PLAY PODCASTS
Radio Wnet

Radio Wnet

2,515 episodes — Page 33 of 51

Ep 12601Dziennikarz Maciej Rusiński o zastrzeleniu Renee Nicole Good

Korespondent polskich mediów w USA Maciej Rusiński mówi, że odkładając na bok wątki sentymentalne trzeba stwierdzić, że służby mają prawo użyć broni przeciwko osobom, które chcą je przejechać autem.

Jan 13, 202622 min

Ep 12600Porozmawiajmy o Sporcie: pożegnanie Kamila Stocha z Zakopanem - przybyli prezydenci: Karol Nawrocki i Andrzej Duda

W audycji również omówienie wygranego przez Klaudię Zwolińską Plebiscytu "Przeglądu Sportowego na 10 Najlepszych Sportowców Roku oraz sukcesu polskich tenisistów w United Cup. Opowiedzieliśmy również o turnieju finałowym Pucharu Polski w siatkówce mężczyzn. W krakowskiej Tauron Arenie najlepsi okazali się siatkarze Bogdanki LUK Lublin.

Jan 13, 202653 min

Ep 12599Protest w Kielnie po wyrzuceniu krzyża. „Wystarczyło jedno przepraszam”

Incydent z 15 grudnia w szkole podstawowej w Kielnie na Pomorzu – zdjęcie i wyrzucenie krzyża z sali lekcyjnej – wywołał protest rodziców, interwencję poselską i ogólnopolską debatę.

Jan 13, 202618 min

Ep 12598Iran między buntem a grą wywiadów. Repetowicz: To nie jest rewolucja, lecz wojna hybrydowa

Gościem Radia Wnet był Witold Repetowicz, doktor Akademii Sztuki Wojennej, dziennikarz i autor książek poświęconych Bliskiemu Wschodowi. W rozmowie odniósł się do trwających od grudnia protestów w Iranie, ich rzeczywistych przyczyn oraz roli, jaką odgrywają w nich zewnętrzni aktorzy.Na wstępie Repetowicz podkreślił, że niezadowolenie społeczne w Iranie jest faktem i nie można go sprowadzać wyłącznie do zewnętrznych inspiracji.– „Niezadowolenie społeczne w Iranie jest autentyczne. Wynika przede wszystkim z pogarszającej się sytuacji ekonomicznej, w dużej mierze spowodowanej sankcjami, ale także z przyczyn wewnętrznych” – zaznaczył.Jak tłumaczył, Iran mógłby być krajem zamożnym, jednak wieloletnia izolacja oraz orientacja na współpracę z Rosją i Chinami nie przyniosły Irańczykom realnych korzyści.– „Było takie okienko po podpisaniu porozumienia nuklearnego JCPOA w 2016 roku. Iran otworzył się wtedy na Zachód, a sytuacja ekonomiczna radykalnie się poprawiła. Społeczeństwo chciałoby powrotu do tamtej rzeczywistości” – mówił ekspert.Drugim źródłem protestów są – jego zdaniem – oczekiwania dotyczące zmian ustrojowych i obyczajowych. Repetowicz przypomniał demonstracje z 2022 roku po śmierci Mahsy Amini oraz fakt, że władze częściowo złagodziły restrykcje dotyczące stroju kobiet.– „Po wojnie dwunastodniowej z Izraelem władze przesunęły akcenty z islamizmu na nacjonalizm irański. Reżim ma świadomość, że pewne zmiany są konieczne” – ocenił.Jednocześnie zaznaczył, że obecne protesty – wbrew medialnym narracjom – nie osiągnęły skali tych z 2009 czy 2022 roku.– „Największą słabością tych protestów jest brak przywództwa. W 2009 roku było ono wyraźne i miało wsparcie części duchowieństwa. Teraz tego nie ma” – podkreślił.Odnosząc się do oskarżeń Teheranu wobec USA i Izraela, Repetowicz rozróżnił role obu państw.– „Stany Zjednoczone nie inspirowały tych protestów. Izrael – tak, ale nie w sensie ich wywołania, tylko wykorzystania” – powiedział.Jego zdaniem izraelskie służby specjalne prowadzą w Iranie klasyczne działania hybrydowe, korzystając z istniejącej agentury.– „Izrael ma w Iranie rozbudowaną agenturę. To dzięki niej dochodziło do zamachów na irańskich naukowców czy namierzania celów w czasie wojny. Wykorzystanie protestów wpisuje się w tę logikę” – tłumaczył.Kluczowa teza Repetowicza dotyczy jednak celów Izraela. W jego ocenie nie jest nim demokratyzacja Iranu.– „Izrael nigdy nie wierzył, że te protesty zakończą się sukcesem. Celem było osłabienie Islamskiej Republiki poprzez chaos, a nie stworzenie alternatywy politycznej” – stwierdził.Świadczyć o tym mają sprzeczne sygnały wysyłane przez Izrael: z jednej strony symboliczne wsparcie dla Rezy Pahlawiego, z drugiej – popieranie ruchów separatystycznych Kurdów, Beludżów czy Arabów Ahwazyjskich.– „To klasyczna wojna hybrydowa prowadzona na plecach protestujących. Paradoksalnie zaostrzyło to represje wobec nich i im zaszkodziło” – ocenił.Repetowicz zwrócił uwagę, że eskalacja represji sprzyja izraelskiej narracji o konieczności izolowania Iranu na arenie międzynarodowej.– „Izraelowi nie zależy na tym, żeby Iran wrócił do współpracy z Zachodem. Im większa izolacja Iranu, tym łatwiej utrzymać narrację o irańskim zagrożeniu” – mówił.Na zakończenie ekspert odniósł się do możliwych scenariuszy przyszłości.– „Realna zmiana ustrojowa w Iranie mogłaby nastąpić dopiero po naturalnej śmierci najwyższego przywódcy Chameneiego. Próby przyspieszenia tego poprzez naloty czy eskalację zwiększą tylko ryzyko przejęcia pełnej władzy przez Gwardię Rewolucyjną” – ostrzegł.

Jan 13, 202617 min

Ep 12597Bielsko-Biała: ambasada Izraela mówi o ataku, organizatorzy zaprzeczają. Co wydarzyło się na turnieju judo?

Gościem Radia Wnet był Tomasz Chmielniak, prezes Podbeskidzkiego Towarzystwa Sportowego Janosik w Bielsku-Białej, organizatora międzynarodowego turnieju judo „Pokonujemy Granice”. W rozmowie odniósł się do głośnych oskarżeń o rzekomy atak słowny i fizyczny na izraelską drużynę.Turniej odbył się 10 stycznia i był już jego czternastą edycją. W zawodach wzięło udział blisko 1200 młodych judoków z 14 krajów i 115 klubów, rywalizujących w kategoriach wiekowych od U9 do U18.– „To jeden z największych turniejów judo w Europie, oparty na zasadach fair play, szacunku i wartościach wychowawczych” – podkreślał Chmielniak.Dzień po zawodach ambasada Izraela opublikowała w serwisie X wpis, w którym informowała o rzekomym „brutalnym incydencie” wobec izraelskiej drużyny, w tym dzieci i młodzieży. Organizatorzy turnieju stanowczo zaprzeczają tej narracji.– „Z pełną odpowiedzialnością mówię: takie zdarzenia nie miały miejsca. Nikomu z zawodników z Izraela nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo” – oświadczył prezes Janosika.Jak relacjonował, źródłem zamieszania była jedna kontrowersyjna sytuacja sportowa. Po remisowej walce polskiego zawodnika z judoką z Izraela sędzia wskazał zwycięstwo Polaka. Z decyzją nie zgodzili się trenerzy klubu Golden Fighters z Izraela.– „Trenerzy zakłócili porządek zawodów, weszli na matę i podeszli do stolika sędziowskiego. Nie reagowali na wezwania do zejścia z maty” – opisywał Chmielniak.Według jego relacji, w trakcie interwencji doszło do rękoczynów ze strony trenerów izraelskiego klubu.– „Jeden z trenerów zaatakował sędziego, drugi się włączył. Nasz sędzia został przewrócony i uderzony w twarz” – powiedział prezes Janosika.Na miejsce wezwano policję, która przesłuchała obie strony. Decyzją organizatorów oraz sędziego głównego klub Golden Fighters został zdyskwalifikowany za naruszenie zasad dyscypliny i fair play.– „To było wyłącznie posunięcie dyscyplinarne. Drugi klub z Izraela normalnie walczył do końca turnieju, odbierał medale, a dzień później brał udział we wspólnym treningu u nas w klubie” – podkreślał rozmówca Radia Wnet.Chmielniak zdecydowanie odrzucił oskarżenia o antysemityzm czy ataki na dzieci i młodzież.– „Nic takiego się nie wydarzyło. Narracja o ataku 12 osób, obrażaniu dzieci czy zakazie treningów jest nieprawdziwa. Wszystko widać na nagraniach” – zaznaczył.Jak dodał, jeden z trenerów Golden Fighters miał wystąpić w izraelskich mediach, przedstawiając – zdaniem organizatorów – nieprawdziwą wersję zdarzeń.Sprawą zajęły się zarówno izraelska ambasada, jak i federacje judo. Organizatorzy przekazali nagrania oraz pełną dokumentację.– „Jesteśmy w stałym kontakcie z ambasadą Izraela i Izraelską Federacją Judo. Mamy zapewnienie, że jeśli nasza wersja się potwierdzi, wobec trenera zostaną wyciągnięte konsekwencje” – mówił prezes Janosika.Na zakończenie rozmowy Chmielniak podkreślił sportowy sukces zawodów.– „Poziom był bardzo wysoki. Drużynowo wygrał zespół z Ukrainy, Janosik był drugi, a bardzo wielu polskich zawodników stanęło na podium” – podsumował.

Jan 13, 202613 min

Ep 12596Bliski Wschód patrzy na Iran. Kazimierz Gajowy: Upadek Teheranu zmieni wszystko

Gospodarz Studia Bejrut, Kazimierz Gajowy, relacjonował na antenie Radia Wnet sytuację w Libanie i na całym Bliskim Wschodzie, patrząc na wydarzenia w Iranie z perspektywy regionu najbardziej uzależnionego od stabilności Teheranu. Rozmowę rozpoczął od obrazu codzienności w Libanie, dalekiej od stereotypów pustynnego klimatu. Bejrut i okolice mierzą się obecnie z gwałtownymi opadami deszczu, a w górach pojawił się śnieg.Ulice w Bejrucie zamieniły się w rzeki. Z jednej strony cieszymy się, bo woda jest błogosławieństwem dla tego regionu, ale co za dużo, to niezdrowo, zwłaszcza gdy wszystko spada w jedną noc– mówił Gajowy. Śnieg pojawił się także w rejonach górskich, m.in. w okolicach sanktuarium św. Szarbela i miejscowości Laklouk, znanej z ośrodków narciarskich.Po tym wstępie rozmowa przeszła do polityki i bezpieczeństwa. Gajowy zaznaczył, że Liban z ogromną uwagą obserwuje sytuację w Iranie, bo ewentualne zmiany w Teheranie miałyby bezpośredni wpływ na cały region.Dla nas w Libanie to jest wielki znak zapytania. Hezbollah jest podłączony do Iranu grubą kroplówką – finansową i militarną. Gdyby reżim ajatollahów się osłabił, być może za kilka miesięcy nie będziemy nawet pamiętać, że taka organizacja istniała– stwierdził. Jak tłumaczył, osłabienie Iranu oznaczałoby nie tylko koniec dominacji Hezbollahu w Libanie, ale także daleko idące zmiany w Syrii i w całym układzie sił na Bliskim Wschodzie.To, co stanie się w Iranie, wpłynie nie tylko na Liban, ale na wszystkich naszych sąsiadów. To byłby początek niewyobrażalnych zmian– mówił korespondent Radia Wnet.Gajowy odniósł się także do możliwego scenariusza rozpadu Iranu jako jednolitego państwa. Przypomniał, że Persowie stanowią jedynie około 60–65 procent społeczeństwa, a znaczną część kraju zamieszkują m.in. Azerowie i Kurdowie.Gdy znika siła, która to wszystko spaja, podziały zaczynają odżywać. Jestem przekonany, że na tym elemencie Iran chcą rozegrać Amerykanie i Izraelczycy– ocenił.Pytany o prawdopodobieństwo zmiany władzy w Teheranie, Gajowy zachował ostrożność.Daję temu pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Stany Zjednoczone i Izrael analizują, czy to już ten moment. Jeśli uznają, że tak, zmiany mogą być bardzo szybkie– powiedział./fa

Jan 13, 202615 min

Ep 12595Marcin Romanowski: Polska jest laboratorium liberalnego bezprawia

Poseł Marcin Romanowski uważa, że Donald Tusk jest przedstawicielem wrogich wobec konserwatyzmu sił rodem z Brukseli. Wg polityka Polska stała się laboratorium liberalnego bezprawia.

Jan 13, 202622 min

Ep 12594Londyn na trasie prezydenta. Kulisy wizyty Karola Nawrockiego

Korespondent Radia Wnet w Wielkiej Brytanii Alex Sławiński relacjonował na antenie wizytę prezydenta RP Karol Nawrocki w Londynie. Była to pierwsza oficjalna wizyta nowego prezydenta w Wielkiej Brytanii, która zgromadziła setki przedstawicieli Polonii w gmachu Muzeum Armii Narodowej.Wczoraj mieliśmy znakomite spotkanie prezydenta z Polonią. Dzisiaj druga część wizyty – rozmowy z premierem Keirem Starmerem na najwyższym poziomie politycznym– mówił Sławiński.Jak podkreślał, wybór miejsca nie był przypadkowy. Muzeum Armii Narodowej to przestrzeń silnie związana z polską historią wojenną – kilka lat temu odsłonięto tam popiersie generała Andersa.Jako głowa państwa i zwierzchnik sił zbrojnych prezydent był w idealnym miejscu. Pod popiersiem generała Andersa złożył wpis do księgi pamiątkowej– relacjonował korespondent.W spotkaniu wzięli udział ministrowie z Kancelarii Prezydenta oraz przedstawiciele polskiej dyplomacji. Choć Wielka Brytania nie ma obecnie urzędującego polskiego ambasadora, obecny był przedstawiciel dyplomatyczny. Ważnym elementem uroczystości było wręczenie odznaczeń osobom szczególnie zasłużonym dla Polonii.Pojawiła się cała śmietanka Polonii. Moi znajomi odebrali medale z rąk prezydenta– mówił Sławiński.Oficjalna część spotkania trwała około półtorej godziny, ale – jak zaznaczył korespondent – to, co wydarzyło się później, zrobiło największe wrażenie.Część nieoficjalna trwała dobre dwie godziny. Prezydent z każdym się witał, ściskał ręce, robił zdjęcia. Ochrona co chwilę prosiła, by ludzie się cofnęli– relacjonował.Według Sławińskiego prezydent Nawrocki wielokrotnie podkreślał rolę Polonii jako nieformalnych ambasadorów Polski w Wielkiej Brytanii.Powiedział wprost, że to my jesteśmy ambasadorami polskości, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie ma tu dziś ambasadora. I było widać, że jest dumny z tego, co Polonia wnosi– zaznaczył.Na koniec Sławiński porównał wizytę Karola Nawrockiego z wcześniejszymi wizytami prezydenta Andrzeja Dudy w Londynie.Tamte spotkania były bardzo oficjalne. Tutaj widzieliśmy bezpośredniość i otwartość. Prezydent Nawrocki jest blisko ludzi, nikogo nie pominął ani nie zignorował– ocenił. Jak dodał, to właśnie ta „ludzka” strona prezydentury zrobiła na Polonii największe wrażenie.To nie jest polityk od przecięcia wstęgi i odjazdu limuzyną. To człowiek, który naprawdę chce być z ludźmi– podsumował korespondent Radia Wnet./fa

Jan 13, 20268 min

Ep 12593Iran bez stereotypów. Jacek Torbicz: To kraj gościnny, ale bez wolności

Gościem Poranka Radia Wnet był Jacek Torbicz – były dziennikarz, dziś przewodnik i podróżnik, który w ubiegłym roku odwiedził Iran. W rozmowie przedstawił obraz kraju daleki od dominujących w Europie stereotypów: jednocześnie nowoczesnego i głęboko zniewolonego politycznie.Iran to kraj słoneczny, piękny, pełen życzliwych ludzi. Ale brakuje tam demokracji, wolności i wielu podstawowych praw– mówił Torbicz, wspominając swój pobyt w Teheranie i innych miastach.Jak podkreślał, na co dzień nie czuje się tam atmosfery strachu znanej z najbardziej brutalnych dyktatur. Irańczycy – jego zdaniem – otwarcie krytykują władzę i nie boją się rozmów o polityce, także z cudzoziemcami.Nie ma tam takiego strachu jak w Korei Północnej czy Turkmenistanie. Irańczycy dosyć otwarcie mówią, że im się to nie podoba. Pod tym względem nie czuje się tej autorytarności na co dzień– relacjonował.Jednocześnie Torbicz zwracał uwagę na niezwykłą gościnność społeczeństwa. Opisywał Iran jako kraj bardzo bezpieczny, czysty i uporządkowany, w którym podróżnicy – także samotne kobiety – mogą liczyć na pomoc i zaproszenia do domów.To kraj, po którym samotna kobieta może podróżować tygodniami i ani razu nie zapłacić za hotel, bo ciągle ktoś ją zaprasza do siebie– mówił.Rozmowa zeszła także na polityczną złożoność Iranu. Torbicz przypomniał, że według badań holenderskiego ośrodka GAMA około 20 proc. Irańczyków popiera władzę, a większość społeczeństwa pozostaje niezdecydowana lub krytyczna wobec reżimu. Zaznaczył jednak, że system nie jest prostą dyktaturą jednego człowieka.To nie jest tylko jeden dyktator i jego gwardia. To bardziej złożony system. W Iranie odbywają się wybory parlamentarne i prezydenckie, choć oczywiście kandydaci są wcześniej dopuszczani przez najwyższego przywódcę– tłumaczył.Prowadzący przypomniał jednak, że sama obecność wyborów nie czyni systemu demokratycznym, przywołując analogie z krajami bloku wschodniego. Torbicz przyznał, że do prawdziwej demokracji Iranowi bardzo daleko, a protesty – także te krwawo tłumione – są tego dowodem./fa

Jan 13, 202610 min

Ep 12592Każdy Polak zapłaci 70 tys. zł. Wojciech Dąbrowski o dyrektywie budynkowej UE

Gościem Poranka Radia Wnet był Wojciech Dąbrowski, prezes Fundacji Security Energy Technology (SET) i były prezes PGE. W rozmowie przedstawił wnioski z raportu dotyczącego skutków wdrożenia unijnej dyrektywy o charakterystyce energetycznej budynków. Jego zdaniem dokument ten stanie się jednym z najbardziej kosztownych i dotkliwych elementów Zielonego Ładu.To kolejny dokument wyprodukowany przez urzędników Unii Europejskiej w ramach projektu Fit for 55. Dziś można go określić jako quasi-ideologiczny, bo nie przynosi korzyści ekonomicznych, a prowadzi do drenowania kieszeni społeczeństw– mówił Dąbrowski.Jak wyjaśnił, dyrektywa zakłada, że do 2050 roku wszystkie budynki w Polsce – publiczne i prywatne – mają stać się zeroemisyjne. Już od 2028 roku wymóg ten obejmie budynki publiczne, a od 2030 wszystkie nowe inwestycje. Oznacza to obowiązkową termomodernizację, wymianę źródeł ogrzewania, przebudowę sieci ciepłowniczych oraz montaż fotowoltaiki na niemal każdym budynku.W naszym raporcie wyliczyliśmy, że koszt wdrożenia tej dyrektywy dla polskiej gospodarki wyniesie około 2,5 biliona złotych. Statystycznie każdy Polak zapłaci za to około 70 tysięcy złotych– podkreślił prezes Fundacji SET.Największym obciążeniem ma być termomodernizacja budynków, której koszt oszacowano na około 2 biliony złotych. Do tego dochodzi modernizacja systemów ciepłowniczych oraz wymiana indywidualnych źródeł ciepła. Od 2040 roku nie będzie bowiem można ogrzewać domów ani gazem, ani węglem.Najpierw wydaliśmy ogromne pieniądze na dotowanie kotłów gazowych, żeby ludzie odchodzili od węgla. A dziś słyszymy, że w 2040 roku te kotły trzeba będzie wyrzucić z domów i zastąpić je nie wiadomo czym– mówił Dąbrowski.W jego ocenie obowiązkowy charakter dyrektywy doprowadzi także do presji inflacyjnej. Ograniczona liczba firm wykonawczych i narzucone terminy spowodują gwałtowny wzrost cen usług modernizacyjnych.Jeśli coś jest obowiązkowe i w określonym czasie, to koszty zawsze rosną. Firmy będą wiedziały, że jest presja czasu– zaznaczył.Szczególnie krytycznie odniósł się do skutków dyrektywy dla polskiego ciepłownictwa, które – jak przypomniał – jest największym systemem tego typu w Europie i funkcjonuje inaczej niż w krajach południa.Sektor ciepłowniczy również ma być bezemisyjny. Skąd przedsiębiorstwa mają wziąć pieniądze na te inwestycje? Od klientów. W tej dyrektywie nie ma realnych dotacji unijnych– stwierdził.Dąbrowski zwrócił też uwagę, że ogromna część środków wydanych na transformację trafi poza Polskę – głównie do Azji i Niemiec – ponieważ krajowy przemysł nie produkuje kluczowych technologii, takich jak panele fotowoltaiczne czy pompy ciepła. Jak wskazał, „te 2,5 biliona złotych w dużej mierze wyjedzie z Polski. To wsparcie dla gospodarek innych krajów, a nie naszej”.W rozmowie pojawił się także wątek ograniczenia prawa własności. Według zapowiedzi dyrektywa może uniemożliwić sprzedaż budynków niespełniających wymogów energetycznych.Mówi się wprost o zakazie zbywania takich budynków. To twardy wymóg, który już funkcjonuje w niektórych krajach południowej Europy– zaznaczył prezes SET.Na koniec Dąbrowski ocenił, że Europa – przy najdroższej energii na świecie – traci konkurencyjność wobec USA i Chin, a Polska szczególnie boleśnie odczuje skutki tej polityki.Brakuje długofalowej strategii energetycznej. Płacimy dziś 30–40 procent ceny energii za politykę klimatyczną. Jeśli to się nie zmieni, kolejne zakłady będą znikały z Polski– ostrzegł./fa

Jan 13, 202620 min

Ep 12591Kijów pod ostrzałem. Dmytro Antoniuk: Ten atak obserwuję z okna

W rozmowie na antenie Radia Wnet Dmytro Antoniuk, korespondent na Ukrainie, opisał noc zmasowanych rosyjskich ataków rakietowych i dronowych, które objęły niemal cały kraj. Jak relacjonował, ostrzał rozpoczął się wieczorem i trwał przez całą noc – zarówno w Kijowie, jak i w innych regionach Ukrainy.W ciągu jednej godziny Rosja wystrzeliła na Charków i w inne regiony Ukrainy około 20 rakiet balistycznych. To jest niestety kolejny rekord– mówił Antoniuk, podkreślając skalę i intensywność ataku.Dziennikarz zwrócił uwagę, że mimo zachodnich sankcji Rosja wciąż produkuje i używa nowoczesnych rakiet, w których – jak zaznaczył – znajdują się komponenty pochodzące z krajów Europy, USA czy Japonii. W trakcie rozmowy sam doświadczał skutków bombardowań: w Kijowie wprowadzono awaryjne wyłączenia prądu, a przy temperaturze sięgającej –15 stopni mieszkańcy pozostali bez ogrzewania.Przez całą noc słyszeliśmy eksplozje. W tej chwili nie ma prądu, jest woda, ale sporadycznie, nie ma ogrzewania, a za oknem mamy minus 15– relacjonował.Antoniuk opisywał też codzienność miasta dotkniętego wojną: zbombardowany basen, wybite szyby, zniszczoną infrastrukturę. Zaznaczył jednak, że sytuacja cywilów – choć dramatyczna – nie może być porównywana z warunkami, w jakich funkcjonują ukraińscy żołnierze na froncie.To, co mamy w naszych mieszkaniach, nie jest porównywalne z tym, co mają nasi obrońcy na linii frontu. Przy minus 20 stopniach można sobie wyobrazić, w jakich warunkach walczą– podkreślił.Na pytanie o skuteczność obrony przeciwlotniczej Antoniuk odpowiedział z ostrożnym optymizmem. Jego zdaniem fakt, że w wielu miastach wciąż jest woda i częściowo działa ogrzewanie, świadczy o tym, że Ukraina nadal jest w stanie się bronić.My mamy czym się bronić i bronimy się. Bo inaczej od grudnia nie byłoby nic i po prostu zamarzlibyśmy w naszych mieszkaniach– zaznaczył./fa

Jan 13, 202612 min

Ep 12590Mercosur, strefy wpływów i Iran. Ryszard Czarnecki: Polska nie odrobiła pracy domowej

Umowa handlowa UE–Mercosur to nie tylko zagrożenie dla rolnictwa, ale także niewykorzystana szansa dla kluczowych branż polskiej gospodarki – przekonuje b. europoseł PiS.

Jan 12, 202617 min

Ep 12589Czy budżet na 2026 r. może nie wejść w życie? Komentarz dra Janusza Wdzięczaka

Potencjalny wpływ ostrego sporu politycznego w Polsce na finanse państwa, perspektywy gospodarki rosyjskiej. Omawia ekonomista.

Jan 12, 202617 min

Ep 12588Polskie wydania Agathy Christie, krakowskie szopki i jazzowy Młynarski – Cała naprzód 12.01.2025 r.

Aleksandra Zastępa (Wydawnictwo Publicat) opowiada o niesłabnącej popularności twórczości Agathy Christie w 50. rocznicę śmierci brytyjskiej pisarki. Przywołuje badania wskazujące, że większość czytelników jej prozy, to osoby młode. Jak mówi, popyt na nowe wydania rośnie, a Wydawnictwo Publicat na prośbę miłośników Christie ma w swojej kolekcji już 50 pozycji literackich. Następnie łączymy się z Moniką Januszek-Surdacką, kierowniczką Domu Kuncewiczów, oddziału Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym. Nasz gość zaprasza słuchaczy na wystawę szopek krakowskich autorstwa Andrzeja Koska. Zdradza, że w prezentowanych pracach można dostrzec elementy architektury Kazimierza Dolnego! Ekspozycja trwa do 2 lutego.Na koniec kierujemy się do Katowic. Tam w sali koncertowej NOSPR, 2 lutego odbędzie się koncert projektu Młynarski. Bynajmniej, w którym oprócz Myrczek & Schmidt Quintet wystąpią: Krzysztof Herdzin, Ewa Bem, Aga Zaryan i orkiestra AUKSO. O swoich interpretacjach Młynarskiego na jazzowo opowiada Piotr Schmidt.

Jan 12, 202636 min

Ep 12587Iran na rozdrożu, Trump podnosi stawkę. Ekspert: eskalacja możliwa, ale nie musi oznaczać wojny

Masowe protesty w Iranie, setki ofiar śmiertelnych i coraz ostrzejsza retoryka Waszyngtonu wobec Teheranu zwiększają ryzyko poważnej eskalacji. Jak podkreśla dr Krzysztof Winkler z Warsaw Enterprise Institute, Stany Zjednoczone mają do dyspozycji szeroki wachlarz narzędzi – od sankcji po cyberataki – a otwarta wojna nie jest jedynym scenariuszem.

Jan 12, 202616 min

Ep 12586Agatha Christie 50 lat po śmierci: nowi czytelnicy, nowe wydania i wciąż żywe zagadki

W rocznicę śmierci brytyjskiej pisarki Aleksandra Zastępa (Wydawnictwo Publicat) mówi o nowych wydaniach, sile ekranizacji i fenomenie młodych fanów.Niesłabnąca popularnośćAleksandra Zastępa przypomina, że wszystko zaczęło się od powieści „Tajemnicza historia w Styles”, wydanej w 1920 roku. Z tej okazji Wydawnictwo Publicat zamierzało na nowo wydać 10 powieści Agathy Christie. Jednak reakcje czytelników pokrzyżowały te plany. Wraz z kolejnymi książkami, fani Agathy Christie domagali się więcej:Nie spodziewaliśmy się, że nadal jakby nowe wydanie może budzić tyle emocji. W tym momencie wydać, że w tej kolekcji jest już ponad 50 tytułów. Mamy nadzieję, że wydamy wszystkie, także pisane pod pseudonimem. I czytelnicy cały czas chcą więcej, pytają, dlaczego tak wolno wydajemy, a wydajemy około 8 tytułów rocznie.Jak wskazują badania, dzieła Agathy Christie cały czas zyskują nowych czytelników. Co ciekawe, najchętniej po twórczość brytyjskiej pisarki sięgają młodzi:Są to młode osoby w wieku od 13 do 24 lat, dla których często jest to w ogóle pierwsze zetknięcie z królową kryminałów. Bardzo dużo osób wskazało, że poznaje Agatę Christie dzięki szkołom, bo zdaje się, że trzy powieści w tym momencie są na liście lektur nieobowiązkowych. Te same badania wykazują, że czytelnicy najbardziej kochają twórczość Christie za bohaterów, których stworzyła. Wymieniają przede wszystkim Herculesa Poirot, a niewiele za nim plasuje się Panna Marple. Nie bez znaczenia są też filmowe adaptacje jej twórczości. Co ciekawe też, wiele osób wskazało na to, że uwielbia książki Agaty Christie za ich krótką formę, krótką treść, że to są książki często przeczytania na raz. Zresztą sama Agata mówiła, że według niej dobra książka powinna mieć mniej niż 300 stron. Także faktycznie te jej książki gdzieś około tej liczby oscylują i wielokrotnie są właśnie polecane jako takie książki na jeden długi zimowy wieczór. Miłośniczka surfingu i archeologiiŻyciorys Agathy Christie można zaliczyć do tych barwniejszych. Pisarka wiele podróżowała, co po części związane było z postacią jej drugiego męża sir Maxa Mallowana, który był archeologiem. Jej powieści są też osadzone w Mezopotamii czy w Jordanii, w Petrze, gdzie ten krajobraz jest naprawdę świetnie oddany, świetnie opisany. Można naprawdę poczuć żartego słońca, który uderza z nieba. I naprawdę świetnie odwzorowany klimat, ludzi, zwyczaje, kulturę. Także faktycznie widać, że ona była tam, przeżyła.~ zauważa nasza rozmówczyni. Redaktor Małgorzata Kleszcz dodaje, że Agatha Christie uznawana jest za jedną z pierwszych kobiet, które surfowały na stojąco! Z jej burzliwego życiorysu można wyciągnąć też wątek jej pracy w aptece i w szpitalu polowym, co uczyniło ją specem w zakresie trucizn. Chociaż z tego, co pamiętam, to też powiedziała, że najdziwniejsze pomysły przychodziły jej podczas zmywania naczyń, że to była prawdziwa tortura i faktycznie podczas zmywania naczyń wymyślała wiele historii. Drugie życie Herculesa PoirotCo ciekawe, choć najsłynniejszy bohater powieści Agathy Christie zginął w powieści Kurtyna, to miłośnicy belgijskiego detektywa mają szansę przeczytać kolejne książki, w których Poirot rozwiązuje nowe zagadki. Mowa tu o serii powieści autorstwa Sophie Hannah, brytyjskiej powieściopisarki, która uzyskała zgodę od właściciela praw autorskich Agathy Christie na kontynuowanie jego przygód w nowych pozycjach czytelniczych. To sprawia, że ten bohater cały czas jest żywy gdzieś tutaj w tej naszej współczesnej popkulturze i ma szansę docierać do nowych ludzi.~ puentuje Aleksandra Zastępa. /ab

Jan 12, 202613 min

Ep 12585O wolnych konopiach raz jeszcze - Sekcja Lewacka - 08.01.2026 r.

Gościem audycji ponownie jest Andrzej Dolecki, prezes stowarzyszenia Wolne Konopie.

Jan 12, 202648 min

Ep 12584My szukamy luster w kosmosie – Łukasz Kucharczyk o Lemie, który wciąż czyta nas lepiej niż my siebie

Rozmówcą Jakuba Duszaka jest Łukasz Kucharczyk – autor rozprawy doktorskiej Granice ciała. Somapoetyka w twórczości Stanisława Lema oraz książek z gatunku fantastyki (Granty i smoki i Wszystkie drogi prowadzą), a także doktor nauk humanistycznych i adiunkt w Katedrze Literatury XX wieku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.W rozmowie na antenie Radia Wnet, pisarz dogłębnie omawia życie i twórczość Stanisława Lema. Na początku zaznacza:W dalszym ciągu Stanisław Lem, w kontekście wszystkich wznowień jego ksiażek, to jest jeden z najchętniej czytanych pisarzy, nie tylko fantastycznych, ale pisarzy w ogóle w Polsce.Lem i obcyRozważając sposób, w jaki Stanisław Lem konstruował postacie i byty pozaziemskie, Łukasz Kucharczyk zwraca uwagę, że pisarz odrzucał popularną w fantastyce wizję kosmosu jako zbioru egzotycznych, lecz w gruncie rzeczy ziemskich światów:My szukamy luster w kosmosie. I tak naprawdę we wszystkich tych opowieściach, całej twórczości jedyne co ludzkość znajduje to tylko lustra.~ mówi literaturoznawca, odwołując się do słynnej sceny z Solaris, w której bohaterowie uświadamiają sobie, że wyprawy kosmiczne nie służą poznaniu Innego, lecz potwierdzaniu własnych wyobrażeń. W tym sensie Lem polemizuje z popkulturową fantastyką spod znaku Gwiezdnych wojen i Star Treka, gdzie planety i ich mieszkańcy są jedynie fantastycznymi wariantami Ziemi.Lem a socjalizmAnalizując wątki życia czołowego przedstawiciela polskiej literatury fantastycznej, Łukasz Kucharczyk uznaje, że komunistyczne akcenty dostrzegalne we wczesnych dziełach Lema nie świadczą o prosocjalistycznym wyrazie ogółu jego twórczości:Wydaje mi się, że to była bardziej młodzieńcza, powojenna wiara w odbudowę tego świata. Ona została szybko utrącona, zresztą to bardzo szeroko też jest opisywane w lemowskiej twórczości, szczególnie tej groteskowej.~ stwierdza pisarz i w tym kontekście wspomina Ijona Tichy'ego bohatera Dzienników gwiazdowych. W jednym z tych opowiadań, podróżnik międzygalaktyczny trafia na planetę, na której funkcjonuje Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego – maszyna mająca za zadanie zaprowadzić porządek absolutny.Kończy się to tym, że po prostu wszyscy mieszkańcy są przekształceni w estetyczne, bardzo ładnie do siebie pasujące desenie, które zdobią całą planetę. Więc jakby to jest już jeden z pierwszych i nie jedynych w symboli naigrywania się Lema z tych błędów i wypaczeń socjalizmu.~ interpretuje Łukasz Kucharczyk.Lem przez pryzmat pamięciJak mówi nasz gość, w dziełach Lema nie brakuje też wątków autobiograficznych. Istnieje podejrzenie, że młody Stanisław przebywał w lwowskim getcie. Według prof. Agnieszki Gajskiej Solaris można interpretować właśnie poprzez pryzmat pamięci:Solaris to są widma de facto, prawda? Widma ludzi, których odeszli, widma być może traum wojennych.~ mówi rozmówca./ab

Jan 12, 202648 min

Ep 12583Program Wschodni 10.01.2026 r. : mrozy i brak ogrzewania w Kijowie; skutki rosyjskiego uderzenia Oresznikiem we Lwów

Boże Narodzenie na Ukrainie. Wspomnienie o Stanisławie Lemie w związku z Dniem Fantastyki w Radiu Wnet.

Jan 12, 202650 min

Ep 12582Prof. Tomasz Grosse: UE nie jest w stanie ochronić Grenlandii przed wpływami Chin i Rosji

Analityk ds. międzynarodowych prof. Tomasz Grosse ocenia, że Europa stoi przed realnym wyborem: albo Grenlandia będzie kontrolowana przez USA, albo przez Rosję i Chiny.

Jan 12, 202618 min

Ep 12581O Wacławie Kostku-Biernackim - Nieregularnik literacki - 11.01.2026 r.

Dlaczego Wacław Kostek-Biernacki bywa demonizowany? Jak rzutowała na jego życiorys działalność w Polskiej Partii Socjalistycznej i służba legionowa? Dokąd trafił po II wojnie światowej? Te kwestie omówi Krzysztof Drozdowski, autor biografii "Wacław Kostek-Biernacki. Człowiek do zadań specjalnych". Natomiast o schyłku rządów króla Władysława Jagiełły w kontekście kolejnych etapów konfliktu polsko-krzyżackiego - ogniskującego na niemal całą Europę - opowie Jana Wernik, który pieczołowicie przedstawił ten okres na kartach swojej powieści historycznej zatytułowanej "W imię króla, w imię mistrza".

Jan 12, 20261h 1m

Ep 12580Ziobro otrzymał azyl na Węgrzech. Co to oznacza prawnie?

Mecenas Bartosz Lewandowski, pełnomocnik byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry poinforował w poniedziałek, że jego klient uzyskał ochronę międzynarodową i azyl polityczny na Węgrzech w związku z naruszeniami praw i wolności gwarantowanych prawem międzynarodowym na terytorium Polski.Azyl został przyznany przez rząd węgierski na podstawie ustawy o prawie do azylu z 2007 roku, w związku z działaniami prokuratury i służb podległych rządowi, które – jak wskazuje pełnomocnik – nosiły znamiona politycznie motywowanych represji, w tym zapowiadane unieważnienie paszportów oraz pozbawienie środków do życia w wyniku zabezpieczenia majątkowego.W rozmowie na antenie Radia Wnet dr Michał Sopiński – prawnik, doktor nauk prawnych i rektor Akademii Sprawiedliwości – przedstawił szczegółową analizę prawną tej decyzji oraz jej konsekwencji dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.Ochrona międzynarodowa wobec byłego ministra sprawiedliwości została już udzielona. Mamy oficjalną notę dyplomatyczną rządu węgierskiego skierowaną do Parlamentu Europejskiego, że taka ochrona została przyznana jeszcze w grudniu– wskazał. Jak tłumaczył Sopiński, azyl – a precyzyjniej ochrona międzynarodowa – opiera się na węgierskiej ustawie o prawie do azylu z 2007 roku, podobnej do regulacji obowiązujących w innych państwach UE.Dlaczego areszt może okazać się nieskutecznyZdaniem prawnika nawet ewentualna decyzja polskiego sądu o tymczasowym aresztowaniu Ziobry nie przełoży się na jego zatrzymanie.Nawet jeśli sąd zdecyduje o trzymiesięcznym areszcie, nie będzie się dało pana Zbigniewa Ziobry aresztować, bo przebywa na Węgrzech– dodał.Kolejnym krokiem formalnym byłby Europejski Nakaz Aresztowania, jednak – jak zauważa Sopiński – i tu sprawa nie jest oczywista.Sędzią orzekającym w sprawach ENA jest sędzia Dariusz Łubowski, jedyny w Polsce specjalista w tej dziedzinie. Już widzieliśmy, jaki jest jego pogląd na te kwestie– wskazał.Nawet w przypadku wydania ENA ostateczna decyzja należałaby do sądu węgierskiego.Państwo węgierskie przeprowadzi własną procedurę i bardzo możliwe, że – jak w innych podobnych sprawach – odmówi wydania, wskazując na upolitycznienie postępowania– powiedział.Po co był azyl?Na pytanie, dlaczego Ziobro zdecydował się na wyjazd na Węgry, Sopiński odpowiadał jednoznacznie:„Żeby złożyć wniosek o azyl i ochronę międzynarodową, trzeba pojawić się na terytorium danego państwa. Bez pobytu na Węgrzech nie mógłby takiego wniosku złożyć”.Azyl – w jego ocenie – zmienia całą logikę postępowania prowadzonego w Polsce.Budowanie spirali represji wobec kogoś, kto i tak jest nieuchwytny i ma status uchodźcy politycznego, nie jest skuteczną metodą polityczną. To raczej droga do własnego ośmieszenia– powiedział.Sądy pod presją politycznąW dalszej części rozmowy dr Sopiński szeroko mówił o stanie polskiego sądownictwa.Prawo do sądu obowiązuje dziś w różnym stopniu – w zależności od tego, kogo dotyczy sprawa– mówił. Jego zdaniem ostatnie lata pokazały wyraźne upolitycznienie prokuratury i sądów w sprawach dotyczących polityków.„Gdy sprawa dotyczy byłego ministra, premiera czy prezesa dużej spółki, pojawiają się ogromne naciski – z centrali rządowej i z Ministerstwa Sprawiedliwości.”Przywołał konkretne przykłady selektywnego stosowania aresztów.Osoby skazane nieprawomocnie na wielomiesięczne kary pozostają na wolności, a wobec osób, którym dopiero stawia się zarzuty, stosuje się wielomiesięczne areszty wydobywcze– zwrócił uwagę.Zdaniem Sopińskiego najpoważniejszym problemem jest dziś załamanie zasady pewności prawa.Prawo albo obowiązuje, albo nie obowiązuje. Jeśli działa wybiórczo, podważa swoją podstawową wartość– powiedział.W jego ocenie obecna sytuacja oznacza historyczny regres.„Cofnęliśmy się w praktyce ochrony prawnej do czasów sprzed przywileju ‘neminem captivabimus’. To podważa sens mówienia o praworządności w nowoczesnym państwie”.Rozmowę zakończył gorzką refleksją:„Być może kończy się ten powojenny sen o europejskiej praworządności, a wchodzimy w epokę nowych, autorytarnych metod, które dopiero zdefiniują XXI wiek”./fa

Jan 12, 202618 min

Ep 12579UE chyli się ku upadkowi? "Jej ratowanie proponowałbym zacząć od uwolnienia innowacji"

Czy umowa UE-Mercosur jest korzystna dla kogokolwiek oprócz Niemiec? Czy warto rozważyć referendum ws. dalszego członkostwa Polski w Unii? Mówi europoseł PiS Piotr Müller.

Jan 12, 202624 min

Ep 12578Prof. Andrzej Nowak: Do wyborów w 2027 r. Jarosław Kaczyński musi pozostać zwornikiem Prawa i Sprawiedliwości

Historyk prof. Andrzej Nowak nie ma wątpliwości, że partie prawicowe muszą podjąć się współpracy dla Polski i dobra wspólnego. Widzi konieczną rolę Jarosława Kaczyńskiego jako zwornika wewnątrz PiS.

Jan 12, 202624 min

Ep 12577Relacje z USA na krawędzi. Adam Bielan: Rząd igra z bezpieczeństwem

W rozmowie na antenie Radia Wnet Adam Bielan odniósł się zarówno do polityki międzynarodowej, jak i do wewnętrznych sporów w Polsce. Jednym z głównych tematów była możliwość wizyty prezydenta Donald Trump w Polsce oraz stan relacji polsko-amerykańskich.„Sprowadzenie prezydenta Stanów Zjednoczonych jest bardzo trudne. Donald Trump w tej drugiej kadencji rzadko opuszcza USA, a dodatkowo w Stanach rozpędza się kampania przed wyborami do Kongresu. Prawdopodobieństwo takiej wizyty nie jest bardzo duże, ale to nie znaczy, że nie należy się starać.”Bielan podkreślał, że Trump dobrze wspomina swoją wizytę w Polsce z 2017 roku, a nasz kraj wciąż jest wskazywany przez Amerykanów jako wzór w kwestii wydatków obronnych.„Polska wydaje blisko 5 procent PKB na obronę i jest wielokrotnie wskazywana przez amerykańskich przywódców jako pozytywny przykład. Jest na czym budować.”Brak ambasadora jako sygnał politycznyEurodeputowany PiS nie miał wątpliwości, że nieobsadzone stanowisko ambasadora RP w Waszyngtonie to poważny problem.„Kraje nie wysyłają ambasadorów wtedy, kiedy chcą zasygnalizować partnerom, że stan relacji jest nienajlepszy. W naszym przypadku to jest olbrzymi problem.”Przypominał, że obecny rząd odwołał ambasadora Marka Magierowskiego i przez ponad rok nie potrafi uzgodnić nowej kandydatury z Pałacem Prezydenckim.„Forsowany jest polityk bez przygotowania dyplomatycznego, który w przeszłości słynął z bardzo ostrych ataków na Donalda Trumpa. To w naturalny sposób utrudnia relacje.”Bielan zwracał uwagę, że w tej sytuacji cierpią przede wszystkim interesy Polski.„Mimo bardzo dobrych relacji Pałacu Prezydenckiego z Białym Domem brak ambasadora utrudnia współpracę bilateralną, a dziś potrzebujemy jej jak nigdy wcześniej.”„Bez Ameryki będzie nam bardzo trudno”Wątek bezpieczeństwa powracał wielokrotnie. Bielan nie ukrywał, że bez wsparcia USA Polska nie poradzi sobie w razie eskalacji zagrożeń ze wschodu.„Musimy być jak najsilniejsi sami z siebie, ale doskonale wiemy, że w dającej się przewidzieć perspektywie, bez sojuszu północnoatlantyckiego, a szczególnie bez zaangażowania Stanów Zjednoczonych, w przypadku agresji rosyjskiej będzie nam bardzo trudno.”W tym kontekście krytykował politykę Donald Tusk, zarzucając mu niszczenie relacji z Waszyngtonem.„Ktoś, kto konsekwentnie niszczy te relacje, działa wbrew polskiemu interesowi. Fałszywe oskarżenia wobec Trumpa wracają dziś ze zdwojoną siłą.”PiS przed wyborami: kampania już trwaRozmowa zeszła również na sytuację wewnętrzną Prawa i Sprawiedliwości oraz przygotowania do kolejnych wyborów parlamentarnych.„Zgodnie ze starym powiedzeniem kampania zaczyna się dzień po poprzednich wyborach. Ona już trwa.”Bielan przyznał, że w partii toczy się dyskusja, czy i kiedy wskazać kandydata na premiera, ale podkreślał, że sondaże nie oddają w pełni realnego poparcia.„Sondaże w ostatnich latach bardzo często myliły się na naszą niekorzyść. Tak było również w kampanii prezydenckiej, w której nie dawano szans Karolowi Nawrockiemu.”Jego zdaniem przy niższej frekwencji PiS może utrzymać, a nawet poprawić swój wynik.„Blisko 8 milionów głosów przy frekwencji około 60 procent dawałoby wynik powyżej 40 procent. To trudne, ale wykonalne.”„Największy problem Polski? Złe rządy”Zapytany o główny problem kraju i oś przyszłej kampanii opozycji, Bielan odpowiedział jednoznacznie.„Odpowiedź jest bardzo prosta: złe rządy.”Rozwinął tę tezę, wskazując na kryzys finansów publicznych, ochrony zdrowia i modernizacji armii.„Mamy niewypłacalny NFZ, bankrutujące szpitale, wstrzymywane projekty zbrojeniowe. Przyczyną wszystkiego jest fatalne gospodarowanie finansami publicznymi.”Według europosła PiS naprawa budżetu i przywrócenie stabilności finansów państwa powinny być pierwszym celem po ewentualnym powrocie do władzy.Współpraca z Tuskiem? „Nie do wyobrażenia”Na koniec rozmowy pojawiło się pytanie o możliwość ponadpartyjnej współpracy w sytuacji kryzysowej.„W dramatycznych okolicznościach być może potrzebna byłaby współpraca wszystkich sił politycznych.”Jednocześnie Bielan jasno zaznaczył, że w normalnych warunkach nie widzi takiej możliwości.„Jakiejkolwiek współpracy z człowiekiem, który w tak wielu sprawach okazał się być największym szkodnikiem w naszej historii, nie jestem w stanie sobie wyobrazić.”

Jan 12, 202613 min

Ep 12576Polskie media w przyspieszeniu. Surmacz: Równowaga właśnie się skończyła

Rozmowa z Wojciechem Surmaczem na antenie Radia Wnet szybko zeszła na temat głębokich przetasowań w polskich mediach, zwłaszcza w Grupie Polsat. Jak zauważał dziennikarz, przez lata telewizja ta budowała pozycję medium „środka”, starannie balansującego między różnymi nurtami politycznymi.„Zawsze mówiono, że to jest taka partia Solorza. Ekumenicznie – zawsze była frakcja lewa i prawa. To w dużej mierze zbudowało sukces Telewizji Polsat.”Ten model – jego zdaniem – właśnie się kończy.„Przyszedł Miszczak i się zaczęło”Surmacz wskazywał, że zmiany personalne w strukturach właścicielskich i zarządczych Polsatu nie są przypadkowe i mają realne przełożenie na linię redakcyjną.„Przyszedł pan Miszczak i się zaczęło. Gdy lider zespołu wchodzi do zarządzania, zespół zaczyna grać tak, jak lider śpiewa.”W rozmowie pojawił się wątek wejścia do gry osób kojarzonych z obozem władzy, w tym Aleksandra Grada – byłego ministra skarbu.„Jeżeli taki człowiek zostaje liderem zespołu, to wiadomo, o co chodzi.”W opinii Surmacza trudno mówić tu o przypadku – raczej o świadomym przesuwaniu środka ciężkości w mediach komercyjnych.Koniec „zrównoważonej” telewizjiZdaniem rozmówcy Radia Wnet dotychczasowa pozycja Polsatu jako stacji „zrównoważonej” przestaje być aktualna.„Z tym obiektywizmem to wiadomo, jak jest, ale była to telewizja zrównoważona. To już się skończyło. Teraz są nowe porządki.”W tle tych zmian Surmacz widzi szerszy proces politycznego porządkowania rynku medialnego po zmianie władzy.„Donald Tusk jest politykiem pamiętliwym i konsekwentnym. Te procesy nie dzieją się przypadkiem ani chaotycznie.”Media publiczne: „tam nie ma już co zbierać”Szczególnie gorzko dziennikarz wypowiadał się o sytuacji Telewizja Polska w likwidacji. Jego zdaniem dzisiejsze spory mają w dużej mierze charakter symboliczny.„Tam nie ma już co zbierać. Zostały archiwa, prawa autorskie i infrastruktura. To jest dziś największa wartość.”Surmacz odniósł się także do programów rocznicowych i narracji wokół przejęcia TVP sprzed lat.„To jest materiał dla ludzi o mocnych nerwach. Próba pisania historii od nowa i odwracania uwagi od tego, co dzieje się teraz.”W tym kontekście pojawił się również wątek Jacek Kurski i medialnych rozliczeń z jego okresem kierowania telewizją publiczną.„Zlikwidujmy media publiczne”Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy było przypomnienie tezy, którą Surmacz postawił publicznie kilka lat temu.„Ktoś wpadł na wspaniały pomysł, żeby zlikwidować media publiczne w Polsce – i zróbmy to.”Jak relacjonował, reakcja była gwałtowna.„Prawie mnie wyniesiono związanego i wyrzucono z panelu. Ale dziś, po latach, widzimy, że ten temat wraca, tylko już w zupełnie innym kontekście.”Jego zdaniem obecny stan rzeczy to efekt wieloletnich zaniedbań i upolitycznienia, a nie jednorazowej decyzji.Rynek medialny w przyspieszeniuRozmowa dotknęła także szerszego krajobrazu medialnego: dynamicznego rozwoju nowych projektów telewizyjnych, rozbudowy redakcji i przyspieszenia zmian technologicznych.„Zmiany w mediach następują błyskawicznie. Jedni się rozbudowują, inni znikają, a jeszcze inni próbują na nowo opowiedzieć swoją historię.”W tym sensie – jak sugerował Surmacz – polski rynek medialny wchodzi w fazę ostrego przesilenia, w której dawne podziały i kompromisy przestają obowiązywać.

Jan 12, 202615 min

Ep 12575Polska wieś na straconej pozycji. Marcin Wroński o skutkach umowy Mercosur

Protesty rolników przeciwko umowie handlowej Unii Europejskiej z państwami Mercosur rozlewają się po całej Europie – od Polski, przez Francję, po Irlandię. W rozmowie na antenie Radia Wnet Marcin Wroński nie miał wątpliwości: nazywanie tej umowy „wolnym handlem” jest jego zdaniem nadużyciem.Ten tak zwany wolny handel tak naprawdę z wolnym, uczciwym handlem nie ma nic wspólnego. W konsekwencji zabije rolnictwo polskie i europejskie– mówił. Wroński tłumaczył, że problemem nie jest sama wymiana handlowa, lecz brak symetrii warunków produkcji między rolnikami w Unii a producentami z krajów Mercosur.Gdyby to była uczciwa konkurencja, musielibyśmy mieć takie same warunki prowadzenia działalności rolniczej. A my mamy ETS-y, wysokie koszty pracy, paliwa, restrykcyjne normy, a oni mogą stosować środki zwiększające efektywność produkcji– zaznaczył. Jako przykład podał hormony wzrostu w hodowli bydła czy środki ochrony roślin wycofane w UE.Bydło szybciej przyrasta do wagi, przez co mięso jest tańsze. Ja się dziwię, że premier dziwi się, dlaczego wołowina z Argentyny jest tańsza od polskiej– powiedział.Zdaniem Wrońskiego liberalizacja handlu oznacza również ryzyko dla konsumentów, ponieważ system kontroli importowanej żywności jest niewystarczający.Produkty nie będą badane w 100 procentach. Kontrole są wyrywkowe, a badania pozostałości środków ochrony roślin trwają kilka dni. Gdyby badać każdą partię, mielibyśmy wielotygodniowe korki na granicach– wskazał gość Katarzyny Adamiak. W efekcie – jak podkreślał – surowiec niespełniający unijnych norm może trafić na rynek w formie przetworzonej.W postaci wędlin, makaronu czy innych produktów będzie on dla konsumenta niewykrywalny. Dlatego te protesty nie są tylko w interesie rolników, ale przede wszystkim w interesie konsumentów– zaznaczył. Decyzje ponad głowami państwRozmówca Radia Wnet zwracał uwagę, że mimo sprzeciwu kilku państw członkowskich – w tym Polski, Francji, Austrii czy Irlandii – decyzje zapadają ponad ich głowami w strukturach Unia Europejska.Wroński podkreślał, że jego zaangażowanie w sprawy rolnictwa nie jest przypadkowe.Mam tradycje rodzinne i wykształcenie rolnicze. Jestem tak zwanym dwuzawodowcem – prowadzę działalność rolniczą i pracuję na drugim etacie– wskazywał. Jako przykład szerszego problemu wskazał również relacje handlowe z USA.Od 1 stycznia, jeśli chcemy wysłać towar rolno-spożywczy do Stanów, jesteśmy obłożeni 15-procentowym cłem, a w drugą stronę cła nie ma. To ewidentnie podraża nasze produkty– zwracał uwagę. Efekty – jak mówił – widać już na rynku mleka. Jak wskazał, „w ciągu dwóch miesięcy ceny mleka spadły nawet o 60 groszy na litrze, bo na giełdach europejskich pojawiły się produkty z USA bez cła”.Polityk Konfederacji ostro krytykował działania polskiego rządu, zarzucając mu bierność w budowaniu mniejszości blokującej umowę Mercosur.Przez ostatni rok nie zrobiono nic. Minister rolnictwa obudził się dopiero kilka dni temu i pojechał do Brukseli. To jest rzecz niepoważna– powiedział. W jego ocenie przerzucanie się odpowiedzialnością między PSL a Platformą Obywatelską nie ma dla rolników żadnego znaczenia.Nas nie obchodzi, kto zawinił na którym etapie. Liczy się finał. A umowa była negocjowana ponad 20 lat i każdy rząd powinien zabezpieczyć polskich rolników– dodał. Zapytany o to, czego oczekiwałby od premiera i ministra rolnictwa, Wroński odpowiadał wprost, że „powinni użyć wszystkich możliwych środków, także prawnych, żeby tę umowę zablokować. Nie ma umowy, której nie można wypowiedzieć”. Nie wykluczał nawet twardych metod negocjacyjnych w UE.Kraje z powodzeniem stosują różnego rodzaju szantaż w Unii Europejskiej. Tego też bym oczekiwał– mówił. Na koniec zaznaczył, że umowa z Mercosur to tylko jeden z wielu kryzysów polskiego rolnictwa.„Mamy zasypane magazyny zboża, handel stoi. Od trzech lat nie otwarto żadnego nowego rynku zbytu. Agroporty są tylko w obietnicach”.Wskazywał też na zalew warzyw z Holandii i Niemiec oraz proceder zmiany kraju pochodzenia towaru przez sieci handlowe./fa

Jan 12, 202613 min

Ep 12574„To już nie jest przyszłość, to dzieje się teraz”. Karnowski o demograficznym alarmie w Polsce

W rozmowie na antenie Radia Wnet Jacek Karnowski mówił, że kryzys demograficzny w Polsce nie jest zagrożeniem przyszłości, lecz faktem dokonującym się tu i teraz. Punktem wyjścia do rozmowy był tzw. Dekalog Narodowego Przetrwania – inicjatywa przygotowana m.in przez Karnowskiego wspólnie z Markiem Grabowskim. Jak podkreślał, dotychczasowa debata publiczna jest zbyt łagodna wobec skali problemu.To jest już odór śmierci, który unosi się nad Polską. To jest katastrofa, która się dokonuje teraz, a nie wydarzy się w przyszłości. To są mniejsze miasta, w których kolejne roczniki są o połowę mniej liczne. Nawet pod Warszawą zaczyna brakować dzieci w przedszkolach, bo one po prostu się nie rodzą– mówił. Zdaniem Karnowskiego eksperckie dyskusje sprowadzające się do ogólników i deklaracji nie przynoszą żadnych efektów.Ta cała nasza dyskusja z udziałem ekspertów to jest takie troszkę pitu-pitu. Stwórzmy system, wesprzyjmy, szanujmy wszystkich – no donikąd nas to nie doprowadzi. Trzeba myśleć bardzo radykalnie– dodał. Podkreślał, że w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia narodu priorytety muszą zostać jasno postawione – nawet kosztem sporów konstytucyjnych czy ideologicznych.W obliczu zderzenia takich racji jak przetrwanie narodu i inne racje – także konstytucyjne, wolnościowe, demokratyczne – uważam, że przetrwanie narodu ma pierwszeństwo– wskazał. Wśród najbardziej kontrowersyjnych postulatów pojawiła się propozycja przyznania dzieciom praw politycznych, realizowanych przez rodziców.Chodzi o to, żeby rodzice głosowali za dzieci. Dziecko ma głos. Jeżeli masz dwójkę dzieci i jesteś ich prawnym opiekunem, masz trzy głosy. To przesuwa scenę polityczną w stronę troski o demografię i o rodziny– zaznaczył. Kolejnym elementem miałyby być progresywne świadczenia socjalne.800 plus na pierwsze dziecko, 1600 na drugie, 2400 na trzecie i tak dalej. Trzeba jasno powiedzieć: im większa rodzina, tym większe wsparcie– dodał. Karnowski mówił również o potrzebie walki z kulturą antynatalistyczną, nie wykluczając narzędzi prawnych.„Tańczymy na Titanicu”W dalszej części rozmowy dziennikarz przywołał dane Główny Urząd Statystyczny, wskazując, że rzeczywistość okazała się gorsza niż najczarniejsze scenariusze.GUS kilka lat temu przygotował prognozy demograficzne, również bardzo pesymistyczne. My jesteśmy poniżej tego scenariusza, poniżej najczarniejszego z możliwych. Ten nasz świat się rozpada na kawałki– zaznaczał. W jego ocenie Polska znajduje się dziś w sytuacji symbolicznego „tańca na Titanicu”.Karnowski ostro krytykował obecną władzę za brak realnego zainteresowania demografią, wskazując wprost na premiera Donald Tusk.Donald Tusk problemem demografii w ogóle się nie zajmuje. Przypominam, że rozpędzono Instytut Pokolenia – pierwszą próbę zbudowania profesjonalnego narzędzia analitycznego w tej sferze – zaraz po zmianie władzy– mówił. Jak zauważył, obecnie jedyną strukturą zajmującą się tym obszarem jest rada działająca przy prezydencie./fa

Jan 12, 202615 min

Ep 12573Czy będzie masowy exodus z Kijowa? "Rosji zależy, by znów rozpętać histerię"

Nie wiadomo co robić, chyba rzeczywiście gdzieś wyjeżdżać poza granice miasta, gdzie są jakieś alternatywne źródła energii, gdzie są generatory, na przykład jak u nas, gdzie mamy budynek za miastem, 50 km od Kijowa i tam moi rodzice mieszkają. I mówię, że dziś było tak dużo samochodów ze strony Kijowa, że chyba ludzie posłuchali tego apelu mera Kliczkirelacjonuje mieszkanka jednej z podkijowskich miejscowości Wiktoria Czyrwa. Setki tysięcy mieszkańców ukraińskiej stolicy nie ma dostępu do ogrzewania, a mroźna, zimowa pogoda nie ustępuje.Masowej histerii nie będzie; nie spodziewam się, by fala wyjazdów za granicę była bardzo dużaprognozuje rozmówczyni Pawła Bobołowicza.

Jan 9, 202613 min

Ep 12572Grenlandia wraca do gry. Dlaczego Arktyka stała się kluczowym polem globalnej rywalizacji?

W ostatnich tygodniach temat Grenlandii powrócił do debaty publicznej za sprawą wypowiedzi Donalda Trumpa i reakcji europejskich polityków. W rozmowie na antenie Radia Wnet Piotr Grzybowski, publicysta „Tygodnika Solidarność” i analityk polityki międzynarodowej, przekonywał, że emocjonalne komentarze przysłaniają realną stawkę gry. Jego zdaniem Arktyka nie jest dziś peryferium świata, lecz jednym z kluczowych obszarów przyszłej rywalizacji mocarstw.Grzybowski przypomniał, że Grenlandia wbrew obiegowym opiniom nie była od zawsze „rodowym klejnotem” Danii. Przez stulecia pozostawała w orbicie Norwegii, później była przedmiotem sporów, a jej status prawny długo nie był jednoznacznie uregulowany. Dopiero w połowie XX wieku wpisano ją wprost do duńskiego porządku konstytucyjnego. Ta złożona historia – jak podkreślał – zupełnie nie wybrzmiewa w dzisiejszej debacie politycznej.Kluczowe znaczenie Grenlandii wynika jednak nie z historii, lecz z geografii. Publicysta zwracał uwagę, że spojrzenie na mapę Arktyki radykalnie zmienia perspektywę. Odległości między Rosją a Stanami Zjednoczonymi w regionie Morza Beringa są minimalne, a kontrola nad północnymi szlakami morskimi staje się sprawą strategiczną. To właśnie tam Rosja i Chiny planują rozwój tzw. północnej drogi morskiej, która w przyszłości może przejąć część globalnego transportu surowców energetycznych.„Jeżeli spojrzymy na Arktykę z góry, a nie z perspektywy mapy Mercatora, zobaczymy trzy kluczowe obszary: Rosję, Kanadę i Grenlandię – oraz Alaskę jako element amerykański. Kto kontroluje ten obszar, ten ma wpływ na przyszłe szlaki handlowe i bezpieczeństwo” – tłumaczył Grzybowski.W tym kontekście powracające deklaracje Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii nie są – zdaniem publicysty – ekscentrycznym wybrykiem, lecz sygnałem strategicznym. USA od dawna rozumieją znaczenie regionu, czego dowodem jest stała obecność wojskowa na wyspie od czasów II wojny światowej. Już w XX wieku Waszyngton kilkukrotnie składał Kopenhadze oferty zakupu Grenlandii.Grzybowski podkreślał także kontrast między długofalowym myśleniem Rosji i Chin a krótkoterminową polityką Zachodu. Moskwa planowała wykorzystanie Arktyki i Syberii jako motorów rozwoju gospodarczego już dekady temu, podczas gdy Europa – w tym Polska – często reaguje dopiero na bieżące kryzysy.„Rosjanie i Chińczycy myślą na kilkadziesiąt lat do przodu. U nas dominuje myślenie od wyborów do wyborów. A Arktyka to projekt cywilizacyjny, nie kadencyjny” – oceniał.W jego ocenie dla Polski dyskusja o Grenlandii nie powinna być powodem do panicznych reakcji, lecz impulsem do poważnej refleksji strategicznej. Arktyka to nie tylko lód i odległe mapy, lecz przyszłe szlaki handlowe, bezpieczeństwo energetyczne i nowy układ sił, który już się kształtuje – niezależnie od tego, czy Europa jest na to gotowa.

Jan 9, 202626 min

Ep 12571"Terroryzm Rosji narasta". Relacja prof. Romana Dyczkowskiego

W Dnieprze dostęp do prądu mamy najwyżej 5 godzin dziennie - mówi wykładowca Dnieprzańskiego Uniwersytetu Narodowego.

Jan 9, 202613 min

Ep 12570Dramatyczna sytuacja Kijowa po rosyjskim ataku. Mer Witalij Kliczko apeluje do mieszkańców o czasowe opuszczenie miasta

Połowa bloków w Kijowie – prawie 6 tysięcy – jest obecnie pozbawiona dostaw ciepła z powodu uszkodzeń infrastruktury krytycznej stolicy po zmasowanym ataku wroga.

Jan 9, 202610 min

Ep 12569Jarosław Kaczyński alarmuje ws. Mercosur: Zagrożenie dla zdrowia Polaków i rolnictwa

Podczas wystąpienia poświęconego umowie Unii Europejskiej z państwami Mercosur Jarosław Kaczyński, prezes Prawo i Sprawiedliwość, mówił wprost o zagrożeniach, jakie – jego zdaniem – niesie ona dla Polski. Jak podkreślał, nie chodzi wyłącznie o interes jednej grupy zawodowej, ale o zdrowie publiczne i przyszłość całej gospodarki.– „Sprawa Mercosur jest niezmiernie ważna. Zagraża polskiemu rolnictwu, ale także sytuacji zdrowotnej całego społeczeństwa” – mówił Kaczyński, wskazując na różnice w standardach produkcji żywności między Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej.„Żywność nie odpowiada standardom, do których jesteśmy przyzwyczajeni”Prezes PiS zwracał uwagę, że import żywności z krajów Mercosur może oznaczać obniżenie jakości produktów trafiających na polski rynek. Jak zaznaczył, europejskie normy stały się przez lata punktem odniesienia nie tylko dla producentów, ale także dla konsumentów.– „Nasze organizmy przyzwyczaiły się do określonych standardów. Ekspansja tej żywności może mieć bardzo poważne konsekwencje zdrowotne” – przekonywał.W jego ocenie problem dotyczy także polskiego eksportu żywności do Unii Europejskiej, który w ostatnich dekadach stał się jednym z sukcesów polskiej gospodarki. – „Ten sukces może w tej chwili przestać być sukcesem” – ostrzegał.Krytyka rządu i zarzut wprowadzania w błądJarosław Kaczyński ostro skrytykował obecny rząd, wskazując, że kluczowe decyzje w sprawie Mercosur zapadły już po przejęciu władzy przez gabinet Donald Tusk.– „Były zapewnienia, że są zabezpieczenia, że to już nie jest groźne. Potem to zdanie było zmieniane. Dziś mówi się, że jesteśmy przeciw, tylko nie mamy mniejszości zdolnej do zablokowania umowy. To próba wprowadzenia społeczeństwa w błąd” – mówił.Prezes PiS przypominał, że jego ugrupowanie w przeszłości potrafiło blokować niekorzystne rozwiązania na forum unijnym, wskazując m.in. na wieloletnie wstrzymanie mechanizmów przymusowej relokacji migrantów.Rolnicy protestują „w słusznej sprawie”Kaczyński jednoznacznie poparł protesty rolników, podkreślając, że mają one pełną legitymację w państwie demokratycznym.– „To jest ich święte prawo. Ale to jest także sprawa obywateli, którzy nie są rolnikami – bo chodzi o zdrowie, gospodarkę i nasze możliwości na rynkach europejskich i światowych” – zaznaczył.Jak dodał, można wręcz mówić o obowiązku protestujących:– „Rolnicy bronią czegoś fundamentalnego dla siebie, ale także narodowego interesu wszystkich Polaków”.Włochy, Meloni i europejskie podziałyW odpowiedzi na pytania dziennikarzy prezes PiS odniósł się również do stanowiska Włoch, kluczowego w procesie decyzyjnym dotyczącym Mercosur. Jak wyjaśnił, rozmowy z włoską premier Giorgia Meloni prowadził przede wszystkim były premier Mateusz Morawiecki.– „Pani Meloni prowadzi politykę w interesie swojego kraju. My także powinniśmy tak postępować” – stwierdził Kaczyński, wskazując na odmienną strukturę rolnictwa włoskiego, opartego na przetwórstwie i chronionych wyrobach regionalnych.„To sprawa wszystkich Polaków”Na zakończenie prezes PiS podkreślał, że Mercosur nie jest tematem sektorowym ani chwilowym sporem politycznym.– „To sprawa wszystkich Polaków. Albo będziemy budować dobrą przyszłość, albo przyszłość gorszą niż ta, którą mieliśmy w ostatnich latach – mimo wielu kryzysów niezależnych od Polski” – podsumował, apelując o dalsze nagłaśnianie problemu i wsparcie protestujących.

Jan 9, 20267 min

Ep 12568Mercosur, protesty rolników i bezpieczeństwo żywnościowe. Marcin Możdżonek: Zdecydowano za nas

Podczas protestu rolników, górników i przedstawicieli środowisk myśliwskich w Warszawie jednym z głównych tematów była umowa Unii Europejskiej z państwami Mercosur. W rozmowie na antenie Radia Wnet Marcin Możdżonek, prezes Polskiego Związku Łowieckiego, nie krył emocji i rozczarowania decyzjami politycznymi.Dużo frustracji, dużo emocji i przede wszystkim bezsilności. Zdecydowano za nas, za Polskę. Umowa z Mercosurem jest zła i daje ogromną przewagę krajom Ameryki Południowej– mówił Możdżonek, podkreślając, że europejscy rolnicy funkcjonują w zupełnie innych realiach regulacyjnych.Prezes PZŁ zwracał uwagę na nierówność standardów produkcji żywności. Jak zaznaczył, unijne normy dotyczące dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska i stosowania środków chemicznych są restrykcyjne i kosztowne, podczas gdy w krajach Mercosuru takich ograniczeń często nie ma.U nas standardy są bardzo wyśrubowane i drogie. Tam jest hulaj dusza – można produkować jak się chce, bez tych przepisów. To oznacza realny problem z jakością żywności, która może trafić na polski rynek– ostrzegał. Jednocześnie deklarował, że sam zamierza pozostać przy lokalnych produktach.Rolnictwo jako element bezpieczeństwa państwaW rozmowie pojawił się wątek bezpieczeństwa żywnościowego, który – zdaniem Możdżonka – w obecnej sytuacji geopolitycznej powinien być traktowany jak strategiczny interes państwa.Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby łańcuchy dostaw żywności opierały się na Ameryce Południowej. Najbezpieczniejsze połączenie to to najkrótsze: z polskiego pola na polski stół– podkreślał.Krytycznie odniósł się również do działań obecnego rządu i sposobu traktowania protestujących. Wskazywał na blokowanie kolumn rolniczych zmierzających do Warszawy jako dowód braku realnego dialogu.Możdżonek zaznaczył, że kluczowe decyzje dopiero nadchodzą wraz z negocjacjami dotyczącymi Wspólnej Polityki Rolnej UE. –Gra toczy się o miliardy. Szacunkowo 35–37 miliardów złotych, które mogłyby wesprzeć polskie rolnictwo i przemysł spożywczy. Rząd ma dwa miesiące, by pokazać, czy potrafi coś ugrać– mówił.Rozmowa zeszła także na szerszy kontekst polityczny i geopolityczny. Prezes PZŁ krytykował wieloletnie zaniedbania elit politycznych, które – jego zdaniem – doprowadziły do osłabienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej.Nie mamy przyjaciół, mamy tylko swoje interesy. Musimy grać twardo, jak robią to najwięksi gracze– przekonywał, wskazując na potrzebę współpracy między rządem a Pałacem Prezydenckim.W drugiej części rozmowy Możdżonek odniósł się do problemów Polskiego Związku Łowieckiego i roli myśliwych w systemie bezpieczeństwa oraz ochrony przyrody. Krytykował Ministerstwo Klimatu i Środowiska za brak współpracy i – jak to ujął – „uleganie wąskiej grupie aktywistów”.Szeroko mówił też o braku edukacji przyrodniczej w społeczeństwie, ilustrując to głośnym przypadkiem jenota – inwazyjnego gatunku obcego – który został zabrany przez osobę prywatną, a następnie wypuszczony do lasu przez służby.Nie mamy podstawowej wiedzy o przyrodzie, o zależnościach między rolnictwem, leśnictwem i łowiectwem. To prowadzi do skrajnie nieodpowiedzialnych zachowań i realnych zagrożeń, także zdrowotnych– podkreślał, wskazując m.in. na ryzyko wścieklizny i chorób pasożytniczych./fa

Jan 9, 202615 min

Ep 12567Prof. Ryba: Unia Europejska zmierza na ścianę. To będzie główny temat wyborów

Podziały na prawicy, krytyka Unii Europejskiej i rola USA w NATO – prof. Mieczysław Ryba w Radiu Wnet analizuje kierunki polskiej polityki przed wyborami.Spory na prawicy: nie tylko personalnePodziały wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości oraz całej prawicy nie sprowadzają się wyłącznie do ambicji personalnych – ocenia politolog i historyk, prof. Mieczysław Ryba.„Nie jest tylko tak, że mamy do czynienia ze sporami czysto personalnymi czy ambicjonalnymi, ale również merytorycznymi i ideowymi.”– podkreśla profesor.Jak zauważa, PiS jako duża partia posiada różne skrzydła – od konserwatywno-narodowego po bardziej centrowe – co jest naturalne dla dużych ugrupowań i nie musi prowadzić do rozłamu.Kluczowe pytanie: jaki kierunek Unii Europejskiej?Jednym z fundamentalnych tematów, z którymi PiS i cała prawica będą musiały się zmierzyć, jest stosunek do Unii Europejskiej.„Partia musi się dookreślić co do kierunku Unii. Ten kierunek jest gigantycznie krytykowany przez siły konserwatywne w całej Europie.”– zaznacza Ryba.Profesor przypomina również o kontrowersjach wokół KPO i tzw. kamieni milowych.„Tam jest mnóstwo rzeczy, delikatnie mówiąc, dziwnych.”– dodaje.Mercosur i rosnący sceptycyzm PolakówZdaniem prof. Ryby, krytyczne nastawienie do polityki unijnej narasta także wśród wyborców.„Wystarczy spojrzeć na badania dotyczące umowy z Mercosur. Przytłaczająca większość Polaków się jej obawia.”– mówi.Jak podkreśla, decyzje Brukseli są „dopychane kolanem”, a obecny kurs Unii może prowadzić do poważnego kryzysu.„To jest kierunek na ścianę, na przepaść.”– ocenia.NATO i Stany ZjednoczoneW kontekście bezpieczeństwa profesor Ryba jednoznacznie wskazuje na kluczową rolę USA.„Jeżeli myślimy NATO, to myślimy przede wszystkim o Stanach Zjednoczonych. Bez USA NATO jest wydmuszką.”– podkreśla.Zwraca uwagę, że o ile w kwestii NATO różnice między PiS a Konfederacją Bosaka i Mentzena są niewielkie, to znaki zapytania pojawiają się przy środowisku Grzegorza Brauna.Europa Środkowa i rywalizacja mocarstwZdaniem prof. Ryby, kolejne wybory parlamentarne mogą stać się areną rywalizacji wpływów amerykańskich i unijnych.„Tak jak wybory w 2023 roku odbywały się pod dyktando nacisków Brukseli, tak wybory w 2027 roku mogą być starciem wpływów amerykańskich i unijnych.”– mówi.Profesor krytycznie ocenia przy tym politykę rządu wobec regionu.„Donald Tusk kompletnie zaniedbuje politykę środkowoeuropejską. Jest praktycznie nieobecny w formatach Trójmorza czy Trójkąta Wyszehradzkiego.”– dodaje.Strategia Tuska: „zjadanie ogona”Komentując działania obecnego rządu, Ryba używa obrazowego porównania.„To jest strategia zjadania ogona.”– stwierdza.Jak zauważa, choć Platforma Obywatelska nieznacznie rośnie w sondażach, cała koalicja rządząca słabnie.„Pytanie jest, czy tego paliwa wystarczy do 2027 roku. Jestem wobec tego bardzo sceptyczny.”– ocenia.Braun jako straszakProfesor Ryba uważa, że Donald Tusk próbuje wykorzystywać postać Grzegorza Brauna jako narzędzie polityczne.„Dla Donalda Tuska Grzegorz Braun pełni rolę ‘Putina’ na polskiej scenie politycznej – w sensie propagandowym.”– mówi.Celem tej strategii ma być mobilizacja elektoratu proeuropejskiego poprzez straszenie „radykałami”.Co zdecyduje o przyszłych wyborach?Zdaniem prof. Ryby, programy socjalne nie będą już kluczowym tematem kampanii.„Te elementy zostały już zużyte jako motor debaty politycznej.”– ocenia.Na pierwszy plan wysuną się natomiast kwestie relacji międzynarodowych i gospodarczych.„Unia, Zielony Ład, ceny energii, Mercosur, bezpieczeństwo – to będą tematy, które realnie wpłyną na portfele i przyszłość Polaków.”– podsumowuje.

Jan 9, 202621 min

Ep 12566Sprawa Wenezueli, Grenlandii i inne globalne napięcia - Studio Dublin - 09.01.2026 r.

To, co zrobiły Stany Zjednoczone, czyli porwanie pana Maduro, prezydenta Maduro, otworzyło drzwi zarówno Federacji Rosyjskiej i Chinom do tego, żeby właśnie zrobiły to, co chciały od dawna, czyli po pierwsze, jeżeli mówimy o Rosji, zrobiła sobie porządek taki, jaki ona chce na Ukrainie, a po drugie Chiny, które prawdopodobnie zaatakują, może nie w tym tygodniu, może w przyszłym, a może za miesiąc, Tajwan i tenże będą sobie podporządkowywać. To jest po prostu otwarcie tej kolejnej furtki przez Stany Zjednoczonekomentuje szef portalu Polska-IE.com Bogdan Feręc. Tłumaczy znaczenie Grenlandii dla USA i przypomina niechlubne praktyki władz duńskich wobec mieszkańców wyspy. W audycji wybrzmiewa również nadzieja na skuteczne zablokowwanie umowy UE-Mercosur.

Jan 9, 202627 min

Ep 12565Orieszniki nad Ukrainą. Dziennikarz Radia Wnet o przerażającej nocy

Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany atak rakietowy na Ukrainę. W nocy uruchomiono alarmy przeciwlotnicze w wielu regionach kraju, w tym we Lwowie i Kijowie. Według dostępnych informacji Rosja użyła m.in. bardzo szybkiego pocisku balistycznego Oriesznik, zdolnego do przenoszenia ładunków jądrowych, tym razem bez takiej głowicy. Rakieta uderzyła w obiekt infrastruktury krytycznej w pobliżu Lwowa. W Kijowie zginęły co najmniej cztery osoby.Na Ukrainie przebywa dziennikarz Radia Wnet Konrad Mędrzecki, który relacjonował wydarzenia z samego Lwowa.„Nie było żadnych sygnałów, że coś się wydarzy”„Nie byłem nawet świadomy, że to jest aż taka sytuacja. Do wieczora nic się nie zapowiadało, w ciągu dnia nie było alarmów.”– mówił Konrad Mędrzecki na antenie Radia Wnet.Dzień przed atakiem miasto zmagało się głównie z intensywnymi opadami śniegu.„Cały czas pada śnieg, gigantyczna ilość. Przedzierałem się od opery do katedry łacińskiej cztery razy dłużej niż zwykle. To była walka z zimą.”– dodaje dziennikarz.Nocne alarmy i informacja o nadlatującym pociskuSytuacja zmieniła się w nocy. Wtedy pojawiły się alarmy przeciwlotnicze, a Mędrzecki dowiedział się, że w kierunku Lwowa leci rosyjski pocisk.„Dowiedziałem się, że w moim kierunku leci Oriesznik z prędkością trzynastu tysięcy kilometrów na godzinę. Uderzył nie w sam Lwów, tylko obok, w infrastrukturę krytyczną, ale było groźnie.”– relacjonuje.Jak podkreśla, największym problemem była niepewność co do miejsca uderzenia.„To była absolutnie niekomfortowa sytuacja, bo nie wiadomo było, gdzie on uderzy. Jest alarm i po prostu tego nie wiesz.”– zaznacza.Przerwy w prądzie i poranek po atakuPodczas nocnych alarmów doszło również do przerw w dostawie energii elektrycznej.„W hotelu wysiada światło na parę godzin, potem jest włączane. To tutaj niestety norma.”– mówi Mędrzecki.Rano Lwów zaczął jednak wracać do codziennego rytmu.„Trwa odśnieżanie, tramwaje jeżdżą, pełne ludzi, kawiarnie pełne.”– opisuje dziennikarz.„Można było nie wiedzieć, co się wydarzyło”Mędrzecki zwraca uwagę na odporność mieszkańców miasta.„Ludzie w pewnym sensie przyzwyczaili się do takich sytuacji, mobilizują się. Nie będąc świadomym, można by nawet nie wiedzieć, co się wydarzyło.”– podkreśla.Zaznacza jednak, że w innych częściach Ukrainy skutki ataku były znacznie tragiczniejsze.„W Kijowie jest o wiele gorzej. Zginęły co najmniej cztery osoby.”– dodaje.„To po prostu bardzo nerwowa sytuacja”Na zakończenie dziennikarz Radia Wnet podsumowuje swoje doświadczenia z ostatniej nocy.„Sytuacja, w której wiesz, że leci w twoim kierunku pocisk z taką prędkością, jest po prostu bardzo nerwowa.”– podsumowuje Konrad Mędrzecki.

Jan 9, 20264 min

Ep 12564"Odbierzmy UE eurokratom". Poseł Andrzej Śliwka komentuje wzrost nastrojów antyunijnych w Polsce

Wedle ostatnich sondaży, za opuszczeniem Unii Europejskiej opowiada się 25% Polaków.

Jan 9, 202615 min

Ep 12563Roman Fritz: Prawo pięści zamiast prawa międzynarodowego

– Każda wojna jest zła – mówi Roman Fritz w Radiu Wnet. Poseł Konfederacji Korony Polskiej komentuje działania USA, rolę Chin w Iranie i konsekwencje dla Polski.USA, wojny i „warunek: ropa”Poseł Roman Fritz z Koła Poselskiego Konfederacja Korony Polskiej w rozmowie na antenie Radia Wnet odnosił się do aktualnych wydarzeń międzynarodowych, w tym sytuacji w Wenezueli, Iranie oraz wcześniejszych interwencji militarnych Stanów Zjednoczonych. Jak zaznaczał, jego zdaniem w polityce międzynarodowej coraz wyraźniej widoczna jest logika siły, a nie norm prawa.Stany Zjednoczone pokazują, że już nie ściemniają (…) że tu nie chodzi o żadne prawo międzynarodowe, tylko o prawo pięści– mówi Roman Fritz.

Jan 9, 202635 min

Ep 12562Niemcy kolonizują Polskę? Prof. Grzegorz Kucharczyk przestrzega

Zdaniem prof. Grzegorza Kucharczyka mamy do czynienia z konsekwentnie prowadzoną od dekad polityką budowania wpływów.

Jan 9, 202612 min

Ep 12561Dr Bartłomiej Wróblewski: minister Nowacka szerzy wrogość do religii w najgorszym, rewolucyjnym stylu

Poseł PiS komentuje skandaliczne wydarzenie z Kielna, gdzie nauczycielka wyrzuciła do kosza krzyż wiszący nad drzwiami.

Jan 9, 202618 min

Ep 12556Czy delegalizacja małej partyjki komunistycznej była sukcesem? Wątpię - mówi prof. Krystyna Pawłowicz

W premierowym odcinku "Prawa bez cenzury" prof. Krystyna Pawłowicz pochyla się nad problemem tolerowania w Polsce propagowania komunizmu. Zbrodniarze komunistyczni nigdy nie mieli Norymbergi - mówi.

Jan 9, 20265 min

Ep 12560Michał Ostrowski: „Boją się prawdy”. Odsunięty prokurator o chaosie w prokuraturze

Zastępca prokuratora generalnego Michał Ostrowski mówi o „wielkim bałaganie” w prokuraturze i twierdzi, że odebrano mu śledztwo dotyczące zamachu stanu.Zastępca prokuratora generalnego Michał Ostrowski, odsunięty od śledztwa dotyczącego podejrzenia zamachu stanu, twierdzi, że w prokuraturze panuje „wielki bałagan”, a zasada legalizmu została złamana.Jak mówił na antenie Radia Wnet, po zaledwie 10 dniach odebrano mu prowadzone postępowanie, mimo że – jak podkreśla – informował o nim ówczesnego ministra sprawiedliwości. Według Ostrowskiego początkiem obecnego kryzysu miało być przejęcie mediów publicznych, a następnie – jak to określa – nielegalne podporządkowanie całej prokuratury władzy wykonawczej z pominięciem konstytucyjnych kompetencji prezydenta RP.Śledztwo mi zabrano, a co więcej: nie wpuszcza się mnie do budynku już od blisko roku. Jestem zawieszony w czynnościach służbowych. Nie wykonuję żadnych czynności– zaznaczył.

Jan 9, 202611 min

Ep 12559Dwa lata bez ks. Isakowicza-Zaleskiego. Przyjaciel mówi o jego prawdziwym powołaniu

Nie szukał tematów – to tematy przychodziły do niego. Jan Abgarowicz wspomina w Poranku Radia Wnet ks. Isakowicza-Zaleskiego jako człowieka Ewangelii i prawdy.W drugą rocznicę śmierci Tadeusz Isakowicz-Zaleski na antenie Radia Wnet padły słowa szczególne. Jan Abgarowicz – Ormianin, bliski przyjaciel i daleki kuzyn duchownego – mówił nie o legendzie medialnej, lecz o człowieku, który „zawsze zachowywał się tak, jak należy”.„Wszyscy starzy Ormianie są spokrewnieni”Jak podkreśla Jan Abgarowicz, więź z ks. Isakowiczem-Zaleskim była czymś więcej niż przyjaźnią.Byliśmy nawet dalekimi kuzynami. Wszyscy starzy Ormianie są ze sobą spokrewnieni– mówił na antenie.Ale był też moim duszpasterzem. I to jest chyba najważniejsze– dodał.

Jan 9, 202612 min

Ep 12558Zbigniew Bogucki: Każdy człowiek, któremu leży na sercu dobro Polski, chciałby innego premiera

W rozmowie z Łukaszem Jankowskim Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki ocenia rządy Donalda Tuska i mówi o współpracy pałacu prezydenckiego z KPRM i parlamentarzystami.

Jan 9, 202626 min

Ep 12557„O rolnikach (i nie tylko) decyduje się bez rolników”. Dzisiaj kluczowe decyzje ws. Mercosur

Dzisiaj (9 stycznia 2026) w Brukseli odbędzie się kluczowe głosowanie w sprawie umowy handlowej między Unię Europejską a blokiem państw Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paraguay, Uruguay). Jeśli większość państw opowie się „za”, przewodnicząca Ursula von der Leyen uzyska zielone światło, by doprowadzić do podpisania umowy, którą negocjowano blisko 25 lat. Porozumienie obejmuje szerokie zniesienie ceł i większy dostęp towarów rolnych obu stron, ale budzi kontrowersje zarówno w UE, jak i w krajach Mercosur.Wiele krajów, w tym Polska, Francja, Węgry i Irlandia, zapowiedziało sprzeciw wobec umowy, jednak ich blokada może nie wystarczyć, by powstrzymać porozumienie. Włochy oraz Niemcy mają kluczowe znaczenie w uzyskaniu większości kwalifikowanej przy zatwierdzaniu umowy.Przeciwko porozumieniu działają także rolnicy w całej Europie — z protestami w Warszawie, Paryżu czy Grecji.Rolnicy i ich przedstawiciele od lat ostrzegają, że umowa UE-Mercosur zagraża lokalnym producentom żywności, którzy nie są w stanie konkurować cenowo z tanią żywnością z Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju. Sprawę w Poranku Radia Wnet komentował Tomasz Obszański, Doradca Społeczny Prezydenta RP.To jest nierówna walka z tanią żywnością z Brazylii i Argentyny. Rolnicy protestują, bo jeśli ta umowa wejdzie, ich produkty zostaną zepchnięte z rynku– mówi Tomasz Obszański, doradca prezydenta i przedstawiciel Solidarności Rolników Indywidualnych.

Jan 9, 202613 min

Ep 12555Kinga Śliwińska-Buśkiewicz: Autorytety prawne nie widzą dziś rozwiązań, które same stosowały w przeszłości

W programie Jakuba Pilarka "Prawodajnia" sędzia Kinga Śliwińska-Buśkiewicz dziwi się amnezji autorytetów prawnych, które kiedyś potrafiły znajdować ścieżki wychodzenia z rozwiązań niekonstytucyjnych.

Jan 8, 202628 min

Ep 12554„Droga Zwycięzców”. 12 kroków, by przestać przegrywać własne życie

Miesięczny kurs, który zaczyna się od uznania bezsilności. „Droga Zwycięzców” Rafała Porzezińskiego to propozycja dla tych, którzy chcą realnej zmiany, nie sloganów.Chodzi o to, żebyśmy nie byli przegrywami w naszym życiu– mówi Rafał Porzeziński, publicysta i inicjator kursu „Droga Zwycięzców”. To propozycja dla osób, które – jak sam podkreśla – czują, że mogłyby w życiu znacznie więcej, ale utknęły w miejscu, zmagają się z niemocą, zniechęceniem lub poczuciem wewnętrznej porażki.Kurs startuje od uznania bezsilności wobec pewnych obszarów życia.Czasem kołdra waży za dużo i naprawdę trudno jest zacząć dzień

Jan 8, 20267 min

Ep 12553Afera w Policji odsłania problem systemowy. „Braki kadrowe i polityczne używanie służb niszczą zaufanie”

Afera w komisariacie w Piasecznie odsłania głębszy, systemowy problem polskiej policji – od braków kadrowych po utratę zaufania społecznego - mówi prof. Mariusz Miąsko.

Jan 8, 202610 min

Ep 12552Strefa Czystego Transportu w Krakowie. „Do kosza albo do naprawy”

Strefa Czystego Transportu (SCT) w Krakowie wywołała sprzeciw gmin ościennych. Radny z Wieliczki wskazuje na dyskryminację, chaos prawny i brak realnych efektów ekologicznych.Wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w Krakowie wywołało silny sprzeciw nie tylko wśród mieszkańców miasta, ale także w gminach ościennych. Jednym z najbardziej zdecydowanych krytyków obecnych rozwiązań jest Bartłomiej Krzych, radny Rady Miejskiej w Wieliczce, który zaskarżył uchwałę i zapowiada dalsze działania prawne oraz społeczne.W rozmowie na antenie Radia Wnet Krzych wskazuje, że obecna wersja SCT jest nie tylko niesprawiedliwa, ale także prawnie wadliwa i wprowadzona w atmosferze chaosu.„To jest jawna dyskryminacja mieszkańców spoza Krakowa”Radny podkreśla, że już na etapie prac nad uchwałą gminy ościenne alarmowały władze Krakowa, iż przyjęte rozwiązania będą uderzać w mieszkańców regionu.Mieszkańcy spoza Krakowa, jeśli nie mają samochodów spełniających normy Euro 6 dla diesla i Euro 4 dla benzyny, muszą płacić za wjazd albo ryzykować mandat. Tymczasem mieszkańcy Krakowa z tych opłat są zwolnieni. To jest jawna dyskryminacja– mówi Bartłomiej Krzych.Jak dodaje, sprzeciw wobec takiego podziału zgłaszały praktycznie wszystkie gminy otaczające Kraków, jednak ich głos został zignorowany.Chaos zamiast przejrzystych zasadKolejnym problemem, na który zwraca uwagę radny, jest sposób wprowadzenia SCT. Procedury wjazdu do strefy zostały opublikowane tuż przed świętami, co – jego zdaniem – uniemożliwiło mieszkańcom realne przygotowanie się do nowych zasad.Wielu ludzi nie miało żadnej szansy zapoznać się z tym, jak legalnie wjechać do Krakowa. Wszystko zostało wprowadzone w atmosferze pośpiechu i dezorientacji– wyjaśnia.Dlaczego – zdaniem radnego – projekt SCT należy odrzucić?Bartłomiej Krzych wskazuje kilka kluczowych powodów, dla których obecna wersja Strefy Czystego Transportu nie powinna funkcjonować:Dyskryminuje mieszkańców gmin ościennych, zmuszając ich do opłat, z których zwolnieni są krakowianieZostała wprowadzona w chaosie proceduralnym, bez realnego czasu na zapoznanie się z zasadamiObejmuje parkingi Park&Ride, co – zdaniem radnego – wypacza sens komunikacji zbiorowejNie realizuje celów ekologicznych, a staje się narzędziem fiskalnymJest obarczona poważnymi wadami prawnymi, co może skutkować jej unieważnieniem przez sądPrzerzuca koszty na gminy ościenne, m.in. poprzez zwiększone dopłaty do komunikacji miejskiejGeneruje chaos finansowy, bo w razie unieważnienia uchwały miasto może być zmuszone do zwrotu pobranych opłat„Strefa czystego absurdu”Szczególne emocje budzi fakt objęcia SCT parkingów Park&Ride.Parkingi Park&Ride powstały po to, żeby zostawić samochód i przesiąść się do komunikacji miejskiej. Tymczasem dziś, żeby do nich dojechać, trzeba zapłacić, a za kilka lat w ogóle nie będzie to możliwe. To jest absurd– mówi radny.Jak dodaje, to właśnie dlatego wśród mieszkańców coraz częściej pojawia się określenie „strefa czystego absurdu”.Protest i spór prawnyKrzych zapowiada udział w proteście przeciwko SCT oraz oczekuje na rozstrzygnięcie sądu.14 stycznia może się okazać, że uchwała zostanie unieważniona. Wtedy pojawi się pytanie o zwrot pobranych opłat i odpowiedzialność miasta za wprowadzony chaos– podkreśla.Radny liczy, że niezależnie od decyzji sądu, władze Krakowa wycofają się z obecnej wersji projektu i wrócą do rozmów z mieszkańcami regionu.

Jan 8, 202615 min