wieszcz, a Chmielnicki to symbol, który przeciwstawił się władzy szlachty, podpisał umowę z Rosją, ale pod koniec życia, jak twierdzą jego biografowie, już tego żałował i raczej traktował tę umowę jako sojusz taktyczny niż strategiczny. Są to jednak ludzie, którzy żyli już kawał czasu temu, więc są to postaci, w które można włożyć wszystko a[lbo] nic. Ja mam takiego znajomego, ukraińskiego historyka, który mówi, że historię Związku Radzieckiego dałoby się napisać według różnych wydań Kobzara Szewczenki, czyli takiego programowego zbioru wierszy – w zależności od tego, co było do niej dodawane, a jakie wiersze były z niego w kolejnym wydaniu wyjmowane. To właśnie pokazywało, co obecna władza radziecka chciała przekazać ukraińskiemu czytelnikowi. Z Chmielnickim jest to samo – można w nim znaleźć drobnego szlachcica, reprezentanta polskiej kultury. Można też znaleźć ukraińskiego buntownika, przedstawiciela chłopstwa, kozactwa, chociaż on akurat chłopem nie był. Można znaleźć w nim działacza prorosyjskiego albo patrona cerkwi ukraińskiej, osobę ważną dla ukraińskiego prawosławia. Więc chodzi tak naprawdę o postaci bardzo konsensualne, czyli osoby idące nie w stronę konfliktu, a w stronę pogodzenia się. Ukraińskie społeczeństwo, które z jednej strony sprawia wrażenie takiego bardzo skonfliktowanego, podobnie jak w Polsce, na Ukrainie ciągle trwa bardzo intensywna walka polityczna. Nie tylko pośród ścian parlamentu, ale także w mediach społecznościowych i w transporcie miejskim i tak dalej. Tylko że jeżeli w Polsce idzie się ze swoją partią jak[aż] po grób, podobnie jak za klubem piłkarskim, na Ukrainie normalnym jest głosowanie na jakiegoś kandydata w wyborach prezydenckich, a potem wracając do domu – polewanie go brudem i mówienie, jaki to z niego będzie beznadziejny prezydent. Tu objawia się, moim zdaniem, bardzo anarchistyczny gen ukraiński. Po jednej stronie bronimy swojego, mamy bardzo lokalną tożsamość. Zresztą to stąd biorą się powodzenia reformy samorządowej na Ukrainie w 2014 roku, rozwojowi której bardzo przyczyniła się Polska za czasów Platformy Obywatelskiej. Tu należy pochwalić konsekwentność polskiego rządu w kwestii wsparcia Ukraińców.Bartosz Rydliński: Tak samo, jak warto pochwalić konsekwentność wszystkich rządów po 1991 roku, jeżeli chodzi o wsparcie Ukrainy w relacjach międzynarodowych. Tutaj Aleksander Kwaśniewski był przecież pionierem. Olena Babakowa: Tak, to prawda, chociaż przypomniała mi się taka rzecz: w Polsce zawsze słyszę, że Polska była pierwszym krajem, który uznał niepodległość Ukrainy 2 grudnia 1991 roku, czyli następnego dnia po referendum, natomiast ja na uniwersytecie byłam uczona, że to jednak Kanada. Tak naprawdę uznali oni to w tym samym dniu, ale kto wcześniej, ja ciągle nie wiem.Bartosz Rydliński: Drodzy słuchacze, mogę powiedzieć, że to jest jeden z powodów naszych nieustających historycznych napięć z Kanadą. Olena Babakowa: Może jak premier Trudeau zaraz będzie w Warszawie, to go w końcu zapytamy. Ale wracając do tego, jakim państwem była Ukraina. Ukraina była państwem już mocno zmęczonym wojną. Pamiętajmy o tym,

S8 Ep 23NEWs: Ukraińcy wypierają Rosjan spod Charkowa
Ukraińskie wojska prowadzą kontrofensywę na północ od Charkowa. Pierwszą na taką skalę w tej wojnie. Do tej pory miasto było ostrzeliwane, a na przedmieściach toczyły się walki. Teraz Ukraińcy wyparli oddziały rosyjskie i posuwają się w kierunku granicy z Federacją Rosyjską – mają do niej, według niektórych źródeł 10 kilometrów. Niektórzy twierdzą, że już do niej doszli. Co to zmienia w sytuacji na froncie? O znaczenie dostaw nowego uzbrojenia z Zachodu dla armii Ukrainy i co zrobi Rosja? Konrad Muzyka szef think tanku Rochan Consulting odpowiada na pytania Michała Żakowskiego Radio357

S11 Ep 6Ukraina od walki z faszyzmem po upadek sowieckiego porządku
Dorota Obidniak: W innej rozmowie padło [tutaj] takie stwierdzenie, że II wojna światowa dla Ukraińców zaczyna się tak naprawdę w różnych momentach. Daty rozpoczęcia wojny są inne w zależności od tego, w jakiej części dzisiejszej Ukrainy się mieszka. To może być 1939 rok, może być 1941. Ale wojna przychodzi na Ukrainę i my, Polacy, mamy z tym okresem sporo problemu. Także dlatego, że kojarzy się nam on nie tylko z Rzezią Wołyńską, przynajmniej w tych ostatnich latach, bo wcześniej o tym oficjalnie nie uczono, za „czasów słusznie minionych”, jak się je nazywa. Ale też zapomina się o roli Ukraińców w Zagładzie Żydów, to jest tak samo trudny wątek, jak rozmowa o polskim udziale w Zagładzie. A może nie? Może się mylę? Proszę to skomentować.Jacek Kluczkowski: Mój sprzeciw budzi polski udział w Zagładzie Żydów. Gdy stykamy się ze współczesnymi Ukraińcami, ważne jest to, jak oni sami patrzą na II wojnę światową. Oni patrzą na siebie jako na republikę jako spadkobiercy republiki sowieckiej – republiki, która poniosła największe straty w walce z hitlerowcami i miała największy wkład w zwycięstwo nad faszyzmem. Liczy się, że przynajmniej osiem milionów mieszkańców Ukrainy radzieckiej, zostało zamordowanych albo w wyniku terroru hitlerowskiego, albo poległo na froncie, w walkach. To oczywiście dotyczy w jakimś stopniu także polskich obywateli, czyli dotyczy to Zagłady Żydów ukraińskich, dotyczy terroru na ukraińskich wsiach. Straty ukraińskie w wyniku starcia z hitleryzmem, one są przedmiotem dumy. Uważa się, że Rosjanie niesłusznie przypisali sobie pamięć o zwycięstwie, ponieważ w istocie to niewielkie obszary federacji rosyjskiej republiki radzieckiej były [okupowane] przez hitlerowców, więc oni nie doświadczyli tego, co de facto było najstraszniejsze w tej wojnie, czyli masowego terroru. W wyniku tego terroru były niszczone wsie, mordowani ludzie i tak dalej, i tak dalej. Ukraińcy żyją w poczuciu, że to oni niosą tę tradycję ofiar i walki z faszyzmem. I to jest taka podstawowa pamięć. Nawet pamięć różnych tendencji politycznych. To znaczy nawet pamięć w przypadku pamięci o ukraińskim nacjonalizmie, pamięta się to, że oni wystąpili z bronią przeciwko Niemcom i że w istocie to był ruch wymierzony w okupanta niemieckiego i później radzieckiego. Nawet bardziej zaznacza się walkę z władzą radziecką po 1944 roku, czyli kiedy Ukraina [została] wyzwolona przez armię radziecką. To jest pierwsza taka konstatacja. Druga to fakt, że Ukraina była okupowana. Władza niemiecka wprowadziła różne gry. Między innymi przez jakiś czas była współpraca z oficjalnym ruchem nacjonalistycznym, z organizacją Ukraińców nacjonalistów. Nie można też przeceniać wpływów ukraińskich nacjonalistów na Ukraińców i ich naród. Ruch nacjonalistyczny był wymierzony początkowo głównie przeciwko Polsce, potem przeciwko Rosji. W okresie międzywojennym, tuż przed wojną, był wymierzony w tych Ukraińców, którzy próbowali współpracować z Polską. Albo w tych polskich polityków, którzy próbowali znaleźć jakieś miejsce dla Ukraińców w swoim życiu politycznym. To były dosyć skrajnie [skrajne] ugrupowania. One rzeczywiście nawiązały pewną współpracę z Niemcami, ale w momencie, kiedy Niemcy nie wyrazili zainteresowania budowaniem jakiejkolwiek ukraińskiej państwowości, to de facto ruch nacjonalistyczny przeszedł do podziemia. Tu oczywiście ta historia miała wiele swoich elementów. Niemcy praktycznie we wszystkich krajach okupowanych, może poza Polską, formowali jakieś formacje zbrojno-policyjne, które miały ich wspierać w walce z partyzantką radziecką. Takie formacje powstawały także na Ukrainie i były złożone z Ukraińców. Ale trzeba też pamiętać, że miało to miejsce również w Estonii, Łotwie i Litwie. Właściwie trudno jest o jakąś refleksję ze strony ukraińskiej. Nawet nie mowa tu o kolaboracji. Ta kolaboracja była mniejsza niż w innych podporządkowanych państwach. Współczesnym Ukraińcom brakuje refleksji nad tym, że ruch nacjonalistyczny był po prostu antydemokratyczny. Więc ze współczesną Ukrainą ma niewiele wspólnego – był antyeuropejski. Uważał, że twarda siła jest lepsza niż ta zgniła, plutokratyczna, demokratyczna Europa. Był antypolski, czemu w dzisiejszych czasach się wręcz zaprzecza. Mówi się, może nie, że nas wręcz kochali, ale szkoda, że dochodziło do tych konfliktów. W gruncie rzeczy chodziło w pierwszej kolejności o walkę z bolszewikami, w drugiej kolejności z Niemcami. Był jakiś przykład, na który Ukraińcy bardzo chętnie się powołują, jakiegoś porozumienia taktycznego pomiędzy AK na Lubelszczyźnie a oddziałami Ukraińskiej Armii Powstańczej, że te oddziały nawet współdziałały zbrojnie. Ale były nieporozumienia. Natomiast należy zaprzestać takiej narracji, że na Wołyniu to doszło do wojny domowej. Że polska partyzantka i polska samoobrona, a ukraińska partyzantka i ukraińska samoobrona wdały się w walki. Trudno nawet oceniać, kto poniósł większe straty. Wielu takich pseudohistoryków ukraińskich unika rzetelnej analizy i po prostu mówi, że straty były por

S11 Ep 5Dwadzieścia i dwie Ukrainy w czasach niepodległości
Bartosz Rydliński: W 1991 roku sen o ukraińskiej niepodległości staje się prawdą. Z jaką Ukrainą mieliśmy wtedy do czynienia? Na pewno z Ukrainą zróżnicowaną, Ukrainą co najmniej dwujęzyczną, posiadającą różne perspektywy. Jaką Ukraina wtedy była i czy do dzisiaj jest państwem zwyczajnie podzielonym?Olena Babakowa: Ukraina wtedy zdecydowanie była i do dziś pozostaje państwem wielokulturowym, państwem wielojęzycznym, państwem wielonarodowym, państwem wielowyznaniowym oraz oczywiście państwem częściowo ateistycznym. Na Ukrainie postawa ateistyczna cieszy się zdecydowanie większą popularnością niż w Polsce i niektórych krajach ościennych. Rozmowa o tym, że Ukraina jest krajem mocno podzielonym, że jest krajem skłóconym, że jest krajem sporych napięć politycznych, ona pochodzi, moim zdaniem, z kilku źródeł. To znaczy, [po] pierwsze, to mocny wpływ rosyjskich badaczy, rosyjskich historyków, którzy posiadali liczne katedry russian studies na Zachodzie i to przez pryzmat percepcji, przez którą jeszcze przed 24 lutego my jako Zachód patrzyliśmy na historię Ukrainy. To rosyjscy badacze byli pytani o to, co sądzą o powstaniu niepodległej Ukrainy, co oni sądzą o Wołyniu, co oni sądzą o wieku XIX na Ukrainie. Więc częściowo jest to punkt historiografii rosyjskiej. Druga przyczyna jest taka, że lata 90. były silnym okresem refleksji na temat tego, jakim krajem jest Ukraina, w jakim modelu teoretycznie do niego podejść, i tu ukazuje się bardzo ważny esej, który został później przekształcony w książkę. Jego autorem jest bardzo znany, ukraiński filolog, historyk, intelektualista, publicysta Mykoła Riabczuk, a esej nazywał się „Dwie Ukrainy”. Przetłumaczony na polski, francuski, angielski i chyba ponad tuzin innych języków. Ten esej na lata ukształtował sposób patrzenia na Ukrainę. Ja mam wrażenie, że gdybyśmy mieli złożyć listę top lektur, które ukształtowały na Wschodzie sposób patrzenia na Ukrainę, „Dwie Ukrainy” tam będą.O czym pisał Riabczuk? Riabczuk pisał o tym, że na Ukrainie dwa bardzo ważne środowiska walczą między sobą o to, kto będzie definiował przyszłość tego kraju. Jedno z tych środowisk to środowisko nacjonalistyczno-proeuropejskie, czyli które widzi Ukrainę jako niepodległy kraj narodowy, oczywiście skierowany na Zachód. Drugie – to środowisko proradzieckie, ludzi, dla których niepodległość Ukrainy nie stanowi aż tak dużej wartości, którzy są zapatrzeni na Wschód, szczególnie na Moskwę. Tak się stało, zresztą Riabczuk nawet o tym pisze i jego sympatycy też to podkreślają, że bardzo często środowisko proeuropejskie, nacjonalistyczne, pokrywa się z tymi regionami i tymi grupami ukraińskiego społeczeństwa, które używają języka ukraińskiego, a drugie – często pokrywają się z tymi, którzy używają języka rosyjskiego. Oczywiście Riabczuk bardziej szczegółowo tłumaczy tam swój wywód intelektualny, mówi o różnych odejściach od tego, ale tak czy siak ten temat się przyjął. Tym bardziej że on jest bardzo zręczny umysłowo. Jako ludzie bardzo lubimy coś tłumaczyć w binarnych kategoriach – czarno i biało, zachód i wschód. Tym bardziej że do tego schematu Zachód i Wschód bardzo pasował.Bartosz Rydliński: A czy schemat Zachód i Wschód to nie jest bardzo długi cień zimnej wojny? Mamy wschodni i zachodni Berlin, że mamy zachodnią demokrację i wschodni blok Związku Radzieckiego? Olena Babakowa: Długi cień zimnej wojny, który pod swoje skrzydła przyjął Samuel Huntington, autor książki „Zderzenie cywilizacji”. Bartosz Rydliński: Można powiedzieć, że w takim orientalnym wydaniu i w bloku państw prawosławnych. Olena Babakowa: Huntington, jeżeli się nie mylę, bo czytałam go prawie 20 lat temu, jeśli nie więcej, on najlepiej dostrzegał pojęcia zachodnia Ukraina i reszta Ukrainy. Zachodnia Ukraina należy do grupy cywilizacji katolickiej, zachodniej, przez rozpowszechnienie Kościoła greckokatolickiego, chociaż to nie jest jedyny kościół Ukrainy zachodniej, jest tam również spora parafia prawosławnych, jak i spora kultura żydowska. Jest to też ważny teren dla kultury ormiańskiej. Ale Huntington widział tylko tych greckich katolików, na wschód widział tylko tych prawosławnych i tego starcia cywilizacji wypatrywał na Zbruczu. Riabczukowi szybko odpowiedział pewien inny sławny, ukraiński intelektualista – Jarosław Hrycak. Jeżeli Natalia Jakowenko jest autorką wspomnianych wcześniej szkiców historii Ukrainy od czasów starożytności do końca XVIII wieku, to Hrycak napisał szkic od XIX wieku do niepodległości Ukrainy. Zresztą Hrycak jest znany w Polsce, mówi po polsku i często występuje. Hrycak napisał wtedy odpowiedź polemiczną, która się nazywała wtedy „Dwadzieścia dwie Ukrainy”. Tłumaczył tam, że Ukraina posiada o wiele więcej twarzy niż tylko dwie. Jeżeli postawić sobie za cel tego jakąś segmentację, można by dojść do czterech segmentów, do dwunastu, a nawet do dwudziestu dwóch. Bartosz Rydliński: Czyli jednymi słowy, te dwadzieścia dwie Ukrainy to nie tylko Lwów i Donieck, to również Odessa, Hersoń, Kijów, Chmielnicki…Olena Babakowa: A

S6 Ep 35Wszystkie kłopoty Rosji w Kaliningradzie
Wprowadzenie zakazu lotów przez Unię Europejską dla białoruskich i rosyjskich przewoźników spowodowało, że droga do oddalonego o pół tysiąca kilometrów od Kaliningradu Mińska wydłużyła się z 500 do 1 600 kilometrów. Zamiast 45 minut, zajmuje 2 godziny 10 minut. Do Moskwy trasa wydłużyła się o godzinę. Gdy w kwietniu 2022 r. wprowadzano kolejne sankcje wobec Rosji, tym razem obejmujące też znaczne ograniczenia dla rosyjskich i białoruskich firm transportowych, na obwód padł blady strach. Dopiero później okazało się, że restrykcje nie obejmą tranzytu między “Rosją właściwą” a obwodem kaliningradzkim przez Polskę i Litwę. Jednak już teraz kierowcy narzekają, że muszą bardzo długo stać na granicy ponieważ ich ciężarówki są bardzo dokładnie sprawdzane przez unijnych celników.Żeby było co transportować, w obwodzie powinno być coś produkowane. Z tym też są problemy. Montownia samochodów BMW, Hyundai i KIA, czyli Awtotor, wstrzymała produkcję od początku maja na 3 tygodnie ponieważ Niemcy wyszli z rosyjskiego rynku. Są przy tym kłopoty z dostawami części do koreańskich aut. W Sowiecku swoje zakłady zamyka producent przetworów rybnych litewska grupa Vicunai. Problemy mają też czysto rosyjskie firmy, jak fabryka konserw rybnych Za Rodinu!, czyli Za ojczyznę! Na przykład okazało się bowiem, że mniej więcej połowa zawartości zawierającej prażone szproty w pomidorach składa się z produktów importowanych produktów. Kaliningrad liczy na ożywienie krajowego ruchu turystycznego. W związku z tym, że większość zagranicznych kierunków wypoczynku nie jest dostępna dla Rosjan (poza Turcją) mogą oni wybrać właśnie ten region nad Morzem Bałtyckim. Jednak, część potencjalnych turystów, obawia się, że obwód może stać się celem ataków wojskowych Zachodu w związku z potencjalną agresją Rosji wobec NATO. To, między innymi, wynik rosyjskiej propagandy, która pokazuje w telewizji, w jakim czasie rakieta z ładunkiem jądrowym doleci właśnie z Kaliningradu do zachodnich stolic. W podcaście Piotr Pogorzelski mówi też o tym, jak sankcje wpłynęły na wzrost cen, a także życie kulturalne obwodu. Podcast opublikowano w ramach współpracy pomiędzy autorem i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S11 Ep 4Rzeczpospolita Polaków, Litwinów i Rusinów
Dorota Obidniak: Mam wrażenie, że wkraczamy w takie niebezpieczne rejony, takich mocno uwewnętrznionych mitologii naszych poszczególnych krajów. To znaczy, kiedy się jedzie na Litwę i odkrywa się, że ci polscy bohaterowie, oni mówią, że przecież oni są Litwinami. Kołłątaj? Jaki to Polak? Jacek Kluczkowski: W istocie, to, o czym mówiliśmy do tej pory, wskazywałoby na to, że to Rusini, zwłaszcza na obszarze dzisiejszej Ukrainy. Oni dojrzeli w wieku XVII czy w pierwszej połowie XVIII do tego, żeby być równorzędnymi partnerami i Polaków, i Litwinów, w tym wspólnym państwie. Oni oczekiwali, że zostanie im zaproponowany uczciwy wariant państwa trzech narodów. Ponieważ do tego nie doszło, to takie tendencje separatystyczne, tendencje do usamodzielnienia się, co z kolei przeczy rosyjskiej tradycji – tam państwo jest wszystkim. Ponieważ ukraińskie plany, marzenia nie zostały spełnione, był ten nieudany plan unii hadziackiej, kiedy to delegaci króla polskiego zgodzili się na utworzenie państw [państwa] trzech narodów. Nic z tego nie wyszło, ale to jest szczegół, w który może nie będziemy się teraz zagłębiać. Natomiast ta tradycja Rzeczypospolitej trzech narodów, ona żyła nie tylko w XVII wieku. Jeszcze w powstaniu styczniowym mamy pieczęć rządu narodowego, składającą się z trzech elementów: z orła, z pogoni litewskiej oraz archanioła Michała jako symbolu Rusi – Ukrainy. Jeszcze w 1883 roku uważano, że ten byt i ten ideał Rzeczypospolitej trojga narodów jest do odtworzenia, do odzyskania. Dorota Obidniak: I tu pojawia się taki wątek – o dziwo, my o tym nie słyszymy, słuchając hymnu ukraińskiego. Ja ostatnio pytałam kilku osób o to, co wiedzą o hymnie ukraińskim. Okazuje się, że nic nie wiedzą, chociaż teraz mamy okazję nieustannie w ten hymn się wsłuchiwać, ponieważ on jest wielokrotnie odtwarzany w różnych mediach. Ta pieśń jest często wykonywana, a jak się okazuje historycznie, jest ona wzorowana na „Mazurku Dąbrowskiego”. Jacek Kluczkowski: Ukraina to nie jedyny kraj słowiański, który naśladował pieśń „My Słowianie”. Hymn jeszcze do niedawna istniejącego państwa Jugosławii, gdzie nieraz orkiestry myliły, czy jest to hymn Polski, czy jugosłowiański. Dorota Obidniak: Ja myślę, że to jest propozycja dla nauczycielek i nauczycieli na osobną lekcję, o tym, jak ta pieśń wędruje, i o tym, jakie ma znaczenie dla Słowiańszczyzny. To może być nie tylko źródłem radości, że istnieje taka wspólnota, wyrażona w pewnym stopniu w literaturze, w poezji. Ale interesujące jest też to, że to się staje pewnym problemem. W latach 90. parlament ukraiński zastanawiał się, czy nie zastąpić tego hymnu. Nie ze względu na niechęć do Polski, tylko w ramach poszukiwania jakiegoś lepszego wariantu. My wszyscy przeszliśmy taki etap, kiedy się zastanawialiśmy, czy hymn, który przyjęliśmy, jest nadal hymnem na dzisiejsze czasy. Jacek Kluczkowski: Ja nie sądzę, aby w Ukrainie były plany weryfikacji. Poza tym to nam się dużo bardziej kojarzą te hymny, zwłaszcza kiedy patrzymy na ich słowa, niż Ukraińcom. Oni nie odczuwają tego bezpośredniego związku. Dorota Obidniak: Ale nam też się nie kojarzą. Jacek Kluczkowski: Ale klasa polityczna bardzo [lubi] przekręcać słowa – zamiast „jeszcze nie umarły Ukrainy ni chwała, ni wolność”, mówią „nie umarła Ukraina”. Hymn nie jest taki. Nie ma tam mowy o Ukrainie, tylko o jej wolności i chwale. Chciałoby się, żeby był bardziej podobny, ale jest taki, jaki jest. On ma swoje tradycje, swoje korzenie. Ta inspiracja „Mazurkiem Dąbrowskiego” jest. To występuje w wielu narodach słowiańskich. Fascynacja polską walką o niepodległość w XIX wieku. Dorota Obidniak: Ale pozostańmy jeszcze na chwilę przy literaturze. Ty wspomniałeś o momencie, kiedy rodzi się koncepcja unii trzech narodów. Tam pojawia się taka niezwykła postać – Mazepy. To jest bohater, który zainspirował Puszkina, Słowackiego, Byrona, Szewczenkę, Brechta. I Liszt, i Czajkowski również stworzyli kompozycje na cześć tego bohatera. Okazuje się, że nawet ten poczciwy Jan Chryzostom Pasek nie oszczędzał Mazepy, bo się na jego temat mocno wyzłośliwiał. My, starsze pokolenie seniorów znamy Paska tylko wyłącznie z opowieści o wydrze, bo to była nasza obowiązkowa lektura. Mniej z tych jego historyczno-politycznych wątków w pamiętnikach było poruszanych. Kim właściwie był Mazepa i jaką rolę odgrywał w historii? Jacek Kluczkowski: Mazepa był dla ówczesnej Ukrainy i dla kozaczyzny jednym z kilku wybitnych przywódców wojskowych i politycznych, która jest w pewnym sensie emanacją tego wolnego ducha. Oprócz tego oczywiście istniała i arystokracja, i duchowieństwo, które szukały dla siebie drogi, ale tego ducha niezależności i wolności niósł przede wszystkim ruch kozacki. Ta część szlachty, bojarów rusińskich, którzy się identyfikowali z tym ruchem. Tych hetmanów jest więcej, jakby wkraczamy tu trochę do takiej mitologii historycznej. Ale tych hetmanów, którzy są takimi kultowymi postaciami dla Ukraińców, jest więcej. To jest Konaszewicz-Sahajdaczny, którego powinniśmy znać,

S11 Ep 3Drogi Polaków i Ukraińców rozeszły się w XX wieku
Bartosz Rydliński: O ile powstanie Chmielnickiego, ważne dla historii Ukrainy, historii Polski i historii Europy Środkowo-Wschodniej, jest już nam znane, chciałbym się zapytać o wydarzenia, które są mniej znane, szczególnie w Polsce. Co było najważniejsze od czasu I wojny światowej do uzyskania niepodległości przez Ukrainę, jakie wydarzenia, Pani zdaniem, są kluczowe dla zrozumienia współczesnej Ukrainy?Olena Babakova: Współczesna podstawa programowa o relacjach ukraińsko-polskich pomiędzy powstaniem Chmielnickiego a rokiem 1918, mówi bardzo mało. To znaczy, oczywiście wiemy, że było powstanie listopadowe, powstanie styczniowe, wiemy, że nawet studenci Uniwersytetu św. Włodzimierza (dziś Uniwersytet Narodowy Tarasa Szewczenki w Kijowie) brali w nim udział, że nawet sporo Polaków tam studiowało, ale poza tym to niewiele. Natomiast temat wątków relacji polsko-ukraińskich wraca przy okazji omawiania konsekwencji I wojny światowej – bardzo ważnego okresu dla naszej części Europy, kiedy to Polakom udało się odzyskać swoje niepodległe państwo, natomiast Ukraińcom najpierw się udało, a potem się nie udało. Powstała w 1917 roku Ukraińska Republika Ludowa, zresztą Białoruska Republika Ludowa także w tym samym czasie powstawała. Nawet miała ona swoje uniwersale, była też próba tworzenia konstytucji, był parlament – Rada Centralna, potem hetmanat, następnie Dyrektorat. Podejrzewam, że tematem napiętej dyskusji jest inna formacja, czyli Zachodnioukraińska Republika Ludowa, również państwo ukraińskie, ze stolicą we Lwowie, utworzone na terenie ziem Ukrainy Zachodniej, jakby powiedziało wiele osób wtedy, a nawet i dzisiaj, w Polsce – Galicji Wschodniej. O ile wcześniej pomiędzy polskimi a ukraińskimi elitami dochodziło raczej do konfliktów w przestrzeni symbolicznej, o tyle jak interpretować Unię Lubelską czy jak interpretować fenomen szlachty ukraińskiej i tak dalej – to już tumieliśmy do czynienia z konfliktem całkiem realnym, bo konfliktem o ziemię. Bartosz Rydliński: Czyli to, co dzisiaj różni Polskę i Ukrainę, chociażby na Cmentarzu Łuczakowskim, to podejście do Cmentarza Orląt Lwowskich – chodzi tu o właśnie te wydarzenia…?Olena Babakova: Tak, bo dla wielu Polaków to, że Lwów został częścią Polski, oraz to, że Galicja i Wołyń zostały częścią Polski, to był początek pięknej historii Polski międzywojennej. Zbliżony zresztą do ideału od morza do morza, od ziem zachodnioukraińskich aż do Morza Czarnego, tam naprawdę niewiele brakowało. Natomiast dla wielu Ukraińców nie był to zbyt radosny okres historyczny. Wiem, że polska historiografia, nie wiem niestety na temat nauczania w szkołach, odchodzi od tego mitu kresowej Arkadii, czyli opowiadania, jak fajnie nam się układało w tych latach 20. i 30., potem wybuchła II wojna światowa i Wołyń, i jak to mogło się stać, skoro były rzeki mlekiem i miodem płynące. Natomiast w ukraińskiej szkole sporo się mówi o ruchu narodowym, który szczególnie wtedy, w latach 30., unosił głowę na terenie Galicji. Zgodnie z panującą wtedy modą ogólnoeuropejską powstawały organizacje skrajnie nacjonalistyczne, w tym organizacje, które dziś nazwalibyśmy ultraprawicowymi, m.in. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, które za swój cel obrały zdecydowaną walkę o niepodległość Ukrainy. Stosowały w tym celu różne metody – w odróżnieniu od poprzedniego pokolenia ludzi, którzy ogłosili istnienie Ukraińskiej Republiki Ludowej – bardziej radykalne, nawet terrorystyczne, ale uważały, że cel uświęca środki, że to, co się dzieje na Wołyniu i w Galicji, to Polska okupacja, że są to ziemie ukraińskie, że nie ma żadnego ale. A zatem ukraińska szkoła opowiada z jednej strony o ukraińskich intelektualistach, którzy rozwijali w tym okresie ukraińską kulturę, a z drugiej – sporo uwagi skupione jest na tym ruchu narodowościowym. Program uniwersytecki już wprowadza do tego obrazu więcej niuansów. Bartosz Rydliński: Czyli tak naprawdę dopiero na uniwersytecie Ukraińcy mogą dowiedzieć się czegoś krytycznego o na przykład Ukraińskiej Armii Powstańczej?Olena Babakova: Ukraińska Armia Powstańcza to już jest o wiele później, okres II wojny światowej. Jak wiele ruchów ultraprawicowych przed II wojną światową w zależnych państwach, tak i pośród środowiska ukraińskich nacjonalistów, którzy zresztą jeszcze przed wojną niemiecko-radziecką rozdzielili się na organizacje melnykowców i banderowców, w walce o niepodległość różnie widziano nie tylko ostateczny cel, ale środki, jakie akceptowano do osiągnięcia tego celu. W każdym razie niektórzy wiązali swoje nadzieje z III Rzeszą, że jeśli przyjdzie armia niemiecka, to spowoduje to powstanie niepodległej Ukrainy. Nadzieje ukraińskich nacjonalistów legły w gruzach już 30 czerwca 1941 roku, kiedy próbowali ogłosić niepodległość Ukrainy, ale zostali aresztowani przez Gestapo. Lata 1939–1941 w historii II wojny światowej na ziemiach ukraińskich są bardzo ważne. To jest właśnie niesamowite osiągnięcie ukraińskiej szkoły ostatniej dekady – konsekwentne szerzenie myśli, że dla wielu Ukraiń

S11 Ep 2Ruś nie oznacza Rosji. Ukraińcy nie są Rosjanami
Dorota Obidniak: Witam Pana, Panie Ambasadorze. Wymyśliliśmy ten cykl podcastów jako pomocnik dla nauczycielek i nauczycieli. Założyliśmy bowiem, że znajomość historii innego kraju przydaje się w kontaktach z jego obywatelami. Ułatwia ich zrozumienie i zbliża nas do nich. Pan jest z wykształcenia historykiem. Zakładam, że zaliczył Pan na studiach kurs z dziejów Europy środkowowschodniej. Czy ta wiedza Panu pomogła? Czy kiedy pierwszy raz pojechał Pan do Ukrainy, patrzył Pan na Ukraińców przez pryzmat lektury Trylogii Henryka Sienkiewicza? Czy jednak jako historyk?Jacek Kluczkowski: Pomocna mogłaby być lektura Ogniem i Mieczem, której akcja odbywa się na ziemiach „ukrainnych”, na trasie opisanej przez współczesnych kozackim wojnom kronikarzy, przede wszystkim Samuiła Wełyczkę, na którego Henryk Sienkiewicz się wprost powołuje. Wydaje mi się, że dla mnie, jak niemal każdego Polaka, Trylogia jest pewnym punktem wyjścia. Pamiętam, że przez długi czas, kiedy jeździłem na Ukrainę w późniejszych latach, to szukałem tych miejscowości, tych nazw, tych tras, które znałem z Ogniem i Mieczem i Pana Wołodyjowskiego. Sienkiewicz to jest, jak już wspomniałem, pewien punkt wyjścia, natomiast wydaje mi się, że rzeczywiście potrzebnych jest także trochę lektur naukowych. Ale tym, co daje pewien obraz duszy ukraińskiej, to wydaje mi się, że jest literatura piękna. Myślę, że stamtąd można trochę odczytać, trochę złapać ducha tych obszarów, tych ziem i tych ludzi. Ona jest w Polsce dostępna i znana. To jest także twórczość pisarzy i poetów ukraińskich – Tarasa Szewczenki, Iwana Franki, Łesi Ukrainki. Pamiętajmy, że mit wielkiej i wolnej kozackiej Ukrainy to jedno ze źródeł polskiego romantyzmu, zwłaszcza widać to w twórczości Juliusza Słowackiego. Dorota Obidniak: Bardzo Pana proszę o krótki wykład na temat historii Ukrainy. Chciałabym, abyśmy zaczęli od początku – od momentu, o którym historycy mówią, że coś się wyłania z mroków dziejów, czyli od Rusi Kijowskiej. Tam jest sporo wątków, które w jakiś sposób są nam bliskie. Tam jest odrobinę takiego bajkowego, baśniowego klimatu. Potem okazuje się, że ta trochę mitologiczna historia, tak przynajmniej my ją potocznie odbieramy, ona jest dość istotnym elementem sporu pomiędzy Rosjanami a Ukraińcami. Dlaczego?Jacek Kluczkowski: Każde początki są trochę mitologiczne. Że nie wspomnę o założeniu starożytnego Rzymu i o myszach, które zjadły króla Popiela. Historia jest jednak nauką. Ponieważ z wykształcenia jestem historykiem, to uważam nawet, że jest ona nauką niemalże ścisłą. To znaczy weryfikowalną. Rezultaty badań historycznych potwierdza się poprzez analizę źródeł, dyskusję czy zestawianie ze sobą innych opinii, racji i trzymanie się z dala od ostatnich sporów politycznych. Oczywiście epoka współczesna zna coś takiego jak polityka historyczna – czyli otwarte wykorzystanie historii nie tylko w polityce, propagandzie, ale często także w edukacji. Prezentuje się to nierzadko w takiej naukowej postaci, jako pewien instrument wychowania społeczeństwa czy otwartej polemiki z poglądami dominującymi w innym kraju, z jego perspektywą i obowiązującym paradygmatem. Wracając do tych prapoczątków, widzimy, że początek organizacji państwowych czy prapaństwowych na terenie wschodniej Słowiańszczyzny ma swoje źródła mniej więcej w IX/X wieku. Porównywalnie z tym, jak to się odbywało w Polsce, może trochę później – to zależy, jak się traktuje poszczególne okresy wpływów na Słowiańszczyznę ze strony księstwa Wielkomorawskiego czy Bizancjum. W każdym razie ci wschodni Słowianie – Rusowie czy Rusini – którzy tworzyli te struktury państwowe na wschodzie, mówili językiem, który zarówno współcześni Ukraińcy, jak i Rosjanie mogą uważać za prekursora ich później ukształtowanych języków narodowych, ich późniejszej kultury pisanej i literatury. Rzeczywiście z tradycją Rusi Kijowskiej identyfikują się co najmniej trzy współczesne i odrębne narody słowiańskie. Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie widzą tam swoje źródło. Należy spojrzeć na to, jak to się rozwijało w czasie – główny ośrodek państwowotwórczy znajdował się na obszarach Rusi Kijowskiej, na obszarze dzisiejszej Ukrainy. Tam, mimo najazdów mongolskich, istnieje ciągłość osadnictwa i ciągłość kulturowa. Ukraińcy mają bezsprzecznie pierwszeństwo, jeśli chodzi o prawo do dziedzictwa Rusi Kijowskiej. Potem powstawały nowe obszary osadnictwa na północnym wschodzie, nowe księstwa i pochodzące z Kijowa tradycje: językowa, kulturowa i religijna, były przenoszone na inne obszary. To oczywiście nie wyklucza prawa do dziedzictwa tradycji i kultury staroruskiej przez mieszkańców tych nowych obszarów. Sama nazwa Rosja pochodzi z dużo późniejszego okresu, wcześniej używano nazwy Moskwa, Moskale; jeszcze później weszło do obiegu określenie Wielka Ruś. Wielkorusowie są bezsprzecznie nową grupą etniczną, która również ma prawo do tego staroruskiego dziedzictwa. Tymczasem ze względu na to, że do państwa moskiewskiego, w XVIII wieku nazwanego rosyjskim, przeniósł się z cz

S8 Ep 22NEWs: Rosyjska wojna gazowa przeciw Europie
Gazprom na froncie wojny z Europą Środkową i Wschodnią. Odcina dostawy gazu do Bułgarii i Polski. Tłumaczy to odmową tych krajów do zapłaty za surowiec w rublach. Polska i Bułgaria znalazły się więc zgodnie z wypowiedzią Władimira Putina sprzed kilku tygodni w gronie państw „nieprzyjaznych” Kremlowi. Czy Europa będzie umiała się obronić przed „szantażem” Gazpromu i poradzi sobie z kryzysem cenowym jaki może on wywołać? O tym z Danielem Czyżewskim z portalu Energetyka24 rozmawia Michał Żakowski Radio357.

S11 Ep 1Kluczowe momenty dla Ukrainy do II wojny światowej
Bartosz Rydliński: Dzisiaj naszym gościem jest Olena Babakova, dzień dobry Pani.Olena Babakova: Dzień dobry. Już minęło trochę czasu, odkąd chodziłam na szkolne zajęcia z historii.Bartosz Rydliński: Pani doktor. Chciałbym się zapytać o kluczowe momenty w historii Ukrainy do II wojny światowej. Z różnych względów polska opinia publiczna, również za sprawą edukacji w szkole, zna trochę tej historii, ale nie do końca. Jak z Pani perspektywy wygląda historia Ukrainy przed 1939 rokiem? Olena Babakova: Jak sam Pan powiedział, jestem historyczką z wykształcenia. Jak wszyscy Państwo wiedzą, nie tylko w Polsce, ale i w Ukrainie kurs uniwersytecki z historii a nauczanie historii w szkole bardzo się od siebie różnią. W pierwszym przypadku badamy te wyobrażone wspólnoty, tak jak o nich pisał Benedict Anderson. Analizujemy ich konstrukcje, różne fakty, różne narracje, z których następnie jest tworzony bogaty obraz dziejów historycznych. Kurs szkolny natomiast jest oczywiście bardziej linearny, prowidencjalistyczny. Opowiada nam, jakie były początki dziejów, jak wszystko szło w jednej linii aż do powstania niepodległej Polski, albo w Ukrainie – niepodległej Ukrainy. Jeżeli mówimy o ukraińskim szkolnym nauczaniu historii, jak ono wygląda, jeżeli chodzi o dzieje sprzed 1945 roku, to jest to praktycznie cały program historii od klasy V do X. Wydarzenia po 1945 roku to jest dopiero końcówka klasy X i cała klasa XI. Do tego w Ukrainie są faktycznie dwa programy historii. Jeden to historia Ukrainy, a drugi to tak zwana historia ogólnoświatowa, czyli mamy pokazane ogólne tło – to, co się działo w świecie starożytnej Grecji, starożytnego Rzymu, Bizancjum, średniowieczu, odrodzeniu itd., a mały krok dalej jest omawiane, co działo się w tym czasie na obszarach, które my teraz nazywamy ziemiami ukraińskimi.Jeżeli mamy mówić o sprawach kluczowych przed 1945 rokiem, a przypominam, że jest to tak naprawę większość tego programu, to wydaje mi się, iż to, co go różni od nauczanego w Polsce, to spora uwaga poświęcana okresowi starożytności. Przez położenie na północnym wybrzeżu Morza Czarnego obszar obecnej Ukrainy należał do terenów rzymskiej i greckiej kolonizacji w tym akwenie. Uczymy się więc historii greckich polis, rzymskiej i greckiej mitologii oraz oczywiście życia tych narodów, które z Grekami i Rzymianami wchodziły w konflikty, czyli Scytów oraz innych narodów stepu, które przybywały na ukraińskie ziemie ze wschodu. Właśnie tam powstało to, czym bardzo się szczycimy, czyli synteza kultur, to znaczy, kiedy spotykają się osoby z różnych cywilizacji, z różnych kultur, różnych religii, wyznań i kiedy na takim pograniczu tworzy się nowa tożsamość.Jeżeli przeniesiemy się trochę dalej, to oczywiście Bizancjum. Ale Bizancjum w kontekście powstania pierwszego ukraińskiego państwa, czyli Rusi. Mówimy często o Rusi Kijowskiej, chociaż to państwo tak się nie nazywało. Termin „Ruś Kijowska” wymyślił jeden z największych ukraińskich historyków – Mychajło Hruszewski, który spisywał historię Rusi na przełomie XIX i XX wieku, kiedy starał się ułożyć jakiś konsekwentny schemat dziejów od początków Rusi–Ukrainy aż do powstania ukraińskiego państwa, a więc Ruś – państwo mocno związane z Bizancjum, okres chrztu Rusi–Ukrainy, czyli rządy księcia Wołodymyra, później jego syna Jarosława. Monumentalną obecność tych rządów wciąż można poczuć w przestrzeni miejskiej Kijowa, Czernichowa i innych starożytnych miast ukraińskich, Święta Zofia w Kijowie, wielka katedra zbudowana na podobieństwo Świętej Zofii w Istambule, w Konstantynopolu. Dalej, po Rusi i po Księstwie Halicko-Wołyńskim, które ukształtowały początki państwowości na ziemiach Ukrainy zachodniej, zaczyna się tak zwany okres problemowy. Bartosz Rydliński: Chciałem się właśnie zapytać, ile w tym okresie „problemowym” widzimy styczności z nauką historii w Polsce? Chociażby Bunt Chmielnickiego? Olena Babakova: Po pierwsze, problemowy okres nie był spowodowany przez Chmielnickiego. Był z innej przyczyny. Jeżeli spojrzymy na to, jak historia Ukrainy była pisana, XIX wiek – klasyk. Tak samo jak w Polsce w XIX wieku rośnie zainteresowanie historią pisaną, konstrukcją narracji narodowej, powstaniem linearnej, narodowej historii dziejów. Dla ówczesnych ukraińskich historyków było oczywiste, że Ruś to są początki państwa ukraińskiego, natomiast dotychczasowa ukraińska historiografia nazywała ten czas okresem litewsko-polskim, nie zapominajmy, że oprócz Polski było tam też Wielkie Księstwo Litewskie. Powstał zatem problem, bo dla Hruszewskiego i dla jego szkoły historycznej ten czas był swoistym okresem depresji na ziemiach ukraińskich – stracona państwowość, panowanie innych państw, wiara katolicka. Mimo że tak naprawdę ten okres w ramach współistnienia w Rzeczypospolitej był też czasem tolerancji, multikulturalizmu, rozumianego w kategoriach nowoczesnych, ale jednocześnie napiętych relacji z czasów Chmielnickiego, czyli z połowy wieku XVII, i właśnie to napięcie zdominowałocały okres między wiekiem XIV a

S6 Ep 34Londyn. Rosja sama niszczy swoje zdobycze
- Brytyjczycy zdają sobie z tego sprawę, co zresztą mówił minister obrony Ben Wallace kilka tygodni temu, że Wielak Brytania musi zaangażować się w ten konflikt, bo jej granice zaczynają się nie na białych klifach w Dover, a na wschodniej flance NATO - mówi Artur Kieruzal.Dziennikarz dodaje w podcaście Po prostu Wschód , że władze w Londynie zdały sobie sprawę, że rosyjscy oligarchowie mają za duże wpływy polityczne i gospodarcze na Wyspach, co obejmuje rynek nieruchomości. Politycy, a przede wszystkim członkowie Partii Konserwatywnej, otrzymywali wsparcie finansowe od Rosjan, o czym zresztą byli zobowiązani informować służby specjalne. - Rosjanom chodziło o zbudowanie ciepłego wizerunku Rosji, co po części im się udało, ale za każdym razem, gdy dochodziło do prób otrucia, czy zamordowania byłego agenta, ten wysiłek był niszczony. [...] Nawet te wpływy budowane miękką polityką zagraniczną, przez wpływy biznesowe, nie były w stanie zakryć prawdziwych intencji Kremla, czyli wniknięcia w świat polityki brytyjskiej - dodaje. W rozmowie z korespondentem Radia 357 w Londynie, także o tym, jak Wielka Brytania wraca na arenę międzynarodową po brexicie, pomocy dla ukraińskiej armii i imporcie rosyjskich surowców energetycznych. Podcast opublikowano w ramach współpracy pomiędzy autorem i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S8 Ep 21NEWs: Sądy mogą karać zbrodniarzy rosyjskich. Są dowody
Zbrodniarze wojenni mogą być sądzeni w każdym kraju świata, także w ukrainie. Dowodami winy Rosjan przedstawionymi sędziom mogą być materiały zbierane przez zawodowych śledczych, ale też dziennikarzy i zeznania świadków. Dowodów zbrodni w Buczy, Irpieniu i innych miejscowościach wyzwolonych przez Ukraińców jest coraz więcej. O możliwości pociągnięcia sprawców, w tym prezydenta Putina, do odpowiedzialności Michał Żakowski, Radio 357, pyta profesora Piotra Milika z Akademii Sztuki Wojennej, adwokata zajmującego się prawem wojennym.

S6 Ep 33Nieuczciwe wybory w Serbii
Adam Balcer z Kolegium Europy Wschodniej w podcaście Piotra Pogorzelskiego Po prostu Wschód podkreśla, że Serbia z roku na rok staje się krajem coraz mniej demokratycznym. Aleksandar Vučić ogranicza wolność mediów i kontroluje wszystkie ważne instytucje państwowe. - Publiczne pieniądze są wykorzystywane na kampanię wyborczą. To, że ktoś jest u władzy oznacza, że ma znaczną przewagę. Ma środki, które może wykorzystać do prowadzenia kampanii, na przykład zakup reklam, a oprócz tego wydaje bardzo duże pieniądze na coś, co byśmy nazwali kiełbasą wyborczą - zaznacza Balcer. Chodzi na przykład o wsparcie finansowe dla sfery budżetowej, czy też elektoratu SPS: ludzi starszych, gorzej wykształconych, z mniejszych miejscowości. Według Balcera, ci wyborcy nie chcą zmian i zadowoleni są ze swojej sytuacji ekonomicznej, nawet jeśli nie jest ona najlepsza. Popierają oni też politykę zagraniczną Belgradu, czyli utrzymywania dobrych relacji z Rosją, a od niedawna także z Chinami. Jej kontynuację Aleksandar Vučić zapowiedział od razu po wygranej. W rozmowie Piotra Pogorzelskiego z Adamem Balcerem jest też mowa o stosunku Serbów do NATO, Ukrainy i do informacji o masowych zabójstwach, których dopuszczają się rosyjscy żołnierze. Podcast opublikowano w ramach współpracy pomiędzy autorem i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S8 Ep 20NEWs: Armia Rosji jest słaba, ale nadal groźna
Upadł mit nowoczesnej armii rosyjskiej, ale to nie oznacza końca wojny z Ukrainą. Walki mogą trwać jeszcze kilka miesięcy. Czy do wojny przystąpi Białoruś? Skąd taka skuteczność wojska Ukraińskiego? Konrad Muzyka, szef think tanku Rochan Consulting, zajmującego się siłami zbrojnymi Rosji i Białorusi odpowiada na pytania Michała Żakowskiego.

S8 Ep 19NEWs: Zachód stoi za Ukrainą. Putin stał się zbrodniarzem
Zachód coraz mocniej wspiera Ukrainę. Amerykanie deklarują kolejne setki milionów dolarów pomocy wojskowej, a prezydent Biden nazywa Putina „zbrodniarzem wojennym”. Środowe przemówienie prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego w amerykańskim Kongresie pokazuje przełom w ocenie działań Kremla polityków amerykańskich, uważa Jerzy Haszczyński szef działu zagranicznego dziennika Rzeczpospolita. Rozmawia Michał Żakowski, Radio357.

S7 Ep 20Pandemia dała naturze chwilę oddechu. Czy na długo?
Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S8 Ep 18NEWs: Jedziemy ratować ludzi. #StrażacyUkrainie
Plan akcji ewakuacji dzieci i bliskich strażaków z Równego i okolic opracowali i zrealizowali: SNEP, PCPM, OSP GRS w Poznaniu, OSP Rusocice, OSP Smolec, OSP Przyszowice, OSP Kęty, K9 Team SGPR Poznań, OSP Jerzmanowice, Fundacja Strażacy Wielkopolska, kierowcy Jacek, Konrad, Norbert i Kisiel - Transwit Witold Cygan, Homo Faber i Karolina Wierzbińska, dr Paweł Szczuciński, Stratpoints, Nowa Europa Wschodnia, Przemysław Henzel i wielu innych. Nie sposób wymienić tu wszystkich, którym należą się podziękowania za pomoc.

S7 Ep 19W Madrycie teraz mówi się o Ukrainie, a nie o Covid-19
Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S8 Ep 17NEWs: Ukraińcy bronią się i nie tracą ducha
Trwają ciężkie walki wokół Kijowa. Ze stolicy Ukrainy uciekają cywile. Silnie ostrzeliwane są Charków, Czernichów i Mariupol. Mówi się o setkach, nawet tysiącach cywilów zabitych w wyniku ostrzału artyleryjskiego Rosjan. Prezydent Wołodymir Zełeński oświadczył, że Ukraińcy w tydzień pokrzyżowali plany Rosjan zajęcia kraju. Sztab generalny apeluje by atakowano tyły wroga. Ukraińcy są teraz zjednoczeni jak nigdy dotąd, mówi portalowi Nowa Europa Wschodnia ukraińska politolożka Zoriana Varenia. Rozmawia Michał Żakowski, Radio 357.

S7 Ep 18Covid-19, wojna w Ukrainie, zmiany klimatyczne i migracje
Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S8 Ep 16NEWS: Napaść rosyjska na Ukrainę
Operacja wojskowa - tak Władimir Putin nazywa atak na Ukrainę. Pierwsze jednostki lądowe są już na terytorium tego państwa, od rana bombardowano cele militarne. Są pierwsze doniesienia o kilku zabitych żołnierzach. W Kijowie jest dziennikarz Zbigniew Parafianowicz, Dziennik Gazeta Prawna. O pierwszych reakcjach Ukrainy i możliwych scenariuszach wydarzeń rozmawia z nim Michał Żakowski.

S7 Ep 17Covid-19 wymaga pokory, elastyczności i zera polityki
Wariant Omikron wirusa Covid-19 mógł zacząć nowy rozdział pandemii. To czas na przyjrzenie się doświadczeniom ostatnich dwóch lat i zastanowienie się nad możliwymi scenariuszami na przyszłość, które zakreśla Paweł Grzesiowski lekarz pediatra, wakcynologo i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z Covid-19.Więcej zachorowań łagodnych, zwłaszcza dla osób zaszczepionych. W ostatniej fali zachorowało tyle osób, co od początku pandemii, choć nie spowodowało to przeładowania szpitali. Wirus stał się bardziej zakaźny, lecz choroba przebiega łagodnie, co jest nadzieją na przyszłość.Kolejne warianty na pewno się pojawią, tylko nie wiadomo, w jakim kierunku wirus będzie się zmieniał. Ilość możliwych mutacji jest praktycznie nieskończona. Nowe warianty wirusa powstawać mogą wszędzie, co jest związane z liczbą chorych. Ludzie zaszczepieni chorują krócej, co powoduje, że jest mniejsze ryzyko powstania nowych wariantów w ich organizmach. Dlatego spodziewać się należy nowych wariantów w regionach, gdzie szczepienia są na mniejsza skalę, czyli Afryka, Ameryka Południowa, Azja Południowo Wschodnia, ale także Europa Południowo-Wschodnia czy Polska.Optymistyczny scenariusz mówi o dużej liczbie zarażonych przechodzących chorobę tak jak cięższe przeziębienie. Możliwy jest jednak też czarny scenariusz mówiący o nowych wariantach przełamujących odporność, co pod wieloma względami oznaczać będzie rozpoczęcie się pandemii od nowa z tą różnicą, że wiedza posunęła się znacznie do przodu, znana jest skuteczność środków zaradczych, takich jak maseczki, oraz dostępne są zarówno szczepienia jak i leki przeciwwirusowe. - Mam nadzieję, że pandemia nauczyła tych, którzy starają się nią zarządzać tego, że jest to zjawisko biologiczne, nieprzewidywalne, do którego trzeba mieć ogromną pokorę i elastyczność w reagowaniu – mówi ekspert. - Bardzo ważne jest zaufanie do wiedzy i nauki, a nie myślenie życzeniowe czy uprawianie na pandemii polityki i propagandy. Liczba zgonów covidowych i nadmiarowych jest mniejsza w krajach o większym zaufaniu do władz, a tam, gdzie działania były nieprzemyślane i nie osiągnięto wysokiej współpracy ze społeczeństwem, koszty społeczne drastycznie wzrosły - dodaje.Pandemia jest lekcją radzenia sobie z kataklizmami, które mogą się przydarzyć w przyszłości, czy będą to kolejne zachorowania, kryzys klimatyczny. Aby sobie z tym radzić konieczne są długofalowe strategie czy skuteczne zarządzanie danymi. Zdaniem Grzesiowskiego, ogromnym problemem jest podważenie zaufania do nauki i ekspertów. - Jeszcze 50 lat temu nie do pomyślenia było podważanie na taką skalę skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek – mówi lekarz. - Teraz mamy do czynienia z anarchią i podważania zaufania do nauki i medycyny. Kryzys zaufania do ekspertów może położyć się cieniem na rozmaite działania po pandemii. Okres między falami powinien zostać wykorzystany do przygotowania się na kolejne. Grzesiowski nie opowiada się za totalnym zamykaniem gospodarki, ale uważa, że lokalne, przemyślane lockdowny są skuteczną metodą przerywania rozpowszechnianie się wirusa. Podkreśla, że potrzebny jest dostęp do danych i elastyczność.- To jest jak wojna, w której nie można podjąć jednej decyzji na pół roku, tylko co chwila trzeba podejmować nowe decyzje – zaznacza Grzesiowski. - Zero propagandy, zero polityki, to wirus jest panem sytuacji. Kontrolę należy oddać ludziom, którzy się na tym znają.Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S8 Ep 15NEWs: Dlaczego Putin chce niepodległego Donbasu
Władimir Putin odowiedział na aple Dumy i uznał niepodległości ukraińskiego Donbasu. Rządzą tam separatyści wspierani przez Moskwę; w 2014 roku oderwali siłą terytoria wokół Doniecka i Ługańska i teraz wpisują się w wojenny zamęt wokół Ukrainy. Politycy rosyjscy wcześniej uchwalili apel o uznanie ich za niepodległe państwa. Wielki paradoks czyli dlaczego nikt tak naprawdę nie chce Donbasu a zarazem nie może z niego zrezygnować ani Ukraina ani Rosja? O tym z dr Adamem Eberhardem, szefem Ośrodka Studiów Wschodnich rozmawiał Michał Żakowski

S2 Ep 18Koniec misji nie oznacza prawdziwego powrotu do domu
Podcast jest odcinkiem z cyklu "Daleko od domu" poświęconego wspomnieniom i doświadczeniom żołnierzy polskich, którzy uczestniczyli w misjach NATO i członków ich rodzin. Wsparcie merytoryczne cyklu: Przemysław Wójtowicz.Podcast został zrealizowany ze wsparciem Departamentu Dyplomacji Publicznej NATO.

S10 Ep 6Dowiedzmy się, kto zabił Homera
- Religioznawstwo jest taką dyscypliną, która badając rzecz drażliwą dla wielu, czasami niezwykle intymną i prywatną, czyli religię, poddaje wszystko w wątpliwość - mówi profesor Lech Trzcionkowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Innymi słowy spogląda na religii z perspektywy ludzkiej twórczości i ludzkiej wyobraźni, ludzkich potrzeb. Ta perspektywa ludzka jest tutaj na pierwszym planie.Czym jest religia? Czy to, co rozumiemy pod tym terminem, istnieje poza światem europejskim, zachodnim? Czy religia jest stałą, naturalną cechą ludzkiej kultury umysłowej czy też raczej sztucznym konceptem myślowym? Czy badanie religii jest badaniem rzeczy samej w sobie czy raczej tego, co tejże rzeczy myślimy?Zdaniem prof. Trzcionkowskiego religia nie istnieje powszechnie w takim sensie, w jakim powszechnie się o niej mówi. - Religia, tak jak ją znajdujemy w nazwie religioznawstwo czy nauka o religii, jest tworem europejskim i jest tworem nowożytnym, i została w jakiś sposób narzucona całego światu poprzez kolonizację. W innych rejonach czegoś takiego jak religia nie było, nie było tego pojęcia, tego konceptu religii.Religia jest zawsze pojęciem politycznym. Służy kontroli ludzkiej wyobraźni, myślenia związanego z wszystkim tym, co nieludzkie, nadprzyrodzone. Jak w Chinach, gdzie na wzór zachodni i japoński stworzono termin (zōngjiào), który miał oznaczać kulty akceptowane i oficjalnie uznane przez władze państwowe. W Indonezji wzięto termin z sanskrytu (agama) i stworzono klasyfikację pięciu religii uznanych przez państwo.Kolumb i Cortez, kiedy przybywali do Ameryki, stawili pytanie o to, czy „dzicy”, których napotykali, mają religię rozumianą na sposób europejski. Odpowiedź twierdząca oznaczała, że Indian można było - w przekonaniu najeźdźców - chrystianizować, czyli „cywilizować”, mają bowiem duszę, jest w nich pierwiastek nadprzyrodzony. Można wówczas takie dusze poddać działalności kaznodziejów i misjonarzy. Odpowiedź odmienna uprawniała Europejczyka do prowadzenia bezwzględnej, wyniszczającej wojny. Oznaczało to bowiem - wnioskowano - że „dzicy” są podobni do zwierząt.Jak było w starożytnej Grecji? Czy Grecy mieli religię? Czy religia i religijność to to samo? Czy można być człowiekiem religijnym nie wyznając religii?- W Grecji nie było terminu, który bez bólu filolog mógłby przełożyć jako religia - mówi Trzcionkowski. - Ale i tak jesteśmy w lepszej sytuacji niż np. badacze Starego Testamentu i historii religii dawnego Izraela, gdzie terminu, który w jakikolwiek sposób odpowiadałby naszemu pojęciu religii w ogóle nie ma.Podcast z cyklu "Kto zabił Homera" został nagrany w bibliotece Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Fragment "Odysei" Homera czytał Marcel Nowakowski. W wyborze i przygotowaniu tekstów uczestniczył Julian Skowronek. Na zrekonstruowanych instrumentach antycznych, aulosie i kitarze grał Stefan Hagel z Austriackiego Instytutu Archeologicznego Austriackiej Akademii Nauk. Realizacja podcastu, Free Range Productions.

S8 Ep 14NEWs: Putin szantażuje Zachód i wygrywa
Czy Władimir Putin oszukuje przywódców Zachodu w sprawie Ukrainy? Czy deklaracje, które usłyszał francuski prezydent w Moskwie należy brać za zakończenie konfliktu i zagrożenia wojna, czy to jeden z tricków politycznych Kremla? Dlaczego wojska rosyjskie na Białorusi szachują Europę i są symbolem końca państwowości tego kraju? Ostry komentarz analityka i politologa z Białorusi Pawła Usowa w rozmowie z Michałem Żakowskim.

S7 Ep 16Wiara w siłę natury pomaga Estończykom walczyć z Covid-19
Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S6 Ep 32Francuzi ruszają na Wschód
Według profesor Joanny Nowickiej z Uniwersytetu Cergy-Paris, Emmanuem Macron chce pokazać, że Francja jest ważnym graczem na arenie międzynarodowej. - Paryż wraca do swojej roli z czasów zimnej wojny gdy starał się być pośrednikiem w rozmowach różnych stron. I powtarza tę tezę, co kiedyś: ze wszystkimi trzeba rozmawiać - mówi.Rozmówczyni Piotra Pogorzelskiego w podcaście Po prostu Wschód dodaje, że swoją rolę odgrywa tutaj także kilka innych czynników, jak trwające obecnie przewodnictwo Francji w UE, kampania przed kwietniowymi wyborami prezydenckimi oraz rzeczywisty strach przed wojną. Zdaniem Joanny Nowickiej, w Paryżu dominuje przekonanie, że Rosja została upokorzona na początku lat 90. w polityce międzynarodowej i trzeba jej pomóc w powrocie do roli poważnego gracza. - Ta retoryka Kremla jest często we Francji powtarzana bez świadomości, że jest to retoryka Kremla - zaznacza.Według niej, wśród Francuzów są duże sympatie do Rosji i podziw dla dawnej rosyjskiej kultury, a znajomość Ukrainy nikła.- Formowanie krytyk wobec kultury politycznej Rosji zawsze spotyka się z argumentem: no tak, ale to jest wielka cywilizacja - zaznaczyła. Profesor Joanna Nowicka mówi w podcaście także o tym, jaką rolę polityka wschodnia odgrywa w trwającej kampanii wyborczej oraz którzy kandydaci sprzyjają Moskwie. Podcast opublikowano w ramach współpracy pomiędzy autorem i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S10 Ep 5Pofilozofujmy, kto zabił Homera
Przez długie lata psychiatria traktowana była z pogardą. Znajdowała się w jakimś sensie na obrzeżach medycyny. Psychiatrów uważano za „czarne owce” medycyny. Dziś wiele się zmieniło. Psychiatra, bardzo specjalistyczna, jest dziś niezwykle nowoczesną dyscypliną. Interesuje się duszą i ciałem, człowiekiem w całym jego wymiarze. Wymaga znajomości zarówno medycyny, jak i humanistyki, uwarunkować społecznych.Po drugiej wojnie światowej psychiatrię zachodnią zdominował Zygmunt Freud i psychoanaliza, która była bardzo atrakcyjna, ale zarazem niefalsyfikowalna. Spowodowało to zatrzymanie rozwoju psychiatrii biologicznej. Stąd psychiatrzy zostali zepchnięci na obrzeża medycyny i długo się tam znajdowali. Sytuacja zmieniła się dopiero wówczas, gdy zaczęła rozwijać się psychofarmakologia.Prof. Dominika Dudek, podobnie jak jej mistrz, prof. Jerzy Vetulani, jest zwolenniczką łączenia nauk biologicznych i humanistyki. Na pacjenta patrzy zawsze holistycznie.- Na człowieka składa się jego cielesność - mówi - ale także jego psyche, dusza. Cielesność może bardzo wpływać na stany emocjonalne. Jakaś zwykła choroba somatyczna może wywoływać objawy psychopatologiczne, a z drugiej strony objawy psychopatologiczne mogą przejawiać się w ciele. Człowiek o swoich lękach, o swojej niedoli, o swoim psychologicznym cierpieniu może komunikować się za pomocą ciała.Medycyna, a zwłaszcza psychiatria uczy nieosądzania. Jest to bardzo trudne, ale konieczne, by lepiej móc pomóc pacjentowi. Kiedy widzimy zło, trudno go nie potępić. Ale nigdy nie wiadomo, czy określone zachowanie człowieka wynika z jego złej woli, czy może jest wynikiem jakiejś ukrytej patologii.- Można oczywiście - mówi Dudek - skończyć na tym, że życie, w tym życie ludzkie to forma istnienia białka. A można jednak doszukiwać się w tym jakiegoś sensu przez duże „S” czy jakiejś tajemnicy przez duże „T”. Ja wolę jednak tę drugą drogę.Neurobiologia to dyscyplina wyjątkowa. Z jednej strony należy do najbardziej nowoczesnych, z drugiej - w największym stopniu odsyła nas do wzorców antycznych, kiedy ciało i dusza były przedmiotem tego samego namysłu.Czym jest mózg i w której jego części może znajdować się dusza? Próby odpowiedzi na to pytanie rodzą kolejne. Czy transplantacja mózgu będzie kiedyś możliwa, a może to ciała do mózgu? Czy udałoby się wówczas zachować tożsamość osoby, której mózg przeszczepiono? A dalej pojawiają się pytania o przyszłość człowieka i prawdę o świecie, a co za tym idzie, o sposób i charakter naszej interakcji z tym światem. Wszyscy jako ludzie jesteśmy głęboko zanurzeni w kontekście - historycznym, społecznym, geograficznym, rodzinnym i in. Percepcja przez nas świata przebiega zależnie od wielu czynników, m.in. od tego, jak jesteśmy wychowani czy jaka jest nasza wiedza o tym świecie czy o konkretnym zjawisku.Podcast z cyklu "Kto zabił Homera" został nagrany w bibliotece Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Fragmenty traktatu "O naturze rzeczy" Lukrecjusza czytała Emilia Herok. W wyborze i przygotowaniu tekstów uczestniczył Julian Skowronek. Na zrekonstruowanych instrumentach antycznych, aulosie i kitarze grał Stefan Hagel z Austriackiego Instytutu Archeologicznego Austriackiej Akademii Nauk. Realizacja podcastu, Free Range Productions.

S6 Ep 31Zachód zbroi Ukrainę
Choć decyzja o pomocy wojskowej zapadła dość późno, po tym jak podobne ogłosiły Londyn, czy Praga, to Warszawa pomagała Kijowowi od początku wojny. Jeszcze w latach 2014/15, gdy ukraińska armia była w opłakanym stanie, z Polski na Ukrainę przekazywane były kamizelki kuloodporne, hełmy, sprzęt medyczny i samochody, czy działa bezodrzutowe. Obecnie współpraca wojskowa Polski i Ukrainy obejmuje przede wszystkim misje treningowe oraz kooperację technologiczną. Na przykład polska firma WB Electronics sprzedawała Ukrainie drony służące do bliskiego rozpoznania FlyEye oraz zdalnie sterowaną amunicję krążącą Warmate z wymiennymi głowicami. Firma ma własny zakład na Ukrainie, gdzie rozwija technologie walki radioelektronicznej i bezzałogowych systemów zwiadowczych. Współpracę technologiczną ma też Turcja. W 2018 roku Ukraińcy kupili od tego kraju 6 dronów bojowych Bayraktar. Ekspert wojskowy Mychajło Samus’, dyrektor New Geopolitics Research Network, podkreśla, że te drony będą też produkowane na Ukrainie. Niewykluczone, że z taśm ukraińskich zakładów wyjdzie też ich następna generacja, ciężkie drony atakujące Akıncı. - Turcja jest aktywna w przekazywaniu technologii i rozwoju wspólnych projektów, dzięki którym ukraińska armia otrzymuje nowoczesną broń i to tę której jej brakuje, czyli systemów bezzałogowych, szturmowych bezzałogowych i systemów, które w najbliższej przyszłości mogą zastąpić lotnictwo szturmowe i bombowe - mówi ekspert.Ankara współpracuje też z zakładami Motor Sicz i biurem konstruktorskim Iwczenko-Prohres (Ivechenko Progress), które mają pomóc w wyposażeniu tureckich myśliwców w ukraińskie silniki. Oprócz tego z podcastu można się dowiedzieć, jak pomagają Stany Zjednoczone, Kanada, państwa nadbałtyckie oraz Wielka Brytania i Czechy, a także dlaczego Berlin odmawia współpracy z Kijowem w tej sferze. Podcast opublikowano w ramach współpracy pomiędzy autorem i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S8 Ep 13NEWs: W kogo uderzyć, żeby zabolało Putina?
Zachód, w tym Ameryka, zastanawiają się nad sankcjami na rosyjskie elity. W przypadku inwazji na Ukrainę miałyby uderzyć w ludzi związanych z najbliższym kręgiem władzy w Rosji, wokół Władimira Putina. Kto jest najważniejszym człowiekiem po prezydencie w Federacji Rosyjskiej? Jakie akcje może wykonać Zachód i czy może uderzyć bezpośrednio we Władimira Putina? Michał Kacewicz z telewizji Biełsat odpowiada na pytania Michała Żakowskiego

S7 Ep 15Naukowcy nie są święci, ale warto ich słuchać
Zdaniem dr Weroniki Śliwy są trzy grupy osób, które się nie szczepią przeciwko koronawirusowi. Po pierwsze są to ludzie mający prawdziwe obawy, które mogłyby zostać wyjaśnione przez kogoś, kto ma odpowiednią wiedzę i cieszy się zaufaniem, jak na przykład dobry lekarz pierwszego kontaktu. Drugą, skrajną grupą są osoby, które „wiedzą jak jest i nic ich nie przekona”. Z tym nie da się nic zrobić. Między tymi dwiema skrajnościami są ludzie, którzy nie są chętni, ale widzą, że szczepienia mają sens i ratują życie. Ich hamuje niechęć do przyznania się do wcześniejszego błędu w sprawie tak ważnej jak życie i zdrowie lub poczucie wstydu wobec innych z powodu zmiany poglądów. Tutaj metodą jest spokojna rozmowa, ale też umożliwienie zaszczepienia się w sposób dyskretny. Istotna jest edukacja i popularyzacja nauki, a w szczególności tłumaczenie metody naukowej i tego, że badacze przede wszystkim poruszają się w obszarze nieznanym, a w miarę postępu badań stan wiedzy się zmienia. Nauka jest procesem, nie olśnieniem i błędne jest przekonanie, że skoro ktoś, na skutek badań, zmienił zdanie, to na początku kłamał. Świetnie ilustrują to zmiany podejścia do pandemii i środków zapobiegawczych, które ewoluują z czasem w miarę pogłębiania wiedzy, a nie w konsekwencji oszustw i manipulacji.- Problem jest jeszcze głębszy, niż brak zaufania do nauki i trudności ze zrozumieniem – mówi Weronika Śliwa. – On sięga do ogólnego braku zaufania ludzi do siebie, a zwłaszcza do instytucji, a w tej sytuacji naukowców traktuje się jako rodzaj instytucji. Nawet ważniejsze od tłumaczenia jest budowanie zaufania wzajemnego. To nie znaczy ślepego zaufania, tylko pewna otwartość. W życiu codziennym wielu rzeczy nie wiemy, a im ufamy. Włączamy telewizor i nie zastanawiamy się dokładnie jak działa – dodaje.Astronomka przestrzega równocześnie przed bezwzględnym zaufaniem do nauki. Podkreśla, że są teorie, które się nie sprawdziły, a wśród naukowców również zdarzają się oszuści czy ludzie znajdujący się pod wpływem korporacji. Przykładem były sponsorowane przez koncerny paliwowe publikacje twierdzące, że globalne ocieplenie w ogóle nie ma miejsca, które później zmieniły się w twierdzenia, że to nie człowiek powoduje zmiany klimatyczne aż do ostatecznego przyznania, że zmiany klimatyczne mają miejsce.- Takie sytuacje się zdarzają, ale one nie są dominujące, a po drugie nauka jest procesem czy środowiskiem, w którym istnieją mechanizmy kontrolne wyrzucające takie „zgniłe jabłka” – uważa Śliwa. W tej sytuacji bardzo ważną rolę pełnią popularyzatorzy nauki, których zadaniem jest przedstawianie nauki w sposób zrozumiały, pokazywanie procesu, a ponadto nowoczesna komunikacja naukowa tworzy środowisko wymiany opinii pomiędzy naukowcami i zaangażowanymi osobami spoza świata nauki. Nie wszyscy, którzy zajmują się popularyzacją nauki są naukowcami a przykładem budzenia refleksji spoza świata nauki jest film „Nie patrz w górę”. Śliwa podkreśla, że- Ten film jest świetnym przykładem wydarzenia, które budzi refleksję – mówi astronomka. – Ludzie zaczynają o tym rozmawiać. Myśleć. Rozmawiałam z wieloma osobami pracującymi przy badaniach nad globalnym ociepleniem i oni mówią, że to jest film o nich, że dokładnie tak jest.Problemem jest nie tylko docieranie do szerokich grup odbiorców, ale także do polityków i osób posiadających duży wpływ na przebieg wydarzeń. Jedną z metod oddziaływania są bezpośrednie apele naukowców, które jednak zazwyczaj nie skutkują. Drugą jest głosowanie i popieranie przywódców, którzy przynajmniej deklarują zrozumienie problemów, a trzecią - działania obywatelskie pokazujące wagę problemów i budujące świadomość. Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.

S10 Ep 4Pamiętajmy, kto zabił Homera
- Jesteśmy w przełomowym momencie - mówi prof. Beata Kowalska, socjolożka z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Fale migracyjne były do przewidzenia. Dobre teksty na temat potencjalnych zagrożeń związanych z tzw. wojnami klimatycznymi mogliśmy przeczytać dobre dwie dekady temu. Jeden z głównych raportów, który dokładnie przewidział moment, w którym jesteśmy, powstał ponad trzydzieści lat temu. W związku z tym to, co widzimy w tej chwili zupełnie nie dziwi. Wiemy również doskonale, że stawianie murów i zasieków niewiele daje, bo fale migracyjne mają to do siebie, że po prostu je opływają. Jeżeli popatrzymy na sytuację polityczną, demograficzną, na kwestie klimatu, nie ma wątpliwości, że mogliśmy się przygotować, bo te wyzwania były dobrze zdefiniowane - dodaje.Jak to się stało, że nie zauważyliśmy, że szlaki migracyjne są faktem i że się zmieniają? Dlaczego przespaliśmy ten moment? Czy świadczy to źle o polskich uczonych? Czy powinni mówić głośniej to, co wiedzieli od lat? Czego nie dopełnili politycy?Polska nie brała udziału w europejskiej dyskusji po tzw. kryzysie migracyjnym z 2015 roku. Nie uczestniczyła w programie relokacji, nie miała i nie ma pomysłu, jak przyjąć osoby, które bądź tu będą bądź już tu są. A nie są to żadne fale barbarzyńców, ale ludzie, którzy w krajach, z których przybywali i przybywają poddawani byli najcięższym próbom.Kluczem jest gościnność, prawo mające w różnych kulturach swoje źródła w bardzo wczesnej starożytności. Gościnność jest błogosławieństwem, ale gościnność jest też nakazem. Dawne teksty uczą, że dzięki gościnności możemy zasłużyć nie tylko na szacunek ze strony ludzi, ale i bogów. Stoicy stawiali te same co my dzisiaj w kontekście migracji pytania: jestem obywatelem świata i co to dla mnie oznacza? Czego to ode mnie wymaga? Jak zdefiniować obcego, innego? Czerpiąc z tej tradycji mamy szansę lepiej zrozumieć naszą obecną sytuację.Greckie słowo ksenos jest dwuznacznie, stanowi bowiem komponent zarówno w słowie filoksenia, czyli umiłowanie obcego, ale i - ksenofobia - lęk przed obcym. Oznaczało więc i tego, który jest mile widziany, i tego, na którego patrzymy z wrogością. W owej dwuznaczności zawarty jest ów odwieczny problem stosunku do tego, co inne, odmienne, obce. Stosunek pozytywny i negatywny to dwie strony tej samej monety.Jak to możliwe, że w świecie zbudowanym na wartościach chrześcijańskich staliśmy się obojętni na cierpienie innych?W Polsce brakuje edukacji o inności. Po Holokauście, Rwandzie, nawet wojnie w Jugosławii, którą większość z nas pamięta - mówi Beata Kowalska - czujemy, że gdzieś się nie sprawdziliśmy. Coś nam umknęło. Gdybym jako socjolożka miała pokazać punkt, w którym się to zaczyna, to powiedziałabym tak: mamy demonizację i dehumanizację obcego i w pewnym momencie przestajemy widzieć człowieka. To jest prosty, precyzyjnie opisany proces. W pewnym momencie nie tylko nie widzimy tych dzieci z Mikołowa, ale też nie jesteśmy w stanie przyjąć wiadomości, że ci ludzie niosą ze sobą straszne historie.Podcast z cyklu "Kto zabił Homera" został nagrany w bibliotece Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Fragmenty dzieła "Wojna peloponeska" Tukidydesa czytał Marcel Nowakowski. W wyborze i przygotowaniu tekstów uczestniczył Julian Skowronek. Na zrekonstruowanych instrumentach antycznych, aulosie i kitarze grał Stefan Hagel z Austriackiego Instytutu Archeologicznego Austriackiej Akademii Nauk. Realizacja podcastu, Free Range Productions.`

S6 Ep 30Północ Europy przygotowuje się na konflikt z Rosją
Dr Damian Szacawa zaznacza w rozmowie z Piotrem Pogorzelskim w podcaście Po prostu Wschód, że decyzja musiała zostać podjęta w związku z rosyjską aktywnością na morzach Północnym i Bałtyckim. - Gotlandia jest położona strategicznie na Morzu Bałtyckim. Umożliwia kontrolę nad centralną częścią tego akwenu, między innymi, tras do Petersburga, a także brzegów Finlandii, Szwecji, czy państw bałtyckich - zaznacza. Szwecja, podobnie jak Finlandia, jest poza NATO, co jest następstwem polityki neutralności prowadzonej w czasie zimnej wojny. Sztokholm jednak blisko współpracuje militarnie z Sojuszem Północnoatlantyckim, w tym też z nordyckimi członkami NATO, jak Dania i Norwegia oraz Stanami Zjednoczonymi. - Przez wiele lat po zakończeniu zimnej wojny, Szwedzi uważali, że sytuacja będzie szła w dobrą stronę, że z Rosją da się porozumieć, że Moskwa będzie partnerem do dialogu - dodał.Efektem było obniżenie wydatków na obronność, w tym także zmniejszenie garnizonu na Gotlandii. Teraz następuje zmiana tej polityki. Dr Damian Szacawa mówi też o podejściu Finlandii do obronności, a także zagrożeniu szpiegostwem w Danii i możliwej rekwizycji samochodów na czas wojny w Norwegii.Podcast opublikowano w ramach współpracy pomiędzy autorem i portalem Nowa Europa Wschodnia. Projekt "Po prostu Wschód" można wesprzeć na Patronite.

S8 Ep 12NEWs: Chorwacja to nowy rosyjski wyłom w NATO?
Burza w polityce Chorwacji za sprawą słów prezydenta tego kraju. Zoran Milanowić oznajmił, że w razie zaostrzenia konfliktu Rosji i Ukrainy jego kraj wycofa swoje siły z kontyngentu państw NATO w Europie Wschodniej. Natychmiast skrytykował go premier oraz szef dyplomacji i podtrzymali swoje zobowiązania wobec Sojuszu. Czy Chorwacja, członek nie tylko NATO ale i Unii Europejskiej, staje się bardziej prorosyjska? Jak Rosja wykorzystuje skomplikowaną mapę etniczno-społeczną Bałkanów i ile w tym wszystkim zależy od … Niemiec? O to Martę Szpalę z Ośrodka Studiów Wschodnich pytał Michał Żakowski.

S2 Ep 17Smutek i siła, żeby pomagać innym
Podcast jest odcinkiem z cyklu "Daleko od domu" poświęconego wspomnieniom i doświadczeniom żołnierzy polskich, którzy uczestniczyli w misjach NATO i członków ich rodzin. Wsparcie merytoryczne cyklu: Przemysław Wójtowicz.Podcast został zrealizowany ze wsparciem Departamentu Dyplomacji Publicznej NATO.

S10 Ep 3Uczmy, kto zabił Homera
EBardzo długo w Polsce, jak w całej Europie, komponent klasyczny, łacina i greka, był kluczowy w wykształceniu humanistycznym. Dzisiaj jest inaczej. Jeżeli nastolatek widzi memy, w których humaniści pracują „na kasie” i są przedmiotem żartów, a w domu słyszy, że ma zdobyć nie wykształcenie, ale zawód, który będzie dawał odpowiednie profity, to trudno oczekiwać, że taki nastolatek będzie dokonywał świadomych wyborów. Jak temu zaradzić, skoro dzisiejsi uczniowie nie odczuwają potrzeby takiej edukacji? Najpierw trzeba uczniom te potrzebę uświadomić, a dopiero potem ją zaspokoić.To, na jakim poziomie będzie nasze wykształcenie, jest w naszych rękach. Badania dowodzą, że wycofywanie łaciny z edukacji szkolnej idzie w parze ze spadkiem czytelnictwa. Są to procesy paralelne. W rezultacie przekłada się to na obniżanie intelektualnego potencjału całego społeczeństwa. Tempo życia, duża ilość bodźców, nowe technologie, przeciążenie uczniów, zmiany myślenia o wykształceniu - wszystko to nie sprzyja edukacji klasycznej. Nie oznacza to jednak, że należy się poddać.- To jest rzeczywiście jedno z najtrudniejszych pytanie, jakie dostaje nauczyciel łaciny - mówi dr Janusz Ryba, nauczyciel szkolny i akademicki. - Pytanie, na które nie do końca jesteśmy w stanie odpowiedzieć, nie popadając albo w patos, albo nie trywializując sytuacji. Ja mówię uczniom zawsze tak: uczcie się, bo jest to ciekawe. Oczywiście, możemy używać argumentów o tradycji antycznej i korzeniach tradycji europejskiej. Do pewnej grupy uczniów takie argumenty zawsze docierają. Możemy używać argumentów o tym, że bez wiedzy o antyku trudno być świadomym odbiorcą kultury nowożytnej. Jasne, te argumenty też do niektórych docierają. Ale ja pamiętam swoją historię, kiedy mnie po prostu zainteresowała łacina, i łacina jako język, później dopiero kultura antyczna. I uważam, że to jest najlepszy sposób rozpoczynania edukacji łacińskiej. Uczymy się czegoś, co jest ciekawe, czegoś, o czym nie macie na razie pojęcia, ale spróbuję wam to pokazać jako pewną niezwykle interesującą materię, w której po prostu można się zakochać.Na lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku przypadała dyskusja o tym, czy kształcenie klasyczne przystaje do nowych czasów. Pytano, czy nie jest to element czasów, które już minęły. Co ciekawe, po wojnie używano tych samych elementów. Pojawiły się postulaty nowego humanizmu, który powinien kształtować nowego człowieka, czyli człowieka pracy i czynu na miarę lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Zaskakujące jest to, że w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych udało się ten trend zatrzymać, częściowo nawet odwrócić. Najlepsza sytuacja kształcenia klasycznego w Polsce to lata osiemdziesiąte! W latach dziewięćdziesiątych pojawiły się wielkie nadzieje na umocnienie kształcenia klasycznego, ale kolejne rządy jeszcze bardziej to kształcenie ograniczały. Argumenty kolejnych ministrów były różne: a to że uczeń musi uczyć się dwóch języków nowożytnych i dla łaciny nie ma już miejsca, a to że w siatce godzin musi być miejsce na nowe przedmioty, jak informatyka.Edukacja klasyczna to i języki, i kultura. Każde zdanie sformułowane po łacinie niesie treść kulturową. Zatem kultury antycznej uczymy się trochę przy okazji nauki języków. Panuje obiegowa opinia, że na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat nauczanie łaciny w Polsce nie zmieniło się. Ale to nie prawda. Zmieniło się i to dość poważnie. Dzisiaj kształcenie klasyczne to kształcenie interkulturowe, a nawet transkulturowe. Można łaciny i kultury antycznej uczyć bardzo nowocześnie.Podcast z cyklu "Kto zabił Homera" został nagrany w bibliotece Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Fragmenty traktatu "Kształcenie mówcy" Marka Fabiusza Kwintyliana czytała Marta Topór. W wyborze i przygotowaniu tekstów uczestniczył Julian Skowronek. Na zrekonstruowanych instrumentach antycznych, aulosie i kitarze grał Stefan Hagel z Austriackiego Instytutu Archeologicznego Austriackiej Akademii Nauk. Realizacja podcastu, Free Range Productions.`

S8 Ep 11NEWs: Rosyjscy żołnierze na granicy Białorusi i Ukrainy
Dyplomaci starają się zapobiec rosyjskiej inwazji wojskowej na Ukrainę. Moskwa zgromadziła nad granicą ponad 100 tysięcy żołnierzy. Do Moskwy poleciała niemiecka szefowa dyplomacji. Do Kijowa przybył amerykański sekretarz stanu, a w czwartek Antony Blinken rozmawiać ma w Berlinie. Jednak Rosjanie gromadzą kolejne oddziały wokół granic Ukrainy – tym razem na terytorium Białorusi. Brytyjczycy wysyłają na Ukrainę broń przeciwpancerną. Jak oceniać ostatnie ruchu wojsk rosyjskich i wagę wsparcia Londynu? Michał Żakowski pyta o to Konrada Muzyka, szefa think tanku Rochan Consulting.

S2 Ep 16Historia, której nie skończył postrzał w Afganistanie
Podcast jest odcinkiem z cyklu "Daleko od domu" poświęconego wspomnieniom i doświadczeniom żołnierzy polskich, którzy uczestniczyli w misjach NATO i członków ich rodzin. Wsparcie merytoryczne cyklu: Przemysław Wójtowicz.Podcast został zrealizowany ze wsparciem Departamentu Dyplomacji Publicznej NATO.

S10 Ep 2Pytamy, kto zabił Homera
Pod koniec 2021 roku przetoczyła się w USA dyskusja nad propozycją, by wszystkie budynki publiczne w mieście Waszyngton budowane były według wzorców klasycznych, najlepiej - postulowali wnioskodawcy - by imitowały ateński Partenon. Wynika to z przekonania wielu osób, że dziedzictwo amerykańskie jest przetworzeniem dziedzictwa europejskiego, czyli grecko-rzymskiego. W Stanach Zjednoczonych rozwiązania takie przekładają się na praktyczne przejawy życia publicznego, przy czym takie myślenie zakłada elitaryzm i prymat pewnej grupy społecznej i wiąże się z wykluczeniem.- Wcale to nie jest miłe do powiedzenia, wcale nie mam ochoty tego mówić - zauważa dr hab. Aleksandra Klęczar z Uniwersytetu Jagiellońskiego - ale rzeczywiście jest tak, że w Stanach Zjednoczonych badania w zakresie studiów klasycznych, zwłaszcza takiej tradycyjnie rozumianej filologii, bywają widziane jako wiążące się z jednej strony z dziedzictwem potęgi kolonialnej, z drugiej strony z chrześcijaństwem, radykalnym, narzuconym w pewnym sensie, a więc są widziane jako swego rodzaju bastion konserwatyzmu.Czy istnieje ryzyko, że w Polsce wpadniemy w pułapkę utożsamienia w edukacji klasycznym z pewnym wzorcem kulturowym? Swego czasu środowiska katolickie postulowały usunięcie ze szkół nauczania łaciny i greki, języków Nowego Testamentu i Kościoła, jako nośników treści pogańskich. Czyżby edukacja klasyczna była niebezpieczna?Ale jest też niebezpieczeństwo popadnięcia w inną przesadę. Jeśli nadal będziemy widzieli starożytnych Rzymian jako wspaniałych triumfatorów, niosących i szerzącym cywilizację, nie przyniesie to niczego dobrego. Patrzenie przez różowe okulary na wzorce greckie i rzymskie, np. na demokrację i republikę, jest fałszowaniem historii. Potrzebujemy myślenia krytycznego o przeszłości.Nie chodzi o to, by wszystko wywrócić do góry nogami.- Ważne, byśmy stanęli przed lustrem i powiedzieli sobie, że czasy, które badamy, są absolutnie fascynujące i powstało wtedy wiele ciekawej literatury, ale jednocześnie, pod wieloma względami, etycznie, dla nas to jest dzisiaj obca planeta – mówi Aleksandra Klęczar. - To jest sposób myślenia obcy dzisiejszym czasom.Czy myślenie przez pryzmat nowych odczytań i nowych trendów jest szkodliwe dla edukacji klasycznej i profilu intelektualnego współczesnego, wyedukowanego Europejczyka, czy wręcz przeciwnie? Czy otwarcie się na nowe badania, na inne dyscypliny, daje nowe możliwości, wskazuje nowe kierunki dla poszukiwań intelektualnych? Komu i na ile potrzebna jest tzw. „twarda filologia klasyczna”?Jaka jest dziś kondycja studiów klasycznych i edukacji humanistycznej? Zdaniem Aleksandry Klęczar stoimy obecnie przed wielką szansą na nowe otwarcie. Znaleźliśmy się w miejscu, w którym sami musimy zadać sobie pytanie w jakim kierunku chcemy z tymi badaniami, z edukacją iść. Antyk, także w kulturze popularnej i w sieci, jest wszechobecny od zjawisk mainstreamowych, jak hollywoodzkie filmy, wysokobudżetowe seriale i franczyzy książkowe, po inicjatywy powstające oddolnie, sieciowe, zyskujące popularność oddolnie i potem ewentualnie do mainstreamu trafiające.Antyk funkcjonuje, żyje, jest czytany po swojemu. Twórcy i odbiorcy kultury popularnej znają tradycję grecką i rzymską nieraz z przetworzeń już w stylu Parandowskiego. Uczeni, badacze muszą się pogodzić z tym, że zmieniają się pokolenia, tematy zainteresowań i podejście do tematów. To, że potwory antyczne pojawiają się w książkach, serialach czy komiksach, oznacza, że ta tradycja żyje.Podcast z cyklu "Kto zabił Homera" został nagrany w bibliotece Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Fragment książki "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" J.K.Rowling czytała Gabriela Rogala. W wyborze i przygotowaniu tekstów uczestniczył Julian Skowronek. Na zrekonstruowanych instrumentach antycznych, aulosie i kitarze grał Stefan Hagel z Austriackiego Instytutu Archeologicznego Austriackiej Akademii Nauk. Realizacja podcastu, Free Range Productions.`

S8 Ep 10NEWs: Ostra gra NATO i Rosji
Maraton rozmów dyplomatów Rosji i Zachodu. Czy Srebrny Lis powstrzyma presję Kremla na Ukrainę i ewentualną inwazję wojska rosyjskiego na ten kraj? To także ostra gra Władimira Putina na ograniczanie obecności NATO w Europie Środkowej. Mianem Srebrnego Lisa określa się Wendy Sherman, zastępcę amerykańskiego sekretarza stanu. Jej rywalami są dyplomaci rosyjscy. Rozmawiali twarzą w twarz oraz w gronie szefów dyplomacji państw Sojuszu podczas pierwszej od dwóch lat Rady NATO-Rosja. O znaczenie tych długich godzin rozmów, czy jest wygrany i przegrany oraz czy Ukraina ma powody do zadowolenia Michał Żakowski pyta Roberta Pszczela, byłego dyplomatę NATO i niezależnego eksperta ds. bezpieczeństwa.

S2 Ep 15Bez wojny żołnierz jest bezrobotny
Podcast jest odcinkiem z cyklu "Daleko od domu" poświęconego wspomnieniom i doświadczeniom żołnierzy polskich, którzy uczestniczyli w misjach NATO i członków ich rodzin. Wsparcie merytoryczne cyklu: Przemysław Wójtowicz.Podcast został zrealizowany ze wsparciem Departamentu Dyplomacji Publicznej NATO.

S10 Ep 1Pomyślmy, kto zabił Homera
Czy samo myślenie może być postrzegane jako prowokacja? Wydaje się, że jest ono czymś najbardziej naturalnym, prostym i oczywistym. Każdy z nas myśli: albo o tym, co zrobić po przebudzeniu, albo o sensie życia. Ale współcześnie utknęliśmy w „niby-oczywistościach”. Myślenie może być więc prowokujące, kiedy myślimy o rzeczach, które, zdawałoby się, mamy już przemyślane. Powrót do korzeni antycznych daje możliwość przemyślenia wszystkiego raz jeszcze. Na nowo pytamy o człowieka, o płeć, o instytucje, o społeczeństwo. Wszystko ukazuje się w nowym świetle.Szansą są takie dyscypliny jak filozofia czy filologia klasyczna. Pierwsza uczy nas krytycznego myślenia, druga języka (łacina i greka) i kultury starożytnej, które są nam z jednej strony obce, a z drugiej - wręcz przeciwnie! Ćwiczymy się w zaglądaniu w przeszłość, by lepiej zrozumieć świat, który nas otacza. Abstrakcyjne wchodzenie w sferę tego języków, których już nie używam, może nas niesamowicie pobudzić do działań bardzo realnych i nowoczesnych. Wszelkie zadania, które są - wydaje się - po nic, uruchamiają myślenie, uplastyczniają wyobraźnię.W pewnym momencie pojawił się mocny trend, że absolwentów filozofii i filologii klasycznej na całym świecie zatrudniano w korporacjach na kluczowych stanowiskach. Okazało się, że ludzie ci nadają się doskonale do rozwiązywania problemów, do których inni nie wiedzą, jak podejść. Wiedza to za mało. Niejednokrotnie - a szczególnie w XXI wieku - kluczowe okazuje się myślenie nieszablonowe, niekonwencjonalne, nieschematyczne. Któż nadaje się do tego lepiej od kogoś, kto całe swoje życie ćwiczy umysł?Francis Bacon i Kartezjusz, dokonując przewrotu w filozofii nowożytnej, po prostu przypominają starożytne pytania: czy jesteś zdziwiony światem?, czy twój osąd jest krytyczny?, czy dana myśl zgadza się z rzeczywistością? Filozofia to zachęta do myślenia, a nauka łaciny i greki to powrót do domu.Uniwersytet, a z nim cała edukacja w Polsce, znalazł się w głębokim kryzysie. To, co z założenia jest szkołą uczenia się i wspólnotą myśli, sprowadzono do rangi zwykłej korporacji. Liczą się nie odkrywcze myśli i przełomowe badania czy wartościowe publikacje, ale listy ministerialne, punktacje, ewaluacje, produktywność i tym podobne.- Nauka polega na tym, by prowokować. Nauka powinna być na barykadzie. Uniwersytet jest od tego, by podkładać miny i wysadzać - mówi prof. Joanna Hańderek, filozofka z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Uniwersytet nie ma dawać żadnego produktu, bo uniwersytet nie jest ani szkołą wyższą zawodową, ani jakąś szkołą technologiczną. Uniwersytet ma zbroić do krytycznego myślenia.Profesor Hańderek przekonuje, że myślenie ma się dobrze, ale ważne, by dostrzegać nowe przestrzenie, gdzie może się ono realizować w nowoczesny świecie. Ale czy te dwie kwestie - wolną myśl i instytucję, jaką jest uniwersytet - w dzisiejszy czasach da się jeszcze pogodzić? Gdzie i jak realizować wolną i kreatywną myśl - tak nam potrzebną - skoro uniwersytet tego nie wymaga i tego nie uczy?Podcast z cyklu "Kto zabił Homera" został nagrany w bibliotece Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Fragment "Uczty "Platona czytał Patryk Czyżewski. W wyborze i przygotowaniu tekstów uczestniczył Julian Skowronek. Na zrekonstruowanych instrumentach antycznych, aulosie i kitarze grał Stefan Hagel z Austriackiego Instytutu Archeologicznego Austriackiej Akademii Nauk. Realizacja podcastu, Free Range Productions.`

S8 Ep 9NEWs: Protesty i zamieszki w Kazachstanie
Dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach miast w Kazachstanie. Ich protest to skutek drastycznych podwyżek gazu ciekłego LPG. Sprzeciwu na taką skalę jeszcze w tym kraju nie było. Wprowadzono stan wyjątkowy oraz odcinane są połączenia telefoniczne. Dochodzi do aresztowań aktywistów. Dlaczego teraz władze zdecydowały o wyższych cenach gazu i czy tylko to jest powodem tak licznych demonstracji w Kazachstanie? Czym ten protest może się zakończyć? Te pytania Michał Żakowski zadaje Kacprowi Ochmanowi, analitykowi i autorowi bloga Kierunek Kaukaz zajmującemu się tym regionem Azji.

S2 Ep 14Wybuch miny i strzelanie z łuku
Podcast jest odcinkiem z cyklu "Daleko od domu" poświęconego wspomnieniom i doświadczeniom żołnierzy polskich, którzy uczestniczyli w misjach NATO i członków ich rodzin. Wsparcie merytoryczne cyklu: Przemysław Wójtowicz.Podcast został zrealizowany ze wsparciem Departamentu Dyplomacji Publicznej NATO.

S7 Ep 14Covid-19 jest piekłem dla przywódców
Szeroko rozumiany świat polityki nie zdał egzaminu z radzenia sobie z pandemią Covid-19. Interes globalny przegrywa z interesami lokalnymi, czego wielokrotnie udowodnili politycy na całym świecie. Przykładem tego są szczepienia krajów biedniejszych, bez których nie uda się powstrzymać mutacji wirusa i uporać się z pandemią. - Pandemia i ten wirus jest absolutnym piekłem dla przywódców – mówi Mikruta. – decyzje podejmowane jednego dnia wydają się niegłupie tylko po to, żeby po tygodniu okazać się krańcowo głupie, co jest katastrofą. Jedną z metod walki z pandemią jest chińskie podejście zera tolerancji dla Covid-19, co oznacza zamykanie wielkich miast po wykryciu pojedynczych przypadków choroby. Jest to dość skuteczną, choć także kwestionowaną, metoda walki z pandemią, która jednak nie sprawdzi się w przypadku walki ze zmianami klimatycznymi, których zamykanie granic nie powstrzyma. Świat jest przy tym zmęczony pandemią. Nawet Nowozelandczycy mają dość obecnej sytuacji mimo skutecznej polityki rządu i świetnej komunikacji. Pomimo krytyki, Unia Europejska też nie wypada najgorzej, choć fiaska są „europeizowane”, a sukcesy są „nacjonalizowane”. - Ja nie mam odczucia po dwóch latach pandemii, że świat zaczął patrzeć na problemy globalnie – mówi Jan Mikruta, współgospodarz magazynu „Dzień na Świecie” w Polsat News. To z kolei źle wróży na przyszłość, zwłaszcza w kontekście nasilającej się katastrofy klimatycznej. Pomimo ogromnych kosztów i fiaska w wielu obszarach, doświadczenia dwóch lat walki z pandemią Covid-19 nie są wyłącznie negatywne. Jednym z jasnych punktów jest współpraca naukowców. Także Unia Europejska się zmienia, co może być dobrym sygnałem. Podcast został sfinansowany z grantu przyznanego przez Departament Stanu USA. Opinie, stwierdzenia i wnioski zawarte w tym podcaście należą do jego autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska Departamentu Stanu USA.